Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zaloguj się, aby obserwować  
Still

Własna osobowość - narcyzm.

Polecane posty

Od dłuższego czasu zaczelem przyglądać sie swojej osobowości i dochodzę do wniosku, że jestem typowym narcyzem. Smutne aczkolwiek prawdziwe. Abyście mnie dobrze zrozumieli.... 

 

 

Społeczeństwo ma błędne przekonanie, że narcyz to jest ktoś zakochany w sobie (oczywiście ma to pewien związek z uwagą skierowaną na siebie, modą na selfie, byciem w centrum uwagi, łaknięciem tylko pochwał i komplementów). Realnie jednak celem narcyzów jest poczuć się ważnymi. Wewnątrz narcyza jest skrzywdzone dziecko, które ukrywa się w manii wielkości. Narcyz to dwie sadomasochistyczne skrajności. Narcyz albo bardzo cierpi i sądzi, że jego cierpienie jest szczególne, albo bardzo nie cierpi innych, niszczy innych i uważa się za kogoś lepszego, by spróbować takim sposobem reperować swój podły nastrój (którego nie rozpoznaje). Związane jest to z dużymi deficytami np. uwagi rodzicielskiej z dzieciństwa, miłością warunkową, przez co rośnie narcyz ulegle-masochistyczny, lub rodzic nadmiernie chwali swoje dziecko, przez co rośnie narcyz agresywnie-dominujący, który jest roszczeniowy.

Rozróżnijmy krótko te dwa rodzaje narcyzów i ich postaw.

Narcyz uległy zazwyczaj jest masochistą. Użala się nad sobą, nie umie przyjmować komplementów, obawia się, gdy ktoś go ocenia, często udaje, lub jest bardzo empatyczny. Poświęca się dla innych, mimo tego, że oni mogą go krzywdzić. Osoba ta nie ma własnych granic, ponieważ cały czas chce zasłużyć na miłość, której nie ma w sobie. Prawdopodobnie Tomasz Beksiński mógł mieć ten problem, który mówił:

Nie chcę wychodzić do tego brutalnego świata, w którym muszę udawać kogoś kim nie jestem i zadowalać innych. Po prostu już nie mam siły.

zródło: świadomość-zwiazkow.pl

 

 

Tak więc narcyzm uleglo-masochistyczmy.

Zawsze wiedziałem że cos ze mną nie tak :) Ehhh pora nad sobą popracować. A kto wie, może to tez jest powodem, że nie do końca udaje mi się utrzymywać trwałe znajomosci z kobietami.

Czuje się żenująco i podle w tym momencie!

Edytowano przez Still
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W książce No More Mr. Nice Guy, która ma bardzo duży szacunek na forum (u mnie też, polecam) na początku jest świetnie wyjaśnione, że ten tytułowy "miły facet" tak naprawdę wcale nie jest ani miły, ani dobry. Nie wiem czy czytałeś ale tam jest rozwinięta teza o której piszesz. I zgadzam się z tym.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, SzejkNaftowy napisał:

 tytułowy "miły facet" tak naprawdę wcale nie jest ani miły, ani dobry.

Czytałem ale jakoś nie mogę powiązać tego. Zerkne jutro jeszcze raz.

 

Ani miły ani dobry ...

 To już wiem dlaczego wczorajsza dama ze spotkania nazwała mnie chamem. Nie udawałem byłem sobą i tak to tez wychodzi ze mnie. Cham pospolity. Tylko kurde dobrze mi w tej roli, naprzeciw kobiecie.

Edytowano przez Still

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Still to było na samym początku, dokładnie w momencie gdy autor wyjaśnia pokrętność i egocentryczność postępowania "miłego gościa". Że jest on takim krętaczem, dla którego bycie miłym to środek do osiągnięcia celu. Niezły zimny prysznic :D.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, SzejkNaftowy napisał:

Że jest on takim krętaczem, dla którego bycie miłym to środek do osiągnięcia celu. Niezły zimny prysznic :D.

Jak to się ma do ani miły ani dobry??  Skoro wychodzi ze mnie cham?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Still napisał:

Jak to się ma do ani miły ani dobry??  Skoro wychodzi ze mnie cham?

