Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Lalka

Walka z samym sobą.

Recommended Posts

Taki luźny temat chciałam założyć dla osób, które wygrały ze złymi nawykami, które były regularnie utrwalane nawet przez lata, ogólnie to zachęcam do takiej rywalizacji z samym sobą.

Chodzi mi ostatnio ten temat po głowie bo zadziwia mnie jak eliminacja jednego negatywnego nawyku wpływa na resztę sfer życia.

Najważniejsze cechy jakie miałam okazje w sobie odkryć ostatnio to systematyczność i motywacja.

Dzisiaj jest dokładnie 30 dzień bez fajki, ciężko jest mi się skupić na czymkolwiek bo ciągle gdzieś z tyłu głowy jest ta ochota na zapalenie papierosa ale zadziwiające jest to jak jeden taki sukces ciągnie za sobą następne.

Zmiana diety, zmiana stylu życia, kontynuowanie edukacji, systematyczność w bieganiu, w jeździe na rowerze. Ogólnie wszystko jest takie zajebistsze. Tak jakby przełamanie tego jednego nawyku otworzyło mi mózg. 

 

I teraz na pierwszy plan wchodzi motywacja. Były dni, że ciężko było mi ją znaleźć wtedy wchodziłam na forum i kilka osób służyło radą, nieźle.

Ogólnie chodzi o to, żeby zrobić jakiś pozytywny temat o tym jak stajemy się lepszą wersją siebie, z czego jesteśmy dumni, za co siebie szanujemy.

 

Ciekawa też jestem co systematycznie wykonujecie i ćwiczy to Wasz charakter, skąd Wy bierzecie motywacje. 

 

Dzięki za odzew.  :D

 

 

 

 

 

  • Like 17
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja przestałem palić z dnia na dzień po 10 latach palenia około paczki dziennie. Tyle tylko, że wcześniej przez kilka dni toczyłem ze sobą taką małą wewnętrzną walkę. Jedna strona dalej chciała palić, druga (ta słabsza) chciała przestać. Ta druga przekonała tą pierwszą i stało się... Zakodowałem sobie w głowie, że nie będę palił i coś chyba gdzieś się przełączyło bo następny papieros, który zapaliłem miał taki smak, że aż mi gębę wykrzywiało.

 

Jeszcze przez kilka miesięcy paczka leżała w widocznym miejscu, patrzyłem na nią i nic... zero emocji, żadnej chęci zapalenia. Do dziś nie palę i nie ciągnie mnie a minęło już ponad 3 lata.

 

Czy to coś zmieniło w moim życiu? Raczej nie choć wydaje mi się, że jestem bardziej spokojny. Dumny z tego nie jestem bo nie uważam tego za jakiś wielki wyczyn. Bardziej zaczęcie palenia było porażką niż rzucenie sukcesem a zatem rzucenie to taka naprawa porażki.

 

Natomiast mogę być z siebie dumny ponieważ nie ulegam presji rodziny, znajomych i otoczenia i potrafię zachować swoją odrębność i indywidualizm. Nie mam oporów by wyrazić swoją opinię i nie przeszkadza mi jeśli ktoś może być przez to zniesmaczony.

 

Co do motywacji to może być przeróżna... zmienia się w zależności od wielu czynników. Jednak ogólnie to chyba dążenie do szczęścia jest największą motywacją człowieka do robienia czegokolwiek. Sęk w tym, żeby to szczęście było Twoje a nie kogoś innego, a z tym różnie bywa...

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja praktykuję 13 cnót Benjamina Franklina. Jest jedna cnota na tydzień i jak Ci się nie uda to zaznaczasz kropką dany dzień. Benjamin Franklin dzięki temu doszedł do wspaniałego charakteru i stał się bardzo szanowaną postacią w Stanach Zjednoczonych. Prawdziwie prawy człowiek. Ale myślę, że najbardziej pozytywnie wpływa na moje życie trwanie w ciszy i filozofia. Ostatnio słucham ciągle Alana Wattsa i niektóre jego idee, spojrzenie na rzeczywistość, smak egzystencji.. coś absolutnie niebywałego. A pomyśleć, że są na tym świecie rzeczy które się nawet fizjologom nie śniły!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Lalka napisał:

Dzisiaj jest dokładnie 30 dzień bez fajki, ciężko jest mi się skupić na czymkolwiek bo ciągle gdzieś z tyłu głowy jest ta ochota na zapalenie papierosa ale zadziwiające jest to jak jeden taki sukces ciągnie za sobą następne.

