Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Długowłosy

Czy kobiety lecą na pieniądze - obserwacja 14 lat życia pewnego samca...

245 postów w tym temacie

56 minut temu, Aldi napisał:

Uuuuuuu panie... w necie nie, na mieście też nie... to gdzie w takim razie, bo chyba nie w bibliotece? :)

 

Kobiety same podchodzą do prawdziwych samców i od razu rozkładają nogi. Proste.

 

 

 

 

 

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Temat został chwilowo mocno strollowany, ale jest bardzo ciekawy: bo któż nigdy nie marzył żeby pójść taką drogą i mieć podobne wyniki?

 

Pierwsza rzecz to kasa i wygląd vs charakter. Wydaje mi się, że bracia którzy podkreślali rolę tego ostatniego mieli na myśli wpływ bycia mentalną pizdą na ogólne wyniki. Tu dobry przykład bliźniaków. Wiadomo, że jak ktoś jest milionerem albo wygląda jak model, to same się rozkładają. Ale to skrajne przypadki.

 

Średniakowi 5-7 charakter daje dużo w życiu: kiedy jest tzw. najlepszą wersją samego siebie to osiąga max swojego naturalnego SMV, nie wspomaganego zasobami. Mając charakter człowiek może po prostu w pełni wykorzystać swoje naturalne możliwości.

 

To mu pomoże znaleźć sobie najlepszą z dostępnych samic: czyli piątek lub szóstek. Podobnie jest z paniami, kiedy np. 6 odstawiona i w makijażu może przez jakiś czas robić za 7-8.

 

Schody się zaczynają przy górnej półce. Zgodnie z teorią (a ja nie @Długowłosy, teoretyk jestem - ale teoria smv jest dobra!) zwykły ziomuś żeby zaliczyć 8-10 musi mieć wymaxowaną stylówę i pewność siebie, ale żeby utrzymać z taką związek to mu charakter nie pomoże.

 

Dlatego też potrzebuje ekstra $$$ albo wyglądu modela. Ale jeśli to ma, to zwykłym ziomkiem już nie jest ;)

 

Druga rzecz to przekonanie, że posiadanie (dobre słowo) pięknych kobiet, pieniędzy i władzy daje szczęście. Trudno mi w to uwierzyć, ale jak widać koledze nie daje. Do tego dochodzi chyba jeszcze zawiedziona wiara w bezinteresowną i romantyczną miłość, która szczególnie go boli. W tym akapicie mamy więc cały zbiór toksycznych przekonań do pozbycia się.

 

Tyle w temacie. 

Edytowane przez Ziomisław
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Kochanie co zrobisz jak wygrasz milion w lotto? Rozwiodę się z tobą!" Ten żart znamy wszyscy.

 

Dziś @Subiektywny napisał jak zaczęła się zachowywać jego żona gdy dostała zastrzyk pieniędzy (i pewnie władzy). 

Moja zaczęła robic to samo - nagle pewne czynności domowe stały sie dla niej obce, żeby nie powiedzieć obrazliwe - na koniec się rozwiodła. 

 

Może bycie w cieniu cały czas powoduje u nich, że w momencie gdy wypływają finansowo i społecznie dostają "korby".

 

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Heh, parę miechów temu jedna znajoma została wyhaczona przez jakiegoś kolesia. Pierwsze spotkanko w restauracji niezbyt ekskluzywnej (taniej). Podjechał po nią jakimś tanim autem (na gaz?). Zasadniczo gdzieś tam jeszcze za niego zapłaciła, bo on niezamożny, w tanich ciuchach. Ale ogólnie fizycznie jej bardzo podszedł.

 

Kiedy jednak się okazało po (krótkim) czasie, że to była z jego strony gra pozorów i wyreżyserowane ubóstwo, bo podjechał najgorszym firmowym a nie swoim, że w zasadzie to koleś ma kupę hajsu, apartamenty po świecie - lovestory rozkwitło w pełni, przechodząc na wyższy level :D

 

Tak że, krótko mówiąc - absolutnie nie lecą na hajs :D

12 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie, nie rozumiem tego tematu. Przeciez od zawsze wiadomo, ze kobiety leca na status spoleczny, status finansowy, inteligencje, poczucie humoru a na koncu fizycznosc. Tego sie nie przeskoczy. To tak jakby przytaczac przyklady, ze koles polecial na fajna laske z blond wlosami i doleczkami nad zgrabna dupa.

