Jump to content

Wspólne finanse


Recommended Posts

Czołem Bracia.

 

Chciałem tu opisać sytuację dot. finansów w moim związku.

 

Na początku kiedy nie byliśmy jeszcze małżeństwem i każdy zarabiał jakieś pieniądze, zadecydowaliśmy o wspólnym budżecie. Czyli każde wrzuca część swojej wypłaty dajmy na to po 2k od głowy i ma nam to starczyć na życie. Dodatkowo czynsz za mieszkanie na pół. Jakie kolwiek niespodziewane wydatki również na pół. Pozostała kasa miała służyć na prezenty jakieś prywatne cele oszczędnościowe i fanaberie.

 

Po ślubie nic się w sumie nie zmieniło. Dopiero w momencie jak zaczęliśmy reprodukcje to małża wpłacała proporcjonalnie do swoich przychodów. W momencie gdy stała się osoba bezrobotna na jakiś czas. Finanse domowe ogarniałem sam. Nadszarpnęło to lekko moje oszczędności z jednej pensji trochę trudno utrzymać czteroosobowa rodzinę ale z racji oszczędności nie było obaw że zabraknie przez dłuższy czas więc nie cisnąłem żony żeby szła do roboty. Ogarniała dom młodego. Ok. 

 

Cóż przyszedł moment kiedy żonka wróciła do roboty i zasadniczo podratowała budżet. Zarobki mamy podobne.

 

Wróciliśmy do ustaleń pierwotnych  zrzutka po ileś na wspólne konto reszta na swoje. Oczywiście zaznaczam, że to nie tak że nie jesteśmy świadomi tego ile kto ma oszczędności. Tak mi się przynajmniej wydaje, ja nic nie zatajałem. Mając zarazem wspólna wolę wrzucenia tego na ewentualne potrzeby naszej rodziny. Oszczędności odbudowane, żonka też coś odkłada jest git. 

 

Wszystko niby fajnie ale ostatnio żona stwierdziła że nie panujemy nad finansami i lepiej żebyśmy wszystko wrzucali do jednego worka i stamtąd gospodarowali kasę.

 

Mi średnio pomysł przypadł do gustu. W zasadzie nie widzę różnicy. I tak wiemy kto ile kasy ma. Posiadaczem wspólnego konta jestem ja. Żonka ma uprawnienia do korzystania.

 

Mamy zaplanowane sporo wydatków na przyszły rok więc zaoszczędzoną kase i tak trzeba będzie wydać. Myślę sobie dam kobiecie się wykazać. Na tą chwilę widzę że plan oszczędnościowy na wrzesień totalnie nie wyjdzie. Jak się uda 50% tego co wyznaczyłem to będzie dobrze. Dam jej jeszcze czas ale widzę że średnio to ogarnia.

 

I teraz pytanie do Braci. Co o tym sądzicie? Wiem, że na tym forum takie praktyki uchodzą za złe i niewlasciwe ale i tak ciekaw jestem waszych opinii oraz tego jak wyglądały wasze perypetie. Zwłaszcza, że ostatnio dostałem podwyżkę, którą również należałoby włączyć w poczet wspólnego budżetu.

  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Ja przez kilkanaście lat miałem wspólne konta, tam wpadały dwie pensje i tam były oszczędności,  relacja była zdrowa więc problemów nie było. 

Potem przypadkiem trafiłem na bank z dużo większym oprocentowaniem i uzgodniliśmy że oszczedności wylądują tam. Tak zrobiłem, założyłem konto przelałem kasę i chciałem jej załatwić wspólność, a okazało się że w tym banki się nie da. Zostałem jej zatem login i hasło, jakby sobie chciała zajrzeć. 

