Jump to content

Recommended Posts

36 minut temu, Vishkah napisał:

I skończyć jako przemocowiec z niebieską kartą i zakazem zbliżania się do niej, dziecka i mieszkania.

 

Te czasy na takie akcje już dawno minęły, tak gdzieś w połowie zeszłego wieku.

Oj od połowy to na pewno nie. Gdzieś do lat 90-tych to była norma i nikogo to nie dziwiło.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 62
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@Holy_Diver_1982 Przeczytałem.   Wnioski: a/ jesteś zazdrosny tj. czujesz się słaby choć pewnie głośno mówisz - nawet najmniej ogarnięta kobieta wyczuwa to na kilometr, b/ ona

Kolega z pracy to zawsze ciężka sprawa. Moja poszła z takim gościem rozwalając wszystko co budowaliśmy przez 7 lat. Widziałem o nim wcześniej, pisanie na tel, praca, nie wiele sobie z tego robiłe

Sorki nie doczytałem ale nadrobiłem.  Laska jest poj***ana. Tak właśnie kończą giwazdy, które mają rodzinę. A zachciewa się romansu czy innego typu sprośnych wiadomości. Wiesz. Sam Chris Hemswort

15 minut temu, Anonim84 napisał:

Oj od połowy to na pewno nie. Gdzieś do lat 90-tych to była norma i nikogo to nie dziwiło.

Nie będę się kłócił czy to był wrzesień '52 czy lipiec '90. Pewnie też zależy gdzie na świecie.

Może i nie dziwiło, może i działało. Może i było jakimś rozwiązaniem. Pewnie w krajach Islamu nadal jest.

 

Zwłaszcza że bardziej chodziło mi podkreślenie faktu że takim zachowaniem narobisz sobie więcej pod górkę; szansa że pańcia ogranie fakt dostania wpierdolu i ogarnięcia się vs że pańcia się nie ogarnie i pójdzie z wpierdolem do państwa - cóż.. rozważ je sam.

Już pomijam fakt, że przemoc w związku.. no, to dokładnie pokazuje w jakim bagnie się jest / się komuś tworzy / na jakim poziomie samemu się ustanawiasz.

 

Naprawdę chcecie doradzać innym chłopakom wykazywanie postaw przemocowych w związku? Gdzie obecnie jeśli nie dasz babeczce 20 PLN na kosmetyki to jest "przemoc ekonomiczna"? A chcecie doradzać napieprzanie jej paskiem?

 

No tak..

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Napieprzaj pasem, to na podstawie ustawy antyprzemocowej zostaniesz wyprowadzony siłą z własnego domu. I możesz sobie, rozumiesz, składać zażalenie do sądu.

 

Policjant ma prawo wydać wobec osoby stosującej przemoc w rodzinie w rozumieniu przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, stwarzającej zagrożenie dla życia lub zdrowia osoby dotkniętej tą przemocą, nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, zwany dalej „nakazem”, lub zakaz zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, zwany dalej „zakazem"

 

Powodzenia.

Link to post
Share on other sites

Bicie nie wchodzi w grę. Nie mam takich zapędów. Raz podsłuchałem jej rozmowę z siostrą. Mówiła jej cyt:

-"Że mam dziwne oczy i jestem psycholem. Chyba planuję jej morderdtwo". Także gdybym jej jeszcze przyj...ł to już wgl. po mnie.

Nigdy żadnej kobiety nie udeżyłem, ani nie zacząłem żadnej awantury. Piszę żeby było to jasne.

A wreszcie coś dziwnego. Co pokazuje, że życie pisze najdziwniejsze scenariusze. 

Stara koleżanka sama z siebie do mnie napisała. Raz, drugi. Po jakimś czasie kiedy przyjedziesz do mnie? Itp. I widzę czego chce. Ma męża...jprl. To też pokazuje jakoe są kobiety. Oczywiście pomimo mojej sytuacji ze swoją łajzą. I gigantyczną pokusą podbudowania własnej wartości nie podejmuję tematu z dawną (bardzo atrakcyjną) koleżanką. Lecz widzę czego ode mnie chce. Sama to napisała nie dosłownie, ale przyjedź a nie pożałujesz to kur..a nawet taki głąb jak ja zrozumie.

