Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

33 postów w tym temacie

http://www.sympatiaplus.pl/artykul/1456,czego-boi-sie-singielka-z-odzysku.html?utm_source=onet.pl&utm_medium=referral&utm_content=singielka&utm_campaign=trescired_1220

 

Wklejam taki link. Nie da się tego czytać, ale wrzucam dla potwierdzenia. Z ciekawości przeczytałem. Zaczyna mnie to mocno wk..wiać. Nie ma w zasadzie tygodnia żeby na onecie nie pojawił się tego rodzaju tekst dyskryminujący mężczyzn. Zawsze w tych pseudo-historiach pokazana jest tylko racja jednej strony, a mężczyźni zawsze przedstawiani są jako: winni, niedojrzali zdrajcy. Nawet jeżeli te opowieści są prawdziwe (choć moim zdaniem nie) to nigdy temat nie jest rozłożony na czynniki pierwsze. I co ciekawe: takie artykuły zawsze pojawiają się przed okazjami do spotkań rodzinnych. Chyba na jakiś czas odłączę się od internetu...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przeciez takie portale są zrobione dla zdesperowanych korpobiurw, które płacą kasę i muszą mieć to czego nie ma w realnym świecie: adorację, możliwość poczucia się atrakcyjną, docenioną itp. Po drugiej stronie barykady przeważnie biali rycerze, którzy nadskakują z każdej strony panciom. Nawet jak locha zbliża się dajmy na to do czterdziestki, a jej wagę już od dawna zapisuje się trzycyfrowo, znajdzie amatora swoich wdzięków. Nie ma co się nad tym rozczulać i wchodzić w takie spierdoliny. My wiemy na czym to wszystko polega, a pozostali? No cóż jak nie chcą czytać forum i uczyć się to ich życie. Nikogo na siłę nie zmienimy :)

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To są bzdety pisane przez śmiesznych redaktorków z onetu aby korzystać z ich strony sympatia. Te teksty mają na celu werbowanie nowej krwi, zauważ na teksty - "rozważyć ponowne szukanie partnera" czy "spróbować flirtować z nowymi osobami". Oczywiście ten tekst jest na stronie, która posiada portal randkowy no i ta tabela po prawej stronie, aby założyć nowe konto :) taki szybki przeskok na nową gałąź 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czy zauważyliście coś ciekawego....

W tego typu artykułach powtarzają się standardowe schematy: Kobieta wychodzi za mąż, coś się psuje, rozwód i chce zacząć życie od nowa... Od nowa i znów ma nadzieję, że to będzie na stałe, na zawsze. Tak samo, jak przed zawarciem pierwszego małżeństwa.
Czy to nie jest dziwne, że ciągle piszą o tych singielkach, rozwódkach, które zawiodły się na mężczyznach i chcą zacząć od nowa? Przecież już zaczynały, już coś budowały, a jednak nie wyszło. Dlaczego zakładają, że za drugim czy trzecim razem będzie inaczej?
A może jeśli im nie wyszło, to coś z nimi jest nie tak? Może to one powinny coś w sobie zmienić?


Eeee nie... przecież to wszyscy mężczyźni są źli... ale jednak mają nadzieję, że spotkają tego jednego, jedynego wyjątkowego ;)

Jak czyta się to dla zabicia czasu, to wszystko niby gra, ale gdy człowiek głębiej się nad tym zastanowi, to jest to naprawdę głupie.

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Artykuł wymyślony, ale może jego autorce siedzą pewne sprawy w głowie lub jej koleżankom, także popatrzmy na wizję związków oczami naszych pań.

 

Przyczyny rozpadu związków które wg pań miały trwać lata to: inne kobiety w jego życiu, jego niedojrzałość i strach przed poważnymi decyzjami, nie dał jej do zrozumienia, że jest dla niego kimś ważnym. (szczególnie ten ostatni powód powalający :D - pewnie ten następny da jej to do zrozumienia jak przepisze na nią dom i ziemię - wtedy o tak, wtedy to zrozumie że jest ważna)

 

Co im przeszkadza po rozstaniu:  dziwnie brzmi, kiedy mówię "jestem sama",  w rozmowie ... przewinie się ... że nie mam nikogo, to wychodzę z niej totalnie rozchwiana.  Czyli co, mieć kogoś dla samego posiadania i właściwej oceny środowiska? 

 

Długotrwały związek przerwały, ale z drugiej strony teraz mówią:  Wolałabym już być w takim bardziej zaawansowanym związku, gdzie byłabym już na luzie, dosyć dobrze znała się z tym nowym facetemJak pomyślę, że ... mam ... grać tą niedostępną, ogarnia mnie strach. Czyli tak źle i tak niedobrze - z jednej strony mieć kogoś nowego, ale tak ... aby go znać już kilka lat.

A one przecież tylko chcą kogoś: kto wleje wodę do kubka, do którego ty przed chwilą wrzuciłaś torebkę herbaty . Po tym stwierdzeniu uroniłem łezkę <_<, te potwory co ich na szczęście zostawiły nasze panie nie zalewały im herbaty! Podłe samce!!! 

 

A jak już ten nowy zaleje herbatę to fajnie jakby ona nie musiała również oczywiście naprawiać samochodu, kranu i dziury w ścianie.

 

I na końcu artykułu znamienne pytanie:  Czy Marta i Julia bardzo różnią się od innych kobiet......?

