Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Smerfetka

Mężczyzna + kurs tańca = zmiana

41 postów w tym temacie

Niedawno byłam na imprezie po warsztatach tanecznych.

 

Mam przemyślenia, które potwierdzają mężczyźni i kobiety z którymi rozmawiałam przy wódeczce.

 

Otóż...  wśród kobiet które tańczą ...nie ma feministek :D

 

Jest idealnie uwydatniona kobiecość i męskość:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Smerfetka napisał:

Otóż...  wśród kobiet które tańczą ...nie ma feministek :D

 

Myślę, że może to wynikać z faktu, że w tańcu nie ma przebacz - mężczyzna kieruje i kropka. Zadaniem kobiety w tańcu jest dopasowanie się do  "flow" partnera. To jest w tym piękne :) 

 

Jeśli jest odwrotnie to taniec wychodzi karykaturalnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie tam zwykle taniec to taka przedwstępna gra godowa, która urosła do rangi osobnej przyjemności/sportu. Tańczę tylko na weselach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Selqet napisał:

w tańcu nie ma przebacz - mężczyzna kieruje i kropka.

 

100% prawdy ...i jeszcze kobieta jest szczęśliwa jak partner dobrze prowadzi i nie ważne czy jest wysoki, czy niski ...przystojny czy nie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pytanie do samiczek.

 

Czy zdażyło Wam się dojść w trakcie tańca? Lub osiągnąć stan bliski temu? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Drizzt Odp brzmi nie:P

 

7 godzin temu, AdamPogadam napisał:

urosła do rangi osobnej przyjemności/sportu

 

Na imprezach i warsztatach tanecznych widać poziom ludzi. Widać pasję i efekty wielogodzinnych ćwiczeń.

 

Dodam tylko, że na takich imprezach są bardzo atrakcyjne samiczki - co 4 mi się podobała :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

No bo Was Drogie Panie trzeba we wszystkim niemal "prowadzić" albo to Wy zaczniecie prowadzić (przejmować władzę), a wtedy to po trzykroć biada... 
Są na takich atrakcyjne na pewno nie wątpię, jednak to nie oznacza, że są zrazu dostępne we właściwy sposób ekhmm... A ja wygibasów sztucznych nie będę uskuteczniał nadaremno :D

Edytowane przez AdamPogadam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Drizzt napisał:

Czy zdażyło Wam się dojść w trakcie tańca? Lub osiągnąć stan bliski temu? :D

 

Ostatnio tańczyłam z jednym nieznajomym. Bardzo dobrze tańczył, twierdził, że żadnych kursów nie ukończył. Tak kierował, że zapomniałam o Latającym Potworze Spaghetti świecie.

 

Znajomi jak to oglądali to podsumowali to - "nieźle Cię wytarmosił". Gdyby był w moim typie - na bank bym poczuła bliski stan haha :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.06.2017 o 20:03, AdamPogadam napisał:

Są na takich atrakcyjne na pewno nie wątpię, jednak to nie oznacza, że są zrazu dostępne we właściwy sposób ekhmm...

Tego nie wiem:D

 

Ja nie jestem lesbijką, ale nie mogę się napatrzeć na piękne ciało kobiece w tańcu

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia Monday, June 12, 2017 o 21:44, Selqet napisał:

 

Ostatnio tańczyłam z jednym nieznajomym. Bardzo dobrze tańczył, twierdził, że żadnych kursów nie ukończył. Tak kierował, że zapomniałam o Latającym Potworze Spaghetti świecie.

 

Znajomi jak to oglądali to podsumowali to - "nieźle Cię wytarmosił". Gdyby był w moim typie - na bank bym poczuła bliski stan haha :)

Co naprawdę czujesz, kiedy dowiadujesz się, że osoba z którą bardzo dobrze Ci się tańczy mówi, że jest po kursach? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@B24 nie wiem, bo z takim osobnikiem nie tańczyłam. 

 

Pewnie to samo :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czasem dziewczyny odstępują, jak czują, że mają do czynienia z dużo lepszym partnerem i wymyślą inny powód. Chyba to jakiś problem w nich siedzi. Chciałbym wiedzieć coś więcej na ten temat, bo według mnie jest to dziwne. I podawanie zmyślonych powodów też jest nieuczciwe i jest złym nawykiem. 

Mój znajomy też by to potwierdził, bo tańczył i miał tego typu akcje, a posiadał klasę S. 

 

 

Edytowane przez B24

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, B24 napisał:

Czasem dziewczyny odstępują, jak czują, że mają do czynienia z dużo lepszym partnerem i wymyślą inny powód

 

Czy darzyło Ci się to ma zwykłej imprezie czy takiej np. po warsztatach tanecznych ?

