Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mosze Red

Przełomowe momenty, które wybiły mnie z matrixa

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

@Adrianos spotkałeś typowo "portfelówę" której zegar biologiczny tyka coraz szybciej. Schemat schematem pogania i tyle. Poczytaj poradnik @Długowłosy odnośnie randkowania itp jeżeli masz jeszcze energię na to.

Dalej to już praca nad sobą i przepracowanie wzorców naszego matrixowego świata, istnieje dużo więcej ciekawszych rzeczy niż kawałek szybko starzejącego się cycka. 

Edytowane przez Mordimer

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciesz się, że bidulka nie potrafiła się kamuflować, tylko mówiła wprost :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie aczkolwiek pewnie znalazł by się nie jeden który wychowany na rycerza wpadłby w pułapkę która zniszczyła by mu życie tudzież zasoby

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia ‎2017‎-‎06‎-‎15 o 11:10, Adrianos napisał:

Zacząłem obserować, że okazuje się że wszystkie te podchody kobiet są tylko po to by złapać jak najbogatszego faceta, żeby się ustawić za jego pieniądze.

No dokładnie tak właśnie jest, bo facet to dawca, w szerokim tego słowa znaczeniu. Tak to zostało wymyślone i tak to właśnie działa. A czy to dobrze? Dla natury oczywiście tak, dla nas pojedynczych jednostek , no cóż... różnie bywa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.06.2017 o 10:03, maVen napisał:

Dokładnie aczkolwiek pewnie znalazł by się nie jeden który wychowany na rycerza wpadłby w pułapkę która zniszczyła by mu życie tudzież zasoby

 

To niestety przerabiałem pare lat wczęsniej, więc nauczyłem się na błędach - i ta opisana przeze mnie w poście wyżej już niestety za późno na mnie trafiła, więc ani grosza (poza kawami) ode mnie nie wyciągneła.

Ale skoro o tym mowa, to opiszę mój przypadek sprzed paru lat, dużo przed tą kobietą opisaną post wyżej.

Mianowicie to był czas gdy byłem typowym rycerzem. Spotkałem wtedy dawną znajomą, kiedyś mi się bardzo podobała, ale z kimś była, więc kontakt się urwał. Okazało się że już jest sama. No to wiadomo - kilka randek i byliśmy już razem. 

I co potem - ja rycerz, spełniający wszystkie zachcianki - i.. ona nagle straciła pracę.. tak mi przynajmniej powiedziała... a może odeszła sama? kto wie...

No to co - oczywiście wspaniałomyślnie ją utrzymywałem przez pewien czas... Oczywiście zapewniała że wszystko odda co do grosza , bo ona by inaczej nie mogła... nigdy by nie mogła ode mnie kasy przyjąć.... No i tak ją pewien czas utrzymywałem (nie pamiętam już ale 2-3 miesiace) aż.... pewnego dnia ze mną zerwała, no nie pasujemy do siebie, no to nie to, nie możemy być razem...

Szybko znalazła nowego, cóż.. bywa... a gdzie moja kasa co obiecała że odda? Zerwała ze mną kontakt i zmieniła kraj zamieszkania (razem z tym nowym), więc zero kontaktu...

Cóż- kosztowna lekcja, parę tysięcy zł mnie ta lekcja kosztowała, ale przynajmniej raz na całe życie się nauczyłem:) Nigdy nie być sponsorem... I nigdy nie zadawać się z bezrobotnymi lub z zapowiadającymi się na bezrobotne...

Więc ta kolejna (o której pisałem w poście wyżej) już na mnie trafiła gdy byłem po tej kosztownej lekcji, więc proszenie wprost "zabierz mnie na wycieczkę nad morze" skutkowało tylko tym że mnie skutecznie odpychała od siebie:)

 

 

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Adrianos napisał:

więc proszenie wprost "zabierz mnie na wycieczkę nad morze" skutkowało tylko tym że mnie skutecznie odpychała od siebie:)

 

Aj tam. Wystarczy wyskoczyć z tekstem "dobrze kotku, przelej mi na konto pokrycie swoich kosztów podróży i jutro wszystko organizuje" :)

 

Teksty zabierz mnie na wycieczkę za swoją kasę, to w moich oczach sprowadzają daną kobietę do poziomu zwykłej prostytutki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, czader napisał:

 

Aj tam. Wystarczy wyskoczyć z tekstem "dobrze kotku, przelej mi na konto pokrycie swoich kosztów podróży i jutro wszystko organizuje" :)

 

 

Wtedy tak nie umiałem. Obecnie - bez problemu tak potrafię:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, czader napisał:

[...]kobietę do poziomu zwykłej prostytutki.[...]

