Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ranking


Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 22.03.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 41 punktów
    Przy okazji różnych poruszanych tutaj tematów, kiedy wspomniałem o tym, że wiem jak działa burdel od zaplecza, było kilka sugestii aby to opisać, co w związku z tym czynię. Może więc się przyda komuś ta wiedza. Zaznaczam jednocześnie, że wszystko co napiszę w tym wątku jest moją obserwacją, moimi doświadczeniami i moim punktem widzenia. Ktoś inny mający do czynienia z takimi palcówkami od zaplecza może ująć temat inaczej. Niemniej postaram się opisać wszystko jak najbardziej obiektywnie. Poza tym podkreślam, że nie chcę nikogo zniechęcać, potępiać, ganić, oceniać, namawiać, wyśmiewać czy cokolwiek innego. Jest to tylko'li próba pokazania burdelu od kuchni. Skąd ta wiedza? Z dwóch źródeł. 1 - Swojego czasu miałem firmę remontową, i poprzez ogłoszenie gazetowe wpadło mi zlecenie adaptacji części pawilonu w którym mieścił się burdel, na apartament dla właściciela burdelu. Typowy budynek GS jakich wiele na peryferiach miast. Kiedyś był w nim sklep z akcesoriami dla rolników, poczta i bar. Poźniej wykupił go facet, który urządził na pierwszym piętrze burdel z drinkbarem, na parterze sklep z częsciami samochodowymi, a za pawilonem wybudował warsztat zajmujący się renowacją starych samochodów. Ponadto w tylnej częsci pawilonu mieściły się pokoje mieszkalne prostytutek, i apartament właściciela, który postanowił go rozbudować likwidując magazyn części samochodowych, i łącząc go nowym wejściem z resztą powierzchni mieszkalnej. Trwało to około miesiąca, więc przy okazji poznałem wszystkie pracujące tam damy, a i zdarzyło się to i owo, łązcznie z wyjazdami prywatnymi na imprezy, poza wiedzą szefa burdelu. 2 - Bardzo dobry kumpel, kiedyś znany w okolicy wiraszka, który był mocno wypakowany i dobrze się klepał. Pracował w tym i innych burdelach na bramkach, oraz pracował jako prywatny kierowca kilku prostytutek z wyższej półki. ......... Zacznę od kwestii najważniejszej chyba od strony klienta - zdrowie i czystość. W świetle tego czego się dowiedziałem od owych dam, nazwałbym tą kwestię "mityczną". Dlaczego? Dlatego, że zarówno podejście do zdrowia jak i czystości jest nazwijmy to...luźne. Oczywiście są dziewczyny które przestrzegają reguł ściśle, ale i są takie które mają na to kompletnie wywalone. W burdelach pracują w większości kobiety pochodzące z patologii, nie czarujmy się. Na 8 pracujących w tamtym burdelu wszystkie 8 było po przejściach życiowych - odwykach od alkoholu, prochach itd. Wszystkie brały amfetaminę, paliły i piły alkohol. Do "roboty" często szły na ogromnej fazie, aby zapomnieć i znieść ból fizyczny, który towarzyszy im często podczas tej pracy. Narkotyki czy alkohol znieczulają jednak i dodatkowo czujność, co się przekłada na to, że dziewczyny dają kilentowi czasem bez gumy. Kiedy trafi się jakiś przystojny facet, też potrafią dać bez gumy. Mam znajomą, która pracuje na wybrzeżu w salonie masażu "nuru". Jest to masaż ciała z finałem, czyli wytryskiem. Nie wolno odbywać stosunków z klientami pod karą 12 tys zł. Ostatnio pisała mi, że przyszedł tak fajny facet, że dała mu d, i to bez gumy. Poza tym niektóre mają zwyczajnie na to wywalone. Mówią takiemu, że jest jedynym facetem z którym to zrobiła bez gumy bo mu ufa. Kłamie oczywiście, ale tak robią. Hamulce puszczają, a często przychodzi i apatia i depresja objawiająca się " mam już wszystko gdzieś" więc i przychodzi wywalone na to czy coś złapie, i czy komuś to przekaże. Kumpel opowiadał mi, że swojego czasu w jednym burdelu była murzynka. Bardzo ładna młoda murzynka z jakiegoś kraju afrykańskiego, która trafiła do PL z Czech chyba. Branie miała takie, że odbywała dziesiątki stosunków każdego dnia. Burdele wypożyczały ją sobie rotacyjnie za duże pieniądze, bo robili na niej ogromną kasę. Ale...owa panna miała zwyczaje afrykańskie. I pomimo, że miała gumy, to nieczęsto je używała. Po prostu uważała, że to szkodliwe. Czystość. Niech nikomu się nie wydaje, że przed każdym klientem prostytutka się szoruje. Kiedy jest duży ruch, poprzestają na podtarciu się chusteczką nawilżaną, i następny. Chyba, że wykupuje się godzinę czy więcej i odbywa całą procedurę wraz z nią - prysznic, higiena itd. Mając 10 klientów w noc, żadna nie weźmie 10 razy prysznica. Nie ma opcji takiej po prostu. To już rutyna. Prostytutki pracujące w burdelach w nocy, sa też często wystawiane w dzień na drogi. Tirowcy i inni kierowcy, często bez kąpieli po kilka dni. Raz jedna pani podczas fajki na zapleczu opowiadała mi jak przyjechali węglarze. To tacy kierowcy ciężarówek którzy wozili ze Śląska węgiel po Polsce. Zani byli z tego, że mają sporo kasy, i z tego, że śmierdzą jak skunksy. Któregoś razu przyszli, a jeden z nich dawał podwójnie za godzinę. Tyle, że żadna nie chciała z nim iść bo śmierdział. Kiedy barman widząc to zadzwonił do szefa, ten przyszedł, złapał za kudły tą która nie chciała iść i zaciągnął do pokoju. Po węglarzu pokój był wietrzony dwa dni, a pościel, materac, dywan itd musiałay być prane. ................ Podejście i opinia o kliencie. Tutaj przypominam to co pisałem na początku - to tylko sucha relacja z tego co słyszałem od prostytutek. Nikogo nie chcę obrażać czy zniechęcać. Ogólnie rzecz biorąc damy owe mają bardzo pogardliwe i złe mniemanie o swoich klientach. W tamtym burdelu nazywały klientów "Bolek". " Bolek przylazł, idź go obczaj", " Bolek dał mi napiwek", "Bolek miał takiego małego, że ja jebię". Pogarda ta wynika oczywiście z usparwiedliwiania siebie. Gardzą facetami, którzy mogą je mieć za jeden papierek, więc deprecjonują tą "władzę" śmiejąc się z "Bolka". Niemniej jedank gardzą klientami. Uśmiech i miłe podejście podczas wizyty to tylko gra na zamówienie. Mają też swoje "zabawy", którymi urozmaicają sobie pracę. Są takie, które bawią się tym, że jeden "Bolek" lizał po drugim "Bolku" bez wymycia cipy. Czy, że zgodziła się całować z następnym który był po tym, któremu robiła loda z połykiem bez gumy. Itd. Ogólnie zasada jest taka - " jak sam nie sprawdzisz i nie zadbasz o czystość i zabezpieczenia, to nie możesz mieć 1% pewności, że ona to zrobiła". Najlepsza opcja to jest wizyta w domu klienta. Wtedy warunki ustalasz ty. To na tyle co w tym momencie przychodzi mi na myśl.
  2. 36 punktów
    Wrzucam temat podzielcie się swoim doświadczeniem. na rozruszanie tematu wrzucę historię zasłyszaną od dobrego znajomego. Metoda na bzykanie niemalże darmowe. Idziecie do salonu samochodowego (fajnie mieć znajomego sprzedawcę) - no więc idziecie tam z dziunią zrobić jej prezent jako swojej kochanej kobiecie. Siadacie ze sprzedawcą i dziunia wybiera jakie auto chce mieć. Wybiera wyposażenie - im więcej dziwnego niestandardowego wyposażenia tym lepiej, ponieważ czas oczekiwania na niestandardowy model może być baaardzo długi. Dziunia wybiera kolor auta, kolor nitki na siedzeniach itd itp. Czujecie jaka jest podjarana? Przy dziuni wpłacacie zaliczkę np 1k zł i odchodzicie. Na drogi dzień idziecie do salonu odwołać zamówienie, zaliczką dzielicie się ze sprzedawcą 50/50. Oczywiście dziunia nic o tym nie wie. Co jakiś czas chodzicie z dziunią do tego salonu i tego sprzedawcy zapytać jak tam idzie zamówienie. Dziunia podjarana na maksa jest perspektywą prezentu. A po pół roku oczekiwania sprzedawca może jeszcze powiedzieć, że jest obsuwa w produkcji z jakiegoś tam powodu, że auto spadło z lawety transportowej, ze drugie trzeba zamówić itd itp. I przez ten czas dziunia jest waszaaaa...... no koszt jedynie ze 500 zł działki dla sprzedawcy. I tak możecie każdą chciwą pańcię robić w jajo i używać ją przez całkiem spory czas niemalże za free. Napiszcie jakie numery sami zrobiliście albo jakieś zasłyszane.
  3. 24 punktów
    Weźże chłopie poczytaj trochę tego forum. Ile razy można tłumaczyć w kółko to samo, książkę przeczytaj, forum poczytaj. A z resztą, powiem ci co mas zrobić. Zakochałeś się to jasne. Teraz musisz się bardziej postarać, skoro ci na niej zależy to musisz naprawdę pokazać na co się stać. Nie jakiś jeden zwiędły tulipan, kup bukiet, minimum 49 czerwonych róż i jedź do niej. Ubierz się ładnie, garnitur, buty wypastowane, fryzjer. Zaproś ją na kolację, do drogiej knajpy. Najważniejsze - pisz do niej, dużo, często, smsy, maile, listy zwykłe, w każdym zdaniu pisz, że kochasz. Dzwoń, rano i wieczorem, z troską pytaj czy oddała już stolec. Człowieku teraz już nie liczysz się ty, teraz jesteście WY.
