Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
dyletant

Nie chcę mieć dzieci, bo...

Recommended Posts

Znalazłem tutaj wiele spekulacji na temat zaradności, zasobów. Pewne opinie (a właściwie większość) pokryły się z moim kobieto-poglądem / przekonaniami, jednak z pewnymi nie do końca się zgadzam.

 

Spotykam się z dość trudną kobietą, która miała w rodzinie problem alkoholizmu - takiego na poziomie ą ę oraz seksualności - zbytniej otwartości - co od dawna zauważam u niej samej.

Jej to oczywiście nie przeszkadza, bo skoro wzorzec mówi że nie jest to nic złego to owoc rośnie podłóg takiego kompasu, jednak bardzo mnie to wkurwia.

 

10 lat temu mówiła mi o dziecku, ale z racji tego, że miałem do niej wątpliwości powiedziałem że nie chcę... i tak jest do dzisiaj. Rok po tym jak mi to powiedziała zrobiła sobie (czy tam wpadła) dziecko. Z gościem się rozstała. Oczywiście w miedzy czasie miała różne epizody multimedialne, jak to matka w ciąży. Popisała z tym, popisała z tamtym a że ja te rozmowy widziałem bo nie wszystkie zdążyła wykasować to jest jej baaardzo wstyd z tego powodu, bla bla bla... Jebać.

 

Chodzi o to, że zawsze byłem anty. Nie miałem do kobiet szacunku bo nie rozumiałem ich pogardy moją osobą. Być może wynikało to z tego że nigdy nie traktowałem ich jak księżniczki, no może oprócz matki - jej mam być za co wdzięczny, wychowała nas kilkoro, wszystkiego sobie w życiu odmówiła, nawet po śmierci ojca.

 

Kobiety najpierw obserwuje, dowiaduje się o ich dorobku ale w większości uważam za próżne. No niestety tak już jest. Nie stosuję taryfy ulgowej i nie wierzę w bajeczki.

 

Problem polega na tym, że "nadmierna przezorność może psuć mi widoczność".

 

Mam lekko ponad 3 dychy i dużo planów do ogarnięcia, ale widzę też, że mój motor zwalnia. Mam pewne zasługi ale moje pole manewru jest jakby ograniczone przez system oraz możliwości finansowe. Całe oszczędności utopiłem w hobby, któro nie przyniosło mi dochodu. Nie płaczę i nie żałuję - żeby nie było, tylko szkoda czasu.

 

Nie inwestuję w kobiety, bo mnie nie zachwycają. Współczesny świat bawi się nimi a one myślą że podnoszą swoją wartość, bawiąc się nami...

 

Meritum  tych poniedziałkowych przemyśleń jest takie, że zapaliła mi się lampka żeby jednak spłodzić to jedno dziecko. Ale po szybkim rekonesansie są też obawy o zdrowie tego dziecka i ogólnie jego byt.

 

Na pewno nie chciałbym aby urodziło się w Polsce. Nienawidzę tego kraju, ludzi. W większości są to zakompleksione gnojki, które nie mają w życiu nic do roboty oprócz interesowania się czyimś życiem, czy też psuciem krwi i robieniem machloi.

 

Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że wtedy wszystko spadnie na moje barki a ja (żyjący we wkurwieniu chcąc nie chcąc też polaczek) nie będę w stanie zapewnić godnego bytu, tak jak kilkanaście milionów takich samych kreatur.

 

Do tego dochodzi myśl o tym, że przez minimum 20 lat będę musiał znajdować hajs na różne wydatki i potrzeby tego dziecka, na które będąc sam ledwo mi starcza!!!

 

To jest już kurwa straszne i nie wiem czemu ludzie decydują się na dzieci mając jakieś wypłaty po 2000zł.

 

Z jednej strony jest strasznie prymitywna myśl: a ruchnij jakoś dasz radę. A z drugiej - jesteś słabą jednostką, są lepiej prosperujące - pogódź się z tym i zdychaj w samotności.

 

Moim zdaniem po prostu boję się porażki i walki z kobietami... walki o życie.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Że co?