Wszystkie kobiety o względy, których codziennie zabiegają mężczyźni to prostytutki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

aż chce się zmienić tekst piosenki Kazika wstawiając zamiast "artyści" - "kobiety"

 

Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
To wszystko się tak cyklicznie powtarza
Czas nadziei, człowiek z żelaza
Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
Mecenas daje złoto, mecenas wymaga
Ten system musi upaść, teraz i zaraz
Śpiewane na koncercie w koszarach

Czy Ty to widzisz?
Czy się nie wstydzisz? 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, MoszeKortuxy napisał:

 

Jest jakiś sposób na pokonanie kolektywu kobiet?

 

 

Jeżeli mówimy w kontekście globalnym odnośnie tego co się obecnie dzieje na świecie z kobietami to jakakolwiek zmiana w sposobie myślenia kobiet i mężczyzn  

 

1. wojna i wymarcie sporej części populacji wówczas będzie totalny reset wszystkiego

2. religia pokroju takiego jak islam (prawa i obowiązki szczególnie dla kobiet są surowe a ich nieprzestrzeganie wiąże się nawet ze śmiercią)

 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już opisałem tą historię w innym wątku: ale tu też pasuje.

Kuzynka koleżanki odwiedziła ją w wakacje. Widać było, że chce się wyszaleć i poszaleliśmy, choć nie tak do końca (miała dopiero 16 lat jak okazało się na koniec).

Po ok. 2 tygodniach pojawiła się starsza siostra tej kuzynki i z rozbrajającą szczerością, na pierwszej imprezie powitalnej powiedziała mi, że przyjechała, bo siostra jej mówiła, że ze mnie fajny gość. Z nią już poszedłem na całość.

Po jakimś tygodniu koleżanka dzwoni i pilnie wzywa mnie do siebie (kończyła liceum i mieszkała jeszcze z rodzicami). Przychodzę, wprowadza mnie do swojego pokoju i wychodzi.

Wpada ta starsza kuzynka i mówi mi coś takiego:

- słuchaj, obok w pokoju jest mój chłopak. Przyjechał mi się znów oświadczyć i ja nie wiem co robić. Czy mam się zgodzić?

Ja na to- za ścianą czeka twój chłopak, który prosi cię o rękę, a ty pytasz gościa, którego znacz od ok. tygodnia czy masz się zgodzić?

- Tak - mówi- ale ja chcę być z tobą, co mam mu odpowiedzieć?

Wiesza się na minie i uderza w ślimak. Dla mnie to był wstrząs, poczułem światło w swoim umyśle, wszytko stało się jasne i klarowne.

- odpowiedz co chcesz- mówię - ale ze mną nie masz co wiązać jakiejkolwiek przyszłości.

 

Po roku byli już małżeństwem.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
On 7.07.2016 at 5:14 PM, Gintoki said:

Czyli desperackie szukanie kandydata na męża w facetach, którzy nie kochali tak mocno jak łobuzy. Czasami się zastanawiam, czy się z takich babskich desperatek nie śmiać bezczelnie.

 

Oczywiście można się śmiać ale takich "desperatek" jest od groma i często są one takimi samymi ofiarami tego samego gównianego feminizmu co faceci (http://vod.gazetapolska.pl/15997-literatura-feministyczna-zniszczyla-moja-kobiecosc - obejrzenie filmu bez uprzedzeń zajęło mi chwilę, zabierałem się do tego dwa razy ale zobaczyłem jak bardzo w Polsce posunięty jest kulturalny Marksizm) .

