Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
larry

Czy ateiści są ludźmi wiary?

Recommended Posts

Wierzący to tacy, którzy uważają, że bóg istnieje w jakiejś formie. Jezus+stary+jakiś duch, Odyn, Ra, Spaghetti, etc.

 

Ateiści to tacy, którzy nie wierzą w boga, ale nie zakładają, że może istnieć, bo ci co uważają, że nie wiadomo, nazywani są agnostykami.


Rozumiem, że można nie wierzyć w religię, że ziemia ma 5k lat czy że jakaś kobieta urodziła jako dziewica, a nie została wyruchana przez chada.

Ale czy zakładanie, że boga/siły wyższej/super programisty nie ma, nie jest wiarą samą w sobie?


Sam fakt, że ja i Ty istniejemy ma prawdopodobieństwo 0. Gdyby nasi rodzice się ruchali kilka sekund później, może by inny plemnik by wygrał, nie mówiąc już o detalach, że musieli się poznać. Teraz to pomnóż przez dziadków, pradziadków, aż do pierwszego człowieka. Człowiek też się nie stał człowiekiem tak od razu, więc pomóż to przez wszystko co przed nami istniało aż do czasu kiedy jakoś powstała pierwsza forma organiczna. Gdyby miliard lat temu jakaś żaba nie postanowiła zgwałcić jakiejś ryby, to by nas tu nie było. Może by było coś innego. Na dokładkę trzeba dodać, że wszystkie gwiazdy musiały stać się supernową w danym miejscu i czasie, aby powstała ziemia. Wygrywanie w totka codziennie przez rok ma większe prawdopodobieństwo niż że istniejesz.

 

Czy naprawdę wielki wybuch powstał z dupy? Co było przed? Jest takie coś jak przed? My tylko myślimy w kategoriach czasu, ale przecież to może być tylko nasze ograniczenie myślowe. Dla światła (fala elektromagnetyczna) czas nie istnieje.


Ateiści często zakładają, że może istnieć obca cywilizacja, pomimo, że nie ma na to dowodów. W końcu jest pierdyliard gwiazd i szanse, że życie nie tylko powstało na ziemi jakieś niby jest.

 

Dość poważni naukowcy biorą na serio pod uwagę hipotezy wielo-wszechświatów, symulacji i innych pojebanych rzeczy.

Więc jeśli zakładamy, że te hipotezy mogą być prawdziwe, nie możemy założyć, że bóg może istnieć? Cokolwiek to miałoby być? Bez znaczenia czy ma nas totalnie w dupie czy obserwuje co robimy.


No i nie można zapomnieć o życiu pozagrobowym.

Racjonalnie można powiedzieć, że po śmierci będzie to samo co przed narodzinami, czyli nic. Ale skoro już założyliśmy, że pojebane rzeczy typu symulacja, wielo-świat, etc mogą mieć miejsce, to również jest miejsce na rozkminy typu, że zostaliśmy zaprogramowani na czas życia, aby nic nie pamiętać. Może nasze doświadczenia się synchronizują z "chmurą" na kwantowym czy innym poziomie, którego nie znamy.

 

Sam fakt, że nic nie wiemy, a to co wiemy jest totalnie pojebane, daje mi do zrozumienia, że ateiści się nie różnią tak wiele od fundamentalnego chrześcijanina. Chrześcijanin wierzy, że Jezusa co zmartwychwstał, co wydaje się dla nas niedorzeczne, ale ateista wierzy arogancko, że to co wiemy, wystarczy aby wywnioskować, że coś takiego jak bóg nie istnieje, co też mi się wydaje niedorzeczne.

 

Jakie są Wasze opinie? Jacyś hardkorowi ateiści na tym forum?

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Jak to rzekł Stanisław Michalkiewicz, "w okopach nie ma ateistów".

Jak trwoga to do Boga, i inne mądre przysłowia ludzkie które od wieków były wypracowane.

