Jump to content

Kompletnie się wypaliłem na studiach, marzę o stabilizacji...


Strusprawa1

Recommended Posts

Witam serdecznie. Pisałem 20 maja odnośnie swoich postanowień. I stałem się mniej więcej taki (może poza tym, że czasem pisałem nie tam gdzie trzeba) i moje wyniki nawet wystrzeliły, z czego też dziękuję każdemu z was, którzy wspierali mnie w tamtym czasie. Kończę magisterkę. Bronić się będę zapewne we wrześniu przez to ile czasu i jak trwały rekrutacje w ostatnich dwóch miesiącach. Mam 25 lat i studiuję Informatykę (magisterka). Może po tym monologu poniżej dam innym trochę refleksji.

Chcę się z wami podzielić czymś.

[dopiska z rana - pisałem to wieczorem, ale udostępniam rano...]

 

Nie będę ukrywać, stresuję się skrajnie od 3-4 miesięcy. W kwietniu przez to zachorowałem bardzo poważnie ("szybko, szybko, muszę robić, przygotowywać się, pracować 15 godzin dziennie bo nie wyrobię!!!! NO JUŻ!!!"). Skończyło się tym, że wyłączyłem się kompletnie w kwietniu na 2 tygodnie kaszląc co 3 sekundy. Jestem strasznie zmęczony tym wszystkim. Miałem już chyba z 20 rekrutacji. Na jeden staż się dostałem na 90% (jeszcze muszą odpisać, ale jak pytają o konkretną wypłatę i mówią, że mam potencjał to chyba dobrze), a na inny dopiero będę mieć rozmowę rekrutacyjną. 

Dzisiaj siedziałem 13 godzin łącznie od 6:00. I tak dzień w dzień (tak, czasami tu wejdę :D). Czytanie abstrakcyjnych książek (tu jeszcze spoko), poprawianie kodu, który nie chce się poprawić (różne wersje Angulara [mój wymarzony stack Spring-Angular]), masa stresu, bo i konkurencja jest olbrzymia, bo już tyle lat tego się uczę zaczynając od C++, potem Python by starać się w Javie. Wiem, że dalej będzie to samo, że "stabilizacja" nadchodzi po 3-5 latach pracy komercyjnej, że głupio byłoby rodzinę i narzeczoną zawieźć, że szkoda byłoby porzucić tą działkę gdy tyle godzin się spędziło nad uczeniem nad tym, nad płatnymi kursami na udemy (chyba 30-parę się nazbierało)... 

 

Dodatkowo wiem, że tutaj po godzinach się człowiek uczy - nie ma przebacz. Technologie nowe wchodzą. Ja nie narzekam. Przecież nie płacą za samo siedzenie na d*pie, tylko głębokie myślenie i grzebanie w kodzie. Tworzenie softwaru. Testowanie go, zrozumienie jak i czemu działa. Dodatkowo niszczy się zdrowie od ciągłego siedzenia (tak, też można stać)... Wiem, wiedziały baby co brały. 

Wczoraj coś kompletnie się we mnie złamało. Mi się marzy życie prywatne oddzielone od pracy jednak mimo że wzdychałem do zarabiania większego hajsu w przeciągu wielu lat, bycia częścią tej rewolucji technologicznej i generalnie bycia "wolnym ptakiem, którego los realnie leży w jego rękach". Kiedyś idąc na studia zachłysnąłem się tymi hasełkami libertariańskimi wierząc, że to jest to w co chcę iść (jak to żałośnie brzmi patrząc współcześnie...).

Przychodziło mi do głowy by pójść do wojska. Jest w moim mieście jednostka wojskowa, cały batalion. Mieszkanie już mam od mamy praktycznie, ona mieszka z ojczymem od wielu lat. "Tylko" braci spłacić. Albo straż graniczna. Fakt, po 3 latach nie będę mieć 15 000, ale 5000 w najlepszym wypadku, ale szczerze mówiąc zastanawiałem się - czy jak mam mieszkanie, to czy dla mnie to aż tak ważne? Jeden kumpel skończył mechanikę i budowę maszyn na politechnice. Także pewnie "bo wypada po mat-fiz (z tej klasy się znamy)". Potem chyba nawet magistra-inżyniera nie skończył i pisałem z nim 2 miesiące temu (przesyłamy sobie memy, jedyny z którym mam kontakt z liceum). Jest w jednostce wojskowej przeciwlotników. Mówił, że jest zajebiście "wpadaj, zrobią z ciebie chłopa". W sumie pozazdrościłem mu wtedy tego. Że wie co robić. Czym się w życiu zajmować. Nie narzekał, że mało płacą. 

 

Innych trzech kumpli ze studiów licencjackich są w Warszawie. Dwóch z nich wiedziało, że nie potrafią programować, mimo że kierunek miał w nazwie "informatyka". Jeden poszedł na policjanta, drugi (rok starszy ode mnie - skończył w podobnym wieku jak ja skończę za parę miesięcy) pracuje w chińskiej korporacji w biurowcu w pracy biurowej (choć tu narzeka, że musi siedzieć w biurze przez 9 godzin), a trzeci nie robił magisterki, siedział przez 11 miesięcy w domu na utrzymaniu rodziców i dostał pracę jako programista JS-a gdy była koniunktura 2 lata temu za dosyć prosty projekt. Czy mu zazdrościłem? Może trochę. Czy to go zbawiło? Czy jest szczęśliwszy od dwóch pozostałych? Raczej to od tego nie zależy. Z dzisiejszej perspektywy każdemu z nich im zazdroszczę.

Wiele rzeczy nie wiedziałem gdy szedłem na studia i za dużą część mojego stresu odpowiada myśl: "Patrz ile czasu straciłeś, ile ty masz już lat i dalej w pełni nieogarnięty! Co ty robiłeś! Żałuj!". I co śmieszne jak normalnie studiowałem to te myśli też mnie gryzły. To jest najgłupsze co można robić. I wewnętrzny ból się pogłębia. 