44 minuty temu, dyletant napisał:

jesteś słabą jednostką, są lepiej prosperujące - pogódź się z tym i zdychaj w samotności

Czy to jest serio Twoja motywacja, do posiadania dziecka?

Ja widzę tu raczej temat do przemyśleń, i pracy nad sobą.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nienawidząc kogoś nienawidzisz siebie weź się nad tym zastanów, również to wiąże się z pogardą do innych, która jest pogardą w gruncie rzeczy do samego siebie.

 

Pozdrawiam.

  • Like 5
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, dyletant napisał:

Meritum  tych poniedziałkowych przemyśleń jest takie, że zapaliła mi się lampka żeby jednak spłodzić to jedno dziecko. 

Ale poza samą możliwością, dalej nie podałeś głównego motywu, dlaczego chciałbyś je mieć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli nie bójmy się tego powiedzieć. Nie chcesz mieć dzieci ponieważ jesteś egoistą i hedonistą. Cenisz sobie czas dla siebie i nie chcesz żyć na niższym poziomie niż teraz.

 

Szukasz potwierdzenia, że Twój obecny światopogląd i sposób bycia jest dobry. Uważam, że sam fakt tego, że zacząłeś się nad tym zastanawiać świadczy o tym, że masz wątpliwości na temat tego czy podążasz w życiu dobrą ścieżką. Nie ma tutaj większej filozofii. Czujesz potrzebę posiadania dzieci to zapłodnij jakąś kobietę. Najwyżej będziesz płacił alimenty, ale Twoje geny zostaną przekazane. Spełnisz swój biologiczny imperatyw, zostawisz coś po sobie. Bycie samemu nie jest dla nas - ludzi naturalne. Żeby czuć się z tym dobrze, ewentualnie nie czuć nic trzeba być wypaczoną jednostką, kimś w rodzaju socjopaty. Może Ty jesteś takim kimś, ale jeszcze to do Ciebie nie dotarło lub dotarło, ale jeszcze tego nie akceptujesz. Bardziej bym obstawiał, że po prostu zbliża się "Twój czas".

Wbrew pozorom, wydaje mi się, że można być szczęśliwym, mając dzieci i żyjąc z ich matką, jakoś się dogadywać. Na pewno łatwiej jest żyć samemu. Wszystko ma swoje wady i zalety. Kwestia co nam bardzie pasuje i z czym czujemy się lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, dyletant napisał:

Moim zdaniem po prostu boję się porażki i walki z kobietami... walki o życie.

Po przeczytaniu i przeanalizowaniu twojej wypowiedzi powiem ci krótko nie idź w tym kierunku.

Ty sam jesteś na wszystko na anty, nie daj boże zrobisz dziecko i ono będzie się darło przez minimum rok, może i 2.

Przecież ty się nerwowo wykończysz, albo dziecko któregoś dnia zabijesz ze złości, wiele już takich przypadków było.

Dziecka nie płodzi się na widzi mi się, nie po to bo taka moda i potem resztę życia zjebana.

Sam piszesz że nie chcesz dzieci więc się na siłę nie pakuj w to bo po co masz się potem męczyć i przy okazji spierdolisz dziecku życie i psychikę.

Niech inni się jeszcze wypowiedzą, ale ja jestem za tym byś nie robił dzieci skoro i tak nie chcesz.

 

Edited by pillsxp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz bardzo dojrzałe dylematy i to jest właśnie prawdziwie męskie myślenie.

 

Kobiety chcą, potrzebują dziecka, jak produkt w sklepie. To biologiczna, niepowstrzymana siła.

 

Mężczyzna inaczej podchodzi do rzeczywistości, bo wie, że znikąd pomoc nie nadejdzie, jak się coś spierdoli. 

 

Jak znajdziesz odpowiedź na pytanie dziecka tato, a dlaczego tutaj jestem na tym świecie to już zyskasz dobry drogowskaz. 