Kobiety zawsze sie wypieraja, ze nie, ze jak to i w ogole zeby nie wyjsc na materialistki. Tu nie trzeba badan spolecznych i naukowych robic. Hajs zawsze byl podniecajacy dla nich tak jak dla faceta zgrabne cialo.

Tendencja szczegolnie widoczna w slabych zawodach. Fryzjerki, sklepikarki, sprzataczki, pracownice biurowe. Zawsze beda cisnac na kolesia z kapucha. Kazda ma wmowione od dziecka, ze jest ksiezniczka i zasluguje na szczescie i milosc, wiec kurwa sie to budzi jak poczuja kapuche.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@Tomko, to oczywiście jedna sprawa.

Inna jest taka, że wielu facetów nie będzie długo z laską, tylko dlatego że jest ładna i paru spraw nie udźwignie jeśli ona będzie wywijać. Najwyżej postuka i spławi. Natomiast kobieta nie ma problemu, żeby być z facetem, mimo że czuje do niego niechęć, brak pożądania, gardzi itd. ale jest się w stanie sprzedawać za jego zasoby, nawet jeśli ma kochanki na boku. Będzie "kochała" jego zasoby i płynące z nich korzyści (a nie jego) a on ją jako "piękną osobę". W jednym przypadku mamy do czynienia z "miłością" do podmiotu a w drugim do przedmiotu.

 

p.s. upraszczam na potrzeby modelu

Edytowane przez Rnext
4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A to jest wlasnie ta wyzszosc argumentow w kolejnosci co wspomnialem. Fizycznosc gdzies tam jest dalej.

Nawet z moja wczoraj na sofie mialem krotka dyskusje odnosnie serialu co ogladalismy, ze kobiety leca na kase generalnie. Ona, ze nie zawsze (no shit). Ja mowie, ze tendencja jest nieublagana. Kobieta potrafi byc ze starym, grubym kolesiem jesli tylko ten ma hajsu jak lodu. Mezczyzni rzadko z bogatymi brzydkimi kobietami sa, chociaz kazda z podstarzalych gwiazd ma jakis mlodych kochankow.

Zaczalem nawet na yt szukac meskich gold diggerow. I sa chlopaki! W wiekszosci sa to filmiki albo ustawione, ze az oczy bola albo przedstawiaja zupelnie inna sytuacje. O ile damskie gold diggery nie odpowiadaja na zaloty kolesi, ale jesli ci podejda do swojego auta to tamte nagle sie rozmyslaja, ich zwiazki nie sa juz "na serio", chlopak poczeka itp itd. Tutaj mamy ladne dupy, ktore pytaja sie kolesi czy nie chca sie przejechac z nimi wypasiona bryka. No kurwa nie wiem, kto by powiedzial "nie".

Jakies takie nedzne odbicie pileczki na nasza strone widze ale grubo na out.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś słyszałem taką receptę na 'szczęśliwy' związek:

"Ona ładna - on bogaty" 

 

No i weź tu zaprzecz :rolleyes:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@Tomko pamiętam sytuacje w jakimś sklepiku, stoję przy kasie, za ladą młoda ekspedientka, na moje oko jakaś studentka, prawdopodobnie ze wsi, jako że byłem świeżo po wymianie walutowej bo wróciłem na urlop do Polski w portfelu miałem sporo ilość grubych banknotów, które bardzo widocznie rozpychały portfel, w momencie kiedy otworzyłem i płaciłem, laska delikatnie się uśmiechnęła i dała mi jakby z automatu  kilka sygnałów aby wyjść na atrakcyjniejszą w moich oczach :)

 

1. Delikatny uśmiech

2. Oblizała usta, usta błyszczące wydają się bardziej atrakcyjne:)

3. Przerzucenie włosów

4. Kontakt wzrokowy

5. Zastanawiający dotyk dłonią dłoni jak wydawała mi resztę w drobnych :)

 