Wszystkie te historie mają wspólne cechy są bardzo prawdziwe i bardzo negatywne. Nie ma tu jednego słowa pozytywnego - jak sobie radzić. Co zrobić jak chcesz się jednak pchać w bagno zwane prokreacją bo twój instynkt chce byś też się rozmnażał?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia ‎2017‎-‎06‎-‎20 o 11:06, Bojkot napisał:

mówi mi coś takiego:

- słuchaj, obok w pokoju jest mój chłopak. Przyjechał mi się znów oświadczyć i ja nie wiem co robić. Czy mam się zgodzić?

Ja na to- za ścianą czeka twój chłopak, który prosi cię o rękę, a ty pytasz gościa, którego znacz od ok. tygodnia czy masz się zgodzić?

- Tak - mówi- ale ja chcę być z tobą, co mam mu odpowiedzieć?

Wiesza się na minie i uderza w ślimak. Dla mnie to był wstrząs, poczułem światło w swoim umyśle, wszytko stało się jasne i klarowne.

- odpowiedz co chcesz- mówię - ale ze mną nie masz co wiązać jakiejkolwiek przyszłości.

 

Po roku byli już małżeństwem.

 

Dopiero po roku ... ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z tego co wiem od koleżanki, bo jej kuzynka pochodziła z miasta ok 400 km od mojego.

Urodziła też dziecko, obawiałem się nawet czy aby nie moje, ale z kalkulacji miesięcy wynikało, że raczej na pewno nie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie anonie. Chcemy atrakcyjnych głównie dlatego, że chcemy zostać docenieni przez kogoś, kto jest doceniany a nie przez kogoś, kto sam jest niedoceniony. Innymi słowy, ludzie wiedzą, że pewne osoby są atrakcyjniejsze, i że te atrakcyjniejsze osoby wybierają zazwyczaj atrakcyjniejszych partnerów. Jeśli chce cię ktoś atrakcyjny, to w jakiś sposób świadczy to o wartości "na rynku". To jest bardzo głęboko wbite w ludzką głowę.


>odbierane jako desperacja
chyba na chanach xD najwięksi ruchacze na świecie, mimo możliwości mienia tłumów kobiet, chodzili na dziwki, najbardziej emocjonuje to prawiczków i tych, którzy autentycznie są zdesperowani, ale przecież to znów potwierdza, że chodzi o docenienie.
 
Da się z tego wyzwolić, ale trzeba długo myśleć nad uzasadnieniem dwóch ważnych rzeczy:
1. Seks nie jest nagrodą za coś
2. Twoja wartość nie zależy od tego, czy ktoś kogo ruchasz, jest rozchwytywany przez innych
 
Zwłaszcza przez to drugie mnóstwo ludzi traci, czasem mam wrażenie, że połowa nieruchających nie rucha tylko dlatego, że zwykła loszka jest "poniżej ich godności", ale to znów potwierdza moją teorię, że nie chodzi im o przyjemność z seksu ani o bliskość ale o docenienie.


Ten post z internetu chyba po raz pierwszy mnie wybił.
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie akurat kilka razy życie musiało trzepnąć, abym zaskoczył, a pomyśleć, że po każdym razie to wypierałem z siebie... Po prostu jestem jak silnik od stara, jak nie jebniesz młotem to nie odpali.

 

Pierwsze doświadczenia, które są godne odnotowania z żywota bety poczciwego:

1. Liceum - podobałem się jednej lasce, ale z tego względu, że nie znałem metodologii podrywu upadło, to wszystko (i dobrze o czym w przedostatnim etapie)

Była też inna, ale jakoś za mocno to zlewałem i nie miałem odwagi zagadać, coś tam gadałem, ale za mało - to po tygodniu miała już gacha, który ją zapłodnił kilka lat temu.

