Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
ŚliskiMike

Podejście młodych ludzi w roku 2019

Recommended Posts

Bracia moi, chciałbym się podzielić z wami pewną dygresją, która kolebie się po mojej głowie od dłuższego czasu i być może zachęcić paru z Was do dyskusji w tym temacie, a nawet zanegowania moich stwierdzeń 😁

 

Sprawa o której chciałbym tutaj napisać dotyczy osób względnie młodych. Pisząc "młodych" mam na myśli przedział wiekowy mniej więcej od 18 do 25 roku życia. Sam wpisuję się w ten przedział, ale zaobserwowałem że moje podejście jest skrajnie inne od moich rówieśników.

 

Pokrótce opisując moją aktualną sytuację życiową (nie żeby się chwalić, tylko aby pokazać kontrast): Studiuję zaocznie ciężki kierunek inżynieryjny, prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, regularnie ćwiczę 4 razy w tygodniu i mam zbilansowaną, restrykcyjną dietę.

 

Teraz już skupię się na sednie tematu, a mianowicie na tym w jakimś stadium rozwoju są moi dawni znajomi, kumple czy nawet przyjaciele. Zrobiłem pewien eksperyment mający na celu ustalenie co dane osoby aktualnie robią w życiu, a mówiąc bezpośrednio...stalkowałem te osoby na social media przez czas jakiś, a z częścią nawet porozmawiałem w celu "powspominania starych czasów". Prześwietliłem w ten sposób 10 osób, z którymi w przeszłości dużo miałem do czynienia. Wyniki były następujące:

 

- 7/10 osób z tego grona pracuje aktualnie w fabryce. Oczywiście można szacować w ten sposób zarobki takiej osoby (żadna z nich nie ma stanowiska wyższego, niż przysłowiowy "czarnuch"

- 1 osoba studiuje zaocznie 

- Żadna z tych osób nie ćwiczy fizycznie a tylko 1 ma jako takie pojęcie o zdrowym żywieniu i patrzy na to co wkłada do ust.

- Jedna z tych osób jest uzależniona od amfetaminy (oczywiście nie jest to informacja ze źródła, ale dosyć potwierdzone info)

- 7/10 osób z tego grona spędza każdy, lub przynajmniej co drugi weekend w barze

- 5/7 facetów jest w związku, 3/7 po ślubie, 2/7 ma już bombelka

- 4/10 z tych osób pali marihuanę częściej niż dwa razy w tygodniu

- 1 osoba pełni (podejrzewam) dobrze płatne stanowisko pracownika IT w jakimś korpo (to ta sama osoba, która studiuje zaocznie)

 

Wnioski jakie wyciągnąłem z tego eksperymentu socjalnego są następujące. Młodym ludziom aktualnie się kompletnie nie chce. Cenią wygodę i przyjemności ponad zdobywanie nowej wiedzy i nowych doświadczeń. Totalny minimalizm na każdej linii, a w wielu przypadkach nawet gorzej niż minimalizm. Zaznaczę przy okazji, że towarzystwo w jakim się obracałem nigdy nie było patologiczne, to byli młodzi, ciekawi ludzie nie nadużywający uciech życia...jak widać życie nieco się pozmieniało. Czy w waszych rejonach sytuacja wygląda podobnie? Skąd się bierze takie podejście młodych ludzi? A może to moje podejście jest nienaturalne a ich jest dobre? Zachęcam do dyskusji 😄

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wychowałem się w średniej wielkości miasteczku w górach. W liceum miałem 25 osób, wszystkich nie wystalkowałem ale licząc mnie to na studia wyższe do dużego miasta wyjechało chyba max 5-6 osób. Cała reszta jest prawie wybombelkowana w znakomitej większości na tym samym etacie od 5-6 lat czytaj, kierownik działu w Liroy Merlin w domu od/po rodzicach. Mam lat 31.

 

Nie krytykuje, nie neguje, ludziom z zasady się nie chce, to nie kwestia pokolenia.