To są sygnały które warto wyłapywać :)

Edytowane przez Assasyn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No one potrafia. Coz pozostaje. Ja sie z hajsem wole raczej ukrywac, wspomne o nim rzadko i raczej jak ktos juz zapyta wprost. Generalnie nienawidze jak w towarzystwie siedze, pijemy sobie cos i ktorys z moich znajomych nagle wypala "A Tomko pracuje w Londynie i hajs sie zgadza". To takie uczucie chujowe, ze ktos mnie licytuje jak kurwa konia jakiegos. Niecierpie tego.

A w sklepie place karta :) Hajsu przy sobie mam zawsze moze 100zl max. Ale mam ochote isc do klubu w PL z plikiem banknotow tak zeby swinie sie zlecialy a pozniej tylko: ty nie masz szans, ty tez nie, ty jestes ok a ty - nie twoja liga. Dziekuje za uwage. :D

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn, przebiję Cię.

Cumujemy na kei pod Niceą. Kameralna, wieczorna imprezka na rufie przy winku. Ciepło, gwiazdy... Jeden z załogantów pierdnął siarczyście i za chwilę jakieś laski ładują się na trap, bo myślały że ktoś z nas zawołał i je zapraszamy.

Inna sprawa że zagadywały z nabrzeża i bez pierdnięć. Jedną nawet pamiętam jak mi tańczyła (ale była wcięta albo słabo mnie widziała :D).

 

Na co patrzą ekspedientki w butikach? Na buty! Przyjrzyj(cie) się.

 

Wieczorna imprezka w marinie - laski obczajają jakie zegarki mają kolesie (zwarcia dostawały, bo miałem zapięciem "na wierzch"). 

 

I tak w kółko. Perpetuum mobile :D

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Assasyn napisał:

5. Zastanawiający dotyk dłonią dłoni jak wydawała mi resztę w drobnych :)

Ależ podziwiam kobiety właśnie za takie subtelne gesty. Gdybym ja chciał tak delikatnie dotknąć "niechcący" dłoni kobiety to albo by mi się ręka zatrzęsła, albo faktycznie zrobiłbym to przez przypadek. Może kwestia wprawy, nie wiem. Kobiety mają naprawdę dużo takich zagrywek, których niestety nikt nas nie uczy jak je odczytywać. Nie jest to konieczne do przeżycia i owszem ale można sobie ciekawie urozmaicić kontakty z kobietami i w dodatku popełniać mniej gaf. 

 

32 minuty temu, Assasyn napisał:

To są sygnały które warto wyłapywać :)

Podkreślam! Wężykiem, wężykiem ;) 

 

@Rnext dobrze rozumiem? Koleś pierdnął a laski myślały, że ktoś je woła? :lol: Domyślam się, że szukały wszelkiej wymówki, żeby się do Was dostać no ale żeby aż tak :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Artem moze to byly jakies japonki albo tajki. Koles puscil cichacza wysokotonowego a tam wszystkie maja imiona jak Tzing- Sin itp. A jesli pierdnal ciezko to pewnie jakies niemki zareagowaly.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z zegarkami i butami to stara metoda kupiecka.

Daleki znajomy ma komis samochodowy - zawsze zamożność potencjalnych sprzedajacych/kupujących mężczyzn ocenia po butach i zegarkach.

 

S.

 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Artem, ściślej mówiąc było to przeciągnięcie się przez niego z takim "sapnięciem" typowym dla tej czynności + wspomniany efekt w trakcie. Nie wiem co głośniejsze. W sumie miliśmy już trochę w czubach, więc poluzowanie obyczajowości murowane ;)

 

8 minut temu, Tomko napisał:

moze to byly jakies japonki albo tajki

Te to były akurat lokalne gold-diggerki. Ale zasadniczo kręci się wokół takich miejsc mnóstwo lasek z EU wschodniej i trochę Włoszek i Niemek. Azjatek za dużo nie zarejestrowałem. Tyle że ja na Azjatki to trochę ślepy jestem.