Nie pytałem się siebie co chcę robić. Starszy o 4 lata brat był/jest programistą. W czasach licealnych uczestniczył w konkursach programistycznych, przez co zostawił w domu wiele ciekawych książek o tej tematyce (np. Symfonię C++ Grębosza). Więc kierunek był oczywisty. Mimo że jako dziecko zawsze widziałem się w roli żołnierza niczym z Medal of Honor - po prostu "jakoś to będzie". Czy siedząc obecnie po 15 latach czuję spełnienie potrafiąc programować, gdy siedzę na dupie przez cały dzień z ogromnym bólem dolnych pleców, frustrując się, że wersja nie pasuje jedna do drugiej lub gdy wpadam w "Tutorialowy hell" (ma to swoją nazwę), gdzie uczę się, uczę, część tej wiedzy wykorzystam i wciąż nie umiem na każde 15 wymagań, mimo że wszystko z tego uczyłem się już kilka razy? (tak, trzeba robić praktycznie...). Brat pomimo wieloletniego doświadczenia w programowaniu (mid) miał problemy przez ostatnie pół roku (framework Ruby on Rails) przez słabą koniunkturę przechodząc przez dziesiątki rozmów rekrutacyjnych, robiąc całkiem spore projekty na rekrutację, które potem i tak na nic mu się nie przydały... Także przez swoją karierę najadł się stresu. 4 lata temu skończył w szpitalu przez nerwicę (choć bliska osoba także mu w tym pomogła). 

 

Zapewne wiele czasu straciłem przez własną głupotę, niewiedzę lub ignorancję. "Jakoś to będzie", "ogarnę to potem", nie - nic nie będzie. Jeśli ktoś idący na studia nie ma zamiaru cisnąć w pełni i pracować na stażu od I roku, to niech w ogóle na to nie idzie. Myślę sobie czasem, że jeśli będę mieć dzieci, a zamierzam mieć, to wiele mam do nauczenia takich prawd, których mnie nikt nie nauczył. Lenistwo jest najcięższym grzechem, gorszym od samobójstwa. Cierpisz potem, długo, powoli i bezlitośnie - bo sobie na to w pełni zasługujemy. 

Ja miałem rentę po ojcu. Ojciec umarł jak miałem rok. Nie znałem go, choć całe życie chodzę nad jego grób kiedykolwiek mam okazję. On był klawiszem w więzieniu. Pilnował więźniów. Czegoś mu w życiu brakowało mając żonę od 8 lat i trójkę dzieci, więc znalazł sobie kochankę i wracając od niej pijany w nocy rozwalił się czołowym zderzeniem. Swoją głupotą i zaniechaniem odcisnął piętno na całym moim życiu niezależnie ode mnie (a także na moich braciach i mamie). Działania mają sens. Wybory mają znaczenie. Każde nasze działanie odciśnie piętno. To chyba najważniejsza lekcja, która wymaga od małego wbijania do głowy.

 

Przepraszam, chciałem się wyżalić. Spytać o radę. Rozważam cokolwiek. Niby jedna rozmowa mi wypaliła (gadałem w piątek, chyba stwierdzili, że wszystko zajebiście) i w przeciągu 1,5 tygodnia dadzą odpowiedź. Poczytałem o tej działce (ERP) i opinie są takie, że niby dobra kasa, ale stres przeolbrzymi, bo ma się zobowiązania wobec dużego biznesu.

Myślałem o pójściu do wojska, choć *pewna bliska osoba* twierdzi, że rzadko będę w domu. Więc może strażnik graniczny. Lubię pracę w terenie i aktywność fizyczną. Też myślę, że "przecież ta cała wiedza magicznie mi nie wyleci, więc po godzinach mogę robić to co lubię robić przy komputerze". 

Część z was pisała jak @zychu i @Machinator, że służycie/pracujecie w tym sektorze militarnym - jak z tym jest? 

 

Jak na chwilę obecną mam plan, że jeszcze pół roku pocisnąć i wtedy "jeśli będzie gorzej, nie pyknie lub będę skakał od kąta w kąt" pójść w pełni na stabilizację do jakiejś służby... 

 

Tak się wywiązała długa historyjka. Mówi się, że człowiek czuje się najlepiej tam, gdzie dorastał, zapewne tak jest. Szczytem moich marzeń jest spokojny dom tam gdzie dorastałem, a nie wielka kariera w wielkim mieście.

 

Czuję, że się wypaliłem jeszcze przed zaczęciem. Domyślam się, że za parę lat mogę żałować tej decyzji, choć obecnie po wielu miesiącach stresu jestem rozdarty...

 

Edited by Strusprawa1
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

  • Strusprawa1 changed the title to Kompletnie się wypaliłem na studiach, marzę o stabilizacji...

Cóż. Faceci mają to do siebie, że za bardzo analizują ten świat. Też tak mam. Wszędzie szukam plusów i minusów i idealnych lub optymalnych rozwiązań w życiu. Tylko że takich rozwiązań nie ma. Można najwyżej zbliżyć się do takiego życia, jakie chcemy mieć, ale ideału nigdy nie znajdziemy.

 

Przez ostatni rok doszło do mnie mądre zdanie- że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma i że w sumie to każdy z nas, szczególnie facetów, ma w życiu trudno. Trzeba podejmować wybory i nie ma na kogo zganić za te wybory, które się samemu podjęło. Poza tym każda praca ma swoje minusy i plusy. Etat ma swoje plusy i minusy. Biznes ma swoje plusy i minusy. Nigdzie nic za darmo się nie dostanie. Liczenie na to, że się pójdzie do służby i dostanie 5 tysięcy za lekką robotę wbrew pozorom też jest nieprawdziwe. Korporacja i duże pieniądze? Stres, siedzenie, nerwy. Czy to zdrowe?

 

Pewnie, są jakieś zawody, gdzie można dostać przyzwoite pieniądze, lubić to co się robi i nie pracować za dużo, ale to też wymaga pewnych zasobów w postaci bycia dobrym specjalistą, dobrej stawki godzinowej i lat nauki, żeby coś takiego osiągnąć. Poza tym zazwyczaj człowiek powierzchownie ocenia czyjąś robotę albo wcale tej roboty nie widzi. 160 godzin pracy na przykład portiera nie jest równe 40 godzinom pracy chirurga. Jakie jest obciążenie i odpowiedzialność? Jeden drugiemu może zazdrościć. Jeden może powiedzieć: ten to porobi 40 godzin i ma więcej niż ja za cały etat. Drugi powie, że ten pierwszy może ma mniej i więcej siedzi, ale nie ma stresu i w sumie to by się zamienił. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Przechodzę coś podobnego od pewnego czasu ( wypalenie ) w tym co robię i żal, że nie robię tego co lubiłem zanim postawiłem na „pieniądze i sukces” kosztem życia , szukam odpowiedzi i dochodzę do wniosku, że jest tak gdy słuchasz się swojego EGO i głosów z zewnątrz, a nie z wewnątrz siebie.

