Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Kespert

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    968
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Kespert last won the day on October 25

Kespert had the most liked content!

Community Reputation

2415 Świetna

4 Followers

About Kespert

  • Rank
    Młodszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

907 profile views
  1. Kwestia jest w jakości nagrania, i wiarygodności źródła. Primo, licz się z tym że sąd każe Ci wskazać źródło (adwokat żony zrobi to od razu), i autor będzie musiał stawić się w sądzie jako świadek. "Tak, ja to nakręciłem, i poświadczam że na filmie jest Pani X". Bez tego, Twoje szanse gwałtownie maleją. Secundo, jakość dźwięku i obrazu powinna być wystarczająca do wyraźnej identyfikacji (a najlepiej tekst "Ja, Pani X" nagrany na czysto). No i musi to być pełne nagranie, a nie minutowa wyrywka z kontekstu. Tertio, czyli przypadek że Pani sama zaświadcza przed sądem że na filmie jest ona, chyba w ostatnim stuleciu nie wystąpił Aha, i musi być oczywiste, że osoby na filmie postępują w sposób całkowicie dobrowolny. Głupia aluzja typu "ale wiesz, że musisz to zrobić..." i dobry adwokat zrobi z filmu sieczkę, że "działanie pod przymusem". Kwestia analizy obrazu i dźwięku jest tak rozległa, że bronić się można do upadłego - wystarczy opłacać kolejnych biegłych sądowych, i czekać na ich dostępność. Teraz, w epoce aplikacji "deepfake", nawet amator może podłożyć dowolną twarz na film porno. Jest tego pełno w necie, wygooglaj sobie "deepfake": https://krytykapolityczna.pl/swiat/kto-nie-mruga-ten-deepfake/ https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/deepfake-manipulacja-grozniejsza-niz-klasyczne-fake-newsy/c10cyzp Kolejny punkt to, był w Polsce chyba nawet, przypadek, że mąż rozpoznał żonę po charakterystycznym tatuażu na "miejscu penetrowanym", ale sąd rodzinny - film odrzucił. Odrzucano też filmy na podstawie tego, że twarz nie umożliwia jednoznacznej weryfikacji - przy jakości kinowej nagrania. To kolejna sprawa - sądy rodzinne są "specyficzne", i często gęsto lądują tam pociotki królika, które do prowadzenia innych spraw się nie nadają - i zawsze staną po stronie kobiety, niezależnie od dowodów. Zły kierunek. Zacznij od początku. 1. Czy znasz źródło filmu, i poręczysz za nie? Może masz wrogów, i ktoś sobie zrobił zabawę Twoim kosztem? 2. Czy ten film to jedyny powód dla którego pragniesz rozwodu? Były inne sytuacje/powody które można przedstawić jako ewentualny dowód? 3. I najbardziej poważne, czy Ty pragniesz rozwodu? Jeśli odpowiesz tak/nie/tak, to udaj się do prawnika (najlepiej mężczyzny). On powie Ci, co dalej robić, i jak film potwierdzić w taki sposób, aby sąd uznał go później za dowód. Jeśli wybrałeś inne odpowiedzi, usiądź, ochłoń, i na spokojnie przedstaw bardziej klarownie sytuację. Może wtedy coś innego da się podpowiedzieć. https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/nagranie-dzwiekowe-nie-zawsze-do-wykorzystania-jako-dowod-w,184383.html
  2. Odrobina szacunku, mimo wszystko - nie poznałeś ich, więc nie oceniaj. No chyba że Pani zrobiła grupówkę i tylko Tobie stanął Bo to, co Pani Tobie mówiła o swoich byłych, jej następny bolec usłyszy o Tobie... Kolejny schemat, którego mężczyźni nie powinni powielać. Druga sprawa, jak kobieta mówi "wyjechałam" to ja zapalam lampkę "za co?" Jak nie ty płaciłeś, to...
