Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
thepass

Seks po ślubie, boli głowa - czyli czemu kobiety biorą ślub z nieatrakcyjnymi seksualnie mężczyznami

133 postów w tym temacie

Jak to napisał facet to słusznie okreslił temat,jak to napisała baba to graty za prawde.ale pewnie jest kaszalotem z ryjem jak kartofel bo normalne laski sie nie ogłaszają, ponieważ w realnym zyciu maja pod dostatkiem pantofli%-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tylko sobie palców nie połamcie na klawiaturze, szukając tej "perełki" :D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ta pierwsza od konkretnych wymagań to jakaś olka 1993 z sympatii.

Tak przynajmniej googiel kieruje.

Więcej nie wiem bo nie mam konta a chwilę po otworzeniu wyskakuje ekran z koniecznością logowania/rejestracji.

 

S.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To napisal facet badz jakas kobieta skopiowala to gdzies z meskiej stajni Ogolnie duzo w tym prawdy ktokolwiek to pisal

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Coz, tez mam konto na badoo i korzystam z niego, gdyz jak mowil Sun Tzu- wroga nalezy poznac z kazdej strony a nawet zaprosic go do siebie na uczte. Coz, bardzo madry czlowiek.

Wracajac do powyzszego postu z opisami. Czasem, z nudow, dla fanu, dla rozrywki studiuje takie opisy i kresle dluga odpowiedz. Taka ze mnie chinska podrobka Pikaczu, ktory rozbiera kobiety nie tylko organoleptycznie :-P o dziwo, ku mojemu zaskoczeniu w 2 przypadkach na 5 skonczylo sie to spotkaniem i dobrym seksem mimo niespelniania wysrobowanych norm.

Smutna prawda powielana na tym forum to taka, ze ksiezniczki nasze drogie zyja swoim swiatem. Bardzo prosta odpowiedzia, ktora powoduje, ze na poczatku wkurza sie, syczy i tupie nozka pozniej je z reki, jest cos w stylu: "Dlaczego masz takie wymagania i dlaczego mialbym w Ciebie inwestowac moje dobra, czas i energie skoro wszystko co wnioskuje po Twoim opisie, co mozesz mi dac to Twoja uroda ktora po 30 przeminie, chyba ze przy dobrych genach i dbaniu dociagnie do 40?"

Jest to mowiac wulgarnie ale tresciwie kulturalny "strzal w pysk" i ukazanie podswiadomosci kobiety, ze moja wartosc jest znacznie wyzsza niz jej na poczatku wydaje oraz ze szanuje siebie.

Jezeli myle sie, to prosze o sprostowanie przemyslen.

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Smutna prawda powielana na tym forum to taka, ze ksiezniczki nasze drogie zyja swoim swiatem. Bardzo prosta odpowiedzia, ktora powoduje, ze na poczatku wkurza sie, syczy i tupie nozka pozniej je z reki, jest cos w stylu: "Dlaczego masz takie wymagania i dlaczego mialbym w Ciebie inwestowac moje dobra, czas i energie skoro wszystko co wnioskuje po Twoim opisie, co mozesz mi dac to Twoja uroda ktora po 30 przeminie, chyba ze przy dobrych genach i dbaniu dociagnie do 40?"

Jest to mowiac wulgarnie ale tresciwie kulturalny "strzal w pysk" i ukazanie podswiadomosci kobiety, ze moja wartosc jest znacznie wyzsza niz jej na poczatku wydaje oraz ze szanuje siebie.

 

 

Arox,

'Kulturalnym strzałem w pysk' rozpromieniłeś mi szarość poniedziałka. Zapamiętam go i ... będą wykorzystywał kiedy trzeba. Dzięki :)

S.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak facet jest pasztetem z miesięcznym, to taki tekst nie przejdzie - chyba że przystojny, wysoki albo na słit foci z mesiem w tle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak facet jest pasztetem z miesięcznym, to taki tekst nie przejdzie - chyba że przystojny, wysoki albo na słit foci z mesiem w tle.

 

Marek, jest jeszcze 3 opcja. Trzeba mieć dużego :D Ujmując żartobliwie, ściągnięcie spodni w odpowiednim momencie kończy zaloty, i zaczyna konkrety :D:D:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak facet jest pasztetem z miesięcznym, to taki tekst nie przejdzie - chyba że przystojny, wysoki albo na słit foci z mesiem w tle.

 

 

Pasztetem się nie czuje, ale z tym mesiem to rasizm albo kryptoreklama... :P

 

dodałbym opcje nr 4. Totalna patologia socjalna (plus minus wampir)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Takie oceny mało odwzierciedlają, ponieważ wiele osób kilka na 10 bez spojrzenia na zdjęcie.

Co do opisów to najczęściej są żałosne, mało twórcze i niczego konkretnego nie mówią. Przytoczę zaraz dwa bardziej szczegółowe i oryginalne niż "jestem jaka jestem" i z tymi szatanami. Zero kreatywności i myślenia, a wymagania zawsze wysokie. Wyższe niż same mogą coś zaoferować. I zabawiaj mnie paniczu, bom księżniczka ze zrujnowanej wieży.