Tamto jest odnośnie miłego gościa, nie bycia chamem, które nierzadko zwilża szparki. Chamstwo to czasem oznaka wyższości, gardzenie kimś słabszym, uległym, potrzebującym czegoś co posiadamy... takie bycie samcem alfa :D. Może być powiązane z psychologicznym ujęciem narcyzmu ale nie musi. Ja to traktuję czasem jak grę wstępną :D.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nawet jeśli jesteś to myślisz, że dasz radę sie zmienic ? Ludzie się nie zmieniają bez udziału traumatycznych zdarzeń.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też jestem narcyzem. I jestem zakochany w sobie as well. Mimo iż w skali do 10 to może z -2 mam. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja uważam, że narcyzm to nic złego, ale musi to być narcyzm dawkowany w odpowiedni sposób, a więc mam szacunek do siebie i swoich wartości, i nie krzywdzę przy tym innych ludzi. 

 

Kocham i szanuję siebie, i przyjmuję świat takim jaki jest w swej istocie. Prawda jest taka, że każdy człowiek jest narcyzem, tylko nie każdy to sobie uświadamia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Umiarkowany narcyzm nie jest zły, chcesz by ci było dobrze - kochaj sam siebie, tylko nich ci to nie przesłoni innych ludzi.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Still @SzejkNaftowy Dokładnie. Tam chodzi o to, że miły facet ma w swojej głowie jakąś projekcję zachowania innych ludzi, jeśli będzie dla nich dobry. Gdy jest dobry potrzebuje gratyfikacji i uznania. Gdy go nie dostaje (co występuje zazwyczaj) kombinuje dookoła jak je otrzymać. Knuje, mataczy, często podburza, oszukuje... Tak zrozumiałem to i jest w tym sporo sensu gdy obserwuję czasami swoje działania. Szczególnie, gdy wymagam od osób pewnych reakcji, których te osoby nie są w stanie mi zapewnić. Np. zły dobór partnerek. Z kobietami jest o tyle gorzej, że nie da się im po prostu wytłumaczyć swoich potrzeb. Znaczy zrozumieją, ale drugim uchem wypadnie. Prawie zawsze taki rezultat występował. Pojawia się irytacja itp. itd...

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jako subkliniczny narcyz powiem jedno: jest wcale niemało kobiet, które na to lecą :D O ile oczywiście w danym momencie potrafisz przejść ze stanu narcyza roszczeniowo-niezadowolonego do stanu "jestem bogiem". Nie wiem, czy da się z tym walczyć, to zmienić. Parędziesiąt lat na karku przekonuje mnie, że może wcale nie koniecznie się da. Chyba ważne, żeby z tego czerpać siłę i napęd, a nie pałować się i rozkminiać. Dobrze chyba prawi @RealLife, bez traumy ludzie się nie zmieniają raczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiki:

Kryteria diagnostyczne DSM-IV- czyli narcyzmu

  • pretensjonalne poczucie własnego znaczenia (np. wyolbrzymianie osiągnięć i talentów, oczekiwanie bycia uznanym za lepszego bez współmiernych osiągnięć)
  • zaabsorbowanie fantazjami o nieograniczonych sukcesach, władzy, błyskotliwości, pięknie lub idealnej miłości
  • wiara, że jest się kimś "szczególnym" oraz wyjątkowym i że można być w pełni zrozumianym tylko przez innych "szczególnych" ludzi
  • przekonanie, że powinno się zadawać jedynie z ludźmi czy instytucjami o szczególnym bądź wysokim statusie
  • wymaganie nadmiernego podziwu
  • poczucie wyjątkowych uprawnień (entitlement), czyli wygórowane oczekiwania co do szczególnie przychylnego traktowania lub automatycznego podporządkowania się przez innych narzucanym im oczekiwaniom
  • eksploatowanie innych, czyli wykorzystywanie ich do osiągnięcia swych celów
  • brak empatii: niechęć do honorowania lub utożsamiania się z uczuciami i potrzebami innych
  • częsta zazdrość o innych lub przekonanie, że inni są zazdrośni o nas lub zazdroszczą nam
  • okazywanie arogancji i wyniosłych zachowań lub postaw

