Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Smerfetka

Mężczyzna + kurs tańca = zmiana

37 postów w tym temacie

Cześć:)

Podzielę się moimi spostrzeżeniami :D:)

 

Otóż, mój partner zawsze chciał umieć tańczyć ... ale zawsze były jakieś tam wymówki itp...w końcu postanowił się zapisać na  kurs salsy i baciaty (chodzi już ok. 8 miesięcy, 3x w tyg)

Dodam, że z natury jest(BYŁ) osobą nieśmiałą w stosunku do obcych kobiet ...Co do tańca...cóż ...szału nie było, choć był w stanie wyjść na parkiet (2 x w ciągu 4 lat).

 

Aktualnie dostrzegam ogromną zmianę na +:):

- widać że jest pewniejszy siebie/bardziej zdecydowany

- złapał bakcyla ...jeździ na festiwale i uczy się :)

- przez to że cały czas tańczy z innymi panienkami nie ma kłopotu podejść i poprosić do tańca...wiec na imprezie nie podpiera filarów tylko tańczy

- jest bardziej atrakcyjny

 

Reasumując, polecam zapisanie się na kurs tańca:)

 

 

 

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sam kiedyś byłem się uczyć i fajne laski chodzą :D Często też przychodzą w kieckach a ja lubię popatrzeć na zgrabne giry w rajtuzkach.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, self-aware napisał:

Sam kiedyś byłem się uczyć

 

Jakiego tańca się uczyłeś ?:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie popieram :)

 

Swoją drogą, jeżeli z partnerem się dogadujesz w tańcu to i w łóżku będzie podobnie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Byłem na 3 lekcjach tańca towarzyskiego. Szło mi kijowo, ale myślę że mógłbym się wyrobic jakbym pochodził więcej. 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Selqet napisał:

Swoją drogą, jeżeli z partnerem się dogadujesz w tańcu to i w łóżku będzie podobnie. 

 

Widzę ogromną zmianę na + po kursie tańca.

Mój poziom jest słabszy ....ale on świetnie prowadzi w tańcu:)

 

4 lata stażu to w sumie mało ...ale dzięki kursowi tańca pojawiły się nowe, nieznane horyzonty :wub: do zdobycia:wub:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja chodzę od 4 miesięcy na kurs tańca użytkowego, a od jakiegoś miesiąca dodatkowo na taniec towarzyski. Fakt, że chodzę tylko raz w tygodniu, ale powiem szczerze, że korzyści w stylu większej pewności siebie raczej nie odczułem. A przynajmniej nic takiego co by się rzucało w oczy. Jedyna zaleta (poza wypełnieniem czasu, jakąś rozrywką itp.) to, że jestem w stanie coś zatańczyć na parkiecie i nie zrobić z siebie pośmiewiska (ahh te czasy licealne, gdzie jedyne co potrafiłem zrobić to obrót :P). Niemniej mam bardzo duże opory, żeby jakąś nieznaną dziewczynę zaprosić do tańca chociaż pewnie jakbym się przełamał 2-3 razy to by poszło dalej lekko.

 

I z pewnością jest różnica czy na kursie się tańczy z jedną partnerką czy z wieloma. Ja miałem jedną, stałą partnerkę i szybko następuje przyzwyczajenie. Co innego jak jest wymienianie partnerami, znacznie większa ilość nowych bodźców i to bardziej rozwija. Wtedy rzeczywiście może się to przełożyć jakoś na pewność siebie.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Beata - salsa, cha-cha ( cza-cza?? czy jak to się tam pisze? :D ) i tego typu tańce. Niestety tylko na stopień pierwszy, ale na pewno kiedyś pójdę znowu. Baaaardzo lubię tańczyć :) Sprawia mi to mega frajdę a jak kobiety jeszcze komplementują moje umiejętności to tym bardziej ;) Myślę, że teraz czuję rytm sam z siebie ( ale nie dzięki kursowi, obczaiłem to w domu ) - chociaż początki były tragiczne. W wieku 17 lat nie zatańczyłem jeszcze z nikim ani razu, bałem się zrobić z siebie debila. Potem jak zacząłem się przełamywać to też jaja były, kilka razy zdarzyło mi się podczas obrotu zajebać jakiejś kobiecie w twarz, szarpnąć tak, że się wywróciła na obcasie ( raz nawet mnie pociągnęła i leżeliśmy razem, wtedy powiedziała, że na chwilę musi iść i zaraz wraca. Oczywiście już jej nie zobaczyłem :D ).