 

Dobra tu opis numer 1. [...]

 

 

Zaraz znajdę 2.

aż dziwi bierze ze takie kurwa pojebane mogą byc te stworzenia, a później znajdzie kogos kompletnie innego, u arabów by sie dogadali co do  niej  w transakcji barterowej przykładowo i jakby wyskoczyła z pierwszym zdaniem tego tekstu to dostałaby od "męża" 2 razy aż by chrupnęło w przegrodzie nosowej i skonczyłyby sie obłoki a zaczeło zwyczajne zycie.... :D  Krew mnie zalewa jak czytam cos takiego. Do jakiego kurwa mułu dobiła cywilizacja zachodnia,a zwłaszcza męzczyzni sterroryzowani przez kurwa tony makulatury ustaw świstków i papierków. Oczywiscie to moze byc fikcyjny bajer ale ja mysle ze takich świn to troche łazi z takimi kurwa wymaganiami. Ale ja mysle ze w takiej np. kulturze islamu wymagania kończą sie na tym- zeby tylko nie chrupneła przegroda nosowa. I jest spokój :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cywilizacja zachodnia jeszcze ostatecznie nie upadła. Na finalne pierdolnięcie przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, aczkolwiek jest to proces nieunikniony, tylko rozwleczony w czasie. A potem przyjdzie Islam. A Islam oznacza ZASADY.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

tekst wyjaśnia wszystko doskonale; geny w przyciąganiu są najważniejsze; czy to przypadek, że masz dobre lub złe geny? nie, to sprawiedliwość równowagi; idea reinkarnacji ma sens

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo wartościowy wpis otwierający oczy

Podstawa to byc czlowiekiem o wiekszej wartosci niz kobieta

Inaczej meskosc legnie w gruzach

 


Dziękuje i pozdrawiam

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za artykuł , świetnie sie czytało i równiez potwierdził on moje obserwacje . Co do tego czy ,, dobre geny " oznaczają wysoki wzrost , przystojność hajs itp . rzeczy ? Niekoniecznie . Mam znajomego o narodowych poglądach , który jest niski ( 160 ) nie jest jakiś mega ,, przystojny " ani brzydki ale , ma w sobie moc przede wszystkim jest wyrazisty , ( nie zarabia dużo ok 2,2 tys zł ) , mega męska energia , dominacja i sporo pewności siebie ( nie cwaniackiej ) . Także wg.mnie SMV opiera się ( oczywiście moim zdaniem ) na Wewnętrznym poczuciu ( należy mi sie zajebista laska , ZASŁUGUJĘ na nią/ na nie ) - samoocenie , poczuciu własnej wartości i wyrazistości . Pozdrawiam bracia samcy .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy one czuja to przez skore ze ma się je gleboko,i zlewa totalnie ich wdzięki,ogolna wypierdolka na women

ale z kolei widać i czuc ze je cos przyciąga wtedy,....

dziwne jakies ale od jakiegoś czasu zdarza mi się mieć takie odczucia

pokręcone to

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naznaczasz tak wyższość, niezalezność, a one lgną do tego. Jak to tobie zależy, uganiasz się, dajesz ślub itd to stawiasz się w pozycji niższej i tracisz atrakcyjne cechy.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy artykuł. Zastaniam się jak to odnieść do siebie. Widzę trochę sprzeczności albo luk.

 

Np. z moją ostatnią kobietą:

 

-Z jednej strony całowaliśmy się odrazu jak poznałem ją na imprezie (oboje trochę podpici), do rękoczynów handdżobów doszło szybko, ale na seks czekałem w chuj długo, z żadną nigdy tyle nie czekałem (i nawet bym chyba nie chciał, nie starczyłoby mi cierpliwości). Co prawda był to przez pół roku związek na odległość i przez ten czas była z tego co pamiętam 2 razy w PL, niemniej jednak napewno miała szansę wyruchać mnie duuuużo szybciej.

Z drugiej strony na poziomie wkładu i inicjatywy to ona chyba inwestowała więcej ode mnie - odzywała się pierwsza dużo częściej niż inne dziewczyny, była duuużo bardziej kreatywna (czyli nie jakieś jebane "co tam? :)" tylko pisała naprawdę angażujące smsy, pisala ciekawe rzeczy, rozpoczynała dyskusje na fajne tematy, rozmawialiśmy na skype godzinami itd.

-Jak już zaczeliśmy się rżnąć to odrazu na ostro i bardzo dużo, często lody z połykiem, pieprzenie się godzinami itd. Wszystko było idealnie, sama zazwyczaj inicjowała jebańsko. Trwało to chyba z osiem miesięcy.

