Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Rekomendowane odpowiedzi

http://www.sympatiaplus.pl/artykul/1456,czego-boi-sie-singielka-z-odzysku.html?utm_source=onet.pl&utm_medium=referral&utm_content=singielka&utm_campaign=trescired_1220

 

Wklejam taki link. Nie da się tego czytać, ale wrzucam dla potwierdzenia. Z ciekawości przeczytałem. Zaczyna mnie to mocno wk..wiać. Nie ma w zasadzie tygodnia żeby na onecie nie pojawił się tego rodzaju tekst dyskryminujący mężczyzn. Zawsze w tych pseudo-historiach pokazana jest tylko racja jednej strony, a mężczyźni zawsze przedstawiani są jako: winni, niedojrzali zdrajcy. Nawet jeżeli te opowieści są prawdziwe (choć moim zdaniem nie) to nigdy temat nie jest rozłożony na czynniki pierwsze. I co ciekawe: takie artykuły zawsze pojawiają się przed okazjami do spotkań rodzinnych. Chyba na jakiś czas odłączę się od internetu...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przeciez takie portale są zrobione dla zdesperowanych korpobiurw, które płacą kasę i muszą mieć to czego nie ma w realnym świecie: adorację, możliwość poczucia się atrakcyjną, docenioną itp. Po drugiej stronie barykady przeważnie biali rycerze, którzy nadskakują z każdej strony panciom. Nawet jak locha zbliża się dajmy na to do czterdziestki, a jej wagę już od dawna zapisuje się trzycyfrowo, znajdzie amatora swoich wdzięków. Nie ma co się nad tym rozczulać i wchodzić w takie spierdoliny. My wiemy na czym to wszystko polega, a pozostali? No cóż jak nie chcą czytać forum i uczyć się to ich życie. Nikogo na siłę nie zmienimy :)

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To są bzdety pisane przez śmiesznych redaktorków z onetu aby korzystać z ich strony sympatia. Te teksty mają na celu werbowanie nowej krwi, zauważ na teksty - "rozważyć ponowne szukanie partnera" czy "spróbować flirtować z nowymi osobami". Oczywiście ten tekst jest na stronie, która posiada portal randkowy no i ta tabela po prawej stronie, aby założyć nowe konto :) taki szybki przeskok na nową gałąź 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy zauważyliście coś ciekawego....

W tego typu artykułach powtarzają się standardowe schematy: Kobieta wychodzi za mąż, coś się psuje, rozwód i chce zacząć życie od nowa... Od nowa i znów ma nadzieję, że to będzie na stałe, na zawsze. Tak samo, jak przed zawarciem pierwszego małżeństwa.
Czy to nie jest dziwne, że ciągle piszą o tych singielkach, rozwódkach, które zawiodły się na mężczyznach i chcą zacząć od nowa? Przecież już zaczynały, już coś budowały, a jednak nie wyszło. Dlaczego zakładają, że za drugim czy trzecim razem będzie inaczej?
A może jeśli im nie wyszło, to coś z nimi jest nie tak? Może to one powinny coś w sobie zmienić?


Eeee nie... przecież to wszyscy mężczyźni są źli... ale jednak mają nadzieję, że spotkają tego jednego, jedynego wyjątkowego ;)

Jak czyta się to dla zabicia czasu, to wszystko niby gra, ale gdy człowiek głębiej się nad tym zastanowi, to jest to naprawdę głupie.

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Artykuł wymyślony, ale może jego autorce siedzą pewne sprawy w głowie lub jej koleżankom, także popatrzmy na wizję związków oczami naszych pań.

 

Przyczyny rozpadu związków które wg pań miały trwać lata to: inne kobiety w jego życiu, jego niedojrzałość i strach przed poważnymi decyzjami, nie dał jej do zrozumienia, że jest dla niego kimś ważnym. (szczególnie ten ostatni powód powalający :D - pewnie ten następny da jej to do zrozumienia jak przepisze na nią dom i ziemię - wtedy o tak, wtedy to zrozumie że jest ważna)

 

Co im przeszkadza po rozstaniu:  dziwnie brzmi, kiedy mówię "jestem sama",  w rozmowie ... przewinie się ... że nie mam nikogo, to wychodzę z niej totalnie rozchwiana.  Czyli co, mieć kogoś dla samego posiadania i właściwej oceny środowiska? 

 

Długotrwały związek przerwały, ale z drugiej strony teraz mówią:  Wolałabym już być w takim bardziej zaawansowanym związku, gdzie byłabym już na luzie, dosyć dobrze znała się z tym nowym facetemJak pomyślę, że ... mam ... grać tą niedostępną, ogarnia mnie strach. Czyli tak źle i tak niedobrze - z jednej strony mieć kogoś nowego, ale tak ... aby go znać już kilka lat.

A one przecież tylko chcą kogoś: kto wleje wodę do kubka, do którego ty przed chwilą wrzuciłaś torebkę herbaty . Po tym stwierdzeniu uroniłem łezkę <_<, te potwory co ich na szczęście zostawiły nasze panie nie zalewały im herbaty! Podłe samce!!! 