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, self-aware napisał:

 Sprawia mi to mega frajdę a jak kobiety jeszcze komplementują moje umiejętności to tym bardzie

 

Oj super :) wiec masz poczucie rytmu :)Kobiety lubią być prowadzone w tańcu:) Działaj aby jeszcze lepiej tańczyć:)

Powiem Ci mój partner jedyne co robił w tańcu to przekładał nogę do nogi ..., ale tak się wyrobił ...a teraz  panny same wpychają się w ramiona aby potańczyć. Traktuje je jako "worki treningowe" ...co nie ukrywam zaczęło we mnie wzbudzać zazdrość :ph34r:.

 

Jeśli masz dziewczynę to na pewno nie przejdzie obojętnie wobec Twoich umiejętności ;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Beata - nie mam :D Ale kiedyś mieć raczej będę :D Poza tym z koleżankami też można przecież ;) Chciałbym ogarniać takie tańce jak kizomba czy coś w ten deseń. Imo, sporo erotyzmu w tym. Fajnie jeśli taniec się układa i jeszcze jest przecież bliskość, dotyk, klimat... No słowem jak penis stoi i można się ocierać ;) Jeśli moja ew. dziewczyna, jak mówisz będzie zazdrosna dzięki moim umiejętnościom - tym lepiej :D Czy Twój partner poza kursem tańca ćwiczył w domu? Jak długo zajęło mu przejście do PRO poziomu? I jakie tańce Wy preferujecie? :) No bo np... Taka salsa przecież wyjdzie dobrze tylko jak obie osoby potrafią ( a może się mylę? ). Wiem, że to facet prowadzi... Ale jak laska jest totalna kłoda - to ciężko. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, self-aware napisał:

Fajnie jeśli taniec się układa i jeszcze jest przecież bliskość, dotyk, klimat...

 

Owszem :) Taniec wyzwala emocje....pozwala poznać swoje jak i ciało drugiej osoby.

Tak, ćwiczy w domu...na ulicy  ....On zaczynał od zera...można powiedzieć że po 6 miesiącach (zajęcia 2-3x w tyg) zaczął "łapać" i czuć się pewnie. On nagrywa filmiki, ogląda ...później trenuje. Preferujemy salse, bachatę ...ale poziomy są różne - on lepiej tańczy i ma wiele wyższy poziom(mój jest podstawowy) ...prowadzi świetnie. Niestety nie jestem dla niego wystarczającym partnerem na trening ...dlatego właśnie jest sporo kobiet... 

Pojawiło się uczucie zwane zazdrością:D ...co jest lekkim zaskoczeniem po 4 latach pewności:ph34r:

Wiesz ja ogólnie jestem spokojna, nie robię scen ...tylko obserwuję jak panienki się proszą o taniec ...co chwilka są sms lub tel. "Czy będziesz na wieczorze tanecznym w sobotę?", " czy możemy potrenować figury ?". Kobiety też chwalą go i widać zachwyt w ich oczach a ja biedna muszę na to wszystko patrzeć :D Pewność siebie zdecydowanie wzrosła, śmiałość ...aby zatańczyć z nieznaną kobietą ...bardzo fajnie. Nawet jak jakaś dziewczyna odmówi to teraz on ma to w nosie...nie ta to inna;).

