Jump to content

Z kim ja byłem? I jak sobie z tym poradzić?


Recommended Posts

20 minut temu, Wolverine1993 napisał:

Ona się boi zaangażowania, bliskości. 

Zapewne jest DDA.

Znowu takie tłumaczenie kobiety pt.  "bo ONA się nie wyspała w młodości i dlatego cały czas ziewa".

Nikt nie wychował się w idealnej rodzinie, bo takich rodzin zwyczajnie nie ma, każda rodzina ma jakiś feler.

On @przypadkowy_wedrowiec jako mężczyzna NIE JEST od tego aby w swojej wyrozumiałości dogodzić jakiejś głupiej piździe tylko JEST od tego aby w swojej wyrozumiałości dogodzić sobie i być szczęśliwym.

 

Ten ZDROWY egoizm jest w mężczyznach zabijany od dziecka, mężczyznom wmawia się od młodości, że celem ich życia ma być poświęcenie się dla ojczyzny, dla sprawy, dla idei a na co dzień dla swojej pani i dzieci, masz poświęcić swoje życie na ołtarzu wyższych wartości.

Natomiast egoizm u kobiet jest już wylewarowany gdzieś po za orbitę okołoziemską.

Edited by Ace of Spades
  • Like 13
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
  • Replies 253
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

@przypadkowy_wedrowiec   Ja to widzę trochę inaczej - laska od początku miała na Ciebie wyje*ane, to Ty latałeś i się starałeś, a ona łaskawie z Tobą była. Sprawa jest prosta jak drut:

@przypadkowy_wedrowiec   Ponad 10 lat temu jeden facet powiedział mi jedno zdanie, które stanowi clue relacji damsko-męskich, a szczególnie ich początków - "Czy gdyby Pani była na randce z B

Za jakis czas zrozumiesz ze w tym "zwiazku "robiles za petenta .Stworzyles w glowie mentalny oltarzyk z jej zlotej trzipki i codziennie skladales tam ofiary glownie z  wlasnej godnosci. Laska z opisu

Cześć bracie,

nie pomogę Ci bo nie znam się na kobietach, ale dzięki za ten wpis bo pokazuje jak skomplikowane są relacje damsko - męskie dla współczesnego mężczyzny który nie zna zasad " gry" 

 

Z tego co opisujesz na mój chłopski rozum wynika że Twoja była znajoma ma zaburzenia w sferze psychicznej, co nie do końca jest jej winą, pewnie jest to skutek jakiś wydarzeń z przeszłości, błędnych przekonań jedno jest pewne - możesz się nawet zesrać ale TY tego nie naprawisz. 

 

Pewnie będzie bolało, bo nie na wszystko można mieć tak po prostu wyjebane - nie uciekaj od tego bólu, od tych emocji, zaakceptuj to, pamiętaj "jeżeli się czegoś wyrzekasz to wiążesz się z tym na zawsze"

 

Powiem Ci jeszcze coś przyjacielu, możesz dzisiaj, jutro cierpieć jak skurwysyn, ale pojutrze może wydarzyć się coś co obróci Twoje życie o 180 stopni tak że wspomnisz tą historię z uśmiechem na twarzy. 

 

Dam Ci przykład z mojego życia który jest ekstremalny : " chorowałem" na dziewczynę 3 LATA kurwa 3 LATA, nie jeden, nie dwa wieczory tworzyłem sobie romantyczne wizję naszej " miłości" nawet mi się dalej nie chce pisać ile energii straciłem na rzecz tej chorej wizji  i wiesz co się stało ? jakiś czas temu dowiedziałem się że jest w ciąży.

W  ten moment WSZYSTKO ale to WSZYSTKO prysło jak bańka mydlana, jakby ktoś niewidzialnymi nożycami przeciął cały mój " ból" tego że nie jesteśmy razem od tego momentu  dla mnie temat się zakończył na zawsze, wiesz jaka to ulga ? 