-Dopiero później zaczeło się psuć, zacząłem tracić ramę, pozwalałem jej na zbyt dużo, wchodziłem w jej jazdy i próbowałem logicznie je tłumaczyć zamiast odrazu postawić granicę- rezultat? Przestała mi robić loda. Tak jak kiedyś potrafiła przyjść do domu i odrazu na kolana i do berła, tak wtedy przestała. Teraz będzie dobre: mówiła że "znudziło jej się", bo z pierwszym chłopakiem, zanim straciła dziewictwo, cały czas robili to oralnie i już ma dość. No czujecie, kurwa? :D Powinienem chyba wtedy tak ją opierdolić żeby się popłakała, ale nie zrobiłem tego niestety, tylko lekko jej dojebałem słownie.

Myślałem że jak będe jej częściej robił minetkę to coś da, ale dawało tylko chujowe, wymuszone lody z tekstami typu "co tak długo? nie podniecam cię?" (mów tak dalej, napewno mnie podniecisz).

-Pod koniec było już naprawdę sporo kłótni, a i tak dała się wygrzmocić w dupsko, w sumie sama zaproponowała pójscie po nawilżacz do sklepu. Tutaj co ciekawe, proponowałem długo wcześniej i jakoś nie miala inicjatywy, a dopiero jak zaczęliśmy się żreć częściej to zaproponowała. Może to było jakieś przekupstwo dupą (dosłownie) typu "kurwa, chyba faktycznie przegiełam i mogę go stracić, może jak mnie przeanalizuje to go zatrzymam". Z drugiej strony słyszałem, że kobieta daje się jebać w dupę (jeśli naturalnie ją do tego nie ciągnie, bo niektóre po prostu to uwielbiają, ale to chyba mniejszość) właśnie jeśli facet ma wielkie DMVDVD DVD cośtam i prezentuje dla niej bardzo dużą wartość...albo jest stara i potrzebuje dodatkowych "atutów".

-Do tego często mówiła mi, że np. jak mieszkaliśm we Francji to codziennie faceci do niej zagadywali. Myslałem, że tak mówi (trochę przesadza) żebym był o nią zazdrosny, ale wystarczyło z nią wyjsć żeby się okazało że faktycznie - zostawiałem ją na 2 minuty samą i już jakiś cieć się przy niej kręcił i bajerował. To po co romansować z kolesiem mieszkającym jakieś 25000 km od niej (ze mną), nie wiedząc czy może być z tego trwały związek skoro on nie ma kasy (jak się poznaliśmy byłem gołodupcem totalnym i mieszkałem z rodzicami) skoro można odrazu inwestować w typów mieszkających tam gdzie ona, mając duże powodzenie?

 

W każdym razie, na podstawie tego wszystkiego, nie mam pojęcia jaki DSMVSMVMSS czy jak to się tam kurwa pisze miałem dla niej. +0, -0, +1,+2,+69 czy +666

 

I tak gwoli ścisłości: +0 wygląda idiotycznie. To coś jak "poszłem" albo "poczebowałem". Nie piszcie nigdy +0. Chyba, że wg tej teorii może być -0... :o

 

 

-Myslę że warto też uwzględnić, że jeśli laska ma jakieś zaburzenia osobowości, pochodzi z rozbitej albo patologicznej rodziny, ma uzależnienia itd. to też wszystko może wyglądać nieco inaczej niż w powyższym artykule.

-Myślę że jesli ktoś miał dużo kobiet i jest dobrym uwodzicielem to może to wszystko obejść jeśli chodzi o znalezienie laski do seksu, a nawet do związku. Co prawda ten związek nie będzie trwał pewnie dlugo i pięknej rodzinki z rekamy margaryny z niego nie będzie, ale myślę że da się. Zbyt wielu brzydkich i nieustawionych życiowo kolesi jebiących niesamowite lale widziałem. Myslę że to SMV DVD SM spółdzielnia mleczarska to w dużej mierze silna osobowośc i psychika faceta, nie sam wygląd brada pitta. Bo też znam kilku super przystojniaczków którzy mieli cztery razy mniej kobiet ode mnie. W klubach zazwyczaj podpierdają ściany, a nawet kiedy laski same się do nich ślinią to potrafią wszystko spierdolić (np. prowadząc dyskusje typu "Nieprawda! Moja uczelnia jest lepsza niz twoja :(:( Ja studiuję lepszy kierunek :(") - true story. 

 

 

 

 

Edytowane przez Tamten Pan
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Odkopuję temat. W sumie to miałem założyć dłuższy temat, ale póki co tutaj zacznę.

 

Wiele się tutaj pisze o podwyższaniu SMV, które z wiekiem faceta można windować za pomocą zasobów, pozycji itd. Jednak ten temat i ogólnie pojęcie hipergamii wskazują, że atrakcyjność seksualna, a atrakcyjność ze względu na zasoby to dwie różne sprawy. I ta druga może dać nam seks, ale nie sprawi, że kobieta będzie mokra na myśl o nas. Czyli w praktyce jest to mocno zawoalowana forma prostytucji i nie mając atrakcyjności fizycznej, nie można być pożądanym seksualnie przez kobiety, a nasz rozwój jedynie wykupuje dostęp. Jaki w takim razie jest sens dla osób mało atrakcyjnych w jakiekolwiek związki, skoro czymś dla czego tak na prawdę warto byłoby to robić jest właśnie ta "mokra cipka" (no wiadomo jeszcze miłość i szklanka wody :D) ?

