Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Nie zauważyłam podobnego tematu, ale jeśli jest, proszę Szanowną Moderację o usunięcie. 

--------------------------

Kiedyś coś mi się obiło o uszy, ale dziś wyświetlił mi się taki artykuł. 

Troszkę spojrzałam na opinie i co to niby jest, ale jakoś nie bardzo wierzę w takie łatwe pieniądze.

Mam pytanie.

Co o tym sądzicie?

Oszustwo czy nie? 

Ciekawi mnie Wasza opinia, bo się na tym nie znam, a jest tu sporo mądrych Mężczyzn :).

 

Dziękuję za wypowiedzi :).

 

http://polska-news6.eu/?fbclid=IwAR0_fw4kQbEeXZuF4RfD1iVVUQyHdFXEK07pdU6Ndkr6sC-DK5OyzK9dD_w

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

link klikany polecany przez kogos tak samo jak i program zarobkowy, najprowdopodobniej nie zobaczysz swojej kasy z powrotem, takie strony jak powyzsze laduja mi sie jak ogladam filmy na zalukaj. Pozdrawiam

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego typu strony są to tak zwane "programy afiliacyjne" mające na celu skusić użytkownika do zakupu np. poradnika, programu lub książki, gdzie następnie za ich pomocą "masz szansę zarobić olbrzymie kwoty pieniężne w bardzo krótkim czasie". Co oczywiście jest awykonalne przy praktycznie zerowej wiedzy w tym zakresie.

Posiadają one fałszywe informacje ponieważ prawdę mówiąc - kto mądry za grosze jest w stanie sprzedać Ci 100% przepis na sukces?

W większości przypadków prócz oczywistej zapłaty za dany produkt, osoba odpowiedzialna za tą stronę jest również w posiadaniu twojego adresu mailowego oraz danych (najczęściej wymagana jest rejestracja przy zakupie lub przy uzyskaniu "darmowej próbki"). Twoje dane są później sprzedawane na tzw. czarnym webie.

Użytkownik strony zarabia na tobie również za pomocą metod: Pay Per Click, Pay Per Install, Pay Per View...

 

Ponadto,

-opinie są wyraźnie fałszywe;

-link do strony też wygląda tragicznie

 

  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trzymaj się od tego z daleka. 

Jeśli chcesz się więcej dowiedzieć o krypto to zapraszam na PW. 

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SobolAlliv, @BRK275, @azagoth Dzięki chłopaki :). 

 

@azagoth, raczej nie będę w to wchodzić. 

Jeśli już bym miała jakąś inwestycję poczynić, to raczej zakup ziemi, złota, może nieruchomości. 

 

PS. Na moim kompie jakoś głośno się o tym zrobiło i tak z ciekawości mówię sobie, zobaczę czy tu jest coś o tym.

Wpisałam w wyszukiwarkę i nic mi nie wyświetliło, więc napisał temat, ale jakoś dziwnie nie dawało mi to spokoju i zaczęło mnie zastanawiać, że jak, chłopaki nie rozmawiali i nie rozłożyli tego na czynniki pierwsze - nie może być?

I gdy było po fakcie, wyświetliło się (nie wiem czy to złośliwość rzeczy martwych).

I oczywiście u Was jest ten temat i powinnam bardziej się postarać.

Krótko mówiąc muszę się przyznać, dałam plamę, gapa ze mnie. Moja wada - ech...

 

Proszę o wybaczenie moje niedopatrzenie :(. 

Dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Nefertiti Mój znajomy który żyje z inwestowania, twierdzi że najlepsza inwestycja i przyszłość to pieniądze wirtualne typu bitcoin.

Kiedyś cały wieczór mi tłumaczył dlaczego i kiedy bitcoin zastąpi pieniądz papierowy, ale mój angielski nie jest na takim poziomie bym mógł przełożyć na Polski, mógłbym dać wam linka do jego wywiadów na Youtube odnośnie inwestowania, ale są po Włosku wykłady.