 

Ucz się, ćwicz umiejętności a kobiety będą się prosić aby móc zatańczyć z Tobą :)

Jak kobieta to kłoda - nic nie pomoże:P

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Dnia 18.04.2017 o 19:08, Beata napisał:

Reasumując, polecam zapisanie się na kurs tańca:)

 

 

Dałaś mi do myślenia @Beata, bo powiększenie skilla w dziedzinie 'TANIEC' przydałoby mi się. Bo pisząc bez ogródek, ponad męski poziom 'marnoprzeciętny' nie wyrastam (choć i tak jest lepiej niż było). A z tego co obserwuję - potrafiący tańczyć powyżej przeciętnej mężczyzna ma u pań +50 pkt do wizerunku, niejako z automatu.

 

S.

Edytowane przez Subiektywny
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

18 godzin temu, self-aware napisał:

No bo np... Taka salsa przecież wyjdzie dobrze tylko jak obie osoby potrafią ( a może się mylę? ).

 

Wiele tańców rzeczywiście takich jest. Teraz jak jestem na tańcu towarzyskim i tańczymy czaczę, walca i jakieś inne to jeśli druga osoba nie zna kroków i figur to jest słabo chyba, że się umie już tak genialnie prowadzić to może coś się da zmajstrować. Od siebie polecam na wszelkie przyjęcia, wesela i potańcówki taniec użytkowy. Partnerka nie musi znać żadnych figur, kroki są bardzo proste i łatwe do wyczucia, a po jakichś 10-15 godzinach ćwiczeń już się zna całkiem pokaźny repertuar figur, więc nie wieje nudą. Tylko z drugiej strony to nie jest taniec zbyt ambitny, więc jeśli partnerka będzie wybredna lub doświadczona w tańcu to możemy jej tym nie zachwycić. Jednak jeśli ktoś chce szybki i w miarę pewny efekt to polecam.

 

No i warto też się skupić na mowie niewerbalnej podczas tańca, żeby ten taniec nie stał się klepaniną kolejnych figur jakie przyjdą do głowy (co mi się zdarza), bo to jednak nawiązanie pewnej więzi z drugą osobą wydaje się istotą tańczenia. A na tym aspekcie się na kursach jakoś nie skupia.

Edytowane przez Waginator

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Waginator - No właśnie, jak skillować tańca dyskotekowego? Znaczy się... Jaki to jest? Bo właśnie czacza i tego typu to takie bardziej ambitne. A jakieś fajne kroki do zwykłej potancówy? Wiesz... Żeby było efekciarsko :D Wiadomo, najlepiej niby w praktyce, ale czasami jak widziałem jakie niektórzy cuda robili to hoho... Nie wpadłbym nawet na to :) Jakieś pomysły? Tak jak mówisz, nazywa się to kurs tańca użytkowego czy jakoś inaczej? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, self-aware napisał:

A jakieś fajne kroki do zwykłej potancówy? Wiesz... Żeby było efekciarsko :D

 

Masz efekciarsko :D

 

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mi się takie coś podoba np. :)

 

 

A z układów tanecznych ostatnio z tego mam tzn "beke" 

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@self-aware

 

Właśnie tak, taniec użytkowy. Tutaj masz np. ten co ja się uczę (są różne rodzaje, ale w gruncie rzeczy różnią się one tylko krokiem):

 

 

Myślę, że na zwyczajną potańcówkę nic lepszego nie znajdziesz. Praktycznie wszystkie figury jakich się uczę można zastosować na osobie, która nigdy z nimi nie miała do czynienia, wiem, bo sprawdzałem :) 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Subiektywny napisał:

A z tego co obserwuję - potrafiący tańczyć powyżej przeciętnej mężczyzna ma u pań +50 pkt do wizerunku, niejako z automatu.

 

 

Zgadzam się w 100%:).

Aktualnie obserwuję co się "dzieje" kiedy mój mężczyzna jest rozchwytywany przez kobiety (kiedy zaczynał ...kobiety nie chciały z nim "trenować" na kursach/wieczorach ...aktualnie wcześniej piszą i sobie go "bukują" :D.