 

A jak już ten nowy zaleje herbatę to fajnie jakby ona nie musiała również oczywiście naprawiać samochodu, kranu i dziury w ścianie.

 

I na końcu artykułu znamienne pytanie:  Czy Marta i Julia bardzo różnią się od innych kobiet......?

 

I pytanie ode mnie - po co tym kobietom facet i dlaczego nie napisały co potrafią zaoferować temu facetowi? 

 

 

Edytowane przez Normalny
  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ostatnim razem na Onecie byłem chyba z 15 lat temu. To jeden z tych portali internetowych, które omijam szerokim łukiem.Kolega nazywa to "spierdolina umysłowa" i myślę, że ma rację.

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teraz to już trudno się połapać.

Raz piszą, że kobiety są niezależne i nie potrzebują mężczyzn, a innym razem - że mężczyzn brakuje im i nie chcą być same.

No i czytaj tu człowieku niemieckie media ;) 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tematy damsko-męskie w szeroko pojętych mediach (seriale, filmy, babskie pisemka, artykuły w gazetach etc) robi się pod kobiety, bo kobiety są ich głównym odbiorcą, więc nie dziwmy się, że panuje tam niczym nie skrępowana pop-psychologia, spierdolina nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Bdzury o relacjach zostawmy kobietom, nie oglądajmy się za siebie i róbmy po prostu swoje. Inna sprawa, że media robią kobietom krzywdę, bo przedstawiają utopijną wizję po której zderzenie z rzeczywistością (szczególnie Polską) jest jak mocne pierdolnięcie bejzbolem. W serialach samotne matki z dzieckiem i ryczące 40tki nie moga się opędzić od adoratorów, a 90% męskiej obsady to przystojni lekarze, prawnicy, przedsiebiorcy -  prawda jakie to życiowe? Kiedyś rolę prewencyjnego uderzenia bejzbolem pełniła rodzina, niejedna babcia potrafiła powiedzieć między słowami "ogarnij się dziewczyno, bo po 30tce nikt sensowny Cię nie ze chce" - dzisiaj media wmawiają kobietom, że są wspaniałe, mimo że kompletnie nic nie potrafią i nic nie osiągnęły poza nałożeniem makijażu,  a wszystko to wina facetów bo mamy kryzys męskości. 

  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czekam na podobny artykuł, ale skierowany do mężczyzn 30+:

 

"Stefan ma 30 lat. Za sobą sześcioletni związek. Andrzej – wraz z ukończeniem 33 roku życia, zakończył swój 13-letni związek. Jak twierdzi, o trzy lata za późno. Obaj wierzyli, że to miłość na zawsze. Mieli plan na życie: wspólne mieszkanie, ślub, dziecko. Życie napisało dla nich inny scenariusz. Znów zaczynają wszystko od nowa.

Dziś Stefan potrafi już przyznać, że od lat żył w toksycznej relacji. Wzajemne pretensje o te same sprawy, kłótnie bez finału, przemilczane problemy i inni mężczyźni w jej życiu.

Związek Andrzeja nie zakończył się spektakularną awanturą. Nie było zdrady ani codziennych awantur, ale jego zdaniem było coś równie trudnego. Jej wieczna niedojrzałość i strach przed poważnymi decyzjami. Tak naprawdę nigdy nie dała jemu do zrozumienia, że jest dla niej kimś ważnym. Uznał, że nie ma sensu dłużej czekać. W końcu mam już 30 lat, ona się nie zmieni

....

Czy Stefan i Andrzej bardzo różnią się od innych mężczyzn, którzy stanęli właśnie przed wyzwaniem - życiem w pojedynkę, poszukiwaniem kolejnej osoby, której mogliby zaufać? Czy ich obawy są słuszne? Co tak naprawdę czują single z odzysku? Macie podobne doświadczenia?"

 

Tak więc mężczyzno 30+, nie bój się odchodzić od swoich licealnych miłości. One nie mają skrupułów, a Ty będziesz miał?

 

Edytowane przez FoxMulderJr
  • Like 10

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie polecam czytania "popularnych" portali internetowych w Polsce, gdyż jest to jedna wielka patologia jak dla mnie. Mocno zakrzywiony obraz rzeczywistości, treści faworyzujące daną grupę społeczną zależnie od poglądów, po prostu szkoda czasu na zaśmiecanie własnego umysłu tym gównem.

 

Ja mam dosłownie kilka stron internetowych i blogów, które czytam regularnie, gdyż realnie coś wnoszą do mojego życia.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W którymś z tematów ktoś z Braci wspomniał o całej propagandzie na temat kobiet 30+. Nawet filmy pewnego gatunku pokazują je w kategorii "Milf" jako kobiety bardzo atrakcyjne, zadbane o młodym wyglądzie. Taki obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale ma na celu wmówić mężczyznom, że starsza kobieta może być atrakcyjna. Zdarzają się takie przypadki, ale są wyjątkowo rzadkie.

