Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Napisałam list do Mareczka na vimeo, ale stwierdzilam, że on bardziej jest skierowany do Was, wiec wklejam. Buziaczki, chłopcy ( być może kiedyś mężczyźni) :***

 

Cześć Mareczku ponownie! Uwielbiam Cię słuchać serio. Twoja spaczona wizja świata bawi wręcz do łez. Absolutnie większość kobiet zniszczy życie dzieciom, które kochają ponad wszystko , by podać ich ojców do sądu, oskarżyć o pedofilię i zagarnąć ich dom. Co druga kobieta to robi i każe dzieciom kłamać, oskarżać ich tatusia o takie rzeczy i tym samym niszczyć psychikę niewinnych niczemu dzieci. To jest tak obrzydliwe, że aż się o tym gadać nie chce. Robię to dla dobra społecznego i do tego za darmo. To tak a’propos materialistycznej natury kobiet. I tak wmówisz to albo innym mizoginom, albo ludziom głupim bądź naprawdę skrzywdzonym przez kobietę. Ale taka generlizacja to skrajna patologia i chyba o tym wiesz. Co do zabezpieczenia siebie i dzieci. Każda rozważna kobieta (miłość miłością, ale że większość mężczyzn zdradza to powszechnie wiadomo, wręcz temu co głosisz Mareczku, dużo większy procent niż zdradzających kobiet), więc kobieta znająca choć trochę prawo cywilne nie zamieszka w domu czy mieszkaniu męża tylko zażąda sprzedania mieszkania męża ( swoje oczywiście też sprzeda), żeby kupić coś razem po ślubie. Żeby w sytuacji, kiedy mąż zdradza, pije, bije nie być w sytuacji bez wyjścia. Kobieta raczej nie zakłada w momencie kiedy bierze ślub, że będzie się rozwodzić. Ale bierze pod uwagę, że to ona będzie głównie odpowiedzialna za wydanie na świat i wychowanie dzieci, często poświęcając dla rodziny swoją karierę i niezależność. Więc gwoli przypomnienia informuję, że wszystko co zarobił i czego się dorobił mężczyzna, kiedy jego kobieta rodziła mu i wychowywała dzieci, sprzątała, prała, gotowała obiadki, kochała się często z nim kiedy nie miała ochoty ( ja tego nie rozumiem, ale wiem że nadal wiele kobiet tak robi) to jej się to po prostu NALEŻY, pomyśl ile kosztowałaby surogatka, kucharka, sprzątaczka, praczka, niania i kontrowersyjnie trochę..prostytutka na zawołanie. Troszkę by tego było, nie? Obawiam się, że mało kogo byłoby stać. A kobieta robi to z miłości do Was, tego nie kupisz za żadne pieniądze. I Ty mając taki skarb w domu, dbający o Ciebie i o dzieci masz czelność ją zdradzać, tłumacząc się że przytyła po ciąży i nie ma ochoty na seks? I do tego mieć pretensję, że chcę rozwodu i mieszkania? Kpisz sobie? I kto tu jest niedojrzały? Mężczyzna kochający kobietę czy mężczyzna traktujący kobietę jak za przeproszeniem dzi*kę, służącą i inkubator? Sorry, to jest poniżej wszelkiego poziomu. Ale zgadzam się z jednym, że mężczyzna jest bardziej odpowiedzialny gdy otwarcie mówi, że się do związków i na ojca nie nadaje niż taki, który twierdzi że się nadaje a z niego jest taki mężczyzna jak ze mnie prima  balerina ( przypominam ponad 120 kg czystej masy) . Przykra będzie niestety starość takiego mężczyny, ktory ma może pieniądze, ale nie ma na kogo ich wydawać, nie ma pociechy z dzieci, z wnuków, nie ma mu podać kto ciepłej herbaty gdy będzie chory, jasne można zawsze wynająć pielęgniarkę, prostytutkę lub kupić wypasionego sex robota. Prawie to samo, z tym że w tym wypadku „prawie” robi naprawdę dużą różnicę.
 Co sądzę o waszym forum już mówiłam kilka razy, ale będę powtarzać znowu i znowu, do znudzenia. I teraz mój apel do mężczyzn słyszących pod swoim adresem, że nie są dojrzali bo nie chcą związków i już chcą się oburzyć, że oni nie dadzą się wrobić w dzieciaka ( albo płacić za nieswojego bękarta), że kobiety są głupie puszczalskie i ich jedyna pasją jest przeglądanie fejsbuczka to się chwilę zastanówcie. Pomyślcie o wszystkich szczęśliwych mężach i ojcach i czy chcecie mieć 40 lat na karku, nie mieć rodziny, mieć multum wrogów i pielęgnować swą gorycz i frustację. Dobrych, troskliwych wiernych, zapewniającym rodzinie byt i bezpieczeństwo kobiety nie zdradzają. Bo i po co?
Co do Doroty Wellman hmm… wykształcona inteligentna kobieta, mówiąca wiele mądrych rzeczy, wspierająca organizacje pomagającą wielu ludziom ( w tym WOŚP), pomagająca kobietom ( i to nie w sposób, że mówi że mężczyźni to podludzie i żywe banki spermy). A Ty Mareczku co robisz? Wmawiasz mężczyznom, że związki są złe, kobiety głupie a posiadanie dzieci wiąże się jedynie z płaceniem alimentów. Ty tych mężczyzn próbujesz unieszczęsliwiać, bo sam masz problemy z kobietami, boisz się ich. A skoro się boisz to udajesz, że je zrozumiałeś bo wtedy możesz pozornie strach zmniejszyć. Polecam terapię, może za kilka lat wyjdziesz na prostą. Taka moja przyjacielska dobra rada. Buziaczki :***
PS. Musze się poskarżyć, ktoś ostatnio dyżur na forum zawalił bo 3 godziny od 4 do 7 bana nie dostałam ;(