Gratulacje.

Tylko uważaj, aby nawyku palenia nie zastąpić innym równie szkodliwym :)

Życzę wytrwałości w dążeniu do celu ;)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jem słodyczy już od stycznia. Ciężko było na początku a teraz w ogóle mnie nie ciągnie

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze jest potrzebny jakiś przełom żeby zmiany w życiu nie skończyły się tylko na deklaracjach, np. zagrożenie jakąś chorobą, złe wyniki badań, jakieś traumatyczne przeżycie itp cos co nas jeszcze mocniej zmobilizuje do przemian, bez tego jest bardzo ciężko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy rzucałam papierosy było mi strasznie ciężko ale dałam radę.  Teraz od kilku miesięcy mam takie postanowienie żeby dbać o zdrowie więc jem zdrowo, ćwiczę, medytuje. Nie było ciężko wcale i bardzo szybko weszło w nawyk. Teraz nawet nie myślę o tym a zwyczajnie tego potrzebuje :) Bardzo mocno motywowało mnie otoczenie bo każdy mówił otwarcie że jest w szoku jak bardzo można się wziąć za siebie i być systematycznym. Do tego na pewno widoczne zmiany wizualne w sylwetce i na twarzy, więcej energii niż zawsze i lepsze samopoczucie to chyba najlepszy motywator. 

Sama tez należę do fajnej grupy sportowej i tam też można czerpać jakąś pozytywną energię. 

Najważniejsze to się wkręcić w coś, a później już pójdzie z górki 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Lalka napisał:

Zmiana diety, zmiana stylu życia, kontynuowanie edukacji, systematyczność w bieganiu, w jeździe na rowerze. Ogólnie wszystko jest takie zajebistsze. Tak jakby przełamanie tego jednego nawyku otworzyło mi móz

Ostrożnie ze zmianami zbyt wielu rzeczy na raz, potrafi się posypać jak domek z kart. 

Ale jeśli tak czujesz i nie jest to wymuszone, być może ma sens.

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

B.dobry temat.
GRATULUJĘ!!! ZAYEBIŚCIE SIĘ TRZYMASZ! ZAZDROSZCZĘ, ALE WSPIERAM! 