O wielu sprawach nie zdajemy sobie sprawy, ale zewsząd jesteśmy atakowani propagandą.

Reklamy, filmy - wszędzie młoda matka jest zadbaną kobieta o bardzo atrakcyjnym, młodym wyglądzie. Każdy, kto był w jakimś dłuższym związku wie, że tak nie wygląda kobieta. One z reguły nie mają czasu na chodzenie do fryzjera, na fitness i zajmowanie się sobą... szczególnie, gdy mają dzieci i pracują.
Jeśli kobieta jest brzydka, to najczęściej występuje w roli bezdomnej, albo wrednej wiedźmy. Normalna przeciętna żona pokazywana jest w filmach niemal jak bogini, ideał piękna. Jest to obraz tak odrealniony, że wprost kuje w oczy i nie trzeba być specjalistą, aby zauważyć, że coś tutaj nie gra.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ten artykuł jest skierowany do facetów... ilu z tych chłopaków czytając mysli, ale glupcy ja bym mojej myszcze tak nie zrobił mało tego marzą o takich niewiastach i loguja się... Potem.... Wiadomo!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja mam czasem wrażenie, że dane "publikacje" są kierowane do osób, które są słabe. Słabe w sensie psychicznym, tj. takie którymi można manipulować. Zbliżają się święta, dana osoba jest sama, kto bardziej to przeżywa? Kto jest bardziej podatny na manipulacje? Kogo łatwiej namówić na zakupy? Do kogo kierowane są reklamy. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.

 

No właśnie, tak sobie myślę, czy przypadkiem ta całą propaganda pt. silne, niezależne, singielki, unie-szczęśłiwione przez mężczyzn, czy to nie jest po prostu gra marketingowa. Że to nie jest jakiś misterny plan zachodu by zniszczyć męski wzorzec, tylko coś bardziej prozaicznego. Mężczyzn trudniej namówić na drobne, niepotrzebne zakupy. A że z paru drobnych kwot robi się jedna duża, to interes może się kręcić. Więc reklamy kierowane są do kobiet, które przy okazji są namawiane na szeroko rozumianą niezależność, bo wtedy są niejako osamotnione myślowo. Może to nieładnie brzmi, ale chodzi mi o to, że będąc pozbawionym silnego mężczyzny, to one decydują o zakupach i pod wpływem chwili: bach! 1.000 zł na ozdoby do domu na święta, bo: widziałam w tv jaki piękny klimat to zrobi. On na to: ale przecież mamy już ozdoby świąteczne i w tym czasie najważniejsi są ludzie. Ona: tak, ale .... I tu zaczyna się cała litania powodów dla których warto wydać ten dodatkowy 1.000 lub 2.000 zł na święta, zamiast zostawić to na starość. Oczywiście jeżeli facet się sprzeciwia, to ją unieszczęśliwia (nie daje jej zabawek), sprawia, że nie czuje się kochana (w jej mniemaniu, co może być kompletną bzdurą), wszczyna awanturę o nic (dla niej nic, dla niego to jej miesięczna pensja). Dodatkowo gdy przychodzi cięższy czas w życiu i ten 1.000 zł czy 2.000 zł byłby na wagę złota, to facet słyszy od takiej Pani, że był niezaradny bo nie odłożył/zarobił więcej, bo to on jest od tego żeby o takich rzeczach myśleć (tak, rozmowa była przy mnie - rozwiedli się, całkiem fajni, normalni ludzie), a ona jest od dbania o atmosferę w domu (czyt. wydawania pieniędzy). Więc skoro ona jest tyle warta (w jej mniemaniu, popartym kolorowymi pismami i artykułami a'la onet) to ona może bez problemu zmienić mężczyznę obok siebie, a potem jest zdziwienie, że kobieta z odzysku, po trzydziestce nie ma brania i nie może się równać z facetem, po trzydziestce z odzysku, więc ... rekompensuje sobie to zakupami. Idealny cel dla marketingowców...

 

Lubie kobiety, ale zakłamanie, które towarzyszy całej otoczce z Nimi związanej wytrąca mnie z równowagi. I kobiety, nawet te poukładane, będą miały coraz trudniej znaleźć fajnego, poukładanego faceta, który coś sobą prezentuje. Ja już widzę zmianę u kolegów, zwłaszcza tych młodych.

Edytowane przez Miner
  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie generalnie uzależniają własne szczęście od drugiej osoby. I my i one.

No chyba, że ktoś został przejechany psychicznie przez płeć przeciwną i inaczej na to patrzy. Ale i tak jest tęsknota za tą drugą wyidealizowaną osobą. 

