Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
DotXF

Problem zdrowotny a życie które nie ma sensu.

Polecane posty

Witajcie w poprzednim poście się z wami przywitałem a teraz chciałbym napisać coś o sobie.
Mam 21 lat i od urodzenia mam coś takiego co nazwali "Dysplazją biodra".
Ostrzegam że tekst może wyjść z tego przy długi więc zbliżam się ku startowi.

Dysplazja biodra u mnie objawia się (opieram się na opinii innych ludzi) że chodzę trochę inaczej jakbym trochę kulał, sam niestety nie wiem jak to wygląda bo z mojej perspektywy jest to dość normalne.
I tu zaczyna się dość smutna część tej historii, gdy zacząłem szkołę wiadomo jako dziecko niczego nie rozumiałem więc jakoś mi to nie przeszkadzało.
Z roku na rok było coraz gorzej zawsze dostawałem od równieśników riposty w stylu "Kuternoga" czy chociażby "Kaleka" co najbardziej dało się odczuć w gimnazjum, to wszystko co przeżyłem trochę na mnie wpłynęło więc stałem się zamknięty w sobie i nie chciałem chodzić do szkoły. Gdy skończyłem gimnazjum wybrałem się do szkoły średniej którą "rzuciłem" po 2 latach ( nie chcę wnikać w szczegóły).
W wieku 18 lat postanowiłem że pójdę do liceum dla dorosłych i tak też uczyniłem, liceum skończyłem i tu właśnie się zaczyna cała masa moich rozterek.
Od 3 lat siedzę w domu nie mam za dużo znajomych, praktycznie wcale ich nie mam. Nie jestem też silny raczej takie chuchro ze mnie jest 173/55 to nie jest za dużo a bywały momenty że i poniżej 50 było.
Teraz się zastanawiam co mogę zrobić ze sobą bo doszedłem do wniosku że przez tyle lat nie wyniosłem z życia nic i raczej do niczego się nie nadaje.
Czuje się jak taki śmieć który nic nie może od siebie dać a tylko marnuje tlen, życie rodzinne się nie układa również przez co czasem zostaje całkowicie bez wsparcia.

Jeśli macie jakieś pytania do tego tekstu to śmiało, postaram się na większość odpowiedzieć.

  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Doggie możesz pochylić się nad tematem? 

@DotXF tak na szybko, skoro jesteś już po liceum, naturalnym będzie iść na studia. Jest jakaś uczelnia w mieście? Pingwin, w avatar IT? Prawo jazdy jest? Pracujesz?

A długoterminowo, czeka Ciebie ciężka praca aby zrobić remont w głowie i poprzestawiać tam meble. 

Co Ty sam chcesz od życia? Pięknych kobiet, auta, lansu, blichtru? 

Ja też chcę tak samo jak bohater Adam Miałczyński, myśle o tym jak on jadąc starą windą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Masz niskie poczucie wartości i doskonale wiem jak to jest. Musisz to zmienić, bo bez tego nic nie osiągniesz. Będzie to ciężka i długa droga, a tym bardziej, że nie masz wsparcia rodziny. Recepty Ci nie podam, bo musisz wypracować to sam.

Na pewno masz szczęście, że tu trafiłeś, bo otrzymasz tu wsparcie i pomoc. Ja w twoim wieku byłem strasznie zagubiony i takich miejsc jak to nie było.

  • Podstawa, to musisz zacząć coś robić i nie siedzieć bezczynnie. Hobby, edukacja, a najlepiej praca.
  • Wyznaczaj sobie cele, mogą być małe, ale musisz je mieć.
  • Pracuj nad poczuciem wartości, pewnością siebie i asertywnością. Niestety, ale jesteś łatwym celem i ktoś może Cię wykorzystać, a na kobiety to uważaj szczególnie.

Czy z powodu choroby masz wydane orzeczenie o niepełnosprawności?

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 hours ago, DotXF said:

Z roku na rok było coraz gorzej zawsze dostawałem od równieśników riposty w stylu "Kuternoga" czy chociażby "Kaleka" co najbardziej dało się odczuć w gimnazjum, to wszystko co przeżyłem trochę na mnie wpłynęło więc stałem się zamknięty w sobie i nie chciałem chodzić do szkoły.

Bo nikt Cię nie nauczył, że naśmiewającym się z Ciebie ludziom trzeba przyznawać RACJĘ. Jeśli potwierdzasz wszystko co mówią z uśmiechem to wytrącasz im "argumenty". Zabawa się kończy bo skoro Cię to nie rusza to nie ma sensu tracić czas - tak właśnie pokazujesz siłę charakteru. A właśnie - Ciebie to "ruszało". Reagowałeś negatywnie i stąd zamiast "rozbrajać" zaczepki amplifikowałeś je. Wszedłeś w rolę ofiary i stąd te wszystkie negatywne następstwa w postaci wycofania i przede wszystkim NISKIEJ SAMOOCENY.

 

8 hours ago, DotXF said:

W wieku 18 lat postanowiłem że pójdę do liceum dla dorosłych i tak też uczyniłem, liceum skończyłem i tu właśnie się zaczyna cała masa moich rozterek.

Widzisz, problemy mają to do siebie, że bez prawdziwej refleksji na temat swojego życia - takiego 100% spojrzenia na siebie z boku - pasą się na Twojej niepewności i strachu przed światem zewnętrznym. Skoro z czyjejś perspektywy Twoje problemy to żaden problem - czy to oznacza, że ten ktoś ma większe możliwości niż ty, ukrytą przewagę? Nie, po prostu to wszystko siedzi w Twojej głowie. Jeśli wizualizujesz sobie problem w koło to po jakimś czasie stanie się on Twoim więzieniem i urośnie do takiej skali że "po co żyć" i "wszystko nie ma sensu".

 

8 hours ago, DotXF said:

Od 3 lat siedzę w domu nie mam za dużo znajomych, praktycznie wcale ich nie mam.

I jest to następstwo Twoich (złych) wyborów a nie przyczyna. Wygodniej było Ci wejść w rolę ofiary, zamknąć się w sobie i użalać nad swoją niedolą niż stawić światu czoła.