Każdy chce wierzyć w Boga, tylko że niektórzy są stonowani intelektualnie i myślą to co im czarodzieje 

od wiary podpowiadają. Wszystko jest kwestią inteligencji, wolny myślący człowiek wierzy w to co widzi słyszy,

wyciąga wnioski sam kombinuje co jest grane, co z tym Bogiem. Ludzie niewolnicy, stonowani intelektualnie,

będą mieli za wzorce czarodziejów od wiary lub ateizmu.

  

Howgh!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli bóg istnieje to istnieje. Nie to nie. Sam osobiście nie wierzę i nawet po śmierci bardzo bliskiej osoby, pozostałem ateistą. Mimo iż dopatrywałem się w tym wszystkim głębszego sensu. Ale nie ma sensu nadawać czemuś co jest bezsensu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dlaczego ludzie szufladkują siebie, a z szczególną łatwością drugich ludzi? Dlaczego ktoś kto nie wierzy musi mieć przypiętą jakąś łatkę, w tym przypadku wyszukane słowo - ateizm/ateista.

 

Jeżeli nikt nigdy  nie zaznajomiłby mnie z religią i konceptem Boga, to nie miałbym żadnych rozterek związanych z wiarą, ani identyfikacją wierzący/niewierzący.

 

To jest tak jak z antysemityzmem, albo homofobią - jeżeli nie jesteś z nami, jesteś przeciwko nam. Jeżeli ktoś wychodzi z inicjatywą i przedstawia jakiś koncept, to do niego należy udowodnienie jego słuszności.

Edited by la paloma adieu
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, larry napisał:

Ale czy zakładanie, że boga/siły wyższej/super programisty nie ma, nie jest wiarą samą w sobie?

Ateizm nie opiera się na założeniach, przypuszczeniach, że bogów nie ma. Ateizm opiera się na wiedzy.

 

Zwłaszcza w przeciągu ostatnich 15 lat dowiedzieliśmy się bardzo wiele o mózgu, świadomości i tym kim naprawdę jesteśmy.

 

Nie jest łatwo żyć z tą wiedzą. Dlatego tak mało jest ateistów, którzy naprawdę nie wierzą w nic.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, larry napisał:

Jakie są Wasze opinie? Jacyś hardkorowi ateiści na tym forum?

Zależy, co uważasz za "hardkorowi". Nie można być niehardkorowym ateistą z definicji, tak jak nie można być trochę w ciąży. Jesteś, albo nie jesteś. To między innymi różni ateistę od wyznawcy jakiejś religii.

 

1 godzinę temu, larry napisał:

Sam fakt, że nic nie wiemy, a to co wiemy jest totalnie pojebane, daje mi do zrozumienia, że ateiści się nie różnią tak wiele od fundamentalnego chrześcijanina. Chrześcijanin wierzy, że Jezusa co zmartwychwstał, co wydaje się dla nas niedorzeczne, ale ateista wierzy arogancko, że to co wiemy, wystarczy aby wywnioskować, że coś takiego jak bóg nie istnieje, co też mi się wydaje niedorzeczne.

Jak się łatwo domyślić, nie sposób się z tym zgodzić. Twoje niezrozumienie zagadnienia bierze się z tego, że patrzysz na to kategoriami człowieka "wierzącego" (nie wnikam, czy faktycznie się za takiego uważasz). Bycie religijnym, wierzącym, automatycznie oznacza wiarę w coś, czyli bez komplikowania sobie zbytnio zagadnienia przyjmowania czegoś za pewnik, czego nie da się udowodnić.

 

Zatem, pisząc obrazowo. Kluczowe jest to zdanie:

 

1 godzinę temu, larry napisał:

nie możemy założyć, że bóg może istnieć? Cokolwiek to miałoby być?

Otóż jeżeli bogiem nazwie się istotę, której czyny, motywacje i działania będzie można w racjonalny, naukowy sposób wyjaśnić, to ta istota nie będzie już bogiem w rozumieniu teistycznym. Użyjmy wyświechtanego przykładu - pioruna.