 

I pytanie ode mnie - po co tym kobietom facet i dlaczego nie napisały co potrafią zaoferować temu facetowi? 

 

 

Edytowane przez Normalny
9 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ostatnim razem na Onecie byłem chyba z 15 lat temu. To jeden z tych portali internetowych, które omijam szerokim łukiem.Kolega nazywa to "spierdolina umysłowa" i myślę, że ma rację.

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Teraz to już trudno się połapać.

Raz piszą, że kobiety są niezależne i nie potrzebują mężczyzn, a innym razem - że mężczyzn brakuje im i nie chcą być same.

No i czytaj tu człowieku niemieckie media ;) 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tematy damsko-męskie w szeroko pojętych mediach (seriale, filmy, babskie pisemka, artykuły w gazetach etc) robi się pod kobiety, bo kobiety są ich głównym odbiorcą, więc nie dziwmy się, że panuje tam niczym nie skrępowana pop-psychologia, spierdolina nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Bdzury o relacjach zostawmy kobietom, nie oglądajmy się za siebie i róbmy po prostu swoje. Inna sprawa, że media robią kobietom krzywdę, bo przedstawiają utopijną wizję po której zderzenie z rzeczywistością (szczególnie Polską) jest jak mocne pierdolnięcie bejzbolem. W serialach samotne matki z dzieckiem i ryczące 40tki nie moga się opędzić od adoratorów, a 90% męskiej obsady to przystojni lekarze, prawnicy, przedsiebiorcy -  prawda jakie to życiowe? Kiedyś rolę prewencyjnego uderzenia bejzbolem pełniła rodzina, niejedna babcia potrafiła powiedzieć między słowami "ogarnij się dziewczyno, bo po 30tce nikt sensowny Cię nie ze chce" - dzisiaj media wmawiają kobietom, że są wspaniałe, mimo że kompletnie nic nie potrafią i nic nie osiągnęły poza nałożeniem makijażu,  a wszystko to wina facetów bo mamy kryzys męskości. 

9 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czekam na podobny artykuł, ale skierowany do mężczyzn 30+:

 

"Stefan ma 30 lat. Za sobą sześcioletni związek. Andrzej – wraz z ukończeniem 33 roku życia, zakończył swój 13-letni związek. Jak twierdzi, o trzy lata za późno. Obaj wierzyli, że to miłość na zawsze. Mieli plan na życie: wspólne mieszkanie, ślub, dziecko. Życie napisało dla nich inny scenariusz. Znów zaczynają wszystko od nowa.

Dziś Stefan potrafi już przyznać, że od lat żył w toksycznej relacji. Wzajemne pretensje o te same sprawy, kłótnie bez finału, przemilczane problemy i inni mężczyźni w jej życiu.

Związek Andrzeja nie zakończył się spektakularną awanturą. Nie było zdrady ani codziennych awantur, ale jego zdaniem było coś równie trudnego. Jej wieczna niedojrzałość i strach przed poważnymi decyzjami. Tak naprawdę nigdy nie dała jemu do zrozumienia, że jest dla niej kimś ważnym. Uznał, że nie ma sensu dłużej czekać. W końcu mam już 30 lat, ona się nie zmieni

....

Czy Stefan i Andrzej bardzo różnią się od innych mężczyzn, którzy stanęli właśnie przed wyzwaniem - życiem w pojedynkę, poszukiwaniem kolejnej osoby, której mogliby zaufać? Czy ich obawy są słuszne? Co tak naprawdę czują single z odzysku? Macie podobne doświadczenia?"

 

Tak więc mężczyzno 30+, nie bój się odchodzić od swoich licealnych miłości. One nie mają skrupułów, a Ty będziesz miał?

 

Edytowane przez FoxMulderJr
10 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie polecam czytania "popularnych" portali internetowych w Polsce, gdyż jest to jedna wielka patologia jak dla mnie. Mocno zakrzywiony obraz rzeczywistości, treści faworyzujące daną grupę społeczną zależnie od poglądów, po prostu szkoda czasu na zaśmiecanie własnego umysłu tym gównem.

 

Ja mam dosłownie kilka stron internetowych i blogów, które czytam regularnie, gdyż realnie coś wnoszą do mojego życia.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W którymś z tematów ktoś z Braci wspomniał o całej propagandzie na temat kobiet 30+. Nawet filmy pewnego gatunku pokazują je w kategorii "Milf" jako kobiety bardzo atrakcyjne, zadbane o młodym wyglądzie. Taki obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ale ma na celu wmówić mężczyznom, że starsza kobieta może być atrakcyjna. Zdarzają się takie przypadki, ale są wyjątkowo rzadkie.

O wielu sprawach nie zdajemy sobie sprawy, ale zewsząd jesteśmy atakowani propagandą.

Reklamy, filmy - wszędzie młoda matka jest zadbaną kobieta o bardzo atrakcyjnym, młodym wyglądzie. Każdy, kto był w jakimś dłuższym związku wie, że tak nie wygląda kobieta. One z reguły nie mają czasu na chodzenie do fryzjera, na fitness i zajmowanie się sobą... szczególnie, gdy mają dzieci i pracują.
Jeśli kobieta jest brzydka, to najczęściej występuje w roli bezdomnej, albo wrednej wiedźmy. Normalna przeciętna żona pokazywana jest w filmach niemal jak bogini, ideał piękna. Jest to obraz tak odrealniony, że wprost kuje w oczy i nie trzeba być specjalistą, aby zauważyć, że coś tutaj nie gra.

