Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Kespert

Starszy Użytkownik
  • Ilość treści

    530
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1106 Świetna

2 obserwujących

O Kespert

  • Ranga
    Plutonowy

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

559 wyświetleń profilu
  1. Kespert

    Brak profesjonalizmu

    Zamiast pokoleniami czy statystyką, wolę rozpatrywać zbiory pojedyńczych przypadków. Ale racja, ostatnimi laty pracownik który dopiero przychodzi do pracy, często ma "wylane" na pensję - bo dalej pozostaje na garnuszku rodziców. Z czystej ciekawości zapytam - jak według Ciebie powinien wyglądać system premiowy dla strażaka? To bardzo ogólny przykład, ale ma bardzo dużo odniesień do mojej gałęzi.
  2. Kespert

    Najmłodsza kobieta w waszych łóżkach.

    Niedawno znajomy nauczyciel dostał zastępstwo - WDŻ. Z klasą piętnastolatków. Cytat "zwykły seks to już mnie nudzi" - z ust tzw. panienki z dobrego domu, to był jeden z mniej szokujących. Dodajmy do tego kolejny przykład: A jeśli chodzi o mnie, to 21 lat. Dawne czasy, i chyba naprawdę inne pokolenie.
  3. Z seksem jest jak ze zdobywaniem jedzenia. Jeśli zapłacisz, nie musisz nic robić - dostaniesz danie gotowe do konsumpcji, z dostawą pod wskazany adres.
  4. Kespert

    Brak profesjonalizmu

    Dilbert: "Nasz system premiowy działa tak - TWOJA premia zależy od wyników INNYCH ludzi, których może nawet nigdy w życiu nie spotkasz". Kiedyś mnie to śmieszyło, dziś sam pracuję w podobnym systemie (z taką różnicą, że 50% mam gwarantowane, 25% cele osobiste, 25% wyniki grupy). Tak się zdarza w rzadkich przypadkach, gdy rzeczywiście mowa jest o wysokiej konkurencji, i relatywnie wysokich wymaganiach/kwalifikacjach. Jeśli przykładowo i tak wiesz, że dostaniesz 6kpln na rękę, bo konkurencja tyle daje, ale nie masz szans zarobić 9kpln bo po prostu nie masz takich możliwości zarobienia dla pracodawcy - wtedy czasami "nie chce się". Ale jeśli usłyszysz w Januszexie, że nie dostaniesz podwyżki do 7kpln bo konkurencja płaci 6kpln - wtedy "nie chce się" przełącza się w tryb turbo W drugą stronę, znowu przykład z ZNP - ostatnio słynny przypadek matematyczki z kilkunastoletnim stażem, która w Warszawie przebranżowiła się na kierowcę autobusu komunikacji miejskiej - bo to dało jej 300+ do wypłaty, i możliwość podwyżek w przyszłości. Dopóki nie osiągniesz granicy "tyle wystarczy", praca działa pod dyktando instynktu przetrwania - każda złotówka się liczy; kumpel kumpla podpierdoli licząc na 100zł premii...
  5. Kespert