Mimo, że mi polecał 1/5 oszczędności inwestować w bitcoin, to Ja mam duży sceptycyzm i ciężko mi się przełamać, mam drobne zainwestowane ale nie czuję klimatu, jednak znając jego wiedzę to wiem, że zna się na rzeczy.

  • Dzięki 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Byłybiałyrycerz napisał:

kiedy bitcoin zastąpi pieniądz papierowy

Drobne sprostowanie tego powszechnego błędu - papierowa to jest waluta, która nie jest de facto pieniądzem, bo nie posiada (z założenia!) fundamentalnej jego cechy jaką jest zachowywanie wartości. Kryptowaluty (a więc nie krypto-pieniądze) również tej właściwości nie mają i co gorsza, są niejako pochodną zużytego prądu (zmarnowanego - bo zrobić prądu ani niczego innego się z nich nie da).

 

Co do zastąpienia "pieniądza" papierowego, to w zasadzie transakcje gotówkowe stanowią obecnie ledwie margines ogółu handlu, bo zostały wyparte przez transakcje cyfrowe. Można więc uznać, że waluta ma już na chwilę obecną postać cyfrowych zapisów, wypierając swoją "papierową" formę. Cyfrowy "pieniądz" stał się więc już dawno faktem.

 

W kwestii wolnych i niezależnych od banksterki i rządów (też zresztą zależnych od banksterki) kryptowalut, osobiście jestem bardzo sceptyczny. Nie można za pomocą istniejących kryptowalut regulować np. zobowiązań podatkowych, ale w obecnej formie, głównie nie nadaje się jako instrument kredytu i podatku inflacyjnego, przez co, nie nadaje się do wzbogacania  na jego kreacji z niczego przez system bankowy. Raczej na dziś, jest balonem testowym, który w czarnym scenariuszu zostanie przekłuty z hukiem, żeby co najwyżej wprowadzić własną, ogólnoświatową walutę krypto, kontrolowaną przez "system" pod pretekstem gwarantowanego bezpieczeństwa i "stojących na straży jego stabilności" (czyli formalnie - dewaluacji w ramach "celu inflacyjnego") niby-rządów. Za to do spekulacji - instrument jak znalazł. 

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@ariok

Parę dobrych lat temu interesowałem się tym tematem, lecz nie zarobiłem na tym zbyt dużej sumki. Problemem w moim przypadku była słaba znajomość języka angielskiego i ogólny brak motywacji.

Potrzebna była do systematycznego prowadzenia strony i pisania na niej solidnych artykułów / treści w języku dostępnym dla szerszej gamy użytkowników. Miało to zasadnicze przełożenie na różnicę w zarobkach - użytkownik z krajów zachodnich (w szczególności z Ameryki) jest parę razy bardziej ceniony niż użytkownik z krajów Europejskich. Oczywiście była możliwość zarobku jako Polski twórca ale w tamtych czasach była to ogromna przepaść w zarobkach. Klik od Amerykanina = 0,5-5$, od Europejczyka = 0,05-0,2$.

Dodatkowo ważna była optymalizacja strony, najlepiej jako top5 wyszukiwania dla google (no i tutaj się już znajomość języka kłania + podstawy html) oraz wyjątkowa treść/kategoria strony.

Bardzo dużo roboty trzeba na to poświęcić na początku działalności, ale można było na tym sporo zarobić.

Ja głównie zarabiałem z reklam oraz ref-linków.

  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Rnext 

[16.03, 21:34] many mistakes. he doent know the matter
[16.03, 21:40]: first of all money is not digital
[16.03, 21:42] : second bitcoin is digital and trustless. the system regulates and control its self
[16.03, 21:43] third you can track and tax it perfectly if you need or you want. every single walletr is visible to anyone
[16.03, 21:45] fourth bitcoin is antiflationary

 

 

Edytowano przez Byłybiałyrycerz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Byłybiałyrycerz Twój znajomy zarzuca mi niezrozumienie i wiele pomyłek, samemu myląc fundamentalne pojęcia. Wydaje się, że chwilami naprzemiennie myśli o pieniądzu a mówi o "pieniądzu", czyli środku płatniczym (currency). Mimo, że ze wszelkich sił, propaganda stara się nam wtłoczyć że "currency" i "money" to to samo, tym samym jednak nie są. Znajomy raczej rozumie różnice (trudno mi uwierzyć, że nie), więc trudno załapać z czym realnie w moim wpisie polemizuje.