Potem jak relacja zaczęła się psuć,  to pierwsze co pa i zrobiła TP założę ie własnego konta i przeniesienie pensji, fartem oszczędności zostały u mnie i tam sobie leżą ;)

 

Chcesz mieć wspólne to miej, ale odradzam pełną transparentność.  Chociaż jakiegoś revoluta w telefonie, nawet bez karty warto mieć i trzymać tam trochę 100% własnej kasy.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, bzgqdn napisał(a):

Potem jak relacja zaczęła się psuć,  to pierwsze co pa i zrobiła TP założę ie własnego konta i przeniesienie pensji, fartem oszczędności zostały u mnie i tam sobie leżą ;)

 

Chcesz mieć wspólne to miej, ale odradzam pełną transparentność.  Chociaż jakiegoś revoluta w telefonie, nawet bez karty warto mieć i trzymać tam trochę 100% własnej kasy.

Wspolne konto moze usprawnic przewidywanie ruchow plci szybko nudzacej sie w zwiazku :) Wiec wspolne konto i transparentnosc moze dzialac na plus. Pytanie czy malza atrakcyjna, zeby sie o nia martwic.

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, antyrefleks napisał(a):

Wiec wspolne konto i transparentnosc moze dzialac na plus. Pytanie czy malza atrakcyjna, zeby sie o nia martwic.

Dokładnie,  a tak dobry rok wcześniej nagle założyła sobie kredytowkę, gdzie nie miałem wglądu ;)

U nas juz wszystko obgadane, choć rozwód jeszcze nie załatwiony, to już ze 3 laya zyjemy jak w wolnym zwiazku, ja nie pytam z kim wyjezdza na wakacje i vice-versa. Wiem że teraz się buja z innym który myśli że znakazl tą jedyną 🤣.

 

Ale bez off topu, tak jak piszesz jeśli to jedyne konto to widać czasem dziwne wypłaty z bankomatu, czy zakupy w nowych sklepach i tu obie strony mogą się podglądać,  zbierać haki itd.

Ja miałem farta, ale nauczony doswiadczniem uważam że każdy facet swój portfel na boku powinien mieć, najlepiej w instytucji zagranicznej która nie jest zrzeszona w ognivo wtedy komorniki i inne złodzieje jej nie ruszą, a nawet jeśli to jest więcej czasu na wyczyszczenie kont.

 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, GreyKnight napisał(a):

Wszystko niby fajnie ale ostatnio żona stwierdziła że nie panujemy nad finansami i lepiej żebyśmy wszystko wrzucali do jednego worka i stamtąd gospodarowali kasę.

 

Nie wy nie panujecie tylko ona nie panuje i chce wincyj z Twoich, zwłaszcza że:

 

 

3 godziny temu, GreyKnight napisał(a):

ostatnio dostałem podwyżkę, którą również należałoby włączyć w poczet wspólnego budżetu.

 

  • Like 4
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Pieniądze w związku dzielimy na wasze (które ty zarabiasz) i jej (które ona zarabia).

 

W okolicznościach rozwodu/ rozstania pieniądze dzielimy na jej (bo ogołoci konto wspólne, a w małżeństwie nie ma kradzieży) i twoje (czyli bilans zerowy).

 

Czego nie rozumiesz? :D

 

  • Like 11
  • Thanks 1
  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Według badań słynnych amerykańskich naukowców za zdecydowaną większość wydatków w związkach odpowiedzialne są kobiety, a większość z tych wydatków jest zbędna, a to jakieś ozdoby do domu, a to nowe meble by się przydały, bo Grażynka z Ryśkiem ostatnio kupili takie nowe i modne (mimo, że sami kupowaliście niedawno i nawtet wyglądają jak nowe, ale to nieważne), tu można remont w łazience zrobić, bo te kolory już niemodne i tak można wyliczać w nieskończoność.

 

Ponadto według badań równie słynnych i równie amerykańskich naukowców wyszło, że mężczyźni nieposiadający żony mają o około połowę większe oszczędności emerytalne niż mężowie.

 

Wnioski wyciągnij sobie sam.