  3. I na koniec - jak zdenerwować zarówno "prawicę" jak i "lewicę" jednym memem?
  4. Nie wiem czy WSZYSTKIE ale CAŁKIEM SPORA GRUPKA. Problem jest bardziej złożony... @salt0, czy jesteś złym człowiekiem? Jak myślisz, czy Panie na takie pytanie odpowiedzą świadomie i z pełnym przekonaniem "tak"? Nie, nigdy. A jeśli dasz im tysiąc złotych, by odpowiedziały "tak", to czy odpowiedzą "tak"? Całkiem spora grupka tak Ale to nie będzie świadoma wiedza. Za tysiaka, potrafią się przyznać że są niebieskim kucykiem. Dla tysiaka, ja sam bym powiedział że jestem niebieskim kucykiem Rozumiesz o co tu chodzi? Jeśli spytałbyś Adolfa Hitlera czy jest złym człowiekiem, co by odpowiedział? Moim zdaniem, Panie potrafią do wielu rzeczy które robią, przyznać się werbalnie - ale nie dochodzi to do nich w takim sensie, że robią źle. Mówią, co trzeba powiedzieć, aby uzyskać efekt jaki chcą uzyskać. Tak więc na oryginalne pytanie odpowiedź brzmi - NIE. Prawie żadna Pani nie przyzna sama przed sobą i świadomie, co robi. Więc - wypiera się tej wiedzy, i nieważne co mówi przy tym. Stąd biblijne "po owocach ich poznacie" - patrzcie na czyny, nie na słowa. Możesz podsunąć Pani pod oczy dowolne artykuły, argumenty czy autorytety - ale usłyszysz tylko w odpowiedzi standardowe "któraś cię musiała skrzywdzić" więc od razu Ty jesteś w jej podświadomości zepsuty/zły, a Pani - przeciwieństwo - niewinna jak lilija. I to jest odpowiedź podświadoma, automatyczna. Ty nadal żyjesz tym - nieaktualnym - wspomnieniem. To mężczyźni są romantyczną płcią. Strach to siła, ciemna strona mocy. Ona się bała utraty kontroli. Nieracjonalnie, a instynktownie. Wiek tykał, wprost. Bojąc się utraty, chciała zagarnąć coraz więcej i więcej - aż sama spełniła dokładnie to, czego się bała. Ironia. Heh... cykl menstruacyjny a hormony i zachowanie... Jesteśmy bardziej zwierzętami niż chcemy przyznać. A przynajmniej na tą biologiczną powłokę w której tkwimy, można wpływać bardzo łatwo. I jednym z mocniejszych bodźców jest właśnie kompulsja reprodukcji.
  5. Zakładam że to pożyczka celowa na spłacenie aktualnej hipoteki, zabezpieczona od razu następnym wpisem na hipotekę. Dla "firmy" trochę ryzykowne, ale jak najbardziej stosowane (zysk jest wtedy na różnicy wartości aktualnej nieruchomości, względem kwoty pożyczki). Oczywiście, w przypadku jakichkolwiek problemów, pożyczkę tą spłacasz Ty, @rarek2 - więc warto sprawdzić jej oprocentowanie, warunki zabezpieczenia... I w momencie jak będziesz miał już wziętą od nich pożyczkę pod hipotekę, usłyszysz że odkupią wierzytelność za 10% wartości. Nie chcesz za tyle sprzedać - to spłacaj pożyczkę albo wyskakuj z nieruchomości. Bo na razie Ci mówią że odkupią za X% - a później, na papierze będzie już co innego. Bo dlaczego nie - zaufasz mi, obcemu człowiekowi z netu? Więc dlaczego ufasz im, że dotrzymają słowa? Znowu - to Ty będziesz na pierwszej umowie pożyczki, nie eks. W zależności jak to zostanie napisane, może się okazać że jak nie dadzą rady nic wyciągnąć z eks, to zaczną z Ciebie. Albo od razu sprzedaż nieruchomości. Bo im to się musi opłacić. Tak działa ten mechanizm, mechanizm wieży Eiffla. Najpierw należy agresywnie wmówić ofierze, że to ona na spółkę z "firmą" oszuka kogoś - system, eks. Sprzeda wieżę Eiffla na złom. Ofiara zaczyna wyobrażać sobie potencjalne możliwości, zyski - i przestaje zauważać zagrożenia czy straty! Potem, trzeba umocnić w ofierze poczucie że jest "wyjątkowa" i tylko ona ma taką możliwość, ale trzeba się spieszyć, już