Jump to content

Dłużej nie dam rady jestem na wykończeniu


Recommended Posts

Gdyby ktoś mnie zapytał "a co cię nie wkurwia" to pewnie nie potrafiłbym odpowiedzieć albo że niewiele rzeczy itp. Moich załamań nerwowych ciąg dalszy. Miałem się nie żalić więcej lecz chcę to z siebie wyrzucić. Dobija mnie i przeraża obecna rzeczywistość w której absolutnie się nie odnajduję, nie akceptuję i nie mam zamiaru. Darujcie sobie kopanie leżącego. Chcę tylko przedstawić jak postrzegam ten świat.

 

Nie raz usłyszałem od kolegi że daje się jebać jak dziwka na odległość innym ludziom, że mam opowiedzieć o swoich problemach na onkologii itp. Wczoraj po dłuższym czasie wyjście z domu do miasta w celu załatwienia kilku drobnych spraw. Oczywiście popierdalanie na piechtę i tramwaje i autobusy. O własnym aucie pomarzyć mogę. Nie minęło parę minut jak demony się zleciały. Po prostu wkurwiam się do granic możliwości na widok niektórych ludzkich larw. Najpierw nabotoksowana gumilala w E klasie AMG która była ledwie widoczna za kierownicą, po chwili kolejna w suvie Porsche z lanserskim pieskiem na siedzeniu pasażera.

 

Doszedłem na przystanek. Podjeżdża autobus, wchodzę i oczywiście połowa bez maseczek. To mi w sumie zwisa, każdy ma inny stosunek do pandemii i łatwo o kłótnie w tym temacie, jednak sam fakt że wyraźnie jest informacja aby przed wejściem założyć. Jestem na miejscu wchodzę do biurowca. Oczywiście gdzie nie spojrzę to juleczka z telefonem przy gębie siedzi za biurkiem i łażą w grupach i heheszki i psipsianie. Załatwiłem co trzeba, wychodzę  i kieruje się z buta do niestety galerii handlowej. Oczywiście po drodze znowu pańcie z wrednymi gębami rozpadającymi się od skalpela w swoich suvach z towarzyszącymi im york terierami .

 

Przed wejściem do galerii było widać i słychać żółte Audi R8 cabrio stojące na światłach a w nim dobrze odkarmiony, ubrany i przystrzyżony lanserski bykus z uśmieszkiem na ustach. W galerii wiadomo, lans i bujanka kto tylko może. Znowu gdzie nie spojrzę to na tzw wysepkach tylko naburmuszone księżniczki z iphoneami przyklejonymi do mordy.

 

Nawet jak jedzą to ciągle kontakt wzrokowy z telefonem musi być. Nawet w spokoju nie mogłem zjeść bo blisko zasięgu wzroku  znalazła się ubrana od stóp do głowy różowa karynka typowego sebastiana ze swoim brajankiem. Usta oczywiście pontonowe stworzone do robienia loda. Mogłaby wessać kulę do kręgli przez słomkę. Większość sklepików oczywiście sfeminizowana. Ubrane i wytapetowane pańcie sprzedają ciuszki, kosmetyki, biżuterię itp. Cała ta branża związana według mnie ze stratą czasu, snobizmem  i próżniactwem.

 

W każdym razie uroda i prezencja, kiecka i obcasy obowiązkowo. Kręcą się na zakupach żonki januszy z telefonem przy uchu. Jak widziałem facetów to zazwyczaj styranych dźwigających ciężkie pakunki. Pytam kurwa gdzie to piekło kobiet ??? W perfumerii to zazwyczaj panienki biegały dookoła mnie z wymuszonym uśmiechem, rzyczliwością i był sztucznie miłe bo za to im płacą wiadomo. Teraz to nawet żadna nie splunęła. Najlepsze jak wychodziłem z galerii. Pięć karynek w jednym aucie z wrednymi mordami całymi w tapecie jechało do galerii z muzą na maksa.