Sami widzicie jakie te baby są.

Link to post
Share on other sites

Baby to ch**je 🙂 Może należy po prostu polegać na faktach. Nie przyłapałeś na dymaniu to nie rwij koni. Daj jej ostatnie ostrzeżenie - kup dyktafon i miej szeroko otwarte oczy i zobacz co będzie. Daj sobie trochę czasu na obserwacje i dopiero potem jakieś decyzje. Koleżankę odeślij do męża bo paradoksalnie może wyjść tak, że to Ty zdradzisz. Fakty, fakty nie tylko poszlaki.. bo ludzie mają różne doświadczenia. U mnie było podobnie jak u Ciebie - po czasie wyszło, że nic więcej a ja o mało nie pojechałem po całości z inną kobietą.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
W dniu 15.09.2020 o 04:25, Holy_Diver_1982 napisał:

Sami widzicie jakie te baby są.

No są i co z tego? Trzeba do tego nabrać dystansu, mieć własne życie. Kobieta nie jest niczyją własnością. Będzie robić to, co uważa za korzystne dla siebie. Takie jest życie.

Link to post
Share on other sites

Współczuję, jakbym czytał o moim byłym związku. Może to ta sama kobieta? Też miała kolegę, też przekonująco znajdywała odpowiedzi na pytania (tylko kumpel, ma żone, kocha ją, kocha dziecko, jesteśmy tylko znajomymi), az odkryłem zdradę. Poszła w pisdu.

 

Moja rada po tym jak ją określasz wulgarnie - z tego już nic nie będzie.

  • Ty postaraj się być już spokojny
  • Jej wybuchy nagrywaj, zwłaszcza te przy dziecku
  • Nie odmawiaj jej piwka, nagrywaj jak o nim mówi czy pije przy dziecku
  • Postaraj się o jej alkoholizm

Przyda się to w walce o dziecko, a masz duże szanse aby mieć główną opiekę. Musisz jej patologie po prostu dobrze udokumentować. No i trafić na sędziego faceta, jak było w moim przypadku :)

 

Powodzenia

Edited by incognito
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, incognito napisał:

Współczuję, jakbym czytał o moim byłym związku. Może to ta sama kobieta? Też miała kolegę, też przekonująco znajdywała odpowiedzi na pytania (tylko kumpel, ma żone, kocha ją, kocha dziecko, jesteśmy tylko znajomymi), az odkryłem zdradę. Poszła w pisdu.

 

Moja rada po tym jak ją określasz wulgarnie - z tego już nic nie będzie.

  • Ty postaraj się być już spokojny
  • Jej wybuchy nagrywaj, zwłaszcza te przy dziecku
  • Nie odmawiaj jej piwka, nagrywaj jak o nim mówi czy pije przy dziecku
  • Postaraj się o jej alkoholizm

Przyda się to w walce o dziecko, a masz duże szanse aby mieć główną opiekę. Musisz jej patologie po prostu dobrze udokumentować. No i trafić na sędziego faceta, jak było w moim przypadku :)

 

Powodzenia

Tak zrobiłem kilka dni temu:

Powiedziałem, że chla codziennie przynajmniej 1 piwko, a w weekendy się upija, nic w domu nie robi (sama to przyznała), dupsko mi obrabia tak bezczelnie, że kosmos, a sama wie, że wymyśla bajki na mój temat, za co mnie nie raz przepraszała. Do tego nagle od kilku miesięcy stała się wielką fanką spacerów (wychodzi pod byle pretekstem na około 1h) 2 - 3 razy dziennie. Czasami nawet z 5. Mówię, że na domiar złego kłamie mnie w żywe oczy bo to oczywiste, że z gościem conajmniej pisze smsy cały czas (dlatego te ciągłe spacery). Ona że sypia tylko ze mną. A trzeba wiedzieć, że lubi gierki słowne. Jak wcześniej pytałem czy gość do niej podchodzi to mówiła, że nie. Okazało się, że to prawda tylko że to ona chodziła do niego na pogaduszki i znajomy mi powiedział. To powiedziała, że przecież nie kłamała bo on nie przychodził. Jprl😑 Także mówię, sypiać, a jeb..ć to dwie różne rzeczy. Miałaś zerwać kontakt i co? Po długim namyśle patrzy w podłogę i mówi, że zerwała po czym nerwowo się śmieje. Dałem ultimatim: Koniec z nami. Do następnej wypłaty nie ma Cię w mieszkaniu. A jak chcesz zostać to na zasadzie współlokatorki. Wszystko na pół. Ok. Powiedziała, że się wyprowadzi. Zobaczymy.

P.S. Tylko wk... mnie to, że prowokuje awantury o nic. A wiem, że jak z żoną się rozwodziłem to była zimna jak lód dla mnie. To był oczywisty koniec. Boję się, że zacznie gierki typu może powiedz tacie to nas zawiezie? Albo oglądamy coś? Itp. Trzymajcie kciuki za moją silną wolę. Pzdr.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, horseman napisał:

Ta kobieta ma do Ciebie ZERO szacunku i to się już nie zmieni. 

No niestety ale to prawda. A jeśli Cię nie szanuje to choćbyś się zesrał to nic z tego nie będzie. Utrata szacunku=koniec związku. 😐

Link to post
Share on other sites

Wzbudzanie zazdrości, to jeden ze sposobów MANIPULOWANIA w związkach. Zazdrość jest używana przez kobiety

do badania poziomu zaangażowania uczuciowego partnera w związek a także to stworzenia wrażenia, że uczestniczy w rywalizacji

o tą kobietę z innymi mężczyznami, co podbija jej wartość w jego umyśle i powoduje, że OFIARA bardziej się stara

wypełnić rolę PROVIDERA i z reguły podjąć jakieś działania (ślub), lub nawet machnąć dziecko (żeby uprzedzić innego samca ;-))

Twoja kobitka, która jest przed 30-ką, właśnie zauważyła "THE WALL" i panikuje. BOI SIĘ!

Boi się, że zauważysz na ulicy fajniejszą, młodszą dupę, podejdziesz ponawijasz i ją ZOSTAWISZ dla MŁODSZEJ.

Ta manipulacja bazuje na naszym silnym PIERWOTNYM instynkcie i jest skuteczna tylko, jeśli ustawiłeś się w zbyt słabej

pozycji w stosunku do kobiety.

Na razie przegrywasz, Twoja kobitka wodzi Cię za nos i próbuje wymusić na Toie jakąś decyzję 🙂

Możesz to odwrócić. Dawaj MIESZANE SYGNAŁY. Bądź czuły i miły jak nigdy, jednocześnie niech Cię "łapie" na "głębokim

zamyśleniu" i  "poważnych refleksjach". I NIE WSPOMINAJ JEJ JUŻ NIGDY O TYM PAKERZE Z PRACY, tak jakby dla Ciebie

nie istniał.

Jeszcze coś, "znałem jej pin do telefonu" - pozwoliła Ci go znać! 😄

Rozegraj to dobrze! 🙂

Ktoś nam kiedyś wmówił, że związek, małżeństwo to sielanka. To kurwa "Wojna Psychologiczna" w najczystszej postaci! 🙂

Powodzenia! 🙂

 

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, rixder napisał:

🙂

Możesz to odwrócić. (...)

😄

Rozegraj to dobrze! 🙂

Co ma odwrócić? Pani przestanie być alkoholiczką i zacznie dbać o dom, jak wcześniej tego nie robiła? Przestanie otwarcie okłamywać partnera, a być może używać na innym bolcu?