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
40 minut temu, ŚliskiMike napisał:

łodym ludziom aktualnie się kompletnie nie chce. Cenią wygodę i przyjemności ponad zdobywanie nowej wiedzy i nowych doświadczeń. Totalny minimalizm na każdej linii, a w wielu przypadkach nawet gorzej niż minimalizm.

Widzieli jak ich rodzice zapierdzielają na 2134532 etatach i dorobili się garba oraz śmiesznej emerytury. Nie chcą być "frajerami", którzy dali się omamić sloganowi -  "praca uszlachetnia", wasze dzieci będą mieć lepiej tylko tyraj. 

 

Nie popieram tej mentalności, ale rozumiem jej pragmatyzm.

Edited by Perun82
  • Like 11

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Perun82 A nie powinno być właśnie tak, ze swoją ciężką pracą i wysiłkiem rodzice pokazują dziecku odpowiednie podejście? Nie rozumiem takiego trwonienia potencjału. To co rodzice wypracują swoją ciężką pracą powinno być wsparciem i pomocą w dalszym pomnażaniu majątku rodzinnego. Dzieci powinny zawsze mieć więcej niż swoi rodzice, a w obecnych realiach sytuacja jest dokładnie odwrotna na to wygląda.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 minut temu, ŚliskiMike napisał:

ze swoją ciężką pracą i wysiłkiem rodzice pokazują dziecku odpowiednie podejście?

 

W dobie globalnej wioski nikt nie chce być "frajerem". Co widzą w mediach - odpowiednio się sprzedasz  i jesteś celebrytą. 

 

 

9 minut temu, ŚliskiMike napisał:

Dzieci powinny zawsze mieć więcej niż swoi rodzice, a w obecnych realiach sytuacja jest dokładnie odwrotna na to wygląda.

Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które będzie miało mniej niż swoi rodzice

 

https://oko.press/bedziemy-biedniejsi-rodzicow/

 

W dwudziestu pięciu najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata ludzie zaczęli biednieć, a kolejne pokolenia mogą być coraz biedniejsze. Jak pokazuje raport firmy McKinsey, w takiej sytuacji jesteśmy po raz pierwszy od pół wieku

 

https://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/950787,belka-krotka-lekcja-ekonomii-dla-niezaawansowanych.html

 

Belka: Następne pokolenia będą miały znacznie gorzej niż ich rodzice

 

 

 

 

Edited by Perun82
  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

Nie krytykuje, nie neguje, ludziom z zasady się nie chce, to nie kwestia pokolenia.

Dokładnie. Teraz i tak jest trochę lepiej, bo większa część ludzi jest świadoma nie wchodzi tak szybko choćby w małżeństwo czy dzieci a i singiel/ka to już nie taki ewenement jak jeszcze naście lat temu.

 

Powoli się zmienia na lepsze a ludziom zawsze się nie będzie chciało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@ŚliskiMike wydaje mi się, że wiesz doskonale jak ciężko jest zmienić jeden pierd*lony nawyk !? 

Po tym co napisałeś, już wiem dlaczego tak znikoma ilość znajomości przetrwała do teraz, ale nie powiem im w twarz co myślę, na ch*j, jakie to ma znaczenie? jesteśmy tylko MY, tylko my się liczymy, pierdoloni egoiści, zakładam maskę, wieczorem czuję się źle, że muszę udawać.

Pieniądze, one sprawiają, że jestem wolny, a inni normalni ludzie, spełniający genetyczny obowiązek, zakładający z własnej woli homonto, who cares ?

Edited by Fortis
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
28 minut temu, Quo Vadis? napisał:

singiel/ka to już nie taki ewenement jak jeszcze naście lat temu.

Może to kwestia doświadczeń własnych, jednak nie wydaje mi się, żeby singiel/ka była naście lat temu ewenementem. Dziesiąt to już bardziej, z resztą imo widełki zależą od środowiska (np. "Opóźniona" mentalność na wsiach). 

 

#top

U moich znajomych także bardzo szybko to poleciało - a bodajże trzy czy cztery koleżanki z liceum dzieciate w ciągu 1-3 lat po jego ukończeniu (a jedna urodziła jakoś przed drugą klasą i zdała maturę). Oczywiście, zważając na posiadane informacje, raczej się nie pomylę jeśli założę, że żadnej większej pracy nad sobą tam nie ma i można wyciągnąć podobne wnioski jak autor.