Ja skumałam dlaczego nadal popalam, choć teraz powinno mi być łatwiej rzucić. 
U mnie palenie tworzy ciąg nałogów. Dzień zacznie się od fajki, to potem przez resztę dnia energetyk, kawa, słodkie, fastfood. Nie zapalę, to ani kawki, ani słodkiego. 
Daję sobie świadomie strasznie głupią i żałosną wymówkę - "bo fajki to część mnie, część mojego wizerunku i sposobu bycia"... 
Zauważyłam, że odpowiednia dieta u mnie powoduje, że znika chęć zapalenia fajki. Jeśli będzie mi dane robić zawodowo, to co chcę, to może za parę lat zbadałabym pod kątem naukowym temat "dieta a nałogi". 
Papierosy to drogi sport. Dziennie musiałabym wydawać ponad 30 zł na śmierdziuchy. Chociaż z racji ekonomii znacząco ograniczyłam ćmiki. 
Prócz nieodpowiedniej diety, to przede wszystkim - moje niedobory i ułomności emocjonalne doprowadziły mnie do tego, że fajki&reszta niezdrowych rzeczy są moimi małymi pocieszycielami. 
 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja ok 8 lat temu z dnia na dzień przestałam jesc mieso, i po paru tygodniach zrezygnowałam też  z nabiału i jajek (powody etyczne, ale okazało się że zdrowie też na tym skorzystało). W rzuceniu nałogu palenia podobno pomaga żucie korzenia tataraku. Tak słyszałam bo sama nigdy nie paliłam. Wraz ze zmianą diety zaczęłam wprowadzać inne zmiany w życiu,  przestałam oglądać telewizję, zaczęłam więcej się ruszac, . Przez większość życia byłam strasznie niesmiała, może to się wydac smieszne , ale w szkole wstydziłam się zgłaszać mimo że znałam na cos odpowiedz. Zaczęłam pracować nad tym i dziś kocham siebie. W życiu kieruję się zasadą traktuj innych tak  jak sama chcesz być traktowana. Wszystkim to polecam. Gdyby ludzie stosowali się do tej zasady to życie na ziemi byłoby rajem. Praca nad sobą naprawdę bardzo się opłaca, mogę smiało napisać że od ok 2 lat jestem permanentnie szczęśliwym człowiekiem, z nikim się nie kłócę, każdy dzień jest dla mnie magiczny, radość sprawiają mi najdrobniejsze rzeczy. Polecam wszystkim grę wdzięczności. Bierzecie kartkę i przez pierwszy tydzień wypisujecie codziennie po 10 rzeczy za które chcecie podziękować ( czyli np., 1) dziękuję że miałam piękny sen 2) dziękuję za pysznego arbuza 3) dziękuję że mam sprawne ręce 4) dziękuję za wspaniały widok za oknem 5) itd...  ). w drugim tygodniu po 20 rzeczy a w trzecim po 30. zasada jest taka że żadne podziękowanie nie powinno się powtarzać. To wspaniałe ćwiczenie szczególnie dla osób narzekających, ciągle marudzących. Pozbyłam się też nawyku stosowania kosmetyków, od ok 5 lat nie stosuję żadnych kremów, balsamów, kolorowych kosmetyków, filtrów. Skóra to nasza trzecia nerka, wszystko co na nią nakładamy dostaje się do krwiobiegu. Dlatego warto stosować zasadę, nie nakładania na skórę niczego co nie jest jadalne. To nie prawda,że kobiety fizjogicznie starzeją się szybciej niż mężczyzni, dzieje się tak przez tony chemii którą w siebie wklepujemy. Moja skóra wygląda wspaniale, Odkryłam że kiedy będziemy kierować się miłoscią do siebie i całego świata to złe nawyki będą bardzo łatwo odpadać .

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, ewelina napisał:

Ja ok 8 lat temu z dnia na dzień przestałam jesc mieso, i po paru tygodniach zrezygnowałam też  z nabiału i jajek (powody etyczne, ale okazało się że zdrowie też na tym skorzystało). W rzuceniu nałogu palenia podobno pomaga żucie korzenia tataraku. Tak słyszałam bo sama nigdy nie paliłam. Wraz ze zmianą diety zaczęłam wprowadzać inne zmiany w życiu,  przestałam oglądać telewizję, zaczęłam więcej się ruszac, . Przez większość życia byłam strasznie niesmiała, może to się wydac smieszne , ale w szkole wstydziłam się zgłaszać mimo że znałam na cos odpowiedz. Zaczęłam pracować nad tym i dziś kocham siebie. W życiu kieruję się zasadą traktuj innych tak  jak sama chcesz być traktowana. Wszystkim to polecam. Gdyby ludzie stosowali się do tej zasady to życie na ziemi byłoby rajem. Praca nad sobą naprawdę bardzo się opłaca, mogę smiało napisać że od ok 2 lat jestem permanentnie szczęśliwym człowiekiem, z nikim się nie kłócę, każdy dzień jest dla mnie magiczny, radość sprawiają mi najdrobniejsze rzeczy. Polecam wszystkim grę wdzięczności. Bierzecie kartkę i przez pierwszy tydzień wypisujecie codziennie po 10 rzeczy za które chcecie podziękować ( czyli np., 1) dziękuję że miałam piękny sen 2) dziękuję za pysznego arbuza 3) dziękuję że mam sprawne ręce 4) dziękuję za wspaniały widok za oknem 5) itd...  ). w drugim tygodniu po 20 rzeczy a w trzecim po 30. zasada jest taka że żadne podziękowanie nie powinno się powtarzać. To wspaniałe ćwiczenie szczególnie dla osób narzekających, ciągle marudzących. Pozbyłam się też nawyku stosowania kosmetyków, od ok 5 lat nie stosuję żadnych kremów, balsamów, kolorowych kosmetyków, filtrów. Skóra to nasza trzecia nerka, wszystko co na nią nakładamy dostaje się do krwiobiegu. Dlatego warto stosować zasadę, nie nakładania na skórę niczego co nie jest jadalne. To nie prawda,że kobiety fizjogicznie starzeją się szybciej niż mężczyzni, dzieje się tak przez tony chemii którą w siebie wklepujemy. Moja skóra wygląda wspaniale, Odkryłam że kiedy będziemy kierować się miłoscią do siebie i całego świata to złe nawyki będą bardzo łatwo odpadać .