 

Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now
  • Similar Content

    • By jacekkostrzynski
      Witam,
       
      Opisywałem swoją historię już w innym temacie, jednak zbanowano mnie bodajże za nieprzeczytanie regulaminu, itd. - napisałem ją niedokładnie, chciałbym teraz dokładnie przybliżyć swoją historię.
       
      Poznałem się z nią w 2013 roku, pod koniec, miała wtedy 18 lat, ja 23. Ja miałem wtedy szalenie wysokie wymagania, sparzyłem się już wcześniej na kobietach, ale nie zostałem w jakiś sposób zrobiony na szaro, mimo, że miałem do czynienia z całkiem niezłymi agentkami. Nie miałem dużych problemów nigdy z odczytaniem natury kobiety, aż do TEJ kobiety, o czym dalej się dowiecie.  Dziewczyna ze śląska, trochę patologia- matka wszystko trzymała w ryzach, ojciec chlał, spodnie nosiła matka choć ojciec nie był pantoflem, bardziej się żarli, ale ojciec wychodził kiedy chciał i pił kiedy chciał. Po prostu się żarli, facet na pewno nie trzymał wszystkiego typowo krótko, ale pantoflem też nie był skoro wychodził i pił kiedy chciał.
      Co do dziewczyny... może właśnie dlatego tak ciężko było mi się z nią teraz rozstać, bo to nie była zwykła 'myszka'.
       
      Ja wiem jak to standardowo brzmi, bo trochę już to forum czytam i standardowy zwrot 'moja myszka taka nie jest' znam. Wiem też jednak, że ktoś tu kiedyś pisał, że dużo by dał za dziewczynę która lubi jakiś tam utwór/muzykę (nie pamiętam jakie). No więc właśnie ta 'myszka' taka była. The Doors, Velvet Underground (z Nico), Edgar Allan Poe, Pink Floyd, lubienie klimatów fińskich lodowców, zimy, itd. To może być dziwne ale wtedy miałem tak wysokie wymagania, że oprócz wyglądu, itd. laska MUSIAŁA znać te klimaty. Wychodziłem z założenia, że tylko poprzez umysł, intelekt odnajdę 'swoją' drugą połówkę. I wiecie co, coś w tym jest, niełatwo taką znaleźć, ale jak już to się stało... HAJ HORMONALNY NIE Z TEJ ZIEMI. Generalnie była to introwertyczka.
      Ale nie tylko haj hormonalny. Piękne wspomnienia, ale dziewczyna też była naprawdę pomocna. Jeździła do mnie prawie co tydzień na weekendy z biednego śląska do WARSZAWY - kupa kilometrów. To chyba dużo mówi, naprawdę dużo z siebie dała.
      Potrafiła któregoś razu w lecie płakać w pociągu, że 'nie jest już jak dawniej' gdy nie widzieliśmy się trochę dłużej niż dwa tygodnie.
      Owszem, ogólnie więcej ja zapłaciłem za te bilety (choć dokładała się ile miała) ale trudno oczekiwać, żeby laska miała kasę, nie pracowała jeszcze. Ponadto pracowała jako sprzątaczka przez chwilę... po prostu dziewczyna jak z marzeń. Skromna, dobra, znająca wartość pracy. Czułem, że Pana Boga za nogi złapałem. Przede wszystkim to poświęcenie. Raz wzięła nawet pożyczkę żeby mieć za co do mnie przyjechać. I to kto, ona, 20-21-letnie wtedy już dziewczę, studiujące, z biednego domu, bez kasy. Naprawdę bardzo to ceniłem. 
       