Edited by Xin

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Fortis Oczywiście, że jest ciężko ale dopóki człowiek jest mlody i zdrowy to powinien się rozwijać pod każdym względem, a nie cofać w rozwoju 😄

 

Oczywiście ustrzeliłeś w samo sedno z tym dlaczego te znajomości nie przetrwały. Niestety, ale trzeba się otaczać ludźmi, od których można się czegoś nauczyć a nie takimi których cały czas trzeba czegoś uczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@ŚliskiMike Nie wiem jak u Ciebie, bo nic nie powiedziałeś na swój temat, ale jako porównanie do podanych przykładów, jeśli jesteś w czymś lepszy, fajnie by kontrastowało.
Nawet jeśli od tych ludzi, różni Cię tylko sposób myślenia ( specyficzny ) według normików i zauważenie prawdy, wykorzystaj to i bierz co twoje, a jeśli już wziąłeś nikomu nie oddawaj. Sukcesów bracie.

Dodam jeszcze, że co byś nie robił, zawsze znajdzie się ktoś kto ma problem. Innym ludziom zostawmy ich problemy, a sami zajmijmy się swoimi. Nie ma idealnego stylu życia. Uważam, że nie powinniśmy zamykać wewnetrznego wariata i spotykać innych wariatów, żeby robić wariackie rzeczy, tylko tak to wszystko idzie do przodu, a oni żyją z tego co im dajemy.

Edited by Fortis
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ŚliskiMike napisał:

Czy w waszych rejonach sytuacja wygląda podobnie? Skąd się bierze takie podejście młodych ludzi? A może to moje podejście jest nienaturalne a ich jest dobre?

Ja tam się nie lubię drapać po cudzych jajach, ktoś chce mieć bombelka i pracować jako "czarnuch" w fabryce (w chuj urągające określenie na ludzi pracy, dzięki którym sam nie muszę wisieć jak małpa na gałęzi przy np. tokarce żeby sobie zrobić wihajstra do ustrojstwa), ma wyjebane na treningi dietkę i high life na Instagramie spoko, jego życie jego sprawa, znam w opór szczęśliwych ludzi którzy tak sobie żyją i więcej im nie trzeba - taki sobie mają cel w życiu, rodzina, dzieciaki, praca, drobne proste przyjemności.

To samo w drugą stronę jak ktoś jest korposzczurem, podwykonawcą w jednoosobowej firmie, mieszka w apartamencie 200 metrów od "mordoru", napierdala po 12h jakieś "biznes calculation program", później jeszcze ma "meeting w office", że ledwo ma czas na "lunch", potem jeszcze siłka, dietetyczne smoothie z jarmużu i ciecierzycy + Białko Blast Protein Power 3000, strzał foteczek na Insta żeby znajomym i rodzinie puściły zwieracze z zazdrości, po czym lulu paciorek i spać to też spoko - kariera, czerpanie z życia, no ktoś sobie przyjął takie priorytety, chce być najlepszy, rozwija się itp. 

 

No ale obwinianie ludzi i ich prywatne decyzje życiowe o chujową sytuację w gospodarce to jest jakieś soczyste nieporozumienie. Kurwa 2/3 całego majątku świata należy do jakiś 8 typów, grubych kotów spaślaków jebiących WSZYSTKICH ludzi pracy na hajs, przez tworzenie pieniędzy z powietrza, promocję całego tego konsumpcyjno-kredytowego systemu, gdzie mieć znaczy więcej niż żyć, robiących przewały na grube miliardy kosztem podatnika itp. Do tego dochodzi jeszcze prekariat, komunistyczne ścierwa pokroju pewnej gazety w nazwie mającej "krytyka" są futrowane hajsem od niby to "kapitalistycznych wolontariatów" pokroju Sorosa i spółki Rothschildów, którym marzy się stworzenie ogólnoświatowego gułagu, gdzie ludzie będą jak bydło, a oni chcą kręcić tą karuzelą tak jak im się wymyśli. Jebać wszystkich co żyją z cudzej krzywdy, kochać wszystkich co własną pomysłowością i pracą się bogacą, a na świecie będzie elegancko - tyle odemnie, pozdrawiam i dziękuję za uwagę. 

