Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Kespert

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1124
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Kespert last won the day on January 21

Kespert had the most liked content!

Community Reputation

2747 Świetna

5 Followers

About Kespert

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1054 profile views
  1. Zaledwie 140km, ale za to czas przejazdu rzędu dwóch i pół godziny. Dawno dawno temu, bardziej za czasów polerowania zbroi - już nie białej, ale jeszcze nie czarnej. Właściwie wtedy to ja nalegałem, ona zaś widziała problem w związku na odległość - subiektywnie, jedna z top 5 SMV z jakimi się spotykałem, i tylko dlatego brałem pod uwagę dojazdy. Wysoka, szczupła, wysportowana, oczytana... i po sporych przejściach. Ech, co ja bym wtedy dał za wiedzę z książek Marka i Forum... Relacja wyglądała tak - wsiadałem po pracy w samochód (czasem kwiaty, czasem wino), i jechałem. Jednego dnia jechałem, innego nie - jak mnie naszło. Bez jakiegokolwiek pytania. Byłem na miejscu, wyciągałem telefon i pytałem (w skrócie) "podjechać po Ciebie do pracy, czy już jesteś w domu?". Albo dostawałem telefon "dziś nie przyjedziesz?" Zazwyczaj wracałem na noc "do siebie", a czasami jechałem wprost do pracy. Poznałem jej rodziców, i całą rodzinę. Ona nigdy nie przyjechała do mnie, choć zapraszałem. Trwało to może cztery miesiące, i z 25 tysięcy kilometrów (czyli wtedy tysiąc z hakiem miesięcznie na paliwo). Znalazła "lepszy cel" w jej mieście - podziękował, żegnam, było fajnie ale wystarczy, nie dzwoń do mnie. "Hej, właśnie trafiłem pięć milionów w Totka (dostałem w spadku kamienicę w Twoim mieście), więc będę w okolicy, chcesz się spotkać?" A na serio, jeśli kobieta chce się spotkać, znajdzie sposób. Jeśli nie chce, znajdzie wymówkę. Można, ale po co? Sam sobie odpowiedz uczciwie, po co chcesz się z nią spotkać? Dobra, po prostu bądź sobą. Napisz, że możesz przyjechać dnia X, i chcesz się z nią spotkać gdzieś w kawiarni na spotkanie twarzą w twarz. I zobacz co Ona odpowie. Raz już ci odmówiła. To Ty jesteś jednym z wielu pretendentów do jej szparki, więc to Ty masz się starać - ona nie przyjedzie do ciebie, bo to byłaby dla niej ujma na jej ego. Nie proponuj, nawet nie myśl w ta stronę. A słowo "hipergamia" na Forum widział? Znaczy, czytał o co w tym chodzi? No właśnie, więc co się pyta o "tą jedną inną niż wszystkie". Pewien starszy ode mnie człowiek, wprost powiedział mi kiedyś: Jak Ci się nagle zachce pić herbatę, to ile kilometrów będziesz jechał, aby się jej napić? Dlatego związek działa do 100km, nie dalej - zanim dojedziesz, opadnie... chęć spożycia herbaty Edit - jedna poprawka, kobietę usprawiedliwia okres, do którego za nic nie przyzna się zdalnie. Czyli wtedy maksimum tydzień, i druga propozycja spotkania - ostatnia.
  2. Przestań myśleć główką - od tego masz głowę. Okazała Ci zainteresowanie. Tylko tyle. Łyknąłeś haczyk z przynętą i z wędką. Fajne - Pani sobie leży w łóżku obok swojego męża, za ścianą śpi jej trójka dzieci, a Ona pisze z Tobą "nocne rozmowy". Czego mam Ci w tej sytuacji gratulować? Mr. Pacjent, bez komentarza. Jedna z podstawowych metod manipulacji. Podstawowa i powszechna, bo bardzo skuteczna... co tutaj widać. Aha - czyli 10 lat starsza mężatka z trójką dzieci, szukająca sobie młodszych bolców w pracy, jest dobrym materiałem na żonę dla Ciebie. Aha. Mężatka. A tak się starała. Ale punkt dla Ciebie, kto wie czy by się Pani nie dorobiła czwartego dziecka. Mąż przecież najlepszym środkiem antykoncepcyjnym - i domniemanie ojcostwa. Secundo, taka sytuacja nie powtórzyła się Z TOBĄ. Ale to nie znaczy, że nie powtórzyła się z innym... Wbrew powszechnemu mniemaniu, kobiety też mają potrzeby seksualne. Czyli