 

Mnie ciekawi ten kobiecy pęd do bycia z kimś. Młodszy 10 lat, starszy 10 lat ... brzydki, przystojny ... nie ważne. Byle był (i miał parę zł - warunek konieczny)  

 

Znajoma jest sama z dzieckiem - na siłę eksperymentuje z każdym który się napatoczy. Na pytanie jej koleżanek dlaczego tak na siłę szuka chłopa, gdzie to szukanie staje się już wyśmiewane przez otoczenie, odpowiedziała: "aby z kimś być"     

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie pamiętam kto to powiedział, ale był mądry;) i brzmiało jakoś w stylu: mężczyzna w samotności rozkwita (albo dojrzewa), kobieta usycha. Taka ich natura. Coś w tym jest.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fajne słowa usłyszałem i ja niedawno. Z ust pani która jakby wie na czym polega ten cały galimatias:

"bycie z kimś ale pokierowane rozsądną korzyścią"

 

Ot, i  trafna puenta :)

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kurwa... jakbym to czytał pół roku temu to bym całkiem inaczej odebrał artykuł. Świat staje się coraz bardziej popierdolony. Najlepsza recepta na to wszystko: 

Wiedz skąd przyszedłeś, gdzie jesteś i dokąd zmierzasz. Reszta w koło nieważna. Ty samiec alfa masz sam sobie kreślić ścieżkę i nią iść. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, gdzie są te kobiety, które tak bardzo pragną być z mężczyzną, ale ja takich nie widzę. Widzę zarozumiałe, zbyt pewne siebie kobiety, które nie mają kompletnie nic do zaoferowania. Nawet rozmowa z nimi jest nudna i męcząca. Większość z nich nie grzeszy nawet urodą. Można powiedzieć, że pod tym względem mają czyste sumienie :D

Z racji tego, że nie chce mi się łazić po knajpach i poznawać ludzi, mam parę kont na portalach społecznościowych, które czasami odwiedzam i czasami zaglądam na czat. To, co tam się dzieje, to jest całkowite oderwanie od rzeczywistości. Jakieś odrealnienie, jakby inny świat.

Czasami nawet trafiam na singielki, które usilnie poszukują męża, bo już czas na nie przyszedł.... i mają do mnie pretensje o to, że jestem po rozwodzie i mam córkę. Jakby to była moja wina :) Lubię z nimi rozmawiać. Fajnie wylewają swoje frustracje. Określenia typu: "Mężczyźni są głupi, bo żenią się z wrednymi babami, a takie kobiety, jak ja, są samotne", albo "Bo ja bym chciała mieć ślub kościelny, a Ty mi tego nie dasz" (jakbym miał jakiś obowiązek ;) ) są na porządku dziennym.
Poziom spierdolenia umysłowego przekracza wszelkie normy.


Tak się zastanawiam teraz...
Mówicie, że chodzi o święta i napędzenie klientów portalowi randkowemu - myślę, że coś w tym jest.
Pokazuje się, jak smutne jest życie singielki, daje się im propozycję znalezienia mężczyzny na portalu randkowym.... a, że święta się zbliżają, to jest dobry moment. Żadna nie chce być sama w tym czasie. Bardzo dobra kampania :)
Podobne artykuły pojawiają się przed wakacjami ;)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

pseudo art. skierowany do grupy odbiorców dającej łatwo pokierować/manipulować; zapewne pisany przez jakąś studentkę psychologii czy innej patologii;

 

jak sobie przypomnę, że braciak cioteczny znalazł sobie żonę na tym portalu mając dzisiejsza wiedzę i pogląd na sprawy damsko-męskie to mi źle się robi;

 od ślubu czyli dwa lata temu widziałem go raz "całkowita kastracja" 

Edytowane przez Mordimer
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Dobi napisał:

Mężczyźni są głupi, bo żenią się z wrednymi babami, a takie kobiety, jak ja, są samotne"

Zaraz zaraz... a ona czasem sama wredna nie jest  ?  Hm... a może za wcześnie się odkrywa i faceci w porę zwijają manatki, dlatego się z nią nie żenią ?  Jakaś przyczyna być musi, nic się samo nie dzieje. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Miner napisał:

Nie pamiętam kto to powiedział, ale był mądry;) i brzmiało jakoś w stylu: mężczyzna w samotności rozkwita (albo dojrzewa), kobieta usycha. Taka ich natura. Coś w tym jest.

 

Oscar Wilde, był nawet wątek:

 

 

;)

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Mordimer Czasami można spotkać tam w miarę ogarnięta kobietę. Zdarza się, że niektóre rejestrują się na portalach randkowych za namową koleżanek lub znajomych. Z reguły są tam bardzo krótko i szybko znikają.

Najgłupsze są te, które tkwią tam latami, a niektóre pamiętam z czasów, gdy byłem głupi i młody ;) Często mają nawet te same zdjęcia, co 10 lat temu.

Nie obserwuje ich, mam po prostu dobra pamięć do twarzy. Jak kogoś zobaczę, to zapamiętuje go na wieki ;)

 

@slavex Przecież wiesz, że kobieta nigdy za nic nie odpowiada, ona nigdy nie jest winna. Jeśli dzieje się coś złego, to zawsze znajdą odpowiedzialnego za to.