 

Zdradzę Ci sekret. Na dobrą sprawę "ludzie" mają całkowicie wyjebane na to czy chodzisz prosto czy krzywo, czy masz pryszcze czy łysiejesz. Tak, do pewnego poziomu aspekt "fizyczny" jest ważny jeśli chodzi o tzw. "pierwsze wrażenie", ale to pewność siebie, osobowość i intelekt są "wartością". Ponieważ zawsze czułeś się gorszy to naturalne że masz łaknienie akceptacji innych - a to błąd. Najpierw musisz zaakceptować siebie takim jakim jesteś. Wiele rzeczy można w życiu zmienić ale niektórych po prostu "nie przeskoczysz". Faceci są niscy, łysieją, mają krótkie kutasy itp itd, ale wszystko inne można zmienić. Można zbudować muskulaturę, można się rozwijać intelektualnie, realizować swoje pasje. A coś co przez całe Twoje życie było TRAUMĄ, może stać się TWOJĄ SIŁĄ

 

Perfekcyjnym przykładem (i to pierwszym z brzegu) tutaj wydaje się Juliusz Sipika - stand-uper. Gość na bank jest bardziej poskręcany niż ty, a mimo to potrafi wyjść na scenę i żartować z siebie, ze swoich wad i nie ma kompleksów na tym punkcie. Nie może zmienić wad genetycznych, ale może się realizować i funkcjonować w społeczeństwie. Tak, zawsze znajdzie się jakiś debil który zakrzyknie coś nie miłego na ulicy, ale o kim to świadczy? O Tobie czy o nim?

 

 

Obejrzyj to sobie i się zastanów, czy gość ma nad Tobą jakąś przewagę fizyczną? Raczej nie. To dlaczego on nie ma problemu by funkcjonować w społeczeństwie bez użalania się nad sobą a ty masz? 

 

Rozumiesz na co usiłuję Cię naprowadzić?

 

To gdzie teraz jesteś to był TWÓJ WYBÓR. Świadomy czy podświadomy (na pewno) to już mniej ważne. Musisz zdać sobie po prostu sprawę, że gdzieś po drodze zdecydowałeś że łatwiej się zaszyć w ciepłym kurwidołku zamiast stawiać życiu czoła.

 

I to jest dla Ciebie DOBRA wiadomość! To była Twoja decyzja, więc możesz ją zmienić. Możesz postanowić sobie, że będziesz od teraz podnosił rękawicę rzuconą przez życie zamiast od niej uciekać.

 

Możesz to zrobić. I jeśli naprawdę tego chcesz - zrobisz!

 

 

8 hours ago, DotXF said:

Nie jestem też silny raczej takie chuchro ze mnie jest 173/55 to nie jest za dużo a bywały momenty że i poniżej 50 było.

Konsultacja z lekarzem i posiadającym mózg trenerem personalnym i o ile biegaczem nie zostaniesz (zakładam za wysokie ryzyko kontuzji) o tyle klatę w trójkąt pewnie da się zbudować ;) 

 

Ale to nadal tylko moje dywagacje. O co tutaj naprawdę chodzi to to: CZEGO TY CHCESZ?

 

Co chcesz osiągnąć?

Jakim człowiekiem chcesz się stać?

Jakie etapy musisz przejść by tak się stało?

 

Innymi słowy określ swoje cele w rozwoju intelektualnym, osobistym, kariery czy choćby fizyczne a potem do tego dąż.

 

I nie pozwól więcej by czyjaś opinia Cię ograniczała. Jeśli ktoś Ci mówi że czegoś nie możesz to jest to jego projekcja Twoich ograniczeń a nie fakt.

 

8 hours ago, DotXF said:

Czuje się jak taki śmieć który nic nie może od siebie dać a tylko marnuje tlen, życie rodzinne się nie układa również przez co czasem zostaje całkowicie bez wsparcia.

Ty widzisz same negatywy ja pozytywy.

 

Wiesz, że nie możesz na nikim innym polegać - to już dużo samo w sobie bo wiesz na czym stoisz. Nic nie możesz stracić a wszystko możesz zyskać.

 

Popracuj nad akceptacją siebie, przeanalizuj swoje życie i wszelkie negatywne odczucia - szukając ich źródła. Zadaj sobie pytanie dlaczego tak się czułeś, a potem jak chciałbyś się z tym czuć - i świadomie zdecyduj że nie będziesz się już więcej czuł dotknięty/poniżony itp itd.

 

Polecam też książkę Pemy Cziedryn - "Kiedy życie nas przerasta" jako wstęp do zyskania właściwej perspektywy.

 

Samo nic Cię nie spotka, musisz sprawić by coś się wydarzyło. "Nic się nie zmieni jeśli nic się nie zmieni."

 

Nikt za Ciebie Twojego życia nie przeżyje. To Tobie ma w nim być dobrze.

  • Like 3
  • Dzięki 10

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, DotXF napisał:

Teraz się zastanawiam co mogę zrobić ze sobą bo doszedłem do wniosku że przez tyle lat nie wyniosłem z życia nic i raczej do niczego się nie nadaje.

Kurwa mać. Jak nic z życia nie wyniosłeś? Wyniosłeś doświadczenie, naukę...fakt, ze jeszcze mało bo młody jesteś ale... nie ma ludzi, którzy do niczego się nie nadają. Możesz do czegoś nie pasować ( np mając umysł ścisły nie zaczniesz nagle pisać wierszy ) tak jak klocki czy puzzle. Trzeba znaleźć swoje miejsce.

9 godzin temu, DotXF napisał:

Czuje się jak taki śmieć który nic nie może od siebie dać a tylko marnuje tlen,

Trochę deprechy jesienno zimowej... a te słowa o ,,marnowaniu tlenu '' to wypluj bo grzeszysz ( nie mam na myśli Wiary jako takiej, każdego osobista sprawa ). Twoje święte prawo to: być, żyć, oddychać, mówić, pisać itp. Twoim wyborem za to jest co z tym zrobisz.

9 godzin temu, DotXF napisał:

 

życie rodzinne się nie układa również przez co czasem zostaje całkowicie bez wsparcia.