potencjalny bolec na boku odmówił, więc Pani poszukała równolegle drugiego bolca na boku. Bez wiedzy męża i "pierwszego bolca, który odmówił" Ale po co tracić raz "urobionego", więc "wyślemy sprzeczne sygnały"... Zależy z kim chcesz być "w porządku". Z nią - podejmij kroki jak najdłuższe, w przeciwną stronę. Zerwij więzy zawodowe na ile się da, rozważ unikanie wspólnych znajomych przez jakiś czas. Kto nie umie rozbrajać min, niech nie chodzi po polu minowym. Aha - czyli jednak był inny bolec na boku niż Ty. Ale nie rokuje finansowo tak dobrze, więc: Pani ma potrzeby seksualne, a mąż ich nie zaspokajał, więc w jej ustach "był zły". W końcu Pani uwalnia się z okowów moralności przygotowując się do rozwodu, więc otwarcie szuka bolców do nabicia chce żyć pełnią życia. Czwarte bobo, i "Misiu musisz wsiąść odpowiedzialność, to dla Ciebie odeszłam od męża". Nieważne że bobo czekoladowe, "tylko z tobą zdradzałam męża i z nikim innym, wierzysz mi przecież, kochany?". Ratuje Cię jedno - do konsumpcji nie doszło, więc jakkolwiek sztywny masz kręgosłup moralny, możesz sobie powiedzieć, że wyszedłeś z twarzą. I może dostanę gromy od Forum, ale prawdziwy hardkor byłbyś, gdybyś teraz pomógł uzyskać jej mężowi rozwód - z jej winy. Ale nie jesteś na to gotowy mentalnie, jeszcze długa droga przed Tobą. No i jej mąż pewnie najpierw obiłby Ci mordę - też raczej jeszcze nie jest gotowy na prawdę o "ukochanej matce trójki chyba jego dzieci". Cena popularności, być może po prostu trafia na Forum coraz więcej "białych". W końcu, na razie są w większości w społeczeństwie. Na razie... ale kropla drąży skałę.
  3. Kolejny "strzał próbny", sprawdzimy reakcję zanim zepsujemy wyniki wyborów. Plus dla budżetu, każdy grosz się przyda (na prze****). Minus dla wszystkich "inwestujących" w nieruchomości - szczególnie na typ "wynajmniem to siem samo spłaci i byndzie jeszcze na żuberka". Taki mały minus, przygotowanie przed właściwym katastrem. Szczególnie zainteresowało mnie to w kontekście zapowiedzi powołania nowej służby kontrolującej: https://www.dorzeczy.pl/kraj/127510/fakt-powstanie-nowa-policja-na-celownik-wezmie-oszustow-zywnosciowych.html Ciekawe czy taka służba będzie mogła też skontrolować jakość świadczonych usług wynajmu, i odprowadzone podatki - na podstawie donosu.
  4. Nie znalazłem lepszej rozdzielczości, ale wiadomo o co Pani chodzi... od razu widać, że o prawdziwą miłość (do pieniędzy)
  5. Nie tylko psychiczna, bo to chyba oczywiste - ale też fizyczna. Opisana już przez mnie osoba, właśnie miała taki przypadek. "Dziecko" lat kilkanaście, niskofunkcjonujące, któreś-tam -naste spotkanie, bez wyraźnego powodu i ostrzeżenia rzuciło się na nią. Podwójne złamanie, kilkadziesiąt szwów... Aha, jeszcze jeden przypadek przypomniałem sobie - zasłyszany z opowieści. Osoba bez studiów, ale pracująca w "bidulu", w tym także dla dzieci "wysokofunkcjonujących" (bardzo dawno temu, głęboka wieś). Na któreś święta wpadła na genialny pomysł, że dwie dziewczynki zaprosi do domu na Wigilię... a dyrektorka się zgodziła. Potrafisz sobie wyobrazić, co te dziewczynki czuły, kiedy po świętach wróciły do sierocińca? Ta opiekunka nie wytrzymała, najpierw chciała starać się o adopcję, a potem rzuciła pracę, i trafiła na terapię. Wkrótce potem, jej małżeństwo się rozpadło.
  6. Pamiętajmy przy tym, że te badania są prawdopodobnie niedoszacowane (bo ile Pań wypełniło ankietę zgodnie z prawdą). No i nie obejmuje to badań, ile Pań zaszło w ciążę z kimś innym, niż przyszły "musi być mąż bo już jest ojciec".