      Potem oczywiście zaczęło się trochę psuć. Mniej więcej po dwóch latach związku wysłała mi SMS, że nie będziemy już razem.
      Wiem jak to wygląda, typowe; 'nie wiem co czuję', jednak faktem jest, że ten miś dobry nie był. Dziewczyna dużo się poświęcała, a ja w sumie odganiałem ją gdy chciała mnie głaskać, krytykowałem, potrafiłem zjebać za złą minę; choć faktem jest, że widziałem u niej sukowatą minę a znam się na ludziach i wraz z dalszym upływającym czasem okazało się, że miałem rację. Wtedy jednak oczywiście jedyne co zrobiła to tylko ta mina, więc ciężko uzasadnić moją zjebę, potem okazało się, że zadłużyła się na ten przyjazd i podobno dlatego była taka niewesoła.
      Bardzo przeżyłem rozstanie, myślałem nawet o samobójstwie, nagle Pani już nie była taka miła... potrafiła mi napisać 'ale nagle jesteś świętojebliwy' gdy trochę na siłę udawałem miłego w SMS-ie, żeby ją z powrotem do siebie przekonać. To, co mnie bardzo zabolało to tekst, że poznała kogoś i jest dla niej interesujący. Potem okazało się, że całą historię (podobno) zmyśliła. Chciała żebym się o nią starał. No i starałem się, choć krytykowałem w SMS-ach jej wygląd, jej skórę - widać było, że ją to ruszało, a ja robiłem tak w złości z powodu tego, że tak mnie wystawiła. Pisałem tak, żeby jej pokazać 'co naprawdę myślałem' o jej wyglądzie. Choć dziewczyna była ładna, mleczna cera, blondynka.
       
      Przybrałem taktykę, żeby być dla niej miły ale nie nagabywać za często, po prostu powolne podchody. I udało się, wróciła do mnie. Potem było dalej miło, potem przyjechała na moją obronę magisterki, była ze mną w tym dniu. 
      Następnie jednak, a był to już ok. grudzień 2016 zaczęły się kolejne kłótnie. Niedługo wcześniej, w wakacje tego roku zaczęliśmy w końcu uprawiać seks. Dość późno, może dlatego, że nie było to dla mnie najważniejsze w naszej relacji, naprawdę patrzyłem oczyma miłości do niej jako do CZŁOWIEKA, DUSZY, mojego dopełnienia, a nie obiekt seksualny. Może tym jest właśnie prawdziwa miłość, kiedy ta druga osoba wcale tak bardzo Cię nie pociąga seksualnie, bo jest tak 'bliska', prawie jak siostra, choć jednak partnerka?
      Seks generalnie był piękny, byłem jej pierwszym, straciła ze mną dziewictwo.
      Na obronę mojej inżynierki (inżynierkę zacząłem dziennie równolegle z zaoczną magisterką którą skończyłem wcześniej) nie przyjechała, byliśmy w kłótni, dość powiedzieć, że moja matka pytała ją czy przyjedzie na uczczenie tej inżynierki i ociągała się, w końcu nie przyjechała.
       
      Potem pojawiły się ostre kłótnie, nie chciała się do mnie przeprowadzić od razu, tylko po licencjacie, za rok, nie chciałem tyle czekać. Podświadomie chyba czułem, że coś jest nie tak, zacząłem szukać innej- udało się. Specjalnie cyknąłem sobie z nią fotkę. Tuż przed spotkaniami z nią, moja dziewczyna pisała mi na fejsie jakieś płaczące buźki, itd. pisałem jej, że między nami koniec. Milczałem około miesiąc, ona odezwała się ona, kazałem jej spierdalać. Potem jednak ta 'nowa' laska mnie rzuciła, napisałem więc do mojej dziewczyny, a ona już nie była taka miła. Pytałem czy mnie kocha, a ona 'nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, rozstaliśmy się'. Była wręcz chamska, milczała 2 dni, potem wysłała jakiś głupi filmik, ja go skrytykowałem na co ona nazwała mnie 'polaczkiem' z którym nikt nie będzie. Wkurwiłem się i wysłałem jej specjalnie fotkę z tamtą nową a potem życzyłem 'wszystkiego najlepszego' z satysfakcją. Laskę bardzo to rozsierdziło, pisała mi o karmie która nie dosięgnie, potem, że też nie próżnowała, ma wspaniałego przyjaciela, itd. Wyśmiałem ją i pożegnałem.
       