13 godzin temu, Byłybiałyrycerz napisał:

[16.03, 21:40]: first of all money is not digital

Kiedy płaciliście większe kwoty gotówką? Na zakupy do Chin importerzy jeżdżą furgonetką z dolarami i ochroniarzami, czy może raczej przelewają cyferki elektroniczne? Czym jest choćby kredyt jak nie czysto wirtualnym, nieistniejącym w fizycznej formie "pieniądzem" w formie cyfrowej? Niech znajomy poczyta sobie o systemie rezerwy cząstkowej i przywileju bankowym do kreacji "pieniądza" praktycznie z niczego. Podpowiem - większość ludzi nie rozumie różnicy między pożyczką a kredytem. Pożyczyć, to można coś co się posiada, co istnieje a kredyt nie istnieje, dopóki bankster nie powie - OK, John, wklepię do kompa na twoje konto 0.5mln $ i inni banksterzy to uznają. 

Ciekawostka z danych NBP - szacunkowa ilość "currency" gotówkowej w PL to zaledwie 14% obiegu! Reszta to zapis cyfrowy. Więc jak odbywa się większość transakcji jeśli nie elektronicznie? Jaką ma postać współczesny "pieniądz" jeśli nie cyfrową?

 

* pisząc "pieniądz" w cudzysłowie, wskazuję na walutę/currency a nie pieniądz.

13 godzin temu, Byłybiałyrycerz napisał:

[16.03, 21:42] : second bitcoin is digital and trustless. the system regulates and control its self

[16.03, 21:45] fourth bitcoin is antiflationary

Wymienił dokładnie powody (a jest ich więcej) przez które, jak wcześniej napisałem, należy być sceptycznym w kwestii uznania np. BTC i jemu podobnych "wolnych" walut za powszechne, uniwersalne i obowiązujące jako główna forma obiegu w przyszłości. Nie da się ich ani inflacyjnie rozcieńczać ani tworzyć nimi kredytu. Gdyby komukolwiek ze światowej finansjery zależało na takiej cesze waluty, nie pogrzebano by standardu złota. Dla jasności - dla mnie to również byłaby zaleta waluty, tylko ja piszę o własnym zdaniem, bliskim zera prawdopodobieństwie uczynienia z niej samoregulującego podaż dolara, jena czy euro. Już za sam pomysł JFK o powiązaniu $ ze srebrem i przez to ograniczeniu swobody jego nieskończonej emisji (executive order 11110) dostał kulkę w łeb od "szaleńca". Ktoś się jeszcze odważy podważyć system "fiat money"? Jest jakiś chętny? Bo komunikat był jasny i kto ma wiedzieć, ten wie o co biega.

 

Jako potwierdzenie tego o czym mówię, weźmy sobie pioniera "nowoczesnych" rozwiązań, implementowanych później w innych krajach, czyli Szwecję. Lawinowo przybywa tam punktów w których w rozliczeniu nie przyjmuje się gotówki. Obowiązują transakcje wyłącznie cyfrowe. W związku z obawami że wkrótce mało gdzie będzie można coś kupić za gotówkę, trwają prace nad wprowadzeniem stricte cyfrowej wersji korony pod nazwą "e-korony", która będzie oficjalnie uznawanym środkiem płatniczym. I jeśli komuś naiwnemu się wyda, że będzie miała jakiekolwiek cechy kryptowaluty, to niech nie ma złudzeń - oficjalnie będzie emitowana przez Riksbank, czyli ichni bank centralny, hahaha. Dokładnie na tych samych zasadach co obecna "currency" tylko "nowocześniejsza" i bez zawracania sobie głowy papierem i farbą drukarską. 