 

To nauczyło mnie że życie jest nieprzewidywalne a każdy nadchodzący dzień może / ale nie musi zmienić wszystko 

 

Wydaje mi się że życie a przede wszystkim porażki / cierpienie czy to w relacjach z drugim człowiekiem czy w życiu zawodowym, uczy nas że zawsze to my sami dla SIEBIE powinniśmy być na pierwszym miejscu. Jeżeli nadajesz czemuś/komuś nadmierną wartość (przewyższającą Twoją) czy też uzależniasz poczucie własnego szczęścia od czynników zewnętrznych to , to musi runąć żeby sprowadzić Cię do parteru i tak długo życie będzie sponiewierać człowieka aż zrozumie że w tym momencie, w chwili obecnej masz wszystko to czego potrzebujesz żeby być szczęśliwym, bo szczęście z założenia jest tu i teraz bez względu na wszystko. 

Wtedy do niczego się nie przywiązujesz i od niczego się nie uzależniasz a to wydaje mi się że jest najpiękniejsza rzec jaka może spotkać człowieka. 

 

Trzymam za Ciebie kciuki 

 

 

 

 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
Teraz, SamiecGamma napisał:

 

Ale po co ma czytać i zaprzątać sobie głowę tym? Poza tym, że simpuje (ale już wie, że źle robi, pierwszy krok ma za sobą!), to wydaje się być poukładanym facetem z normalnej rodziny. Po uj w ogóle ktoś taki ma dopuszczać do siebie laski z daddy issues czy innymi podstawowymi problemami społecznymi? Nie jest psychologiem ani psychiatrą, żeby ją z tego leczył. Szuka osoby do wspólnego życia. 

Ponieważ jest duże prawdopodobieństwo że zaczynając relację z taką osobą sam może ma probnemy w tej dziedzinie i pomoże mu to uświadomić kim jest. 

 

Miałem bardzo podobną relację tyle że krótszą z taką dziewczyną z podobnymi symptomami, z tą różnicą że angażowała się bardziej bo często coś zasponsorowała, ugotowała, miała swoje auto i nie robiła probnemow jak jeździliśmy nim jeździliśmy, no i przede wszystkim nie było probnemow z oralem z jej strony 😉 

 

No ale wracając do sedna. Gdy zrobiło się między nami poważnie, jej rodzina zaczęła wypytywać z kim się spotyka, chciała mnie poznać to zrobiła prostą rzecz i uciekła bez praktycznie żadnej zapowiedzi. 

Książkowy przykład, nie wiedziałem na początku dlaczego tak się stało, wiedziałem wcześniej że jest DDA, ale myślałem że DDA są takie że za wszelką cenę chcą związku, a okazało się że to działa w dwie strony. 

 

Okazało się również że ja sam mam lek przed bliskością, bo przeanalizowałem później swoję wcześniejsze związki i doznałem oświecenia. 

 

Także sprawdza się powiedzenie, że czasami niektóre osoby pojawiają się w naszym życiu żeby można było dowiedzieć sie czegoś nowego o sobie i uświadomić sobie swoje słabości itp. 

 

Trzeba zawsze analizować poprzednią relację żeby nie popełniać tych samych błędów.

4 minuty temu, Ace of Spades napisał:

Znowu takie tłumaczenie kobiety pt.  "bo ONA się nie wyspała w młodości i dlatego cały czas ziewa".

Nikt nie wychował się w idealnej rodzinie, bo takich rodzin zwyczajnie nie ma, każda rodzina ma jakiś feler.

On @przypadkowy_wedrowiec jako mężczyzna NIE JEST od tego aby w swojej wyrozumiałości dogodzić jakiejś głupiej piździe tylko JEST od tego aby w swojej wyrozumiałości dogodzić sobie i być szczęśliwym.

Jesteś człowiekiem który widząc żula pod sklepem widzi tylko w nim to że jest śmierdzącym pijakiem, degeneratem i zerem.

 

Natomiast są ludzie w tym ja którzy widzą w takich osobach dramaty i nieszczęścia których zaznali w przeszłości. 

 

Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. 