2. Studia - na studiach to zlewałem wszystko, bo wolałem się skupić na nauce, ale trafiła się jedna koleżanka (siostra od kolegi starsza ode mnie o 3 lata), gdzie spotykała się jeszcze z dwoma innymi, a wpadła z 4 gościem, jeszcze młodszym ode mnie. Ile ja się nacierpiałem, bo ona wolała jakiegoś brutala, a ja taki milutki, ułożony, grzeczny no i jak tak można było... Z internetowych znajomości była jedna Justyna, gdzie po pewnym czasie zaczęła być kurwą dosłownie (w każdej kobiecie kurwy dwie trzecie), gdzie zaczęła dawać dupy za... podarunki, to nie było wg niej kurestwo tylko podarunki... A ja ją chciałem swoją miłością ratować... buhahaha

3. Etap lat 2015-2016 - spotkałem się ponownie z tą laską z liceum oczywiście dzieciata i usilnie wmawiająca mi, że dzieci to największa radość, próbowała również wepchać mnie w poznanie jej gówniaka, ale się nie dałem, po prostu chciałem ją zerznąć i zostawić z zemsty, za te wyśmiewania mnie w licealnych czasach.

Była też inna dupa, która chciała mnie w ciążę z sebixem wrobić, bo mi się status materialny podniósł i zacząłem to uważać za zaletę nie jak wadę, więc pewność siebie ciut na plus...

W '15 roku miałem pracownicę, ale też schemat babskiej biologii pozostał niezmienny, starała się wydymać mnie na ciążowym (co z tego że to taka dalsza znajoma), ale sumienia w tym nie miała w ogóle, tylko planowała jak to zrobić, kiedy pracowała u mnie z konta firmowego wysyłała swoje cv do innych pracodawców, ale jako, że ją olali lub nie sprawdziła się na rozmowach została u bety, ale też jej taktyki (gdzie psiapsiółowi żaliła się, że jestem od niej głupszy bo się na danej działce pracy nie znałem i jechała po mnie, że jestem młodszy, a następnie udawała, że jest głupsza aby mi przykro nie było - ehh wciąż mam te maile - just in case) - na niej właśnie poznałem wszelkiego rodzaju psychomanipulacje ze strony kobiet, jeszcze ten płacz na zawołanie kiedy dostała wypowiedzenie, aż musiałem Ukra postawić czy aby czegoś nie rozwaliła, ehhh byłem taką cipą, że bym ją zostawił, albo kasę pożyczył na zakup mieszkania - ale byłem wtedy słaby, ja jebię!

4. Etap 2017 - w poprzednim roku spotkałem się z jedną szpetną (na fotkach wyglądała lepiej) - powiedziała, że laski są wredne i abym uważał na wszystko, co mówią, nawet na nią samą - a ja to puściłem mimo uszu, spotkanie w sobotę o 12, a ona rano jeszcze u makijażystki była, nie dała rady mnie tym przekonać, a na zakończenie, zapytała, czy mnie pocałujesz? A ja przerażony nieeee, tak na pierwszym spotkaniu, no to mnie przytuliła, i szpachla została na mojej czarnej bluzce...

W styczniu miałem kombo kilka pod rząd i mózg mi zdechł, ale jedna rozjebała mnie tekstem, że miała narzeczonego, ale zerwała z nim bo ją zdradził, i była to jej poważna 7 letnia czy jakoś tak długo miłościa, ale ma kolegę, któremu pomaga w prowadzeniu finansów firmy (księgowość te sprawy), a ja myślę ok fajnie, pojęcie finansów miała, co u mnie jest dużym plusem, co się okazało czasem śpi u tego kolegi w łóżku, ale do niczego nie dochodzi, więc się nic nie dzieje, a że ten obecnie kolega był jej narzeczonym - nosz kurwa loszkologika, level porażenie mózgowe!

W maju miałem spotkanie z tą jedną, co już ją wcześniej opisywałem - ale nie czytałem między wierszami, była znacznie lepsza w te klocki ode mnie, więc myślałem, że żartuje o tym, że facet musi się jej opłacać, i trzeba kalkulować, oraz czy ja tak robię, jak poznaję kobiety... Wiadomo o co kaman, i tak by spierdoliła jak inne na samą wzmiankę o intercyzie ;D Chyba nie myślą, że jak mam prawie monopolistyczną pozycję na rynku, to intercyzy nie zrobię, cholera jakby ta ostatnia mnie zmanipulowała, to bym się zgodził nawet tego nie podpisywać, a tak byłbym głęboko w dupie...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy to akurat w tym wątku chce wkleić ten cytat ale jak coś proszę o przeniesienie. 