Wcześniej na imprezie mój partner raczej siedział ...aktualnie jest królem parkietu. Kobiety mi zazdroszczą :D patrząc na swoich mężczyzn którzy wolą siedzieć.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Waginator - Dżinius! :) To jest świetne! Te kroki. Coś takiego chcę ogarniać :D A jednak czasem dobrze zerknąć do rezerwatu :D 

 

@Beata - zachęcasz do skillowania :) Ja już teraz wśród znajomych najlepiej tańczę i dziewczyny jak któraś nie ogarnia to mówią, że ja nauczę :P Z tym, że ja w sumie wcale nie jestem jakiś dobry... Po prostu reszta jest obiektywnie mówiąc kiepska - po prostu mają problem ze złapaniem rytmu a co dopiero mowa wtedy o różnych krokach :) 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak chcecie efekciarsko to macie :D

67f28b1a03161b580d26eb32cf80e4dd.gif

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Rnext to chyba instruktor tej drużyny :)

 

Styl taneczny to Russian Vodka Blać Dance 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hejka dziewczyny i chłopaki, a jest ktoś z Warszawy z tańczących? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.04.2017 o 19:21, Waginator napisał:

taniec użytkowy. Tutaj masz np. ten co ja się uczę

Podsunąłeś mi kolejny pomysł na rozwinięcie swojej skromnej osóbki :D tylko czy takie "drewno" jak ja potrafi to zrobić? :lol: 

Przyznam, że na samą myśl o tym, włosy stają dęba :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak, myślę, że takiego poważnego tańca nie każdy jest się w stanie nauczyć. Największym problemem moim zdaniem jest rytm, dla mnie to kompletna abstrakcja: zacząć w odpowiednim rytmie, utrzymać krok w tym rytmie i wiedzieć jakiego tańca użyć do jakiej piosenki. To jest oczywiście wersja dla tańców poważnych, a nie na potańcówki w ścisku w "rytmie" zremiksowanej muzyki po kilku trunkach. Tutaj się sprawdza ten taniec użytkowy, który jest raczej nastawiony na "efekciarstwo", różne figury, a nie na idealne zgranie się w rytm muzyki. Dodatkowo stosunkowo łatwo się prowadzi. Krótko ujmując, to jest taniec niezbyt ambitny, który pozwoli przeciętnemu sztywniakowi bez poczucia rytmu w stosunkowo szybkim czasie osiągnąć jako taki sukces taneczny na typowych imprezach.

 

No właśnie, i tutaj trzeba się zastanowić jak zdefiniować sukces. Bo teoretycznie będziesz znał krok podstawowy, potrafił zrobić ramę i wykonać kilkanaście(dziesiąt) figur tylko kwestia tego czy partnerka będzie zadowolona z tego. Podam małą ciekawostkę, że na ostatnich zajęciach instruktor wprowadził małe ulepszenie do kroku podstawowego, a mianowicie jeden krok miał być wykonany powoli, a drugi szybko. Wszystko to samo tylko zmieniła się szybkość wykonywania kolejnych kroków. Według instruktora ma to na celu przyśpieszenie piosenek o bardzo wolnym rytmie i odwrotnie, spowolnienie tych bardzo szybkich. No i nie wychodziło mi to za cholerę, nie byłem w stanie się przestawić, tańczyliśmy z partnerką w różnym tempie (ona w swoim, ja w swoim, ja sam podczas jednej piosenki miałem różne tempa), myliłem się, w dodatku nie przypomniałem sobie figur, więc leciałem pakietem podstawowym. Jednym słowem to były jedne z najgorszych moich zajęć do tej pory. Z kolei co usłyszałem od partnerki? Że po raz pierwszy odkąd zaczęliśmy tańczyć (w grudniu!) ona odczuła satysfakcję z tańca. Dostałem jakby z cegłówki w głowę. Tak więc na ten moment nie czuję się do końca upoważniony, żeby polecać ten taniec, bo tak de facto nie mam pojęcia co jest wyznacznikiem dobrego tancerza i czy rzeczywiście taki taniec jest jakoś szczególnie lubiany przez kobiety. Ale na pewno nie zaszkodzi, a można się zapisać nawet na kurs weekendowy, bo moim zdaniem już 8-10 godzin wystarcza, żeby ogarnąć sedno tańca użytkowego.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez RRRR_WWWW
      Hey,
       