 

Jest takie stare powiedzenie giełdziarzy, że na zakup konkretnych akcji, najbardziej naganiają ci, którzy się w nie obkupili. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Rnext Znajomy to były bankier z 30letnim stażem, dla topowych amerykańskich banków ( żydowskich ) a obecnie to anioł biznesu i inwestor cyfrowych technologii, sądzę że ma pojęcie co czym się różni :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Byłybiałyrycerz - dlatego nie dawałem wiary w to że nie wie:

26 minut temu, Rnext napisał:

Znajomy raczej rozumie różnice (trudno mi uwierzyć, że nie)

Po prostu podśmierduje mi jego naganianie rekomendacja, skrywanym interesem bankstera/inwestora, przewiezienia ludzi na lewych sankach. Tym bardziej, skoro musi wiedzieć jakie są oficjalne plany w kwestii rządowych walut cyfrowych, które nadal będą "fiat". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Rnext Jeden raz rozmawialiśmy przy kawie o tym, to On jak i niby jego koledzy z USA twierdzą, że waluta w jakiej formie ją znamy zostanie wyparta przez bitcoin ( bądź coś pokrewnego ) i kiedy przyjdzie ten dzień to garstka co zainwestowała w bitcoin, będzie obrzydliwie bogata :ph34r:. Nie wiem jaki cel miałby w naganianiu mnie do kupna, bo Ja jestem szarym robaczkiem w tym świecie, co dobrze znajomy wie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Bitcoin i kryptowaluty to pieniądz bez żadnego pokrycia, taka wydmuszka, która dodatkowo jest solą w oku banków i rządów.

Za tradycyjnymi walutami stoją rządy, które mogą zakazać płatności BTC w najbliższych latach i tysiące jeleni, którzy weszli na rynek krypto zbyt późno znów będą płakać.

Google, Facebook i kolejne firmy już zakazały reklamowania u siebie kryptowalut. Kolejne kraje zakazują kopania, itd.

Edytowano przez Morfeusz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Byłybiałyrycerz napisał:

On jak i niby jego koledzy z USA twierdzą {...} garstka co zainwestowała w bitcoin, będzie obrzydliwie bogata

To zależy, czy są rozgrywającymi czy rozgrywanymi. Jednak w obu przypadkach ich stanowisko w sprawie jest dla nas (i mas) potencjalnie niewiele warte czy wręcz szkodliwe. Pierwsi robią w wała (więc muszą celowo kłamać) a drudzy sami zostaną w niego zrobieni (kłamią na zlecenie, nieświadomie).

No i mało to banksterów, którzy przy kawce, cygarku i whisky świętowali niekończące się perspektywy wzrostów na Wall Street a po chwili skakało samobójczo z wieżowców w 1929? 

 

No i chciałbym poznać jakikolwiek argument z ich strony - dlaczego akurat inwestorzy w krypto będą obrzydliwie bogaci. Krypto będą jednocześnie lekiem na raka? Paliwem przyszłości? Niewyczerpalnym źródłem energii? Ciekaw byłbym argumentów i odpowiedzi - "dlaczego" - zamiast - "bo tak uważamy". Gdyby ci banksterzy doprecyzowali w stylu "garstka, która kupi w odpowiednim momencie" to jeszcze bym się zgodził, że na spekulacji zarobią. A co dzisiaj z tymi, którzy w szczycie kupili 1BTC za 67k PLN a dziś mogą sprzedać za co najwyżej 15k? Raczej stali się obrzydliwie biedni.

0ed93411c8eff.png

34 minuty temu, Byłybiałyrycerz napisał:

waluta w jakiej formie ją znamy zostanie wyparta przez bitcoin ( bądź coś pokrewnego )

1) Jeśli coś pokrewnego, to po co wchodzić w BTC? Trzeba wejść na całość w TO COŚ pokrewnego. Tylko jak rozumiem, tego czegoś jeszcze nie ma, więc na bezrybiu i rak - ryba ;)

2) Coś pokrewnego już powstało a powstaje jeszcze coś inaczej pokrewnego, tylko pokrewieństwo nie będzie po linii krwi z kryptowalutami (samokontrolująca się emisja). Chociaż tutaj widzę rozwiązanie dla banksterki - w momencie gdy kończy się możliwość emisji BTC, uruchamia się koparki BTC Bis, BTC alfa, BTC omega... i tak bez końca a potem dokonuje ich scalenia w jeden BTC NEW :D