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ten artykuł jest skierowany do facetów... ilu z tych chłopaków czytając mysli, ale glupcy ja bym mojej myszcze tak nie zrobił mało tego marzą o takich niewiastach i loguja się... Potem.... Wiadomo!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja mam czasem wrażenie, że dane "publikacje" są kierowane do osób, które są słabe. Słabe w sensie psychicznym, tj. takie którymi można manipulować. Zbliżają się święta, dana osoba jest sama, kto bardziej to przeżywa? Kto jest bardziej podatny na manipulacje? Kogo łatwiej namówić na zakupy? Do kogo kierowane są reklamy. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze.

 

No właśnie, tak sobie myślę, czy przypadkiem ta całą propaganda pt. silne, niezależne, singielki, unie-szczęśłiwione przez mężczyzn, czy to nie jest po prostu gra marketingowa. Że to nie jest jakiś misterny plan zachodu by zniszczyć męski wzorzec, tylko coś bardziej prozaicznego. Mężczyzn trudniej namówić na drobne, niepotrzebne zakupy. A że z paru drobnych kwot robi się jedna duża, to interes może się kręcić. Więc reklamy kierowane są do kobiet, które przy okazji są namawiane na szeroko rozumianą niezależność, bo wtedy są niejako osamotnione myślowo. Może to nieładnie brzmi, ale chodzi mi o to, że będąc pozbawionym silnego mężczyzny, to one decydują o zakupach i pod wpływem chwili: bach! 1.000 zł na ozdoby do domu na święta, bo: widziałam w tv jaki piękny klimat to zrobi. On na to: ale przecież mamy już ozdoby świąteczne i w tym czasie najważniejsi są ludzie. Ona: tak, ale .... I tu zaczyna się cała litania powodów dla których warto wydać ten dodatkowy 1.000 lub 2.000 zł na święta, zamiast zostawić to na starość. Oczywiście jeżeli facet się sprzeciwia, to ją unieszczęśliwia (nie daje jej zabawek), sprawia, że nie czuje się kochana (w jej mniemaniu, co może być kompletną bzdurą), wszczyna awanturę o nic (dla niej nic, dla niego to jej miesięczna pensja). Dodatkowo gdy przychodzi cięższy czas w życiu i ten 1.000 zł czy 2.000 zł byłby na wagę złota, to facet słyszy od takiej Pani, że był niezaradny bo nie odłożył/zarobił więcej, bo to on jest od tego żeby o takich rzeczach myśleć (tak, rozmowa była przy mnie - rozwiedli się, całkiem fajni, normalni ludzie), a ona jest od dbania o atmosferę w domu (czyt. wydawania pieniędzy). Więc skoro ona jest tyle warta (w jej mniemaniu, popartym kolorowymi pismami i artykułami a'la onet) to ona może bez problemu zmienić mężczyznę obok siebie, a potem jest zdziwienie, że kobieta z odzysku, po trzydziestce nie ma brania i nie może się równać z facetem, po trzydziestce z odzysku, więc ... rekompensuje sobie to zakupami. Idealny cel dla marketingowców...

 

Lubie kobiety, ale zakłamanie, które towarzyszy całej otoczce z Nimi związanej wytrąca mnie z równowagi. I kobiety, nawet te poukładane, będą miały coraz trudniej znaleźć fajnego, poukładanego faceta, który coś sobą prezentuje. Ja już widzę zmianę u kolegów, zwłaszcza tych młodych.

Edytowane przez Miner
8 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ludzie generalnie uzależniają własne szczęście od drugiej osoby. I my i one.

No chyba, że ktoś został przejechany psychicznie przez płeć przeciwną i inaczej na to patrzy. Ale i tak jest tęsknota za tą drugą wyidealizowaną osobą. 

 

Mnie ciekawi ten kobiecy pęd do bycia z kimś. Młodszy 10 lat, starszy 10 lat ... brzydki, przystojny ... nie ważne. Byle był (i miał parę zł - warunek konieczny)  

 

Znajoma jest sama z dzieckiem - na siłę eksperymentuje z każdym który się napatoczy. Na pytanie jej koleżanek dlaczego tak na siłę szuka chłopa, gdzie to szukanie staje się już wyśmiewane przez otoczenie, odpowiedziała: "aby z kimś być"     

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie pamiętam kto to powiedział, ale był mądry;) i brzmiało jakoś w stylu: mężczyzna w samotności rozkwita (albo dojrzewa), kobieta usycha. Taka ich natura. Coś w tym jest.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fajne słowa usłyszałem i ja niedawno. Z ust pani która jakby wie na czym polega ten cały galimatias:

"bycie z kimś ale pokierowane rozsądną korzyścią"

 

Ot, i  trafna puenta :)

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kurwa... jakbym to czytał pół roku temu to bym całkiem inaczej odebrał artykuł. Świat staje się coraz bardziej popierdolony. Najlepsza recepta na to wszystko: 

Wiedz skąd przyszedłeś, gdzie jesteś i dokąd zmierzasz. Reszta w koło nieważna. Ty samiec alfa masz sam sobie kreślić ścieżkę i nią iść. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, gdzie są te kobiety, które tak bardzo pragną być z mężczyzną, ale ja takich nie widzę. Widzę zarozumiałe, zbyt pewne siebie kobiety, które nie mają kompletnie nic do zaoferowania. Nawet rozmowa z nimi jest nudna i męcząca. Większość z nich nie grzeszy nawet urodą. Można powiedzieć, że pod tym względem mają czyste sumienie :D

Z racji tego, że nie chce mi się łazić po knajpach i poznawać ludzi, mam parę kont na portalach społecznościowych, które czasami odwiedzam i czasami zaglądam na czat. To, co tam się dzieje, to jest całkowite oderwanie od rzeczywistości. Jakieś odrealnienie, jakby inny świat.