Nie może znaleźć męża - wina mężczyzn, bo wiążą się ze złymi kobietami, a nie z takimi wspaniałymi księżniczkami ;) To jest standard babskiej logiki.

 

Sczerze mowiac, to trochę zaskoczyły mnie te ich pretensje. Posłuchałem, pośmiałem się, i ona zakończyła rozmowę :D widać, że nie byłem godzien ;)

Pewnie do tej pory szukają księcia z bajki i nie wiedzą, co jest grane... Przespały swój czas, gdy mogły wybierać. Teraz pozostaje im wyrzucanie żali na portalach internetowych i czatach albo wiązanie się z kimkolwiek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dobi napisał:

Czasami nawet trafiam na singielki, które usilnie poszukują męża, bo już czas na nie przyszedł.... i mają do mnie pretensje o to, że jestem po rozwodzie i mam córkę. 

 

Doskonale wiedzą bo to przebiegłe istoty (nie ma o to pretensji do nich - cieszę się że mam teraz tą wiedzę), że wszystko co zrobisz - zrobisz dla dziecka. Kandydatka z portalu może być co najwyżej druga. Nie rokujesz dla niej ;)...domu nie przepiszesz, mieszkania ... konta ... po prostu nie będziesz w stanie pokazać, że jest dla Ciebie kimś ważnym :D

 

Dla kobiety bycie samej to wstyd. Musi z kimś być. Takie 30 stki to już wogóle biorą co popadnie - byle miał pracę.

Widzę to u jednej pani w pracy. Wstyd jeśli chodzi o jej zachowania. 

 

Edytowane przez Normalny
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny Masz rację. Mówiły o tym, że nie chcą być na drugim miejscu :D

 

Ciekawie wygląda sytuacja z kobietami, które mają już dzieci. Dla nich to one są najważniejsze i okazują to wprost... Ale dla mężczyzny jego dzieci nie mogą być na pierwszym miejscu.

 

Jak ja lubię takie psychologiczne gierki. Z wiedzą z tego forum wszystko jest takie proste :D

 

Nie mam w swoim otoczeniu kobiet, które są zdesperowane i szukają faceta na siłę. Może za słabo się rozglądam, bo sam nie szukam ;)

 

Może wybiorę się niedługo do jakiejś knajpy i przyjrzę się tym, co tam przychodzą :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Niedziel
      Witajcie Bracia Samcy! 
       
       To mój pierwszy post, więc proszę o wyrozumiałość jeśli coś jest nie tak. Regularnie słucham audycji Marka, forum przeglądam od dawna i wyciągam z tego nauki. Postanowiłem założyć konto i napisać post dopiero teraz, ponieważ spotkał mnie duży problem, a nie mam się z kim za bardzo nim podzielić. Jeśli chodzi o związki to jestem już dosyć obeznany w tym temacie, ponieważ mam już parę za sobą, na ogół umiem postępować z kobietami. W poprzednich związkach rozstawałem się z tego powodu, że nie czułem się w nich do końca szczęśliwy i usatysfakcjonowany, prawdopodobnie dlatego, że nigdy tych dziewczyn nie kochałem naprawdę, być może chciałem zabić samotność i nudę, oraz podnieść sobie samoocenę, z racji, że znajomi już mieli swoje samiczki, a ja nie, także czułem się z tym źle. Trzeba dodać, że mam 19 lat, więc wydaję mi się teraz, że takie nie dojrzałe zachowanie to nic dziwnego. 
       
       Ale przejdźmy do sedna sprawy. Jakiś czas temu poznałem przez internet wspaniałą dziewczynę, bardzo oryginalną, zabawną, świetnie mi się z nią pisało. Pisaliśmy non stop całymi dniami, od rana do nocy praktycznie i naprawdę nie nudziło to nas. Postanowiliśmy się umówić na pierwsze spotkanie. W rzeczywistości była jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, widać było, że jest zestresowana i dosyć nie śmiała. Myślałem z początku, że po prostu nie spodobałem się jej i chcę jak najszybciej uciec. Zwiedziliśmy jeden obiekt w Warszawie, następnie zaproponowałem, żebyśmy się czegoś napili. Poszliśmy do parku, usiedliśmy na ławce, wypiliśmy dwa piwa (Tak wiem, że pewnie niektórzy pomyślą, że to żałosna randka, ale było cudownie i możecie myśleć co chcecie, szczególnie, że oboje lubimy napić się w plenerze i nam to pasowało  ), atmosfera się rozluźniła, zbliżyliśmy się do siebie, aż w końcu pocałowaliśmy. Było wspaniale i oboje czuliśmy się świetnie. Później pożegnaliśmy się, wracając do domu zaczęła pisać mi sms, że jej głupio, przeprasza za to, że mnie pocałowała i że nigdy się nie zobaczymy, czuję się samotna, brakuję jej czułości i to przez alkohol a podobam się jej. Zignorowałem to i dalej pisałem jakby nigdy nic. Oczywiście kontakt nie został zerwany, dalej fajnie pisaliśmy ze sobą. Później można było odczytać, że jest bardzo zainteresowana, bo sama chciała zainicjować kolejne spotkanie do kina. 
       