  4. 23 punktów
    Czytam w SZOKU, co Bracia tu wypisują. Kobiety chcą "równouprawnienia", chcą być traktowane jak lepszy model mężczyzny, i co? Umowa USTNA przestaje obowiązywać, bo kobieta ma taki kaprys? Ja zawsze myślałem, że jak ktoś coś mówi jadaczką, to tak ma być. A tu jedno mówi, drugie myśli i trzecie robi. Zaakceptować takie zachowanie może tylko totalny desperat, bo normalny, szanujący się mężczyzna zrozumie spóźnienie z powodu wypadku/korka/sraczki, ale to że kobieta pisze czy mówi że ma w NAWYKU się spóźniać, to albo jest słynny shit - test, albo totalna pogarda. I albo grasz w cudzą grę, albo szanujesz siebie i szukasz normalnej kobiety.
  5. 23 punktów
    Hehe... Martusia... Moja faworyta w tej rodzince. Śledzę z wypiekami na twarzy jej dokonania - regularnie przypala mi styki... Nie-do-końca. Martusia zaskoczyła z drugim panem w trakcie pierwszego małżeństwa. Ojcostwo kukułcze ukryła na wiele lat przed "prawowitym mężem" - patrz niżej. Wersja oficjalnie publikowana (czyli kobieca gimnastyka umysłowa): "zakochała się dziewczyna, no i MUSIAŁA tak postąpić". W kontekście hipergamii należy zauważyć tu dwie rzeczy: 1. Dubieniecki był (i jest) bad-boyem. Ale - przez długie lata był gołodupcem 2. Smuniewski miał wysoką wartość jako beta-provider - pochodzi z dobrej rodziny adwokackiej, sporo zarabiał. Dla 20-latki BDB partia na zamążpójście. W momencie, gdy Dubieniecki zrobił się kasiasty - wtedy Smuniewski momentalnie poszedł w odstawkę. Mamy tu klasyczny przykład sytuacji "Alfa fucks - beta bucks". Także żadne "haje hormonalne". Kasa, misiu, KASA! I emocje do bad boya! Pani Martusia ma zresztą bardzo silny ciąg do bad-boyów. Można poguglać - bujała się już z różnymi panami. Zazwyczaj szemranymi. Kontynuując Zważmy BARDZO istotną informację: Fakt, że Smuniewski wychowywał kukułcze jajo wyszedł PO ROZWODZIE!!! Przez lata wychowywał i łożył na nie swoje dziecko, a martusia szła w zaparte!!! Dopiero wtedy, gdy chłop zażądał ustalenia kontaktów ze "swoim" dzieckiem, pani martusia wyciągnęła asa z rękawa. Przy okazji - mamy tu do czynienia z pięknym przykładem, jak działa obecnie rządząca partia, ponoć tak mocno brzydząca się nepotyzmu. Łapka w górę, kto byłby w stanie zaprzeczyć ojcostwu po 7+ latach? Zgodnie z prawem takie działania może podjąć tylko prokurator i to wtedy, "gdy wymaga tego dobro dziecka, albo ochrona interesu społecznego". Konia z rzędem, kto skutecznie dokona takiego procesu. Stada facetów becelują na dzieci, o których WIEDZĄ, że nie są ich, a system doi ich "dla dobra dziecka". A tu proszę - pan prokurator uznał, że się da! Nawet należy! Za samą tą akcję - martusia do uśpienia. Chłop 7 lat wychowywał dzieciaka w pełnym przekonaniu, że to jego córka, po czym - jak się pańci znudził - został odstrzelony!!! Dżizas! Aż mnie telepie na myśl, co musi czuć ten facet! Kiedyś się zastanawiałem, co zrobiłbym na jego miejscu i serio - na 99% pierdziałbym w pasiak za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem... Także ten... drodzy panowie ufni w to, jakie to "Wasze myszki są inne niż wszystkie" - czytajcie to i uczcie się na pamięć. A potem wymazówki w dłoń i "najlepiej wydane 1000 PLN". Aha - BARDZO !!! interesujące są reakcje pań na opisanie im tego story. Polecam w ramach budowania doświadczeń w zgłębianiu logiki pań! Tylko wprzódzi należy zażyć meliskę (podwójną!) i usunąć z otoczenia wszelkie siekiery itp towar, bo można w afekcie "wyrwać chwasta"... Ta rodzinka w całości to patologia. I żywy przykład do czego prowadzi chowanie się bez udziału ojca - oba zroślaki pochodzą z rodziny, gdzie ojciec miał gówno do gadania. Mamusia-Jadzia była święta, tatuś był od przynoszenia hajsu. A na koniec zroślaki nawet pochować go godnie nie chciały... To też niezłe :-) Rozłóżmy na czynniki pierwsze Siódme przykazanie - nie cudzołóż. Martusi ulubione zapewnie... No to tak: - Pierwsze dziecko - pozamałżeńskie. Zrodzone w grzechu p-ko 7. przykazaniu. - Drugie dziecko - jak wyżej. Pani Marta (z punktu widzenia chwili obecnej) w obu przypadkach była panną (małżeństwo unieważnione kanonicznie, zatem "nigdy nie zaistniało" - z pktu widzenia dogmatów kościoła - nigdy w małżeństwie nie była) - Trzecie dziecko - również poczęte w cudzołóstwie. Przecież katolicy mają zakaz pożycia przed ślubem! Ja się pytam - kto te dzieci ochrzcił? Kto im komunii udzielił (starsze to już w tym wieku)? Pani martusia przystępuje do komunii - ja się pytam JAKIM CUDEM? Przecież żyje w grzechu nieczystości i cudzołóstwa, więc nie dostaje rozgrzeszenia. Komunia przyjęta poza stanem rozgrzeszenia jest świętokradztwem... Idźmy dalej - aby uzyskać ślub jednostronny pani Martusia musiała się wykazać kompletem wszelkich sakramentów, oraz uzyskać dyspensę od bp (albo i abp, nie chce mi się teraz szukać źródeł). To konieczne, gdyż to ona - jako święta i wierząca - będzie wnosić wiarę w ten związek i odpowiadać za formację religijną dzieci Fakt bycia wierzącą nie stanowi przeszkody w zawarciu małżeństwa z osobą innej wiary/ateistą. Po prostu - wyższe są wymagania co do moralności i znajomości dogmatów wiary wobec osoby, która chce w taki związek wstąpić. To akurat bardzo logiczne. Pamiętajmy, że warunkiem brzegowym jest podpisanie w kościele przez niewierzącego/innowiercę zgody na to, żeby dzieci wychowywać w wierze katolickiej. Tyle teorii. Więc ja się zapytam - kto to klepnął? Który klecha? Z imienia i nazwiska. Bo dla mnie to już kuriozum jest. Uznać tą osobę za "posiadającą wysokie standardy moralne"? No chyba trzyma je na półce, w szkatułce z bibelotami... O jakże PIĘKNIE świadczy to o instytucji kościoła kat. Konkluzja końcowa: Fermentuję... Jak to zwykle przy kontaktach z postacią pani martusi. Braciom mniej świadomym, żyjącym w świecie "moja myszka jest inna niż wszystkie" - Martusia to jest MODELOWY przykład myślenia i działania kobiet! Uczyć się i obserwować. Ona nie jest "inna", czy "gorsza". Ona tak robi, bo może. DUŻO więcej niż szara myszka. Ma koneksje, władzę i kupę hajsu (odszkodowania smoleńskie). Dokładnie tak samo zachowałaby się każda inna kobieta, gdyby mogła równie dużo jak ona... A się rozpisałem...
  6. 22 punktów
    Rozumiem Cię jak mało kto. Sam przez to przeszedłem raz i wiecej nie przechodziłem. Usztywniłem się i uodporniłem. Jestes w tym momencie w bardzo ważnej dla siebie sytuacji - oto bowiem trwa test. Specjalny test. Ty testujesz samego siebie ! Zdasz go jesli wypełnisz kumulatywnie (łącznie) dwa punkty: 1. Pod żadnym pozorem się do niej nie odezwiesz. 2. Gdy ona się do Ciebie odezwie - nie podejmiesz ŻADNYCH, ale to ŻADNYCH kroków. Powietrze. Czyste powietrze. Nie ma jej. Spokojnie. Przejdziesz przez to. Gdy wytrzymasz próbę - wszystkie kolejne będą mniej dolegliwe a nawet jest szansa, że będziesz miał z tego namacalne korzyści. I to nawet namacalne kutasem. Znam to doskonale z autopsji. Gdy byłem młody - dostawałem ustawiczne kosze od kobiet. Miałem zamiennie - spadać albo wypierdalać. Dostałem wiec możliwość wyboru. I naprzemiennie - albo wypierdalałem albo spadałem. Ale próbowałem cały czas. No i za ktorymś razem się udawało. Tylko że NIGDY dwa razy do tej samej laski. Nigdy. Raz powiedziała nie - to nie. Koniec, end of story. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Zauwazyłem taką prawidłowośc, ze kobiety, ktore kopały mnie w dupę (każąc wypierdalać) - zawsze się potem do mnie odzywały. Wczesniej lub później, ale się odzywały. I teraz w zależności od tego czy było to wczesniej czy później: 1. Jesli sie odezwała wczesniej - to zlewałem po całości. Zero. Nie ma. W obawie, że mogę zostać zaślepiony trwającym jeszcze hajem emocjonalnym i zabawa się zacznie od poczatku. 2. Później - witałem się jak z najlepszą kochanką. Byłem grzeczny, uprzejmy i wesoły. I wtedy to ona wokół mnie skakała a ja korzystałem ile wlizie. Gdy sugerowała "a może coś wiecej" - moją odpowiedzią było zdecydowane, i twarde z rosyjska brzmiące "NIET" Więc starała się jeszcze bardziej, nadskakiwała jeszcze mocniej, aż w końcu - po ktorymś z kolei "NIET" - kazała spadać. Spadałem wiec znudzony bo nacieszony tą damą do porzygu. Przerobisz ten schemat jeszcze setki razy w życiu. Pamietaj o jednym - guma. Zawsze guma. Którą wiesz kiedy zakładasz, kiedy zdejmujesz i gdzie wyrzucasz.