Czasami nawet trafiam na singielki, które usilnie poszukują męża, bo już czas na nie przyszedł.... i mają do mnie pretensje o to, że jestem po rozwodzie i mam córkę. Jakby to była moja wina :) Lubię z nimi rozmawiać. Fajnie wylewają swoje frustracje. Określenia typu: "Mężczyźni są głupi, bo żenią się z wrednymi babami, a takie kobiety, jak ja, są samotne", albo "Bo ja bym chciała mieć ślub kościelny, a Ty mi tego nie dasz" (jakbym miał jakiś obowiązek ;) ) są na porządku dziennym.
Poziom spierdolenia umysłowego przekracza wszelkie normy.


Tak się zastanawiam teraz...
Mówicie, że chodzi o święta i napędzenie klientów portalowi randkowemu - myślę, że coś w tym jest.
Pokazuje się, jak smutne jest życie singielki, daje się im propozycję znalezienia mężczyzny na portalu randkowym.... a, że święta się zbliżają, to jest dobry moment. Żadna nie chce być sama w tym czasie. Bardzo dobra kampania :)
Podobne artykuły pojawiają się przed wakacjami ;)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

pseudo art. skierowany do grupy odbiorców dającej łatwo pokierować/manipulować; zapewne pisany przez jakąś studentkę psychologii czy innej patologii;

 

jak sobie przypomnę, że braciak cioteczny znalazł sobie żonę na tym portalu mając dzisiejsza wiedzę i pogląd na sprawy damsko-męskie to mi źle się robi;

 od ślubu czyli dwa lata temu widziałem go raz "całkowita kastracja" 

Edytowane przez Mordimer
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Dobi napisał:

Mężczyźni są głupi, bo żenią się z wrednymi babami, a takie kobiety, jak ja, są samotne"

Zaraz zaraz... a ona czasem sama wredna nie jest  ?  Hm... a może za wcześnie się odkrywa i faceci w porę zwijają manatki, dlatego się z nią nie żenią ?  Jakaś przyczyna być musi, nic się samo nie dzieje. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Miner napisał:

Nie pamiętam kto to powiedział, ale był mądry;) i brzmiało jakoś w stylu: mężczyzna w samotności rozkwita (albo dojrzewa), kobieta usycha. Taka ich natura. Coś w tym jest.

 

Oscar Wilde, był nawet wątek:

 

 

;)

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Mordimer Czasami można spotkać tam w miarę ogarnięta kobietę. Zdarza się, że niektóre rejestrują się na portalach randkowych za namową koleżanek lub znajomych. Z reguły są tam bardzo krótko i szybko znikają.

Najgłupsze są te, które tkwią tam latami, a niektóre pamiętam z czasów, gdy byłem głupi i młody ;) Często mają nawet te same zdjęcia, co 10 lat temu.

Nie obserwuje ich, mam po prostu dobra pamięć do twarzy. Jak kogoś zobaczę, to zapamiętuje go na wieki ;)

 

@slavex Przecież wiesz, że kobieta nigdy za nic nie odpowiada, ona nigdy nie jest winna. Jeśli dzieje się coś złego, to zawsze znajdą odpowiedzialnego za to.

Nie może znaleźć męża - wina mężczyzn, bo wiążą się ze złymi kobietami, a nie z takimi wspaniałymi księżniczkami ;) To jest standard babskiej logiki.

 

Sczerze mowiac, to trochę zaskoczyły mnie te ich pretensje. Posłuchałem, pośmiałem się, i ona zakończyła rozmowę :D widać, że nie byłem godzien ;)

Pewnie do tej pory szukają księcia z bajki i nie wiedzą, co jest grane... Przespały swój czas, gdy mogły wybierać. Teraz pozostaje im wyrzucanie żali na portalach internetowych i czatach albo wiązanie się z kimkolwiek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dobi napisał:

Czasami nawet trafiam na singielki, które usilnie poszukują męża, bo już czas na nie przyszedł.... i mają do mnie pretensje o to, że jestem po rozwodzie i mam córkę. 

 

Doskonale wiedzą bo to przebiegłe istoty (nie ma o to pretensji do nich - cieszę się że mam teraz tą wiedzę), że wszystko co zrobisz - zrobisz dla dziecka. Kandydatka z portalu może być co najwyżej druga. Nie rokujesz dla niej ;)...domu nie przepiszesz, mieszkania ... konta ... po prostu nie będziesz w stanie pokazać, że jest dla Ciebie kimś ważnym :D

 

Dla kobiety bycie samej to wstyd. Musi z kimś być. Takie 30 stki to już wogóle biorą co popadnie - byle miał pracę.

Widzę to u jednej pani w pracy. Wstyd jeśli chodzi o jej zachowania. 