 

Zniesmaczony całym tym ogółem wróciłem do domu. Oczywiście po drodze przeklinając wszystko i wszystkich prawie na głos. Nie zdziwiłbym się jakby mnie ktoś na osiedlu rozpoznał albo nagrał. Całe życie jak zmoknięty bezpański zbity pies. Potem pozostał spacer z pieskiem i kolejna dawka wkurwienia. Pełno nowobogackich i sebastiany cwaniaki w beemkach plus ta patologiczna młodzież z której nic pewnie nie wyrośnie. Stracone pokolenie. Na dobitkę gówniarz ok.20 letni w bełemfu, upozorowany na 50 centa, który po prostu śmiał mi się w ryj jak na niego spojrzałem.

 

Mieszka parę ulic ode mnie. Tatuś jego ma firmę. Potem mój staruszek usłyszał moje komentarze pod domem i tylko zapytał czego buczę ? Tak to w skrócie wygląda. Przykro się pewnie wam robi albo macie ubaw jak to czytacie że koleś dobijający do 40-stki ma takie problemy. No ale tak to już się żyje jednostce przyzwoitej, wrażliwej, dobrej, nie nauczonej nigdy cwaniactwa życiowego. Odwrócili się znajomi, koleżanka i kolega z liceum mieszkający na tym osiedlu nie poznają mnie. Kuzynki nie przyjmują zaproszenia na fb od kuzyna nieudacznika.

 

Kuzyn kuzyna pocisnął mi że mam łeb ztyrany i nie będzie ze mną gadać jak nie znajdę pracy i nie pójdę na terapię. I mówi to cwaniak z karynką z plastiku i silikonu u boku. Odnoszę wrażenie że cały ten świat ma mnie w dupie łącznie z rodziną z którą tylko wychodzi się na zdjęciach. Kurwa nienawidzę tego świata i tej pierdolonej rzeczywistości gdzie króluje tylko lans, atencja i szpan !!! W internecie gdzie nie wejdę to tylko reklamy i propozycje pojebanych programów i filmów które mają demoralizować. Jestem spalony w blokach. Jakby życie toczyło się bez mojego udziału i miało mnie w dupie. Jestem śmieciem bo nie mam nikomu nic do zaoferowania. Bolą mnie stopy i nogi od łażenia.

 

W sprawie pracy bez odzewu. Wysyłałem CV-ki i nawet ci nie odpiszą ani nie zadzwonią. Gdzie tu równość i sprawiedliwość ? Aha zapomniałem. Zasrane życie nie jest sprawiedliwe. Kto do tego dopuścił żeby za wypinanie dupy na instagramachy czy onlyfansach kobietki zarabiały fortuny ? Na pęczki takich co śmigają nowymi luksusowymi autami. Tak jestem zdeklarowanym mizoginem i nienawidzę współczesnych kobiet/księżniczek !!! Taki męski szary śmieć jak ja może tylko szczekać i wyć do księżyca a inni na mnie i tak nasrają. "Zajmij się swoim życiem", "wyjdź do ludzi", "nie zazdrość innym tylko pracuj nad sobą". Tylko w tym wszystkim zawsze pozostanę sam. Kogo to obchodzi że się rozwijam lub ćwiczę itp ?

 

Karynka wrzuci relację na insta o swoim życiu i spuszczania się nad nią nie będzie końca. Jeszcze na tym zarobi. Kurwa nienawidzę tego świata i życia raz jeszcze. Nawet gówniarstwo na osiedlu mi ciśnie. Przejebane mam w życiu bo chcę spokoju i normalności, jestem konserwatywny i prawicowy raczej. Nie zostałem też neurochirurgiem, nie poszedłem na studia, nie interesuje mnie ekonomia, polityka, gospodarka i nie jestem spasionym ulańcem informatykiem czy z it. Jestem konfliktowy.

 

Nie znoszę wolnościowych róbta co chceta, ogólnie nienawidzę już ludzi. Jestem więźniem swoje ciała skazanym na wieczną już frustrację. Nie mam po co wychodzić z domu. Mogę tylko w wielu kwestiach obchodzić się smakiem. Przepraszam za wulgaryzmy i chaotyczny cały wpis. Wiem że niedojrzała dziecinada, ale tacy jak ja to fakt.