 

To że jedna dziewczyna celowo i świadomie manipuluje facetami robiąc im złudne nadzieję na coś więcej, to nie znaczy że druga robi to również celowo.

Bo są takie sytuacje że ktoś bardzo chcę, ale podświadome blokady nie pozwalają mu na. 

 

I co z tego że miliony osób pochodzi z rodzin alkoholych i dysfunkcyjnych. 

Każdy jest inny. Jeden będzie miał wywalone i będzie żył jak normalny człowiek, a za drugim będzie się to ciągnęło do końca życia i nawet nie będzie tego świadomy. 

 

Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Wolverine1993 napisał:

Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. 

Ale chłopie, przy całym szacunku, nie odczytuj mojej wypowiedzi jako atak na Ciebie dlatego nie projektuj na mnie swoich własnych frustracji i nie obciążaj mnie poczuciem winy.

Nie moja wina, że ktoś miał chÓjowe dzieciństwo, nie moja wina, że ktoś urodził się w Afryce, nie moja wina, że ktoś ma jakieś problemy, nie ja stworzyłem taki zjebany świat - pretensje proszę kierować do Boga.

Bohater tego Wątku @przypadkowy_wedrowiec również nie jest winny temu całemu spierdoleniu i nie jest w stanie (jak każdy z nas) naprawić tego świata i uszczęśliwić innych ludzi ale może spróbować zrozumieć to całe spierdolenie dookoła, pomóc sobie, uratować siebie i być szczęśliwym (czego mu i każdemu życzę).

Tak samo życzę Bohaterce tego Wątku aby zrozumiała swoje własne spierdolenie i całe to spierdolenie dookólne, dzięki temu pomoże sobie i może będzie szczęśliwa - ale w przypadku większości pojebanych kobiet jest to mission impossible.

Edited by Ace of Spades
  • Thanks 4
Link to post
Share on other sites

@przypadkowy_wedrowiec chłopaki już napisali, ja tylko powtórzę: panna była z Tobą z braku laku, nie była Tobą szczerze zainteresowana, Ty natomiast sobie wmówiłeś, że lepszej (czyt. ładniejszej) pewnie nie znajdziesz (magia cipki tak działa niestety). Moim skromnym zdaniem: Ciesz się, że nie zaciążyła, bo byś dopiero się wjebał w szambo po same uszy.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

Doceniam , że dobrnęliście do końca. Wiem, że było długie.. Powiedzcie mi braciszkowie, z kim właściwie byłem? Czy to ja coś spieprzyłem? Czy to mogło się udac? dlaczego to tak mnie boli mimo, iz wcześniej niejednokrotnie sam zastanawiałem się nad sensem tego, mimo że nie raz traciłem nerwy na rożne zachowania..

 

Jakbym czytał o swojej pierwszej poważnej. Też A. :D

 

Miałem kropka w kropkę to samo.

 

Dystans, podkreślanie niezależności. Ja miałem nawet gorzej, moja A. była bardzo towarzyska i lubiła sobie ustawiać statusiki odnośnie znajomych. Że za nimi tęskni, że spędziła z nimi super dzień, etc. Oczywiście ze mną takowego sobie nigdy nie ustawiła :D Często podkreślała, jak ważni są znajomi w jej życiu. oczywiście, gdy mieszkałem 2 tygodnie u niej, to nawet raz nikt się do niej nie odezwał. Ani słowa, jakby nie istniała.

 

Uwielbiała serial "przyjaciele" i to było jej wymarzone życie. LOL. Chciałem jej wytłumaczyć, że rzeczywistość tak nie wygląda, ale była nieugięta.

 

Skończyło się jak u Ciebie. Zaczął narastać we mnie gniew, że muszę zabiegać o najprostsze rzeczy, czy nawet domagać się seksu, bo ona go może zainicjować, owszem - raz na miesiac. A byliśmy młodzi, ja miałem 23, ona 21. Hormony powinny buzować. Było GÓWNO. Atmosferka jak u starych dziadków.

 

W rozmowach identycznie - musiałem wymyślać tematy, by nie było morderczych "chwil ciszy". Na poważne tematy nie lubiła rozmawiać, nie interesowało ją to, nie wiedziała... etc.

