Jump to content

Czy Twój związek jest satysfakcjonujący?  

31 members have voted

  1. 1. Czy Twój związek jest satysfakcjonujący? I jak długi jest jego staż?

    • Tak, i trwa powyżej 5 lat
      14
    • Nie i trwa powyżej lat
      4
    • Tak i trwa poniżej 5 lat
      10
    • Nie i trwa poniżej 5 lat
      3


Recommended Posts

4 godziny temu, deomi napisał:

psuje

Jak się psuje to się ładuje.

Psuje, ładuje, ładuje, psuje, psuje, ładuje, ładuje, psuje i tak do usranej śmierci...

  • Like 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Namiętność przemija resztę psuje proza życia. 

Jednak gdy się kogoś pozna wystarczająco późno, można dokulać się wspólnie do późnego wieku. 

 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, deomi napisał:

Czy jest tutaj ktoś w wieloletnim satysfakcjonującym związku, czy po czasie sie wszystko psuje? 

Tak. 23 lata:-). Jak się psuje to naprawiamy.  Właśnie sobie jedziemy nad morze na 3 dni, będzie się działo ;-D

Edited by Wewerka
  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Wszystko ma swoj poczatek srodek i koniec ze zwiazkiem jest tak samo. Jesli zaakceptujesz ten stan rzeczy wszystko staje sie o wiele prostsze .

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Oceniam jako satysfakcjonujący. 

Z pewnymi brakami na pewnych etapach człowiek musi się godzić, by prowadzić dalej relację i by dążyć do zwiększania jakości relacji w poszczególnej dziedzinie w odczuciu obu stron. Skomplikowany to i dość indywidualny proces. 

 

Jeśli na pewnym etapie ulatniają się motyle (to naturalny proces, który należy cyklicznie wznawiać, na ile się da), ale w codzienności obie strony się uzupełniają bez dużych strat eneretycznych, finansowych, emocjonalnych, to jest to dobrze funkcjonujący i DOBRZE DOBRANY związek. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Ona tańczy dla mnie
Weekend
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie
Moja dziewczyna patrzy często w oczy me
I nie ukrywam sprawia to przyjemność
Jak ją kocham tylko moje serce wie
Gdy mnie całuje oddałbym nie jedno
Jej ramiona ukojeniem dla mnie są
Bo przy niej czuję jak smakuje miłość
I każdą chwilę pragnę ofiarować bo
Jest tego warta nic się nie zmieniło
Bo ja pragnę jej jej bo pragnę jej jej bo
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie
Bo ja pragnę jej jej bo pragnę jej jej bo
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie
Ja uwielbiam ją ona tu jest
I tańczy dla mnie
Bo dobrze to wie że porwę ją
I w sercu schowam na dnie

Link to post
Share on other sites
W dniu 16.06.2022 o 00:10, deomi napisał:

Czy jest tutaj ktoś w wieloletnim satysfakcjonującym związku, czy po czasie sie wszystko psuje? 

Jestem po związku, który trwał 20 lat. Nigdy nie był satysfakcjonujący. Wyszedłem z niego dopiero po nabraniu PEWNOŚCI, że nic się nie da z tym zrobić.

 

Odpowiadając na drugą część pytania. Nic się "po czasie" nie psuje. To wg mnie błędna perspektywa kobiety.

Mężczyzna sygnalizuje problemy. Kobieta je odrzuca, umniejsza, bagatelizuje, odsuwa od siebie twierdząc, że to nie jest jej problem.

Mężczyzna widząc zachowanie kobiety przestaje sygnalizować problemy.

I wtedy...

Jeśli ludzie nie rozmawiają na bieżąco i nie wyjaśniają sobie jak ważne problemy mają to po jakimś czasie problemy i się kumulują pod pozorną kołderką "wszystko jest dobrze, okres docierania się mamy za sobą".

 

O ile wszystkie problemy w każdym związku tak rozwiązywałaś to

zawsze skończy się tym, że "po czasie związek się psuje".

 

Po prostu facetowi skończy się cierpliwość i pobłażliwość.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Miszka napisał:

Jestem po związku, który trwał 20 lat. Nigdy nie był satysfakcjonujący. Wyszedłem z niego dopiero po nabraniu PEWNOŚCI, że nic się nie da z tym zrobić.

 

Odpowiadając na drugą część pytania. Nic się "po czasie" nie psuje. To wg mnie błędna perspektywa kobiety.

Mężczyzna sygnalizuje problemy. Kobieta je odrzuca, umniejsza, bagatelizuje, odsuwa od siebie twierdząc, że to nie jest jej problem.

Mężczyzna widząc zachowanie kobiety przestaje sygnalizować problemy.

I wtedy...

Jeśli ludzie nie rozmawiają na bieżąco i nie wyjaśniają sobie jak ważne problemy mają to po jakimś czasie problemy i się kumulują pod pozorną kołderką "wszystko jest dobrze, okres docierania się mamy za sobą".

 

O ile wszystkie problemy w każdym związku tak rozwiązywałaś to

zawsze skończy się tym, że "po czasie związek się psuje".

 

Po prostu facetowi skończy się cierpliwość i pobłażliwość.

Niestety mam podobne doswiadczenia.

Link to post
Share on other sites
W dniu 16.06.2022 o 00:10, deomi napisał:

czy po czasie sie wszystko psuje?

Nie psuje ino imo przemija, życie to ruch a jak próbujesz je złapać to już go tam nie ma.

 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Związek Radziecki wytrwał 69 lat.