To jest ciężkie, sam teraz przechodzę przez dołek. Musisz to jakoś ogarnąć, nie da się zrobić z dnia na dzień twardym i olewającym wszystkich chamem, nie liczącym na wsparcie innych. Ale zwróć uwagę na to, ze czasem tak musisz myśleć, żeby nie upaść.

9 godzin temu, DotXF napisał:

Jeśli macie jakieś pytania do tego tekstu to śmiało, postaram się na większość odpowiedzieć.

Masz jakieś nałogi ? Palisz ? Rzuć palenie na początek, i waga podskoczy, i samopoczucie Ci się poprawi. Spróbuj pogooglować coś nt. bicom. Wielu osobom to pomogło, zupełnie bezstresowo odstawić fajki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@zuckerfrei

A więc od początku.
Od życia nie pragnę zbyt wiele, nie jestem materialistą dla mnie pieniądze to tylko rzecz której człowiek potrzebuje by przeżyć bardziej skupiam się na tym by mieć co zjeść i kawałek dachu nad głową i może nad znalezieniem kogoś ale nic na siłę. Co do pracy to tu właśnie jest moja najgorsza słabość bo z jednej strony mam chęć żeby pójść i coś zrobić z drugiej brak mi papierka. Biodro raczej nie wytrzyma tyrania na budowie, najgorsze jest jednak to że właśnie przez dość małą siłę mam taki wewnętrzny lęk bo wiem że jak ktoś zobaczy że w tym wieku trochę sobie nie radzę siłowo to nadal będę obiektem kpin.
Ogólnie moja sytuacja opiera się na tym że siedzę na wygwizdowie i nie mam jak się stąd ruszyć, nie mam nigdzie blisko pracy aby mógł się dostać.
Jedyną opcją jest sprzedaż swoich rzeczy i wynajęcie czegoś na miesiąc ale nie ukrywam że trochę się tego boje bo co jeśli to nie wypali.
@Doggie
Co do orzeczenia to go nie mam a wynika to z faktu że sam nie wiedziałem o tej "przypadłości". Przez cały czas słyszałem od moich rodziców że to jest moja wina, z badań które kiedyś robili a były one bardzo dawno temu wyszło że to jest wina ścięgien. O samej przypadłości dowiedziałem się dopiero na komisji wojskowej gdzie skierowali mnie na badania i nie powiem trochę byłem w szoku.
@nieidealny świat Tak masz rację, nigdzie nie neguje tego że to była moja wina bo i tak jest ale w wieku 17 lat jednak nie myślałem aż tak trzeźwo jak teraz i chciałem mieć tylko odrobinę spokoju.
@Ziareiro Ten post pisałem wczoraj trochę pod wpływem emocji bo nigdy nie napisałbym tego tak normalnie stąd może i ten chaos.
Co do nałogów to niestety dla ludzi ale chyba dobrze dla mnie bo jestem "czysty" prawie od zawsze.
Nie palę nie pije, narkotyków też nie biorę. Nie pamiętam kiedy ostatnio piłem nawet piwo.
@Tim2049 Edytuje ten post bo widzę co napisałeś u dołu.
Jeśli chodzi o szkołę średnią to był to informatyk gdzie miałem zdany pierwszy egzamin na 85 czy 87% więc nie tak źle.
Od zawsze lubię coś grzebać przy tym, w sumie nawet z opisu wyglądam jak typowy informatyk :D

 

Edytowano przez DotXF

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 godziny temu, zuckerfrei napisał:

naturalnym będzie iść na studia.

Niekoniecznie! Świat potrzebuje też kierowców, ślusarz czy ogrodników. 

 

@DotXF pomyśl co lubisz robić, w czym jesteś dobry (oprócz siedzenia w domu 😜)  i zacznij się rozwijać w tym kierunku. Facet potrzebuje aktywności, działania, bo inaczej dziadzieje.

 

Jakie firmy, zakłady pracy masz koło siebie? 

Edytowano przez Tim2049
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, DotXF said:

Co do pracy to tu właśnie jest moja najgorsza słabość bo z jednej strony mam chęć żeby pójść i coś zrobić z drugiej brak mi papierka.

Wymówka. Byłem managerem IT mając tylko maturę. Pierdolnąłem studia w pizdu i w żadnym momencie nie przeszkodziło mi to robić karierę zawodową. Zbudowałem takie doświadczenie i tak ciężkie pozycje w CV, że jeśli jakikolwiek pracodawca powiedziałby mi teraz, że mnie nie zatrudni bo nie mam jakieś kolorowanki z uczelni wyższej to bym go wyśmiał i wyszedł :) 

 

7 minutes ago, DotXF said:

przez dość małą siłę mam taki wewnętrzny lęk bo wiem że jak ktoś zobaczy że w tym wieku trochę sobie nie radzę siłowo to nadal będę obiektem kpin.

No i? :) A jaki masz problem się uśmiechnąć i powiedzieć takiemu patałachowi że ma absolutną rację i zapytać jak długo nad tym myślał? :) Co, będzie Cię chciał bić? To mu powiedz że jak ma ochotę to mu równego wystawisz ;) 

 

Ty masz w sobie takie pokłady lęku, że aż dziw że w piwnicy bez okien nie mieszkasz. Przez okno nie boisz się wyglądać?

 

9 minutes ago, DotXF said:

Jedyną opcją jest sprzedaż swoich rzeczy i wynajęcie czegoś na miesiąc ale nie ukrywam że trochę się tego boje bo co jeśli to nie wypali.

Znajdź najpierw pracę, wytrzymaj do pierwszej wypłaty dojeżdżając a potem wynajmiesz sobie pokój kątem u kogoś. Jak się chce to wszystko można, a że jest ryzyko - no cóż nie ryzykowałeś wcale przez ostatnich kilka lat, jak Ci to wyszło?

 

10 minutes ago, DotXF said:

Tak masz rację, nigdzie nie neguje tego że to była moja wina bo i tak jest ale w wieku 17 lat jednak nie myślałem aż tak trzeźwo jak teraz i chciałem mieć tylko odrobinę spokoju.