Może nie jestem uzależniona, a po prostu bardzo lubię i interesuje sie kosmetyką więc uważam, że wklepywanie w siebie balsamów itd dla kobiet jest potrzebne. Wystarczy czytać składy i wybierać naturalne smarowidła :) tak samo jest z jedzeniem.

Myślę że te kartki wdzięczności też sa fajną opcją dla osób które nie doceniają tego co mają

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o kartki, to typowa kobieta opisywana na forum miałaby, tylko jedną kartkę wiadomo gdzie 😋 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Lalka

No i zajebiście.

Tak mi się skojarzyło: swego czasu zaczytywałem się Castanedą i ten jego indiański szaman twierdził, że w momencie  kiedy robisz jedno działanie wystarczająco długo i regularnie zdobywasz skilla zwanego niezłomną intencją i możesz to zastosować do wszystkiego w swoim życiu.

Edited by icman

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Lalka

Jeszcze jedno; o ile dobrze pamiętam, pisałaś niedawno że zaczęłaś udaną relację, żeś zakochana.

Pewnie sporo tego co robisz, to mocne kopnięcie do przodu, ma w tym swoje źródła.

Takie odblokowanie uśpionych sił.

To nic złego i fajnie ten stan wykorzystać dla budowania siebie, ale warto mieć tego świadomość.

Tak, by kiedy pojawią się trudności w relacji czy (nie życzę), jej koniec, wszystko inne nie runęło.

 

Obserwuj się pod tym kątem, czy jedno nie przekłada się na drugie w negatywny sposób. Bo jeśli w pozytywny, to tylko się cieszyć.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Yolo napisał:

@Lalka

Jeszcze jedno; o ile dobrze pamiętam, pisałaś niedawno że zaczęłaś udaną relację, żeś zakochana.

Pewnie sporo tego co robisz, to mocne kopnięcie do przodu, ma w tym swoje źródła.

Takie odblokowanie uśpionych sił.

To nic złego i fajnie ten stan wykorzystać dla budowania siebie, ale warto mieć tego świadomość.

Tak, by kiedy pojawią się trudności w relacji czy (nie życzę), jej koniec, wszystko inne nie runęło.

 

Obserwuj się pod tym kątem, czy jedno nie przekłada się na drugie w negatywny sposób. Bo jeśli w pozytywny, to tylko się cieszyć.

Mnie się wydaje, że właśnie jakaś spora zmiana w życiu dała jej dużo energii i chęci zmian( może właśnie miłość). Jak wszystko wróci do normy to i zapał trochę opadnie ( czego nie życzę oczywiście) 

Byc może jest też w jakiejś fazie swojego życia, że ma silniejszą potrzebę samoaktualizacji niż zawsze, widzi więcej możliwości, niewykorzystanego potencjału itd

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Yolo Nie do końca tak jest, moja zmiana pochodzi ode mnie, fundamentem nie jest związek. Wiem co masz na myśli ale to nie w tę stronę. Też się nad tym zastanawiałam ale ja raczej szłam w stronę kryzysu jakiegoś przed 30. :D

Doszłam jednak do wniosku, że bardziej chodzi o to, że nie mieszkam już z toksycznymi osobami, mam swoje miejsce gdzie jest mi dobrze, budzę się i cieszę, wracam z pracy i się cieszę. 