 

PS: przyszłość jest kobietą:D

Edited by Krugerrand
  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

W moim przypadku żona i ja mamy założone konta osobiste oraz jedno wspólne na które po wypłacie i zapłaceniu rachunków, każdy wpłaca jakąś tam kwotę. Kwota nie jest z góry ustalona. Mamy jednak ustalone kto płaci za które stałe obciążenia budżetu. Nie miałem do tej pory większych spięć na punkcie finansowym.

Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

Wszystko niby fajnie ale ostatnio żona stwierdziła że nie panujemy nad finansami i lepiej żebyśmy wszystko wrzucali do jednego worka i stamtąd gospodarowali kasę.

 

Moja żona też tak chciała. Nie zgodziłem się. Z perspektywy lat wiem że to byłaby katastrofa.

 

Ona ma swoje pieniądze ja mam swoje.

 

 

 

Wasz układ też jest dobry:

 

-- są twoje pieniądze

-- są jej pieniądze

-- oraz wspólne konto do finansowania życia rodzinnego

 

Tego się trzymaj.

 

NIGDY nie zgódź się na wrzucenie wszystkiego do jednego worka, chyba że chcesz ją prosić o kieszonkowe jak w podstawówce od mamy.

 

 

Jawność finansów też nie jest dobra niestety.

Wspólne konto powinno być w jej banku, a twoje konto powinno być dla niej niedostępne — ani ile masz, ani co robisz z pieniędzmi, ani dostęp do historii rachunku.

 

W zasadzie wspólne konto nie jest potrzebne.

 

 

 

14 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

Mi średnio pomysł przypadł do gustu. W zasadzie nie widzę różnicy. I tak wiemy kto ile kasy ma. Posiadaczem wspólnego konta jestem ja. Żonka ma uprawnienia do korzystania.

 

To źle że wiecie ile kasy kto ma.

Tak samo źle jakbyście mieli jedno wspólne konto na FB, jeden współny mail.

Plus GPS na telefonie "dla bezpieczeństwa".

 

 

Mistrz mówił:          Jeszcze się w historii nie zdarzyło, aby komuś wolność odebrać nagle. To dzieje się małymi krokami, powoli.

 

 

 

 

 

14 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

Mamy zaplanowane sporo wydatków na przyszły rok więc zaoszczędzoną kase i tak trzeba będzie wydać. Myślę sobie dam kobiecie się wykazać.

 

Raczej kłamiesz:  wcale nie pomyślałeś "dam kobiecie się wykazać", tylko dla świętego spokoju aby nie było draki oddałeś zarządzanie.

 

Spójrz w głąb swojej duszy i zapytaj sam siebie jaka jest prawda.

 

 

 

 

14 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

Na tą chwilę widzę że plan oszczędnościowy na wrzesień totalnie nie wyjdzie. Jak się uda 50% tego co wyznaczyłem to będzie dobrze. Dam jej jeszcze czas ale widzę że średnio to ogarnia.

 

Sorki Wodzu! Ty nic już nie wyznaczasz. Co żeś wrzucił do wspólnego worka, to należy do kobiety, do jej zarządzania.

Ona rozwali każdą kasę. Gdy będzie trzeba naprawić auto, to nie będzie kasy.

Gdy będzie trzeba na leczenie dziecka dać tysiąc, to nie będzie, bo ona nie odłożyła.

 

Potem się dowiesz, że Jasiu z sąsiedztwa dwa razy w roku bierze rodzinę na wczasy, a tutaj na początku wakacji nie ma oszczędności.

 

Nic jej nie zarzucisz, bo ona to wyda na cele rodzinne. Aby dziecko miało lepszy ciuszek, i bardziej kolorowe kredki.

Aby w domu były ładne talerze i zasłony.

 

Naprawa auta? Cóż... twój problem...   Jasiu z sąsiedztwa ma sprawne auto.