 

Kiedyś nie było wiadomo, skąd bierze się piorun. Ludzie wierzący przypisywali temu zjawisku nadprzyrodzone konotacje. Teraz wiemy już, że to nie tak, że zły na coś bóg rzuca pioruny. Czy to spowodowało, że wierzący zrozumieli swój błąd i przestali wierzyć? Absolutnie nie. Ale czy ateiści sprzed powiedzmy 3 000 lat mylili się, że to nie jest żaden gniew boga, tylko jebany piorun? Nie mylili się.

 

To teraz wstaw sobie w miejsce "piorun" swoje przykłady: życie pozaziemskie, życie po śmierci itd. Ta sama zasada.

 

Nie wiemy, gdzie są granice ludzkiego poznania i czy w ogóle istnieją. Ale jedno jest pewne - tuż za tą granicą, gdziekolwiek się ona nie przesunie, będzie wiara. A przed nią - ateizm. Ateista nie potępia wiary, a przynajmniej nie powinien. Ateista rozumie, dlaczego ludzie potrzebują wiary, jaką pełni ona rolę wśród istot rozumnych, nie śmieją się z tych, którzy 3000 lat temu wierzyli, że piorun to oznaka gniewu boga/bogów. Jemu ta wiara jest po prostu niepotrzebna. 

 

Godzinę temu, Adolf napisał:

inne mądre przysłowia ludzkie które od wieków były wypracowane.

Na gruncie logiki są tak samo mądre, jak "Manifa łączy, Manifa bawi, Manifa ustrój naprawi."*. Jeżeli świat będzie utrzymywał tendencję ideologiczną przez najbliższy 1000 lat, pokolenia po Tobie będą takie przysłowia przywoływać z taką samą powagą jak Ty. 

 

Nie mogłem znaleźć dobrego feministycznego powiedzenia ;) Ale wiadomo, o co chodzi.

 

Przysłowia tworzą ludzie, bo jesteśmy wychowani w kulturach teistycznych od tysięcy lat i to jest artefakt kulturowy swego rodzaju, po prostu. Nie jest to dowodem na absolutnie nic. 

1 godzinę temu, Adolf napisał:

Każdy chce wierzyć w Boga

Skąd to wiesz? Ja absolutnie nie chcę wierzyć w boga ani bogów i w nich nie wierzę. 

  • Like 4
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ateizm, czyli wiara w brak istnienia Boga.

Logicznie nie da się dowieść jego nie istnienia.

 

Chyba to w tym filmiku Szymon z Wojny Idei mówił, że przejście na ateizm przez większość ludzi nie wynika z racjonalnej przesłanki.

W sensie, że przeważnie najpierw pojawia się rozczarowanie kościołem lub sferą związaną z religią a dopiero potem racjonalizacja wiary w nie istnienie Boga.

 

Działanie -> racjonalizacja podjętej decyzji.

Bardzo, rzadko występuje to na odwrót.

(ok. 16:06 dla leniwych)

 

W przypadku braku pewności co do jakiegoś stanowiska najbardziej obiektywnym poglądem jest po prostu agnostycyzm.

Ateista jest tak samo wierzący jak katolik tylko, że stoją po dwóch przeciwległych sobie biegunach.

 

 

 

Edited by Ksanti
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, tytuschrypus napisał:

Skąd to wiesz? Ja absolutnie nie chcę wierzyć w boga ani bogów i w nich nie wierzę. 

 

37 minut temu, Adolf napisał:

"w okopach nie ma ateistów".

Jak trwoga to do Boga

Uwierz, tak jest i nie mówię tu tylko o swoich doznaniach, po prostu tak jest.

Pozdro.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Filozofia hermetyzmu mówi, że wszystko jest we wszystkim. Bardzo ciekawe założenie, które w sumie definiuje moją "wiarę".

 

Ten świat, w którym jeden zjada drugiego jest przecież zjebany i lepiej, żeby w ogóle nie powstał w takiej formie. I modlić się do takiego stwórcy, co zadał własnemu dziełu tyle cierpienia? Lekka przesada.

 

Jak tworzę coś to chcę, żeby to miało, jak najlepiej. Obraz dajesz w ramkę, zabezpieczasz, dbasz. Biznes, jak robisz to na zasadzie jakości, żeby służył ludziom. A nas stworzono, abyśmy cierpieli męki fizyczne i psychiczne.