 

Nie miała zainteresowań, naturalnie.

Seks przeciętny, miała opory ze wszystkim, chociaż początkowo "była ciekawa".

 

Było wiele momentów, w której "dostałem od niej po pysku", np. gdy zapytałem, czy zamieszkamy razem. Powiedziała, że najpierw by chciała z koleżanką, bo "z chłopakiem to się trzeba starać". 😅

Nigdy też nie byłem fanem imprez, ale chciałem iść z nią na pewną, to się dowiedziałem, że "woli iść sama się rozładować trochę, bo się trochę sprzeczaliśmy dzień wcześniej" 😂

Albo gdy zapytałem, czy pojechałaby na orgazmusa. "Jasne". No ale rok byśmy się nie widzieli? "przecież bym tęskniła" 🤣🤣🤣

 

Koniec również podobny - stwierdziła, że się wypaliła, chociaż miesiąc wcześniej deklarowała, że "kocha mnie nad życie".

 

Powiem krótko - nie żałuj, bo nie ma czego.

Nie wzbudziłeś w pani emocji.

Chciała "kogoś mieć", i tyle. Padło na Ciebie w najbardziej bezosobowy sposób, jaki jest możliwy.

 

Byłeś ów "kimś", nie osobą z imienia i nazwiska, którą ona chce/pragnie/pożąda, tylko właśnie KIMŚ do związku i jak KTOŚ zostałeś potraktowany.

 

Najgorszy typ osoby do długoterminowej relacji.

 

Dobra rada:

 

Jak Ci zostały jakieś pamiątki po niej - SPAL w pizdu.

Serio, przynosi ulgę.
Zgraj zdjęcia na płytkę czy tam USB i też ją spal.

Zablokuj wszędzie.

Zapomnij, że istniała.

 

Nie rozpamiętuj, bo nie ma czego.

Byłeś krótkotrwale zatrudniony jako statysta w życiu miałkiej osoby, kontrakt wygasł, zabieraj kredki i wypad.

 

@niemlodyjoda wyjaśnił Ci w zasadzie wszystko w swoich postach, przeczytaj je trzy razy, bo dokładnie taka jest odpowiedź odnośnie pytań, jakie możesz mieć do tego związku - dlaczego był taki, a nie inny.

Edited by Januszek852
  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Ace of Spades napisał:

Ale chłopie, przy całym szacunku, nie odczytuj mojej wypowiedzi jako atak na Ciebie dlatego nie projektuj na mnie swoich własnych frustracji i nie obciążaj mnie poczuciem winy.

Nie moja wina, że ktoś miał chÓjowe dzieciństwo, nie moja wina, że ktoś urodził się w Afryce, nie moja wina, że ktoś ma jakieś problemy, nie ja stworzyłem taki zjebany świat - pretensje proszę kierować do Boga.

Bohater tego Wątku @przypadkowy_wedrowiec również nie jest winny temu całemu spierdoleniu i nie jest w stanie (jak każdy z nas) naprawić tego świata i uszczęśliwić innych ludzi ale może spróbować zrozumieć to całe spierdolenie dookoła, pomóc sobie, uratować siebie i być szczęśliwym (czego mu i każdemu życzę).

Nazywając kogoś "głupią cipą" od razu automatycznie pokazujesz jaki masz szacunek do osób których nie znasz, a w zasadzie jego brak. 

 

Dużo osób na tym forum patrzy na wszystko bardzo powierzchownie oceniając z automatu wszystkich tak samo. 

 

Czyli nowy użytkownik zakłada temat o tym że rzuciła go panna i oczywiście co druga wiadomość : "głupia cipa znalazła sobie chada", "byles tylko opcją zapasową", "gdybyś był chadem to by cię nie rzuciła".

Osobiście bardzo mnie to bawi, bo większość osób które to piszą nie było nigdy w żadnej relacji i łykają wszystko bezrefleksyjnie powielając bzdury. 