teraz zaraz! Następnie, zainwestować trochę kasy (tutaj - 80% POZOSTAŁEJ DO SPŁATY hipoteki - a więc sporo poniżej realnej wartości nieruchomości). Następnie, w pełni legalnie, sądowo wyzuwamy ofiarę z nieruchomości (bo jak nie masz kasy by spłacić hipotekę sam, to nie znajdziesz jej by spłacić "firmę" i ich "oprocentowanie"). Oczywiście, ściągnięcie DODATKOWEJ kasy z eks to bonus dla "firmy" - ale okaże się, że połowę zabierze komornik, a drugą "firma na prawników". I dalej to @rarek2 pozostaje z pożyczką pod hipotekę... z nieznanym na razie oprocentowaniem (20% rocznie, a co ), z nieznanymi warunkami spłaty... Przemyśl to dokładnie, Bracie. Nie ma darmowych obiadów. Najlepsze przekręty to te, w których ofiara do końca myśli, że to ona jest oszustem...
  6. Małe wtrącenie, alternatywne posortowanie polecanych używek biznesowych by Kespert: Na dzień dobry, Dell Latitude. Następny Lenovo Thinkpad - tylko dlatego drugie miejsce, że używki zbyt wysoko się cenią za "markę". HP Elitebook to były dobre laptopy, i w seriach - i trzeba dokładnie wiedzieć która jest be, a która spoko. Dla tych, co mają czas szukać w sieci informacji przed zakupem. Dell Vostro - mimo wszystko, omijałbym. Reklamują się jako "dla małego biznesu, w atrakcyjnej cenie" - więc coś tam obcięli w stosunku do Latitude. Dell Precision czy HP Probook - kombajny, zazwyczaj ciężkie i "do zadań specjalnych" - za tym idzie cena, ale i możliwości. Do rozważenia, jeśli wiesz że wykorzystasz możliwości.
  7. Mt 6, 24 Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi.
  8. Przepraszam, nie wiem jak to się stało. Odnośnie USA - mam aż za dużo przykładów jak przekłamany jest obraz ich rzeczywistości. Tak, są tam ludzie bardzo bogaci. Tak, jest ich zdecydowanie więcej niż w Polsce - ale to nadal kwestia skali i proporcji. Przeciętny Amerykanin ma mniej więcej tak, jak Polak zarabiający 3000zł na rękę. Ja już nawet na serio o tym kiedyś myślałem, dawno temu. Znowu kwestia skali - jest ich tam 250mln/40mln~=6.25 raza więcej... Z własnych obserwacji, panie którym wymagania już się "zracjonalizowały", w Stanach są znacznie bardziej otwarte niż Polki - a w zależności od lokalizacji, proces "racjonalizacji wymagań" zachodzi w młodszym wieku. U nas Polki myślą że "seks w wielkim mieście" jest oparty na faktach - tam kobiety wiedzą i widzą że to totalna fikcja. U nas Panie myślą że 40+ ciągle jest tak samo atrakcyjna jak 20 - tam to zachodzi dla 35+ a nawet wcześniej. U nas mamy samotne matki 30+, tam są samotne matki 25+ - a jak jeszcze dziecko jest "opalone", to Panie wręcz potrafią być nieprzyzwoicie napastliwe. Ech, wspomnienia
  9. Nowy Jork jest bardzo specyficznym miastem, coś jak nasza Warszawa. Regułą sam dla siebie. W nowym Jorku jest coś, co nazywa się "regulated rent" - miasto ustala maksymalną cenę za jaką można wynająć komuś mieszkanie, głównie po to by sprzątacze/sprzedawcy/obsługa itd mieli gdzie i za co mieszkać. Czyli, za NY Times, w NY jest około 2 miliony mieszkań na wynajem i połowa z nich ma regulowany czynsz (https://www.nytimes.com/2019/06/25/nyregion/new-rent-laws-nyc.html) W tych mieszkaniach mieszka około 2.4 miliona osób - z czego pewnie kilkaset tysięcy kobiet (obsługa banków, sklepów itd) w wieku "rębnym", które przybyły do NY szukać szczęścia/milionera, a po kilku miesiącach/latach, z radością poznałyby "biznesmena z ustabilizowaną sytuacją życiową". Po następnych kilku latach poszukiwań, wystarczy własne mieszkanie , niekoniecznie już w NY.