 

Sposób myślenia kobiet cyt z kobiecego portalu:

 

Projekt Egoistka by SkalskaPolub stronę

1 godz. · 

Długo myślałam, czy podzielić się z Wami tą refleksją. 
Jest bardzo intymna i może spotkać się z różnymi komentarzami. Jednak pomimo tego, czuję imperatyw, by to zrobić. Jest tutaj ze mną wiele osób, które doświadczyły straty, cierpią, nie potrafią żyć dalej to dla Was jest ten wpis. Wiem co czujecie. Też tego doświadczyłam. Sądzę, że to czym chcę się teraz podzielić może Wam pomóc.

Jeśli TY wewnętrznie sama nie dasz sobie pozwolenia na szczęście NIGDY go nie doświadczysz.

Z Marcinem spotkaliśmy się pół roku temu. Po pierwszym dniu spotkania powiedział mi: "Jeśli całe życie z tobą wygląda jak ten dzień, to chcę byś została moją żoną". Spojrzałam na niego zdziwiona i odpowiedziałam: "To wykluczone. Ja już byłam żoną. Teraz się już na nią nie nadaję."

W mojej głowie wtedy pojawiło się mnóstwo argumentów dlaczego już nigdy nie wezmę ślubu. Mój intelekt miał wtedy wiele wytłumaczeń dlaczego powinnam być sama...

Oto najważniejsze z myśli, które wtedy pojawiały się w mojej GŁOWIE jednocześnie blokując SERCE (czyli czucie). Bez zdolności pełnego odczuwania nie możesz mieć pełnego potencjału na bliskość.

 

1. Bo kocham Tomka!

Każdy związek będzie konkurencyjny dla tej miłości - podsuwał intelekt. Przecież moje serce nie pomieści dwóch mężczyzn. Jeśli pokocham innego mężczyznę to moja miłość do Tomka zniknie. Nigdy bym tego nie chciała.

Będę więc sama.

 

2. Bo to Tomek był moim mężem!

To co nas łączyło było tak wielkie i silne, że nic już nie będzie takie samo - słyszałam w swojej głowie. Po co mam wchodzić w związek, który będzie marną kopią? Po co mam pomnażać cierpienie tego mężczyzny?

Będę więc sama.

 

3. Bo drugi raz nie zdarza się taka miłość!

To oczywiste, że prawdziwa miłość zdarza się raz w życiu! - oznajmiał logicznie rozum. Chcę być uczciwa ze sobą i z tym mężczyzną. Nie mogę być z nikim myśląc o Tomku. To jak życie w trójkącie.

Będę więc sama.

 

4. Bo co ludzie powiedzą?

Przecież "to nie wypada"; "to niestosowne". Inni będą oceniać tego mężczyznę, porównywać. Po co mam go na to narażać?

Będę więc sama.

 

5. Bo żadem mężczyzna nie będzie gotowy na to, by mi towarzyszyć na ścieżce, którą dwa lata temu wybrałam.

Najważniejsze dla mnie jest niesienie mojego i Tomka przesłania. Kto zechce mi w tym towarzyszyć? Nikt tego nie zrozumie. Nie mam czasu na związek, każdą chwilę przeznaczam dla ludzi. Mężczyzna tego nie zniesie i będzie zazdrosny. Po co pomnażać destrukcyjne stany - przekonywał rozum.

Będę więc sama.

 

6. Bo żaden mężczyzna nie zaakceptuje mojej miłości do Tomka.

Po co mi sytuacja gdy muszę wybierać? Wiadomo, że wybiorę Tomka. Jest miłością mojego życia. Nikt tego nie zaakceptuje - oznajmiał intelekt.

Będę więc sama.

 

7. Bo nie chcę nigdy więcej się przywiązywać.

Po co mam znowu cierpieć i doświadczać bólu? Szansa, że się uda jest marna ten związek to "mission impossible". Tylko się zaangażuję i stracę czas. Lepiej skupię się na swojej pracy i nie będę marnować naszego czasu - kalkulowała głowa

Lepiej być samej.