      Powiem wam ze od pewnego czasu, zdecydowałem się codziennie dorzucać mały kamyczek do koszyczka poprawy, a w zasadzie powrotu do normalności.
      Moja praca u podstaw polega na:
       
       
      Ot zwyczajnie preferuje robienie interesów z facetami a nie z kobietami. Przykłady:
      - szukam wykonawcy projektu odrzucam wszystkie kobiety
      - Szukam księgowego odrzucam Kobiety
      - Wybierałem notariusza też wybrałem kancelarie kolesia a nie kobiety ale tu na miejscu się okazało ze jest babka - trudno
      - Jadę Bla-Bla car to też wole z facetem zawsze bezpieczniej.
       
      Jak nie ma opcji żeby iść do wyra z babką to wolę z nią interesów nie robić. Seks seksem a życie życiem. Jak i tak jej nie pukne to nie ma potrzeby preferować samice za to ze zrobią dzióbek.
      Inspiracją do takiej postawy była opowieść koleżanki, która to na pewnym festiwalu muzycznym potrzebowała noclegu i tak zrelacjonowała transakcje jaką zawarła:

       
       
       
       
       
       
       
    • Przez Samiec Alfa
      Niniejszy post będzie 100 postem na forum. Chciałbym bardzo mocno podziękować wszystkim braciom za daną lekcję życia do tej pory dla mnie. Jestem bardzo wdzięczny wam za to, że przybliżyliście mnie do zdobycia jak najbardziej potrzebnej wiedzy w dorosłym życiu, gdyby nie wy pewnie bym przepadł z kretesem :D Chciałbym szczególnie podziękować gościowi, który nakierował mnie tutaj zupełnie przypadkiem, a dokładnie podczas przypadkowej rozmowy na omegle :D Dzięki wielkie! Jeśli tu jesteś to się odezwij.
       
      Z racji tego, że już dość dużo czasu spędziłem tutaj i moim osobistym zdaniem, bardzo owocnie chciałbym złożyć przysięgę przed wami:
       
      -nie będę się pakować w żadne długotrwałe związki aż do 30-35 roku życia.
      -skupiam się teraz na sobie, na samorozwoju, na powiększaniu swoich zasobów materialnych jak i wiedzy
      -będę pracować wytrwale nad kontrolą emocji, a mam tutaj na myśli regularną medytację
      -dzięki waszej wiedzy i mojemu oku będę wychwytywać wszystkie błędne wzorce przekazane przez rodzinę, by przyszłe pokolenia nie doświadczały tego samo (złamię "przekleństwo pokoleniowe")
      -będę dostarczał organizmowi regularny wysiłek fizyczny
      -ciągle będę podbijał swoją pewność siebie
      -i zawsze się będę dzielić moim doświadczeniem z wami i radzić :D
       
      Pomimo tego, że jestem jeszcze młodym człowieczkiem na wielkiej drodze jaką jest życie, wierzę, że dzięki nabytemu doświadczeniu nie "spierdolę" :D
       