 

Nie zapominajmy również o tym, co jest w stanie zrobić człowiek drugiemu człowiekowi, a słowa to ludzie ludziom zgotowali ten los są dalej aktualne.

 

A dzieło zawsze ma przecież coś z twórcy, prawda? 😆

 

 

Edited by mac
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ateizm to na swój sposób też "rodzaj wiary", równie często destrukcyjnej i fanatycznej jak różnorakie kulty religijne i sekty.

 

@Adolf Michalkiewicz nie jest żadnym ekspertem w tej materii, choć tutaj wyjątkowo ma do pewnego stopnia rację. Tyle, że to indywidualnie zależy od każdego człowieka.

 

Kiedyś Tadeusz Sobolewicz (więzień niemieckich obozów koncentracyjnych) dobrze o tym powiedział. Sam osobiście stwierdził, że on, pobożny, młody chłopak, po trafieniu do kacetu totalnie stracił wiarę w Boga, zaś inni, którzy byli wcześniej ateistami/deistami/agnostykami, w obozie stali się bardzo religijni.

 

"Tyle o sobie wiemy, ile Nas sprawdzono".

Edited by Maniek92

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 hour ago, Adolf said:

   Jak to rzekł Stanisław Michalkiewicz, "w okopach nie ma ateistów".

Jak trwoga to do Boga, i inne mądre przysłowia ludzkie które od wieków były wypracowane.

 

Bzdura. Primo koleś nie ma pojęcia bladego co to znaczy siedzieć w okopie. Secundo gdy jest zagrożenie życia to albo działasz albo giniesz.

 

Poczytaj sobie chociaż monografię Wańkowicza o Monte Cassino, zobaczysz jak wyglądała wojenna sieczka, np. w trakcie natarcia. Tam nie było czasu na pierdoły. 

 

Modlitewne pierdololo zostało wymyślone żeby dać "motywację" do umierania prostym chłopakom ze wsi ubranym w mundury. 

 

Got mit uns też w tym celu było. 

Edited by maroon
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Myślę, że ktokolwiek lub cokolwiek stworzyło ten świat, albo w ogóle wszechświat, to inteligencja wykraczająca poza nasze pojmowanie. My to teraz rozbieramy na czynniki pierwsze i próbujemy opisać zachodzące zjawiska.

 

10 minut temu, mac napisał:

Ten świat, w którym jeden zjada drugiego jest przecież zjebany i lepiej, żeby w ogóle nie powstał w takiej formie. I modlić się do takiego stwórcy, co zadał własnemu dziełu tyle cierpienia? Lekka przesada.

10 minut temu, mac napisał:

Jak tworzę coś to chcę, żeby to miało, jak najlepiej.

Czy komórka w moim ciele jest w stanie pojąć swoją istotę, albo gdyby mogła, to czy zadeklarowałaby, że organizm ludzki jest zjebany? Natomiast Ty we wszechświecie twierdzisz, że urządziłbyś go o wiele lepiej. Arogancja.

 

Edited by la paloma adieu
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maroon ta scena z filmu Josepha Vilsmaiera idealnie oddaje problem, który poruszyłeś. Jeden wierzy, drugi nie, zależy to od wieku, życiowego doświadczenia, charakteru i mentalności.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minutes ago, Maniek92 said:

Kiedyś Tadeusz Sobolewicz (więzień niemieckich obozów koncentracyjnych) dobrze o tym powiedział. Sam osobiście stwierdził, że on, pobożny młody chłopak, po trafieniu do kacetu totalnie stracił wiarę w Boga, zaś inni, którzy byli wcześniej ateistami/deistami/agnostykami, w obozie stali się bardzo religijni.

 

 

Grzesiuk, "5 lat kacetu". Też tam sobie można poczytać o piekle na ziemi. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiara jest potrzebą psychiki. Ja mam swój układ nerwowy- Ty masz swój układ nerwowy. Jak umieramy świat się nie zatrzymuje tylko umiera razem z nami. Po 30-40 latach nawet rodzina zapomina o przodkach. Zycie to tylko chwile nie marnujmy je na religie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różnica między ateistą a wierzącym jest mniejsza niż się zdaje. Tak niewielka, że praktycznie można ją pominąć.