 

 

 

 

14 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

I teraz pytanie do Braci. Co o tym sądzicie? Wiem, że na tym forum takie praktyki uchodzą za złe i niewlasciwe ale i tak ciekaw jestem waszych opinii oraz tego jak wyglądały wasze perypetie. Zwłaszcza, że ostatnio dostałem podwyżkę, którą również należałoby włączyć w poczet wspólnego budżetu.

 

Należałoby co? Dla świętego spokoju?

 

 

Finanse i seks rozwalają małżeństwa.

 

 

 

Co ja bym zrobił na twoim miejscu jeśli już zgodziłeś się wrzucać wszystko do jednego worka i zgodziłeś się, aby ona tym zarządzała.

 

 

1. wycofać część gotówki na cele "ratunkowe" i schować

2. dać jej zarządzać finansami, NIE wtrącać się... NIE wtrącać się.

3. ona zbankrutuje

4. gdy zbankrutowała, to:

 

-- wpłacić na cele rodzinne pieniądze "ratunkowe"

-- rozdzielić finanse na (1) jej konto   (2) twoje konto

-- zamknąć jawność tego ile kto ma

-- twoją pensję dzielić na 80%  dla rodziny    20% dla Ciebie

-- 80% podzielić na 31 dni i każdego dnia przelewać porcję na konto żony

-- jak na cele rodzinne wydasz pieniądze (np. zakup pieluch), to odliczać to w nast miesiącu od owych 80%.

 

 

Jak jej dalej nie starcza pieniędzy to coraz gorszy rygor wydatków.

Może dojść do tego,że każesz zbierać paragony i będziesz ją rozliczał.

 

 

 

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Najważniejsze to mieć jakieś własne oszczędności o których wiesz tylko Ty. To na wypadek W. Gdy znudzisz się małżonce i wyrzuci Cię z domu/mieszkania za znęcanie się nad nią. Wtedy zamiast skamleć o kąt u rodziny.znajomych. Pojedziesz jak panisko do 5-cio gwiazdkowego hotelu. Gdzie będziesz opłakiwał rozstanie. Klepiąc po tyłkach młode Divy :).

  • Like 7
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Bedac w kilku stalych zwiazkach nigdy mi nawet przez mysl przeszlo aby zakladac wspolne konto z babsztylem . Nawet nie probowaly mnie do tego namawiac bo gotowa odpowiedz byla wyryta w ich glowkach widzac moje podejscie do wspolnych wydatkow .Mialem kiedys znajomego ktory podczas pobytu w uk odkladal na wspolnym koncie kase z dziewczyna. Odkladal i zostal z niej ogolocony gdyz kolo partnerki ktora klepala na lewo i prawo o kasie  zakrecil sie amant z ktorym spiertholila z kapusta . Chlop wrocil do polin i wkrotce umarl , nawet nie musze sie domyslac ze w gwaltowny sposob . 

  • Like 2
  • Sad 2
Link to comment
Share on other sites

Kobiety nie myślą przyszłościowo, myślą tylko chwilą.

 

Są mocno impulsywne.

 

Ooo jakie fajne buty, dobiorę jeszcze bluzkę, no jeszcze spodnie bo rabat na 3 rzeczy i nagle puff wyparowuje 650 zł.

 

Kobieta mając wspólne konto traktuje jakby to było JEJ konto i potrzeby partnera nie interesują ją.

 

Kobiety potrafią podbić swoje smv za kasę męża aby znaleźć lepszego i bardziej kasiastego faceta.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Jezeli chcesz mieć co jakiś czas obrabianego kutaska, to w zyciu nie zgadzaj sie na "wspolne konto".

 

Wtedy zrobisz co ona chce, ale jej natura jest taka, ze chce mieć silnego faceta, który nie robi tego co ona chce. Ja to juz rozumiem, zrozum i Ty;D

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Kiedyś miałem taką propozycję "żeby wspólnie". No ale gdzie tu sens i logika, żeby tłumaczyć się z każdego wypadu z kolegami czy kebabem o 3:00 w nocy. Zdecydowanie byłem przeciwny.