 

Słusznie się boisz walki z kobietami, bo ta walka się nie kończy, jak jesteś w związku. A walka o dziecko, czy walka o przyszłość dziecka to już zupełnie inny poziom. Ciągle trzeba funkcjonować w specyficzny sposób. Do tego w obecnej rzeczywistości nie mamy prawnych manewrów, jako mężczyźni. Jesteśmy zdani na łaskę partnerki życiowej, którą zarządzają hormony. To nie dla mnie.

 

Współczuję ci naprawdę, bo działasz na poziomie abstrakcyjnym. Jesteś w stanie połączyć kropki. Widzisz przyszłość na bazie teraźniejszych dokonań. Rozumiesz konsekwencje czasu i swoich wyborów. To, o czym piszesz to tragiczny konflikt. Nie ma dobrego wyjścia w tej sytuacji, w tych warunkach. Samotność ma plusy i minusy. Dziecko też ma plusy i minusy. Jak działa twoja waga, to jest pytanie. 

 

  • Like 13
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, m4t napisał:

Nie chcesz mieć dzieci ponieważ jesteś egoistą i hedonistą.

Nie nazywał bym tego egoizmem.

Egoizm ma dwie części składowe, które są ze sobą złączone. Na tyle mocno złączone że uważa się je za jedną część.
Ale tutaj akurat łatwo je rozdzielić.
1. Dbanie tylko o siebie.
2. Nie dbanie o innych ludzi ze swojego otoczenia.
Tyle że powody takich zachowań mogą być różne.
Np. Robinson Kruzoe dbał tylko o siebie, ale nie można powiedzieć że nie dbał o innych z otoczenia. Owszem nie dbał o innych, ale tych innych w ogóle nie miał w swoim otoczeniu. Więc i nie miał możliwości  dbać nawet gdyby chciał, bo po prostu nie było o kogo dbać.
I to jest ważne w tym przypadku.
Egoizmem było by posiadanie dziecka, a dbanie o siebie i nie dbanie o dziecko.
Natomiast jeżeli dziecka się nie ma, to nie można mówić o egoizmie względem dziecka (skoro go nie ma).
Jakiś rodzaj egoizmu to może i jest, ale nie bezpośredni. Może być bezpośredni jeżeli ktoś po prostu wcześniej już wie że nie chce się zajmować dziećmi. Ale jeżeli ktoś nie chce bo ma jakieś inne powody niż sama niechęć do zajmowania się nim, to to nie jest egoizm.

Bo żeby dbać o to dziecko trzeba by je najpierw zrobić.
Zatem to mocno bez sensu. Bo jak ktoś chce się przyczynić dla dobra ludzkości, to rozwiązuje problemy ludzkości. Chcąc rozwiązywać problemy rozwiązuje istniejące, a nie tworzy specjalnie nowy problem żeby go wtedy rozwiązywać.
A tak niestety przedstawiają to zwolennicy posiadania dzieci. Mówią że to wspaniałe bo się opiekuje kimś. Pomaga mu, itp. No tak, ale samemu się tego kogoś stworzyło. Bez tego stworzenia nie było by w ogóle potrzeby opiekowania się i pomagania.
Więc ten argument się nie trzyma kupy.

Jak dla mnie sens posiadania dziecka jest tylko jeden. Chęć posiadania go. Któryś brat na forum często tak pisze. Ja mam tak samo.

A w takim przypadku właśnie posiadanie dziecka jest egoizmem. Bo się je posiada ze względu na swoją chęć posiadania. Czyli posiada się je dla zrobienia sobie dobrze.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całe życie oddałem muzyce. Jest to na pewno jakiś rodzaj samospełnienia ale chciałbym żeby był zwrotny, niestety nie jest.

 

Bardziej niż egoizm, podchodzi mi to pod realny lęk przed walką z wiatrakami/kobietami - jak w tytule.

 

Uważam że materialnie nie jestem im teraz w stanie zapewnić przyszłości, dlatego ich nie mam.

 

Nadal zajmuje się muzyką, robię dużo bezinteresownych rzeczy dla ludzi, pomagam im, więc raczej trudno by tu mówić o egoizmie - niestety nie jest to rentowne. Trzeba duuużo włożyć żeby coś z tego wyciągnąć, ale będąc na etacie pole manewru jest bardzo małe.