Zresztą to jest kompletnie nieważne w co kto wierzy. Ważne - jak jest.

Kulistego słońca nie interesuje czy ktoś wierzy że jest płaskim dyskiem i tak samo bez znaczenia jest wiara w podtrzymywanie dysku ziemskiego przez słonie czy tam żółwie. 

 

Na świecie szacuje się że jest od 4k do 10k religii z czego samych wyznań chrześcijańskich coś koło 40. Powiedzmy że jest tego do kupy 5000.

Właściwie każda z religii zakłada, że pozostała reszta się myli. Czyli każdy z wyznawców dowolnej religii uważa, ze pozostałe 4999 się myli. Ateista uważa że myli się 5000. 

I to by było na tyle, co i na przedzie. 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@maroon znam dobrze tę książkę. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się tematem niemieckich obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Maniek92 napisał:

Michalkiewicz nie jest tu żadnym ekspertem,

Ja go tylko za cytowałem, choć chętnie posłucham mądrzejszych. Nie mam z tym kompleksu.

7 minut temu, Maniek92 napisał:

Kiedyś Tadeusz Sobolewicz (więzień niemieckich obozów koncentracyjnych) dobrze o tym powiedział

Przeczytaj "Pięć lat kacetu" Grzesiuka, gdzie cynicznie opisuje życie w obozie koncentracyjnym. Tam nie ma słowa o Bogu,

natomiast jest wiele o tym że Bóg jest potrzebny lub go nie ma, wynika to z tekstu człowieka który przeżył piekło.

3 minuty temu, maroon napisał:

Got mit uns też w tym celu było. 

Chłopaku jeżeli Bóg jest z nami to kto przeciw nam? Znam to, jest to hasło manipulacyjne. Jednak twierdzenie że jak się nie siedziało w okopach to się nie wie

jest słabe, obniża to wartość intelektualną wypowiedzi. Po za tym nabierz trochę wiedzy o wojnie okopowej 1914-!918, stresu po urazowego i powiedz mi że to świry co w Boga nie wierzyli nie wierzą i nie będą wierzyć.

Pozdro! Kurwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, Maniek92 said:

@maroon ta scena z filmu Josepha Vilsmaiera idealnie oddaje problem, który poruszyłeś. Jeden wierzy, drugi nie, zależy to od wieku, życiowego doświadczenia, charakteru i mentalności.

 

I tego jaką kto indoktrynację za młodu przeszedł. A być może głównie. 

 

Czemu jest taka spina w KK z chrzczeniem dzieci, religią w szkole, etc? Ano właśnie temu. Kształtowaniu świadomości na swój obraz i podobieństwo. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, tytuschrypus napisał:

Skąd to wiesz? Ja absolutnie nie chcę wierzyć w boga ani bogów i w nich nie wierzę. 

Popieram. 

 

Godzinę temu, larry napisał:

Sam fakt, że nic nie wiemy, a to co wiemy jest totalnie pojebane, daje mi do zrozumienia, że ateiści się nie różnią tak wiele od fundamentalnego chrześcijanina. Chrześcijanin wierzy, że Jezusa co zmartwychwstał, co wydaje się dla nas niedorzeczne, ale ateista wierzy arogancko, że to co wiemy, wystarczy aby wywnioskować, że coś takiego jak bóg nie istnieje, co też mi się wydaje niedorzeczne.