 

Ja osobiście skłaniam się do tego co pisze @Tamten Pan, czyli że ta teoria Spółdzielni Mleczarskiej SMV jest zbyt czarno-biała, a jak wiadomo zawsze jest jeszcze wiele odcieni szarości. Wydaje mi się, że wszystko rozchodzi się o emocje kobiety. I tak, ktoś z męską budową i kwadratową szczęką budzi te emocje samym swoim wyglądem i nie musi mówić słowa, by kobieta czuła pożądanie. Z kolei ktoś inny może być dla kobiet wizualnie nieatrakcyjny, ale swoim charakterem, sposobem bycia (bez czynnika zasobów) wzbudza te emocje i nagle kobieta sobie zaczyna tłumaczyć tą babską logiką, że ona przecież lubi takich chudych i faktycznie podnieca się seksualnie tym facetem.

 

Dlaczego w ogóle poruszam i odgrzebuje ten temat? A dlatego, że pomimo przepracowania wielu spraw w mojej głowie, to nieustannie ryje mi banie i blokuje mnie w wielu aspektach. Po prostu męczy mnie ta myśl, że kobieta może nie odczuwać pożądania wobec mnie i ten seks jest właśnie tylko ze względu na zasoby lub inne korzyści. Z tego powodu ciężko mi jest się w pełni podniecić będąc z divą, a też ogólnie życiowo blokuje mnie. Wiem, że to po części jest jeszcze jakiś problem z dzieciństwa, z poczuciem odrzucenia, a z drugiej strony takie prymitywne dążenie na poziomie ego " że ja chce być pożądany, lubiany etc."

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

@żniwiarz wiem co Cię boli, spróbuj zadać sobie takie pytanie, a własciwie dwa pytania

 

1.Czy ja ze sobą chciałbym się spotkać?

2.Dlaczego tak/dlaczego nie?

 

i juz masz mały wgląd w sytuacje :)

SMV to nie jest jakaś kurwa wyrocznia że tak jest, są zawsze jakieś odchylenia, nie róbmy wszystkiego mechanicznie, pozwólmy sobie na chwile spontaniczności, zaczynając od tego aby przyznać się przed sobą samym ile to ja mam założonych masek na twarzy i dlaczego je zakładam? :)

 

Boli Ciebie fakt że chciałbyś mieć świadomość że jesteś męski, że jesteś na tyle wystarczającym facetem że kobieta jakby automatycznie Ciebie pożąda, czuje do Ciebie miętę, a Ty się wkurwiasz że musisz płacić, kupować Porsche i tak dalej, a dlaczego nie wybierasz sobie polatać paralotnią tylko od razu kierujesz się w stronę materialną w stosunku do kobiet ? bo gdzieś masz świadomość tego że to przyciąga kobiety...

 

Każdy chcę być kochany, to naturalna potrzeba człowieka, myślę jednak że Twój problem ma podłoże w tym że sam siebie nie uważasz za atrakcyjnego faceta, uwierzyłeś że musisz mieć coś z zewnatrz aby takim się stać, takie dopełniacz, no ale z drugiej strony aby coś mieć musisz sie zmienić wewnętrznie, bo tak naprawde od Ciebie się wszystko zaczyna...

Jesli się zmienisz wewnetrznie, to tak naprawde rzeczy materialne będą jaky dodatkiem do Ciebie, teraz u Ciebie jest na odwrót, kumasz o co chodzi? :)

 

 

Edytowane przez Assasyn
8 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Assasyn, tak jest nie uważam się za atrakcyjnego, ale to w sumie bardziej wynika z feedbacku od otoczenia. Tzn. takie rzeczy jak kompleksy, czucie niechęci do siebie raczej mnie nie dotyczy, mam z grubsza przerobione i m.in. dzięki publikacjom Marka, potrafię czuć się sam ze sobą dobrze. Choć przyznam, że nie wiem czy takie rzeczy da się przepracować do końca i część z tego chyba ze mną po prostu zostanie do śmierci. Po prostu pewnych spraw, które ciągnęły się latami, szczególnie wczesnej młodości , nie da się chyba przeskoczyć całkowicie.

 

22 minuty temu, Assasyn napisał:

Każdy chcę być kochany, to naturalna potrzeba człowieka, myślę jednak że Twój problem ma podłoże w tym że sam siebie nie uważasz za atrakcyjnego faceta, uwierzyłeś że musisz mieć coś z zewnatrz aby takim się stać, takie dopełniacz, no ale z drugiej strony aby coś mieć musisz sie zmienić wewnętrznie, bo tak naprawde od Ciebie się wszystko zaczyna...