Ja w podstawówce dostałem nagrodę za pracę nad własnym charakterem. Wiesz czemu? Bo poczyniłem ogromne postępy w panowaniu nad sobą. Efekt tego był taki, że jak ktoś powiedział mi że jestem głupi to zamiast przypierdolić mu krzesłem również odpowiadałem że jest głupi ;) Prawda, że spore osiągnięcie? :) W dużej mierze dzięki temu, że zostałem poniekąd zmuszony od małego do "samokontroli" byłem znacznie bardziej "świadomy" tego co się wokół mnie dzieje w latach późniejszych.

 

14 minutes ago, DotXF said:

Co do nałogów to niestety dla ludzi ale chyba dobrze dla mnie bo jestem "czysty" prawie od zawsze.
Nie palę nie pije, narkotyków też nie biorę. Nie pamiętam kiedy ostatnio piłem nawet piwo.

Ale trzepiesz do pornhuba ile razy dziennie? :) Jak jeszcze uciekasz od rzeczywistości i świata zewnętrznego?

 

Zapamiętaj, ludzie tutaj chcą dla Ciebie jak najlepiej, ale sam też musisz się wysilić i coś ze swoim życiem zrobić ;) 

  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, DotXF napisał:

Jeśli chodzi o szkołę średnią to był to informatyk gdzie miałem zdany pierwszy egzamin na 85 czy 87% więc nie tak źle.
Od zawsze lubię coś grzebać przy tym, w sumie nawet z opisu wyglądam jak typowy informatyk :D

Umiesz projektować / tworzyć strony internetowe i je obsługiwać? Jeśli tak to napisz, jeśli nie to się naucz. Ja mogę być Twoim pierwszym klientem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@nieidealny świat Problem w tym że ja nie mam matury, nie robiłem jej ponieważ wiedziałem że polegnę z matmy, matma to taka moja pięta achillesa.

Właśnie z pracą jest ten problem że najbliższa byłaby pewnie z 20-35km jak nie dalej dojazd bez prawa jazdy nie jest u mnie możliwy.
Wiesz nie bardzo miałem jak "oddać" bo do ludzi którym nic nie jest nie można powiedzieć że są kalekami ale nawet gdyby to ja sam bym tego nie zrobił, jakoś nie umiem specjalnie obrazić człowieka bez powodu.

Jedyną ucieczką w tym momencie jest internet, skoro nie mam gdzie pójść to przynajmniej tutaj coś mnie trzyma a chyba najbardziej muzyka.
@Ziareiro Zawsze byłem w temacie sprzętu albo oprogramowania ale nie wykluczam że mogę spróbować się czegoś nauczyć jeśli nie jest to aż takie trudne, trochę czasu jednak mam wolnego :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, nieidealny świat napisał:

Samo nic Cię nie spotka, musisz sprawić by coś się wydarzyło. "Nic się nie zmieni jeśli nic się nie zmieni."

Jak widzę takie cytaty na forum to aż serce się raduje, piękne i prawdziwe.

"Nie czekaj aż coś się samo wydarzy, prowokuj to".

 

Napisałeś na początku, ze nie zdawałeś sobie sprawy z objawów Twojej przypadłości na którą inni tak "zwracali" uwagę, a było to za czasów dzieciaka, w których młodziaki nie zdawali sobie sprawy ze swoich czynów, nie odróżniali dobrego postępowania od złego, tak na prawdę w takim wieku dobrze są pokazane nasze prehistoryczne odruchy, marginalizowanie słabszych, to czysty odruch z czasów przetrwania.

 

Tu jest problem bo kiedy jesteśmy mali jesteśmy bardzo podatni na wszelakie sytuacje i potrafią one zakorzenić się głęboko powodując uraz w mózgu, widzisz to jest jak z pająkiem. Pająk jako złe doświadczenie może nas ukąsić, więc normalne jest, że go unikasz, mózg odbiera to jako zagrożenie i będzie dążył do tego aby te przykre sytuacje nie miały miejsca. Niestety odbiło się to na Tobie i jak widzisz nie wychodzisz za często z domu, ze znajomymi.

 

Musisz poprzestawiać sobie w głowie, że teraz Twoja przypadłość nie jest aż taką bolączką w funkcjonowaniu i relacjach międzyludzkich jak to miało miejsce kiedyś, tak na prawdę dopóki TY będziesz uważał to za problem, inni będą uważać to samo. Jeżeli zobaczą, że Tobie ta przypadłość nie przeszkadza to innymi nie będzie to przeszkadzać również.

 

Widzisz wczoraj miałem podobną sytuację, byłem u doktora, a może Pani doktor, młodej i ładnej, zazwyczaj nie mam problemu rozmawiać z takimi kobietami ale miałem w głowie chwilową dysproporcję mojej twarzy którą sobie zbytnio wkręciłem w banie, że pomimo nie najgorszej urody, niezbyt śmiało z nią rozmawiałem. Po wizycie w której owa Pani była sympatyczna i chętna do rozmowy, zdałem sobie sprawę, że blokadę miałem tylko w głowie, bo moja dysproporcja twarzy nie była aż tak rażąca. 

 

 

Musisz zdać sobie sprawę ze swojego problemu albo jego braku i zrozumieć przyczynę jego istnienia. ( Zło się zwalcza przez zrozumienie problemu a nie jego zamiecenie pod dywan )

 

36 minut temu, DotXF napisał:

Od życia nie pragnę zbyt wiele, nie jestem materialistą dla mnie pieniądze to tylko rzecz której człowiek potrzebuje by przeżyć bardziej skupiam się na tym by mieć co zjeść i kawałek dachu nad głową

Błąd, ludzie sukcesu myślą zupełnie odwrotnie.

Stary mnie aż nosi jak to czytam, jesteś minimalistą i owieczką która dostaje garść trawy na cały dzień a i tak mówi, że zawsze mogło być gorzej, a powinno być jak najlepiej. Wiem, że tak łatwo jest mówić i tak dalej ale musisz to zmienić.

 

Musisz tak zrobić żeby czuć się w sobie zajebiście i być szczęśliwym, reszta to będzie ch*j, uwierz mi.

Wiem, że to motywacyjne gadanie ale inaczej tego nie przekażę, a nie jestem Tobą żeby znać pełen całokształt tych bolączek.