W tym kraju rzeczą niemożliwą, wręcz abstrakcyjną jest dorobić się z uczciwej pracy - ja (niestety) nadal w to wierzę i krok po kroku dążę do tego - może kiedyś... ale nie to jest najważniejsze. Ważne są przeżycia tu i teraz.

Kiedy patrzę na znajomych, jak się męczą - nawet ci którzy mają swoje interesy to odechciewa mi się dzieci. Powiem więcej - boje się przekazać dziecku swoje złe cechy - bo wiem że kiedy zda sobie z nich sprawę, zacznie się walka z samym sobą. Oczywiście być może to nas poróżnia od zwierząt na tym świecie, ale nie chciałbym żeby miał żywot zbliżony do mojego, a relacje z partnerką i cała otoczka na to wskazuje - w najlepszym wypadku.

Zdaje sobie również sprawę, że partnerki nie ceregielą się życiowymi ofermami, czy też panami którym nie wyszło.

 

@pillsxp - jestem człowiekiem bardzo wrażliwym na krzywdę innych, więc nie na miejscu jest pisanie tekstów typu

8 godzin temu, pillsxp napisał:

albo dziecko któregoś dnia zabijesz ze złości

.

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, imprudent_before_the_event napisał:

A w takim przypadku właśnie posiadanie dziecka jest egoizmem. Bo się je posiada ze względu na swoją chęć posiadania. Czyli posiada się je dla zrobienia sobie dobrze.

Zawsze znajdzie się jakiś powód, żeby to dziecko mieć. Czy to imperatyw biologiczny, czy jak napisałeś  "chęć posiadania" czy wizja szklanki wody, czy próba nadania sensu swojemu życiu.

 

Więc @dyletant rozumiem Twoje rozkminy, bo sam będąc (kiedyś) po trzydziestce,  miałem podobne dylematy. Podstawą do podjęcia takiej decyzji, jest znalezienie odpowiedniej kobiety, inaczej będziesz sabotował swoje własne myślenie.

1 godzinę temu, dyletant napisał:

ale nie chciałbym żeby miał żywot zbliżony do mojego

Więc dzięki tej wiedzy i świadomości, możesz przecież sprawić, aby jego życie było inne, lepsze. Z resztą chyba każdy rodzic tego chce ?

Tak jak napisano wyżej, każda opcja ma swoje plusy i minusy. Trzeba samemu podjąć decyzję.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@mac

Świetnie to wypunktowałeś :) 

 

Ja dodatkowo dodam, że gdy widzę na wskroś jak kobiety manipulują, ich zachowania, poleganie tylko i wyłącznie na zewnętrzu to okazuje się, że łączy nas w zasadzie bycie w powłoce cielesnej ale patrzymy i widzimy świat zupełnie inaczej. Kobiety uwaga jest skierowana na macierzyństwo co się łączy z materializmem i zapewneniem nowej istocie ludzkiej wszystkiego co najlepsze a mnie interesują typowo sprawy ducha, więc przykładowo dla mnie małżeństwo byłoby mega katastrofą, nie wiem jak miałbym w tej niewoli wytrzymać. Nie dosyć, że nie możesz się w zasadzie zwolnić to musisz łożyć na dzieci i kobietę a nie daj boże rozwód...

 

Tak się zastanawiam czy jestem w gruncie rzeczy dorosłym dzieckiem czy właśnie kimś dojrzałbym a może obiema wersjami na raz?

Ja po prostu KOCHAM wolność, jak najmniejszą ilość obowiązków, mendzenia i warczenia, że "kiedy pojedziemy na Międzyzdroje bo koleżanka z mężem byli a my co" Zastanawiam się czy jestem w stanie wrócić do tego jaki byłem ale po prostu jazgoty przeciętnej kobiety by sprawiły, że bym nie wyrobił :( 

Jeśli o mnie chodzi to chyba najlepszym układem by było FWB - wybaczcie to takie moje luźne przemyślenia...