Powoli to do mnie dochodzi i jest to duża zmiana myślenia i perspektywy na wypruwanie flaków kosztem tego co naprawdę czujesz wewnątrz.

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Wszyscy kolektywnie jako społeczeństwo postawiliśmy się pod ścianą ta kulturą zapieprzu i do niczego dobrego to nie doprowadziło. Ja to zrozumiałem gdzieś w marcu tego roku. Dzisiaj mam coraz bardziej gorzkie przemyślenia odnośnie tego jak funkcjonuje nasz kraj, ale po pandemii problemy tego typu są globalne. Warto posłuchać tego gościa. To jest koniec. 

 

 

2 hours ago, Strusprawa1 said:

Czuję, że się wypaliłem jeszcze przed zaczęciem. Domyślam się, że za parę lat mogę żałować tej decyzji, choć obecnie po wielu miesiącach stresu jestem rozdarty...

 

ja w Twoim wieku poszedłem do pracy w korpo. Zobaczyłem ten gnój i wywarło to na mnie wpływ (bo walczyłem z tym gównem na wiele sposobów). najlepsze co możesz sobie podarować to tzw gap year. Skończ te studia i zrób sobie rok przerwy. Podróżuj pracuj i próbuj różnych rzeczy. Skończyłeś studia? Twoim największym problemem jest to że lata 20 - 25 straciłeś siedząc w szkolnej ławce zamiast gromadzić doświadczenia. Skup się teraz na tym żeby wiedzieć kim naprawdę jesteś. Z perspektywy czasu sam sobie za to podziękujesz. Rok to niewiele a możesz sporo się o sobie dowiedzieć. Tylko musisz mieć proaktywne podejście (nie zapierdolu) ale właśnie życia i doświadczania. Popracuj miesiąc tu zwolnij się popracuj tam walnij papierem z awanturą. Potem idź gdzieś indziej negocjuj umowę w której nie będziesz odprowadzał składek. Próbuj testuj, obserwuj ludzi, wyciągaj wnioski. Zaakceptowanie recept starszego pokolenia na sukces uważam za najwiekszy błąd jaki można w życiu zrobić (może poza zrobieniem bombelka jakiejś karynie). 

  • Like 4
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

Przeintelektualizowałeś się i jesteś przemęczony. Po co dyskutujesz z onucami w wątku o wojnie na Ukrainie? 

Ukończ magistra informatyki, idz do WKU (czy jak to to się nazywa dziś) i pogadaj jak widzą twoje miejsce w wojsku. 

 

Informatyka to cały tort a programowanie to tylko jedna porcja. Są inne - sieci, support, systemy operacyjne, chmury, sztuczna inteligencja, SAP, site administrator (czyli taki informatyk co opiekuje się całą fabryką jak np. ja). 

Ja programować nie umię, nie jest mi to potrzebne a już 17 lat w zawodzie pracuje. 

Edited by RealLife
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

@Strusprawa1 nie powinieneś się nastawiać, że zaraz w każdej korporacji czy firmie IT będzie zapierdziel. Studiujesz dobry kierunek, uczysz się dobrego stacku. Ja miałem problem z magisterką - pisałem ją chyba o 1,5 roku dłużej. W końcu przeszło. Ty jak widać jesteś już przy końcu, tak? 

 

W IT jest naprawdę spory wybór. Jeśli trafisz gdzieś, gdzie jest zapierdol, to możesz to zmienić. Serio. W większości firm, w których ja pracowałem, takie zapierdolu nie było. Są nawet takie wakaty, że ludzie robią dwa etaty w jednym, bo nie ma nic do roboty. Przekonasz się, że brak pracy może Cię bardziej zniszczyć niż jej nadmiar.

 

Jeśli chcesz stabilizacji to unikaj branż, w których taki stres będzie na porządku dziennym. Ja choćby wystartowałem w firmie R&D z Poznania: PCSS. Tam stres był raczej dlatego, że sami sobie go robiliśmy, a nie dlatego, że mieliśmy jakiś faktyczny nóż na gardle. To był, patrząc z perspektywy czasu, bardzo dobry wybór dla mnie. Ciężko było tam o zwolnienie, jeśli potrafiłeś robić cośkolwiek.

 

P.S. Pracodawcy bardziej dzisiaj zaczynają lubić stabilnych pracowników. Przede wszystkim w sektorze IT, bo tam wybrzydzanie pracownika jest bardzo wysokie.

Edited by I1ariusz
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Wiem (...), że głupio byłoby rodzinę i narzeczoną zawieźć,

 

Primo - Ty żyjesz dla siebie, a potem dla innych i jak za 5-10 lat wylądujesz w szpitalu na zawał to Ty wylądujesz a nie inni.

Czyli - nie twórz presji "innych" tylko patrz na swoje życie a nie na to co sobie "może inni pomyślą".

A najbliżsi mają cię wspierać (rodzina), a nie tylko oczekiwać.

 

3 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Innych trzech kumpli ze studiów licencjackich są w Warszawie. (...) Z dzisiejszej perspektywy każdemu z nich im zazdroszczę.

 

Ale to ich życie nie Twoje i nie ma czego zazdrościć i się porównywać tylko znów - żyjesz dla siebie i to Ty masz być szczęśliwy i zadowolony.

Porównywanie się do innych ciągłe to bezsens.

Sensowne jest tylko konstruktywne porównywanie się - ona ma to i to bo to i to i co mogę od niego adaptować do swojego życia.

 

3 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Przepraszam, chciałem się wyżalić. Spytać o radę. Rozważam cokolwiek.

 

Pomyśl o urlopie od wszystkiego "na przemyślenie".

Tydzień, dwa, miesiąc.

Masz tylko 25 lat i ani obrona mgr ani praca zawodowa ani nic Ci nie ucieknie.

Edited by niemlodyjoda
  • Like 15
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Czuję, że się wypaliłem jeszcze przed zaczęciem.

Nie, nie wypaliłeś się. Po prostu zastanawiasz się, co dalej zrobić ze swoim życiem dalej będąc w bardzo młodym wieku ;) Ja się prędzej wypaliłem, tracąc serce do pracy którą uwielbiałem, po parunastu latach. Dlatego sprzedałem firmę.

 

Nie wiem, czy mogę Ci cokolwiek konstruktywnego doradzić. Może poza tym, że cokolwiek wybierzesz i serio się w to zaangażujesz, to będzie dosyć trudno zachować balans między pracą a życiem prywatnym (szczególnie na początku). I to nie jest nic dziwnego, jak wchodzisz w cokolwiek na tzw. "pełnej". Koszt, który trzeba czasem ponieść w życiu. Frycowe, które płacisz.