 

Na prawdę chcesz tak żyć do końca swoich dni jak owca, a nie jak lew? Może potrzeba Ci zastrzyku z testosteronu? Lekkiego kopa w tyłek? 

Takie sytuacje jak Twoja właśnie oddzielają słabych od silnych, albo mówisz dość i ku*wa tak nie będzie, albo żyjesz w takim letargu do końca, wybieraj.

 

Poświęcasz sobie cały dzień na analizę swojej sytuacji i choćby skały srały wdrażasz plan działania.

I wez sobie do serca to co piszemy bo to też nie jest łatwe.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@DotXF Widzisz, ja wiem, ze prosto jest komuś doradzić, a samemu coś wdrożyć już jest trudniej.

 

Na pewno masz wiele blokad / murów na około siebie, które wydają Ci się nie do przeskoczenia ( brak prawa jazdy, matematyka, możliwości pracy fizycznej ). Ale chłopie, na tym to życie polega, żeby mieć jakiś cel. Gdyby było takie hop siup to by było nudne!.

 

Orłem z matmy nie byłem, ktoś mi kiedyś powiedział, ze jak nie wyćwiczysz to się nie nauczysz. I jebałem te całki na studiach, bo bałem się, ze w kamasze pójdę. Trzepałem do rana. I jakoś się nauczyłem.

 

Musisz ruszyć dupę po prostu, nie mieszkasz na pustyni.

 

Weź rozpęd i spróbuj przeskoczyć pierwszy mur. Nie wyjdzie, nabijesz sobie guza. Bierzesz większy rozpęd i do skutku. Najpierw prawko :)

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
11 godzin temu, DotXF napisał:

"Dysplazją biodra".

Czyli dostałeś taki los na loterii genetycznej, każdy coś tam dostał, Ty akurat to.

 

Może Twój kłopot jest bardziej "wizualny" albo przeszkadzający.

Nie wiem czy możesz to leczyć, ale dbaj o swoje zdrowie, opiekuj się sobą. Jebaj, olewaj co mówią inni, dbaj o siebie najlepiej jak umiesz. Chodź do lekarzy. Interesuj się swoją chorobą (chorobą? inwalidztwem? przypadłością? nazwij to sobie po imieniu?).

Edukuj się, uczestnicz w grupach dyskusyjnych ludzi co mają to samo, oglądaj na youtube jak sobie ludzie z tym radzą. Udzielaj się w takich tematach. Będziesz częścią jakiejś społeczności, grupy wsparcia. Żaden smoko-wróg nie straszny jeśli dobrze rozpracowany.

 

Pamiętaj, że każdy człowiek ma jakąś tam przypadłość (patrz na Marka z jego IBS, ja tez coś tam mam kłopotliwego i żyję z tym prawie 40 lat - za młodziaka miałem momenty załamki a teraz nawet tego nie widzę -  wielu Forumowiczów może opowiedzieć swoje historie) - tak więc na tym się nie skupiaj. Dbaj o siebie bez użalania się.

 

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

Z roku na rok było coraz gorzej zawsze dostawałem od równieśników riposty w stylu "Kuternoga" czy chociażby "Kaleka" co najbardziej dało się odczuć w gimnazjum, to wszystko co przeżyłem trochę na mnie wpłynęło więc stałem się zamknięty w sobie i nie chciałem chodzić do szkoły. Gdy skończyłem gimnazjum wybrałem się do szkoły średniej którą "rzuciłem" po 2 latach ( nie chcę wnikać w szczegóły).

Za młodziaka społeczeństwo klasycznie sprowadziło Cię brutalnie do parteru, tak więc odechciało Ci się interakcji społecznych na lata. Normalne. Standard.

 

Tutaj proponuję pogadać z psychologiem żeby przejść sobie tę drogę po raz ostatni, poobserwować traumy z tamtego okresu żeby nie zasmiecały Twojej podświadomości.

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

W wieku 18 lat postanowiłem że pójdę do liceum dla dorosłych i tak też uczyniłem, liceum skończyłem

Super! Czyli jesteś gościem konsekwentnym, który coś postanowi, zrobi, dokończy, ukończy. Zajebiście! To jest Twoja baza, Twoja cecha niezbędna do budowania naprawdę satysfakcjonującego zycia.

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

tu właśnie się zaczyna cała masa moich rozterek.

100% ludzi ma całą masę rozterek. (Jak ktoś kwestionuje tę liczbę - trudno, to moje prywatne obliczenia ;) )

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

Mam 21 lat

Zajebisty atut! Stary, jesteś na początku życia i możesz nim pokierować jak chcesz!

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

Od 3 lat siedzę w domu nie mam za dużo znajomych, praktycznie wcale ich nie mam.

A chcesz ich mieć? Pragniesz tego? Są Ci potrzebni? Do czego? Dlaczego? Po co?

 

Siedzisz w domu, z czego zyjesz? Kto płaci za czynsz, daje Ci jedzenie pod nos? Jak wygląda Twoja sytuacja finansowo-utrzymaniowo-mieszkaniowa? Jesteś samodzielny?

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

Teraz się zastanawiam co mogę zrobić ze sobą bo doszedłem do wniosku że przez tyle lat nie wyniosłem z życia nic i raczej do niczego się nie nadaje.

Spoko, masz 21 lat. Takie wnioski są normalne. Po 40-tce możesz gadać tak samo. Po 60-tce też. Blisko 100-tki też. Zależy od Twojego nastawienia, mentalności, tzw. "mindsetu".

 

PS. Języki obce znasz?

 

11 godzin temu, DotXF napisał:

Czuje się jak taki śmieć który nic nie może od siebie dać a tylko marnuje tlen, życie rodzinne się nie układa również przez co czasem zostaje całkowicie bez wsparcia.

To zdanie ja odbieram dwojako:

 

1) Chcesz się użalić, pożalić, pochlipać, wyrzygać, wygadać anonimowo na forum, aby ktoś pogłaskał Cię po główce i pocieszył. Spoko, możesz to dostać od nas w "pierwszej pętli iteracyjnej" tu na Forum. Następnie będzie trochę zjebek, uzmysławiania bolesnej prawdy że tylko Ty możesz o siebie zadbać i takie różne, dostaniesz wsparcie słowne, pomoże to Tobie budowanie Ciebie od nowa, jeśli chcesz.