      Po dwóch miesiącach milczenia odezwała się - jako, że byłem wciąż sam i wciąż trochę tęskniłem pozwoliłem jej wrócić. Okazało się, że faktycznie był jakiś 'kolega' ze studiów który proponował jej podwózkę, na co ona zbyła go TYLKO TYM, że kończy trochę wcześniej zajęcia, a NIE TYM, ŻE MA NP CHŁOPAKA (maksymalny fail). Pokazała mi w pełni swojego fejsa, dała hasła i czytałem wszystkie jej rozmowy z chłopaczkiem. W sumie takie pierdu pierdu o niczym, nie widziałem tam umawiania na spotkania z wyjątkiem umówienia na danie kserówkę z notatkami na uczelni, jednak rozmawiali sobie, 'żartowali' w najlepsze, co ciekawe także wtedy kiedy ja się z nią równolegle kłóciłem. Pamiętam, że właśnie wtedy pisała mi, że potrzebuje czasu i na razie zaprzestańmy spotkań. Teraz już wiem dlaczego... Mimo wszystko bezpośredniego dowodu na zdradę nie widziałem, nie było nic o umawianiu się na spotkania, te rozmowy to były takie 'heheszki' o niczym, jednak dość częste. Znalazłem moment, gdy narzekała do niego, że moja matka (a nazwała ją: MATKA MOJEGO BYŁEGO, mimo, że nie rozstaliśmy się wcale jeszcze wtedy, po prostu były kłótnie i dni milczenia) ją dręczy o jakiś przyjazd... Tak, chodziło właśnie o ten przyjazd na uczczenie mojej inżynierki. 
       
      No nic, pozwoliłem lasce wrócić, jednak nie ufałem jej i nie mogłem ścierpieć tego, że z nim pisała. Ona też jakby zaczęła mi specjalnie zabierać pilot, itp. jak mówiła, żeby 'sprawdzić czy ją pobije, bo czuje, że tak'. Zacząłem jej jakoś lekko wykręcać ręce, odpychać. Powoli zaczynało to już wyglądać źle, raz dziewczyna doskoczyła do mnie gdy po kłótni postanowiłem przejść do innego pokoju - odepchnąłem ją na co dostałem z liścia -szok, natychmiast odpowiedziałem, potem jeszcze dostała kilka razy po gębie, żeby nauczyć ją porządku. Potem na kilku jeszcze spotkaniach powtórzyły się momenty, kiedy na jej odpysknięcie uderzyłem ją z liścia. 
       
      Bardzo tego żałowałem, a gdy ona pakowała się, wybiegałem nawet za nią prosząc, żeby wróciła do mieszkania. Cóż, nie czułem się jak pizda, bo faktycznie miałem bardzo dużo za uszami, inna dziewczyna po czymś takim, zresztą słusznie, odeszłaby na zawsze. Nie chciałem jej stracić, wciąż wierzyłem, że wszystko naprawimy.
       
      Znów zaczęła być niemiła i wręcz jakby sama proponowała rozstanie po tym wszystkim co się zdarzyło. Potem przyjechała do mnie w lutym tego roku. Na dwa dni przed przyjazdem napisałem jej, że nie ufam jej w ogóle po tamtej historii z tym kolegą, na co ona napisała: 'To spadaj'. Wkurzyłem się na maksa, natychmiast odwołałem bilet, nagle zaczęła przepraszać i dzwonić. Czułem, że chce przyjechać głównie dlatego, że obiecała swojej 11-letniej kuzynce, że pokaże jej Warszawę, a że ona jak typowa kobieta chciała zawsze dobrze wypadać przed rodziną, ludźmi, ciotką (matką tej dziewczynki) to pewnie na tym jej tak zależało. Seks na spotkaniu był... cóż, mówiła, że na razie nie chce, czuje, że nie jest dobrze, czuje, że jestem dalej agresywny i choć trochę taki byłem, to daleko było mi już od tamtej agresji. Chciałem naprawdę dobrze. Na drugi dzień jednak doszło do seksu, seks był ok. Po spotkaniu powiedziała mi, że powinniśmy sobie mówić o wszystkim a ona czuła się źle przy mnie, nie czuła się swobodnie, czuła, że nadal mam w sobie agresję. Pokłóciliśmy się, na drugi dzień napisała co słychać ja ją trochę zwyzywałem, napisałem, że za to, że próbowała wczoraj wjeżdżać mi na wyrzuty sumienia, nie spotkamy się w ten weekend. I nie spotkaliśmy się, milczeliśmy prawie miesiąc (sic!), parę dni temu Pani widząc, że chyba się nie ugnę i nie odezwę wywaliła mnie ze znajomych. Bardzo mnie to wkurzyło, ale miałem przygotowany plan rozstania - napisałem do jej mamy (celowo nie do niej, żeby pokazać, że ode mnie już ani słowa w swoim życiu nie otrzyma) żeby pogoniłą ją z odesłaniem mi pierścionka zaręczynowego. Panna napisała tylko w sms-ie, że myślała, że umiem rozstać się z klasą i że niczego mi nie utrudnia ani nie trzyma na siłę.
      Od tego czasu milczenie.
       