 

Oczywiście nie twierdzę że takie sytuacje się nie zdarzają, ale życie nie jest takie zero jedynkowe i czarno białe. 

 

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Januszek852 napisał:

 

Jakbym czytał o swojej pierwszej poważnej. Też A. :D

 

Miałem kropka w kropkę to samo.

 

Dystans, podkreślanie niezależności. Ja miałem nawet gorzej, moja A. była bardzo towarzyska i lubiła sobie ustawiać statusiki odnośnie znajomych. Że za nimi tęskni, że spędziła z nimi super dzień, etc. Oczywiście ze mną takowego sobie nigdy nie ustawiła :D Często podkreślała, jak ważni są znajomi w jej życiu. oczywiście, gdy mieszkałem 2 tygodnie u niej, to nawet raz nikt się do niej nie odezwał. Ani słowa, jakby nie istniała.

 

Uwielbiała serial "przyjaciele" i to było jej wymarzone życie. LOL. Chciałem jej wytłumaczyć, że rzeczywistość tak nie wygląda, ale była nieugięta.

 

Skończyło się jak u Ciebie. Zaczął narastać we mnie gniew, że muszę zabiegać o najprostsze rzeczy, czy nawet domagać się seksu, bo ona go może zainicjować, owszem - raz na miesiac. A byliśmy młodzi, ja miałem 23, ona 21. Hormony powinny buzować. Było GÓWNO. Atmosferka jak u starych dziadków.

 

W rozmowach identycznie - musiałem wymyślać tematy, by nie było morderczych "chwil ciszy". Na poważne tematy nie lubiła rozmawiać, nie interesowało ją to, nie wiedziała... etc.

 

Nie miała zainteresowań, naturalnie.

Seks przeciętny, miała opory ze wszystkim, chociaż początkowo "była ciekawa".

 

Było wiele momentów, w której "dostałem od niej po pysku", np. gdy zapytałem, czy zamieszkamy razem. Powiedziała, że najpierw by chciała z koleżanką, bo "z chłopakiem to się trzeba starać". 😅

Nigdy też nie byłem fanem imprez, ale chciałem iść z nią na pewną, to się dowiedziałem, że "woli iść sama się rozładować trochę, bo się trochę sprzeczaliśmy dzień wcześniej" 😂

Albo gdy zapytałem, czy pojechałaby na orgazmusa. "Jasne". No ale rok byśmy się nie widzieli? "przecież bym tęskniła" 🤣🤣🤣

 

Koniec również podobny - stwierdziła, że się wypaliła, chociaż miesiąc wcześniej deklarowała, że "kocha mnie nad życie".

 

Powiem krótko - nie żałuj, bo nie ma czego.

Nie wzbudziłeś w pani emocji.

Chciała "kogoś mieć", i tyle. Padło na Ciebie w najbardziej bezosobowy sposób, jaki jest możliwy.

 

Byłeś ów "kimś", nie osobą z imienia i nazwiska, którą ona chce/pragnie/pożąda, tylko właśnie KIMŚ do związku i jak KTOŚ zostałeś potraktowany.

 

Najgorszy typ osoby do długoterminowej relacji.

 

Dobra rada:

 

Jak Ci zostały jakieś pamiątki po niej - SPAL w pizdu.

Serio, przynosi ulgę.
Zgraj zdjęcia na płytkę czy tam USB i też ją spal.

Zablokuj wszędzie.

Zapomnij, że istniała.

 

Nie rozpamiętuj, bo nie ma czego.

Byłeś krótkotrwale zatrudniony jako statysta w życiu miałkiej osoby, kontrakt wygasł, zabieraj kredki i wypad.

Kurde jak już wspomniałem też byłem w podobnej relacji z panią na A i tez była fanką "Przyjaciół". 

Ma teraz 27 lat i jest nauczycielką angielskiego? 🤣

 

Jeszcze się okaże że wszyscy byliśmy z tą sama panna 🤣

Link to post
Share on other sites

Hm. Moja pochodziła z pełnej rodziny. Bardzo "familijnej", z licznymi znajomymi. Ojciec był szanowany. Miała dobre relacje z rodzicami i rodzeństwem.