 

Jako ciekawostkę powiem, że ta co tańczyła dla mnie na nabrzeżu, widziała że nie jestem sam tylko z Blondi, bo sobie razem wcinaliśmy kolację. Nie wiem po co wciąż powtarzała "I love Egypt". Może wzięła mnie za jakiegoś kapłana - ogolony na zerówkę, osmalony słońcem :) Jakoś jej nie przeszkadzało że jest już laska na pokładzie. C'est la vie.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Bardzo dobry poradnik.

Edytowane przez CalvinCandie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Normalny napisał:

Kiedyś słyszałem taką receptę na 'szczęśliwy' związek:

"Ona ładna - on bogaty" 

 

No i weź tu zaprzecz :rolleyes:

 

Przy obecnym stanie wiedzy dodałbym: "i potrafiący zapewnić jej "odpowiednie emocje", bo jeżeli będzie posucha to samiec zostanie zubożony o alimenty na dzieci, podział majątku przy rozwodzie i ewentualne alimenty na małżonkę".

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Brat Jan A weź zachowaj non stop emocje np. w małżeństwie. 

Co do reszty masz rację co prowadzi do stwierdzenia że ... lecą na kasę (bo daje im poczucie bezpieczeństwa nawet po rozstaniu) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Już widzę braci jak zapewniają emocje 50-letniej lub nawet 60-cio letniej żonie... na widok której od razu mają odruch wymiotny, bo się babsko roztyło, zamiast mówić krzyczy, zamiast pomagać tylko wymusza.... 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Nawiązanie do 1 tematu z 1 strony ;) 

 

Opis bez żalu że ktoś miał kasę tylko spostrzeżenia 

 

Z moich obserwacji  od podstawówki do teraz 

 

Grupa 1 Znajomi którzy urodzili się w bogatszych rodzinach (Rodzice z zawodów Zamkniętych  lub pół-zamkniętych prawnicy,lekarze, geodeci ,zawody powiązane w jakimś sensie z administracją,szefowie firm/spółek Państwa  ,itp.) 

Tych co znam z bliska i widzenia mieli mniejsze  lub większe powodzenie u dziewczyn nawet jeżeli nie byli super przystojni a czasem przeciętni ,lub o manierach świnio-menela ;P (zachowanie warchlaka) . Ale ubranie markowe ,sprzęt,styl bycia, wycieczki .

Przez te etapy (szkolne,lica,studia)  mieli koleżanki-FF,dziewoje .Bardzo szybko się ożenili i wybudowali domy .

 

Grupa 2 Moja Grupa xD Znajomi bez bogatych rodziców , czyli różny mix ludzi  , duża cześć tej grupy miała styczność z fajnymi niuniami dopiero jak zdobywali zawód uznany w PL jako lepszy (lekarz,prawnik ;P) albo"dokonali" czegoś wyższe stanowisko w korpo  - też daje radę maja mieszkania lub mieszkają (wynajmują)  po 2-3 osoby. Ale niunie maja teraz. Kawalerowie z perspektywą na ożenek ;) 

 

Grupa 3 MIX  bardzo biedne normalne rodziny  mało koleżanek/wcale ,jeżeli gość miał stare "niemodne/obciachowe/z innej epoki" ciuchy rozciągnięte po braciach,fryzura na"chłopa"  to już podśmie..jki albo wyszydzenie/odtrącenie. Koleżanki traktowały gości jak trędowatych .  Na imprezach szkolnych nie chciały tańczyć z mniej zamożnymi kumplami .(wiem bo bywałem na dzamprezach ;P)    

Goście zapieprzali po szkole  w robocie czy to w mieście czy na wsi  żeby coś zarobić  i przeżyć (klimat typu arizona dream)  .  Kilku z nich dziś się wybiło kilku poszło w alko prawie menele. 

 

Grupa 4 Patologia -różne fifarafy ,gangsterka szkolna , zazwyczaj bez kasy ale wygadani i przypakowani ,powodzenie u ładnijszych na wczesnym etapie ;)

 

Na podstawie moich obserwacji ze szkół  , czasy podstawówki - grupa z dziewczynami z dobrych domów ,liceum mix, studia mix 

 

Dodam jeszcze te dziewczyny którym imponowali Gangsterzy,Fifarafy ;P ożeniły się z bogatszymi od siebie  providerami . 