  10. Tylko jako amator się wypowiem: sporo zależy jak jest zakończona pustka między ścianami, i jak zrobiony jest wieniec/podparcie dachu. W najgorszym przypadku, jak strop nie jest oddzielony od zewnętrznej ściany, i tak będzie mostek strop - nieocieplone ściany zewnętrzne, i ocieplenie od góry pomoże jako-tako. Jest natomiast inna opcja - popatrz na ocieplenia PUR, sporo firm oferuje darmową wizytę z wyceną - przyjedzie człowiek, zobaczy na miejscu, i poleci albo ocieplanie stropu, albo pojechanie pianą po blachodachówce i zespolenie ocieplenia ze szczeliną powietrzną w ścianie. Może też coś innego, ciekawego powie Potem można myśleć dalej o: Bez pełnego ocieplenia, i tak tam będzie dość zimno - paradoksalnie, ocieplenie stropu zmniejszy temperaturę bo strop przestanie "grzać". Jak pod blachodachówką jest tylko deskowanie, można się spodziewać poniżej zera i przemrożenia/osadzania rosy. Nie wszystkie "przechowajki" wytrzymają takie warunki, po kilku latach może być problem z meblami czy ubraniami.
  11. Tak mniej więcej zareagowałby napastnik na strzał z "gumowca" - pół sekundy zaskoczenia, potem konkretny wpierdol. Tracisz możliwość dogadania się, tracisz czas potrzebny na ucieczkę. Odnośnie Sharpsa, na 100m spoko, ale długość nie zawsze jest zaletą chyba że chwyt za lufę i walimy jak maczugą. Skutecznie i legalnie obronisz się z pozwoleniem na broń, i prawdziwą klamką. A i to nie zawsze - były przypadki, że posiadacz wolał dostać oklep, niż wyciągnąć i pokazać broń. Tak działa "przekroczenie granic obrony koniecznej". Prawo i mentalność odnośnie broni w Polsce to zgliszcza po rozumie, i po epoce komunizmu. Pamiętacie akcję, gdzie bandyta okradający bankomaty wyskoczył z kałachem i zastrzelił antyterrorystę? Teraz, po prawie dwóch latach, prokuratura łaskawie umorzyła śledztwo ws. niezasadnego użycia broni przez Policję: https://mojaolesnica.pl/33320,policjanci-mogli-strzelac-do-bandyty.php
  12. Tą zagadkę rozwiąże Ci każdy, kto jeździł po amerykańskiej prowincji. Amerykanie są po prostu biedni, a pokazywany w TV "american dream" mają za oknami - i mogą skonfrontować z rzeczywistością, co mocno obniża ich wymagania. Paradoks https://www.rp.pl/Gospodarka/305199976-Amerykanie-biednieja-Niemal-polowy-gospodarstw-domowych-nie-stac-na-czynsz-i-jedzenie.html https://forsal.pl/artykuly/1377905,ubostwo-w-usa-jest-duzo-wieksze-niz-wskazuja-statystyki-oto-dlaczego-opinia.html Więc nie trafiałeś na milionerki z Manhattanu, a na bezrobotne panie z Dakoty czy Alabamy. Jest ich proporcjonalnie więcej niż "rokujących finansowo" panów w okolicy, i efekt skali po prostu widać na ichnim Tinderze... i w realnym świecie. Dla nich, małżeństwo z Europejczykiem jest ekonomiczną wygraną, i niektóre doskonale zdają sobie z tego sprawę. Zresztą, przy niektórych prawach stanowych, wystarczy takiej zamieszkać z mężczyzną pod jednym dachem, i po jakimś czasie nabiera "cohabitation" wszelkich praw małżeństwa - włącznie z podziałem majątku przy rozejściu. Materiały po angielsku, czyli NFZ po amerykańsku: https://en.wikipedia.org/wiki/Remote_Area_Medical https://www.theguardian.com/news/2016/nov/23/enormous-pop-up-clinic-trying-bridge-americas-health-divide 20 milionów Amerykanów mieszka w kempingowych domkach: https://www.bbc.com/news/magazine-24135022