    Brak profesjonalizmu

    Większość zgodnie ze swoją mentalnością zakładała, że uprawiasz marketingową korpo-mowę. Czyli premia tak, jak nie opuścisz ani jednego dnia pracy w miesiącu (a urlop to już kasuje premię), czy nie popełnisz najmniejszego błędu (w inwentaryzacji zabrakło jednej szpilki za trzy złote, i nieważne że każdy wchodził i brał co potrzebował). Czyli pracownik ma większą szansę zobaczyć Yeti niż premię - takie doświadczenia wynieśli od innych pracodawców. Problem motywowania poprzez premię jest nietrywialny: Kiedyś, nowo przybyła pani z HR wpadła na pomysł "ja taka mondra", że premię roczną podzieli na miesięczne. Tylko jakoś w jej planie zabrakło wyszczególnienia drobiazgu, że premia roczna jest w 50% gwarantowana, a jej miesięczny wynalazek - nie. No a zupełnie poległa, jak na pytanie o spisanie zasad wyznaczania tej premii miesięcznej, odpowiedziała "chyba ufacie swoim dyrektorom?". Trzy godziny później, ostro wkurwiony "główny" przyszedł i powiedział wszystkim (przy czerwonej na twarzy, i bliskiej łez przez nasz "nieracjonalny upór" racjonalizatorce), że żadnych zmian nie będzie. I na tym się skończyły próby januszowania. Konkurencja w stylu polskim: - W pewnym dość swego czasu głośnym wypadku TIRa, wyszło później że kierowca-właściciel wyjechał na trasę z JEDNĄ sprawną tarczą na wszystkich osiach. Tłumaczył się, że musiał wyjechać żeby zarobić na nowe, a przy stawkach konkurencji "i tak wszyscy jeżdżą tak jak on". I wszyscy się nawzajem podsrywają niższą stawką, zatrudniają za coraz mniejszą płacę, bo liczba zleceń jest ograniczona, a wielki spedytor jest bogiem ich życia i śmierci finansowej. Tylko że zatrudnianie młodych za minimalne stawki szybko odbiło się czkawką, jak trzeba było zapłacić za rozbite ciągniki - tego już przeciętny Kowalskopol Sp. z o. o. nie ogarnia. I firma plajtuje, a na jej miejsce wchodzi nowa - w istniejący rynek, w istniejące stawki. - Aby zdobyć zlecenie poprzez najniższą stawkę, firma sprzątająca przycięła koszt jednorazowych worków na śmieci w koszach w biurze - każąc paniom sprzątającym opróżniać śmiecie z jednorazówek do jednego wspólnego worka, ręcznie, i zakładać jednorazówki z powrotem... - tutaj podpada też aktualny strajk nauczycieli. Rząd zachowuje się jak typowy januszex, grając w grę "co, skończą się stażyści za 1500 netto?". Aktualnie, jedno kuratorium ogłosiło nabór pracowników w celu "załatania problemu" egzaminów gimnazjalnych - proponowana stawka bodajże 14zł brutto za godzinę zegarową. Co w przeliczeniu realnym, daje około 1300zł brutto na miesiąc, na niepełnym etacie - już widzę te tłumy zabijające się się o możliwość pracy dla takiego szefa. Sytuacja normuje się się jeśli widoczna jest jakość albo efektywność wykonanej pracy. Słynna już rozmowa kwalifikacyjna spawacza w UK - propozycja pracy w ogłoszeniu za 15 do 30 funtów za godzinę. Dostał do zrobienia dwa spawy próbne, jeden sknocił jak najgorszy żółtodziób, drugi wykonał jak mistrz rzemiosła. I pokazał palcem - ten jest za 15/h, ten jest za 30/h.
  6. Kespert