3) Traktując walutę która powstanie jako źródło niewyczerpalnego bogactwa (oczywiście jak każda - dla emitenta), dlaczego nikt się nie wzbogacił kupując jako pierwszy świeżo wyemitowane dolary?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Rnext Zalinkowałbym materiały na youtube do jego wykładów / wywiadów, jednak jako jest to osoba publiczna / medialna, to oszczędzę mu potencjalnych hejterów z naszego forum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Podobna zawartość

    • Przez misUszatek
      Dodam, że chodzi o pieniądze samca.
       
      Nie mogę rozkminić pewnego zachowania pewnej kobiety. Pojawiły się pewne scenki sytuacyjne, chronologicznie:
       
      1. ona: "Kiedyś spotkałam się z takim gościem co miał piekarnie, miał kasę, budował dom ale wiesz... nie iskrzyło między nami"
       
      2. ona: "Mi nie zależy na pieniądzach, ja nie mam wymagań finansowych, ja mam wymagania w sferze umysłowej"
       
      3. ona: "Ja chcę intercyzę", laska miała mieszkanie na siebie, intercyzę chciała bo nie wiedziała ile ja mam kasy
       
      4. ona: "to ile lat byłeś w tej Austrii?"
      ja: "rok" ściema, byłem dłużej
       
      5. ona: "to ile masz tego majątku"
      ja: "a może auto bym za to kupił" oczywiście ściema, mam dużo więcej
       
      6. ja robiąć jej mały przelew za coś tam: "to jak, chcesz zobaczyć ile mam kasy?"
      ona: "nie... albo pokaż" zobaczyła konto na wydatki śmieciowe, kilka tyś. tam było zaledwie
       
      Dwa tygodnie po zdarzeniu 5 i 6 związek się zakończył, wg. niej przyczyny były głównie inne niż finansowe "nie wiem co czuje" i takie tam pierdololo.
       
      Temat poruszam bo już sam nie wiem, z jednej strony oświadcza, że na kasę nie patrzy a z drugiej takie zbiegi okoliczności. Dodam, że w trakcie związku w miarę po równo dzieliliśmy się wydatkami. Dodam też, że nie widać po mnie kasy (celowo), nie noszę markowych ciuchów, samochód 10 letni. Szukam himalaistki co nie poleci na pieniądze. Czytam forum i widzę, że kobiety bardzo chciwe są na pieniądze.
       
      Pomożecie mi rozszyfrować ten przypadek?
       
      Co mnie ominęło w przyszłości?
    • Przez Patton
      Drodzy bracia, od kilku tygodni zbierałem fakty dotyczące jednego gościa z mojej pracy, no ale przejdźmy do rzeczy.
       
      Znajomy z pracy lat 38, kilka lat po rozwodzie który dobrze zarabia, płaci alimenty na dwójkę swoich dzieci ponad rok temu poznał rozwódkę w podobnym wieku z dwójka dzieci. Od początku był seks bez kalosza, wyjazdy dwa razy w roku na jego koszt itd.

      Po jakimś czasie dostał pieniądze za swoją połowę domu od byłej zony, a jako że tych pieniedzy jest dość dużo plus ma swoje oszczędności to ma w planach kupić dom i zamieszkać tam z swoją obecną kobietą.
       
      I oczywiście po jakimś czasie jego kobieta powiedziała że chciałaby jeszcze jedno dziecko, na co on odpowiedział że nie chce dziecka bo jeszcze nie kupił domu itd.

      Oczywiście dalej był seks bez kalosza. No i jakiś tydzień temu okazało się że jego kobieta jest w ciąży. No i teraz na szybko chce kupić dom żeby mieli gdzie mieszkać, i co ciekawe w najbliższym czasie planuje jej się oświadczyć, i mysli w jaki oryginalny sposób to zrobić.
       
      I oczywiście powiedział o tym w pracy,
      na co jeden gość który ma już drugą żonę zapytał co zrobi jeśli będzie rozwód na co odpowiedział że zakochanym takie coś się nie zdarza.
       