Nie każda pozytywna zmiana w życiu musi być powodowana kimś albo jakimiś zmianami, od nas zależy czy idziemy w górę czy w dół. 

 

@Izaa25 Nie chodzi o zapał, a o systematyczność, o wyrobienie pozytywnych nawyków. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Lalka napisał:

 

@Izaa25 Nie chodzi o zapał, a o systematyczność, o wyrobienie pozytywnych nawyków. 

Zapał idzie również w parze z systematycznością ale jeśli to są zmiany z własnej potrzeby to myślę, że łatwiej będzie wyrobić sobie pewne nawyki

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Lalka napisał:

Ciekawa też jestem co systematycznie wykonujecie i ćwiczy to Wasz charakter, skąd Wy bierzecie motywacje.  

Mnie motywuje jak próbuję powracać do swojego nałogu, bo już mi nie smakuje. Najpierw się odzwyczaić, a potem spróbować powrócić tylko po to, by się przekonać że nie warto, bo nie ma do czego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Palenie rzucilam 7 lat temu. Powodem rzucenia było to, że mój synek mnie o to poprosił i mu to obiecałam, za co będę mu wdzięczna do końca życia, bo była to najlepsza decyzja.(od razu zaznaczam, że palić wychodziłam pod dom, nigdy wewnątrz i nie przy dziecku)

 I zamiast się tym cieszyć (tym że nie palę) to pierwsze miesiące spędziłam latając po lekarzach, bo miałam ataki paniki, kołatanie serca, zawroty głowy, bałam się o swoje zdrowie i życie. W badaniach wyszło, żem zdrowa jak ryba. I w końcu lekarz zasugerował, że to efekt braku nikotyny i pewnie kilku i innych substancji z papierosów, które otumaniały układ nerwowy. A teraz organizm jest bez otumaniacza i te nerwy z ostatnich lat będą wychodzić w formie właśnie nerwicy. 

Z czasem ustąpiło, ale musiałam to porządnie przepracować i przy każdym takim incydencie musialam sobie samej przypominac " nic ci nie jest, twoje serce jest zdrowe, oddychaj, to tylko panika". 

Faktycznie od dlugiego czasu już takich ataków nie miałam i wróciło to do normy.

W miedzyczasie był mobbing w pracy (i tu przyznaje rację panom z forum ze baby sie nie nadają na kierownicze stanowiska, bo póki mężczyzna był dyrektorem to nie było mowy o czymś takim), depresja, zwolnienie z pracy.

I tu po początkowej załamce nastąpił przełom. 

Stwierdziłam, że robié wszystko, zeby wiecej nikt mnà nie pomiatał, znajde pracę, która da mi satysfakcję i jednocześnie dużo czasu wolnego, który będę mogła poświęcić dzieciom.

I znalazłam.

Teraz etap drugi - od 2 tygodni na diecie.

Bo stwierdzilam, ze musze o siebie i swoje zdrowie zadbac. Zeby dzieciaki mialy zdrowa mame, ktora nie zejdzie na zawał w wyniku otyłości etc.

Mam ten problem, że stresy zajadam (wiem, że wiele osób w depresji nie ma apetytu prawie nic nie je, a ja na odwrót niestety) słodycze to moja zmora.

A teraz 2 tyg bez slodyczy i bialego pieczywa i mam 4 kg mniej.

Wiec jestem z siebie dumna.

Moją motywacją jest to, że chcę żyć jak najdłużej i być szczęśliwą. A najbardziej motywują mnie moje dzieci. 

Etap 3 - studia zaoczne. Ale to od pazdziernika. 

Dawno temu rzucilam studia w polowie i te 3,5 roku zostalo zmarnowane. Najwyzszy czas to darobic i uzyskac tytuł.

We wrześniu robie rowniez szkolenie zawodowe. 

Powoli wychodzę poza swoją strefę komfortu i czuję się z tym super.

Najgorsze i najcięższe to podjąć decyzję i ją utrzymać.

 

Btw. Jak tam @Lalka trzymasz sie dzielnie w niepaleniu?