 

Z moich obserwacji wynika, że jak partner dobrze tańczy/prowadzi to dziewczyny same się proszą :P

(może być też inny powód, całkowicie przyziemny np. niełady zapach z ust, smród potu, facet zamiast tańczyć to obmacuje dziewczyny, lub zbyt mocno "szarpie" co jest nieprzyjemne dla kobiety, za dużo pije alkoholu).

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z uslyszanej opowieści, to wynika, że był w jakimś klubie, gdzie dziewczyny nie potrafiły tańczyć tego, co on, czyli tańca dyskotekowego. Może te figury były dla nich za trudne. 

Ale co, jak co przecież taki ktoś jak jest instruktorem, to poradzi sobie z każdą osobą i można zaufać. 

Odnoszę wrażenie, że miały jakieś kompleksy. 

A z tym i ja się spotkałem, że dziewczyny niektóre, ale z puli tych nieumiejących tańczyć w parze na dyskotece,  mają problemy z samą sobą. 

 

Edytowane przez B24
Myśl.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może faktycznie jakieś kompleksy:huh:

 

2 godziny temu, B24 napisał:

taki ktoś jak jest instruktorem, to poradzi sobie z każdą osobą i można zaufać

 

A te dziewczyny wiedziały że jest instruktorem?

 

Wiesz, jak ja nie umiałam nic ...i poprosił mnie do tańca gość który dobrze tańczył - no siara:ph34r:...jeśli kobieta nie zna podstawowych kroków, zasad ...facet jej dobrze nie poprowadzi. Muszą być choć maleńkie podstawy.

 

Jak masz porównanie dziewczyn (chodzi o imprezy) które umieją tańczyć (chodzi o zachowanie) a dziewczyn które nie umieją nic - na pewno widzisz różnicę w zachowaniu, ubiorze, gestach i ...uśmiechu:):):) Kobieta musi zachęcić mężczyznę, aby chciał z nią zatańczyć - tam nie ma miejsca na "księżniczki"  z nadąsaną miną (no czasem się zdarzają)

 

Ja już raczej nie chodzę na imprezy gdzie nie ma osób które nie umieją tańczyć - szkoda mojego czasu :D A mężczyzna który dobrze prowadzi - coś wspaniałego :)

 

ps. Masz bardzo ładnego avatara:) Co tańczysz ?

 

@AdamPogadam W tańcu jest cudownie jak mężczyzna dobrze i zdecydowanie prowadzi :) Kobiety to uwielbiają (oczywiście nie mówię o feministkach)

Jak nie umie dobrze poprowadzić ...niestety kobieta musi przejąć kierownicę bez prawa jazdy:D i się robi tragikomedia:lol:

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez RRRR_WWWW
      Hey,
       
      Powiem wam ze od pewnego czasu, zdecydowałem się codziennie dorzucać mały kamyczek do koszyczka poprawy, a w zasadzie powrotu do normalności.
      Moja praca u podstaw polega na:
       
       
      Ot zwyczajnie preferuje robienie interesów z facetami a nie z kobietami. Przykłady:
      - szukam wykonawcy projektu odrzucam wszystkie kobiety
      - Szukam księgowego odrzucam Kobiety
      - Wybierałem notariusza też wybrałem kancelarie kolesia a nie kobiety ale tu na miejscu się okazało ze jest babka - trudno
      - Jadę Bla-Bla car to też wole z facetem zawsze bezpieczniej.
       
      Jak nie ma opcji żeby iść do wyra z babką to wolę z nią interesów nie robić. Seks seksem a życie życiem. Jak i tak jej nie pukne to nie ma potrzeby preferować samice za to ze zrobią dzióbek.
      Inspiracją do takiej postawy była opowieść koleżanki, która to na pewnym festiwalu muzycznym potrzebowała noclegu i tak zrelacjonowała transakcje jaką zawarła:

       
       
       
       
       
       
       
    • Przez Samiec Alfa
      Niniejszy post będzie 100 postem na forum. Chciałbym bardzo mocno podziękować wszystkim braciom za daną lekcję życia do tej pory dla mnie. Jestem bardzo wdzięczny wam za to, że przybliżyliście mnie do zdobycia jak najbardziej potrzebnej wiedzy w dorosłym życiu, gdyby nie wy pewnie bym przepadł z kretesem :D Chciałbym szczególnie podziękować gościowi, który nakierował mnie tutaj zupełnie przypadkiem, a dokładnie podczas przypadkowej rozmowy na omegle :D Dzięki wielkie! Jeśli tu jesteś to się odezwij.
       