 

A teraz co do tematu:

 

Ja od zawsze chciałem mieć dzieci, czy samych synów, czy same córki albo wersja mieszana - to bez znaczenia.

Wyobrażałem sobie, że jesteśmy z babką razem na dobre i na złe ale niestety okazuje się, że 99% kobiet jest z facetem tylko na dobre i nie ma co się dziwić (zrozumiałem dlaczego tak jest dzięki Marka audycjom oraz własnym przemyśleniom) więc ta wizja bycia świetnym ojcem, który przekaże córkom czy synom świetne wzorce, dobry start, mądre rady życiowe, wiedzę i doświadczenie zanika gdzieś w oddali i na horyzoncie ukazuje się coraz wyraźniej inny obraz a właściwie jedna sylwetka. Ten ktoś z daleka w dziwny sposób przypomina mnie i jest on sam ze swoimi marzeniami, wizjami, wolnością pokojem, szczęściem, spełnieniem i nie ma tam miejsca na wrzeszczącą i nie zadowoloną wiecznie babę bo dosyć napatrzałem się na to wszystko w rodzinie i jest to koszmar. Już wolałbym sobie strzelić w łeb niż być z takim babo chłopem wiecznie niezadowolonym i dla, której jest dzisiejsze prawo tworzone.

Gdy piszę o tym, że wolałbym kamikadze od bycia z taką kobietą to ludzie mi nie wierzą, trochę to dziwne ale może dla innych nie jest to zrozumiałe, jednak dla mnie nie zrozumiałe jest żyć na łańcuchu do końca życia z kimś kogo nie znoszę i od kogo nie mogę uciec bez konsekwencji. 

 

Reasumując - Nie chcę mieć dzieci bo:

- Nie wiedziałbym czy je szczepić.

- Czy je dobrze wychowam.

- Czy kobieta będzie odpowiednia.

- Czy będę miał środki jednostek pieniężnych na koncie wystarczająco by pokryć wszelkie wydatki.

- Czy  gdyby miało się urodzić chore czy miałbym je uśmiercić czy pozwolić jej/jemu żyć.

- Czy będę w stanie opłacić mieszkanie

- Czy kobieta nie odejdzie i nie będzie mi próbowało utrudnić widzenia gdy się rozejdziemy.

- Czy Nie wywiezie dzieci do szejka, jak jakiegoś pozna i se szukaj własnych dzieci za granicą.

- Czy przekaże właściwe wzroce

- Czy... itd, itp.

Jest tyle tego, że szkoda gadać...

 

Pozdrawiam..

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
10 godzin temu, dyletant napisał:

@pillsxp - jestem człowiekiem bardzo wrażliwym na krzywdę innych, więc nie na miejscu jest pisanie tekstów typu

Przepraszam że źle odebrałem twój temat i tak ostro napisałem w temacie.

Myślałem iż nie chcesz dzieci, a to otoczenie cię zmusza do posiadania potomstwa.

Przyznaję się do popełnieniu błędu i złej interpretacji tematu za co jeszcze raz przepraszam.

Edited by pillsxp

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dyletant

Wybacz zamiast coś Ci doradzić to sam wylałem swoje przemyślenia.

Natomiast co Ci powiem to Ci powiem ale jeśli nie masz sukcesów tak zwanych z muzyką to, to jest błędne myślenie - uważam.

Ty już je masz, grasz na instrumencie czy tam śpiewasz robisz to co kochasz, żyjesz w melodiach więc jak to wspaniałe Bruce Lee powiedział i co skopiował od mistrzów -a powiedział coś takiego by zrezygnować z wygranej lub przegranej całkowicie. Co jakby nikt nie usłyszał Twojej muzyki, co jakbyś nie zarobił na niej ani grosika? I co jakbyś zarobił na niej miliardy?

Czy ma to znaczenie?