 

2) To zdanie pokazuje tak niską samoocenę, że nadaje się na sesję do psychologa, psychoterapeuty. Polecam.

Bez zbytnich nadziei, z lekką rezerwą, ale pójść - polecam kilka(naście?) wizyt by:

- przepracować traumy

- podbudować samoocenę

- ustalić prosty, pierwszy, pilotażowy plan działań na najbliższe tygodnie, miesiące

 

Potem pójdzie i w wieku 25-30 lat być może będziesz innym doradzał co robić w takich sytuacjach, na własnym przykładzie.

 

Powodzenia, trzymam kciuki za Ciebie, pisz o szczegółach.

 

PS. Aha, zalecam ścisłą, kuhwa, abstynencję od bab na dobry rok-dwa, zanim nie poukładasz powyższego w głowie. Istnieje duże ryzyko, że pierwsza lepsza baba zrobi Ci taki rozpierdol w głowie, że może to zaważyć na reszcie Twojego życia.

Edytowano przez Imbryk
Dodałem trochę przekleństw, żeby kozacko wyglądało i usunEŁem liteórfkę.
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skoro ważysz 50 kg to siłownia plus dieta z dodatnim bilansem kalorycznym, jeśli biodro nie pozwala na jakies złożone ćwiczenia typu przysiady, martwy to od razu leć z kalisteniką. 

 

Jesli masz jakaś pasje to rozwijaj ją, jesli nie, próbój nowych rzeczy. 

 

I pierdol co ludzie o tobie myślą, u nas w szkole jest bardzo spoko gość który chodzi w sposób identyczny jak zombie w the walking dead. I wiesz co o sobie mówi? Że jest szwendaczem.

 

Zrób liste zawodów które mógłbyś wykonywać i poszukaj z nich najbardziej opłacalne.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, DotXF napisał:

wyglądam jak typowy informatyk

Do tych wszystkich porad ja dodam tylko, jedną.

 

Poszukaj w internecie wszystkie firmy w Twojej okolicy, które mają coś wspólnego z Twoimi zainteresowaniami czyli serwisy, warsztaty, administracja, sklepy elektryczne, agd, dorabianie kluczy itp. Potem idź tam i zobacz czy Twoje umiejętności się im przydadzą. Nawet na jakąś śmieciówke na początek może staż. Nie rozmawiaj z sekretarkami, tylko z ludźmi co coś tam robią. Na początek idź do jednej firmy, zbież doświadczenia. Powodzenia! 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Imbryk Co do sytuacji finansowej to wstyd przyznać ale na łasce rodziców póki czegoś ze sobą nie zrobię ale przyznam że nie czuje się z tym dobrze.

W ostatniej myśli nie chodziło mi całkiem o użalanie się ale fakt pisałem to trochę pod wpływem emocji, po prostu patrząc na innych czuje się źle bo jak wiadomo w moim wieku ludzie robią różne rzeczy.
Co do choroby to niewiele mi na ten moment wiadomo więcej ale muszę pójść na większe badania wkrótce.

Próbowałem znaleźć kogoś z podobnym problemem ale niestety nie mam za dużego pola do popisu ani pojęcia gdzie takiego kogoś konkretnego poszukać.
Powiem wam że czasem nie chce mi się żyć a czasem mam wielką chęć, już sam nie wiem co o tym myśleć.

@ZamaskowanyKarmazyn Ja siebie bardziej porównywałem do tego czegoś z władcy pierścieni, zapomniałem jak się nazywa :d 

 

 

Edytowano przez DotXF

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Just now, DotXF said:

po prostu patrzac na innych czuje się źle

Nie porównuj się do innych ludzi. Porównuj się do siebie samego z wczoraj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No nie wiem czy takie bez sensu. Skoro nie zależy ci na pieniądzach, to jest masa rzeczy, którymi możesz się zająć. Przykładowo zrobić prawko C+E, pośmigać w trasie. Za zaoszczędzone pieniądze kupić jakiegoś rzęcha i zwiedzić nim trochę świata. Po paru latach usiąść w Kanadzie, albo USA na tira. Ja szczerze mówiąc zawsze marzyłem o takim życiu w dzieciństwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
17 hours ago, DotXF said:

Dysplazja biodra u mnie objawia się (opieram się na opinii innych ludzi) że chodzę trochę inaczej jakbym trochę kulał, sam niestety nie wiem jak to wygląda bo z mojej perspektywy jest to dość normalne.

Masz szansę pokazać wszystkim fucka, że jesteś fajny, wartościowy facet, mimo, że masz trudniej, niż inni. Są sposoby, żeby wykorzystać swoje słabości do inspirowania innych.

 

17 hours ago, DotXF said:

Od 3 lat siedzę w domu nie mam za dużo znajomych, praktycznie wcale ich nie mam.

Znajomi są mało warci. Szukaj ludzi myślących podobnie do Ciebie, ludzi, którym się coś chce w życiu. Szukaj osób, od których możesz się czego nauczyć, a nie obalić flaszkę na imprezie (na to przyjdzie czas - paradoksalnie). Szukaj ludzi, którym możesz pomóc - to bardzo pomoże Ci polubić samego siebie i zrozumieć jaką możesz mieć wartość!

 

17 hours ago, DotXF said:

Nie jestem też silny raczej takie chuchro ze mnie jest 173/55 to nie jest za dużo a bywały momenty że i poniżej 50 było.

Nie szkodzi. Zawsze da się poprawić sylwetkę, nawet mimo pewnych ograniczeń zdrowotnych. Da się wiecej, niż nam się wydaje.

 

17 hours ago, DotXF said:

Teraz się zastanawiam co mogę zrobić ze sobą bo doszedłem do wniosku że przez tyle lat nie wyniosłem z życia nic i raczej do niczego się nie nadaje.

Tak jak powiedziałem - zacznij wnosić jakąś wartość do tego świata - pomagaj, mentoruj, twórz coś (nawet jeśli nie będziesz mógł tego zmonetyzować). Szukaj niszy dla siebie - we wszystkim możemy stać się bardzo dobrzy, jeżeli widzimy w tym cel i potrafimy się temu oddać.