      Z racji tego, że już dość dużo czasu spędziłem tutaj i moim osobistym zdaniem, bardzo owocnie chciałbym złożyć przysięgę przed wami:
       
      -nie będę się pakować w żadne długotrwałe związki aż do 30-35 roku życia.
      -skupiam się teraz na sobie, na samorozwoju, na powiększaniu swoich zasobów materialnych jak i wiedzy
      -będę pracować wytrwale nad kontrolą emocji, a mam tutaj na myśli regularną medytację
      -dzięki waszej wiedzy i mojemu oku będę wychwytywać wszystkie błędne wzorce przekazane przez rodzinę, by przyszłe pokolenia nie doświadczały tego samo (złamię "przekleństwo pokoleniowe")
      -będę dostarczał organizmowi regularny wysiłek fizyczny
      -ciągle będę podbijał swoją pewność siebie
      -i zawsze się będę dzielić moim doświadczeniem z wami i radzić :D
       
      Pomimo tego, że jestem jeszcze młodym człowieczkiem na wielkiej drodze jaką jest życie, wierzę, że dzięki nabytemu doświadczeniu nie "spierdolę" :D
       
    • Przez felix
      Czołem kamraci.
        Chciałbym poznać Waszą opinię na pewien temat.    Kilka różnych grup naukowych, w badaniach psychologiczno socjologicznych na parach damsko-męskich (w tym małżeńskich) wykazało tezę, że im bardziej idealizujemy partnera, tym czujemy się bardziej usatysfakcjonowani ze związku oraz mamy dużo większą szansę na to by związek dłużej przetrwał i więcej dobrego przyniósł. Jesteśmy wtedy bardziej wdzięczni i wyrozumiali, a odrealnienie/idealizowanie partnera pozwala nam niejako "wbrew rozsądkowi chwili", żyć długo z jego wadami, ułatwia wybaczać czy wręcz nie widzieć błędów oraz przede wszystkim pozwala czerpać ogromną dawkę pozytywnych emocji i satysfakcję ze związku. Innymi słowy nawet jeśli jest to częściowo nieświadome (często, przynajmniej na początku, na dopingu naturalnej burzy chemicznej w organizmie), częściowo świadome (wola bycia z drugim człowiekiem, wspólne dzieci, bezpieczeństwo emocjonalne lub finansowe, sposób na samotność etc.etc.) oszukiwanie siebie to póki trwa i zakładając szczerą chęć długotrwałej relacji z tym człowiekiem wychodzi nam to jakoś na dobre. Proszę na potrzeby tej dyskusji załóżmy, że te naukowe tezy są słuszne, akurat moje osobiste obserwacje zdają się to potwierdzać - mam 36 lat i kilka bardzo różnych i bardzo poważnych związków za sobą.   Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z Markiem, że pewnego rodzaju okazywanie słabości (emocjonalnej, psychicznej, fizycznej, wydaje się, że również, w tym również sygnały, że jesteśmy "ślepi" na błędy i wady) jest czynnikiem nieświadomie odstraszającym kobiety, niezależnie od ich światopoglądu. Utrzymywanie własnej pewności siebie, psychiczna (i czasem fizyczna) dominacja oraz pewnego rodzaju zazdrość, realne widmo utraty, również pewien rodzaj permanentnego konfliktu (tj. brak u niej pełnej strefy komfortu) u kobiety powodują, że jest w relację emocjonalnie silniej zaangażowana, lojalna no i generalnie bardziej zadowolona, a sex faktycznie często wtedy smakuje obu stronom lepiej (nie jest to deterministyczną regułą, bo odczuwanie satysfakcji zależy od zbyt wielu chwilowych czynników i cech osobowych, ale osobiście ja również oceniam, że nie wchodząc w szczegóły, to częściej pomaga).   Teraz chciałbym poznać opinię innych na temat tego czy da się obie powyższe sprawy jakoś pogodzić. W moim subiektywnym doświadczeniu i pojmowaniu tego z perspektywy czasu, jeśli idealizowałem to automatycznie pokazywałem, że jestem "słabszy". Jeśli podchodziłem bardziej realistycznie i krytycznie to czułem się pod pewnym względem mniej usatysfakcjonowany całą relacją, bo częściej wchodziłem w niechciane konflikty (i częściej musiałem pokazywać niezadowolenie), ponieważ ciężej mi było zaakceptować wady i wybaczyć błędy oraz czerpałem mniejszą satysfakcję ze wspólnego spędzania czasu. Oczywiście prowadziło to też do sytuacji, w których np. z premedytacją "nie dawałem z siebie zbyt wiele". A generalnie "nie dawanie" i brak "hojności" w związku również (według naukowców) czyni nas mniej zadowolonymi i zwiększa prawdopodobieństwo rychłego zakończenia relacji.   Pozdrawiam.
    • Przez Pokorna
      Długo zastanawiałam się czy napisać o moim koledze, którego już nie ma (popełnij samobójstwo). Pomimo Waszego podejścia do moich postów, opiszę to co myślę, że warto przekazać młodym mężczyznom aby się nie poddawali i zawalczyli o siebie i zaufali sobie, i abyście nie postrzegali się przez pryzmat swojego rodzica.
       