 

"I NIE ZMIENIA SIĘ NIC, I DALEJ TRZEBA ŻYĆ"

  • Like 2
  • Thanks 4
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ja Ci szczerze napiszę dwie rzeczy, które tak na szybko przyszły mi do głowy:   1. Zazdroszczę Ci bo masz zdrowie. Nawet nie masz pojęcia, co znaczy móc po prostu wyjść i chodzić po ulicy, p

Na wstępnie, nie będę Ci dogryzał, ani słodził. Nic z tych rzeczy.   Kilka słów ode mnie i tyle.   1. Znalazłeś się w takim położeniu w życiu, gdzie ten rodzaj interpretacji rzeczy

Ch.ujowy wzorzec przekazany przez bogobojnych rodziców. Też tak miałem. Tylko że w wieku 19 lat opuściłem dom rodzinny. I na własnej skórze dowiedziałem się jakie są zasady gry. Od tamtej pory postano

Dałem radę przeczytać połowę, jedyna myśl 

Ja pierdolę, co za toksyk. 

 

Gościu, gdybyś był moim kumplem przerwałbym Ci Twój wywód w połowie i sobie poszedł w trosce o własną higienę psychiczną. 

 

To co opisałeś, to książkowy przykład jak sobie zajebać życie gównem skupiając się tylko i wyłącznie na negatywach. 

Twoja postawa to prosta droga na sznur. Albo z tym coś zrobisz, albo na własne życzenie będziesz się taplał w szambie. 

 

Masz jakiś cel, cokolwiek? Jest w Twoim życiu cokolwiek poza narzekaniem? Coś pozytywnego? 

Edited by Yolo
  • Like 9
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tego się spodziewałem. Teraz ruszy lawina na podstawie tego wpisu mimo że nikt mnie osobiście nie zna i nie wie więcej o moim życiu.

Edited by Tomkowski
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Tomkowski napisał:

No ale tak to już się żyje jednostce przyzwoitej, wrażliwej, dobrej, nie nauczonej nigdy cwaniactwa życiowego.

 

Ch.ujowy wzorzec przekazany przez bogobojnych rodziców. Też tak miałem. Tylko że w wieku 19 lat opuściłem dom rodzinny. I na własnej skórze dowiedziałem się jakie są zasady gry. Od tamtej pory postanowiłem być bogatym chytrym egoistycznym chujem :). I działa:). A co z ludźmi? a j.ebał ich pies. Nie mam zamiaru zbawiać  świata. Wolność, spokój i wygoda. Te trzy rzeczy determinują moje życie.

 

 

  • Like 9
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Pokora nierówna się uległości i konformizmowi. 

 

Masz problem ze wszystkimi wokół a doświadczenie życiowe podpowiada mi to, że jeżeli ktoś ma problem z wszystkimi wokół to problem leży w nim a nie we wszystkich dookoła. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Tomkowski napisał:

Teraz ruszy lawina na podstawie tego wpisu mimo że nikt mnie osobiście nie zna i nie wie więcej o moim życiu.

 

A czego się spodziewasz umieszczając coś takiego wśród ludzi którzy Cię nie znają? 

Analizujemy wpis, tyle nam pokazałeś licząc na odzew. 

Klepania po plecach się spodziewasz, kolejny raz narzekając? Sorry, źle to wygląda. Jakbyś sam sobie robił kuku. 

Edited by Yolo
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Tomkowski napisał:

Kurwa nienawidzę tego świata i tej pierdolonej rzeczywistości gdzie króluje tylko lans, atencja i szpan !!!

 

Zawsze  tak było, jest i będzie. 

 

I z edytuj tą ścianę tekstu.