  • Like 23
  • Thanks 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Fortis Jeżeli chodzi o karierę zawodową, to kręci się u mnie wszystko bardzo dobrze i bardzo szybko. W opór pracy, ale ciągnie to za sobą oczywiście odpowiednio wysokie zarobki. Studia weekendowe potrafią mnie zniszczyć bardziej niż by się wydawało, szczególnie w okresie sesji - wtedy pogodzenie pracy z nauką wymaga naprawdę wysokich umiejętności logistycznych. Przez ostatnie 6 miesięcy całkowicie zmieniłem nawyki żywieniowe przez co schudłem 18 kg (możliwe, że trochę więcej ale zbudowałem też trochę mięśni) i zacząłem regularnie trenować kalistenikę. Pozbyłem się wszystkich znajomych poza jednym, najwierniejszym przyjacielem który też ma większe aspiracje życiowe niż siedzenie na dupie.

 

@Funeral Patrząc na siebie i na ilość potu, nerwów i pieniędzy które musiałem włożyć  i muszę cały czas wkładać, żeby żyć na odpowiednim poziomie, uważam za totalny brak ambicji i zwykle obrzydliwe lenistwo zachowanie większości moich starych znajomych. Każdy chciałby mieć pieniądze, jeździć drogimi samochodami i mieszkać w drogim domu, ale nikomu nie chce się na to pracować. Lepiej leżeć na kanapie i palić lolka zajadając się pizzą, a potem narzekać na swój los i niski standard życia. Pisząc czy rozmawiając z tymi ludźmi nie odniosłem wrażenia, że są oni szczęśliwi - wręcz przeciwnie, parę z tych osób po parunastu minutach konwersacji zaczęło mi się żalić jak to mają ciężko w życiu i źle.

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
17 minut temu, ŚliskiMike napisał:

Patrząc na siebie i na ilość potu, nerwów i pieniędzy które musiałem włożyć  i muszę cały czas wkładać, żeby żyć na odpowiednim poziomie

No to też dla mnie to co napisałaś wygląda jak narzekanie. Poza tym zawsze lenie będą marudzić na swoje życie i zazdrościć pracusiom ich pracowitości, tak było jest i będzie - nie wiem po co próbujesz kopać się z koniem, zamiast czerpać radość z tego, że osiągasz swoje sukcesy? Chyba, że tak naprawdę chciałbyś być takim leniem "czarnuchem" pracującym w fabryce, z rodzinką, bombelkami itp. tylko ktoś Ci całą młodość drukował do głowy, że musisz odnieść sukces w korpo mieć high life siłka, dieta, 100k followersów na insta itp. inaczej będziesz biedakiem Polakiem robakiem, więc starasz się innych przekonać do takiej postawy szukając poparcia.

Nie wiem, nie znam Cie, pewnie nigdy nie poznam, wiem tyle co wywnioskuję z tego co piszesz i sobie dopowiem to co ukryte między wierszami - powiem krótko, życzę sukcesów, mniej przejmowania się innymi.

PS. Życie jest krótkie, jutro obudzisz się mając 50 lat - żyj tak żebyś miał czyste sumienie, godność, radość z życia i fajne wspomnienia, nie rób niczego przeciwko sobie czego oczekuje otoczenie, bo sam zobaczysz, że zaczniesz podświadomie sabotować to co robisz, bądź sobą POWODZENIA BRACIE! Peace! 

Edited by Funeral
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba sporo zależy też od miejsca zamieszkania. Jestem z Warszawy i na palcach ręki policzę osoby, które znam ze swojego dawnego liceum i na studia nie poszły ( +25, ale przed 30tką). Różne kierunki, dużo po IT, raczej braku ambicji większości nie mogę zarzucić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ŚliskiMike, wybijasz się chłopie ponad przeciętność, więc nie dziw się, że w twoim gronie praktycznie nikt nie zostanie. Najtrudniej być przy kimś, kiedy odnosi sukces. 