Jesli się zmienisz wewnetrznie, to tak naprawde rzeczy materialne będą jaky dodatkiem do Ciebie, teraz u Ciebie jest na odwrót, kumasz o co chodzi? :)

 

Kiedyś tak myślałem, a obecnie właśnie wygląda to tak, że po prostu wydaje mi się czasem, że nawet jeśli te zmiany we mnie się dokonują, bądź dokonają, to i tak będzie to za mało.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

48 minut temu, Assasyn napisał:

 

Jesli się zmienisz wewnetrznie, to tak naprawde rzeczy materialne będą jaky dodatkiem do Ciebie, teraz u Ciebie jest na odwrót, kumasz o co chodzi? :)

 

 

Miałem napisać coś podobnego ale jak widzę - @Assasynjuż mnie zasadniczo uprzedził.

SMV, jak każda teoria, zawiera pewne uogólnienia. I pewnie znajdziesz w niej wyjątki. Praca nad sobą, tak promowana na forum, nie oznacza wyłącznie przyozdobienia nadgarstka lewej dłoni szwajcarem za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy, wrzucenia na barki marynarki z materiału od Zegny za 5k pln i wożenia się bawarką za tysi sto. Bo to przypomina robienie z siebie bażanta czy też cietrzewia na tokowisku. Wystawianie się na odstrzał.

Wszystko tkwi w poukładaniu w głowie oraz właściwym tudzież umiejętnym zarządzaniem sobą, sprawami i ludźmi wokół nas - w szczególności kobietami. Jak wyekstraktujesz z netowych ochów-i-achów pań 'jaki to mężczyzna ma nie być' to wyjdzie Ci jeden mianownik - ma być 'męski'. A pod tym słowem kluczem, choć pojemnym bo każdy może wrzucić tu inne elementy w zależności od swojej wizji i percepcji rzeczywistości - są takie uniwersalne rzeczy jak: zasady, wierność sobie, wysokie poczucie wartości, nie uleganie pod byle pretekstem, konsekwencja, wytrwałość. Mi jest totalnie obojętne co tam aktualnie Drogie Panie achują i ochują, bo nie one decydować będą tym jaki jestem i będę - ale warto mieć to na względzie. Jak wiele innych rzeczy w życiu. Zachowanie kobiet jest  jak krzywe lustro. Twoje zalety odbiją w tym samym zakresie czyli 1:1, Twoje wady pomnożą co najmniej 3:1 ! Niezły deal, co ? Ale liczy się feedback - bo wiesz, że coś chrzanisz.

 

To dopiero hołdowanie tym zasadom być może przyniesie Ci w przyszłości szwajcara na ręce, Zegnę na plecach i nową X6 na parkingu. NIGDY NA ODWRÓT !!!

 

A teraz ważne, więc będzie w boldzie:

 

Świat reklamy i konsumpcji SPRZEDAŁ NAM odwrotną wizję - kup szwajcara, wbij się we włoskie drogie garnitury i woź tyłek wozidłem o wartości pół domu - to będziesz gość! KUP! KUP! KUP! Wypaczył i zamienił rolami PRZYCZYNĘ ze SKUTKIEM. I nadal to robi.

 

Co do owego odczucia 'że chcę być kochanym'. Wybacz, nie wiem, nie wypowiem się - bo generalnie, pisząc po męsku i niecenzuralnie, wisi mi i powiewa jak hiszpańskie sztandary pod Rocroi, czy ktoś mnie kocha czy też nie. Uzależnianie się od zmiennej w czasie oraz totalnie niepewnej jaką jest 'bycie przez kogoś kochanym' jest niczym innym jak zawierzanie swojej przyszłości woreczkowi kokainy. Powodzenia.

Wiesz co jest ważne? Zawsze?

Że czujesz się dobrze sam ze sobą, masz chęć do działania i permanentnego ulepszania jakości swojego życia.

A wiesz dlaczego?

Bo nic Ci więcej nie trzeba.

Reszta to tylko wypadkowe i pochodne w/w.

 

Przemyśl to @żniwiarz.

 

Pozdrawiam,

S.

Edytowane przez Subiektywny
20 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy da się to przerobić do końca, bo sam pewnych rzeczy nie przerobiłem w swojej głowie, jedno jest pewne, zmiany myślenia, nawyków to cholernie długi i bolący proces, człowiek to taka istota która chciałaby mieć od razu efekty swoich zmian, a jak ich nie widać to staje w miejscu, czyli się cofa, tu mamy do czynienia z konsekwencją, która jest dla Ciebie tym większa ile jest ważna rzecz która chcesz mieć, bądź przepracować...

 

Zobacz, zmieniasz się i chcesz się czuć atrakcyjny, więc co robisz? szukasz efektów swoich zmian w otoczeniu, natychmiast,  reasumując nie zmieniłeś tego przekonania tylko ubrałeś to w coś innego, bo skoro oczekujesz wiadomości od otoczenia że jesteś atrakcyjny to znaczy ze nadal sam ze sobą się atrakcyjny nie czujesz bo potrzebujesz potwierdzenia tego faktu przez osoby trzecie...:) To taka pułapka, zwróć na to uwagę...

 

Druga sprawa, czemu szukasz potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych? a dlaczego nie u siebie? bo sam ze sobą nadal czujesz się zle i nie jesteś dla siebie wiarygodnym przykładem że można sobie uwierzyć, czujesz się w tym wszytskim sam...