 

Czyli Kasa ! 

 

 

 

 

Edytowane przez Voqlsky
7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Voqlsky napisał:

Dodam jeszcze te dziewczyny którym imponowali Gangsterzy,Fifarafy ;P ożeniły się z bogatszymi od siebie  providerami . 

 

Jak to mówią naukowcy - prawidłowość etologiczna wśród ssaków. 

 

Droga ex żono!!!! - wybaczam Ci :D - to było silniejsze od Ciebie.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Dnia 27.08.2016 o 10:54, ThePowerOfNow napisał:

 

No to masz spoko sytuację, dosyć klarowną, bo masz opcje i przez to spokojny umysł.

Gorzej ma "mnich", który wie, że na FF, ONS, LTR nie ma szans i trochę z przymusu prowadzi takie życie, nie ma wyboru.

Jeżeli nie zaznało się obu opcji, to jest trudniej i można łatwo w alkoholizm popaść i inne problemy.

Chociaż 2 miesiące to mało, spróbuj tak żyć kilka-kilkanaście lat - bez seksu i kobiet.

 

 

 

   Ja już 3 rok nie miałem seksu (nie pytaj dlaczego). Nie licze loda od czasu do czasu bo to jest nic ... . Oczywiście nikt nie musi mi wierzyć. Na razie musi mi wystarczyć moja kochana pasja ,którą jest sport :) Oczywiście troche przymusu jest ale jakoś sobie radze bo jak zrobie porządne fbw (zapraszam do dziennika) to mi sie nawet myśleć o laskach nie chce .

 

   Jak to powiedział Mas Oyama (jakby ktoś nie wiedział to założyciel stylu Kyokushin) :

- Wszys­tkie egois­tyczne żądze po­win­ny zos­tać spa­lone w łagodzących płomieniach ciężkiego treningu. 

 

   Testoviron mówił ''bo ja mam hajs a nie puste słowa'' - hehe coś w tym jest .

Edytowane przez KevinMitnick
4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"Dla większości kobiet drogie prezenty mogą być kłopotliwe (...) niektóre kobiety mogą się tym poczuć urażone"

I tak a'propos - komunikuje to dupa której chata mówi "mam hajs / mój facet ma hajs" :D

 

 

@Nardin

 

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli jak zwykle najważniejsze jest wnętrze portfela.

W komentach pod filmem na zarzuty wyłudzania od facetów alimentów ta Pani odpisała, że przecież mężczyźni też występują o alimenty :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Sile76
      Panowie Bracia!
       
      Nie wiem, jak tam u Was z znajomością niemieckich czasopism. Otóż, fragment który pozwolę sobie zacytować pochodzi z internetowego wydanie "Der Spiegel", od pewnego czasu ukazuje się na ramach Spiegel dodatek o tytule "Bento" - feminizm, lewactwo w najgorzej postaci. Na początku były pod artykułami komentarze, ale moderatorzy nie nadążali z usuwaniem obelg... teraz komentarzy już nie ma. Ale do sedna sprawy:
       
      "Keine Lust auf Sex zu haben, das hat immer auch einen Grund."
      Stress in der Uni, ein leeres Bankkonto, Probleme mit dem Partner: "All das sind berechtigte Gründe, warum jemand keine Lust, ja vielleicht nicht mal die Energie dafür hat, mit seinem Partner zu schlafen."
       
      Tłusty druk w originale. Krótkie tłumaczenie:
       
      Brak ochoty na seks zawsze ma jakiś powód. Stres na uczelni, puste konto w banku, problemy z partnerem. Wszystkie te powody są uzasadnione, gdy ktoś nie ma ochoty na seks, może nawet energii by przespać się z partnerem.
       