  7. Tak już bywa, że czasami nowych pracowników trzeba sobie wyszukać i wyszkolić. Zawsze się znajdą kandydatki z predyspozycjami, ale to temat na zupełnie inną dyskusję. Być może, każda z tych twarzy jest wyłącznie kłamstwem, obliczonym na skuteczność. Na wywołanie efektu. Zarządzanie i zysk. Wtedy, nikt go tak naprawdę nie zna, i kierować się można wyłącznie pragmatyzmem - że lepiej dla niego pożegnać pracownika, niż żeby pracownik stał się przeszkodą w skuteczności pracy. A może, pewność siebie ma maskować brak kompetencji, dlatego okazuje ją tylko przy większych widowniach - to można wykorzystać; jeśli to prawda, to rozmowa rezygnacyjna w cztery oczy może być łatwiejsza. Nie chodzi o niego. Nie chodzi o to jak działa. Jakoś musi przecież działać, bo to znowu chodzi o jego skuteczność. Chodzi o to, czy jesteś sama dla siebie podmiotem swego życia; czy też TY pozwalasz, by oddziaływanie innych robiło z Ciebie przedmiot ich woli. Inaczej mówiąc - nie chodzi o to co inny człowiek robi czy jak działa; chodzi o to, jak Ty pozwalasz innym na siebie działać. Świadoma wola ponad zwierzęcymi instynktami. Zacznij od powiedzenia samej sobie - JA CHCĘ. Nie inni. JA.
  8. Pani pedagog resocjalizacji, pierwsza praca na państwowym po znajomości, za minimalną krajową, następnie siedem lat urlopów macierzyńskich, potem powrót - dopiero jak inna pracownica "zaszła" i zwolniła stołek. Narzeka, że musi przynosić pracę do domu, ale ma coś około 22 godzin tygodniowo pełnego etatu. Pensja niewiele ponad minimalną, robi awans. Sama przyznaje że jej podejście zanim została matką, były całkowicie oderwane od rzeczywistości. Aha, ponadto wprost mówi, że robotę odwalają albo jak rodzic chce żeby było, albo lecą kopiuj-wklej żeby się wyrobić z przydzielonymi zadaniami. Aktualnie, szuka czegoś w sektorze prywatnym - od dwóch lat. W ramach pracy, miała przypadki nastolatków z kartoteką wypełnioną gwałtami/rozbojami, którzy zaczynali przy niej świrować, co to jej nie zrobią - a wymogi zakładają że badania robi sama. Pani psycholog, zaczynała od ośrodka państwowego, do którego się dostała ze względu na niewielkie rozmiary miejscowości - nie było innych chętnych, a wszyscy "sami swoi" już byli pozatrudniani. Potem - oczywiście długi urlop macierzyński. Powrót, ponowne szkolenia, awans, kolejny awans, w końcu po prawie 20 latach niemal ocierała się o średnią krajową. Kilka razy solidnie oberwała od "badanych", co skończyło się złamaniem. W końcu miała dość, to przerzuciła się ostatnio na szkołę na innym zadupiu - dyrektor był wniebowzięty, bo dwa lata etat psychologa w szkole 1300+ dzieci był pusty. Niższa pensja oczywiście, i brak perspektyw. Aktualnie, szuka czegoś w sektorze prywatnym, i robi kursy. Pani pedagog dziecięca, specjalizacji nie znam. Od razu po ukończeniu studiów znalazła państwową posadę dzięki protekcji ojca. Wytrzymała tam niedługo, może niecały rok, nie jestem pewien. Następnie sama trafiła jako pacjent do ośrodka zamkniętego. Kolejny krok na drodze zawodowej, założyła własną firmę/ośrodek pomocy dzieciom. Po mniej więcej 10 latach, ma nawet dość dobrą renomę i markę, i pewną rozpoznawalność na rynku - sama jest w stanie się z tego utrzymać. Natomiast zatrudnia głównie "koleżanki" które potem skarżą się na niskie pobory, poniżej minimalnej, i po jakimś czasie odchodzą - wtedy szuka następnych "koleżanek". Aha, do dzisiaj sama jedzie na psychotropach - nie jest z nią dobrze, ma psychiczne problemy z mężczyznami. Pani pedagog/psycholog (nie jestem do końca pewien, chyba ma dwa kierunki zrobione, jeden zaocznie). Przez rok szukała pracy w średnim mieście 50tys, a skończyło się to na czterech osobnych 1/5 etatu, w czterech szkołach w okolicznych wioskach. Gdyby nie ojciec, nie wystarczyłoby jej na paliwo - dodatkowo zatrudnił ją w swojej firmie, bodajże na recepcji. Po roku w jednej ze szkół ichniejsza psycholog zaszła, więc "młoda" w końcu dostała pełny etat. Cały czas działała aktywnie, kursy, szkolenia, sama też pracowała w wolontariacie - nigdy nic z tego dłużej nie wychodziło. Nie wiem co z nią się działo przez następne 4 lata, aktualnie sama jest na urlopie macierzyńskim. Na każdych nieomal studiach, jeśli jesteś jednym z najlepszych, to praca się znajdzie. Jeśli.