 

No i bardzo ważne:

 

1 minutę temu, niemlodyjoda napisał(a):

A najbliżsi mają cię wspierać (rodzina), a nie tylko oczekiwać.

Niezależnie od podjętego wyboru :) Ja Ci życzę by się wszystko udało, niezależnie co ostatecznie wybierzesz.

  • Like 7
Link to comment
Share on other sites

@Strusprawa1 nie wiem po co ci 30 kursów na Udemy. Bądź solidny w kilku tematach zamiast chwytać wszystko naraz. Potem się nie dziw, że jesteś wypalony jeśli nie priorytyzujesz tego co rzeczywiście jest ci potrzebne. Studia mają to do siebie, że tam faktycznie mówią, że masz ugryść wszystkiego po trochę. Jednak jeśli cenisz swój czas i nerwy nie powinieneś się dawać łapać w tą pułapkę. W pracy się przekonasz, że to nadmierne zaangażowanie było zbędne, a teoria vs. praktyka to nieco inne światy. Magisterka po czasie to będzie tylko śmieszny papierek. Jeśli jesteś dobrze ukierunkowany to idąc do korpo 8-10k netto na UoP jest do zrobienia w 3 lata. W mniejszych firmach tyle dostaniesz na B2B. Jednak nie zapłacą ci za to ile materiałów przerobiłeś, a za konkretne skille oraz umiejętność dopasowania do workflow. Teraz jest trudny rok dla IT globalnie, więc łap cokolwiek, albo przeczekaj pracując gdzieś dorywczo. Zdrowie to ważna sprawa, bo jak się zniszczy to czasem już nie będzie powrotu do stanu wcześniejszego. Wkraczasz w wiek gdzie wersja demo się kończy i regeneracja powoli zaczyna się psuć. Frontend to rzeczywiście niewdzięczny dział, ale IT to bardzo szeroki rynek. W zawodach fizycznych wyeksploatujesz się jeszcze mocniej tyle, że w innych obszarach ciała.

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Przede wszystkim odradzam Ci stresogenną, nawet dobrze płatną pracę, jeśli jesteś człowiekiem lubiącym mieć święty spokój. Przy czym stresogenna praca może znaczyć coś innego dla każdego, bo jednego będzie stresować ciągła presja czasu w korpo, a innego musztra w jednostce wojskowej. Mam w najbliższej rodzinie przykład chłopa (mąż siostry), który zarabia z pięć czy sześć razy więcej niż ja, kieruje dużymi budowami. I wiesz co? Patrząc na jego problemy ze stresem, nieprzespane noce i sypiące się zdrowie tuż po czterdziestce, nie zazdroszczę mu tych pieniędzy. Widzę na własne oczy jak stres chłopa zabija. Zaraz po studiach też przez pewien czas dałem się porwać kulturze zapierdolu, pewien że młody gniewny z buta zdobędę świat. Wypisałem się z tego po paru latach, dzisiaj z żoną zarabiamy obydwoje coś koło średniej krajowej, mieszkamy na zadupiu na Podkarpaciu i ostatnie o czym marzę to o karierze w wielkim mieście. Nie mam już potrzeby spełniać ambicji w robocie, wystarczy mi że mam spokojną głowę po powrocie do domu i mogę się zająć rzeczami które lubię.

 

PS. Też mi się kiedyś marzyła praca w Straży Granicznej, ale było już dla mnie za późno i dałem spokój.

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Poza tym mam jeszcze jedno przemyślenie. Człowiek dokonuje wyboru na podstawie jakiejś wiedzy na dany temat, a ta wiedza jest niepełna, kieruje się radami innych ludzi, dokonuje wyborów w młodym wieku, a za 10-15 lat okazuje się, że nie tak dany zawód miał wyglądać. Poza tym człowiek się zmienia z upływem czasu i nabytych doświadczeń. Myślę, że czasami jest tak, że na dany moment czegoś potrzebujemy i dokonujemy wyboru, który ma nam to zapewnić. Po latach potrzeby człowieka i jego usposobienie może zmienić się diametralnie. Nagle minimalista może chcieć zdobywać świat i zdobywać kasę. I w drugą stronę- człowiek, który zarabia kasę chce spokojnej pracy. Więc nie ma co się zamykać na różne opcje i zaakceptować, że trzeba korygować kurs i jest to jak najbardziej naturalne. 

 

I tak- uważam, że pewne rzeczy się wie od razu. Ale też wystarczy, że człowiek zasmakuje podróży, i nagle odkryje, że to jest ciekawe, pouczające, rozwijające i zaczyna kombinować, skąd ma pozyskać na to środki. I z drugiej strony człowiek zarabiający bardzo dużo i pracujący w dużym stresie zacznie chcieć mieć spokojniejszą pracę za mniejsze pieniądze. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Strusprawa1 napisał(a):

Jeśli ktoś idący na studia nie ma zamiaru cisnąć w pełni i pracować na stażu od I roku, to niech w ogóle na to nie idzie. Myślę sobie czasem, że jeśli będę mieć dzieci, a zamierzam mieć, to wiele mam do nauczenia takich prawd, których mnie nikt nie nauczył. Lenistwo jest najcięższym grzechem, gorszym od samobójstwa.

Znasz kogoś z olewczym stosunkiem do rzeczywistości i jednocześnie sporymi wynikami w  życiu?

 

Najpierw warto by odpowiedzieć sobie czy w ogóle istnieje coś takiego jak prawdy albo grzechy jakiekolwiek. (spojler alert nie warto zajmować się takimi bzdurami)

 

Lenistwo to jest boska cecha, jeśli się człowiek nie garnie do roboty to trzeba myśleć i kombinować a to są dopiero przydatne cechy.

 

 

 

 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

UTy nie jesteś wypalony, jesteś zlękniony! 

Ty sam nie wiesz czego chcesz. 

 

 

Mój kuzyn skończył jakąś inf - tylko inż. Teraz sobie jeździ i zakłada kamerki, alarmy czasem trochę jako elektryk. 

 

I ma stabilizację, a i tak z babami nie ogarnia. 

 

Podejmij decyzje! Powodzenia! 

 

Edited by zuckerfrei
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

@Strusprawa1 wszystko co robisz w życiu, robisz dla siebie.

Ludzie przychodzą i odchodzą. Ich zdanie się nie liczy. 

Rób tak, żebyś ty wyszedł na tym jak najlepiej.