 

Edytowane przez Normalny
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Normalny Masz rację. Mówiły o tym, że nie chcą być na drugim miejscu :D

 

Ciekawie wygląda sytuacja z kobietami, które mają już dzieci. Dla nich to one są najważniejsze i okazują to wprost... Ale dla mężczyzny jego dzieci nie mogą być na pierwszym miejscu.

 

Jak ja lubię takie psychologiczne gierki. Z wiedzą z tego forum wszystko jest takie proste :D

 

Nie mam w swoim otoczeniu kobiet, które są zdesperowane i szukają faceta na siłę. Może za słabo się rozglądam, bo sam nie szukam ;)

 

Może wybiorę się niedługo do jakiejś knajpy i przyjrzę się tym, co tam przychodzą :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Selqet
      Nadepnęłam w sieci na ciekawy wykład Olega Gadzieckiego na temat związków, różnic płciowych itd.
       
       
    • Przez Vaeith
      Witajcie.
       
      Jeśli okaże się, że temat nie pasuje do tego wątku to możecie go przenieść. Po prostu mam mnóstwo myśli, które mnie męczą i muszę je przelać na klawiaturę.
       
      Miałem i cały czas mam wiele negatywnych odczuć co do kobiet, tego jak manipulują mężczyznami i tak dalej. Obejrzałem również film Marka pod tytułem " Nienawiść do kobiet, śmiertelny błąd na drodze samorozwoju" i zdenerwowałem się jeszcze bardziej. Mówi on tam o pewnym forumowiczu, który to niby usłyszał to co chciał usłyszeć i że niby myśli tylko o tym co złe u kobiety a powinien myśleć o powierzchownych rzeczach typu jej zapach dotyk czy inne pierdolamento. Ja podobnie jak ten forumowicz bardzo bym chciał kogoś znaleźć i w sumie pierwszy raz być w prawdziwym związku i mnie wkurwia takie coś bo ja nie jestem w stanie patrzeć na kobiety czy w ogóle na ludzi tak powierzchownie a wiedząc do czego dążą kobiety czuję się okropnie z tym wszystkim. Nie wiem, może ktoś mi wyjaśni co autor miał na myśli albo sam Marek bo biję się z myślami abstrahując od faktu, że kompletnie mi źle samemu i nie umiem czerpać szczęścia z czegokolwiek, nawet z pasji. 
       
      Jeśli coś było zbyt chaotyczne czy niezrozumiałe, piszcie, pytajcie o co chodziło, chętnie dopowiem co niedopowiedziane.
       
      Serdecznie pozdrawiam i kłaniam się nisko
    • Przez RedBull1973
      Wczoraj spotkała mnie ciekawa i bardzo pouczająca sytuacja...
      Zrobiłem u siebie Andrzejki na około 10 osób, jako że mam duże mieszkanie i b. dobrze gotuję, nie chwaląc się :-)
      Przygotowałem wszystko na tip-top: masę pysznego jedzenie, napoje, energetyki :-), muzykę i sprzęt nagłaśniający, łącznie z gramofonem i winylami...
      Alkohol każdy przyniósł swój (czysta biała wódka, tak jak kazałem:-))  , więc wystarczyło spokojnie i "procentów"...
      Wszystko super, przyszli fajni ludzie, wszystko znajomi mojej loszki LAT.....impreza wyszła zacna, wiadomo :-)
      Plan od początku był taki, że potem, około 23:00 jedziemy do lokalu na dyskotekę, gdzie grają muzykę lat 80-tych.
      Jedna z koleżanek miała akurat urodziny, więc miała opłacić lożę i alkohol w lokalu.
       
      Mamy już wyjeżdżać do lokalu, mówię do swojej LAT'ki: słuchaj, ja mam tylko 60 zł, coś mi się popierdoliło z kasą (naprawdę byłem przekonany, że mam przynajmniej 200 zł, bo zawsze staram się tyle mieć minimum w portfelu)
      Puściła to mimo uszu.
      Myślę sobie - OK, jestem już dobrze wstawiony, więc dużo już nie będę pił, i jakoś dam radę z tymi 60 zł , tym bardziej że będzie jeszcze urodzinowa wódka postawiona.
      Poza tym, nieraz wpuszczali nas tam za darmo, jako stałych klientów :-) , bo nie przesadzając, chodzimy ta minimum 2-3 razy w miesiącu , już od dwóch lat...
       
      Dobra, wchodzimy do lokalu, oczywiście tym razem nie ma wjazdu za free, bo to Andrzejki, w chuj ludzi, i wjazd 25 zł od osoby.
      Odruchowo zapłaciłem za siebie i za nią...
      Tu muszę wyjaśnić, że pozostało mi to z czasów białorycerstwa - zawsze płaciłem za nią, wszędzie i wszystko!
      Raz, że dla mnie to naprawdę nie stanowiło żadnego obciążenia, a dwa, że "ona taka biedna", a ja "bogaty", więc ja nic nie odczuję, i "nie zbiednieję"...
      No cóż, człowiek uczy się całe życie, a kilkudziesięcioletnie, białorycerskie nawyki bardzo ciężko wykorzenić...
      Poza tym, ona często obsypywała mnie prezentami, na przykład dość drogimi książkami, jakich nawet ja sam bym sobie nie kupił, ze względu na wrodzone skąpstwo co do zakupów...:-)
      Więc odrzucałem myśl, że ona jest ze mną tylko dla korzyści materialnych.
       