Edited by Baca1980
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ja Ci szczerze napiszę dwie rzeczy, które tak na szybko przyszły mi do głowy:

 

1. Zazdroszczę Ci bo masz zdrowie. Nawet nie masz pojęcia, co znaczy móc po prostu wyjść i chodzić po ulicy, przejechać się autobusem. Oddałbym za to wszystko co mam i się jeszcze zapożyczył na każdą kwotę, bo niestety żeby wyjść z domu, muszę się napchać lekami, po których ból jest nie do wytrzymania, ale nie mam wyjścia. 

 

Rozumiem to co piszesz, ale tak emocjonalnie, to po prostu nie mieści mi się w głowie, jak możesz iść ulicą i nie cieszyć się możliwością oddechu, tego że nie skręca Cię w brzuchu z bólu i nie musisz w panice biec i szukać klopa. Nie boisz się ataku paniki, przeraźliwego strachu że do tego klopa nie dobiegniesz. Jak możesz nie cieszyć się, że jesteś przez swoje ciało zablokowany na wyjście z domu i całe życie spędzisz jak w więzieniu - to jest dla mnie niepojęte.

 

 

2. Nie tylko Ci zazdroszczę, ale i się osób z takim nastawieniem boję. Bo czasem (bardzo rzadko) się zdarza, że jestem dość drogo ubrany, mam złotego ulysse nardin na nadgarstku, wyglądam też plus minus sportowo troszkę, wchodzę do 320 konnego auta itd., itp., a ludzie tacy jak Ty (bez obrazy) czują złość i gniew że jak to jest, że oni są tacy porządni i dobrzy i nic nie mają, a ten bez matury to wszystko ma. I niektórzy nie poprzestaną na opluciu i przeklnięciu mnie w myślach, ale dzięki anonimowości internetu zniszczą mi moją firmę, reputację, uczynią ze mnie publiczny cel do napier... rozkoszując się wyzwiskami że mam wypier... do łopaty i uczciwie jak oni nic nie mieć, bo tak jest SPRAWIEDLIWIE.

 

Ale nie widzą co przeszedłem, nie widzą kilkunastu lat nauki pisania i mówienia, tego że przeczytałem tysiące książek i coś dzięki temu się nauczyłem, z czego zarabiam. Widzą tylko zewnętrzny obrazek i na jego podstawie podejmują się oceny człowieka.

 

To tak samo jak z innymi ludźmi. Znam niejednego bardzo zamożnego człowieka, milionera, który na zewnątrz tak jest postrzegany - luksusowe ciuchy, samochód. Ale często w życiu tych ludzi były tragedie, poświęcenia, nauka od rana do wieczora a nie internet i filmiki. Oczywiście, są ludzie bogaci dzięki rodzicom, ale nie wszyscy tacy są. 

 

I właśnie tacy ludzie są przeklinani, a nie powinno tak być.

 

I to nie jest krytyka. Po to jest forum żeby pisać co nam leży na sercu i pisz śmiało.

  • Like 22
  • Thanks 8
Link to post
Share on other sites

A ja Cię rozumiem @Tomkowski. Jestem młodszy od Ciebie ale nie jakoś bardzo. 

 

Też mam podobne odczucia do Twoich, też mam wrażenie że świat toczy się mając mnie całkowicie w dupie ludzie to pozerzy. Tylko ja obrałem na to inną taktykę. Zaakceptowałem ten stan rzeczy: chodzę sobie po mieście wolnym krokiem, ręce mam założone za siebie i mam to w nosie bo świata nie zmienię. Gdzieś tam z morza tego gówna udaje mi się wygrzebać coś jednak dla siebie. Nie tyle ile bym chciał ale lepsze to niż nic... 