Koledzy mają swoje życie, ty masz swoje. Właśnie dlatego powinieneś myśleć o własnych korzyściach.

Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych.

33 minuty temu, niemlodyjoda napisał(a):

Porównywanie się do innych ciągłe to bezsens.

Od siebie mogę dodać, że ciągłe porównywanie się do innych znacznie pogarsza nastrój...Jest złość i niechęć. Nie warto.

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

@Strusprawa1 Jesteś zmęczony, odpocznij trochę, bez myślenia co musisz zrobić czy nadgonić. Jedź nad białe czy na roztocze i wyłącz głowę - "naostrz piłę".

Nie zmarnuj sobie życia pochopnymi decyzjami o pójściu straży itp.

Ja zawsze radzę pójście w szeroko rozumiane dane nie softdev bo jest łatwiej o większe pieniądze. I Tobie też bym to doradził. Ale jak dostaniesz staż w sofdevie - świetnie. Później weź staż z innej gałęzi it, a później z innej. It jest duże a Ty jesteś młody, sprawdź co Ci pasuje, poeksperymentuj. Nie śpiesz się.

Myślę że kwestią wartą rozważenia byłoby w Twoim przypadku wyprowadzenie się na chwilę ze ściany wschodniej. Warszawę masz blisko, może warto pomyśleć nad odbyciem stażu stacjonarnie w wawce - poznasz lepiej nowe osoby, nawiążesz jakieś kontakty. Zmiana otoczenia pomoże Ci otworzyć głowę.

 

Dużo pisałeś o chacie gpt i AI, a myślałeś o tym żeby ten potencjał wykorzystać w swoim życiu ? Możesz np założyć bloga na którego będziesz brał teksty z anglojęzycznych blogów czy ludzi z linkedina następnie wrzucał w jakąś maszynke AI zmieniającą składnię i voila - jesteś pasjonatem, który dzieli się swoja wiedzą, a co za tym idzie jesteś o wiele atrakcyjniejszy dla rekruterów. Chwila roboty a spory profit.

 

Jak byś miał jakieś pytania to podbij na dm.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Źle, Źle,

po pierwsze balans w życiu i liczy się długoterminowo że codzień pchasz trochę spraw do przodu, a nie że łapiesz wszystkie sroki za ogon i zrywami trochę tu i trochę tam. W efekcie pełno zaczętych spraw i żadna nieskończona, lepiej skupiaj się na jednym, max dwóch rzeczach i jej maksuj  i dopiero zaczynaj kolejne.

 

Pamiętaj że błąd jest u podstaw czyli że dałeś sobie wysoką poprzeczkę na start, podstawowy błąd, bo robisz ciśnienie sobie i taki negatywny cykl, to może się skńczyć ciężką chorobą po kilka latach, bo stres itd się skumuluje i nagle masz jakąś chorobą autoimmunologiczną znikąd, a to jest od tego.

 

Kolejna sprawa ucinaj bzdety z życia, wszystko co nie pcha Ciebie do celu, nawet wątek na łupainie, bo ściany tekst to zmarnowany czas dla Ciebie, bo wtedy mogłeś wyjść do parku i odpocząć a tak siedzisz cąły dzień przed kompem, myślisz że pisząc to relaksujesz się od pracy, kolejny błąd. Ucinaj wszystko co zbędne.

 

Kolejna rzecz to sport, polecam jakieś ciężary itd, jak się dużo siedzi to jest świetny sposób by dbać o kondycje i w przerwie nauki możesz sobie zrobić szybką serię cieżarkami. Ja tak robię i bardzo pomaga.

 

I tak zarobisz ta kasę a to że będzie kilka lat później nie zrobi różnicy, To co zrobi różnice że jak się rozchoruejsz z stresu to latami zmarnujesz czas i kasę na leczenie, coś o tym wiem, więc więcej luzu.

Pamiętaj że kasa to jedno ale większość ludzi ćwiczy ofensywe a są słabi w defensywie czyli powstrzymaniu się od wydawania. Czasem lepiej zarobić trochę mniej i być zdrowszym a ograniczać konsumpcje i skumulwoany majątek bdziesz zmiał większy niż ktoś co zarabia np 30% więcej, ale ma pełno kredytów leasingów itd, no po ch..

 

Powodzenia

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Miałem troszkę podobną sytuację do Twijej x lat temu. Jako student elektroniki miałem podobne rozkminy. 

 

Doszedłem wtedy do wniosku, że większość rzeczy, pasji które dają frajdę w wolnym czasie nie są już tak kolorowe jak się je robi zawodowo. Elektronika mnie wtedy interesowała, ale jak przeanalizowałem zarobki, opinie o pracodawcach, co się tak naprawdę robi w korpo jako inżynier to zrozumiałem, że połączenia pasji i pracy z tego nie będzie.

 

Szczególnie jak chcesz mieć rodzinę, to kasa jest ważna. W żadnej pracy nie jest idealnie, dlatego czasem jak sie zdenerwuje to patrzę na ostatni przelew od pracodawcy i od razu robi się lepiej ;)

 

Pracuje w jvm stacku i nie jest tam tak, że non stop tylko rozwój itp. Większość osób się nie rozwija, a Ci którzy się rozwijają uczą się rzeczy, które i tak prawie nigdy nie są potrzebne. Jak umiesz pracować i uczyć się wydajnie to spokojnie w 8 godzinach znajdziesz czas na rozwój i będziesz powyżej przeciętnej w tej branży.

 

Co do pomysłu o wojsku, z tego co słyszę od znajomych, rodziny to nawet jakby mi płacili w wojsku 2x to bym się nie zgodził na pracę w tej organizacji.

 

Złap fokus, miej konkretny plan. Ja zrobiłem tylko 2 tutoriale a później tylko projekt do CV. Trzymaj się swojego planu, znajdź pracę, zobacz jak będzie. Jak Ci tam będzie bardzo niedobrze to zmienisz pracę 

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

4 hours ago, Strusprawa1 said:

Mi się marzy życie prywatne oddzielone od pracy

Do osiągnięcia - ale kosztem zarobków.

Natomiast inna jest sytuacja senior deva, który w wieku 40+ lat decyduje się "odpuścić" i zarabia na pół etatu 10k zamiast 20k, a kogoś kto dopiero wchodzi na rynek pracy. Aby dobrać optymalny kurs, patrz na rady dostosowane do Twojej sytuacji.

4 hours ago, Strusprawa1 said:

jako dziecko zawsze widziałem się w roli żołnierza niczym z Medal of Honor

Przeszedłeś misję ze snajperami za pierwszym razem? Lądowanie na plaży było w CoD też "zatrważająco prawdziwe".