  7. 22 punktów
    Dla wszystkich niedowiarków, którzy twierdzą że postępowanie jest umorzone, mam świeżynkę. Pozdrowienia dla osoby szczególnie bliskiej mojemu sercu i wszystkich mieszkańców Częstochowy, życzę udanych świąt, pozdrawiam słonecznie :>
  8. 20 punktów
    Cześć wszystkim, Ostatnio trochę myślałem na ten temat i przytoczę choćby pewną sytuację z wczoraj, żeby zobrazować o co mi chodzi. Piszę sobie czasem z pewną samiczką, nic konkretnego aczkolwiek już się umówiłem na spotkanie ale do rzeczy. Piszę sobie i.. widzę, że jest jakiś test. Jeden, drugi, za jakiś czas kolejny i spokój. I znowu za jakiś czas. I wiecie co? Odechciało mi się. Tak po prostu, chyba jej podziękuję, mimo, że nie brakuje jej urody, to nie mogę się przemóc. Mam w sobie wewnętrzną niechęć i jakiś uraz a przecież takie testy to codzienność w relacjach. Jak tak sobie pomyślę, że np: nie mógłbym się kobiecie czasem wyżalić (a czasem są takie dni, że można pod wpływem emocji coś wypalić, bo wiadomo, że panie będą nalegać swoim "mi możesz powiedzieć wszystko, miś") i uważać na to co mówię i robię, trzymać ramę etc. to mi się nie chce. Wiadomo, związki mają jakieś swoje uroki (choćby przez pewien czas) ale na obecną chwilę widzę więcej wad w tym rozwiązaniu. Co chcę przez to powiedzieć? Jestem obojętny. To właściwe słowo, wiadomo, nie mówię, że nie stanie mi jak nie zobaczę ładnej dupki, bo to jest biologia ale z takiego innego punktu widzenia nie widzę za dużo w tym sensu. Po prostu wydaje mi się, że jako mężczyźni moglibyśmy tak naprawdę mieć tą jedną partnerkę, nas interesuje jakaś stabilizacja, coś w tym stylu, a druga strona jakby tego spokoju nie mogła wytrzymać na dłuższą metę. Takie tam wieczorne rozmyślania.
  9. 20 punktów
    Ja bym inaczej temat pociągnał. Przy założeniu, że dama warta byłaby "okoliczności" - nie wchodziłbym w dywagacje opłaca się czy nie - ale wprost zagadnął o realne spotkanko w celach testowo - zapoznawczych. O charakterze - używając języka ministrów spraw zagranicznych - "bilateralnym" Kiedys, lata temu, poznałem pewną damę, która szukała stałego sponsora. Postawiła warunek - 3 tysiace miesiecznie. Z fotki wyglądała na solidne 8/10 jak nie lepiej. Zapytałem - płatne z góry ? - tak - odrzekła - no dobrze, ale wiesz, 3 koła z góry i dopiero potem seks - a co będzie jesli mi się nie spodoba ? Albo co gorsza - Tobie ? - no, nie wiem - zatem - powiedz moze ile mam ci zapłacić za spotkanko próbne - na ktorym ty wypróbujesz mnie a ja ciebie. - hmm, naprawde nie wiem - to skoro już handlowo podchodzisz do zagadnienia, zróbmy może konsekwentnie - jak w handlu dobrem luksusowym - bo takim z pewnoscią jesteś. - czyli jak ? - jak w salonie Mercedesa. Albo Porsche. Jazda próbna - gratis O dziwo się zgodziła bo zabrzmiało to ciekawie, a baba zawsze ciekawska była (od biblijnego Raju). Moimi kosztami była kolacja plus najem pokoiku w pewnym uroczym hoteliku przy pewnej drodze krajowej, co zamknęło się kwotą w okolicy złotych 250 z VAT'em. Wziałem fakturę, odliczyłem 22% VAT i 19% liniowego (PIT5L), więc zamknęło sie to w kwocie z kieszeni nie wiecej niż jakies 180 złotych plus gaz do auta na dojazd A na zegarek nie spoglądała i zabawy trwały do świtu. Zaczynając się coś około 21-szej. Zatem - lekko licząc za złotych 180 plus gaz (max 50 dych) = 230 miałem coś okolo 6 godzin zabawy łóżkowej. 230/6 = poniżej 40 zeta za godzinę. Ponizej nawet zdecydowanie bo paliwo do auta też rozliczam w f-mie Wniosek - tanio i dobrze Choc żeby toto jakaś supermistrzyni w "te klocki" była to nie powiem, ale i tak z przyjemnością ją wspominam Więcej spotkań nie było, choc esemesowała Za 3 klocki prawda to ja mam porzadny komplet opon w rozmiarze 275/55-17 albo pokaźna ilośc narzędzi do warsztatu Powyższe wskazuje jedno - jesli się odpowiednio cwanie poprowadzi temat - to można być jak degustator na targach żywnościowych. Oto bowiem w takich sytuacjach - producenci żywności wystawiają do posmakowania przeróżne dobra. A to pieczywa, a to wedlinki, a to jakieś sery, owoce czy inne artykuły spożywcze. I jesli uszczknąć po troszeczku tu i tam - to przybywając na wystawę głodnym - wyjśc można spasionym jak szkodnik Przy znikomych nakładach własnych Polecam BTW: Za studenckich czasów popularne było uczęszczanie na targi piwa. Zawsze wracało się opitym jak bąk W końcu student biedny, głodny, ale pijany !
  10. 20 punktów
    W dzisiejszych czasach można zauważyć ciekawe zjawiska. Np.: przeciętny facet jest dość leniwy, nie spieszy się, koło 30stki dopiero zaczyna się ogarniać. Przeciętna kobieta jest zaradna i już koło 20stki - przynajmniej wynajęte lokum, zaangażowanie w karierę, nauka języków itd. ALE... jest jedna rzecz, której nie widziałem u ŻADNEJ kobiety a mianowicie to, że mimo tej pogoni za karierą, stanowiskiem, atencją, lepszym bolcem nie widziałem takiej, która rozwija w sobie świadomość - "po co to robię?", "w którą stronę idę?", "po co mi małżeństwo?", "po co mi dzieci?", "co zostało mi narzucone?", "czego chcę naprawdę?". Potem mamy taką dziewczynę, która już zauważa, że ma to wszystko, dalej szuka, mota się między różnymi relacjami, zawodami, opcjami a mimo tej ciężkiej pracy ciągle jest w matrixie. Zero świadomości, tylko bieg razem z innymi owieczkami na rzeź. I przychodzi taki moment, gdy nasza przykładowa dziewczyna zamienia się w dojrzałą kobietę, sporo już doświadczyła, przeżyła a w środku dalej pustka - "no to może tym razem małżeństwo... i dzieci, bo przecież co innego miałoby mi dać szczęście? Wszystkie wokół tak robią, też powinnam. Zegar tyka...". Finalnie po ślubie jest jeszcze gorzej, bo dochodzą obowiązki i zobowiązania, szare, nudne życie. Mąż szczęścia nie daje, wina męża, trzeba się puścić z kochankiem a dzieci też szczęścia nie dają więc to pewnie niedobre bachory. Widzę to wszędzie.
  11. 19 punktów
    Nie, nie nabijam się. Właśnie patrzę przez okno z mojej nory na salon, gdzie moja stoi na drabince i jedzie wałkiem z sufitem. Muszę powiedzieć że zgrabnie jej to idzie. W prawdzie mówiłem aby wziąć wałek na kija teleskopowego, lepiej idzie, ale ona wie lepiej. Specjalnie urlop wzięła na czas remontu, więcej, sama kupiła materiały. Dobrą mam kobietę, kiedyś ja musiałem popierdalać z jej wymysłami. Teraz mówię, zapłać i zrób. W zeszłym roku zrobiła pierwsze malowanie, na próbę, spodobało się jej, mówi że odpoczywa, bo pracuje na życie liczeniem cudzych pieniędzy i praca fizyczna uspokaja. Odkryła siebie, można powiedzieć. Można? Można! Ech, żebym miał tą wiedzę 20 lat temu.
  12. 19 punktów
    Witam Panowie Miałem przed chwila,mianowicie na godzinę 20:30 umówione spotkanie z badoo - najpierw dziewczyna powiedziała mi godzine wcześniej ze jest spoznialska i "zawsze się spóźnia" więc ustaliliśmy,że 20:40 będzie idealnie. Okej dojeżdzam na miejsce wszystko fajnie 20:37 dziewczyna mi pisze ze spóźni się 15 min,na to ja jej ze jeśli nie będzie do 20:50 to wracam do domu. Tak też się stało,oznajmilem ze wracam do domu. Dziewczyna dzwoni czy ja żartuje,o co mi chodzi jak ona już prawie na miejscu. Mówię jej,że jest nie słowna i nie obchodzą mnie tłumaczenia. Bracia,Was też wkurwiaja spoźnialskie kobiety ? Wg mnie to brak szacunku spozniac się mimo,że ma się dużo czasu na przygotowanie do spotkania. Jakie Wasze zdanie? Pozdrawiam Uprzejmie Cień
  13. 19 punktów
    Znajomy znajomego zakupił w demobilu czy gdzieś tam, używany strój pilota myśliwca wojskowego i woził to z sobą w samochodzie i brał do pokojów hotelowych. W klubach / pubach opowiadał bajki jak to lata między chmurami a poźniej zafascynowaną niewiastę brał do hotelu. Jak miała wątpliwości to pokazywał skafander. Metoda podobno bardzo efektywna.