 

Czy był satysfakcjonujący ? No nie wiem, w zasadzie jak każdy - trochę tak, trochę nie.

 

Ale jednak trwał do końca, czego i wam witaminki życzę.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy są jakieś różnice w kwestii satysfakcji w związku pod względem w jakim wieku dobrali się partnerzy? Mam wrażenie, że im starsi jesteśmy tym wybory są bardziej "przemyślane". Ale czy stabilniejsze? Ja np. im starszy jestem mam więcej wymagań, ale może jakbym był koło 50 to znowu bym obniżył loty, tylko w sumie w tym wieku po co mi problemy? 

43 minuty temu, Miszka napisał:

Nigdy nie był satysfakcjonujący

Sorry że wejdę w słowo, ale jak to? Od początku było źle? Rozumiem, że później poróżniliście się, ale chyba jakiś etap był, że było okej? No bo po co siedzieć w czymś co od samego początku jest lipne? 

Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Spokojnie napisał:

Sorry że wejdę w słowo, ale jak to? Od początku było źle? Rozumiem, że później poróżniliście się, ale chyba jakiś etap był, że było okej? No bo po co siedzieć w czymś co od samego początku jest lipne? 

Dziś umiem ocenić tamten związek jako "nigdy nie był satysfakcjonujący".

W środku relacji narracja wyglądała tak:

- z inną kobietą też będą problemy tylko inne

- wszędzie są problemy

- życie nie jest usłane różami

- nie jest tak zle, jak by mogło być

- ja też jestem winny lub

- to moja wina

- mogłem się bardziej postarać

 

W środku relacji widziałem przede wszystkim jeden problem oraz od czasu do czasu drugi i trzeci.

Po zakończeniu relacji z perspektywy RedPill i doświadczenia innych relacji mogę powiedzieć "tam nigdy nie było dobrze".

Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Miszka napisał:

mogę powiedzieć "tam nigdy nie było dobrze".

Bracie mogę jedynie wierzyć, że teraz jesteś szczęśliwy? Albo przynajmniej - nie wkuriwiony i jakoś sobie radzisz? 

 

Wkleję tylko, dla rozluźnienia sytuacji klasykę gatunku:

maxresdefault.jpg

 

Zszokowany jestem, autentycznie. 

 

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Pietryło napisał:

U mnie 6 lat już i jakoś to idzie bez zgrzytów na razie:D

Z ciekawości - w jakim wieku się poznaliście? Jaka różnica wieku?

 

Ps. Żadnych kłótni? Kurde, to też chyba niezdrowe? Mieszkacie razem? 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Spokojnie napisał:

Z ciekawości - w jakim wieku się poznaliście? Jaka różnica wieku?

 

Ps. Żadnych kłótni? Kurde, to też chyba niezdrowe? Mieszkacie razem? 

No my już od roku po ślubie:D Jak się poznaliśmy ja 25 ona 22. Bez zgrzytów mam na myśli jakiś chorych jazd typu walenie talerzami, zdrady czy inne podobne. Ciężko nazwać to kłótniami, bardziej rozmowa nasączona cynizmem lub podgryzaniem.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Pietryło napisał:

No my już od roku po ślubie:D Jak się poznaliśmy ja 25 ona 22. Bez zgrzytów mam na myśli jakiś chorych jazd typu walenie talerzami, zdrady czy inne podobne. Ciężko nazwać to kłótniami, bardziej rozmowa nasączona cynizmem lub podgryzaniem.

Bracie - mam nadzieję, że forum, książki itp. wszystko masz na blachę wykute. Jeśli to jest "ta jedyna", to pracuj nad nią, nad wami, nad związkiem. Życzę powodzenia szczerze, chociaż mam zapisane dwa takie teksty:

 

1. Jesteś gotowy, by ją mieć tylko wtedy, gdy jesteś gotowy, by ją stracić"

2. "Facet może mieć wyłącznie taką Kobietę, której nie boi się utracić"

Sorki jednak 3..

3. "Wygrywa ten kto nie ma nic do stracenia"

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Spokojnie napisał:

Bracie mogę jedynie wierzyć, że teraz jesteś szczęśliwy? Albo przynajmniej - nie wkuriwiony i jakoś sobie radzisz? 

Z pewnością nie wkurwiony i z pewnością sobie radzę.

 

Od tamtej relacji minęło już 9 lat więc był czas na nabranie dystansu.

 

Z wiekiem rośnie zapotrzebowanie na święty spokój. O ile to jest wyznacznikiem szczęścia to teraz mam spokój.

 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Spokojnie napisał:

Bracie - mam nadzieję, że forum, książki itp. wszystko masz na blachę wykute. Jeśli to jest "ta jedyna", to pracuj nad nią, nad wami, nad związkiem. Życzę powodzenia szczerze, chociaż mam zapisane dwa takie teksty:

 

1. Jesteś gotowy, by ją mieć tylko wtedy, gdy jesteś gotowy, by ją stracić"

2. "Facet może mieć wyłącznie taką Kobietę, której nie boi się utracić"

Sorki jednak 3..

3. "Wygrywa ten kto nie ma nic do stracenia"

Kiedyś może opiszę w świerzakowni jak to u mnie było, ale właśnie tym się kierowałem;) Ważne było właśnie to, żeby nie bać się jej stracić choćby dlatego że ona i tak nie jest moja. Wszystko co dostarczamy sobie z zewnątrz zawsze może ulecieć , no tak mi się wydaje.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.