    Sens wszystkiego

    Jak cały wszechświat... który na razie zdołaliśmy poznać. Nie stanowimy w tym wyjątku. W organizmach tak złożonych jak ludzie, prawie zawsze przy kombinacji plemnik/zygota zachodzą jakieś drobne niezauważalne zmiany. Ba, nawet później, w czasie życia jednostki, genom może ulegać zmianom. Są tacy, co twierdzą, że tymi zmianami można manipulować. To Twój punkt widzenia, ale paradoksalnie - to także dowód na istnienie wolnej woli, która pozwala Ci tak myśleć. Czyli - jesteś wolny, i to od Ciebie zależy co z tą wolnością zrobisz. Twój wybór. Skoro mamy wolną wolę, to czy odpowiedzialność za samo istnienie tej "taśmy" spada na jej twórców, czy na tych co podążając nią - utrzymują jej istnienie? Ich wola. Nie, nie jest. To świadomy, dobrowolny wybór rodzica, droga wychowania dziecka. W czasie wojen nikt nie pierdolił o superbohaterach czy kreskówkach, a dziecko urodzone na wsi ma często lepsze rozeznanie w tym czym jest gwałt (rozmnażanie zwierząt), czy zasadzie jeden buhaj - stado krów, niż dwa razy starszy osobnik z miasta. Jeśli ktoś okłamuje swoje dziecko, to na swoją odpowiedzialność - ich wybór. Nikt nigdy nie obiecał że będzie łatwo. Ale może warto? "...i już, kiedy wydawało się, że ludzie są bardziej zdeprawowani niż diabli, jeden z nich dokonywał czynu, aktu dobra, który mnie przyśniłby się aniołom. Bardzo często chodziło o tego samego człowieka..." Dopóki walczysz, to masz wybór by inni nie cierpieli. Dopiero kiedy się poddasz pragnieniom, inni zaczynają cierpieć. Kiedy mija haj, narkoman poddaje się i szuka kolejnego zaspokojenia, kolejnej dawki za wszelką cenę. Człowiek wolny ma wybór - może wybrać frustrację. Nie musi. Na poczucie szczęścia trzeba sobie tylko pozwolić. Do odczuwania nieszczęścia, potrzebne jest dokonanie wyboru. "Żona ode mnie odeszła" - wybierasz że to nieszczęście, czy że to powód do radości? Twój wybór. Oczywiście że nie istnieje, bo istnienie zakłada byt obiektywnie mierzalny. Wszystko to - szczęście, cierpienie - jest tylko w głowie. Masochista w sali tortur inkwizycji - on cierpi, czy jest szczęśliwy? Co to znaczy "słabe", i kto to definiuje? Ja, Ty? Mityczni "oni"? W najbardziej ogólnym zarysie, definiujemy siebie sami. Nasz wybór. Wymoczek 60kg, który przypadkowo na ulicy dostał "wpierdol" od dwa razy cięższego dresa, może następnego dnia wrócić w towarzystwie dwóch "ochroniarzy" - bo go na to stać. Który z nich jest więc tym "słabym"? "To co przynosi nam szczęście, nie może być złudą". Nie przypisujmy zjawiskom przyrody cech czysto ludzkich. Nie mają litości, bo nie są istotami mogącymi się litować. Istnieją - tyle wystarczy. Poza wyjątkami, nie generują cierpienia - ale pozwalają jednostkom wybrać cierpienie, jeśli taka jest wola jednostki. Ich wybór. " Z ran zadawanych kto krzyczał w agonii Na męki dając ciało by myśl pieścić Nie widzi sensu w nauce harmonii Ani nie umie śpiewać o tym pieśni " Albo totalna opieka/hodowla, albo wolność. Mamy wolność - zaprawdę, jakże jest tragiczna! https://literat.ug.edu.pl/mariakon/010.htm Argument zakłada dyskusję, a w dyskusji można się mylić. "Wierzę że oponent nie znajdzie lepszego argumentu" - jakże często to się nie sprawdza. Chyba zakładasz, że chciałby taki oponent nadać "pozytywną wartość" jako zjawisko obiektywne! Dla każdego takie samo! A to się nie da, dopóki masz wolność wyboru. Lampart przynoszący zabitą gazelę swym młodym - to zjawisko obiektywnie pozytywne, czy negatywne? Dla gazeli - negatywne. Dla młodych lamparciąt - pozytywne. Myślisz że Elona Muska, Billa Gatesa, napędzają puste frazesy jak nadzieja i wiara? Że oni mają "poczucie uczestniczenia w wadliwym, męczącym, bolesnym i niepotrzebnym projekcie"? Ale tak samo nie napędza to Pana Wieśka, bezdomnego spod mostu, który potrafi zachwycić się, że znalazł pół wyrzuconego hamburgera. On wybrał szczęście, a nie cierpienie. Jego wybór. To nie był nasz wybór - te drogi zostały nam pokazane, i większość wybrała jedną z nich aby unikać samodzielnego myślenia. Ludzie, którzy kierują innych na fałszywą drogę dla swoich celów (patrz KK) - bez wypowiedzi na ich temat, zachowam Forum wolne od takich wulgaryzmów... Ale wolny wybór dostali wszyscy! Jego wybór! Dlaczego, na jakiej podstawie, oczekujesz że wszechświat miałby się nami interesować? Po co miałby to robić? Po co jest to Tobie potrzebne, żeby się interesował? Myślenie że jesteśmy pępkiem wszechświata - to nasz wolny wybór, myślenie życzeniowe, a nie prawda obiektywna. "Z ust dzieci, płyną prawdy o których nie śniło się filozofom..." Bardzo dobry tekst, chociaż aż prosił się o dyskusję... więc wybrałem odpowiedzenie , na mój sposób: Najpotężniejsza siła - wolny wybór. Najpotężniejsze pytanie - po co? Najpotężniejsza odpowiedź - bo ja! Ja wybrałem, ja chcę, ja zrobię, ja stworzę. Podmiot, a nie przedmiot. Jam jest, który jest! Nie byłem, i nie będę - ale jestem!
  7. Wątek już był na Forum: Moim zdaniem błędem było domaganie się odszkodowania od kochanka - i tak też prawdopodobnie uzasadni to SN. Co tworzy nieciekawe konsekwencje dla monogamizmu uzasadnionego normami prawnymi. Gdyby nagle zaczęło działać prawo poprawnie, i za nienależne alimenty na nie swoje dziecko, fałszywie oskarżony ojciec dostawałby zwrot i odszkodowanie (niezależnie od czasu jaki upłynął), to budżet państwa poszedłby się pier...ć, a za nim porządek społeczny i spora część rodzin. Do tego nie dopuści żadna z aktualnie działających klik politycznych - nie w sytuacji, gdy ~50% elektoratu zostałoby potencjalnie taką decyzją poszkodowane - już wprowadzenie katastru, bykowego i VAT 33% naraz byłoby bezpieczniejsze politycznie. "My was chronimy przed konsekwencjami waszej zdrady, a wy na nas głosujecie" - do tego to się sprowadza.
  8. Zapomnij o tej opcji - kot to zwierzę, ma właściciela i wartość wyrażalną w złotówkach. Jak sprzedasz nie swoje koty, to może się to skończyć oskarżeniem o kradzież (nawet jak zwrócisz jej kasę). A to ostatnie co Ci jest potrzebne.
  9. Kespert