  14. 18 punktów
    Od czasu do czasu warto założyć własny wątek - by nie było, że sie tylko ciągle innym wtrącam. Dla symetrii - powtrącajcie się Bracia troszkę i do mnie. Otóz tak - pozwolę sobie zrobić pewną analizę dam jak w temacie a Wy coś dodacie, coś ujmiecie i podzielicie się swymi spostrzezeniami, szczególnie Bracia starsi wiekiem. Od czasu do czasu spotykam się z damami w wieku po 40-tce. W zdecydowanej większości przypadków - tzw "statystyczny egzemplarz" ma następujące cechy: 1. Wiek - 40-48 lat 2. Rozwiedziona co najmniej kilka lat temu 3. Posiada dzieci w liczbie mnogiej (2-3, rzadko wiecej, rzadko mniej) 4. Dzieci te są w wieku pomiędzy 5 a 25 lat (rozrzut znaczny) 5. Mieszka z dziecmi "na swoim" - kupione po rozwodzie mieszkanie na kredyt 6. Zarabia średnio, dostaje od exa alimenty (często nawet niezłe) 7. Jej stosunki z exem są bardzo delikatnie rzecz ujmując - "na scyzoryki" by nie powiedzieć, że na noże lub wręcz siekiery (pozabijaliby się najchętniej). Mimo pewnych rozrzutów w powyższych punktach - damy te wyjątkowo zgodnie twierdzą jedno - "och, gdzie ci mężczyźni prawdziwi, od lat próbuję zbudować trwały związek a nic mi z tego nie wychodzi, co poznam faceta - to kilka miesięcy i facet znika, czuję się wykorzystana, porzucona, potraktowana jak zabawka" Oczywiście nie wchodzę w analityczne dyskusje z kobietami na temat "gdzie ci mężczyźni" - bo to nie ma żadnego sensu, jest wyłącznie stratą czasu. Ale też nie jestem złośliwy i na pytanie "gdzie ci mężczyźni" nie odpowiadam kąśliwie "pokemony wjebały" Druga zgodność w relacjach dotyczy "jakiego faceta szukam ?" Ano - musi być w moim wieku albo troszkę starszy, inteligentny, zaradny, najlepiej zamożny, opiekuńczy, wierny, pomocny w domu i tak dalej. Moje zdanie jest takie: Jesli facet jest inteligentny - to zada sobie proste - po co mu kobieta ?. Odpowiedzi są dwie i tylko dwie - do rodzenia dzieci i do zaspokajania potrzeb seksualnych. Jesli dojrzały facet chce mieć dzieci - to weźmie sobie kobietę młodą, w wieku do 30-tki maksymalnie, pannę, nieobciążoną pamiątkami po poprzednich facetach w postaci dzieci. Dlatego, że taka kobieta urodzi dziecko zdrowe, bez problemów zajdzie w ciążę, a w dodatku - nie będzie ów facet musiał brać pakietu z cudzym dzieckiem. Jesli dojrzały facet chce mieć seks na dłuższą metę (zbudować dłuzszy związek) - to także się rozejrzy za młodszą kobietą. Najlepiej podobnie bezdzietną panną - gdyż takowa po prostu ma więcej czasu dla niego. No ale to kosztuje. Skoro ktoś ma pieniądze wydawać - to chce to robić oszczędnie (tu za wiele nie przyoszczędzi) i racjonalnie (inwestuje w młodą kobietę, przed ktorą jeszcze wiele lat wysokiej atrakcyjności) W swietle powyższego - budowanie dłuższego, trwałego LTR z kobietą po 40-tce, spełniającą powyżej wyszczególnione cechy (1-7) nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Dlatego, że: 1. Wiek. Kobieta taka ma przed sobą maksymalnie 10 lat atrakcyjności fizycznej. Po 45-tym roku życia płodnosc kobiety praktycznie nie istnieje. Bóg wiedział co robi i dał kobiecie urodę tylko w takim zakresie w jakim było to konieczne. Sam powiedział bowiem do człowieka - "Nie będziesz mozolił się na próżno". I Bóg, analogicznie - też nie mozolił - gdyż uznał, że nie ma sensu dawać kobiecie urody na całe życie, skoro tylko do pewnego wieku jest ona płodna. Być może dlatego, żeby kobiet starszych, mniej zdolnych do zdrowego rodzenia dzieci - nie zapładniać bo z tego może być więcej szkody niż pozytku. Młode ruchać - zapewne pomyslał Bóg - gdyż z tego będzie potomstwo zdrowe i silne. Budowanie LTR wymaga planowania długofalowego - i aspekt atrakcyjności w bądź co bądź wcale nieodległej przyszłości - stanowi tu ważki argument. 2. Dzieci. Najgorsza sytuacja jest wtedy kiedy kobieta 45 letnia ma dzieci w wieku powiedzmy okolo 9-14 lat. Bo takie dzieci mieć będzie na głowie do lekko liczac 60-tki. W dzisiejszych czasach dopiero grubo, ale to grubo po 20-tce dziecko może (choć nie musi) się usamodzielnić i matka nie bedzie musiała się nim zajmować, łożyć na nie, poświęcać czasu. Jest znacznie lepiej jesli kobieta 45 letnia jest już babcią - bo jej dzieci są dorosłe (urodziła je kiedy miała np 19-21 lat) - więc jej potomstwo ma po 24-26 lat, załozyło swoje rodziny i kobieta ma dzieci z głowy. Ot wpadnie raz na jakiś czas pocieszyć się wnukami, ba - sama się nimi zajmie. Ale nie 24/7/365. Wnuki mają bowiem swoich rodziców. 3. Uroda. Są oczywiście kobiety, ktore mogą i grubo po 50-tce wyglądać bardzo atrakcyjnie (choc nie są to częste przypadki). Wymaga to jednak dwóch kwestii - pieniędzy i czasu. I tu większe szanse ma własnie 45 letnia babcia - bo dzieci już nie utrzymuje (wiec ma pieniądze dla siebie), a poza tym ma wiecej czasu - bo dzieci są na swoim i mają swoje życie. Dwoje dzieci miesięcznie kosztuje spokojnie ze trzy klocki. Gdy kobieta te trzy klocki wyda miesięcznie na siebie - to może za to zrobić naprawdę sporo dla swej urody. 4. Koszty. Budując LTR z kobietą ten aspekt zawsze wchodzi w grę. Zawsze. Jesli kobieta ma dzieci - to odłaczyć się ich nie da od niej. Więc trzeba będzie na nie łożyć. Jesli kobieta jest zakredytowana (a wiele jest) - to także obciażenie. W swietle powyższego - gdy tylko minie haj emocjonalny - w zasadzie kazdy bardziej rozgarnięty facet zada sobie proste pytanie - po co mnie to ? I dlatego jest jak jest BTW: Z uwagi na fakt, że damy 40+ analizowane w tym watku zazwyczaj szukają facetów w podobnym wieku - można wysnuć pewien wniosek. Im facet starszy tym do białorycerzenia mniej skłonny. Niemniej - aby białorycerzyć - to musi być ku temu impuls. 40+ z dziecmi nastoletnimi, zakredytowana, znajdująca się u schyłku swej fizycznej atrakcyjności - takiego impulsu nie daje.
  15. 18 punktów
    To jest jedna z tych rzeczy, którą uświadomiłem sobie dopiero na tym forum. Autentycznie. Wszystkie koleżanki mają mężów, są po ślubie, mają dzieci = ja też muszę = szukam frajera, który mnie zapłodni = jak nam wyjdzie, to ok = jak nam nie wyjdzie, odejdę z dzieckiem i znajdę sobie innego. One naprawdę tak myślą. A to, że rodzina rozjebana, chłop w długach, emocjonalnie wykastrowany, dziecko z niepełnej rodziny, to tam nic. Grunt, że księżna szuka szczęścia w życiu i żeby to szczęście uzyskać, jest w stanie iść po trupach. Nawet kosztem rodziny i dziecka. Witamy w XXI wieku, wieku wolności seksualnej i zrzucania kajdan przez uciśnione kobiety.