      Mój kolega, którego już nie ma i chciał aby o nim pamiętano dobrze ( i tak o Tobie pamiętamy M.) miał to co żadne dziecko mieć nie powinno. Dom w którym spokoju nie było, wzorzec ojca jakiego żadne dziecko nie powinno mieć (ojciec M. s******n, alkoholik, egoista, s*****l, cham, choleryk, kłamca, hipokryta, nie tylko moja opinia, ale mnóstwa ludzi). Brak warunków do spokojnej nauki, rozwijania swoich zainteresowań. Nawet odejście matki od Jego ojca nie pomogło.
       
      M. zawsze starał się, odkąd pamiętam, być przeciwieństwem swojego ojca. Pracowity, kulturalny, zaradny, życzliwy. Zawsze wzbudzał mój szacunek za to, że mu się chciało tak mocno pracować nad sobą. To była psychiczna harówka. Walczenie z postrzeganiem Jego przez pryzmat Jego ojca, walczenie z kompleksami, pokazanie, że pomimo takiego ojca on jest lepszym człowiekiem, że nie jest nim.  
       
      Pewność siebie jest kluczem, otwiera wiele, pomaga zwalczać przeciwności.
       
      Pewność siebie jest bardzo istotna. To motor, który napędza do budowania własnej pozycji, świadomości swojej wartości, szacunku do siebie.
       
      To co dziecko słyszy o sobie od rodzica jest fundamentem w budowaniu pewności siebie. To co mówimy do naszych dzieci zostaje w nich, postrzegają siebie naszymi oczami. Od tego się zaczyna. Od słów i przekonaniu o naszym dziecku.
       
      Są jednostki, które mają pewność siebie wrodzoną, bardzo silną, nie poddają się różnym przeciwnością, opinią innych.
       
      Są też tacy, którym trzeba pomóc, nawet zmianą w sposobie myślenia o nich. Nie pozwalaniem innym na gardzenie, wyszydzanie.
       
      Uważam i proszę Was, którym brakuje pewności siebie, że nic nie jest stałe, to że dzisiaj jest źle to nie znaczy, że jutro musi być tak samo.
       
      Nie determinujcie siebie i nie postrzegajcie siebie przez pryzmat domu w którym się wychowujecie, bo nie mieliście żadnego wpływu na to jakich macie rodziców. Na pewno jest dużo trudniej, do pokonania jest wiele aby zmienić postrzeganie o sobie. Dzisiaj jest wiele możliwości pracy nad sobą, wiele sposobów, dzisiaj jest  łatwiej znaleźć metodę na siebie, dopasować do swojej osobowości.
       
      Nie każdy z Was może mieć wyższe wykształcenie i nie ono jest wyznacznikiem Waszej pozycji.
       
      Tym, którym brakuje pewności siebie, dajcie sobie szanse, zaufajcie sobie, pozwólcie sobie o myśleniu o sobie dobrze.
       
       
      M. minęła kolejna rocznica kiedy Cię nie ma, pamiętamy o Tobie. Pamiętamy o Tobie takim jakim chciałeś być i byłeś.
       
       
    • Przez Przemek
      Witam Braci,
      Otóż sytaucja wygląda tak, ostatnio po studiowaniu strony samczeruno i oczywiście wcieleniu rad w życie usłyszałem od dziewczyny "Zmieniłeś się na gorsze" czy to znak że idę w dobrą strone?
      W dużym skrócie rozstaliśmy się nigdy nie byłem "misiem" ale w związku z nią trochę się nim stałem przeplatało się to z byciem "samcem alfa", poszukałem przyczyn  i teraz wróciliśmy do siebie ale od samego początku zachowuję się tak jak przystało, jakieś sformułowanie co mnie obraża ostrzegam dalej to samo wychodzę. Rzadko piszę i dzwonię teraz praktycznie nie mam z nią kontaktu od paru dni, usłyszałem że ją źle traktuję, że nie staram się o nią że nie jestem prawdziwym mężczyzną "nie biegam za nią" itp.
      Co myslicie na ten temat?
      Pozdrawiam Bardzo jestem ciekawy waszego zdania Przemek.
       
      Vincent: Proszę sobie wstawić na profilu avatar!
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.