Ateista wierzy arogancko? Wystarczy spojrzeć na fakty, a najlepiej widać ile warta jest KAŻDA religia w dobie pandemii. Wszyscy hierarchowie pochowali się szczelnie w swoich ,,celach". Żadne modlitwy nie pomogły zwalczać choroby ani jakiegokolwiek kataklizmu w historii. Różne dziwne nielegalne akcje wyprawiają hierarchowie i prawie nikt nie zostaje pociągnięty do odpowiedzialności (często fakty wychodzą na jaw dopiero po ich śmierci). Wyznawcy różnych religii zabijają się na wzajem w imię swojego boga (gdzie tu sens, gdzie logika?). Biblia, koran itp. niby opisują prawdę? Gdzie te cuda są dzisiaj, niech się pojawi bóg w swojej osobie światu i powie co i jak. A nie sorry, musimy wierzyć na słowo, że istnieje. Przecież równie dobrze ktoś bogaty może sobie stworzyć teraz jakikolwiek ruch religijny, wmówi ludziom, że to prawda i znajdzie wyznawców (np. Scjentolodzy). I weź tu bądź wierzący w cokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, la paloma adieu napisał:

Myślę, że ktokolwiek lub cokolwiek stworzyło ten świat, albo w ogóle wszechświat, to inteligencja wykraczająca poza nasze pojmowanie. My to teraz rozbieramy na czynniki pierwsze i próbujemy opisać zachodzące zjawiska. Czy komórka w moim ciele jest w stanie pojąć swoją istotę, albo gdyby mogła, to czy zadeklarowałaby, że organizm ludzki jest zjebany? Natomiast Ty we wszechświecie twierdzisz, że urządziłbyś go o wiele lepiej. Arogancja.

 

Na pewno bym nie zrobił świata, na którym jest tyle cierpienia, rozumiesz przekaz? Nie godzę się na taki stan rzeczy, jaki jest, po prostu, bo nie można tego zrobić moim zdaniem. Widziałem umierających członków rodziny, sam się nacierpiałem niemiłosiernie i dalej cierpię w niektórych obszarach, których nie da się naprawić, nie da się zmienić, nie są zależne ode mnie. I myślisz, że zaakceptuję taką rzeczywistość i przybiję piątkę?

 

Widząc, jak lew wyjada na żywca genitalia innej zwierzynie mam to przyklepać i powiedzieć ten świat to szczyt stworzenia? No kurwa nie.

 

Jakbyś przestała ciągle rywalizować o pozycję kobiety, tylko spojrzała na mnie, jak na człowieka, a nie wroga mężczyznę to może byśmy się dogadali, ale teraz nie wróżę sukcesów.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minute ago, Adolf said:

 Jednak twierdzenie że jak się nie siedziało w okopach to się nie wie

jest słabe, obniża to wartość intelektualną wypowiedzi. Po za tym nabierz trochę wiedzy o wojnie okopowej 1914-!918, stresu po urazowego i powiedz mi że to świry co w Boga nie wierzyli nie wierzą i nie będą wierzyć.

Pozdro! Kurwa.

Jak się czegoś nie przeżyło osobiście, to można być, ale gówno specem. Taka prawda. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Adolf wiesz, nie lubię ludzi znanych i udzielających się publicznie, którzy wypowiadają się na wszelkie tematy, mówiąc w sposób jakoby byli ekspertami. Niezależnie od opcji politycznej. O to mi chodzi. O Grzesiuku wspomniałem, ale "Wytrzymałem więc jestem" jest również (jak dla mnie) dobra, bo ukazuje przeżycia i pobyt człowieka w kacetach z perspektywy chłopaka, który dopiero co wkracza w dorosłość i prawdziwe życie, tracąc w jednej chwili dość bezpieczne jak na wojenne warunki, życie pod kloszem i opieką rodziców (Sobolewicz trafił do Auschwitz, gdy miał niecałe 18 lat).

 

@maroon dlatego jestem agnostykiem, a paradoksalnie (jak na typowego "Polaka-katolika") mentalnością i podejściem do życia prędzej mi bliżej do protestantyzmu w wydaniu luterańskim lub kalwińskim, niż katolicyzmu, jeśli już.

Edited by Maniek92

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, mac said:

Na pewno bym nie zrobił świata, na którym jest tyle cierpienia, rozumiesz przekaz? 

Do wierzącego w religię monoteistyczną odłamu judaistycznego nie dotrzesz z tym przekazem, bo tam podstawowy koncept to cierpienie w celu zbawienia. 

 

Przekładając z ichniego na nasze, czymś tą okrutną chujnię życiową trzeba było uzasadnić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.