Jest narcyzm jawny i ukryty, damski i męski - różnią się od siebie trochę ale pewne cechy są stałe tj. brak empatii, manipulacja innymi osobami, poczucie wyjątkowych uprawnień do zachowań nieetycznych wobec innych a szczególnie partnera (np oszukiwanie i kłamanie bez zmrożenia oka, często zdrada). Celem narcyza jest eksploatacja innych osób i żywienie się ich energią, głównie zainteresowaniem. Narcyz nie potrafi być sam - musi mieć inne adorujące go osoby, bez tego obumiera. Drugi człowiek dla narcyza jet po prostu zasobem, którego się eksploatuje, a potrafi eksploatować kilka źródeł jednocześnie lub się pomiędzy nimi przerzucać. Najlepszym sprawdzianem czy ktoś jest narcyzem to mu po prostu odmówić czegoś: jak wpadnie w szał to wiesz z kim masz do czynienia. 

 

Tak są osoby, które narcyz może łatwo pozyskać dzięki swojej grze - to osoby z niską samooceną i brakiem pewności siebie. Narcyz podstępnie atakuje te osoby dając im na początku wiele uwagi, której te osoby bardzo potrzebują a następnie przystępuje do bezwzględnej i przebiegłej eksploatacji - a potrafi to robić latami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przyjaciele,

 

Stoję na stanowisku że każdy jest narcyzem.

Jedni mniej, drudzy bardziej.

Ale każdy.

 

Narcyzm ma zarówno słabe jak i pozytywne strony.

Dla nas samych.

 

Skupmy się więc na tych pozytywnych:

 

1. Docenianie siebie i swoich osiągnięć.

2. Zabezpieczenie przed zostaniem totalnie podporządkowanym w relacjach.

3. Emanowanie rodzajem pewności siebie.

4. Poczucie, że zasługuje się na to co dobre i najlepsze.

 

Wybaczcie.

Co jest złego w każdym z w/w punktów.

Moim zdaniem NIC.

 

Kluczem jest balans.

Zachowanie złotego środka.

 

Nadmiar narcyzmu nadmie nas jak bubka.

I będziemy jak balon.

Szczególnie jeśli 'w rozumieniu stada' jesteśmy nikim.

Brak narcyzmu spowoduje inną rzecz.

Ludzie będą traktować nas jak popychadła.

Narzędzia (zrób,załatw,podwieź).

Uprzedmiotowi nas i odejmie podmiotowości jako jednostce ludzkiej.

 

@Still

 

Będąc młodym latami zabiegałem o akceptację w różnych grupach.

Nie czułem się ani ważny ani szczególnie potrzebny.

Zbyt często miałem poczucie że potrzebny jestem jedynie jako narządzie.

Murzyn zrobi swoje, Murzyn może spadać!

Załatw. Pomóż. Zrób. Przyjedź. Odwieź.

Niedoceniałem swojego potencjału.

I co ważniejsze - nie pozwoliłem by LUDZIE ZABIEGALI O TEN POTENCJAŁ.

Ja ROZDAWAŁEM GO NA TACY ZA DARMO.

A to KOOREVSKO PRZERAŻAJĄCY BŁĄD !!!

 

Dzięki Opatrzności zmieniłem nastawienie o 180 stopni.

Więm kim jestem.

Co potrafię.

Gdzie jest moje miejsce w hierarchii stada.

I ile 'warte są' moje umiejetności i 'przydatność'.

 

Teraz to skaczą wokół mnie.

 

Narcyzm?

Być może.

I fhooy z tym!

Pozycję życiową w interakcjach z ludźmi mam zdecydowanie lepszą.

 

Ale do tego dochodzi się z wiekiem.

Doświadczeniem.

 

Tak więc: nie taki straszny ten narcyzm jak go malują.

 

PS. Choćbyście staneli na uszach.

To i tak nawet w połowie nie będziecie mieli takiego poziomu narcyzmu.

Jak statystyczna, przeciętnie ładna DWUDZIESTOLATKA.

 

I z tą myślą Was na dziś zostawiam.

Przeanalizujcie to sobie.

 

Edytowano przez Margrabia.von.Ansbach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.