       Następnie pewnego dnia pokłóciliśmy (i to było kluczowe dla całej sprawy) się przez FB. Zaczęło się od tego, że zacząłem jej się pytać czemu jest taka smutna, wiedziałem, że jest trochę depresyjna, sama to przyznała, być może oczarowała mnie tym, że jest taka cicha i nie śmiała. Zacząłem jej pisać, że nie ma tak najgorzej w życiu, że inni mają straszne cierpienia i nie powinna tak mówić. Nie wytrzymała i wygadała, że była molestowana w przeszłości, jak później stwierdziła, że powiedziała to w "samoobronie" a nie, że chciała mi to powiedzieć, bo mi ufała. Zamurowało mnie, ale przeprosiłem ją za to i wyglądało na to, że przestała się gniewać. Nie zniechęciło mnie to do niej. 
       
       W końcu doszło do randki w kinie, cały film przytulaliśmy się i całowaliśmy, było wspaniale, po wyjściu z kina, nie była w stanie utrzymać ze mną kontaktu wzrokowego i nic nie mówiła, mimo, że w kinie wyglądała na szczęśliwą i radosną. Myślałem, że to jakaś część "gry". Odprowadziła mnie na mój autobus. Coś tam pogadaliśmy i się z nią pożegnałem. Później zaczęła wypytywać się co to miało znaczyć w kinie i czy ma to jakiś sens, wyjaśniłem, że tak, ale przydałoby się jeszcze troszkę czasu  (w końcu to było drugie spotkanie!). 
       Trzecie spotkanie było u niej w domu, gdzie oglądaliśmy film i była podobna sytuacja co w kinie, tylko mniej pocałunków, później poszliśmy do knajpy, gdzie również był problem z kontaktem wzrokowym, powiedziała, że nienawidzi jak ktoś się na nią patrzy (było to dla mnie nie zrozumiałe, bo patrzyłem się całkiem normalnie tak jak rozmawia się z drugim człowiekiem). Widać było, że bardzo się stresuje, była mega spięta. 
       
       Po tym spotkaniu kontakt przez fb z jej strony bardzo zmalał, był znikomy, ja pisałem do niej cały czas pierwszy ona tylko odpisywała, czasami ją sprawdzałem i nie odzywałem się dłuższy czas to coś tam napisała. Chciałem, żeby przyjechała do mnie, to powiedziała, że jej się nie chce i nie ma siły. Wur*wiłem się, ale starałem się nie ponieść emocją i następnie ukarałem ją brakiem zainteresowania. Wtedy się jakby ożywiła i kontakt z jej strony wzrósł na chwilę, ale później to samo, zrobiła się strasznie oziębła w stosunku do mnie, do spotkania nie doszło.
       
       Kolejnych spotkań nie było, cały czas wymówki i tak dalej. Nie mogłem już wytrzymać, po ostatniej wymówce, napisałem, że tęsknie i bardzo chce się z nią zobaczyć, ale nie przejęła się tym zbytnio. Napisałem, że czuję do niej coś więcej niż tylko przyjaźń, że myślałem o tym co zaszło, wtedy powiedziała, że nic nie czuje (chodź na samym początku było na 100% inaczej, była mega zainteresowana, to był wulkan emocji z jej strony), że wszystko zniszczyło się w momencie kiedy ona powiedziała mi o swojej tajemnicy życia, że fakt mojej wiedzy o tym, ją nęka, nie może czuć się komfortowo przy mnie i automatycznie chciała się wycofać. Przekonywałem ją różnymi argumentami, żeby nie przekreślała tej relacji, ale to nic nie dało.
       
       Na koniec napisała, że chcę się spotkać ostatni raz w grudniu, żeby dać mi prezent na urodziny. Zapytałem się, dlaczego jej na tym zależy tak bardzo, przecież nie chce mnie widzieć? Powiedziała, że nie wie, to ważne i już. I tutaj jest cała zagadka. O co może chodzić??? Przecież mogłaby wywalić ten prezent na śmietnik, albo dać komuś czy coś.
       
       Dodam, że naprawdę ją kocham i nigdy nie kochałem tak nikogo jak jej, mimo, że tak mało się widzieliśmy, zależy mi na niej. Wiem, że Marek uczy, aby nie plątać się w związki z takimi osobami i uciekać od nich, szukać kobiety, która sama w sobie jest szczęśliwa, bo tylko na tym może być zbudowany prawdziwy związek, na własnym szczęściu, a ja tak naprawdę czuje się szczęśliwym człowiekiem, tylko to zerwanie relacji mnie teraz dręczy. Wiem, że to wszystko są hormony, wchodzę w paszczę lwa, lew zamkną paszczę, a ja nadal myślę, jak tam wejść.
       