  16. 18 punktów
    Panowie niektórzy piszą, że łaskawie by czekali niektórzy,że by ją opierdolili z góry na dół a jeszcze inni,że wgl nic się nie stało i wymyślam. Kurwa,czy Wy macie szacunek do siebie ? Jesteście umowieni na konkretną godzinę dziewczyna z góry założyła,że "ona zawsze się spóźnia'' ,więc to było z premedytacją. Dziewczyna mieszka 6 min od miejsca spotkania ( ja 10 min) i ma dużo czasu przed spotkaniem aby się przygotować o czym sama mnie informuje ! Okazała mi brak szacunku ( ah to badoo) a ja nie pozwalam na to. -------- Jaka jest reakcja Pani po moim zachowaniu? Rano dzwoni do mnie z przeprosinami i mówi że ona zawsze tak się spóźnia. Lecz poprawi się.( nie ufam,zobacze uwierze ) - odpowiadam że jest nie słowna i nie interesują mnie tłumaczenia,koniec. Efekt taki że dodała mnie do ulubionych na badoo i widać jest mocniej pobudzona przez co bardziej nakręcona. Wnioski pozostawiam Braciom,ja swoje mam i będę się ich trzymać. Pozdrawiam uprzejmie Cień
  17. 17 punktów
    Zapytam krótko (ale z należnym szacunkiem): sufit Ci się na głowę spierd... Bracie? Związek z kobietą z pracy - zły wybór. Związek z podwładną - kurewsko zły wybór Rezygnacja z pracy z powodu kobiety i haju - qwa brak mi słów
  18. 17 punktów
    A jak ty chcesz, żeby było dobrze, skoro kolejne pokolenia mężczyzn wychowują samotne matki. Kobiety bardzo egoistycznie podchodzą do wychowania dzieci. Jeszcze nie widziałem, żeby kobieta kiedykolwiek właściwie podchodziła do wychowania chłopca. Dlaczego? Bo jest przede wszystkim nastawienie na "bądź grzecznym chłopcem". A dlaczego takie nastawienie? Bo matka nie chce mieć problemów. Chce mieć spokój. Kobiety - matki odcinają jaja swoim synom, żeby ci nie podskakiwali. To jest według mnie tak proste, tak oczywiste, tak rzucające się w oczy. Mamusia chce przecież posiedzieć. Jest taka zmęczona życiem. Taki sposób wychowania prowadzi do utraty męskiej energii, w dużym stopniu do nienawiści w stosunku do kobiet oraz do totalnej nieśmiałości. Do wszystkiego, co napisałeś. A później kobiety mówią oczywiście, ale słabi ci mężczyźni. Ale skąd się to wzięło? Przez wychowanie całych mas męskich przez kobiety, które do tego zadania się zupełnie nie nadają. Mnie to przeraża osobiście. Miałem dokładnie taką matkę. Mężczyzna w tych czasach gówno może, głównie przez pojebane prawo i nie tylko. Wkurwiłem się niestety Poza tym skoro kobiety w obecnych czasach mają więcej "jaj" to oznacza, że mężczyźni muszą mieć więcej typowych cech kobiecych. Zasada równowagi. Raczej luźne skojarzenie.
  19. 17 punktów
    Wielu ludziom się wydaje, że ich pokolenie "to było coś, nie jak ci młodzi" to tylko iluzja, teraz też są fajne wybitne jednostki. Pokolenie nie jest wcale gorsze, tylko dorastało w innych warunkach, chociaż czasy w jakich żyjemy to jest poczucie bezpieczeństwa, wszechobecna pornografia oraz silna marketingowa indoktrynacja młodych co do tego jaki styl życia jest pożądany robi swoje. Jakościowo gorsi na pewno młodzi nie są, po prostu mają więcej możliwości aby zbłądzić. Ludzie z Twojego pokolenia byliby tacy sami jakby wychowywali się w czasach obecnych.
  20. 16 punktów
    @Kingboss no to jedna z historii o zdradach mężatek jaka mnie spotkała. Taka anegdotyczna Siedzę w night clubie z moim przyjacielem Rychem i pijemy piwo. To był czas, że dolar miał jeszcze wartość, a Rychu miał matkę w USA, no to się bawimy za jego, bo taki miał kaprys. Siedzimy więc, gadamy oczywiście o dupie Maryny, a zza pleców podjeżdża kelner z tacą i mówi, że "tamta pani chce nam postawić wódkę" i wywala na stół kilka shotów. Podziękowaliśmy i zaprosiliśmy panią do siebie. Przyszła zadowolona. Była nazwijmy to dość obfita ale bardzo ładna. Gadamy, gadamy, fajny wieczór się zrobił. Widzę, że na mnie leci, ale nie robiłem podchodów. W którymś momencie mówi mi do ucha " powiedz Ryśkowi żeby sam wrócił do domu a my pójdziemy do mnie " Ja, że ok. Nawet się napaliłem na nią. Ale nie mogłem ot tak kumpla spławić, więc najpierw zapytałem czy się zgadza na taki obrót, bo w końcu przyszliśmy razem. On, że ok, ale był trochę zazdrosny, co było widać. Mówię że dzięki, i że posiedzę jeszcze a później się rozejdziemy. OK, siedzimy, pijemy, Rychu się zrobił dość mocno w międzyczasie, moja pani też troszkę, więc język jej się rozwiązywał. Pamiętam, że miała na imię Mariola. No więc dowiaduję się, że mieszka tutaj obok. Że ma męża, ale mąż jest na wyjeździe na drugim końcu Polski. Hmmm...no ok, mężatkę też chrupnę. Czekam więc aż Rychu dopije swoje, wsadzę go do taxi i pójdę z Mariolą pooglądać jej klasery ze znaczkami. Rychu w taxi, my idziemy do niej...Po drodze pytam ją "Mariola a ten twój mąż to po co wyjechał? Na co ona mi, że on trenuje i wyjechał z ekipą na zawody. Ok. A to jest pewne, że nie wróci wcześniej? ( wtedy nie było jeszcze tel komórkowych, neta itd). Na co ona, że nie zdarzyło się nigdy więc bez obaw. Na co ja pytam jakie mogłyby zaistnieć opcje, że on wróci jednak wcześniej. Ona że jakby wrócił z kolegą samochodem a nie busem klubowym. "Jest tam jakiś kolega który jeździ autem?" Hmmm no tak, jeżdżą swoimi autami na zawody, ale bez obaw nic się nie stanie. I mnie prawie ciągnie do siebie za rękę. Ostatnie pytanie. Co trenuje twój mąż? BOKS. BOKSUJE W LIDZE. No więc obliczyłem szybko koszta nowej szczęki, leczenia, chodzenia z balkonami pod oczami przez miesiąc i jeszcze inne dodatki towarzyszące przywitaniu z jej mężem. Z obliczeń wyszło jednoznacznie, że jej cipka jest sporo mniej warta. I spierdoliłem hahahah
  21. 16 punktów
    Wypowiem się, bo przerobiłem ten problem jak żywo na sobie, już wspominałem tu o tym przy okazji innego artykułu. Poznałem ją gdy miała 18 lat, ja 23. Ta sama muzyka, podobne filmy, zainteresowania, pogląd na ludzi, podobne bardzo specyficzne poczucie humoru - co jest rzadkością. Haj hormonalny nie z tej ziemi. Klasycznie, ja byłem wtedy silny, ona słaba a wraz z mijającym czasem siły związkowe (stopień zależności) zaczynały się równoważyć. Nie powiem, że byłem klasycznym białym rycerzem, bo trochę ją tresowałem i testowałem, ale zawsze w tym wszystkim miałem NAS, jako parę na najwyższym stopniu, jako sacrum, coś nienaruszalnego. Tak czy siak czas związku trwał, raz było lepiej, raz gorzej. Dowiedziałem się potem o jakimś koledze co to z nią rozmawiał na fejsach - w sumie nic więcej z tego nie było ale coś za dużo było tych rozmów (choć głównie jakieś 'heheszki'). Wybaczyłem, byliśmy dalej razem. Po jednej z kłótni gdzie nie odzywałem się uparcie do Pani mimo, że dni zamieniały się w tygodnie, w końcu Pani się ugięła i zadzwoniła z płaczem. Niby z płaczem, ale powiedziała, że żeby się 'podleczyć' założyła sobie konto na S. Kazałem wykasować, wykasowała, ale jakaż była jej podnieta i szok opowiadając mi, ilu tam chętnych miała. Mieć miała - żadna super piękność z niej nie jest, dziewczyna ładna, ale taka w sumie zwyczajna. W latach 90-tych kiedy nie było internetów, byłaby ot zwykłą laską, zwykłą Kaśką, dziś w feministycznych czasach na S. stała się superduper księżniczką, bo wiadomo, że tam już laski od 6/10 są księżniczkami. Nie rozpisując się rozwlekle (może kiedyś założę temat gdzie szczegółowo to wszystko opiszę), Pani stawała się mniej przyjemna niż wcześniej. Ja też trochę dałem ciała oskarżając ją o zdradę czy, że z kimś pisze ale jak tu kurwa być niewzruszonym, kiedy wszyscy wiemy jaką atencję na takich portalach mają już zwykłe biedronkowe Karyny. Przy jednej z takich rozmów Pani mi powiedziała coś w stylu 'Ty się nie bój bo ja mam takie możliwości/propozycje, że hoho". Kilka kłótni później już Panią pożegnałem. Generalnie jednak najśmieszniejsze jest to, że w tym głupim kobiecym móżdżku ona musi się sparzyć i musi minąć jakiś czas żeby do karyny doszło, że w sumie co z tej atencji? Piękne wspomnienia jakie miała ze mną poszły w chuj, ja jako tako wyglądam, dość dobrze zarabiam, mam wykształcenie, 28 lat, niedługo kupuję mieszkanie za zaoszczędzoną kasę. I jak zgaduję, minie jakiś czas i Karyna zacznie się łasić o 'powrót' - oczywiście powrotu już nie będzie. Patrząc jednak na to szerzej - zobaczcie jak te gówna tindery, fejsy, itd. potrafią wszystko spierdolić. Paniom wydaje się, że nagle znajdą dużo lepszego samca niż swojego Matiego no bo jak to, mają przecież taką atencję. No okej, atencję mają, ale gdy atencję niczym księżniczka ma co druga Pani, to chyba jednak księżniczkami (choćby z definicji o unikalności księżniczki) nie są. Takiej jednej z drugą karynie wbije się do głowy, że znajdzie superduper przystojnego bogacza, ale tak jak kiedyś gdy tinderów nie było, tak i dzisiaj - ten towar jest bardzo rzadki i trafi na niego kilka Pań. Reszta da dupy 4 razy większej liczbie facetów niż np w latach 90-tych po to, żeby za jakiś czas wróciła do 'Matiego' czy kogoś 'Matipodobnego' kiedy statystyka (maleńka ilość przystojnych superbogaczy i większość zwykłych gości) da o sobie znać. Krótko mówiąc efekt będzie ten sam, tylko szkody żeby go osiągnąć będą dużo większe - szkody zupełnie nikomu niepotrzebne. Nikt przy tym nie skorzysta - plaga samotności, rozbitych związków, itd. a wszystko spowodowane 'mądrością' kobiecą. Po prostu ręce opadają.