       
      Artykuł był zatytułowany "Czy naprawdę kobiety mają mniej ochoty na seks niż mężczyźni?" - oczywiście nie... To wyboldowane pokazuje, jak jest tłumaczone. Mnie się zo jednoznacznie skojarzyło z tym, co jest tu na forum opisywane: jest forsa - jest seks, jest stres - to najwyżej można królewnie stópki masować, no i oczywiście problemy z partnerem... wyboldowane słowo "partner" chociaż cały czas przedtem pisane w formie neutralnej (jakby mogło też chodzić o mężczyznę, który odmawia seksu) - i tu przekaz problem z partnerem, a nie problem z twoją głową... 
       
       
      Chciałem się tą perełką podzielić!
       
       
       
    • Przez mixboka
      Cześć. 
      Mam 22 lata, mieszkam we Wrocławiu, wynajmuję pokój. Uczyłem się pilnie, ale nie w szkole. Całe życie pracuję w sprzedaży. Potrafię tworzyć systemy marketingowo-sprzedażowe (sklepy internetowe, grafikę, organizuję reklamę).
      Biznesowych książek mam sporą kolekcję, przeczytałem z 50. W skrócie - mam teorię.

      Nie miałem nigdy swojej firmy, nie wiem jak to jest w praktyce. Moi rodzice prowadzą od kilkunastu lat firmę produkującą meble, mają pracę, ale brakuje tam dobrze zorganizowanych systemów i marketingu. Nisko cenią swoje usługi chodź są jednymi z lepszych w branży. (wspominam o tym bo sprawa tego dotyczy)
      Ostatnio wymyśliłem i sprawdziłem kilka pomysłów - przekalkulowałem wszystko i wyszło mi, że opłaca się robić dla mnie 2 rzeczy.

      1. Mogę zacząć tworzyć kontent w internecie (kursy, blogi, wideo, podcastu). Myślę, że mógłbym pomóc ludziom, którzy chętnie mi za to zapłacą. Wiem i już.
      Biznes bym rozwijał po godzinach w międzyczasie jebał bym na etacie na niezbyt wymagającym stanowisku, po to by zapewnić sobie przepływ pieniężny.
       
      2. Mogę wejść do rodzinnego biznesu, gdzie teren jest już rozeznany, firma i magazyn stoi, a pracownicy pracują. Działał bym tam w kontekście marketingu i sprzedaży, oraz obsługi klienta.
      Żeby być cenny w firmie zaplanowałem to tak, że zajmę się tym na co mam największy wpływ i da największe rezultaty tzn. sprzedaż. A kiedy zdobędę, dzięki sprzedaży wpływ na firmę to będę mógł wprowadzić zmiany, które ułożą biznes i zapewnią większy zwrot z biznesu dla mnie i rodziców.
       
      Do tej pory wszystko wygląda super tylko.

      Mam problem z ojcem. Nigdy nie traktował, poważnie moich pomysłów. Niszczył poczucie mojej własnej wartości.  Wiem, że może to brzmieć jak lament, ale często wyśmiewa moje propozycje. Nie ukrywam takie zachowanie podcina mi skrzydła. Wiem, że muszę ojcu udowodnić, że jestem warty tego, by być traktowany poważnie w ich firmie, ale boję się, że to może skończyć się jak walka z wiatrakami. Zawsze moje działania będą uzależnione od tego co on o tym myśli, a na to nie mam wpływu. A nie chcę, by moja przyszłość zależała od kogoś innego.

      Mając te 2 możliwości.
      1. Jestem zależny tylko od siebie i tego co robię.  Nie mam nikogo kto podcinał by mi skrzydła co jest oczywiście plusem. Jednak zwrot z tej opcji pojawi się dopiero po dłuższym czasie (1-2 lata).
      Nie mam tu pewności czy to będzie dobry biznes, co wiąże się z ryzykiem. 
      2. Mam dobry, sprawdzony interes rodzinny. Gotową infrastrukturę i now how w branży. Ale mam też człowieka, który nademną stoi i może w prosty sposób zniszczyć efekty mojej pracy. Robiąc z rodzina biznes narażam swoje z nimi relacje.