4 hours ago, Strusprawa1 said:

rzadko będę w domu. Więc może strażnik graniczny

Dawno dawno temu, SG też miała "przydziały" i jak trzeba było, to człowiek jechał na drugi koniec Polski. Nie wiem czy tak dalej jest, ale nie zakładaj z góry że to "praca na miejscu".

4 hours ago, Strusprawa1 said:

Każde nasze działanie odciśnie piętno.

Każde słowo wypowiedziane.

Konsekwencje.

4 hours ago, Strusprawa1 said:

chciałem się wyżalić

 

4 hours ago, Strusprawa1 said:

obecnie po wielu miesiącach stresu jestem rozdarty...

Najpierw zrób "papiera" czyli magisterkę. Na spokojnie - czas i tak upłynie.

Jak nadejdzie czas wyboru "co teraz", już inny "Ty" inaczej spojrzy na inny świat.

Wszystko jest funkcją czasu.

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

33 minuty temu, Ksanti napisał(a):

@Strusprawa1 nie wiem po co ci 30 kursów na Udemy. Bądź solidny w kilku tematach zamiast chwytać wszystko naraz.

Czasem się przydają. Ukierunkowany docelowo jestem na back-end, więc i wchodzi kwestia Dev-opsu, baz danych, chmury czy fakt, choć liźnięcia front-endu.

34 minuty temu, Ksanti napisał(a):

Studia mają to do siebie, że tam faktycznie mówią, że masz ugryść wszystkiego po trochę. Jednak jeśli cenisz swój czas i nerwy nie powinieneś się dawać łapać w tą pułapkę. W pracy się przekonasz, że to nadmierne zaangażowanie było zbędne, a teoria vs. praktyka to nieco inne światy.

Dokładnie tak jest. Jest taki wybór co do kierunku, że się w głowie nie mieści, więc na uczelni uczą wszystkiego. Dla przykładu przez ostatni rok mieliśmy wszystkie działy - web dev (zrobić projekt frontendowy), Data Science (zrobić projekt analizę mieszkań w danym mieście, wyciągnąć wnioski itp.), devops (egzamin z Docker, Kubernetesa lub innych narzędzi devopsowych jak CMake lub Ansible), testowanie (JUnit, Mickito, Selenium, JMeter). Z ostatnich dwóch lat bezapelacyjnie najtrudniejsze były wzorce projektowe, gdzie zaliczenie dzieliło się na godzinnym zrobieniu dwóch zadań, gdzie trzeba było dostosować architekturę programu pod dany wzorzec. I oczywiście na rozmowach rekrutacyjnych pytają jakie znam, bym opisał budowę, czemu i po co. I bardzo dobrze. 
 

41 minut temu, Ksanti napisał(a):

Teraz jest trudny rok dla IT globalnie, więc łap cokolwiek, albo przeczekaj pracując gdzieś dorywczo. Zdrowie to ważna sprawa, bo jak się zniszczy to czasem już nie będzie powrotu do stanu wcześniejszego. Wkraczasz w wiek gdzie wersja demo się kończy i regeneracja powoli zaczyna się psuć. Frontend to rzeczywiście niewdzięczny dział, ale IT to bardzo szeroki rynek. W zawodach fizycznych wyeksploatujesz się jeszcze mocniej tyle, że w innych obszarach ciała.

Właśnie pluję sobie w twarz, że teraz się strzeliłem, na do widzenia zamiast wbijać na rynek mając w d*pie studia (lub nie przejmować się za nadto nimi). Jeszcze rok temu było znośnie. No nic. Przeszłości się nie zmieni, a zamartwianie się czemu się czegoś nie zrobiło zamiast nauki na błędach jest najgłupszym sposobem radzenia sobie z problemami. 
Tak, zauważam, że mózg inaczej działa niż jak miałem 15, 20 lat. Ciężej do głowy rzeczy wchodzą, choć wciąż nie jest aż tak źle. Później będzie gorzej! :)
 

 

Front-end omijam szerokim łukiem, mimo że pisałem o Angularze. Angulara (z TS, a nie JS) potrzebuję do podłączenia pod SpringBoot-owego Rest API, aby nie klepać Thymeleaf-a. A jako że jest najbardziej podobny do konstrukcji Springa i TS jest przyjazny dla javowców, to samo przyszło. Nie zmienia to faktu, że trzeba mieć do tego stalowe nerwy...

 

2 godziny temu, Trevor napisał(a):

ja w Twoim wieku poszedłem do pracy w korpo. Zobaczyłem ten gnój i wywarło to na mnie wpływ (bo walczyłem z tym gównem na wiele sposobów). najlepsze co możesz sobie podarować to tzw gap year. Skończ te studia i zrób sobie rok przerwy. Podróżuj pracuj i próbuj różnych rzeczy. Skończyłeś studia? Twoim największym problemem jest to że lata 20 - 25 straciłeś siedząc w szkolnej ławce zamiast gromadzić doświadczenia. Skup się teraz na tym żeby wiedzieć kim naprawdę jesteś. Z perspektywy czasu sam sobie za to podziękujesz. Rok to niewiele a możesz sporo się o sobie dowiedzieć. Tylko musisz mieć proaktywne podejście (nie zapierdolu) ale właśnie życia i doświadczania. Popracuj miesiąc tu zwolnij się popracuj tam walnij papierem z awanturą. Potem idź gdzieś indziej negocjuj umowę w której nie będziesz odprowadzał składek. Próbuj testuj, obserwuj ludzi, wyciągaj wnioski. Zaakceptowanie recept starszego pokolenia na sukces uważam za najwiekszy błąd jaki można w życiu zrobić (może poza zrobieniem bombelka jakiejś karynie). 

Miałem na myśli coś podobnego na myśli. Narzeczona mówi - nie przejmuj się, napisz pracę magisterską w końcu żebyś to skończył i potem się zajmij szukaniem, a ja wiem, że potem będzie ciężej, więc zabrałem się teraz i nie mam ani tego ani tego. :D 
Także dotąd był prosty - osadzić się na parę lat w swoim prowincjonalnym mieście, zapomnieć o swoich marzeniach o byciu nie-wiadomo kim jak to się uczy od małego, że świat czeka otworem (świetny filmik techleada zresztą) i tyle. Już trochę się uspokoiłem, tylko głowa boli...