      Jeśli temat jest w złym dziale to proszę o przeniesienie do odpowiedniego działu.
    • Przez Rey
      Czołem Bracia Samcy! Muszę się wam wyżalić, bo nie wiem co robić. Wiem, że wielu z was to ogarnięci i bardziej doświadczeni życiowo ludzie, więc wszelkie porady mile widziane. 
       
      Nie mogę się odnaleźć na rynku pracy... Pochodzę z turystycznej miejscowości na Dolnym Śląsku. Wszędzie hotele, SPA, biznes turystyczny. 
      Mając 19 lat nie wiedziałem co konkretnie bym chciał robić więc poszedłem na studia o profilu ekonomicznym związane z turystyką. 
      W między czasie pracowałem w urzędzie - nudna praca bez perspektyw za grosze, robiłem różne płatne staże w hotelach - głównie recepcja albo dział sprzedaży.
      Miałem też epizod z logistyką - wkręcił mnie dobry kolega. Praca była sama w sobie spoko - niby biurowa (proces planowania dostaw, dostawy, papiery, nadzór pracowników magazynu) ale miejsce w którym pracowałem po zmianie prezesa zamieniło się w obóz pracy w najgorszym wydaniu. Przez braki kadrowe musiałem dymać i jako magazynier i w biurze. Wtedy byłem jeszcze totalny Mr Nice Guy i się dałem wykorzystywać. Oczywiście w chwili odejścia stawali na rzęsach żebym został. Zresztą jak zwykle i wszędzie. 
       
      Następnie miałem opcję wyjazdu za granicę. Skorzystałem, pojechałem. Praca była takim mixem magazynu i produkcji i kierowcy ekskluzywnych samochodów. Trochę pokupowałem, trochę odłożyłem i wróciłem do Polski.
      Nie chcąc marnować czasu poszedłem sobie od razu do Hotelu do znajomych. Było tak sobie. Praca czasami mega ciężka, czasami lajtowa. Kasa taka średnia jak na małą miejscowość, ale brak możliwości rozwoju i perspektyw. Niektórzy koledzy pracują tak już 6-7 lat, pobrali kredyty i nie mają najmniejszej ambicji coś zmienić w życiu. Po pracy konsola, dupeczka, piwko i tak sobie żyją. 
      Na fali rozstania z narzeczoną i podbudowany książkami i filmami motywacyjnymi związanymi z rozwojem osobistym wróciłem do Wrocławia, w którym mieszkałem 6 lat, żeby zacząć nowy start.
       
      Ogólnie w każdej pracy daje z siebie 100%. Mam papierki uczelni wyższej z podyplomówką. Doświadczenia biurowe, logistyczne, z obsługą klienta itd.
      Jako, że zawsze dużo siedziałem na necie to pomyślałem, że może SEO. Zacząłem sobie robić kursy z podstaw HTML, WordPressa, pozycjonowania, Google Analytics i czytać książki i artykuły o marketingu internetowym, nawet sobie zrobiłem na siłę pokazowego bloga.
      Celowałem w młodszego specjalistę, żeby się poduczyć fachu, ale byłem związany miesiącem wypowiedzenia i się nie załapałem w żadnej z dwóch firm do których startowałem, bo woleli kogoś na już.
      Teraz aplikuje w jeszcze jedno miejsce, w rekrutacji idę do przodu, ale trwa to jakoś dziwnie długo. Innych ogłoszeń w tej branży nie widzę, a wszędzie jak już to szukają ludzi z dużym doświadczeniem.
       