Wejdź w proces i zapomnij o wygranej czy przegranej, ponieważ gdy pojmiesz co mam na myśli one przestaną mieć znaczenie :)

Nie nastawiaj się na wynik bo to blokuje wolność ale nastaw się na proces i daj z siebie wszystko jak grasz tak jakby jutra miało nie być 🙂

Wtedy nastąpi magia, jak kiedyś zrozumiesz co mam na myśli i uda Ci się wejść w ten stan to gratuluję bo odniosłeś sukces faktyczny a nie sukces poparty tantiemami. Może Twoja muzyka będzie doceniona dopiero za 100 lat? 

 

Pozdrawiam :)

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@pillsxp wyluzuj ;) - nic się nie dzieje.

 

@SzatanKrieger

Nigdy nie nastawiałem się na to, bo nie lubię pochlebstw - co zresztą dziwi wszystkich dookoła, ale takie różnice były zawsze na odcinku autor-odbiorca.

48 minut temu, SzatanKrieger napisał:

Wejdź w proces i zapomnij o wygranej czy przegranej, ponieważ gdy pojmiesz co mam na myśli one przestaną mieć znaczenie :)

Dawno to zrobiłem... Nie mniej jednak głowię się nad sensem spłodzenia, bo nie wszystko było zaplanowane zrobiłem, nie wszystko jest skończone - a to mnie męczy i nie pozwala wejść w nowe sprawy aby oddać się im w 100%.

No i a poza tym przecież wtedy zostaję wyłączony na min. 15-20 lat swojego życia. Chyba nie potrafię, ale jednocześnie wkurwia mnie bycie z laską i obcym dzieckiem. Dziecko jak dziecko - ale nic do niego nie czuję, nie mam ochoty łożę ani grosza a między ludźmi trochę wstyd, bo widać że nie podobny. Księżniczce to oczywiście zwisa.

 

No a tak ogółem to brzydzi mnie myślenie o tym żeby zrobić sobie dziecko, bo w przyszłości może być lokajem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czołem @dyletant!

 

Nie pocieszę Cię ale po co miałbym? Mam coś lepszego, nie jesteś sam!

Mam te "iskre Bożą" i żyję z zawodu artystycznego choć często to chyba sądzę, że to iskra Borza. Wiek zbliżony przy czym ja dokonałem gwałtu na sobie i zaparłem się, że chcę żyć ze swojej sztuki. Bóg mi tylko jeden świadkiem jak bardzo mnie to upodliło.

 

Jestem teraz na przełomach a one są zawsze dobre dla aktu twórczego, to są dobre pytania. Odnośnie tego co piszesz, powiem ci co dręczy mnie gdy zadaje sobie dokładnie takie samo pytanie.

 

Patrzę pokolenia w rodzinie do tyłu, patrzę na siebie i oto wniosek. Boję się przekazać dziecku ciągoty do alkoholu, wrodzoną melancholię i wrażliwość na świat, która go zajebie. Wrażliwość na świat jest rzeczą wspaniałą, kiedy przykładowo jesteś paniczem z dobrego domu i grasz na skrzypcach a na Ciebie zasuwa od 10 pokoleń paręnaście wiosek. Ale w obozie Polska, to że jesteś wrażliwy sprawia, że jesteś balastem, filozofujesz, wydziwiasz, szukasz problemu. Tylko te wszystkie buraki pastewne, które wygadują takie kocopoły nigdy nie zastanowiły się jakby wyglądał świat jeśli zabralibyśmy całą sztukę i spuścili w kiblu. Pokolenia takich jak my ziarno do ziarna budują coś co nazywa się kulturą, która jest podwaliną cywilizacji, świadomością narodów to my interpretujemy oddech świata niwelujemy frustracje, bo dzięki nam ktoś może się przejrzeć sam w sobie. To ogromny balast, bo często niepoliczalny. Sztuka jest także fundamentem każdej innej swojej prostackiej odnogi z których składa się nasz dzień powszedni. Ale, żeby to rozumieć trzeba umieć myśleć szerokoformatowo.

 

Myślę, że umierałbym wewnętrznie widząc moje podobieństwo bezradne swoich ograniczeń, zapijające się, upadlające, aż mnie zakuło. Na pewno pokazywałbym dziecku naukę, sztukę do oporu tak aby dużo rozumiało ale wiem gdzie to się kończy, rozumiesz tak dużo, że czujesz się sam przez co po czasie czujesz się bezużyteczny.