      Dobra, weszliśmy, od razu jakieś tańce, no ale zaraz towarzystwo obsiadło bar.
      Myślę sobie - kurwa, miała być loża, alkohol urodzinowy,  a ja sam, jak ta ostatnia pizda zostałem, z 10 zł w kieszeni...
      Moja LAT'ka już przy barze, z tą koleżanką od urodzin, piją sobie drineczki...No kurwa!
      Mówię do swojej LATki - pożycz mi trochę kasy, bo naprawdę nic nie mam, zresztą mówiłem Ci przed wyjściem , jeszcze w domu...
      Ona: "Myślałam, że żartujesz...Przecież ZAWSZE masz!"
      Ja: nie kurwa , nie żartuję, nie mam! Kup mi chociaż wodę, bo nie będę jak ta pizda o suchym pysku siedział...
      Ona: ale ja też nie mam kasy...
      No kurwa! Wiem, że zawsze coś tam ma, a poza tym, niech kurwa pożyczy od którejś koleżanki, jeśli naprawdę akurat nie ma...
      I jeszcze z pyskiem do mnie , żebym nie robił siary i "nie przeklinał przy jej koleżankach" !
      Zagotowałem się!
       
      Wkurwa dostałem maksymalnego, naprawdę...dym zrobiłem taki, że ta koleżanka czym prędzej zamówiła flaszkę, specjalnie dla mnie...:-)
      Uspokoiłem się , ale niesmak pozostał. Straszny.
      OK, dobra muzyka, zabawa, towarzystwo - bawiliśmy się do samego końca, czyli do 5-tej.
       
      =========================================================================================
      SEDNO OPOWIEŚCI :
       
      Z rana, to znaczy około południa :-), przypomniałem sobie całe to zdarzenie z kasą.
      Poszedłem do drugiego pokoju, aby podrzeć swój testament, w którym przepisywałem wszystko swojej LAT'ce, w razie gdyby coś mi się stało.
      Przepisałem jej, żeby przypadkiem mojej Ex coś się nie dostało, poprzez synów...
       
      Ona: Kochanie coś się stało, co tak hałasujesz tam ?
      Ja: tak, stało się, WCZORAJ bardzo DUŻO się stało....W związku z wczorajszymi wydarzeniami, od teraz każdy będzie płacił za siebie sam !
      Ona: O co Ci chodzi, przecież wiesz że ja jestem samotną matką (!!!)  i nie zarabiam milionów...
      Ja: A co mnie to obchodzi, a poza tym, dlaczego to ja mam zawsze płacić za wszystko ? Raz zabrakło mi kasy i co ? Powtarzam, od tej pory każdy będzie płacił za siebie!
      Ona: Oooo, to widzę że ta nasza znajomość chyba się zakończy...
      (!!!)
      Ja: Oczywiście , że tak!
       
       
      Heh, czaicie... ? :-)
      Ponad dwa lata "lofciania",  niby wielka miłość z jej strony, ciągle tylko jak to ona mnie kocha, ciągle tylko seks albo przytulanie jej w głowie, a tu co... ?
      Jedno moje stanowcze oświadczenie ,że nie będzie już miała frajera do płacenia, i ....momentalnie w tył zwrot!
      Tyle jest warta "miłość" kobiety...
       
      Poszła jeszcze do kuchni posprzątać po imprezie, a ja położyłem się spać.
      Wstałem , to już jej nie było :-)
       
      I bardzo dobrze. Pokazała, ile warta jest jej ta "miłość"...Tu przypomniało mi się nadzwyczaj trafne zdanie bossa Marka, że NIKT nie kocha bezinteresownie.
      A kobiety szczególnie kochają kasę, już nawet nie jakieś tam cechy czy zachowania samca Alfa, tylko po prostu - czystą, prozaiczną KASĘ....!
       
       
      To tak gwoli przypomnienia wszystkim braciom, gdyby się przypadkiem któremuś ubzdurało, że tak nie jest i JEGO loszka kocha go za CHARAKTER :-)
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
    • Przez Tamten Pan
      Wczoraj oglądałem kilka filmów na youtube nagranych przez ekspatów z UK/USA żyjących na stałe na Filipinach i w Tajlandii.
      Trochę pomieszało mi się po tym w głowie.

      Jeden facet na przykład mówił, że był kilkukrotnie żonaty w UK i chuja to wszystko warte, bo zachodnie kobiety patrzą tylko na pieniądze i wygląd, są niewierne, niewdzięczne, manipulują, traktują faceta jak dojną krowę - itd. Czyli generalnie potwierdzenie tego, o czym dyskutujemy na forum.
       
      Mówił, że na Filipinach poznał sobie żonę, założył rodzinę i wszystko wygląda tu inaczej, po raz pierwszy jest naprawdę szczęśliwy z kobietą. Wszystko wygląda u niego tak, jak wyglądało w Europie przed westernizacją, ruchem feministycznym, lewactwem itd. kiedy wszystko było "Po Bożemu".
       