  13. Ekonomia jest o tyle ograniczoną nauką, że zakłada (w czystej, nieskażonej polityką postaci) racjonalność działań jednostek. Innymi słowami, bez wpływu "polityki" system kapitalistyczny od socjalistycznego różniłby się po pewnym czasie tylko nazwą, bo jednostki zachowywały by się racjonalnie, a więc w dłuższym okresie czasu, dla dużej próbki - tak samo... Tak więc ekonomia opisana jednym zdaniem to "zachcianka klienta musi być zaspokojona". Na to dopiero wchodzi ekonomia behawioralna "jak wymusić zachciankę klienta?"; psychoekonomia "dlaczego klienci mają takie a nie inne zachcianki"; czy ekonomia socjalistyczna "wszystkim klientom po równo jak powiedział Marx" Wszystko to, czyli dodawanie drugiego słowa do "ekonomia", jest jak dodawanie "elektryczne" do słowa "krzesło" - zmienia sens, cel czystej ekonomii, na kreowanie/wymuszanie/analizowanie, a nie opisywanie stanu naturalnego. Oczywiście, wielu ludzi używa słów "politoekonomia", neuroekonomia czy psychoekonomia niepoprawnie, czy to dla osobistej korzyści, czy dla realizacji innych celów. Powstaje więc bełkot, gdzie wypływają i żerują męty... na przykład oferując szkolenia dla menedżerów typu "zarządzanie wobec nieprzewidywalności zmian". Tak więc klasyczna ekonomia już praktycznie nie występuje w "cywilizowanych" krajach. Ta naturalna, zwierzęca, "nieludzka" i bez uczuć. Pomijając wątek behawioryzmu/nieracjonalności działań grup konsumentów, od drugiej strony występuje ekonomia sterowana politycznie. Przykład brutalny: czy program 500+ ma jakiekolwiek uzasadnienie w klasycznej ekonomii? Jest to więc program polityczny pod przykrywką argumentów ekonomii politycznej - "trzeba utrzymać dzietność bo emerytury, PKB..." ale emerytura to nie jest ekonomia, to polityka. Konkretnie, polityka socjalna. Czyli, cel polityczny a nie gospodarczy. Wracając do postawionego pytania, ludzie mają tendencję do postrzegania "problemu spowolnienia gospodarczego" jako problemu społecznego; a jest to tymczasem problem czysto polityczny. W klasycznej ekonomii, niedostosowani wypadają z rynku, a zasoby alokowane są "racjonalnie" - gdzie tu miejsce na "spowolnienie gospodarcze"? Padłeś, zmień pomysł na biznes i powstań "do walki o byt". W przykładzie gospodarki/ekonomii socjalistycznej, "spowolnienie gospodarcze wrogów klasowych" jest wręcz celem politycznym, realizowanym środkami przymusu (w tym ekonomicznego) dostępnymi państwu/politykom. Od prostej konfiskaty dóbr siłą (rozkułaczanie), poprzez podatki dochodowe progresywne (kara za lepszą pracę), aż po zróżnicowanie podatkowe osób fizycznych i prawnych (CiT, VAT, ZUS et consortes). Tak więc, dzisiaj stawiam sobie pytanie "czy politykom zależy, by w kraju pojawili się niezależni ludzie na tyle bogaci, że mogliby pozwolić sobie na zajmowanie się polityką?" Inaczej, "czy chcemy by wyrosła nam niekontrolowana konkurencja do stołków władzy?" Nowi magnaci, zdolni sfinansować prywatne armie? To jest pytanie czysto polityczne, ale odpowiedź na nie jest wdrażana metodami presji gospodarczej... stąd gospodarczy kryzys ludzi, staje się celem politycznym. Oczywiście jest to spore uproszczenie, bo wiele różnych nauk się zazębia z ekonomią, oraz