    Stosunki seksualne w amerykańskim koledżu

    Na pierwszy rzut oka, zgadza się - wyglądają względnie uczciwie, zakładając że całość grafu reprezentuje zamkniętą grupę. I rzeczywiście, trendy obecne w całej rzeczywistości również i tutaj są dobrze widoczne, i potwierdzają tezy prezentowane na Forum. Ale wiele punktów ten graf przemilcza: 1. Jeśli badane były relacje seksualne pomiędzy konkretnymi osobnikami, to osobnik A mógł zataić prawdę o związkach z B, wiedząc że B był w tym samym czasie w związku z C. Błąd w zamkniętym środowisku nawet, nie do oszacowania. 2. Zakładam, że zatajone zostały wszystkie związki niezgodne z prawem (typu jak mnie kochasz, to postaw mi lepsze oceny). 3. Brak informacji czy badanie obejmowało osoby spoza grupy (to by mogło mocno zagmatwać badanie, jakby okazało się że niektóre samice samotne lub w jednym związku, poza grupą badanych udzielały się na prawo i lewo). Zresztą dotyczy to też samców, stosujących zasadę "gdzie się mieszka i pracuje...". 4. Brak informacji o powodach danej relacji seksualnej. Czyli, nie wykluczone jest że np. relacja 1M-3F zachodzi z przewodniczącym samorządu studenckiego, mającym wpływ na przydział akademików... który po studiach już alfą nie będzie. 5. Najpierw badana osoba powinna być zapytana o łączną liczbę relacji seksualnych, a dopiero potem o podanie konkretnych nazwisk. Nie wiemy jaki procent badanych na te dwa pytania odpowiedział rozbieżnie... Kiedyś trafiłem na wyniki badania, gdzie na trzech losowych grupach przeprowadzono "anonimowe ankiety" w postaci serii pytań zadawanych przez nieznaną osobę (badacza) sam-na-sam, w postaci serii pytań zadawanych przez trzech badaczy w pomieszczeniu, a ostatnia grupa odpowiadała w zamkniętej budce na pytania wyświetlane na ekranie komputera. Różnica pomiędzy jednym a trzema badaczami była minimalna. Przed komputerem, wyniki kobiet przyznających się do zdrady wzrosły prawie dwukrotnie!
  10. Ostatni etap każdego socjalizmu:
  11. Kespert