 

To takie pułapki myślenia na które warto zwrócić uwagę, pierdzieliłem się z tym dobrych parę długich lat...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, żniwiarz napisał:

tak jest nie uważam się za atrakcyjnego, ale to w sumie bardziej wynika z feedbacku od otoczenia.

Jest teoria, która mówi, że przestrzeń, która Cię otacza jest nieuświadomioną częścią Ciebie, która chce się zamanifestować i zwrócić Twoją uwagę (cień).

4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

23 minuty temu, icman napisał:

Jest teoria, która mówi, że przestrzeń, która Cię otacza jest nieuświadomioną częścią Ciebie, która chce się zamanifestować i zwrócić Twoją uwagę (cień).

 

Może tak być.

 

37 minut temu, Subiektywny napisał:

Wiesz co jest ważne? Zawsze?

Że czujesz się dobrze sam ze sobą, masz chęć do działania i permanentnego ulepszania jakości swojego życia.

 

37 minut temu, Assasyn napisał:

Druga sprawa, czemu szukasz potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych? a dlaczego nie u siebie? bo sam ze sobą nadal czujesz się zle i nie jesteś dla siebie wiarygodnym przykładem że można sobie uwierzyć, czujesz się w tym wszytskim sam...

 

 

Panowie, ja takie rzeczy wiem, a przynajmniej na gruncie świadomym mam je przyswojone. Chodzi po prostu o to, że nie mam pozytywnych doświadczeń w tej materii i z wiekiem mam coraz rzadziej chęci do działania z kobietami, ciężko mi wykrzesać jakąś inwencję. A chciałbym mieć te chęci i inwencję jak dawniej.

Edytowane przez żniwiarz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez SearcherofPerfection
      Cześć Bracia,
       
      Jak wiecie ( wczesniejszy post)zerwalem niedawno z loszką i teraz poczułem wolność,niczym nieskrepowana.
       
      Na moich studiach jest zajebista laska,która podobała mi sie juz dużo wcześniej,ale wiecie,rozumiecie związek mnie ograniczal,więc były tylko uśmieszki, żarciki itd. Ostatnio po zaliczonym egzaminie poszliśmy z kumplem i laskami(miedzy innymi ją) napic się złocistego trunku( tam powiedzialem im,że zerwalem niedawno z dziewczyną i zaczalem gadac,ze teraz nie chce związku tylko mile,luzne chwile,ale cipki ciasne;p), tego dnia włączył mi się tryb obmacywacza i jak poczulem,ze mogę wszystko,zacząłem sie przystawiac do tej laski,zarty,bezposrednia eskalacja,przytulenie,zlapanie za tylek i żarcik jakiś i chyba byłem za bardzo nachalny,ale cholernie mam na nia ochotę
       
      Umówiliśmy sie na wyjście do klubu, gdzie powiedziałem,ze bedzie moja. I tutaj nie moge jej rozgryźć, usmiecha się,cieszy,dobrze bawi itd. ale niby sugeruje,ze ona się nie da i jak juz troche przesadzalem z eskalacja,to zaczęła sie odsuwac i mowic:" nie nie i pokazywać,ze ona nie dla mnie ,nie dosłownie", potem mówiła,ze moze byc pomocnikiem w wyrywaniu kobiet,a my czyli ja z kumplem jej pomocnikami, czyli sugeruję niby,ze nie chce ,ale idzie z nami do klubu.
       
      Dzisiaj w klubie chce ja konkretnie poobracac i eskalowac na maksa,zeby zobaczyć czy rzeczywiscie nie chce czy to tylko jakieś jebane shit testy i tutaj pytanie czy jeśli ona bedzie mnie zwodzic i nie bedzie chciała i udawała taka wielce bonton, to starac się doprowadzic do bzykania czy olac ja bo bedzie mnie wykorzystywać emocjonalnie i sprawdzac granicę,co bracia byscie polecili?;)  
       
      P.S. Jestem wolny i troche napalony i tak sie zastanawiam,że to moze czują dupy. Ostatnio będąc w klubie tańczyłem w klubie z 3 dupami i dosyc intymnie i blisko,poczuły mojego kutasa na swojej dupce jak kręciły nia to i od razu wszystkie dziękowały za taniec, przeciez to ze stoi kutas to powienien byc komplement dla takiej pani,bo czego tu sie bac,ze mam na nie ochotę,nie czaję;)
    • Przez Stulejman Wspaniały
      W okresie erotycznych szaleństw, kiedy niewiele wiedziałem o naturze Pań, zaliczyłem niejedną mężatkę - NIEŚWIADOMIE. Otóż pytane o status Panie, odpowiadały zdaniem które dziś mnie jednocześnie śmieszy i wkurwia zarazem, natomiast wcześniej cieszyło, a brzmi ono "separacja". Skoro separacja - to można "legalnie" poruchać. W końcu mąż - potwór, świnia, kanalia i potwór, a biedna niewiasta uciekła od niego, i pragnie poczuć moralnego, prawdziwego mężczyznę głęboko (tak do 15cm) w sobie.
       
      I ruchałem.
       