  22. 16 punktów
    AAA to dlatego nie działa kiedy mówię: " moja wymarzona przyszłość. Ty stoisz w kuchni, zlew pełen garów, ziemnioki gotują się w wielkim garze bo mamy dużo dzieci, na zewnątrz +35 stopni w naszym pięknym bloku, muchy latają nad garem ziomnioków, ja spocony w brudnych ciuchach dopijam browara bo zaraz dzieciarnia wpadnie ze szkoły to muszę się upić żeby było miło :D"
  23. 15 punktów
    Ale to nie moje zdanie tylko zdanie prawne Żonie zawsze oddajesz grzecznie całą wypłatę - ponieważ w myśl Art. 31 § 1 KRiO z chwilą zawarcia małzeństwa - powstaje wspolnota majątkowa. I od tej chwili wszelkie Twoje dochody (w tym wypłata) - jest tak samo Twoją wypłatą jak i wypłatą zony. Tym samym zostajesz pozbawiony prawa jedynej własnosci Twoich pieniędzy. I nigdzie żaden przepis nie precyzuje, że masz zonie oddawać połowe, jedną czwartą, siedem szesnastych czy dziewięć trzydziestych drugich. Po prostu - jest to wspolne, wiec nie jest Twoje. Bo własność to nic innego jak prawo nieograniczonego dysponowania daną rzecza. A wracając do kosztów seksu - w małzeństwie kosztuje on zawsze i bez dyskusji najwięcej. Dlatego, ze wszystko co zarabiasz - nie jest Twoje a wspolne. Wszystko jest wspolne. O ile na samym poczatku małzenstwa (jak i jakiegokolwiek LTR) - seks jest częsty - to po stosunkowo krotkim czasie (od kilku tygodni do maksymalnie dwóch lat) - częstotliwość współżycia radykalnie spada. Z dwóch powodów - po pierwsze - kobieta zaczyna reglamentować seks włączając tę czynnośc jako element gry na swoją korzyśc, a po drugie - nawet najładniejsza, najbardziej atrakcyjna kobieta - stopniowo przestaje być dla męzczyzny pociągająca i proces ten występuje zawsze. A płacić trzeba. Dlatego Matrix zadbał o zabezpieczenie prawne pułapki - tak by facet się z niej w łatwy sposób nie mógł wydostać. Kobiety, a szczególnie żony - nienawidzą prostytutek dlatego, że stanowią one dla nich bardzo poważną konkurencję. Każda zona wie doskonale, że jesli maż raz pójdzie na kurwy - to natychmiast się przekona jak wiele może otrzymać za jak niewiele. I ona sobie zdaje sprawę, że to może w głowie męża wywołać ciekawe pytania, ktore prowadzić będą do usztywnienia jego pozycji negocjacyjnej w małzeństwie. Bo żona z prostytutką zawsze przegra - gdyż żon idealnych nie ma. A idealna żona to kucharka w kuchni, dama w salonie i dziwka w sypialni. Tymczasem większość przeciętnych żon - to kucharka w sypialni, dama w kuchni i dziwka w salonie. I dlatego - jak to w pewnej reklamie było - prostytutka to Sprite a żona - pragnienie. Czyli krótko mówiąc - żona nie ma szans Stąd też żony robią wszystko - by mąż się do dziwki nie udał - gdyż po najczęsciej juz jednej wizycie - otwierają mu się oczy jakie ma możliwości i za ile.
  24. 15 punktów
    Aż dziwne że kiedyś ludzie rozmnażali się bez "państwowych" dotacji. Niesamowite. Może politycy trzepnęli by się w te swoje puste łby i poczytali (bo sami nie wymyślą) co nieco o przyczynach niskiej dzietności, zamiast wciskać obywatelom kolejne ch..we rozwiązanie jako dobre?
  25. 15 punktów
  26. 15 punktów
    Ni chója. Nie czekałbym. Gadka, że jestem spóźnialska, pachnie z mety królewną. Ps. Pytanko do ''liberalnych'' samców. Na zaproszenie księcia Kataru też by się spóźniła?
  27. 15 punktów
  28. 14 punktów
    Zgodzę się z tym, że każdy człowiek potrzebuje bliskości, ale nie zgodzę się z tym, że tą bliskość zapewnia tylko związek z kobietą. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, a stado które zapewni nam bliskość, to może być nasza rodzina lub przyjaciele, niekoniecznie kobieta. Poza tym nikt tu nie każe od razu zrywać z kobietą, jak ona zacznie przekraczać granice. Każda kobieta zacznie to robić, by sprawdzić siłę swojego faceta i w takich sytuacjach trzeba być konsekwentym i karać pannę, jak dziecko. Natomiast często kobiety mimo wszystko posuwają się za daleko i wtedy, z samego szacunku do siebie, trzeba związek zakończyć. Kobiety nie dają nam szczęścia, nawet bym powiedział, że one to szczęście ograniczają, bo przestajesz być wolny, przestajesz robić co chcesz, zaczynasz mieć zobowiązania, i po co to wszystko? Za seks? Za pozorne szczęście? Czy udawaną wierność i lojalność? Nie jesten przeciwnikiem związków, sam jeszcze jestem w związku, ale zaczynam rozumieć, jak to wszystko wygląda. Moja kobieta częściej mnie wkurwiała, niż sprawiała radość, a wszystko przez to, że postawiłem jej szczęście i potrzeby ponad swoje. Teraz rozumiem, że niepotrzebnie. Zaczynam szukać w sobie szczęścia, a ona albo za mną pójdzie, albo się odłączy, to jest nieważne, bo przestałem żyć jej życiem, a zacząłem swoim.
  29. 14 punktów
    Lubię, jak wchodzę do pracbazowego kibla na poranne posiedzenie. Dwie kabiny zajęte. I tak siedzą po cichutku lokatorzy tych kabin. Wyczekują, kto pierwszy wyjdzie. Że oni niby tu tylko hehe nosa wydmuchać. Wszechobecną ciszę narusza jedynie charakterystyczne tapanie palcy w ekrany telefonów. I tak wyczekują. W ciszy. Wtedy wchodzę ja, niczym komendant na posterunek. Zasiadam na tronie i w pełnej oprawie dźwiękowej robię to, po co tu przyszedłem. Wtem z otaczających mnie kabin zaczynają się wydobywać akompaniujące mi, podobne dźwięki. Okowy ciszy zostały zerwane. Orkiestra w końcu gra w harmonii. Zapach wolności unosi się w całym pomieszczeniu, a kompani w duchu dziękują mi za wybawienie. To ja, Mistrz Ceremonii. Kiblowy dyrygent, wyzwoliciel stłamszonych.
  30. 14 punktów
  31. 14 punktów
    @developers jeśli nie jesteś w stanie wykonać tego w sposób jaki opisałem, może ci nie uwierzyć, aczkolwiek uwiarygodnienie tego jest bardzo proste. Daj ogłoszenie, znajdź młodą dziewczynę, zapłać parę złotych i jak będzie szła z mężem ulicą, niech to dziewczę przechodząc niedaleko puści promienny uśmiech lub pośle całusa do jej męża, pomacha ręką i zawoła jego imię np. "Cześć Piotruś, później się zdzwonimy". Może to zrobić nawet z drugiej strony ulicy i zniknąć za rogiem lub w tłumie, nie musi w bliski kontakt wchodzić. Grunt żeby było jasne, że woła do niego. Inna opcja to dwie- trzy licealistki 17-18 lat, którym dasz parę pln. Przejdą obok nich, jedna puści mu oko i "Cześć Piotruś", druga powie do koleżanki "To ten?" potem szybko ich minął i zaczną chichotać między sobą. Możesz też zamówić dla niego jakieś kwiaty lub upominek z dostawą pod adres domowy z liścikiem, godziny doręczenia gdy on pracuje, a ona jest w domu. "Dzięki Piotrze za, te krótkie ale jakże namiętne chwile. Twoja na zawsze Ilona". Tylko musisz pamiętać, żeby za zamówienie płacić gotówką i zamawiać w kwiaciarni gdzie np. jest brak kamer. Ewentualnie wysłać jakąś znajomą do kwiaciarni żeby to zamówienie złożyła. Brak powiązania z tobą :> I pozamiatane. Jedna z osób na pw zadała mi pytanie, jak to robię i skąd biorę takie rozwiązania. Odpowiedź brzmi, obserwuję zachowanie kobiet, które w manipulacji są bardzo dobre i przyswajam ich metody. Jednakże jest pewna różnica, do wzmocnienia efektu mężczyzna może używać męskiego autorytetu, podpierać się swoją pozycją itp. To znaczy, że nie musi robić pewnych rzeczy za plecami jak Panie, może je robić bezpośrednio to dodaje wzmocnienie poprzez pewność siebie. I takie same zagrania w męskim wykonaniu podparte autorytetem własnym, są skuteczniejsze niż te wężowe kobiece, wykonywane zakulisowo.