      Czyli: małżeństwo to układ na całe życie i takie sformułowania jak rozwód nie wchodzą w grę. Jak się coś spierdoli, to się to naprawia. Nie ma kłótni o pieniądze, bo bieda w większości krajów Azjatyckich i ich podejście do życia (np. filozofia Buddyzmu, Szintoizmu, Taoizmu itd), spowodowała, że ludzie nauczyli się cieszyć prostym, skromnym życiem. Większość kobiet (na Filipinach) to podobno "dobre katoliczki" i nie marzą raczej o butach, torebkach i srajfonach, tylko o rodzinie, dzieciach i domu. Dzięki temu nie występuje pojebana hipergamia, kobiety trzymają się swoich facetów i dbają o nich.
      Ludzie nie kłócą się o pieniądze, bo układ jest taki, że to facet zarabia pieniądze i utrzymuje rodzinę, a kobieta jest wierna, czuła, dba o faceta i dzieci, gotuje, sprząta, pierze, prasuje, krochmali, daje dupci, robi masaż i jeszcze do tego głaszcze po jajkach. Czyli tradycyjny układ ról kobieta-mężczyzna. Dzięki temu mężczyzna może skupic się na byciu mężczyzną, zarabianiu, dbaniu o rodzinę, zapewnianiu jej zasobów, a kobieta nie musi udawać wyzwolonej kobiety sukcesu, nie musi zapierdzielać 6 dni w tygodniu w ryjącym psychikę korpo, skąd później wraca znerwicowana i często nie ma już ochoty na seks, może zająć się domem (ale NAPRAWDĘ zająć domem, nie w chuja lecieć), dziećmi, itd, dzieci mają zawsze opiekę i kontrolę.
       
      Facet poruszał też temat tego, że w Azji podstawową komórką społeczną jest dalej rodzina i jedność, dlatego Azja rośnie coraz bardziej w siłę, a na Zachodzie podstawą społęczną stałą się jednostka (jednostka dba tylko o siebie i ma wszystko w dupie), dlatego Europa stoi w miejscu ekonomicznie, ludzie dostają depresji, popełniają samobójstwa albo ćpają psychotropy, faceci rezygnują z kobiet, kobiety stają się niekobiece, faceci zniewieściali, a nawet w "wolnym" USA przez ostatnie lata rządziło agresywne lewactwo.
       
      I zaczałem się zastanawiać:
      O co nam, jako grupie facetów tak naprawdę chodzi?
      Mamy jakiś "idealny cel" jako ogół jeśli chodzi o życie damsko-męskie?
      Jakąś szerszą wizję społeczną, coś więcej niż "ja, moje, zasoby, zasoby, SMV, ruchanie, piniondz, moje, moje, wincyj, zasoby, mięśnie, ubrania, zegarki, SMV w górę, czubek mojego nosa"?
       
      Ogólnie można uznać, że jako grupa potępiamy kobiety za kurestwo, puszczanie się, zdradzanie, manipulowanie facetami, księżniczkowatość i ogólny burdel w głowach.
      Wielu z Was również odnosi się do tego, że "kiedyś było lepiej", bo kobiety były bardziej represjonowane społecznie i nie było przyzwolenia na kurewstwo, ale były też dużo bardziej kobiece, wiedziały czego chcą, znały swoje miejsce. Czyli tak jak ma to w dalszym ciągu miejsce w wielu krajach w Azji.
       
      A zatem - czy to jest właśnie to, czego chcemy? Tradycyjnego modelu rodziny, gdzie kobieta jest kobietą, facet jest facetem każdy zna swoje miejsce i wszystko jest poukładane? Dzieci mających tatę i mamę, gdzie tata uczy męskości a mama kobiecości, normalną kochającą się rodzinę będącą ze sobą blisko? Znam niewiele takich rodzin i powiem wam że dziewczyny z takich rodzin prawie zawsze są świetnymi osobami. Faceci także. Poukładanie, porządek, brak problemów emocjonalnych. Ale nie jest tak, że często je odrzucamy, bo "chcą nas wciągnąć w matriksa"? (rodzinę, dzieci, wspólne mieszkanie?).
       
      Jeśli tego chcemy, takie są nasze postulaty, to czemu krytykujemy tak często taki model życia i mówimy o nim, że jest to matrix, dlaczego jedziemy na kobiety, że tego chcą i na to cisną? Przecież to ich naturalna rola biologiczna. Odrzucając ją, sami tak naprawdę w dużej mierze generujemy to kurestwo i robienie z cipy bramy przelotowej. 
       
      Czy mamy na myśli to, że matriksem ten model owszem jest, ale tylko w zachodnim społeczeństwie, gdzie kobiety w małżeństwie doją facetów (tak jak system prawny) i chcą uzyskać jak najwięcej za jak najmniej wkładu ze swojej strony?
      Czyli że model dobry, ale wprowadzenie go w życie prawie niemożliwe w obecnych czasach?
       
      Czy też może WSZYSTKIE KOBIETY na CAŁYM ŚWIECIE są zjebane i chuj, koniec, kaplica, zostaje tylko walenie konia, chodzenie na kurwy, zaliczanie karynek, przelotne związki i rozbite rodziny?
       
      Piszemy o tym jak często w widoczny sposób pojebane są kobiety i faceci z niepełnych rodzin, a z drugiej strony piszemy o tym, że "nie jest potrzebna rodzina, żeby mieć dziecko", że można mieszkać osobno, spotykać się z matką tylko na dymańsko, widzieć dziecko raz na jakiś czas, albo przywłaszczyć je sobie i widywać się z matką raz na jakiś czas...? Gdzie tu sens i spójność?
      Piszemy o tym, że muzułmanie rozmnażają się króliki i przejmują świat, a sami skupiamy się raczej na samotnym życiu, byciu wiecznym singlem albo używaniem kobiety tylko jako inkubatora, który ma urodzic syna/córkę i później wypierdalać z naszego życia.
       