A to, że inni mają... No mają ale albo od ojca albo na kredo... Kredo na 10 czy 15 letnie auto poniemieckie. Jak dla mnie nie ma czym się chwalić - też jeżdżę sobie tramwajem marki PESA lub Konstal Chorzów i żyje po swojemu. A co z tego wyjdzie? Czas pokaże. Po pierwsze spokój, po drugie wyzbycie się negatywnych emocji, po trzecie robienie swojego obojętnie co by to nie było 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Autorze wątku. Za dużo negatywów. Daję sobie ręke uciąc, że nie masz targetów w życiu. I w tym tkwi twój problem. Znajdz sobie target, to gwarantuję Ci, ze nie bedziesz tych karyn dostrzegał. Musisz zaakceptować, że takie są zasady gry. Widuje ostatnio na siłce goscia w wieku 50+, gośc ma formę lepszą niż nie jeden kolo trzydziestki. Musisz wyluzowac, bo sie niepotrzebnie nakręcasz, w takim kierunku zmierzając to wyladujesz w zakładzie zamkniętym. 

 

W życiu liczą sie dwie rzeczy: 1) pracowanie w ciszy, mniej mówienia więcej działania, mniej emocji więcej logiki, 2) wyznaczanie sobie celów i ich realizacja. Tym sposobem zbudujesz pewnosc siebie i szacunek u innych ludzi. 

 

Brakuje Ci pracy? A to w zakładach roznej masci, na magazynach nie potrzebuja rąk do pracy? Znajdz taka prace i traktuj ją jako target, jako odskocznie od życia, jako przystanek do większych rzeczy, jako etap gdzie nawiążesz nowe kontakty. Życze zdrowia i samozaparcia, pozdrawiam!

  • Like 7
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Marek Kotoński Moje Uszanowanie. Nie sądziłem że swoim wpisem wywołam burzę i odpowie sam szef. Panie Marku do Pana nic nie mam, ale zdaje sobie sprawę że mógł Pan poczuć się dotknięty. Wiem że udało się Panu stworzyć swój projekt który zaowocował a tak zwani hejterzy nie dają żyć. Zgadzam się i biję w pierś. Powinno się cieszyć z małych rzeczy typu wiewiórka na drzewie, piękny muchomor pod sosenką czy wspaniały dąb rosnący w parku. Uratowałem sporo zwierzątek. Dzik, ptaszki, jeżyki, koty itp. Ja do takich ludzi należę naprawdę, tylko żyjąc przez większość życia w negatywnych emocjach, strachu, kompleksach, jako ofiara i chłopiec do bicia to po pewnym czasie agresja, furia, złość i rozgoryczenie biorą górę. Chęć zemsty, odwetu i plucie jadem jak kobra plująca. Co do zdrowia to nie jest u mnie kolorowo. Powracająca depresja, zaburzenia osobowości mieszane i zaburzenia obsesyjno kompulsyjne które teraz jeszcze bardziej się nasiliły. Trzepanie odzieży z pyłków i brudu przed każdym założeniem i rozebraniem się (każdej warstwy dosłownie od podkoszulka,bokserki po bluzy czy spodnie) i mycie rąk szczotkami do krwi i odpadającego naskórka. Leki nie pomogły. Nie chce się licytować kto ma gorsze dolegliwości. Co do spraw żołądkowych też nie jest cacy bo mam wrażliwe jelita i muszę się także pilnować przed wyjściem z domu najczęściej. W domu to pól biedy. Ale jak się zje coś nie tak a muszę wyjść to różnie bywało. Nie raz musiałem szukać na mieście toalety i to sprintem momentami. Mówię prawdę. Z natury jestem wychodzi na to minimalistą i skromną osobą. Potrafiłem jakiś droższy zakup (co rzadko się zdarza) lepszej marki wsadzić do neutralnej reklamówki żeby nie "kłuć" w oczy. Problem w tym że mężczyzna z automatu zawsze będzie smagany i opluwany przez innych z racji tego właśnie że jest mężczyzną, i ma być zawsze twardy. Nikt się nie będzie cackać jak z panienką.

 

@antyrefleks Po 4 latach przerwy wypadłem na to wygląda z rynku pracy. Drugi problem to zawsze utrzymanie się w pracy gdzie większość to toksyki gorsze ode mnie.