 

17 hours ago, DotXF said:

Czuje się jak taki śmieć który nic nie może od siebie dać a tylko marnuje tlen, życie rodzinne się nie układa również przez co czasem zostaje całkowicie bez wsparcia.

Wsparcie dostaniesz od braci na forum. Jest tu masa wartościowych osób, polecam. Od siebie możesz dać dużo. Rozejrzyj się ile jest fundacji, domów dziecka, schronisk dla zwierząt, osób wycofanych społecznie. Jak zaczniesz drążyć, to znajdziesz coś dla siebie.

 

 

Generalnie jeżeli uważasz, że los traktował Cię parszywie, to zdaj sobie sprawę, że inni mają gorzej. Spróbuj dać coś od siebie, nic nie stracisz, a może pojawi się w Tobie jakaś iskra? Zacznij pomału, kroczkami budować siebie, swój charakter, swoje zainteresowania, cele. Małe rzeczy powtarzam - czas zrobi swoje.

Edytowano przez majkgodlajk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 hours ago, Ziareiro said:

Umiesz projektować / tworzyć strony internetowe i je obsługiwać? Jeśli tak to napisz, jeśli nie to się naucz. Ja mogę być Twoim pierwszym klientem :)

Ja takze.

Jest sporodziedzin w ktorych mozna zarabiac jakies pieniadze w internecie.

Trzymam kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie zwalam winy na los ponieważ wiem że to nie do końca jego wina, tak się stało i już jedyne co wiem to to że wyniosłem z tego cenną lekcje i bardzo zmieniło to moje spojrzenie na świat i na ludzi.
Dowiedziałem się jak nieznajomy człowiek może być wobec ciebie agresywny, chodzi mi o sytuacje której doświadczyłem raz gdzie usłyszałem iż takie osoby jak ja powinny zdechnąć od kompletnie obcej babci bo chyba tak można nazwać babę na oko 60+lat.
Z reguły zamierzam coś zrobić ze sobą, nie wiem czy to dobrze czy nie ale próbuje aplikacji nazwanej Badoo.
Nie nie jestem kolejnym typem który będzie latał za każdą, co do kobiet to ja zawsze wiedziałem że one są tylko pazerne na moment żeby człowiekowi wbić nóż w plecy jak się nie spodziwa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, DotXF napisał:

raz gdzie usłyszałem iż takie osoby jak ja powinny zdechnąć od kompletnie obcej babci bo chyba tak można nazwać babę na oko 60+lat.

A czym podpadłeś tej babci?

Pamiętaj, że jako ludzie nadal jesteśmy zwierzakami, dlatego czasem stado wybiera "najsłabszego osobnika" i się na nim wyżywa. To niemal prawo natury bo zdarza się wszędzie.

 

Piszesz, że gnębili Cię. Ale robili to nie dlatego, że jesteś gorszy tylko nie umiałeś się przed nimi obronić, byłeś łatwym celem. Osoby, które Ci to robiły nie są lepsze od Ciebie. Często tacy oprawcy mają problem ze sobą - próbują odciągnąć uwagę od własnych wad ponieważ boją się, że ktoś z grupy ich przejrzy. Pamiętam sytuację z czasów szkolnych: gruba beka sadła zarzuciła pewnemu lekko otyłemu chłopakowi, że jest "spaślakiem". Niby absurd ale tamten dzieciak był mało ogarnięty, nie mógł kontratakować bo tylko przeżywał, że jakaś świnia po nim jeździ.

 

Dobrze wcześniej któryś Brat napisał, że gdybyś miał gdzieś, że ktoś się przypiernicza to ludzie zostawiliby Cię. Np. podszedł by frajer i powiedział:
- Ale z ciebie kuternoga.
A Ty byś odpalił np:
- Aleś ty spostrzegawczy. Nawet debil potrafi zauważyć, że kuleję.

I wiedzieli by, że do Ciebie tak łatwo się nie podskakuje.

 

Możliwe, że problemem jest postrzeganie siebie. Twoja przypadłość ostatecznie ogranicza jedynie twoją mobilność. Możesz kuśtykać ale jeśli zawalczysz i uda się (łatwo nie będzie) to możesz zdobędziesz dobry zawód, pieniądze, pasję, kobietę i wyrobione mięśnie łap żeby każdy gnój jaki się nawinie wiedział, że mu jebniesz gdy przekroczy pewne granice. Kojarzysz serial Dr House? Główny bohater chodził o kuli lecz mimo to był bardzo lubiany, także wśród kobiet (nawet młodych).

 

Obowiązkowo poczytaj tematy wyróżnione na forum. Są jak podręczniki pisane przez ekspertów. Masz też darmowe audycje Radia Samiec, które działają podobnie.

 

Dobrze by było żebyś się zapisał na terapię do psychologa bo lata tkwiłeś w takim stanie i czuć, że wiele urazów z przeszłości w Tobie zostało. Możesz iść nawet państwowo.

 

Poza tym warto poszukać pasji i sposobów na zarobek czy dowartościowanie. Jeśli chodzi o pracę to są ludzie, którzy dają szansę nawet osobom bez wykształcenia. Niektórzy ludzie płacą np. za sumienność, punktualność, wrodzoną inteligencję, lojalność, zdolność do ryzyka a nawet za osobowość i dobry głos (np. praca w radiu). Potencjalny pracodawca może też Cię zatrudnić jeśli pokażesz co już zrobiłeś/do czego jesteś zdolny. Możesz też iść na przyuczenie do mistrza (mechanik, stolarz, kafelkarz) i są czasem oferty pracy z możliwością podszkolenia. Papier nie ma aż takiego znaczenia, chyba, że szukasz roboty jako chirurg.