 

Gdybym był człowiekiem bardzo majętnym może myślałbym inaczej wiem, że to się wydarzy bo widzę progres ostatnich 4 lat ale trzeba umieć uzbroić się "wsiebie" aby to przejść. Z Twojej bajki powiedzmy. Mam znajomych muzyków z rocka alternatywnego, takich których mogłeś słyszeć na openerze czy tego typu sprawach czyli ludzi, którzy prą od lat po swoje i jest tak.

-Dobry dom wsparcie finansowe, mieszkanie w spadku tak, urodzeni w branży, mają bazę więc oddają się muzyce i to nie znaczy, że mają obecnie kokosy z muzyki. Menedżment w Polsce to kpina i masa przypadkowych ludzi.

-Chwytający się wszystkiego, muzycy sesyjni crossy etc na social media huurr durr kolejne sukcesy. W istocie duża konkurencja oni sfrustrowani bo za bardzo rozdrabniają się na drobne i są mało atrakcyjni.

-Złoty strzał jakiś talent show, talent plus dobry przypadek - rzadkie

-Powoli dłubiący swoje sukcesy medialne widać, ale nie przekładają się na niewiadomo jakie pieniądze, dorabiają różnie ale o tym mówią lub nie. Mam takiego "znanego" co rok temu jeździł uberem i dorabiał w gastro ale hardo już teraz 2 płyta wydawana w Kayaxie. Karmi się tym, wierzy, ciśnie, totalny naturals w chacie bieda.

 

Ja przykładowo przestałem zmuszać się do wymyślenia wszystkich odpowiedzi na tu i teraz, chcę sprawić aby rzeczy bardziej płynęły i jest mi z tym lepiej, bo dzięki temu odpowiedzi spływają umiesz je dostrzec.

 

A spłycając wszystko już tak ostatecznie, minimum 8k miesięcznie abym mógł zacząć myśleć o dzieciach i muszę mieć ten stan jakiś dłuższy czas tak, żeby stało się to bardziej codzienne.

 

  • Like 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dyletant Nie wiem jaki masz teraz stan związkowy dokładnie, ja właśnie wróciłem z biegania i coraz więcej myślę, że mam ochotę powiedzieć sobie stop na wielu płaszczyznach. Nie ostateczny stop, ale stop na teraz bo się zagolopowałem. Odkąd zgłębiam MGTOW nie stałem się bardziej cyniczny, a że jestem obecnie w LTR to moja partnerka swoim jestestwem pomogła mi (samą obecnością nic więcej) wyluzować z tym dymaniem panien na około, stało się to po prostu nie interesujące i widzę, że bardziej budujące jest bycie z drugim człowiekiem. Natomiast nie mieszkamy razem jeszcze i gdy myślę o sobie nie ma tam obrazka dwojga trojga ludzi. Partnerka nie jest na szczęście trującą mendą, bo bym kompletnie nie wytrzymał, sama jest bardzo introwertyczna i cenię ją za indywidualizm. Więc jak masz takie myśli jakie masz, potrzebny jest bodziec. Ja niedługo wyjeżdżam z nią na dłużej i to dobrze, bo wtedy wyłazi wszystko co ma wyjść. Natomiast mam totalną ochotę na gap year od życia albo few months gap cokolwiek i zaczynam utwierdzać się w tym, że dwa kroki w tył to krok w przód, może na siłę bijesz się z materią i stwierdzasz, że od wielkiego dzwona musisz mieć dziecko. Ja nie wiem, nie muszę i chyba gdyby społeczeństwo mi o tym nie trajkotało to nawet bym o tym nie pomyślał.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam z siebie nie chcę mieć dzieci. Szkoda mi na to czasu i energii. Nie zależy mi na przedłużaniu nazwiska, linii genetycznej itp.

Był czas, kiedy myślałem o dziecku ze swoją żoną, ale ostatecznie uznałem, że nie.

Potem był rozwód m.in. z tego powodu.