 

Efekt był taki, jaki opisałem.

 

Myślę, że to nie zaburzenia z dzieciństwa są problemem dla kobiet takich relacjach, tylko brak pociągu do konkretnego mężczyzny. Tak jak  @niemlodyjoda opisał. Gdy Pani jest zainteresowana, to wszystkie te problemy z dzieciństwa lecą w kąt, bo ona przede wszystkim chce zainteresować mężczyznę sobą. A każda wie, jak to zrobić - to instynkt.

Edited by Januszek852
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Januszek852 napisał:

Myślę, że to nie zaburzenia z dzieciństwa są problemem dla kobiet takich relacjach, tylko brak pociągu do konkretnego mężczyzny. Tak jak  @niemlodyjoda opisał. Gdy Pani jest zainteresowana, to wszystkie te problemy z dzieciństwa lecą w kąt, bo ona przede wszystkim chce zainteresować mężczyznę sobą. A każda wie, jak to zrobić - to instynkt.

 

Oczywiście. Nawet jeśli to są duże problemy, przy czadzie będzie starała się je ukrywać, żeby wypaść jak najlepiej. Moja niedoszła ukrywała nawet Hashimoto jak trafiła na samca 3 półki wyżej od niej. A akurat ta choroba naprawdę potrafiła wpływać na jej codzienne życie (zaliczała zjazdy energetyczne). Przy facecie typu "second choice" nie będzie się starała, bo nie musi - jemu i tak będzie zależało i będzie racjonalizował jej nieakceptowalne wobec niego zachowania. Do czasu, aż wszystko jebnie i gość się obudzi... 

Edited by SamiecGamma
  • Like 4
Link to post
Share on other sites

 

9 minut temu, SamiecGamma napisał:

Nawet jeśli to są duże problemy, przy czadzie będzie starała się je ukrywać, żeby wypaść jak najlepiej

 

Zgadzam się w 100%. Oczywiście po okresie "habituacji" rzeczywiście może się to posypać nawet z Czadem, ale to już po usidleniu, ślubie, bombelkach. Jeśli jest tak od samego początku, to PANI NIE JEST ZAINTERESOWANA mężczyzną jako osobą!

 

Pani wchodzi w związek z takim panem, bo:

 

1. Kogoś chce mieć (dotyczy często szarych myszek na studiach, gdy koleżanki już kogoś mają, a one czują się gorsze)

2. Chce, by rodzina przestała pytać (coraz rzadsze, dotyczy jednak wciąż kobiet ze specyficznego "familijnego" środowiska, również w okresie studiów najczęściej).

3. Chce zajść w ciążę z kimkolwiek, a miś wydaje się sensowny i ma zasoby, by utrzymywać dzieciaka w przyszłości.

4. Jest znudzona do tego stopnia, że mówi sobie "a czemu nie". Potem się jednak okazuje, że ją to nie kręci. To typowe dla pewnych zaburzeń - dla pań, które generalnie same nie wiedzą, czego chcą w życiu.

 

W takim związku pan jest petentem.

Chodzi, prosi, domaga się. Zabiega, skacze, pajacuje.


Pani łaskawie pozwoli, albo i nie.

Czasem pogłaszcze pana po włosach. Czasem nawet klęknie i weźmie jego penisa do gardła.

 

Ale wszystko jest od niechcenia, wymuszone, "bo tak trzeba", "bo pan tego się domaga". Sama z siebie najchętniej nie robiłaby nic.

 

One to wszystko robią, by we własnych oczach nie wyglądać źle, "na złe partnerki". TYLKO dlatego.

 

Przyciśnięta wybierze znajomych, rodzinę, koleżanki, no i oczywiście właściwego mężczyznę, gdy się pojawi.

 

NIGDY nie będziesz dla takiej osoby na pierwszym miejscu.

 

Dlatego akurat metoda dwóch-trzech randek jest NAJLEPSZA.