16 godzin temu, GreyKnight napisał(a):

lepiej żebyśmy wszystko wrzucali do jednego worka i stamtąd gospodarowali kasę

Po mojemu to słaby pomysł. 

 

Układ że na wspólne rachunki jest konto - jest akceptowalny, inne klimaty to fanaberie i prawdopodobnie chęć kontroli. 

Link to comment
Share on other sites

Ja widzę znam słuszny wariant ale do niego trzeba mieć samodyscyplinę. Wariant ten sprawdził się u moich 2 kumpli którzy mają wzorowo ogarnięte te sprawy. W obu wypadkach to oni przejęli rolę dyrektora finansowego w związku. 

Czyli:

-oni zliczają wydatki i wprowadzają je w excella

-oni placa wszystkie opłaty za mieszkanie, interenty itp.

-oni ostatecznie decydują o wydatkach 

-żona dostaje kieszonkowe do przejebania (nie da się z tym wygrać bo każdy chce mieć swobodę działania od czasu do czasu).

- oni inwestują i skutecznie pomnażają kasę 

 

Rezultaty ?

-Duza ilość gotówki która została poinwestowana w nieruchomości, złoto, waluty i akcje 

-mieszkanie które nie wygląda jak pierdolnik. Raczej minimalizm

-brak ciągłego widoku paczek z zalando

 

Trzeba zagrać kartami kobiet żeby przeforsować swoje:

"Kochanie ja lubię cyferki i porządek a pozatym zależy mi żeby nasze dzieci miały odłożone pieniądze na studia itp"

 

"Kochanie jak masz wątpliwości co do słuszności budżetu domowego i pilnowania wydatków to możemy razem analizować excella"

 

"Kochanie ja gwarantuje nam że będziemy mieć dobrze ogarnięte finanse. Mogę Ci to oddać ale chce żebyśmy planowali wydatki, oszczędności i inwestycję wspólnie "

 

"Kochanie skoro tak nagle chcesz zarządzać finansami to może Ty się gdzieś wybierasz ? Nie ufasz ze podejmę dla nas najlepsza decyzję?"

 

Gwarantuje wam że żadnej kobiecie nie będzie się chciało pilnować budżetu i szukać okazji do zainwestowania. Trzeba partnerkę zniechęcić do tykania się tematu budżetu ale też pokazać że zależy nam na bezpieczeństwie finansowy.

 

Jak kobieta zamarzy o jakiejś pierdole to trzeba temat przerzucić na za 2 tyg albo za miesiąc. Np. Nowy telefon czy laptop. 

Trochę jak z dzieckiem. 

 

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

19 hours ago, GreyKnight said:

I teraz pytanie do Braci. Co o tym sądzicie?

 

Zabierz żonie pensje. Połącz ze swoją. Ustal ile możecie oszczędzać i taką kwotę przelewaj na oddzielne konto. 

Ja nie wierzę w równość małżeńską (choć wiele lat tak myślałem). Teraz sądze, że lepiej spisuje się dyktatura. 

Zwłaszcza, że kobiety mają tendencję do stosowanie podejścia, że co twoje to wspólne a co jej to wara. 

Czyli twoja pensja to bedzie wpólna pensja, ale jej pensja to jakby bardziej jej niż wspólna. 

Edited by RealLife
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

 

Jeśli dyktatura nie rozwali małżeństwa i kobieta na to się zgodzi, to okej.