Potem poznałem kilka wspaniałych kobiet. W przypadku jednej z nich myśl o dziecku zupełnie mnie nie przerażała, wziąłbym to na klatę, dał radę, ogarnął. Mało tego, gdyby było nam dane być razem, chciałbym mieć z nią dziecko, a nawet kilkoro. Ale tylko z nią. Z innymi, które uważam za wspaniałe kobiety, doceniam itepede jednak tego nie czułem. A ja się nie rozmieniam na drobne - albo ma być porządnie i na pełnej kurwie, albo wcale. Jak mam sobie robić dziecko z kimś, z kim nie jestem przekonany, że chcę (podkreślam, to może być obiektywnie wspaniała osoba, ale czegoś brak), to wolę odpuścić. Szklankę wody poda mi robot, do tego czasu na pewno takie będą.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 minut temu, Adams napisał:

W przypadku jednej z nich myśl o dziecku zupełnie mnie nie przerażała, wziąłbym to na klatę, dał radę, ogarnął. Mało tego, gdyby było nam dane być razem, chciałbym mieć z nią dziecko, a nawet kilkoro. Ale tylko z nią. Z innymi, które uważam za wspaniałe kobiety, doceniam itepede jednak tego nie czułem. A ja się nie rozmieniam na drobne - albo ma być porządnie i na pełnej kurwie, albo wcale.

Dokładnie tak!

 

Jakoś coraz bardziej przekonuje się do frazy że sam się oszukuje wobec tej suki. Może z lenistwa i dla wygody...

Bo nie trzeba szukać, bo nie chcę się szukać, bo nic lepszego bez przebiegu już nie znajdę.

A na chuj mnie to!?

Edited by dyletant
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu bohater ma rodzinę, natomiast jeśli miałbym umrzeć sam to właśnie tak, bez żalu do świata, bez zgryzoty spełniony na własnych zasadach, na szczęście są czarnoprochowce. NIE nie chcę się zabijać, zbijam idee szklanki wody. PS Ten film jest jest niesamowity polecam.

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faceci co do zasady nie chcą albo boją się mieć dzieci. To jest ground rule. MAINSTREAM. Jeśli masz wątpliwości albo nie chcesz, to reprezentujesz typową  większość. Nie jesteś wyjątkowy. KAŻDY facet instynktownie nie chce i instynktownie sobie to "nie chcenie" racjonalizuje. W tym wątku mamy fajny przegląd absolutnie nie wyczerpujący wachlarza takich racjonalizacji.


To oczywista tragedia, bo im chłop starszy tym ciekawsze racjonalizacje wymyśla. Bo więcej życiowych doświadczeń. Bo wydaje mu się, że więcej do stracenia. I tak dalej.


Sugeruję zerknąć na inne tematy. Patrzcie na braci, którym się nie ułożyło. Rozwody. Faceci często ze stali, gotowi na wojnę. Prawnicy, rozkminy o samicach, zaprawieni w bojach. A jak przyjdzie do tematu dzieci to jakoś nigdy tu nie widziałem, żeby któryś powiedział - niech samica bierze bachora, nic mnie to nie obchodzi. Wiecie czemu tak jest? Nie zastanawia Was to? ano dlatego, że dziecko to jedna z najpiękniejszych i najbardziej wartościowych "rzeczy" w Waszym życiu. Tak, dziecko przewartościuje Wam trochę system wartości. Nie, świat się przez to nie skończy a Wasze życie nie stanie się gorsze, pustsze i mniej wartościowe.

 

Sorki za trochę ofensywny ton, nie chcę nikogo urazić. Każdy z nas, bracia, przechodził przez ten etap. Próbuję tylko powiedzieć, że z perspektywy własnych obserwacji to trochę śmieszne, że każdemu z nas się wydaje jak wyjątkowe życie prowadzi i jakich wyjątkowych rozterek doznaje; realizując jednocześnie najbardziej typowy scenariusz ;))) 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Unknown

Użyj więcej razy słowa "KAŻDY" to Twoja wypowiedź będzie jeszcze bardziej przekonywująca.Heh lolXD

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.