Edited by MalVina
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heh poczułem się wywołany do tablicy @Lalka :) 
Dobra robota 30 dni! Jest co świętować!

 

U mnie rzucenie palenia po 12 latach było raczej jednym z wielu zwyciestw nad sobą. Po ciężkich bataliach by się zmienić i zmienić swoje życie.
Heh nawet nie zdajecie sobie sprawy drodzy bracia i siostry jak czyjaś dobra wola potrafi zmienić życie na lepsze. 
Moje rzucenie palenia to jedno z kilku zwycięstw, inne to pójście na siłownię i trzymanie diety i ogólne postanowienie aby dbać o siebie!

Ale to była trudna i długa droga, wymagała ode mnie zmian w życiu codziennym, mindsetcie, przepracowaniu wielu spraw zamiecionych pod dywan z przeszłości.
No i pomoc mojego najlepszego przyjaciela też była wielką częścią tej ścieżki.


Trudno byłoby mi zmieścić całą historię w jednym poście. Może kiedyś napiszę więcej! Teraz dobrej nocy :) 

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Posejdon jestem sama. To mój świadomy wybór od wielu lat. Nie uznaję przypadkowego seksu, uważam, że energia seksualna ma ogromną wartość, transmutuję ją na inne rodzaje energii.  Szanuję każdego człowieka niezależnie od tego co robi i kim jest. Praca nad sobą i samorozwój to to nad czym głównie się skupiam. Być może kiedyś poczuję, że pragnę cieszyć się życiem wraz z innym człowiekiem , wtedy stworzę szczęśliwy związek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, ewelina said:

1. Nie uznaję przypadkowego seksu, uważam, że energia seksualna ma ogromną wartość, transmutuję ją na inne rodzaje energii. 

 

2. Szanuję każdego człowieka niezależnie od tego co robi i kim jest.

 

3. Być może kiedyś poczuję, że pragnę cieszyć się życiem wraz z innym człowiekiem , wtedy stworzę szczęśliwy związek.

1. To nie to samo. Gdy chcesz się napić wina nie da się zastąpić tego umyciem podłogi.

2. Błąd. Szanuje się tych co są warci szacunku. Na szacunek trzeba zapracować.

3. To nie jest gwarantowane. Inny człowiek może właśnie teraz kogoś szuka a zanim ty się zdecydujesz on może już nie być dostępny. Zobacz ile jest samotnych kobiet które wierzyły i wciąż wierzą, że lada dzień książę zapuka do ich okienka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ad 1. Myślę, że da się i wszyscy robimy to wiele razy każdego dnia, czyli nie ulegamy naszym myślom (jedni częściej inni rzadziej).  Przez całe życie praktycznie w każdej sekundzie podejmujemy jakąś decyzję. Jak wygląda nasze życie zaczyna się już od naszych myśli. Czy kiedy nachodzi Cię myśl na piwo w pracy pijesz je? Czy gdy coś sobie postanowisz, a najdzie Cię myśl by to złamać robisz to? Czy gdy widzisz kobietę, która Cię pociąga i masz ochotę z nią w danej chwili na kontakt seksualny to gwałcisz ją? Transmutacja energii seksualnej jest znana od tysięcy lat, to nic nowego.

Ad 2. Każdy człowiek jest niesamowitą istotą! Dlaczego trzeba zapracować na szacunek? Kto według Ciebie nie jest wart Twojego szacunku? Nawet jeśli ktoś postępuje w sposób, który nam nie odpowiada, to dzięki niemu wiemy jacy nie chcemy być.

Ad 3. Ja tak na to nie patrzę. W obecnych czasach ludzie myślą, że związek zapełni pustkę, którą mają w środku. Uważam, że tylko człowiek który sam ze sobą jest w pełni szczęśliwy potrafi stworzyć udany związek, tak by dać partnerowi to co w nim najlepsze, a nie obciążać swoimi problemami i niedociągnięciami. Ja na chwilę obecną energię poświęcam na rozwój i pomoc innym. Wiem, że jeśli tylko zapragnę to pojawi się właściwa osoba. Świadome zarządzanie swoimi myślami jest kluczem do sukcesu.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.