      Czy ktoś z Was też miał taki dylemat? 
      Jak kończy się współpraca z rodziną? Może jakieś przykłady?
      Czy warto ryzykować i tracić czas? Może lepiej zająć się swoimi sprawami i szukać swojej drogi?
      Jak przeobrazić się w oczach ojca z dziecka na mężczyzną, z którego zdaniem trzeba się liczyć?

       
    • Przez Samiec Alfa
      Witam serdecznie!
       
      Jeśli nie ten dział to oczywiście proszę o przeniesienie.
       
      Po roku spędzonym na uczelni technicznej jestem wypluty, rozjechany jak flaki wołowe na gulasz. Jestem dość zawiedziony po tym co są w stanie zaoferować mi studia. Tonę niepotrzebnej wiedzy, której co prawda praktycznie nie będę wykorzystywać, duży stres, wyścig szczurów na każdym kroku. Jestem zmęczony, a także znudzony programem jakim muszę się kierować, by zdobyć upragniony papierek potwierdzający moje kwalifikacje. Większą frustrację wywołuje we mnie fakt, że pomimo, że nie ma żadnych problemów z zaliczaniem przedmiotów jest to, że brakuje mi praktycznie wolnego czasu dla samego siebie. Moje życie kręci się wokół uczelni, a moje sny krążą wokół rachunku różniczkowego i całek
       
      Ale założyłem temat nie po to, by pisać o swoich problemach i żalach. Temat powstał po to, byście drodzy bracia doradzili mi w jaki sposób mogę rozwinąć swoje talenty wewnętrzne,aby czerpać z nich profity.  Opiszę tutaj je poniżej, jest to zbiór nie tylko moich własnych odczuć, ale także odczuć osób przebywających wokół mnie, więc myślę, że przytoczone tutaj fakty będą miarodajne.
       
      - Od zawsze można, by powiedzieć miałem bardzo rozwinięte myślenie abstrakcyjne. I nie myślę o tym tylko ja. Jest to też opinia innych osób, które były lub są pod wrażeniem tego jak dużą mam wyobraźnię. Kiedyś i teraz czytam bardzo dużo książek nie tylko pokroju samorozwoju, ale też historycznych, biografii, z zakresu fantastyki, sf, a także jestem obeznany z pisarzami z dawnego pokolenia. Od małego miałem masę pomysłów, czy to na ulepszanie świata, czy życia innym ludziom.
       
      - Posiadam w sobie ponad przeciętną wrażliwość oraz zdolność do logicznego myślenia. Nie dogadywałem się z rówieśnikami. Byłem od nich inny. Interesowały mnie zupełnie inne rzeczy niż przeciętnego małego dziecka czy też nastolatka. Dobrze rozmawia i spędza mi się czas z osobami, które są ode mnie starsze. Zawsze interesowały mnie te "poważne rzeczy", śniłem marzenia o zmianie świata, albo o chęci pomocy. Kiedyś dużo pomagałem innym i szczerze mówiąc czułem się naprawdę dobrze, móc komuś pomóc. Nie chciałem za to żadnej zapłaty. Satysfakcjonował mnie po prostu uśmiech na twarzy drugiego człowieka.  Zawsze pomagałem ludziom, którzy byli albo odrzuceni, albo też mieli ciężkie problemy z których umiałem znaleźć rozwiązanie.
       
      -Nie mam żadnych problemów z nauką, co prawda był okres w moim życiu kiedy naprawdę się opuściłem, ale wynikało to głównie z tego, że wzorce, które dostałem w pakiecie po prostu się nie sprawdziły. Zaczęło coś zgrzytać. Przedmioty ścisłe czy humanistyczne nie stanowiły i nie stanowią dla mnie problemu, pod warunkiem, że mnie interesują.
       
      -Pisałem jakieś tam bazgrołki. Niby co prawda nic, ale każdy był pod wrażeniem tego co wychodziło spod mojej ręki.
       
      W sumie to tyle, jeśli coś wam da bardziej jasny obraz to śmiało pytajcie, z chęcią wam odpowiem Za wszystkie porady jestem z góry bardzo wdzięczny.
       
    • Przez Tomko
      Witam braci,

      Temat ten założyłem jako pokłosie wątku o moim powrocie do kraju.
       