      Najczęściej bez gumy, do końca, tak jak lubiłem. 
       
      W cipkę, w tyłek, do buzi - po kilku razach skojarzyłem, że słowo "separacja" zawsze wiąże się z brakiem zahamowań, co troszkę mnie zastanawiało - ale ponieważ tak bardzo mnie to cieszyło, nie wnikałem w istotę rzeczy.
       
      Otrzeźwienie przyszło wtedy, gdy do jednej (już zalanej pod korek) atrakcyjnej 30-tki zadzwonił telefonik. Zbladła, poprosiła by milczeć i zaczęła kłamać małżonkowi gdzie jest (nie pamiętam co skłamała) i że niebawem wróci. Gdy ją zdenerwowany spytałem dlaczego mnie okłamała, powiedziała że nie rozumiem jej i jestem płytki. Więcej nie mieliśmy kontaktu.
       
      Później drążyłem temat "separacji", co w znacznej większości przypadków kończyło rozmowę - a gdy jej nie kończyło, czytałem że jestem popierdolony i nienormalny.
    • Przez Rusałka
      Dobry wieczór. Chciałam zapytać o radę mężczyzn i panie  Otóż nie potrafię wyrwać się z pewnego schematu i układu ról w związku.
      Zawsze mi w mężczyznach imponowała siła, ambicje, samodyscyplina (jeśli się u mężczyzny pojawia to jest dla mnie niezwykle atrakcyjny), wytrzymałość itd. Wiem, że mężczyzna nie jest robotem tylko człowiekiem i ma prawo do słabości czy gorszego stanu psychicznego, ale ja mam pecha trafiać na ekstremalne przypadki słabych mężczyzn. Na początku wszystko wygląda bez zarzutu albo wręcz cudownie, a potem się okazuje, że:
       
      a) facet płacze więcej niż ja, z byle powodu głos zaczyna się trząść, łzy i gluty lecieć
      b ) okazuje się że ma jakiś poważny, destrukcyjny nałóg, który wcześniej ukrywał albo problem który powoduje dużo syfu
      c) okazuje się osobą która wiecznie szuka wymówek, usprawiedliwień, regularnie przegrywa z lenistwem lub żądzami
      d) okazuje się kruchym, małym chłopcem który potrzebuje czułości i atencji aż do przesady, to znaczy na każdym kroku i w takim stopniu, że gdyby laska wam tak robiła, to byście powiedzieli że opętana przylepa, maruda i jęczydupa. Jeśli nie powiem "kocham Cię" na każde 5 minut mojego życia, źle. Jeśli ośmielam się zajmować się życiem codziennym, czyli jedzeniem czy spaniem i nie napiszę to też źle.
       
      I niestety dochodzi do tego, że taka osoba przelewa na mnie swoje frustracje i problemy i zaczynam zawalać swoje sprawy, zdrowie, obowiązki, psychikę bo dźwigam cudze problemy i załatwiam cudze rzeczy. Z powodu mojego poprzedniego faceta dostałam ekstremalnej anemii i skończyłam na kozetce u psychiatry, bo do tego stopnia zaniedbałam siebie, "ratując" jego. Kolejny zmyślił sobie dwa nowotwory i szantażował mnie próbą samobójczą (i konsekwentnie kłamał), tuż przed ważnymi egzaminami. Oboje płaczliwi i wrażliwi jak jajka. Okej, pomagam osobie na której mi zależy i odczuwam smutek kiedy ta osoba go odczuwa. Ale taki facet przestaje mi się kojarzyć z obiektem seksualnym i zaczynam czuć do niego instynkt macierzyński, libido spada mi tak drastycznie że robię to tylko żeby im nie było przykro. Przestaję się też z takim czuć jak przy samcu. Ewentualnie sama staję się mniej wrażliwa na różne rzeczy i nadrabiam spokojem za ich zachowania (albo staram się trzymać pozory). To niby tylko seks, ale jestem nieszczęśliwa w takim czymś i nie wiem jak sprawić by moje stosunki z mężczyznami zaczęły być zdrowe i przestały mnie dołować.
       
      To nie tak, że nie chcę wspierać mężczyzny. Chciałabym w nagrodę za stresy w pracy i bycie dzielnym przynieść facetowi piwo przed TV, podać ulubione danie, wyściskać i zrobić masaż pleców, ale tak, by dalej kojarzył mi się z samcem.
       
      Liczę się z tym, że sama muszę być nienormalna skoro takie sytuacje mi się zdarzają, ale jestem zdezorientowana i nie wiem jak postępować. Czy to możliwe żeby kobieta wyssała z faceta testosteron chociaż jest dla niego miła? Czy po prostu powinnam być bardziej uważna zanim się zakocham? Jak wspierać męskość, tak żeby nie zrobić z własnego faceta miękkiej fajki?
      Nie oczekuję współczucia ani pocieszania, proszę jednak byście nie zakładali z góry, że WSZYSTKO jest moją winą. Nie chcę też się chwalić że jestem supermenką, bo nie jestem.
       