 

Godzinę temu, Obliteraror napisał(a):

Nie, nie wypaliłeś się. Po prostu zastanawiasz się, co dalej zrobić ze swoim życiem dalej będąc w bardzo młodym wieku ;) Ja się prędzej wypaliłem, tracąc serce do pracy którą uwielbiałem, po parunastu latach. Dlatego sprzedałem firmę.

 

Nie wiem, czy mogę Ci cokolwiek konstruktywnego doradzić. Może poza tym, że cokolwiek wybierzesz i serio się w to zaangażujesz, to będzie dosyć trudno zachować balans między pracą a życiem prywatnym (szczególnie na początku). I to nie jest nic dziwnego, jak wchodzisz w cokolwiek na tzw. "pełnej". Koszt, który trzeba czasem ponieść w życiu. Frycowe, które płacisz.

 

No i bardzo ważne:

 

Niezależnie od podjętego wyboru :) Ja Ci życzę by się wszystko udało, niezależnie co ostatecznie wybierzesz.

Dziękuję bardzo serdecznie. :)  Takie doświadczenia także są ważne i świadomość, że dla innych jako 25 latek (choć dla siebie już mam podejście, że za późno jest na cokolwiek) jestem młody. 

Największym geniuszem będzie człowiek, który zatrzyma zegar biologiczny (David Sinclair ma taki cel). Piękny to był świat gdyby każdy miał biologicznie mniej niż 25 lat...

 

Godzinę temu, niemlodyjoda napisał(a):

Primo - Ty żyjesz dla siebie, a potem dla innych i jak za 5-10 lat wylądujesz w szpitalu na zawał to Ty wylądujesz a nie inni.

Czyli - nie twórz presji "innych" tylko patrz na swoje życie a nie na to co sobie "może inni pomyślą".

A najbliżsi mają cię wspierać (rodzina), a nie tylko oczekiwać.

Gdzieś widziałem badania, że dla ludzi w moim wieku ludzie robią choćby podświadomie rzeczy dla otoczenia, nie dla siebie. Stąd też wszyscy idą na studia, choćby byle jakie i tak schodzą lata '20-te u większości (także znajomych) na szukaniu tego co się chce robić, co lawiruje pomiędzy opinią innych i własnym głosem.

 

To też ciekawe - 2 tygodnie temu był na uczelni (ostatni wykład) 50-letni senior IT pracujący w banku i mający 2 własne firmy. Przybyli prawie wszyscy z roku. Pytał się każdego z osobna czy pracują i jeśli nie to co chcą w życiu robić. 30-40% pracuje, 20% nie pracuje i wiedzą co chcą robić, a reszta nie pracuje i nie wiedzą co robić. I to niektórzy z nich są w moim wieku lub starsi czasem. Ja odpowiedziałem, że marzy mi się w dłuższym terminie wykorzystać swoje umiejętności w rolnictwie (może aplikacja dla rolników, automatyzacja i te sprawy - pochodzę z rodziny pełnej rolników, więc znam ich problemy, więc aż się prosi o optymalizację pracy), a także powiedziałem, że mam pomysł by podłączyć OpenAI API do mojej aplikacji związanej z sądownictwem, która to jest moją pracą magisterską. Niby to jest jakaś droga. Zawsze mam w głowie, że gdziekolwiek bym nie poszedł nawet do zwykłej pracy, to ta wiedza nie ucieknie i będę mógł wykorzystać ją w praktyce (tak jak parę dni temu stworzyłem wątek o tym).

 

Chyba się przesiedziałem, robiłem nad jedną rzeczą 6-7 godzin wczoraj bez przerwy (w tym wcześniej jeszcze) i mi kompletnie odbiło. Nie wiedziałem, że tak może mi się zrobić.. 

 

2 godziny temu, I1ariusz napisał(a):

@Strusprawa1 nie powinieneś się nastawiać, że zaraz w każdej korporacji czy firmie IT będzie zapierdziel. Studiujesz dobry kierunek, uczysz się dobrego stacku. Ja miałem problem z magisterką - pisałem ją chyba o 1,5 roku dłużej. W końcu przeszło. Ty jak widać jesteś już przy końcu, tak? 

 

W IT jest naprawdę spory wybór. Jeśli trafisz gdzieś, gdzie jest zapierdol, to możesz to zmienić. Serio. W większości firm, w których ja pracowałem, takie zapierdolu nie było. Są nawet takie wakaty, że ludzie robią dwa etaty w jednym, bo nie ma nic do roboty. Przekonasz się, że brak pracy może Cię bardziej zniszczyć niż jej nadmiar.

 

Jeśli chcesz stabilizacji to unikaj branż, w których taki stres będzie na porządku dziennym. Ja choćby wystartowałem w firmie R&D z Poznania: PCSS. Tam stres był raczej dlatego, że sami sobie go robiliśmy, a nie dlatego, że mieliśmy jakiś faktyczny nóż na gardle. To był, patrząc z perspektywy czasu, bardzo dobry wybór dla mnie. Ciężko było tam o zwolnienie, jeśli potrafiłeś robić cośkolwiek.

 

P.S. Pracodawcy bardziej dzisiaj zaczynają lubić stabilnych pracowników. Przede wszystkim w sektorze IT, bo tam wybrzydzanie pracownika jest bardzo wysokie.

W jednej na rozmowie rekrutacyjnej, którą co pisałem, że przeszedłem, jeden z gości zajmujących się chyba finansami mi powiedział "ale tak żebyś przynajmniej po stażu z rok popracował, bo godzina pracy seniora przeznaczającego na was czas jest bardzo droga".

Chyba grunt to podzielić czas na sztywne bloki i nie wciągać się za mocno. Jedni nie są fanami pomidorro, ale chyba nie ma wyjścia - po 4 godzinach bez przerwy w głębokim skupieniu pojawiają się dziwne objawy...

Godzinę temu, Eskel napisał(a):

Przede wszystkim odradzam Ci stresogenną, nawet dobrze płatną pracę, jeśli jesteś człowiekiem lubiącym mieć święty spokój. Przy czym stresogenna praca może znaczyć coś innego dla każdego, bo jednego będzie stresować ciągła presja czasu w korpo, a innego musztra w jednostce wojskowej. Mam w najbliższej rodzinie przykład chłopa (mąż siostry), który zarabia z pięć czy sześć razy więcej niż ja, kieruje dużymi budowami. I wiesz co? Patrząc na jego problemy ze stresem, nieprzespane noce i sypiące się zdrowie tuż po czterdziestce, nie zazdroszczę mu tych pieniędzy. Widzę na własne oczy jak stres chłopa zabija. Zaraz po studiach też przez pewien czas dałem się porwać kulturze zapierdolu, pewien że młody gniewny z buta zdobędę świat. Wypisałem się z tego po paru latach, dzisiaj z żoną zarabiamy obydwoje coś koło średniej krajowej, mieszkamy na zadupiu na Podkarpaciu i ostatnie o czym marzę to o karierze w wielkim mieście. Nie mam już potrzeby spełniać ambicji w robocie, wystarczy mi że mam spokojną głowę po powrocie do domu i mogę się zająć rzeczami które lubię.