 

Ostatecznie pamiętaj, że liczy się realne działanie i tylko ono może zmienić twoją sytuację. Warto mieć wiedzę z tego forum - ona jest bezcenna. Ale gdy masz wkutą teorię a nie działasz to jesteś tylko dobrym teoretykiem... który pogrąża się w swoich problemach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SzejkNaftowy Właśnie niczym jej nie podpadłem bo cała sytuacja rozegrała się gdy właśnie miałem wracać do domu i musiałem pójść na przystanek i miasto jak to miasto zawsze musisz przejść albo główną ulicą albo masz jakieś mniejsze, wybrałem tą mniejszą i poszedłem i właśnie wtedy to mnie spotkało. Co dokładnie jej przyświecało w tym momencie tego nie wiem gdyż jej nie znałem bo to zupełnie obca osoba była.
Teraz już się tym nie przejmuje jeśli ktoś mi powie coś w tym stylu tylko chciałem nakreślić jak to wyglądało wcześniej i jakie wyciągnąłem z tego wnioski lub czego się dowiedziałem.
Co do psychologa to właśnie masz racje, nie czuje się może aż tak źle jak tutaj opisałem bo jednak było to raz pod wpływem emocji ale nad wizytą właśnie myślę chociażby raz czy dwa żeby zobaczyć czy cokolwiek to pomoże.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dużo rzeczy napisali Bracia w tym temacie. Niestety sporo z tych rzeczy ociera się o coaching.

 

Niestety Bracie DotXF, bardzo mocno wbiły Ci się w głowę negatywne i niewłaściwe przekonania na temat swojej osoby. Coaching tego nie załatwi permanentnie - najwyżej da Ci chwilową dawkę motywacji.

 

Ja ze swojej strony nie zamierzam dawać Ci rad jak się ogarnąć ale polecam Ci zainteresować się terapią poznawczo-behawioralną albo terapią schematów. Rok-dwa i będziesz jak nowy, jeżeli sie przyłożysz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Garrett
      Pewnie część z Was kojarzy takiego pana jak Coach Red Pill. Osobiście lubię jego filmy bo dają mi do czasem do myślenia
      Ten jest fajny:
       
       
       
      Właśnie w takiej lekkiej stagnacji jestem. Albo mi się wydaje...
      Niemniej nie wyobrażam sobie obecnie życia z żonką i dzieckiem u boku (w mieszkaniu na ogromny kredyt), do tego stała praca na etacie. I byle do emerytury, a potem trumienka/urna. Części facetów to pasuje i OK, ale ja bym się wykończył bo byłbym totalnie uwiązany.
       
      Tak więc zmiana, "chaos", i jeszcze raz zmiana. Na różnych płaszczyznach...
    • Przez Silny88
      Witam szanowne grono.
      Od dłuższego czasu myśle o wyprowadzce z rodzinnego gniazdka i chciałbym się (rozeznać), dowiedzieć od braci, które miasto jest idealne dla młodego człowieka który chce pracować oraz studiować?
      Warszawa, Kraków, Gdańsk? Proszę o osobiste doświadczenia i rady.
    • Przez Deleteduser03
      Witam
      Założyłem konto niedawno, ale jeszcze nie napisałem nic tak od siebie. Dlatego postanowiłem naprawić ten błąd i oto jestem panowie bracia samcy i panie.
      Mam 31 lat. Kawaler z wyboru. Już w wieku lat 20 kilku postanowiłem, że nie chce zakładać rodziny. Praktycznie już będąc nastolatkiem zacząłem zauważać, że coś tu nie gra. Ksiądz gada o miłości a przecież obowiązuje ich celibat. Bóg jest ale nikt go nie widział nigdy, ale jest i już. Nie dyskutuj. Nie zadawaj pytań, tylko wierz i płać, bo stworzyciel Nieba i Ziemi ciągle potrzebuje pieniędzy. Idźmy dalej kobiety. Ciągle słyszałem, że trzeba być miłym, to jakaś dobra panna nas zauważy. Ale widziałem, że najładniejsze panny były z niekoniecznie najmilszymi gościami. To nie wszystko. Rodzina. Najważniejsza. Cel każdego faceta. Zaraz ktoś ma mi wyznaczać cel w życiu. Siostra, znajomi itp. A czy ktoś mnie pyta czego ja chce? No jakoś nie. Postanowiłem iść swoją drogą. Znajomi poszli do liceum profilowanego (tak, to się wówczas nazywało). Ja do ogólniaka. Mówili, że sobie nie poradzę. Dałem radę. Fajnie, że przyjaciele wspierają co? Zazdrość i zazdrość.
       
      Potem nadszedł czas ślubów. 80 proc. znajomych się ożeniło lub wyszło za maż. Nie widzę tam szczęścia. No, ale to ja jestem trochę czarna owca, bo nie chcę się wiązać. Na ostatnie wigilii, mój nastoletni bratanek życzył mi bym znalazł sobie dziewczynę. Nic nie odpowiedziałem, gdyż wiedziałem, ze dyskusja nie ma sensu. Przyjdzie czas zrozumie. Może nawet zawita do nas.
       
      Po kilku związkach doszedłem do następujących wniosków:
      1) Tylko człowiek gdy jest sam może naprawdę być sobą.
      2) Jestem egoistą. Lubie wydawać na siebie pieniądze.
      3) Źle się czuję gdy wydaję kasę na kobiety (dziewczynę, nie prostytutkę - wtedy to jest uczciwa wymiana). Mam wtedy wrażenie, że jestem gorszy od niej, bo muszę płacić za spędzanie z nią czasu. Ona poświęca swój czas. Ja też, ale to za mało. Ty musisz dorzucić parę groszy.
      4) W wieku 31 dopiero wiem co chce zrobić. Mam hobby ciekawe i planuje dalej próbować nowych rzeczy np. w planach kurs skoczka spadochronowego. Oczywiście nie ryzykuj, głupota słyszę. 
      5) Nie mam przyjaciół i nie wiem czy chce mieć. Chce mieć znajomych do pogadania, czasem wypicia. Przyjaciele zawsze czegoś chcą, a ja nie chce lub nie mogę im tego dać.
      6) Liczy się tylko kasa.
      7) Nie warto gadać z innymi o swoim podejściu do życia. Zniszczą Cię. 
      9) Seks jest zdecydowanie przereklamowany. 
      10) Doszedłem do wniosku, że nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze.
       
      10 to taka ładna okrągła liczba wiec zakończę póki co.
      CDN
      Dzięki za wysłuchanie. 
       
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.