 

Z drugiej strony ty dla wielu będziesz przeciętniakiem z gównianymi osiągnięciami. Stoją nad tobą znacznie potężniejsi ludzie. 

 

Jedynym człowiekiem, z którym możesz podjąć uczciwą rywalizację jesteś ty wczorajszy, twój ostatni wynik. 

 

Nie bądź taki surowy dla znajomych, bo historia życia to nie tylko drobny wycinek z mediów społecznościowych. 

 

  • Like 5
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@ŚliskiMike Ogólnie mam to gdzieś, ale strasznie się musiałeś czuć niedowartościowany robiąc taki research po znajomych. Dla mnie porażka.

Co Ciebie interesuje czyjeś życie?

33 minuty temu, ŚliskiMike napisał:

Przez ostatnie 6 miesięcy całkowicie zmieniłem nawyki żywieniowe przez co schudłem 18 kg (możliwe, że trochę więcej ale zbudowałem też trochę mięśni) i zacząłem regularnie trenować kalistenikę. Pozbyłem się wszystkich znajomych poza jednym, najwierniejszym przyjacielem który też ma większe aspiracje życiowe niż siedzenie na dupie.

Czyli Ty nie zawsze byłeś taki idealny?

Duma z pozbycia się znajomych wybitnie mnie dziwi, ale jednak pokazuje jak bardzo czujesz się lepszy. 

Uwierz mi, na przestrzeni powiedzmy 10 lat przeskoczyłem większość znajomych o kilka leveli w dziedzinach, które Ty uznajesz za wyznacznik bycia wartościowym człowiekiem i nie straciłem ani JEDNEGO znajomego. Też mają żony, dzieci, piją, pracują w beznadziejnych zawodach, mieszkają z mamą po 30tce itd. Wielu z nich również ma wysokie stanowiska, własne dobre interesy, budują domy i kupują mieszkania. Dla mnie są równi, nie oceniam ich nigdy przez pryzmat moich potrzeb i tego czy pasują do moich planów na przyszłość.

 

Masz wg mnie strasznie skrzywione podejście do życia, myślę że ta cała analiza którą zrobiłeś pokazuje to wyśmienicie.

 

Dodam jeszcze jedynie, że nie tylko ambicje rządzą życiem, jest mnóstwo niezależnych sytuacji, które mogły sprawić, że Twoi znajomi są gdzie są. Najważniejsze, czy są szczęśliwi i czy Ty jesteś.

Edited by Mattmi
  • Like 10
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Funeral napisał:

No to też dla mnie to co napisałaś wygląda jak narzekanie

Napisałem to, żeby pokazać kontrast między moim podejściem, a podejściem większości moich znajomych. Doprecyzowując, na chwilę obecną jestem cholernie szczęśliwy z mojego życia, sukcesów które osiągnąłem i nie mam na co narzekać jeżeli chodzi o moją osobę.

 

7 minut temu, Funeral napisał:

 nie wiem po co próbujesz kopać się z koniem, zamiast czerpać radość z tego, że osiągasz swoje sukcesy? Chyba, że tak naprawdę chciałbyś być takim leniem "czarnuchem" pracującym w fabryce, z rodzinką, bombelkami itp 

Próbuje zrozumieć mechanizm kierujący takimi ludźmi i na podstawie tego wyciągnąć wnioski odnośnie swojego życia. A odnośnie pracy w fabryce, to byłem już "czarnuchem" i uważam że w 90% przypadków jest to praca uwłaczająca intelektowi, bez perspektyw i zdecydowanie nie dla ludzi młodych.

 

Ten krótki eksperyment upewnił mnie w przekonaniu, że podążam dobra droga. Obserwując tych ludzi, ich życia wyciągnąłem pewne wnioski, które wykorzystam przy podejmowaniu następnych decyzji, aby uniknąć niepożądanych dla mnie skutków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Mattmi Nie masz racji. Powodem dla którego zrobiłem ten research, nie była chęć dowartościowania się tylko czysta ciekawość "co u nich". Po rozmowie z pierwszym znajomym, brnąłem dalej a na końcu na podstawie zebranych doświadczeń sformułowałem wnioski o których tutaj piszemy.