      Ale może miłość istnieję naprawdę, może są na świecie cuda, a może nie? Nie wiem, jestem młody, całe życie przede mną, dlatego chciałbym się poradzić starszych Braci Samców, jak powinienem teraz działać, bo jestem z tą sytuacją kompletnie sam. Sprawa jest bardzo ciężka, szczególnie nie znając dokładnie mojej wybranki i mnie, ale może ktoś coś jednak doradzi hmm? Z góry dzięki za przeczytanie i pozdrawiam! 
       
      P.S Może w pewnych momentach nie zachowywałem się jak "podręcznikowy samiec alfa" okazując jej to zainteresowanie, ale to nie były shit testy z jej strony tylko zwykły lęk, także tą kwestię można pominąć w tej sytuacji i wiem, że spierdo*liłem z tym, że tak zacząłem pytać się o jej problemy, ale zrozumcie, że niepokoiło mnie to i chciałem wiedzieć z kim mam doczynienia, jeśli miała być potencjalną partnerką. 
    • Przez Vanilla4life
      Witam Braci. Początek będzie krótki - 24 lata, pracujący student jakich wielu, Kraków. Wpis trochę długi, ale uważam że warty zapoznania. Na forum trafiłem przez przypadek - akurat przeglądałem internet, robiąc sobie przerwę w nauce do egzaminu wstępnego na drugi stopień studiów. Straciłem na Was kupę czasu , ale egzamin zdałem. Założenie konta na forum jest pośrednio związane właśnie ze studiami, żeby było śmieszniej gdyby nie one może wcale by mnie tu nie było. Dziwna sytuacja, a może znak od losu :D. 
       
      Wiele rzeczy mnie interesuję, często z bardzo różnych i niezwiązanych ze sobą dziedzin. Między innymi psychologia, relację międzyludzkie czy po prostu kobiety. A więc kobiety zapytacie? Nigdy nie miałem z nimi problemów, w każdym tego słowa znaczeniu. Białorycerzem (to u Was poznałem to ciekawe słowo ) przestałem być w połowie liceum, jak się pewnie domyślacie... przez kobietę, z drugiej strony po prostu lubię kobiety, są bardzo interesujące i fascynują mnie z wielu powodów. Nie mam problemów z nawiązywaniem z nimi nowych znajomości, uwielbiam flirtować czy je podrywać. Nie tylko dla wiadomych korzyści, ale dla dobrej zabawy (również jej dobrej zabawy) czy sprawdzenia się. Shit testy, manipulacje, zabawa emocjami czy inna tematyka związana z podrywem (choć do ekspertów czy guru podrywu pewnie wiele mi brakuje) - znam w teorii, dużo doświadczenia w praktyce, raczej nie mam problemów. Moimi skromnymi spostrzeżeniami oraz opinią chętnie będę dzielił się w innych wątkach na forum. Z racji młodego wieku, brak mi jednak pewnej mądrości życiowej oraz możliwości spojrzenia na pewnie sprawy związane ze związkami oraz kobietami przez pryzmat np. 10-20-30 lat wśród nich. Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną Bracia, doświadczeniem życiowym oraz udzielicie ważnych życiowych wskazówek. Nie ze wszystkim się zgadzamy, każdy ma wszak prawo do własnego zdania. Zdanie czy tez opinie każdego człowieka rozważam i staram się w pewien sposób określić jako użyteczną dla mnie. Inna sprawa to podejście, które każdemu polecam, jako bardzo użyteczne - jeśli to możliwe ucz się na czyiś błędach, nie swoich. Wiele już dzięki Wam zrozumiałem - szczególnie w sprawach które jeszcze mnie nie dotyczą i o których nie mam pojęcia - np. małżeństwa.  
       