    Stosunki seksualne w amerykańskim koledżu

    Uściślając, samice występują na tym grafie tylko w dwóch zbiorach: 1. Te na "końcu" ścieżki - wniosek: prawdopodobnie niskie SMV i nikt inny ich nie chciał. 2. Jeśli zaś nie są w poprzedniej grupie, to mają co najmniej dwa połączenia lub więcej - wniosek: mają alfę/alfy i w odwodzie beta-bankomat. Całe zaś moje powyższe rozumowanie, choć wiarygodnie wyglądające na pierwszy rzut oka, jest wielkim błędem logicznym! Dlaczego: - na podstawie ankiety - czyli wiarygodność badania może być kwestionowana, z wielu powodów - koledż - czyli wszystko dotyczy grupy o określonym przedziale wiekowym - żadnych trzydziestek+, czy nastolatek "poznających odmienne kultury" - brak informacji czy uwzględnia to związki poza koledżem, czy tylko w obrębie studentów Gdybym odnosił to do mojej uczelni, to prawdopodobnie większa część kobiet "na końcu ścieżki" miałaby połączenia poza obrębem studiów (kluby, biblioteki, wycieczki, Oaza, Tinder, Badoo, rodzinne miejscowości, miejsce pracy, kółka różańcowe, imprezy integracyjne, sponsoring itd).
  12. AK zdrajców w swoich szeregach mordowała - czasem wystarczającym powodem do zabicia człowieka było to, że denuncjował Żydów do Gestapo. Swoje śmieci wynosiliśmy sami. Są dostępne wspomnienia pewnego więźnia z obozu Auschwitz, który po przybyciu do Jerozolimy w ciągu dwóch godzin rozpoznał na ulicy dwóch członków Żydowskiej Policji, i jednego kapo z obozu. Izrael przyjął ich z otwartymi ramionami, i do dziś nie rozliczył za ich uczynki w czasie wojny. W tym, do dzisiaj rząd Izraela nie rozliczył ich za mordowanie własnymi rękami innych Żydów. W licytacji na skurwysyństwo, dla mnie to jest joker. A sprawa odszkodowań i osobniki pokroju Grossa wypływają akurat teraz, @SzatanKrieger, ponieważ w Izraelu trwa kryzys rządowy, rozwiązano w grudniu parlament i zarządzono przedterminowe wybory na kwiecień, a ich wynik jest mocno niepewny w obliczu oskarżeń Netanjahu o korupcję. Realną szansę na dojście do władzy/koalicji mają ortodoksi, opowiadający się za pokojem z Palestyną i zniesieniem obowiązku służby wojskowej. Są głosy polityków, aby wypowiedzieć wojnę Syrii albo Iranowi - byle tylko nie doprowadzić do "nieprawomyślnego" wyniku wyborów, mogącemu zagrozić spójności wewnętrznej Izraela. Przecież ortodoksi są bardziej żydowscy niż syjoniści pokroju Netanjahu... Stąd, wypowiedzi izraelskich polityków, stąd konferencje. Stąd, głucha cisza na temat KL "Warschau", i promocja Grossa zamiast Trzcińskiej. Wszystko, aby utrzymać jedność wewnętrzną Izraela - a jeśli wywoływanie demonów antysemityzmu ma w tym pomóc, to będą krzyczeć wszystkimi dostępnymi ustami; swoimi, swoich agentów, i swoich pożytecznych idiotów. Do dzisiaj wielu obywateli Izraela, swoje ostatnie słowa wypowiada po polsku. Umierając w Izraelu, myślą po polsku i tęsknią za Polską. Politykom izraelskim - to bardzo przeszkadza.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.