9 minut temu, Mattmi napisał:

@ŚliskiMike

Czyli Ty nie zawsze byłeś taki idealny?

Oczywiście, że nie zawsze i dalej nie jestem, więcej nie rozumiem powodu, dlaczego sformułowałeś to zdanie tak ironicznie. Nie uważam się za jakiegoś nadczłowieka, nie chwalę się osiągnięciami na lewo i prawo. I tak, jestem dumny z zakończenia bezowocnych znajomości. Kontekst jest znacznie głębszy i nie uważam za konieczne żeby się nad tym specjalnie rozwodzić, więc powiem tylko tyle że ludziom nie podoba się kiedy zaczynasz mieć lepiej od nich.

 

Co masz na myśli pisząc "skrzywione podejście do życia"? Dlatego, że chce więcej i pracuje nad tym czy może dlatego, że oceniam ludzi którzy kiedyś byli mi bliscy? Prawda jest taka, że wszyscy to robimy na porządku dziennym, a ja po prostu wyłożyłem jasno karty na stół.

 

A wypadki losowe nie są moim zdaniem dostatecznym powodem, żeby się poddać i zaprzestać jakichkolwiek prób samorozwoju. Siąść na dupie i obserwować przebieg zdarzeń to żadna sztuka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, ŚliskiMike napisał:

Próbuje zrozumieć mechanizm kierujący takimi ludźmi i na podstawie tego wyciągnąć wnioski odnośnie swojego życia

Każdy sobie rzepkę skrobie.

 

Są ludzie, którzy zapierdalają żeby tylko mieć więcej od kogoś...etc. Każda jednostka ma inne cele, upodobania ambicje... Możesz wytykać palcem kogoś kto bardzo narzeka na to co ma, a chwilę później kładzie się z lolkiem na kanapie. Takiego kogoś nazywamy ignorantem.

 

Ludzie są różnie ukształtowani przez los, nie zawsze zależny tylko od ich poczynań. Nie ma co oceniać ludzi, tym bardziej przez pryzmat mediów społecznościowych.

 

Najważniejsze jest trzeźwe ocenianie samego siebie, czy Ty się rozwijasz, a może po prostu dobrze Ci jest z tym co masz i na jakim poziomie jesteś. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy i gorszy, bogatszy biedniejszy etc. :)

 

Szacun jeśli wszystko co masz, do czego doszedłeś, osiągnąłeś swoją pracą i umysłem. Nie nakradłeś, nie żerowałeś na innych, nie dążyłeś do celu po krzywdzie innych etc.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawdę mówiąc @ŚliskiMike doskonale Ciebie rozumiem. Na mnie życie wymusiło ryzyko na dosyć wczesnym etapie, za co teraz zgarniam pozytywne owoce. Jednak również przez to jestem bardzo krytyczny wobec znajomych, którzy moim zdaniem stoją w miejscu, nie chcą się rozwijać (mimo, że mają ku temu zasoby) i kładą lachę na wiele rzeczy. Po prostu to takie porównywanie ambicji, inne podejście do priorytetów życiowych.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj im odejść z twojej przestrzeni życiowej. Najbliższe otoczenie na ogół nie wybacza sukcesu. Pociągną cię w dół jak ich będziesz chciał wykuć na swoje podobieństwo. Każda historia się kiedyś kończy. Tytani kształtują się z dala od bezładnego ruchu pospolitego ludu. Jak nie widzisz dalszej drogi - szukaj mistrza.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma inną sytuacje, inne problemy, inną wytrzymałość, inną psychikę itd. Głupotą jest to porównywać i na tej podstawie budować swoją wartość czy samoocenę. Wszystko jest z tektury zbudowane i szybko może się odwrócić do góry nogami. Nie wiadomo co przyszłość przyniesie a zazwyczaj wystarczy jedna choroba albo trauma aby wszystko utracić. Wtedy ten ktoś "gorszy" niespodziewanie przeskoczy "lepszego". Do tego jeśli obiektywnie się porównywać to cokolwiek się zrobi zawsze będzie się od kogoś w czymś lepszym albo goszym. Wybiórcze porównania to karmienie swojego ego fast foodem czy sterydami. Porównywać się powinno tylko z samym sobą sprzed lat. Na zasadzie czy udało mi się osiągnąć swoje cele i czy zażegnałem kryzys. Czy mogę wrzucić na luz czy dalej będzie harówka itp. Nadmierna chęć do pracy też nie jest zdrowa - pracoholizm się to nazywa. 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, ŚliskiMike napisał:

A nie powinno być właśnie tak, ze swoją ciężką pracą i wysiłkiem rodzice pokazują dziecku odpowiednie podejście?

Jakby ciężka praca uszlachetniała i czyniła bogatym to więźniowie Auschwitz byliby miliarderami. Żaden znany mi milioner nie ma spracowanych rąk. W Polsce często to kwestia ustawionego przetargu na zamówienia publiczne.

 

Kiedyś miałem jak Ty. Ci co w fabryce pracują są gorsi, nie chciało im się. Jednak z wiekiem widzę, że ktoś kibel musi czyścić czy doić krowy. Wszyscy inżynierami nie będą. I raczej nie jest Twoją rolą, aby komuś mówić jak ma żyć - ani oceniać - jest to brzydko walidować swoje życie innymi. Fajnie, że się rozwijasz, chcesz coś osiągnąć, jednak nie czuj się lepszy od innych i mów pani sprzątaczce dzień dobry. W IT często ludziom się wydaje, że są ponad, a nie potrafią kibla umyć po sobie tylko zostawiają draski na muszli. Mam lewicowe podejście i dla mnie często praca sprzątaczki jest bardziej wartościowa niż praca programisty piszącego program do generowania przekierowań na stronki rodzaju "wygrałeś iphona tylko podaj numer", mimo że więcej zarabia i jest lepiej wykształcony. Dzięki sprzątaczce jest czysto i pachnąco, a taki programista przykłada rękę do wyłudzeń na ludzką naiwność (niewiele etycznie się różni od sprzedawcy garów na pokazach). 

 

Oczywiście inżynier powinien więcej zarabiać niż sprzątaczka, ale ta ostatnia też powinna mieć możliwość odłożenia kasy choćby na pralkę czy książki dla dzieci. Nie 500 plus pomoże, ale lepiej wynagradzana praca. Pracują w fabryce? OK. Dzięki nim coś masz - czy to maszynki do golenia albo twarożek na chlebek. A, że ich system rucha na potęgę - no cóż, taka mentalność i przyzwolenie. Idą do pracy, bo wszędzie jest tak samo chujowo, a chlebek z margaryną trzeba zjeść.

 

Jakby zabrakło tych w fabrykach, sprzątaczek czy kierowców to wykształciuchy i korposzczury szybko by zaczęli kwiczeć i płakać. Okazałoby się, że kible śmierdzą, autobusy nie jeżdżą, a i nie ma sojowej latte. Przez stygmatyzację prostych zawodów mamy mnóstwo specjalistów od zarządzania i marketingu, a zaczyna brakować ludzi do prostej, ale jakże potrzebnej pracy. Kto chciałby być postrzegany jako robol, ten który się nie uczył, ten gorszy, frajer? Nikt. Dlatego mamy co mamy w kraju. Na tym kończę. 

Edited by volcaniusch
  • Like 9

Share this post


Link to post
Share on other sites

@volcaniusch To zależy.
Nigdy nie miałem z tym problemu i nigdy nie patrzyłem na człowieka pracy z pogardą. Ot każdy ma swoje życie i żyje według swoich zasad. Po prostu czasami razi mnie to, że ktoś ma naprawdę niezły potencjał, ale mu się nie chce. Ot to wszystko.

Sam przechodziłem przez takie spektrum robót, że naprawdę głupi bym był, gdybym gardził ludźmi (a i sprzątaczem się było) :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.