Edited by Tomkowski
Link to post
Share on other sites

Dla pocieszenie powiem Ci, że większość tych ludzi jest wesoła tylko na pokaz : ) 

 

Kiedyś poznałem taką popularną instagramerkę, rozmawiałem z nią może z 10 minut. Bił od niej taki chłód i smutek, że aż się przeraziłem. 

 

 

  • Like 6
Link to post
Share on other sites

Dużo boli cię rzeczy które wogole nie powinny cię interesować, masz prawie 40 przez całe życie miałeś takie podejście? 

Też kiedyś byłem na twoim etapie mi pomógł sport, serio  chęć zmiany na lepsze, co z tego że będziesz sam? 

A z resztą która kobieta by chciała takiego typa jak Ty?  życzę wyjścia z tego syfu ja to nazywałem mentalne niewolnictwo. 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dużo z tego co napisałeś się zgadza tyle że j mam 27 lat, z drugiej strony zbyt mocno się tym wszystkim przejmujesz bo to w dużej mierze matrix na pokaz. 

Link to post
Share on other sites

Dałeś się złapać "systemowi" - "The Matrix Has you Tomkowski!!!".

 

Na czym obecny "system" żeruje? Przede wszystkim na redefinicji szczęścia, na kreowaniu sztucznych potrzeb oraz na budowaniu iluzorycznego obrazu samego siebie.

 

W obecnych dziwnych czasach, rzeczy czy narzędzia (których celem jeszcze niedawno było wypełnianie swoich funkcji) stały się "symbolem statusu". Nie tak dawno samochód służył do przemieszczania się, telefon do rozmowy, zegarek do określenia czasu. Obecnie te narzędzia nie służą do zaspokojenia pierwotnych potrzeb, ale do pokazania na zewnątrz swojego statusu społecznego - bo mnie stać, więc jestem "wartościowy".

 

Niestety wielu ludzi dało się złapać na ten "haczyk" i nieświadomie bierze udział w tej iluzorycznej karuzeli budowania szczęścia na podstawie posiadanych "symboli statusu".

 

Poprzez wiele zabiegów socjotechnicznych wmówiono populacji, że najważniejsza jest "zewnętrzna ocena ich samych przez ludzi, których nawet nie znają" i wielu to łyka i stosuje często nawet nieświadomie. Przejmują się, że ktoś ma, przejmują się tym, że oni nie mają. Dodatkowo (szczególnie w Polsce), wychowanie, edukacja, środowisko - od małego wspiera ten model. Wielu rodziców nie kocha bezwarunkowo swoich dzieci, nie wie często nawet czym jest bezwarunkowa miłość. Większość ludzi 30+ wychowywana była w dysfunkcyjnych rodzinach i często nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

 

Zadaj sobie jedno pytanie "Dlaczego Cię to tak rusza?". Czy nie dlatego, że uwierzyłeś w narrację, że jesteś wart tyle na ile ocenią Cię inni na podstawie sztucznie wykreowanych iluzji? Grając w tą grę, denerwując się wbrew pozorom "wspierasz ten system", gdyż on karmi się Twoją energią, twoją złością ...

 

Dlaczego przejmujesz się jakąś Karyną? Ani ona Ciebie nie zna, ani nic o Tobie nie wie, ani nic dla Ciebie nie znaczy? Co Ci to daje? Jedynie utratę spokoju, energii i zdrowia.

 

Możesz być pewien, że osoby, które opisujesz (m.in. 5 karynek w aucie) są osobami bardzo nieszczęśliwymi, gdyż, gdyby były szczęśliwe, nie musiały by ostentacyjnie tego w ten sposób prezentować - ich "szczęście" w tym momencie zbudowane było na reakcjach innych i atencji - a co ciekawe, nieważne czy na reakcjach pozytywnych, czy negatywnych. W ten sposób wiele osób stara się zapchać wewnętrzny ból - poprzez prowokowanie innych, poprzez "pokazanie, że się jest lepszym, bo ma się droższy samochód" - zastanów się, czy rzeczywiście tak jest.