  32. 14 punktów
  33. 13 punktów
    Nie wierze w to że istnieje inna woda poza tą w moim akwarium, powiedziała rybka 100 m od brzegu oceanu. Swiat jest takim jakim go widzimy przez pryzmat naszych przekonań. Jak uważasz że każdy potrzebuje bliskości i że jest to warunek konieczny do odczuwania szczęścia to tak będzie ,masz do tego prawo ale licz się z rachunkiem za złudzenia. Tego że kobieta jest dla Ciebie najbliższą osobą nie komentuję bo to jest po prostu głupie i wynika z nieznajomości kobiet. Oczywiście fajnie jest z kimś być ale warto się przede wszystkim zaprzyjaźnić z sobą bo to będzie procentowało przez lata. Ja tu w ogóle widzę że @arch piszesz to z poziomu dużego niedostatku, widzę też że strasznie się na tym skupiasz pokazując że kobieta w Twoim życiu jednak pełni jedną z głównych ról co jak sam kiedyś zauważysz nie jest dla nas dobre. "Nie boję się samotności, bardziej tego, że będąc sam w wieku powiedzmy 40 lat i nie mogąc już nikogo sensownego znaleźć nie będę w 100% szczęśliwy tak, jak niektórzy ludzie z rodzinami, bez rozwodów (a znam takich)." no tu to to się wykazałeś logiką prawie jak nasze panie. Swoją bezkompromisową postawą stracisz sporo ; parę "przyjaźni" parę niby związków ale zyskasz szacunek do siebie i to że goląc się rano będziesz mógł spojrzeć spokojnie w oczy gościowi z lustra. Co dla Ciebie cenniejsze to już musisz określić sam.
  34. 13 punktów
    Zapraszam do sklepu, na razie oferta jest skąpa gdyż dziś z Panem Rotholtzem go konfigurowaliśmy. Znajdziecie Państwo produkty z logo marki, śmiesznymi grafikami oraz limitowaną, najmodniejszą w tym sezonie linię "Kanister". Oferta będzie systematycznie wzbogacana o nowe produkty. Prosimy też o info, co byście ewentualnie w sklepie chcieli mieć. https://braciasamcy.cupsell.pl/k/all
  35. 13 punktów
    @Paterialista Wiesz co, tak sobie czytam, to co napisałeś i jak dla mnie, to Ty z tego spotkania wróciłeś z przekonaniem, że wszystko, to Twoja wina, a ona biedna myszka się męczy i jeszcze do tego rękawy wyrywa. Potwierdzenie. Twoja wina, że jej nie starcza, bo niby czyja? Kolejne bzurdy. i Boże, ale ty jesteś tyran. Jak ona z Tobą tyle lat wytrzymała? Panie, weź Pan. Pięknie obróciła kota ogonem, pokazując siebie jako tę najbardziej pokrzywdzoną, a Ciebie jako prowodyra i ponoszącego 100 odpowiedzialności za to, ze w małżeństwie jest źle. Typowe, facet wszystkiemu winny,a te biedny istotki tylko z nami cierpią. Poszedłeś, pogadałeś, pewnie myślisz, no teraz mamy wszystko ustalone, trzymamy się zasad i będzie ok. Pewnego dnia dostaniesz od rzeczywistości prosto w łeb. PS. Logicznie z babą chciałeś rozmawiać? "Czyś Ty stary do reszty zdurniał?"- Sami Swoi
  36. 13 punktów
    No i po cholerę takie przytyki do kobiet? Powiedziała ci, że do Barcelony na twój koszt? Natomiast nawet nie dałeś dokończyć i wywaliłeś litanie jak to se z młodą dupą możesz jechać. Lubię cie @rarek2, ale w tym przypadku burackie teksty wg mnie. Do drugiej babci zwłaszcza. Po cholerę mówisz jej jak jest? Chcesz coś poderwać czy dowalić im? Bo jak to pierwsze to podrywacz jesteś przedni
  37. 13 punktów
    Jako że bracia wcześniej niemal wyczerpali temat, podzielę się pewnymi ostatnimi refleksjami. Otóż wyobraźmy sobie świat i cywilizację współczesną, w której żyją sami mężczyźni. Nagle pojawia się znienacka jakaś grupa współczesnych kobiet. Są w tej grupie feministki oraz antyfeministki, pro-life'ki i proaborcjonistki - w sumie pełen przekrój. Faceci uważnie się im przyglądają, trochę jak dziwolągom jakimś, obserwują ich behawioryzm by po czasie dojść do wniosku, że są to istoty kompletnie nienormalne, wręcz na granicy psychopatii, pozbawione en masse uczuć wyższych, honoru, zasad, odpowiedzialności, odwagi itd. O ile do tej pory żyli w paradygmacie męstwa, przekonują się, że nie uda się stworzyć koncepcji "żeństwa" z żadnych szlachetnych cech. Zamykają je więc w psychiatryku. Jednak panie nie są w ciemię bite i również przyglądają się facetom. Do niektórych nawet odczuwają niezrozumiały, krótkotrwały i fluktuujący między osobnikami, zwierzęcy pociąg. Odkrywają, jak łatwa jest jego realizacja w dodatku niosąca ze sobą liczne benefity. I tak oto rozmawia Krystyna z Haliną: - patrz co dostałam - i tutaj pokazuje opalizujący kamyk - a co to i do czego? - nie wiem, chyba do niczego i nic nie robi, ale ja mam a ty nie - a skąd masz? - dostałam od jednego z tych głupków z czymś dziwnym między nogami. Kolejny z nich przyniósł mi mięso. W ogóle przynoszą mi różne rzeczy. - ale jak to? - normalnie, oni kompletnie bzikują na widok naszych cipek. Kładziesz się, rozchylasz nogi, on coś tam postęka i dostajesz gifty. W tym czasie możesz sobie nawet poczytać. A w ogóle, za pierwszym razem myślałam że toto coś umiera. Na szczęście jakoś nie, bo tylko problem ze zwłokami w domu. Potem gadał o jakiejś miłości czy czymś takim, nie wiem o co mu chodziło. No mówię ci, oni są stuknięci po prostu. Trzech już mówiło że mnie stąd wyrwie na wolność. A bo mi tu źle? Oni niczego nie rozumieją chyba. - wystarczy się położyć żeby mieć to wszystko bez wysiłku? Nie trzeba nic więcej? - no tak właśnie. Mogę cię nauczyć, nawet robienia i mówienia tego co lubią słuchać. Nauczę cię tych wszystkich kitów. To nawet fajna zabawa! Wiesz jak oni są potem skołowani? Masz pełną władzę, każesz zaszczekać - zaszczeka, aportować - aportuje. - niemożliwe! - też tak myślałam
  38. 13 punktów
    Tak, tylko, że widzisz, ten sam chłop miałby dużo większe problemy z tym dziś, gdyby przeniesiono go do obecnych czasów. Owszem, siłę mentalną, zahartowanie tamci faceci mieli, ale dziś ta walka jest zbyt nierówna. W czasach tamtych facetów kobieta mogła poznać faceta gdzieś na prywatce, na jakimś spotkaniu, tych szans tak wiele nie było, musiała wyjść, pomalować się. W tamtych czasach SMV było całkiem wyrównane a to odwzorowanie SMV damskie na męskie było w miarę jeden do jednego, czyli po matematycznemu, dużo bliżej było temu do funkcji "na" a nawet do bijekcji. Wtedy taka kobieta nie miała setek adoratorów, nawet moja babcia mi opowiadała mówiąc, że był jakiś tam Janek czy inny Heniek. Czyli z 1-2 orbiterów w ciągu młodzieńczego życia! To nie do pomyślenia u nawet średnio atrakcyjnej samiczki dzisiaj. Tutaj jest link z dokładnymi badaniami: http://www.gazetalubuska.pl/styl-zycia/seks/art/7842165,dzisiejsze-kobiety-maja-trzy-razy-wiecej-partnerow-seksualnych-niz-ich-babcie,id,t.html. Dzisiejsza 24-latka miała w życiu średnio 6 partnerów seksualnych! W latach 20 XX wieku było to 1,67. Widać więc ogromną różnicę. Dzisiejsza kobieta ma tak wiele możliwości poznania partnera, że osobiście uważam, że pakować się dziś w ślub można tylko wtedy jeśli człowiek bierze intercyzę i doskonale zdaje sobie sprawę, że nic nie jest dane na zawsze i doskonale zna naturę kobiecą i te statystyki które choćby tu podałem. Tindery, portale randkowe, snapchaty, facebooki - ja u mojej byłej tylko w ciągu około roku naliczyłem z 3-4 potencjalnych orbiterów. Gdy się poznawaliśmy, laska miała 19 lat nie znała za bardzo portali randkowych, fejsów, itd. dlatego zrodziło się z tego takie klasyczne, szczere uczucie. Jednak wraz z dalszymi latami, TVN-ami (mogła oglądać takie bzdety jak Brzydule czy tańce na lodzie na okrągło - a gdy ją poznawałem laska uwielbiała Pink Floyd - taka przemiana!), fejsbukami (potem już coraz sprawniej zarządzała swoim kontem, zaczęło się dodawanie foci, itd.) itd. media ewidentnie zrobiły papkę z jej kobiecego mózgu i zaczęło się wszystko pierdolić. Potem jak po którejś kłótni i fochach laska założyła konto na sympatii (zaraz potem mi powiedziała sama o tym i wykasowała konto) żeby się 'podleczyć'... to był początek końca. Zobaczyła ile ma orbiterów i chętnych i jej zupełnie odjebało. Oczywiście potem żałowała, bo tak na logikę kogo lepszego miała znaleźć skoro wyglądam w miarę, zarabiałem już wtedy bardzo dobrą kasę jak na polskie warunki, dobra praca, dobre wykształcenie, itd. No ale powrotu już nie było. Tak czy siak, utrzymać w ryzach dzisiaj kobietę to jest zadanie bardzo ciężkie. Najlepiej żeby była to kobieta która jest z głęboko wierzącej wiejskiej rodziny gdzieś na podkarpaciu - tam jeszcze ostało się trochę normalnych dziewczyn - odizolować ją najlepiej jak najdalej od wszelkich fejsbuków, etc. i jakieś szanse na długoletni związek są. Tak naprawdę jako społeczeństwo zmierzamy do tego co jest w Szwecji. Tam ponad 50% gospodarstw domowych jest jednoosobowych, średnia rozwodów bardzo wysoka, średnia wieku ślubu to około 36 lat, dzietność raczej niska (choć po multikulti pewnie się poprawi), średnia długość życia mężczyzny bardzo zbliżona do kobiety (bo faceci tam nie są umęczeni karynami jak u nas, wielu żyje samotnie, rozwijając się i okazuje się, że czar długowieczności kobiet prysł, bo mężczyźni żyją niemal tyle samo). Krótko mówiąc zmierza to do rozpadu rodziny, zatracaniu sensu życia, ślepego hedonizmu, itd. No ale cóż - tak to jest jak da się dojść do głosu kobietom, czyli istotom kierującym się w decyzjach życiowych emocjami i chwilowymi odczuciami.