      O co chodzi? Ano chodzi o legalne prowadzenie działalności będąc u nas w kraju a rozliczanie się w innych krajach, które mają dużo przyjaźniejsze prawo podatkowe. W moim przypadku jest to UK, ale mam nadzieję, że inni też będą mogli się wypowiedzieć. Wiem, że @Grzenio prowadzi biznes poza PL, kolega @Drizzt też mógłby się wypowiedzieć.

      Jakie macie sposoby? kontakty? Na co uważać w przypadku skarbówki? Jak to jest z ubezpieczeniem? Czy skarbówka (tfu) nie przyjebie się do oszczędności z zagranicy jak to lubią ponoć robić?

      Każde informacje będą przydatne, na pewno więcej osób prowadzi/prowadziło nawet jednoosobową działalność. Przyda się potomnym albo innym przedsiębiorczym braciom, którzy chcą swojej przygody spróbować.

      Drugi wątek (mniej istotny). Jakich platform używacie przy transferze pieniędzy? Ktore z nich mają najmniejszą prowizję? Ja używam transferwise, ale przy mniejszych kwotach w ogóle się nie opłaca. Mam też cinkciarza, ale od ok roku nie korzystam bo mieli problemy z angielskim kontem i transfer był możliwy tylko przez jakieś chujowe konto walutowe w mbanku.

      Pozdro!
    • Przez Smerfetka
      Witajcie
       
      Zwracam się do Was o radę oraz o wnioski/relacje z ewentualnych doświadczeń.
       
      Sprawa wygląda następująco:
      Mój partner zaproponował, że może się "dorzucić " to mojego pierwszego w życiu projektu/inwestycji.
       
      Chcę zainwestować pieniądze - kupić małe mieszkanie do remontu w dobrej cenie/wyremontować i szybko sprzedać.
      Jestem na etapie poszukiwania okazji. Nie mam 100% wkładu na tą inwestycję więc miałam w planach zaprosić kogoś do projektu (znam sporo takich osób więc nie ma kłopotu). Do projektu brakuje mi ok. 50-40% wkładu.
      (Chciałabym temat wykonać w tym roku, a nie trzymać pieniędzy na lokacie - co mnie osobiście boli ...a nie wchodzę w nic czego nie rozumiem.)
       
      Nie proponowałam nigdy mojemu partnerowi tego, ponieważ:
      - on nigdy nie kupował nieruchomości (poza garażem w zeszłym roku- chciał spróbować...)
      - miał negatywne doświadczenia (jakieś 3lata temu) z byłym wspólnikiem(kuzynem) i stracił prawie całą kasę/do dziś nie odzywa się z kuzynem.
      - nie wpadłam na to ...My oddzielamy sprawy zawodowe i prywatne, nic nas nie łączy pod kontem finansowym.
       
      Fakt, że mi to zaproponował ...bardzo miłe ...ponieważ świadczy o tym że mi ufa po kilku latach (a bywało różnie).
       
      Zakładając, że wejdziemy wspólnie w projekt, należy ustalić  zasady korzystne dla dwóch stron.
       
      Pytanie, czy robić jakieś "fory" ? Czy potraktować temat czysto jako interes tzn:
      - on daje ok. 50% wkładu
      - ja daje ok. 50% wkładu + wiedza + czas- wyszukuję okazję, podejmuję decyzje/negocjuje + organizuje formalności + zajmuje się remontem+ wystawiam i szukam kupca ( mój partner będzie za granicą wiec technicznie nic nie pomoże)
      Biorę na siebie całą odpowiedzialność za projekt.
      Projekt jest dosyć prosty dla mnie, ponieważ pracuję w tym zawodowo, ale też mam możliwość uzyskania pomocy/rady od osób które już na tym zjadły zęby - ufam ich doświadczeniu i wiedzy.
      - najważniejsza kwestia - podział X dochodu. Uważam że podział 70/30% byłby uczciwy
      - Czy spisać jakąś umowę?/ jak tak to jaką?
      Jak uważacie ?
       
      Czy może lepiej dać sobie spokój...
       
      Z góry dziękuję za merytoryczne rady/opinie/ocenę
       
       
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.