 

 

Ale na miejscu kobiety nie chciałbym tak:
 

Cytat

-żona dostaje kieszonkowe do przejebania

 

 

 

 

 

Moim zdaniem optymalny model:

 

(1) są dwa osobne konta, żona ma swoje, mąż ma swoje; bez wglądu w bilingi, bez pełnomocnictwa; sfera prywatna każdego z nich 

 

(2) każde z małżonków przeznacza na życie rodzinne określony procent zarobionych pieniędzy (np. 80% idzie na rodzinę, czyli jak mąż zarabia 10 tys a ona 5 tys, to mąż daje 8 tys na rodzinę, a ona 4 tys;   jak ona nie zarabia, ale siedzi w domu z dziećmi, to mąż daje 8 tys a ona zero)

 

(3) głównie żona decyduje na co przeznaczyć pieniądze rodzinne; może dzieciom kupić nowe rowerki, albo wydać na fryzjera, albo nowy odkurzacz, albo na wakacje, albo Zalando 

 

(4) mąż przelewa na konto żony pieniądze na wydatki rodzinne ... nie wszystkie... ale aby ona miała na swoim koncie te wspólne finanse, a nie musiała żebrać

 

 

 

 

Raz w miesiącu trzeba to rozliczyć.

Jak żona nie kontroluje dobrze wydatków, to musi to robić mąż.

Każde ma swoje pieniądze o ile rodzina nie zużywa wszytkiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

 

21 minut temu, Brat Jan napisał(a):
7 godzin temu, kenobi napisał(a):

Finanse i seks rozwalają małżeństwa.

Chciałeś napisać:

" Wspólne finanse i wyłącznie wspólny sex rozwalają małżeństwa"

 

Pisałem ogólnie...

 

Brak pieniędzy, komornik, trudności z utrzymaniem, ona wydaje na bzdury, albo on na wódkę i rodzina ma problemy.

 

Żona unika seksu, mąż sfrustrowany, małżeństwo ma kłopoty.

 

On nie chce seksu z żoną, żona ma doła, czuje się źle, małżeństwo ma kłopoty.

 

 

 

No i szacun dla żon wypełniających obowiązek małzeński. :)

Mówią "Robię tak tylko, aby on doszedł do orgazmu".

 

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, Mosze Red napisał(a):

Pieniądze w związku dzielimy na wasze (które ty zarabiasz) i jej (które ona zarabia).

 

W okolicznościach rozwodu/ rozstania pieniądze dzielimy na jej (bo ogołoci konto wspólne, a w małżeństwie nie ma kradzieży) i twoje (czyli bilans zerowy).

 

Czego nie rozumiesz? :D

 

Wiele kobiet tak działa, moja też tak robiła, ale po rozwodzie jak zagroziłem sądem to połowę oddała (adwokat powiedział mi, że szansa na wygranie tego jest mała, ale była małża chyba niebogarnęła, albo miała słabszy czas, albo nowego misia na widoku...)

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, kenobi napisał(a):

 

Jeśli dyktatura nie rozwali małżeństwa i kobieta na to się zgodzi, to okej.

 

 

Ale na miejscu kobiety nie chciałbym tak:
 

 

 

 

 

Moim zdaniem optymalny model:

 

(1) są dwa osobne konta, żona ma swoje, mąż ma swoje; bez wglądu w bilingi, bez pełnomocnictwa; sfera prywatna każdego z nich 

 

(2) każde z małżonków przeznacza na życie rodzinne określony procent zarobionych pieniędzy (np. 80% idzie na rodzinę, czyli jak mąż zarabia 10 tys a ona 5 tys, to mąż daje 8 tys na rodzinę, a ona 4 tys;   jak ona nie zarabia, ale siedzi w domu z dziećmi, to mąż daje 8 tys a ona zero)

 

(3) głównie żona decyduje na co przeznaczyć pieniądze rodzinne; może dzieciom kupić nowe rowerki, albo wydać na fryzjera, albo nowy odkurzacz, albo na wakacje, albo Zalando 

 

(4) mąż przelewa na konto żony pieniądze na wydatki rodzinne ... nie wszystkie... ale aby ona miała na swoim koncie te wspólne finanse, a nie musiała żebrać

 

 

 

 

Raz w miesiącu trzeba to rozliczyć.

Jak żona nie kontroluje dobrze wydatków, to musi to robić mąż.

Każde ma swoje pieniądze o ile rodzina nie zużywa wszytkiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wbij sobie do głowy że kobieta nie chce tak jak facet ani nie myśli tak jak facet. 