  9. Będę trzymał kciuki. To trudna decyzja, ale tak naprawdę na dłuższą metę, jedyna właściwa. Jeśli koleżanki Ci pomogą, tym lepiej. Długa droga przed Tobą, ale zacząć można od tego: Nie wszyscy ludzie muszą Cię akceptować. Większość nie zna nawet siebie, a co dopiero inną osobę. Dlatego Anglicy mają przysłowie "przejdź kilometr w moich butach" (zanim zaczniesz oceniać). Będę czekał na dobre wieści, i powodzenia!
  10. W kodeksie karnym istnieje pojęcie "podżegania" oraz "sprawstwa polecającego". Podżeganie czyli bezpośrednie namawianie do grzechu, jest z definicji działaniem świadomym bezpośrednim. Sprawstwo polecające , wykorzystujące zależność/uzależnienie sprawcy wykonawczego od sprawcy polecającego, może występować w formie nieumyślnej dla sprawcy wykonawczego, a są też wypadki podciągania sprawstwa polecającego pod nieumyślne. W uproszczeniu, podżeganie/namawianie też jest grzechem. Innym. Czy mniejszym, czy większym - zależy od konkretnej sytuacji. Natomiast sprawstwo polecające nieumyślne, zakłada że mąż jest uzależniony od seksu, i nie potrafi panować nad swoimi instynktami - osobno grzech braku wstrzemięźliwości męża, osobno grzech nieumyślny żony. Ale to filozofowanie z pogranicza nierealnych sytuacji...
  11. Na to wychodziłoby. No i ja od dziecka, bo mając testy DNA w pamięci, raczej by się zabezpieczała. Czyli i tak miałbym lepiej niż statystyczny mąż, przekonany o wierności żony, i że wszystkie dzieci są jego (a syfilis to się przez powietrze przeniósł) 😜 Dlatego właśnie zastanawiam się czasem, czy ta Pani nie była uczciwsza w pewien sposób, jasno stawiając sprawę...
  12. "Kobiety nienawidzą konkurencji, oferującej te same lub lepszej jakości usługi, w zamian za mniejszy dostęp do tej samej, ograniczonej puli (męskich) zasobów". Czyli, po prostu "nieuczciwej konkurencji" - tańszej, szybszej, z gwarancją, łamiącej monopol. Nie ma znaczenia czy kobieta jest już mężatką, czy jest nią tylko potencjalnie. Ehm, no nie zawsze. Co ciekawe, czasami zdarza się, że prostytutka jest subiektywnie brzydsza od żony/kochanki/LTR, ale jest "dostępna" tu i teraz, i nie "boli jej głowa". Oczywiście. Osobiście myślę że kobiety mają mniejszy problem z kochanką (którą trzeba zdobyć, a więc to swego rodzaju potwierdzenie, że jej facet jest pożądany przez inne kobiety -> nobilitacja ego kobiety), niż z prostytutką, którą może mieć każdy (a więc kobieta jest "obrażana porównaniem", że od niej, facet wolał kogoś "bez żadnych wymagań" -> degradacja ego kobiety). Błąd myślenia, że kobiety myślą o mężczyznach. Nie myślą. Nie - najczęściej, kobiety myślą w perspektywie tego, co one mogą uzyskać od mężczyzny (emocje, zasoby). A nie tego, czy mężczyzna jest szczęśliwy, lub czego on chce. Klasyczny dowcip, "czego ma chcieć mężczyzna w małżeństwie? - by żona była szczęśliwa, odpowiedziała żona".
  13. Celebryci są przereklamowani. O tym czy są opiniotwórczy czy piszą w próżnię, decydują dostawcy contentu, sieci telewizyjne, radiowe, prasa, czy portale. Czy fundacja Nobla 😕 Nam się cytat Kasparowa spodobał, to go puścimy jako newsa. Im się nie spodobał, więc poza wąskim gronem nikt go nie usłyszy, bo przecież: więc takie wypowiedzi "przeciwne nurtowi narracji", nie pojawią się w powszechnie dostępnych mediach, a więc nie przeszkodzą. Na granicy Stanów, możesz zostać przez Immigration poproszony o hasło do FB. Już wersja chińska, gdzie każdy swoje punkty zna, i wszyscy wiedzą że system istnieje, wydaje mi się w przewrotny sposób uczciwsza.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.