      Jestem bezrobotny od 2 tygodni (1 raz od 5 lat). Oszczędności mam na najbliższe 3-4 miesiące.  Oczywiście mogę sprzedać kilka rzeczy i mieć 30k na już, ale mi szkoda, bo ciężko na nie pracowałem. Teraz intensywnie szukam roboty. Aplikuje na różne stanowiska biurowe i hotelarskie, ale wszędzie płacą tyle, że można zapłakać. Najpierw proponują okres próbny za minimalną + jakieś dodatki itp. ale to wychodzą ledwo 2 kafle. Teoretycznie miałbym pracę od zaraz ale nie wiem czy brnąć w byle co. W branży logistycznej rekrutacja trwa strasznie długo. Mógłbym wrócić na koreańską strefę za jakieś sensowne pieniądze. Do dawnej pracy mam drzwi otwarte, ale z tego co mi mówią znajomi tam jest jeszcze gorzej niż było jak odchodziłem. Do rodzinnego domu wolałbym nie wracać bo jest skrajnie toksyczny i zmarnuje w nim życie. W rodzinnym mieście pracy też nie ma za dużo i za ciekawej. Co najwyżej można zmieniać firmy ale kasa pozostaje ta sama (okolice 2,5k).
       
      Powoli zaczynam być lekko zdesperowany. Jeżeli mam naginać za 1600zł albo jakiejś śmieciówce to już lepiej iść do takiego Lidla czy innej Biedronki. Albo łatać dziury w Policji - tam na start są 3 tysiące. 
      W głowie mam jeszcze dwa pomysły związane z tym co lubię robić. 
      - trener personalny - tutaj przynajmniej kurs za 2k - ale zarobki śmieciowe - musiałbym budować swoją markę od zera, bo inaczej nisko płatny etat.
      - gotowanie - lubię i dobrze mi wychodzi - nie mam żadnego doświadczenia w pracy gastro, ale patrząc po znajomych nie wiem czy bym się zdecydował. Niektórzy zarabiają dużo, ale idą do pracy na 13 a kończą o 23. Co wtedy mieć z hajsu, jak nie ma kiedy żyć ani dbać o siebie, poznawać nowych ludzi itp. 
       
      Do czego zmierzam. Już teraz mam bałagan w CV i nie wiem co robić, żeby nie zrobić jeszcze większego bałaganu. Znajomym się udało i przeskoczyli do spoko firm i są zadowoleni. Ja z kolei nie chce znowu wylądować w jakimś obozie pracy albo się tułać po Europie. Chciałbym już zakotwiczyć w jakimś jednym miejscu, bo ostatnie 9 lat to ciągła podróż i pakowanie walizek przeplatana z okresami stabilizacji. Oczekuję kasy na start 2,5-3k netto, a to chyba nie jest wyczyn w dużym mieście. Chciałbym znaleźć miejsce, w którym można by podnosić kwalifikację i się rozwijać. Mogę tyrać mocno, kiedyś zrobiłem prawie 300h w miesiącu, ale muszę mieć jakąś perspektywę. Typowa gadka o podwyżkę przeważnie kończy się na tym, że: nie stać nas, inni też tyle zarabiają, pomyślimy póżniej (kiedy ja generuje duże dochody, naganiam klientów, wprowadzam usprawnienia). A jak leci wypowiedzenie to dopiero pytają się co mogą zrobić, żebym został. 
      Co byście zrobili na moim miejscu? Czy są jakieś kursy albo zawody po których można się mocno przebić w miarę szybko? Po napisaniu tego postu, widzę, że chyba nie mam planu na siebie... 
       
       
    • Przez Ksanti
      Parafrazując, Wojciechowska mówi, że praca dla pieniędzy jest niegodna. Poza tym zarzuca milenialsom rozczeniowość. Ator wspomina o tym jak poprzednie pokolenie poprzez tyranie nadgodzin zniszczyło rynek pracownika... Z resztą całość wytłumaczona w poniższym video materiale. Myślę, że warto obejrzeć.
       
    • Przez Spokojny
      Koleżanka podesłała mi screena z pewnej grupy fb wyłącznie dla kobiet. Krąży po niej taka historyjka, która oczywiście wzbudza wielkie oburzenie i jest powodem do wylewania pomyj na facetów. Podobno zdarzają się wyjątki od tej reguły, ale bardzo rzadkie - większość pań ostro ciśnie facetowi z tej historii (jak mniemam fikcyjnej). A zatem... Czy Susie rzeczywiście jest zbyt miła, że płaci tyle samo za wspólne życie?
       

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.