 

8. Bo nie wyobrażam sobie być tak blisko z kimś innym niż Tomek.

Małżeństwo to dla mnie wielki symbol (jestem staroświecka pod tym względem) to oddanie, absolutna szczerość, bycie razem na dobre i na złe. Mąż to najbliższa ci osoba. Nie mogę z nikim już być tak blisko jak z Tomkiem. Moje serce nie ma już takiego potencjału na bliskość.

Choć uciekałam przed Marcinem długo, a mój intelekt starał się zniszczyć jego uczucie i zniechęcić do mnie samej - on nie zrezygnował.

Co więcej rozbroił mój intelekt! Nie dał mu szans!

 

Nie potwierdził powyższych przekonań. Jest zainspirowany tym co robię, płakał gdy czytał moje książki i słuchał mojej historii, podziwia i szanuje Tomka i powtarza, że czuje z nim związek. Ochrania mnie i pomaga. Marcin nie był zazdrosny, nie konkurował z Tomkiem, nie przeszkadzał mi w mojej pracy a wręcz został moim menedżerem!

 

Mój intelekt poddał się bowiem im bardziej uciekałam, tym większą miłością on mnie zalewał!

Uważną obserwacją swojego wnętrza, spokojem, medytacją, szczerością ze sobą w końcu rozpuściłam blokady w sercu.

Dosiadłam swojego tygrysa. Zajrzałam tam gdzie powinnam (w swój umysł) i pożegnałam się z tym wszystkim co nie tylko nie pomnażało mojego szczęścia ale i innych.

Dosłownie czułam jak odpadają wszystkie przeszkody...Moje SERCE zaczynało iść w zupełnie innym kierunku niż GŁOWA.

 

9 czerwca w Hiszpanii spontanicznie zostałam jego żoną, tak jak zapowiedział pierwszego dnia spotkania.

Ta decyzja zajęła mi 10 sekund, bez planu, zupełnie spontanicznie. Byłam szybsza niż mój intelekt 1f609.png?

Dzisiaj czuję się bardzo szczęśliwa!

 

Morał z tej historii jest taki...

Dzięki temu, że słucham swojego serca, że mu ufam rozprawiłam się z powyższym zestawem przekonań, ograniczających myśli, sabotujących mechanizmów, które produkowała moja głowa! Uwolniłam się!

Skoro mi się udało, ty także możesz to zrobić!

 

Proszę, pozwól sobie na szczęście i przestań słuchać paplaniny w swojej głowie, która ci nie służy!

Jeśli zechcesz udostępnij ten wpis. Choć jest bardzo intymny nie boję się nim podzielić jeśli może komuś pomóc.

#pokochajswojeserce

P.S W odpowiedzi na wasze pytania. Tak w nowej książce ten mężczyzna na zdjęciach to mój mąż.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 28.06.2017 o 20:48, SnqGrqDs1A napisał:

 


Ten post z internetu chyba po raz pierwszy mnie wybił.
 

Skąd ten cytat?
""Dzięki temu, że słucham swojego serca," Co to kurka znaczy? Sercem, czyli hormony?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

z anonimowych forów więc raczej trudno będzie o kopię wątku.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 7.07.2016 o 19:53, Stulejman Wspaniały napisał:

 

Pytasz dlaczego forum jest niszowe... powiem Ci przyjacielu, że nie jest wcale tak źle. Ponad tysiąc ludzi, ekipa mądrych chłopaków, w tej chwili jest 38 zalogowanych ale 80 niezalogowanych - i oni z czasem do nas przyjdą, a ja z Braćmi przywitam ich z otwartymi ramionami. Jesteśmy jak czarna dziura, ale z początku maleńka... z czasem będziemy zasysać coraz więcej przestrzeni i białych rycerzy, nawet kompletnych pizdusiów, taką moc będziemy mieli. Masa forumowicza jest ważna, dlatego jedzcie i tyjcie, żeby zwiększyć grawitację forum :>

 

 

A robicie jakieś wypady poza forum ?? :) Chętnie wyszedłbym gdzieś pobalować i pośmiać się z tych pieknych, mądrych i wręcz doskonałych dam. hahaha

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×