 

Co do Twoich znajomych, to po części ich rozumiem - jeżeli jesteś bardzo negatywną osobą, to jeżeli nie potrafią "uziemiać" twojej negatywnej "energii", to jedynym rozwiązaniem jest "odciąć" taką znajomość bo inaczej pociągniesz ich w dół.

 

Jeżeli dobrnąłeś do tego punktu i jeżeli chcesz posłuchać kogoś, kto kiedyś był w podobnej sytuacji, to postaraj się wyciszyć - ale nie stłumić emocji które Tobą targają. Zrób proste ćwiczenie: nie oceniaj emocji, nie tłum ich, ale w momencie ich odczuwania, pozwól sobie je odczuć - zobacz gdzie w ciele one "są", co odczuwasz, w którym miejscu - bez tłumienia, bez osądzania. Zauważ, kiedy wystąpiły, dlaczego, w jakich okolicznościach ...

Potem możesz np. spróbować zajrzeć "pod" emocję - zobaczyć co się za nią kryje (często jest tak, że myślisz, że odczuwasz jedną emocję, a tak naprawdę jest to zlepek wielu), co jest "pod spodem" tej emocji.

 

Zastanów się, co by się stało, gdybyś przestał się przejmować (przestał inwestować negatywną "energię") i przestał przywiązywać wagę do wspomnianych przez Ciebie sytuacji? Zastanów się, dlaczego twoje reakcje na wspomniane przez Ciebie sytuacje, są dla Ciebie "ważne", szczególnie, że nie masz możliwości ich zmiany ...

Edited by oxy
  • Like 10
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Tomkowski napisał:

No ale tak to już się żyje jednostce przyzwoitej, wrażliwej, dobrej, nie nauczonej nigdy cwaniactwa życiowego.

Wnioskując z Twojego wpisu nie jesteś jednostką dobrą, wrażliwą ani przyzwoitą. Jesteś kwintesencją cebulowego Janusza, coś jak bohater "Dnia Świra", wiecznie niezadowolony, z pretensjami do całego świata, bez własnego ja, przepełniony żółcią zazdrości i zawiści do innych /co chwila padają marki samochodów które mogą Ciebie co najwyżej ochlapać jak będziesz stał na przystanku/, skoncentrowany na krytykowaniu innych a nie na sobie. Nawet mi żal takich ludzi, sami tworzą sobie piekło w którym żyją. 

Edited by Templariusz
  • Like 7
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Czytając ten wpis razi tak negatywna energia, że aż nie dałem rady do końca;)

 

Powiem Ci tylko jedno, wyobraź sobie, że świat jest lustrzanym odbiciem Twojego wnętrza. Spróbuj stanąć przed lustrem i zmusić swoje odbicie by się uśmiechnęlo, kiedy Ty się nie uśmiechasz. Uśmiechnie się?

Tak samo jest z Twoim otoczeniem. Pracuj nad swoim wnętrzem, bo jedyne nad czym masz pełną kontrolę w swoim życiu jest Twoje nastawienie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

@Tomkowski  Dobrze, że popełniłeś ten post. Kto wie, może ktoś Cię tu naprostuje, może wyciągniesz wnioski, może będziesz inaczej postrzegać Świat. Życzę wszystkiego dobrego. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Co Cię obchodzą inni ludzie? Masz zdrowie dach nad głową i w co się odziać? Masz żal do życia, że rodzinie milionerów się nie urodziłeś? Szczyt roszczeniowości.

 

Przespałeś połowę życia, a teraz masz do wszystkich pretensje. Ludzie wyjeżdżają za pracą, często ciężko pracują i się uczą, ryzykują zdrowiem życiem, a ty leżysz na kanapie i im zazdrościsz, bo oni "majo a ja ni mom...". 

 

Masz takiego lenia w dupie, że nawet nie chce Ci się tekstu zredagować, aby braciom się lepiej czytało.

 

Z takim podejściem to daleko nie zajedziesz.

Zmień swoje nastawienie, i weź się za siebie, bo źle skończysz.

Edited by smerf
  • Like 6
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.