 

PS. Też mi się kiedyś marzyła praca w Straży Granicznej, ale było już dla mnie za późno i dałem spokój.

Szczerze mówiąc, to do tych samych wniosków doszedłem po tym. Ja sobie dam parę lat by ustatkować się, a po 30-tce by żyć podobnie, aby był pełny spokój poza pracą. 

Tak swoją drogą jest pewna górna granica wieku dla pracy w Straży Granicznej? Syn ojczyma był i to został nawet w jeszcze późniejszym wieku niż ja jestem obecnie.

 

Godzinę temu, Maszracius_Iustus napisał(a):

Znasz kogoś z olewczym stosunkiem do rzeczywistości i jednocześnie sporymi wynikami w  życiu?

 

Najpierw warto by odpowiedzieć sobie czy w ogóle istnieje coś takiego jak prawdy albo grzechy jakiekolwiek. (spojler alert nie warto zajmować się takimi bzdurami)

 

Lenistwo to jest boska cecha, jeśli się człowiek nie garnie do roboty to trzeba myśleć i kombinować a to są dopiero przydatne cechy.

Wszystko jest względne, bo rzeczywistość jest bardzo skomplikowana. Rzeczywistość wynika z fizyki, a my mamy za małe głowy by to wszystko okiełznać rozumem (już nawet nie polecam). Stąd jest upraszczanie i tworzenie religii by dać prosty sens w życiu od ludzi, którzy sobie zęby zjedli na szukaniu sensu życia. 

 

Tak, mam takie coś w głowie, że zawsze cokolwiek bym chciał robić, to żeby było przydatne dla ludzi. Miałem pomysły na gry mobilne - stwierdziłem, że nie warto, bo nie chcę uzależniać innych ludzi (może mi się zmieni). Miałem pomysł na zrobienie porno-strony dzięki AI, to nie, bo nie będę demoralizować ludzi.

Lenistwo wyewoluowało po to by oszczędzać maksymalnie energii dla ludzi. Prokrastynacja także jest prostym mechanizmem wynikającym z biologii. Cała sztuka jest zapanowanie nad tym. Hah - "tylko to".

 

2 godziny temu, RealLife napisał(a):

Przeintelektualizowałeś się i jesteś przemęczony. Po co dyskutujesz z onucami w wątku o wojnie na Ukrainie? 

Ukończ magistra informatyki, idz do WKU (czy jak to to się nazywa dziś) i pogadaj jak widzą twoje miejsce w wojsku. 

 

Informatyka to cały tort a programowanie to tylko jedna porcja. Są inne - sieci, support, systemy operacyjne, chmury, sztuczna inteligencja, SAP, site administrator (czyli taki informatyk co opiekuje się całą fabryką jak np. ja). 

Ja programować nie umię, nie jest mi to potrzebne a już 17 lat w zawodzie pracuje. 

O to jest bardzo dobry punkt, o którym także chciałem napisać. 

 

Mam na roku znajomego Ukraińca (chyba jedyny, reszta po pierwszym semestrze odpadła). Spoko gość, byliśmy często w jednej grupie, często gadaliśmy. Jego ojciec był na wojnie i zbierał dla niego na kamizelkę kuloodporną. No spoko. Widać, że wojna bezpośrednio oddziałuje na jego rodzinę (choć chyba z Wołynia jest jak dobrze pamiętam), ale gość miał wywalone na przebieg walk. Gdzieś w listopadzie dostał pracę przy aplikacjach mobilnych. Na zajęciach, na których bywaliśmy nie przeglądał sytuacji na froncie, jak idzie kontrofensywa czy inne takie - patrzył jakieś gierki na androida dla dzieci.

Oczywiście znam także z seminarium przypadki, że niektórzy poszli na front rzucając studia i w porządku, a tu jak mi głupio w głowie było - ja będąc Polakiem bardziej się przejmuję sytuacją w obcym kraju niż sam gość będący obywatelem tegoż. 

 

Poczułem żałość, szczerą żałość ze swojego postępowania stąd jak pisałem staram sobie dawać szlaban na te tematy. 

 

  • Like 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, Strusprawa1 napisał(a):

Takie doświadczenia także są ważne i świadomość, że dla innych jako 25 latek (choć dla siebie już mam podejście, że za późno jest na cokolwiek) jestem młody. 

Spoko, ja też jestem młody - duchem i ciałem ;) Ale przed Tobą całe życie. I prawo do popełniania błędów. Ja wiem, że ludzie i po 40-tce, 50-tce swoje życie zmieniają diametralnie. I to jest super.

 

Ale masz na to zdecydowanie więcej czasu :)

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

@Strusprawa1 to, co napisałeś w odpowiedzi do mnie brzmi jak rekrutacja w JanuszSoft. To jest prawda, że muszą w juniora zainwestować, ale to dotyczy każdego programisty: również seniora czy architekta, bo nikt nie przychodzi z doświadczeniem w sofcie, który akurat oni piszą. Ja zawsze powtarzam: najtrudniejsze jest nauczyć się tego softu, który jest rozwijany w danej firmie. Jeśli robisz w Javie to zawsze tutaj mówimy o dużych softach. Poza tym senior czy architekt kosztuje znacznie więcej, gdy się zwolni np. po kilku miesiącach. Do tego czasu najczęściej gówno zrobi, a kasy zbierze sporo.

Link to comment
Share on other sites

Na juniora polecam zachaczyć się w jakimś corpo np w wawie czy krk etc, nawet na byle jaki etat za jakąkolwiek kasę. Dlaczego? Bo jak masz wpis w CV uznaną firmę np rok to będziesz miał dużo ofert bo jesteś sprawdzony. Poznasz korporacyjny, dryl, bzdety itd ale inne firmy lubią jak im ogarnie przyszłego pracownika jakaś inna firma, mniej inwestycji z ich strony. Po roku będziesz zmieniał robotę i walniesz zarobki x2 czy więcej bez problemu. Omijaj małe  firemki no chyba że wiesz co robisz

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.