      I tak się zastanawiam, co robić? Bierze mnie ciągle chęć, żeby jednak do niej napisać, dać sobie jeszcze jedną szansę, choć boję się, że będzie nagle opryskliwa, kto wie, może od jakiegoś czasu z kimś 'pisze', może nawet to stary orbiter?
      Był też krótki epizod w którym Panna po którymś spotkaniu na którym dostała z liścia, a po którym pokłóciliśmy się i milczałem, Panna zadzwoniła trochę z płaczem, że tęskni, ale też, że dwa dni temu założyła profil na sympatii bo chciała się 'podleczyć'. Kazałem jej go wykasować, zrobiła to. Faktem jest, że było to rzeczywiście dwa dni wcześniej, bo podała mi maila z listem aktywacyjnym. Wydaję mi się, choć naprawdę nie jestem pewien czy dobrze myślę, że od tamtego momentu jednak jest bardziej opryskliwa- może to jednak ukryta atencjuszka która nagle zobaczyła ile to może mieć fagasów?
       
      I teraz zastanawiam się co robić. Z jednej strony wątek z tamtym orbiterem... niby do niczego nie doszło, jednak za moimi plecami z nim rozmawiała. Faktem jednak jest, że te buźki płaczące, że się rozstajemy wysyłała mi będąc wciąż w toku rozmów z nim, a te rozmowy wyglądały jak 'heheszki' więc może faktycznie miłość, przywiązanie do mnie jest tutaj realne? Ale niepokojące jest, że była w stanie napisać do niego 'matka mojego byłego'. Zastanawiam się co robić, wiem, że wielu pewnie napiszę, odpuść sobie ją, ale zauważcie, że piszecie to w 99% tematów tu, a może faktycznie ona nie jest warta, żeby ją sobie odpuścić?
       
      Faktem jest, że nie wszystkie kobiety to koszmarne manipulantki, znam niejedną parę która jest ze sobą całe życie - rodzice kumpla np, itd - nie są to przecież jakieś archaiczne roczniki, a więc jak widać - da się? da się. Może jednak iść za teorią o naprawianiu a nie wyrzucaniu i zmianie na nowe, co jest usilnie promowane w dzisiejszych głupich czasach.
       
      Poradźcie co robić, nie jestem pewien, coś mi mówi, że ona mogła naprawdę mnie kochać i zasługiwać, żebym się jeszcze raz postarał, wręcz wystawił na łatwe wyśmianie i wyjebanie.
      Szkoda mi, bo naprawdę czułem, że do siebie pasujemy a przez całkiem długi czas to była piękna relacja, bez żadnych shit testów, laska poświęcała się, potrafiła nawet raz pojechać do Łodzi złożyć jakiś papierek w moim imieniu gdy ja byłem na wakacjach w Anglii w pracy.
      Poradźcie co robić, prosiłbym jednak o wczucie się w sytuację, a nie z góry - pożegnaj Panią.
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.