      Czy to nie jest puste życie? W wieku 50 lat dalej uganiać się za "dupeczkami", nabijać sobie licznik, imprezować, skupiać się na sobie, na swoich mięśniach, swoich zasobach, swoich pieniądzach, moje, moje, moje, wartość, wartość, pieniądze, mięśnie, zaliczanie, seks, imprezy, rozwiązłość, wiency, wiency, wiency, wincyj?
      Czy to ma jakiś głębszy sens na dłuższą metę? Czy taka pogoń za hajsem, dupami i tym całym dziadostwem to nie jest właśnie matriks w całej okazałości, bycie pierdolonym wiecznym konsumentem, życie tylko dla siebie, trzymanie swojej mordy wiecznie lepionej w lustro?
       
      Pytam, bo autentycznie nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Zagubiony jestem. Mam 26 lat i zgubiłem wiarę w większość ważniejszych rzeczy w życiu - straciłęm wiarę w miłość, ale nie wierzę w życie bez miłości. Straciłem wiarę w rodzinę, ale nie widzę za bardzo sensu bycia wiecznym singlem. Straciłem wiarę w religię, ale życia z przekonaniami w 100% ateisycznymi jest dosyć jałowe i raczej, kurwa, smutne, nawet gdyby żyć jak Dan Blizerian. Albo może nawet szczególnie wtedy.
       
      Kolejna sprawa: jedziemy laski za rozwiązłość, rodeo na kutasach itd, a sami chcemy przeważnie jak najwięcej/najlepiej zaliczać, raczej z tego co czytam, to większości z nas nie interesuje nas rodzina.
      Więc o co tak naprawdę chodzi?
      Wybawić się ile można, a później w starszym wieku zakładać rodzinę z młodszą kobietą? Nie ulegać jej manipulacjom i wszystko będzie dobrze?
       
      Wierzymy w to, że Ukrainki, Azjatki albo jakieś tam inne Marsjanki są lepsze, mniej zepsute, bardziej wierne, kochające, że można z nimi coś stworzyć?
      Jest sens coś z nimi tworzyć?
      Dokąd chcemy, zeby zmierzał ten świat? 
       
       
      Rozmawiałem dzisiaj o kobietach w UK z kumplem Anglikiem (chłopak mojej kumpeli, też pojebana laska, ale chyba jeszcze o tym nie wie) - mówił, że tam jest totalna kaplica i jemu ani jemu kolegom też nie chce się tam obcować z kobietami. Powód: patrzą tylko na pieniądze i mimo że on je ma (ma spory biznes i jest z dobrego domu), to są puste, puszczalskie i po prostu chamskie ("rude beyond description for no reason"). Mówi, że w Polsce jest o wiele lepiej i to już jego druga Polka.
       
      A tutaj filmik o którym mówiłem:
       W innych filmikach też porusza te tematy.
      Ogólnie na youtube jest od groma gości którzy po kilku nieudanych związkach z zachodnimi kobietami spierdolili do Azji i mówią, że to była najlepsza decyzja w ich życiu.
       
      Ja osobiście chciałbym wierzyć, że w innych krajach jest lepiej i że można założyć z kochającą kobietą normalną, zdrową rodzinę. Jak "kiedyś".
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
    • Przez Le velieur silencieux
      Szybki rachunek. za i przeciw. Neurotyczka z dionizyjskim charakterem

      Za:
      Sex, kiedy chcesz i jak chcesz. Uległa, czuła i oddana. Tu ideał!
      Bywa spontaniczna. Nie ma nudy.
      Wykształcona. Z ogromną wiedzą i pasją.
      Potrafi zadbać o relację i stworzyć nastrój.

      Przeciw:
      Egocentryczka.
      Problemy w relacji z rodzicami i rodziną.
      Wśród jej znajomych nie istniejesz. Solo imprezy itd.
      Tak jak na np. na FB ma byłych, ale ciebie nie. Chroni swoją prywatność czyli Ciebie. Ciekawe :-)
      Ciągłe stękanie na kasę (chyba wiemy, o co chodzi).

      Konkluzja:
      Zapewniam. Mocne doznania. Jeśli na jakiś czas 'przeciw' nie przeszkadza i nie odwali Wam korba, to macie gwarantowaną jazdę na full. Zapomnijcie o czymkolwiek więcej, choć będzie prowokować. Oczywiście można
      wyznawać do woli dla tzw.jaj czy świętego spokoju. Niech usłyszy co chce   Tak czy inaczej muszę solidnie przemyśleć dlaczego raz spotykam się z księżniczką, a raz z odpierdoloną w kosmos uległą suczą. Nie trafiam w środek tylko w  same skrajności.
      Chuj nie snajper
       
      Realia:
      Kim i czym jest 70-80% kobiet to już wiemy. Nie ma w czym przebierać. Chyba, że ktoś desperacko zdecyduje się na lumpex
       
      Potrzeby:
      Czy chodzi o to, żeby plusy nie przysłoniły minusów? Bilans zysków i strat? To chyba za proste. Jak nie spojrzeć dupa z tyłu.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.