    • Przez felix
      Czołem kamraci.
        Chciałbym poznać Waszą opinię na pewien temat.    Kilka różnych grup naukowych, w badaniach psychologiczno socjologicznych na parach damsko-męskich (w tym małżeńskich) wykazało tezę, że im bardziej idealizujemy partnera, tym czujemy się bardziej usatysfakcjonowani ze związku oraz mamy dużo większą szansę na to by związek dłużej przetrwał i więcej dobrego przyniósł. Jesteśmy wtedy bardziej wdzięczni i wyrozumiali, a odrealnienie/idealizowanie partnera pozwala nam niejako "wbrew rozsądkowi chwili", żyć długo z jego wadami, ułatwia wybaczać czy wręcz nie widzieć błędów oraz przede wszystkim pozwala czerpać ogromną dawkę pozytywnych emocji i satysfakcję ze związku. Innymi słowy nawet jeśli jest to częściowo nieświadome (często, przynajmniej na początku, na dopingu naturalnej burzy chemicznej w organizmie), częściowo świadome (wola bycia z drugim człowiekiem, wspólne dzieci, bezpieczeństwo emocjonalne lub finansowe, sposób na samotność etc.etc.) oszukiwanie siebie to póki trwa i zakładając szczerą chęć długotrwałej relacji z tym człowiekiem wychodzi nam to jakoś na dobre. Proszę na potrzeby tej dyskusji załóżmy, że te naukowe tezy są słuszne, akurat moje osobiste obserwacje zdają się to potwierdzać - mam 36 lat i kilka bardzo różnych i bardzo poważnych związków za sobą.   Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z Markiem, że pewnego rodzaju okazywanie słabości (emocjonalnej, psychicznej, fizycznej, wydaje się, że również, w tym również sygnały, że jesteśmy "ślepi" na błędy i wady) jest czynnikiem nieświadomie odstraszającym kobiety, niezależnie od ich światopoglądu. Utrzymywanie własnej pewności siebie, psychiczna (i czasem fizyczna) dominacja oraz pewnego rodzaju zazdrość, realne widmo utraty, również pewien rodzaj permanentnego konfliktu (tj. brak u niej pełnej strefy komfortu) u kobiety powodują, że jest w relację emocjonalnie silniej zaangażowana, lojalna no i generalnie bardziej zadowolona, a sex faktycznie często wtedy smakuje obu stronom lepiej (nie jest to deterministyczną regułą, bo odczuwanie satysfakcji zależy od zbyt wielu chwilowych czynników i cech osobowych, ale osobiście ja również oceniam, że nie wchodząc w szczegóły, to częściej pomaga).   Teraz chciałbym poznać opinię innych na temat tego czy da się obie powyższe sprawy jakoś pogodzić. W moim subiektywnym doświadczeniu i pojmowaniu tego z perspektywy czasu, jeśli idealizowałem to automatycznie pokazywałem, że jestem "słabszy". Jeśli podchodziłem bardziej realistycznie i krytycznie to czułem się pod pewnym względem mniej usatysfakcjonowany całą relacją, bo częściej wchodziłem w niechciane konflikty (i częściej musiałem pokazywać niezadowolenie), ponieważ ciężej mi było zaakceptować wady i wybaczyć błędy oraz czerpałem mniejszą satysfakcję ze wspólnego spędzania czasu. Oczywiście prowadziło to też do sytuacji, w których np. z premedytacją "nie dawałem z siebie zbyt wiele". A generalnie "nie dawanie" i brak "hojności" w związku również (według naukowców) czyni nas mniej zadowolonymi i zwiększa prawdopodobieństwo rychłego zakończenia relacji.   Pozdrawiam.
    • Przez Pokorna
      Długo zastanawiałam się czy napisać o moim koledze, którego już nie ma (popełnij samobójstwo). Pomimo Waszego podejścia do moich postów, opiszę to co myślę, że warto przekazać młodym mężczyznom aby się nie poddawali i zawalczyli o siebie i zaufali sobie, i abyście nie postrzegali się przez pryzmat swojego rodzica.
       