z polityką. Jaka jest różnica między psychoekonomią a psychologią pragnień jednostki? W tym, że można dwa razy więcej "dzieł naukowych" zrobić stworzyć, nie powtarzając tych samych nazw Ciekawy artykuł, podający trochę klasycznych nazwisk i dzieł: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6689 Ciekawostka odnośnie zazębiania dziedzin wiedzy, czyli "wieża Babel socjoniki" - nazwa własna Kesperta. Dzisiaj słowo "socjonika" uznaje się za powstałe w latach 70 XX wieku, i oznacza https://pl.wikipedia.org/wiki/Socjonika Ale niewielu pamięta, że w latach 20 nazywano socjoniką coś innego, co dziś jest blisko "funkcji apologetycznej socjologii" - za Wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Socjologia Bardziej dokładnie, Goebbels miał za plecami tzw. "niemiecką szkołę socjoniki" - i było to jednym z powodów sukcesu III Rzeszy, i skuteczności jej propagandy. Nie definiowała się wprost, ale można pokusić się o definicję "teoria wymiany i przetwarzania informacji, oraz podejmowania decyzji przez jednostki i grupy społeczne". Jako taka, umożliwiała prognozowanie zachowań zarówno jednostek, jak i całych społeczeństw. Wraz z upadkiem III Rzeszy - została "zapomniana", do tego stopnia że Google nie znajduje pozostałych po niej książek; stare nazwy napisano nowymi znaczeniami, a samą socjonikę rozbito na socjologię, psychologię, ekonometrię, teorię decyzji, stygmatyzowaną i wykastrowaną socjotechnikę, psychotechnikę, politologię i wiele innych. Taka mała wieża Babel Zamiast mówić jednym językiem, poplątano ludziom języki i dlatego mamy co mamy. Elementy tej układanki można znaleźć na przykład: - psychotechnika - https://www.katarzynapluska.pl/socjotechniki-czyli-jedna-wielka-manipulacja-dziala/ - techniki prognozowania - https://consider.pl/techniki-prognozowania-metody-szacowania-popytu-i-sprzedazy/
  14. Na razie nie rozumie co się stało - przecież "działałeś jak chciała". Jak przycisk "daj batonik" na automacie nie działa, to wciśnijmy "zrestartuj" - to jest presja psychiczna wywierana na razie tylko na Ciebie. Potem, zacznie się kopanie z buta - czyli właśnie oskarżenia "jesteś najgorszy" etc. Dopiero na końcu Pani wciśnie "zadzwoń po obsługę" - bo na razie działałby wbrew własnemu interesowi, tak jak ona go rozumie. Gdzieś w środku, będzie też "proszę, ładnie się uśmiechnę więc daj batonik" czyli: Wnioski? Pierwszy, nie daj się złapać na obietnice poprawy, czy łatwy seks. Drugi, dopóki Pani będzie miała cień nadziei że zdoła Cię "naprawić", nie będzie działać wbrew sobie, a więc obmawiać cię na szerszym forum, gdzie wiedza mogłaby wyciec poza jej kontrolę. Czyli przyjaciółeczka - oczywiście tak, ale rodzice - jeszcze nie... bo jak cię dziś wywalą, a juto wrócisz, to sama sobie zaszkodzi, i będzie musiała się tłumaczyć. To daje Ci okno czasowe na ewakuację i poszukanie nowej pracy... Znam przypadek, gdzie za uderzenie i oplucie gościa, tudzież nazwanie głośno "pizdą", dziecko dostało karę zakazu zabawy telefonem na tydzień... i po 30 minutach płaczu i krzyków znowu bawiło się na komórce. Aha, gościem była siostra matki dziecka, dziecko - syn - miało 8 lat, a matka jest z zawodu psychologiem dziecięcym...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.