  39. 13 punktów
    No niestety bracie tutaj muszę Cie zmartwić moja ex jest pierwsza na liście I została już wstępnie zaakceptowana. Po prostu perfekcyjny astronauta – potrafi siedzieć godzinami a nawet dniami w fotelu w bezruchu pod warunkiem, że ma zapewniony dostęp do internetu -dodatkowo jak się coś popsuje na pokładzie to nigdy nie obwini Space X bo wszystko to i tak moja wina. Tak wiec nie bedzie domagala sie odszkodowania od nich.
  40. 13 punktów
    U bliskiego kolegi z pracy (jedna firma tylko on dział IT) była ciekawa sytuacja przy rozstaniu, może nie był to tekst ale specjalne zachowanie. Ten facet był kilka lat ze swoją księżniczką poznali sie na studiach, on zaczął prace u nas w firmie ona jeszcze sie uczyła. Generalnie fajny i poczciwy jest z niego chłopina, ale ma jedną wadę która była solą w oku wybranki - był wielkim fanem gry online World of Warcraft. Lubił to i grał ale nie zaniedbywał jej, były wakacje były wyjścia na miasto itp, zaszywał sie z komputerem gdy ta miała zajęcia w weekendy na uczelni. Ale to strasznie kobitce wadziło, a że znała sie z naszymi koleżankami z pracy (wspólne wyjścia itp) to jedna doradziła jej ze na problem z grami to ona rozwaliła odkurzaczem płytę od gry swojemu na konsole i był spokój. I teraz finał chlopina przyjeżdża do domu, rzeczy byłej popakowane, i awantura od drzwi: „ bo dla Ciebie liczy sie tylko ta głupia gra”, kolega jako facet spokojny i wyważony nie za bardzo wiedział jak ma zareagować co jeszcze bardziej rozjuszyło samice, w przypływie emocji zepchnęła jego laptopa na którym grywał, z takiego blatu ala’ barek w kuchni, rozwalając go w drobny mak i niszcząc wszystkie dane (drogi sprzęt, z tego co kumpel mówił, około 8.000 zł). Po czym wyszła. Inna sprawa ze ta gra jest na serwerze zapisana wiec rozdupcenie laptopa nie miało żadnego skutku, choć laska o tym nie wiedziała, chciała popsuć, zniszczyć bodajże ponad roczne staranie sie kumpla rozwój postaci godziny gry itp. A teraz morał: była dziewczyna wróciła po 2 dniach wraz z ojcem(były sb-ek kawał ch*ja), i od drzwi awantura i darcie japy przez oboje, okazało sie ze na tym jego laptopie była jedyna kopia jej niemal skończonej pracy magisterskiej tak wiec z tym dopiekaniem nam facetom na koniec związku to na dwoje babka wróżyła!
  41. 13 punktów
    Supermarket. Syn patrzy łakomym wzrokiem na lodówkę z lodami: - Mamo, mogę loda?- Nie.- Mamoooooooo!- Powiedziałam coś! Nie! - matka pozostaje nieugięta.Oczy Syna kierują się na ojca. Ojciec na to zbolałym głosem:- Jak mama mówi, że loda nie będzie, to uwierz mi, zdania nie zmieni...
  42. 13 punktów
    Panowie co wy za bzdury piszecie... To mi szkoda na ekran patrzeć. Szacunek! Wiecie co to jest?
  43. 13 punktów
    Kiedyś spotykałem się z taką dziewuchą. Miała rodziców. Ojciec spokojny, dom trzymał w miarę silną ręką. Zapadła mi w głowie taka sytuacja. Stara mówi do męża: bo ty jak do mnie mówisz, to w ogóle na mnie nie patrzysz, w ogóle ze mną nie rozmawiasz. Wstała z kanapy, przyszła do "mojej" ówczesniej i również wydarła ryja, że ta z nią w ogóle nie gada. Po wszystkim poszła do swojego pokoju. Zamknęła się i obraziła Nie musiałem pytać o co chodzi, bo mi córeczka mamusi sama powiedziała. "A wiesz, matka często ma takie napady". Ta sytuacja idealnie pokazuje, że masz rację. One na dłuższą metę nie chcą stabilizacji. Chcą emocji. Nie ważne, że ma w dupę ciepło, gdzie spać, pełno w lodówce, samochód i wszystkie inne udogodnienia, zawsze się znajdzie coś do czego można się dojebać. Kiedyś bym pomyślał, a pewnie miała zły dzień, albo stary coś przeskrobał. Teraz wiem o co chodzi. A nawiązując do tematu. Mam tak samo. Szybko się zniechęcam po jakiś dziwnych akcjach bab. Nie chce mi się im tłumaczyć pewnych zachowań. Nie chce mi się im pomagać. O komplementach to już w ogóle zapomnij. Nie chce mi się słuchać tego głupiego gadania, wyznań wielkich miłości aż po grób, itd. Nie chce mi się ich bzykać. Też mi są obojętne i nie ukrywam, LUBIĘ TEN STAN
  44. 12 punktów
    Większość chciałaby mieć depresje, to lenie, niech się kurwa weźmie jeden z drugim do roboty. To im minie. Depresja - chciałbym mieć czas na taki luksus!
  45. 12 punktów
    Witam. Jako, iż Marek jest na diecie, utworzyłem specjalny temat, który ma na celu wspomóc Marka w jego postanowieniu ze słodyczami. Chciałbym, aby w każdej chwili słabości albo zamiarem sięgnięcia po słodycze mógł wejść w ten temat i tutaj napisać a my, Bracia, dać mu dobre słowo, motywację. Coś ode mnie, Marku, dasz radę, oglądałem wczorajszego streama i jestem z Tobą w postanowieniu od wczoraj. Dzisiaj w Biedronce zakupiłem ekologiczną kaszę jaglaną - mega smaczna. Pozdrawiam i niech Bóg błogosławi wszystkich Braci, którzy będą tutaj pomagać.
  46. 12 punktów
    Na wsiach chłopaki mają słabo obecnie pod względem sexu czy związków. Większość mieszkanek wsi w wieku rozpłodowym powyjeżdżało do dużych miast szukać jelenia do ustawienia się. Wiem co mówię bo znam mnóstwo lasek w Wawie, które były ze wsi. Są to w większości tak zwane wieśniary. Piszę to z całą odpowiedzialnością za pogardę zawartą w tym słowie. Dlaczego? Dlatego, że trzeba by posłuchać co one mówią o chłopakach z ich wsi, którzy pozostawali na wsi. Zobaczyć jakie to są teraz gwiazdy. Posłuchać jakie mają wymagania...to jest kosmos jakiś. Dla nich faceci ze wsi to dno na które nie warto splunąć. One wyjeżdżają do miast aby poznać faceta z furą cyt " tak że jak podjadę z nim na święta do mamy to wszystkim oko zbieleje" (to autentyczne słowa jednej z poznanych kiedyś lasek). Rozumiem chęć wyrwania się ze wsi. Ok. Ale ta pogarda i wielkomiejskie maniery jakich nabierają urywając się z łańcucha spod chałupy są tak monstrualne, że aż głupie.
  47. 12 punktów
  48. 12 punktów
    Mój pomysł sprawdzony już wiele razy. Działa na matki z dzieckiem, szczególnie klubowiczki. Po wstępnym kontakcie ona w końcu stwierdza, a wiesz co, mam dziecko. Czy ci to przeszkadza? Tak mniej więcej to wygląda. Odpowiadam po prostu nie, nie przeszkadza. Większość mężczyzn, jak słyszy, że panna ma dziecko to od razu się odwraca i odchodzi, a po co, skoro panna też szuka kogoś do bzykania okolicznościowego. Kilka spotkań i seks murowany, bo się napala na nowego tatuśka. A ja przecież tylko stwierdzam, że dziecko mi nie przeszkadza, a ona dopowiada sobie historyjkę w głowie. Uwielbiam samotne kobiety z dzieckiem. Są według mnie najłatwiejsze. Coraz więcej takich matek samotnych z dzieckiem w klubach, więc całkiem niezły target. Wystarczy trochę zmienić nastawienie.
  49. 12 punktów
    Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać przygotuj się mentalnie na rozstanie/rozwód. Tylko wtedy możesz coś zmienić bo wyjścia są dwa - albo twoja żona stanie się kobietą, jak piszesz, albo będziecie się musieli rozstać. Jeśli zaczniesz wprowadzać zmiany a twoja żona będzie na to miała wyjebane i ty sprawę olejesz dla świętego spokoju to wtedy już całkiem po tobie.
  50. 12 punktów
    W powiedzeniu "przyjaciół poznaje się w biedzie" chodzi o to, że jeśli będziesz biedny to twoja dziewczyna zechce byście zostali przyjaciółmi.
×