      Mój kolega, którego już nie ma i chciał aby o nim pamiętano dobrze ( i tak o Tobie pamiętamy M.) miał to co żadne dziecko mieć nie powinno. Dom w którym spokoju nie było, wzorzec ojca jakiego żadne dziecko nie powinno mieć (ojciec M. s******n, alkoholik, egoista, s*****l, cham, choleryk, kłamca, hipokryta, nie tylko moja opinia, ale mnóstwa ludzi). Brak warunków do spokojnej nauki, rozwijania swoich zainteresowań. Nawet odejście matki od Jego ojca nie pomogło.
       
      M. zawsze starał się, odkąd pamiętam, być przeciwieństwem swojego ojca. Pracowity, kulturalny, zaradny, życzliwy. Zawsze wzbudzał mój szacunek za to, że mu się chciało tak mocno pracować nad sobą. To była psychiczna harówka. Walczenie z postrzeganiem Jego przez pryzmat Jego ojca, walczenie z kompleksami, pokazanie, że pomimo takiego ojca on jest lepszym człowiekiem, że nie jest nim.  
       
      Pewność siebie jest kluczem, otwiera wiele, pomaga zwalczać przeciwności.
       
      Pewność siebie jest bardzo istotna. To motor, który napędza do budowania własnej pozycji, świadomości swojej wartości, szacunku do siebie.
       
      To co dziecko słyszy o sobie od rodzica jest fundamentem w budowaniu pewności siebie. To co mówimy do naszych dzieci zostaje w nich, postrzegają siebie naszymi oczami. Od tego się zaczyna. Od słów i przekonaniu o naszym dziecku.
       
      Są jednostki, które mają pewność siebie wrodzoną, bardzo silną, nie poddają się różnym przeciwnością, opinią innych.
       
      Są też tacy, którym trzeba pomóc, nawet zmianą w sposobie myślenia o nich. Nie pozwalaniem innym na gardzenie, wyszydzanie.
       
      Uważam i proszę Was, którym brakuje pewności siebie, że nic nie jest stałe, to że dzisiaj jest źle to nie znaczy, że jutro musi być tak samo.
       
      Nie determinujcie siebie i nie postrzegajcie siebie przez pryzmat domu w którym się wychowujecie, bo nie mieliście żadnego wpływu na to jakich macie rodziców. Na pewno jest dużo trudniej, do pokonania jest wiele aby zmienić postrzeganie o sobie. Dzisiaj jest wiele możliwości pracy nad sobą, wiele sposobów, dzisiaj jest  łatwiej znaleźć metodę na siebie, dopasować do swojej osobowości.
       
      Nie każdy z Was może mieć wyższe wykształcenie i nie ono jest wyznacznikiem Waszej pozycji.
       
      Tym, którym brakuje pewności siebie, dajcie sobie szanse, zaufajcie sobie, pozwólcie sobie o myśleniu o sobie dobrze.
       
       
      M. minęła kolejna rocznica kiedy Cię nie ma, pamiętamy o Tobie. Pamiętamy o Tobie takim jakim chciałeś być i byłeś.
       
       
    • Przez Przemek
      Witam Braci,
      Otóż sytaucja wygląda tak, ostatnio po studiowaniu strony samczeruno i oczywiście wcieleniu rad w życie usłyszałem od dziewczyny "Zmieniłeś się na gorsze" czy to znak że idę w dobrą strone?
      W dużym skrócie rozstaliśmy się nigdy nie byłem "misiem" ale w związku z nią trochę się nim stałem przeplatało się to z byciem "samcem alfa", poszukałem przyczyn  i teraz wróciliśmy do siebie ale od samego początku zachowuję się tak jak przystało, jakieś sformułowanie co mnie obraża ostrzegam dalej to samo wychodzę. Rzadko piszę i dzwonię teraz praktycznie nie mam z nią kontaktu od paru dni, usłyszałem że ją źle traktuję, że nie staram się o nią że nie jestem prawdziwym mężczyzną "nie biegam za nią" itp.
      Co myslicie na ten temat?
      Pozdrawiam Bardzo jestem ciekawy waszego zdania Przemek.
       
      Vincent: Proszę sobie wstawić na profilu avatar!
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.