      I wyprzedzam ewentualne pytania o moją osobę: Nie jestem brzydka i zakompleksiona ani zdesperowana. Nie jestem też wredna, raczej wesoła i niekonfliktowa. Nie zdradzałam, chociaż byłam mocno sfrustrowana. Coś innego musi być problemem  
    • Przez Grim
      Witam Was. Jestem nowy na tym forum i chciałbym się poradzić starszych kolegów na temat pierwszego razu ponieważ jednak czuję pewne opory. Dziewczyna oznajmiła mi że jej się podobam więc teraz tylko ode mnie zależy czy ją "przelecę". Ogólnie mam ponad 20 lat i czas mnie goni więc wypadałoby skorzystać z okazji ale z drugiej strony dziewczyna nie specjalnie mi się podoba, nie jest brzydka tylko nie w moim guście. Dodatkowo dodam że pracujemy razem więc tak czy inaczej będę ją codziennie widywał, więc czy jest sens się w to pakować głównie dla seksu? Boję się również że mogę mieć problemy z seksem ponieważ po tylu latach fapania mogłem wyczulić się na swoją rękę, do tego dochodzi jeszcze stres i obawiam się że się ośmieszę. Dodam jeszcze że ona jest już doświadczona. Może są tu tacy co mieli podobną sytuację i mogliby mi doradzić  
    • Przez kafu
      Bracia pomóżcie bo nie wiem co począć. 

      Poznałem młodą dziewczynę z którą po pierwszym spotkaniu w klubie skończyliśmy u mnie ale bez penetracji, tylko ja jej minetkę ona mi lodzika. Spotkałem się z nią drugi raz ale tylko na chwilę na kawę, było całkiem miło. Na trzecim spotkaniu zaprosiłem ją do mnie wylizałem jej patelę i zrobiłem taką palcówkę, że aż dostała drgawek po czym ona się nie odwdzięczyła i zaczęła sie pytać co ja o niej sądze ( powiedziałem że sądze że mi sie podoba i tam jakies bzdury) potem cały czas drążyła temat żebym powiedział coś więcej, to zapytałem się wprost czy chce żebym jej powiedział że ją kocham i że chce żeby ze mną była do końca życia bo jeżeli tak to tego ode mnie nie uslyszy xd nic nie odpowiedziała co niemiłosiernie mnie wkurwiło wiec powiedziałem żeby sobie poszła bo mam coś pilnego do roboty. Dziś do mnie dzwoniła i mówiła jak gdyby nigdy nic. Zapytałem się czy uważa, że wszystko jest okej, ona odpowiedziała że nie wie o co mi chodzi więc wszystko jej opisałem. Początkowo coś tam ona zażartowała o lizaniu w odwołaniu do tej minetki i nastąpiła mniej wiecej taka rozmowa między mną (K) i nią (P):
      K: Pies Cie lizał
      P: Ty też
      K: No to już nie poliżę
      P: Poliżesz
      K: NIE
      P: Tak
      K: PFF ( takie parsknięcie)
      P: Teraz ja poliże
      K: Chciałabyś
      P: Tak, ale ty też
      K: A no to jasne, ale dostałaś wczoraj szanse i jej nie wykorzystałaś. Nie wiem czy dam Ci drugą.
      P: Serio?
      K: Normalnie
      P: Dobrze a to co teraz zamierzasz? Zakończyć taką znajomość?
      K: Nie no nie wiem, to zależy od Ciebie
      P: A od ciebie co zależy?
      K: Ode mnie zależy to żeby nikt ze mną nie igrał w taki sposób
      P: Jaki?
      K: Ty wiesz o co chodzi.. Więc nie będę Ci tłumaczył
      P: O loda? rozwiń swoje zdanie
      K: Nie bo nie musze, bo pochuj?   <<<< XD
      P: Ale ja chciałabym
      K: >> tu coś zacząłem gadać że to powinno przychodzić naturalnie ble ble ble i że jak ktoś z dwójki osób które podobają się sobie nawzajem to nie kupczą między sobą różnymi czynnościami tylko po prostu to robią xd
      P: >> Nie pamiętam dokładnie ale mniej więcej powiedziała że sie wstydziła i ze boi sie tego co o niej pomyśle, boi się że będzie jedną z wielu, że nie wiem jak to jest, i że:"TAKIE PRAGNIENIA SĄ DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZE, NIE POTRAFIĘ CI TEGO WYTŁUMACZYĆ, ALE ZALEŻY CO TY CHCESZ DALEJ ROBIĆ, NIE CHCE SŁYSZEĆ ŻE MNIE KOCHASZ I ŻE CHCESZ ZE MNĄ BYĆ DO KOŃCA ŻYCIA TYLKO TO CZEGO PRAGNIESZ ODE MNIE I JAK SOBIE TO WYOBRAŻASZ"
       
      Tu rodzi się pytanie do was bo ja sie spotykam z czymś takim pierwszy raz. O chuj jej chodzi z tymi pragnieniami? Jakie są wasze przypuszczenia. Wtedy po tej imprezie też mówiła, że jakieś pragnienia są dla niej najważniejsze xd
       
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.