      Jak już pisałem powyżej, gdyby nie studia może wcale bym nie założył konta tylko po prostu przeglądał forum kilka razy w miesiącu. Zacznę od początku, od 3 lat jestem w związku (ona również 24 lata) - od roku mieszkamy razem (wiem klasyka 2 lat:D). Od czasu gdy razem zamieszkaliśmy wiele spraw w naszym związku coraz bardziej przestało mi odpowiadać - mniej dobrego seksu, nasycenie sobą, pewne zachowania partnerki których mimo usilnych prób nie jestem w stanie zmienić do dziś. Aktualną partnerkę poznałem zupełnie przypadkowo, na imprezie u wspólnych znajomych. Spodobała mi się głównie ze względu na wygląd, uwierzcie że mało dziewczyn ma podobna urodę w Polsce. Choć nie jest to mój ideał(podobno ich nie ma), zakochałem się i tak to trwa 3 rok. Nie zdradziłem jej nigdy, choć miałem kilka okazji. Od jakiś 6 miesięcy robi się z w naszym związku coraz gorzej (głównie to co opisałem wyżej), ja ogólnie uważam ją za dobrą wartościową osobę, dlatego byłem przekonany że będzie lepiej. Czasem zdarza mi się zagadywać do obcych dziewczyn, ale z racji tego że nigdy nie zdradziłem mojej aktualnej partnerki - to raczej sztuka niż sport. Na nowych studiach czy chciałem czy nie - musiałem, ponad 200 osób na roku, 80 % dziewczyn . Trzy tygodnie temu poznałem koleżankę (powiedzmy E.)- raczej ona mnie poznała - po prostu się dosiadła na zajęciach. Dziwna sprawa, z reguły to ja podbijam - jestem raczej wizualnie znośny, w 80-90 % łapie dobry kontakt, wiem jak z nimi rozmawiać, lubią moje towarzystwo a ja lubię ich. Na początku zdziwienie, po kilku godzinach rozmowy zdziwienie jeszcze większe. Kilka shit testów z jej strony - raczej standard - mam chłopaka; masz dziewczynę?; Ty to jesteś chyba taki typ śmieszka, ale nieszkodliwego; Twoja pewność Ciebie Cie kiedyś zgubi. Nie miałem żadnego problemu żeby odpowiadać czy prowadzić rozmowę w ten sposób aby moja atrakcyjność w jej oczach zwiększyła się do poziomu w którym mam już nad nią znaczącą przewagę. Sama mi mówi że ma chłopaka, ale po sposobie w jakim o nim mówi wiem, że gdybym tylko chciał odczepić ten wagon - nie muszę się zbytnio trudzić. Reasumując bardzo fajnie spędziłem czas, dziewczyna w mojej skali 9/10. Tydzień później, znów podobny scenariusz z tym, że jedna z pierwszych informacji od niej - rozstałam się z chłopakiem. Myślisz sobie, czy Ty jesteś aż tak dobry, że wcale nie chciałeś jej poderwać (choć bardzo Cię pociąga w każdym tego słowa sensie) a to ona Cie podrywa - dziewczyna piękna, ma powodzenie, lubi zabawę, towarzyska. Jako (młody) stary frontowiec wiem, że może manipuluje - jest z daleka (wschód), chłopak w innym mieście, żadnego wspólnego towarzystwa, o mnie myśli - gość w sumie znośny, poszaleje. Po kilku spotkaniach na uczelni , przegadanych godzinach na żywo oraz przez sms wiem, że dziewczyna podoba mi się jeszcze bardziej. Powiem więcej, z ręką na sercu, nigdy żadna nie pociągała mnie bardziej. Wizualnie - brak zastrzeżeń, moja ekstraklasa. Rozmowa, charakter - choć znamy się krótko, rozmawiamy jakbyśmy znali się od zawsze, flirt ekstra - uwielbia (albo to udaje) moje żarty i podteksty. Eskalacja dotyku po raz pierwszy- z jej strony, pierwsze zaproszenie na kawę - z jej strony, podteksty erotyczne - również z jej strony. Widzę jak na mnie patrzy i wiem co ten wzrok oznacza. Teraz dylemat Bracia, iść w to dalej? Jak to rozegrać? Zerwać z aktualną dziewczyną (mimo zobowiązań - np. mieszkanie, czy praca w tej samej firmie) , dać sobie spokój z panną E. Czy może ciągnąć to równolegle (choć to ostatnie kłóci trochę się z moimi przekonaniami). Mam świadomość że znam ją słabo i ciężko mi zweryfikować pewne rzeczy ale przy takiej dziewczynie, jedno potknięcie i może mi podziękować za współpracę - nie tylko ja w Krakowie wiem jak gra się w tenisa. Mam jej pewien portret psychologiczny w głowie, ale mogę się zawsze mylić o 180 stopni. Posiadam trochę za małe doświadczenie życiowe, nie chce potem pluć sobie w brodę bo coś zrobiłem lub odwrotnie. Walczę z sobą, pierwszy raz jestem w podobnej sytuacji. Liczę na wartościowe wskazówki i ciekawą dyskusję. Z góry dziękuję za pomoc. 
    • Przez Tomko
      Witam braci!

      Od jakiegoś czasu po powrocie do kraju szukam sobie własnego miejsca. Jak Jim w American Pie wróciłem do swojego pokoju po 3-letniej przygodzie i zacząłem robić porządki w szafkach. Znalazłem tam dużo pamiątek, między innymi po swoich ex. Również na płytach mam wiele zdjęć i zapisów rozmów z kiedyś.

      Jak to u was wygląda? Po rozstaniach wywalacie takie rzeczy? Jestem raczej osobą sentymentalną, ale bez przesady. Szczególnie chodzi o zdjęcia, których nikt trzeci nie może zobaczyc Z jednej strony to tylko zdjęcia, z drugiej czuję, że nie powinienem do nich wracać bo sentyment mi przypomina ich ciała i sytuacje. A to żeby sie uwolnić i iść dalej wcale nie pomaga.

      Ciekaw jestem waszego zdania.
    • Przez MoszeKortuxy
      Oto analiza Piotra na temat tego dlaczego ludzie zdradzają się mimo szczęścia.
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×