 

Jeśli Pani nie zacznie się starać, to na 99% - jeśli "da się poderwać" - będzie potem z nami w LTR takim jak autora i mój pierwszy.

 

Nijakim, nudnym, niesatysfakcjonującym.

 

Pana będzie zżerała wewnętrzna pustka.

Pani będzie czuła dysonans poznawczy, zwłaszcza podczas seksu. Potrafią nawet płakać po.

 

Okropność.

Trzymać się od tego z daleka.

 

Lepiej robić cokolwiek innego.

FWB, ONS, walenie konia, mnich, szukanie innej partnerki.

 

Wszystko, tylko nie ZWIĄZEK ZASTĘPCZY.

Edited by Januszek852
  • Like 6
  • Thanks 1
  • Sad 2
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, przypadkowy_wedrowiec napisał:

Zatem co robić by zrobić to dobrze?

W zasadzie to co tłucze psychologia poznawczo-behawioralna i także Marek. Szukaj pozytywów i lekcji w całej historii na przyszłość,zmienisz myślenie to zmienią się emocje.

Link to post
Share on other sites
50 minut temu, Januszek852 napisał:

Dlatego akurat metoda dwóch-trzech randek jest NAJLEPSZA.

 

Jeśli Pani nie zacznie się starać, to na 99% - jeśli "da się poderwać" - będzie potem z nami w LTR takim jak autora i mój pierwszy.

Dobra metoda jest też taka żeby zrobić (jako mężczyzna) ten pierwszy krok (pogadać, zainteresować sobą)  i zostawić sprawę w spokoju, jeżeli kobiecie będzie zależało to na pewno się odezwie, jeśli odzewu nie będzie to oznacza, że nie wzbudziliśmy żadnego zainteresowania i nie ma co dalej ciągnąć tego tematu, temat jest spalony.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Znajdzie takiego faceta jakiego chce naprawdę a będzie odwrotna opowieść.

 

Jakbyś autorze miał z nią dziecko to nie było by to twoje dziecko. 

Seks by był taki sam albo i gorszy, ktoś inny miałby ruchanie jak z pornola.

Także dobrze się skończyło choć boli.

 

Tylko nie zraź się do kobiet tak jak ja to zrobiłem.

 

Powodzenia.

 

Ps.

Seks to jedno ale byś jak człowiek drugiej kategorii był traktowany, bo tak było nic by się nie zmieniło.

 

Zostań na forum, czytaj i wpadaj po porady.

Edited by BlacKnight
  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Tylko Panowie, żebyśmy się dobrze zrozumieli.. Nie mam żadnego kompleksu związanego z wyglądem. Uważam się raczej za przystojnego faceta, jestem bardzo wysoki. Oczywiście to nie znacz, że każdemu muszę się podobać, ale pewne posty jakby sugerowały, że jestem zakompleksionym brzydalem.

 

Druga rzecz - odwdzięczyłem się na insta - usunąłem swój follow.. Nie wiem czy to dobry ruch, zauważy na tysiąc procent, dobrze skanuje swoje rzeczy na socialach.

  

2 godziny temu, nihilus napisał:

Z tego co opisujesz jej zachowania to ona mogła być w przeszłości ofiarą gwałtu lub być molestowana w dzieciństwie.

 

Dobra rada, trzymaj się z daleka od takich kobiet.

Też wariant gwałtu lub moletowania chodził mi po głowie... 😞

Ale nigdy nie zayptałem wprost, może powinienem był

 

2 godziny temu, Januszek852 napisał:

Hm. Moja pochodziła z pełnej rodziny. Bardzo "familijnej", z licznymi znajomymi. Ojciec był szanowany. Miała dobre relacje z rodzicami i rodzeństwem.

 

Efekt był taki, jaki opisałem.

Moja raz jedyny kiedyś stwierdziła, że nic nie wiem o jej rodzinie i nie jest tak idealnie jak się wydaje na pierwszy rzut oka

Edited by przypadkowy_wedrowiec
Link to post
Share on other sites

Autorze tematu na przyszłość jak będziesz opisywał historie to staraj się zwięźlej pisać zachowując przy tym sens bo to jest ściana tekstu ze zbędnymi szczegółami. 