Wiesz co kobiety bardzo lubią? 

Gdy facet trzyma ramę i jest facetem który stawia granicę. 

Nie kochanie nie kupisz sobie srajfona bo mamy ważniejsze wydatki. No chyba ze dorobisz sobie na boku np. Sprzątając to możesz. Bo jak dla Ciebie srajfon jest ważniejszy od oszczędności to tym bardziej nie będziesz decydowała o wydatkach. 

 

Związek trwa tak długo jak długo facet przedstawia wartość w oczach kobiety. A takie naginanie się do woli kobiety ta wartość pomniejsza. Kobieta może wyrazić swoje zdanie, warto je przemyśleć ale ostateczna decyzja należy do mężczyzny!!!

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, Gixer napisał(a):

Wbij sobie do głowy że kobieta nie chce tak jak facet ani nie myśli tak jak facet. 

 

No przecież wiem.

 

Przykład.    Jasiu wyrywa laski na portalu. Myśli "Jak ona mi przyśle swoją c*pę, to się podniecę i pójdę z nią na seks.. W takim razie wyślę jej swojego penisa, ona się podnieci i przyleci do mnie na seks".

 

 

 

21 minut temu, Gixer napisał(a):

Wiesz co kobiety bardzo lubią? 

Gdy facet trzyma ramę

 

Zgadzam się.

 

 

21 minut temu, Gixer napisał(a):

i jest facetem który stawia granicę. 

 

Nie zgadzam się.

 

 

— O... masz kanarka w klatce — zdziwił się mistrz.

— Tak. Piękny jest...

— A dlaczego w klatce?

— Bo jak otworzę klatkę, to ucieknie...

— U mnie kanarek lata swobodnie i każdego wieczoru do mnie wraca.

— Tak bez klatki? Należy chyba stawiać granice?
— Kanarek wie co może a czego nie może.

 

 

21 minut temu, Gixer napisał(a):

Nie kochanie nie kupisz sobie srajfona bo mamy ważniejsze wydatki. No chyba ze dorobisz sobie na boku np. Sprzątając to możesz. Bo jak dla Ciebie srajfon jest ważniejszy od oszczędności to tym bardziej nie będziesz decydowała o wydatkach. 

 

Yyy... ale mężczyzna ma swoje finanse. Co ma do tego ajfon żony?

 

Mówią na to przemoc finansowa?

 

 

 

21 minut temu, Gixer napisał(a):

Związek trwa tak długo jak długo facet przedstawia wartość w oczach kobiety.

 

Masz rację.

 

 

21 minut temu, Gixer napisał(a):

A takie naginanie się do woli kobiety ta wartość pomniejsza. Kobieta może wyrazić swoje zdanie, warto je przemyśleć ale ostateczna decyzja należy do mężczyzny!!!

 

Będąc kobietą nie chciałbym być w małżeństwie małą dziewczynką a męża traktować jak tatę, którego muszę prosić o kieszonkowe, aby uzbierać sobie na telefon.

 

 

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

On 9/18/2023 at 5:24 PM, GreyKnight said:

ciekaw jestem waszych opinii

https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=623

 

20 Ani synowi, ani żonie, ani bratu, ani przyjacielowi
nie dawaj władzy nad sobą za życia,
nie oddawaj też twoich dostatków komu innemu,
abyś pożałowawszy tego, nie musiał o nie prosić.


21 Póki żyjesz i tchnienie jest w tobie,
nikomu nie dawaj nad sobą władzy.


22 Lepszą jest bowiem rzeczą, żeby dzieci ciebie prosiły,
niż żebyś ty patrzył na ręce swych synów.


23 W każdym czynie bądź tym, który góruje,
i nie przynoś ujmy swej sławie!


24 W dniu kończącym dni twego życia
i w chwili śmierci rozdaj [swoje] dziedzictwo!

 

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.