Co do wątku kobieta od samego początku nie była tobą zainteresowana, miałeś podane na tacy czerwone flagi a i tak jak desperat brnąłes w ten syf dalej. 

Później to tylko była równia pochyla z shit testami, manipulacjami, które oblałes po mistrzowsku. 

Zainteresowana kobieta sama inicjuje kontakt, jest zaangażowana, funduje, chce być w twoim towarzystwie, śmieje się z twoich żartów, broni jak lwica gdy obcy cie atakują, cieszy się twoim towarzystwem a seks z nią to poezja. 

Ty chłopaku niestety musiałeś o wszystko się prosić bo jak to samiec beta byłeś w tej relacji petentem. 

Alfa by miał wszystko na pstryknięcie palców, nie pozwalał by sobie na

szmacenie przez kobietę i szybko  wymiksował by się z tego chlewu. 

Tak jak to bywa u młodych mężczyzn nie rozumiesz do końca co to jest kobieta, jak działa i czego chce od mężczyzn. 

Dopóki tego nie pojmiesz zawsze będziesz przegrywał w grze zwaną związkami. 

Na przyszłość również pamiętaj by 

nie plaszczysc się przed kobietami,

z godnością przyjmować rozstanie i nie skamlec jak pies. 

Zablokuj ja gdzie się da, wykasuj numer do tego zastosuj metodę klina czyli ogarniasz kolejna kobitę lub idziesz na kilka sesii terapeutycznych do specjalistek zwanymi divami😁

Szybciutko się wyleczysz z poprzedniej panienki😉

Zajmij się czymś pożytecznym, spełniaj pasję, zainteresowania, hobby, pracuj nad sobą byś już więcej nie popełniał tak kardynalnych błędów. 

Co cię nie zabije to cie wzmocni. 

Kobieta to tylko dodatek do twojego życia i nie uzależniaj od nich swojego szczęścia, spełnienia bo one tego dać Ci nie mogą. 

Szczęście to nawyk cieszenia się i wdzięczności. 

  • Like 7
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

@Iceman84PL Dzięki za wszystkie wskazówki👍

 

 

11 minut temu, Iceman84PL napisał:

Zablokuj ja gdzie się da, wykasuj numer do tego zastosuj metodę klina czyli ogarniasz kolejna kobitę lub idziesz na kilka sesii terapeutycznych do specjalistek zwanymi divami😁

Ale to właśnie tutaj na forum widziałem posty, że blokady są oznaką słabości.. Z insta już wyleciała, na messengerze konwersację usunąłem od razu po drugim zerwaniu. Jedyne co mnie wkurwia to jej zdjęcie w kółku z zieloną kropką kiedy jest dostępna. Nie chcę jej widzieć, ale opcji Ingoruj już nie ma.. Została tylko całkowita blokada kontaktu. Ale tego jeszcze nie zrobiłem..  Powinienem?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

W tym wszystkim chodzi o mental, o podejście. Otrząśniesz po rozstaniu wtedy, gdy ta kobieta zniknie z Twojej głowy. Ty wciąż myślisz, analizujesz. To błąd. Tobie ma być całkowicie obojętne co u niej, jej problemy, ikonka w messengerze i jakieś lajki na instagramie. Jedyne co w Twojej głowie powinno zostać to wnioski na przyszłość odnośnie tego jakie błędy popełniłeś i jak postępować aby ich nie powielać w przyszłości. Jak sobie to wszystko ułatwić masz powyżej podane we wpisie brata @Iceman84PL. Wypełnij swoj czas, zajmij się rzeczami które lubisz, wyjdź gdzieś ze znajomymi, rób coś - abyś nie miał czasu siedzieć i myśleć. Seks z inną kobietą działa znakomicie w takich sytuacjach. Jak się do tego zastosujesz to po kilku tygodniach będziesz miał na to wszystko wyjebane i o to chodzi. W przeciwnym razie możesz się psychicznie męczyć miesiącami i po co Ci to.

  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.