 

Przeniesione do rezerwatu. Rx

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, HelpLine napisał:

Pomyślcie o wszystkich szczęśliwych mężach i ojcach i czy chcecie mieć 40 lat na karku, nie mieć rodziny, mieć multum wrogów i pielęgnować swą gorycz i frustację. Dobrych, troskliwych wiernych, zapewniającym rodzinie byt i bezpieczeństwo kobiety nie zdradzają. Bo i po co?

To mnie rozbawiłaś z rana.

Czaisz się cała noc żeby wrzucić elaborat...,czyżbyś nie miała meskich gaci do prania?Lub innych ciekawszych zajęć, np wyspać się.

Godzinę temu, HelpLine napisał:

Cześć Mareczku ponownie! Uwielbiam Cię słuchać serio. Twoja spaczona wizja świata bawi wręcz do łez. Absolutnie większość kobiet zniszczy życie dzieciom, które kochają ponad wszystko , by podać ich ojców do sądu, oskarżyć o pedofilię i zagarnąć ich dom. Co druga kobieta to robi i każe dzieciom kłamać, oskarżać ich tatusia o takie rzeczy i tym samym niszczyć psychikę niewinnych niczemu dzieci. To jest tak obrzydliwe, że aż się o tym gadać nie chce. Robię to dla dobra społecznego i do tego za darmo. To tak a’propos materialistycznej natury kobiet.

O tym wszystkim to same panie piszą, wystarczy poczytać "porady"na damskich forach

Reszty nawet mi się komentować nie chce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minute ago, kryss said:

To mnie rozbawiłaś z rana.

Czaisz się cała noc żeby wrzucić elaborat...,czyżbyś nie miała meskich gaci do prania?Lub innych ciekawszych zajęć, np wyspać się.

O tym wszystkim to same panie piszą, wystarczy poczytać "porady"na damskich forach

Reszty nawet mi się komentować nie chce.

A co chlopcy juz nie tylko rozumu ale i raczek nie maja zeby sobie wyprać? Dziekuje za troske, wyspana jestem :*

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, HelpLine napisał:

A co chlopcy juz nie tylko rozumu ale i raczek nie maja zeby sobie wyprać? Dziekuje za troske, wyspana jestem :*

Mnie pierze pralka, kosztowała 1,2tyś jeden raz, jest na gwarancji i nie zrzędzi:P

A kiedy ostatnio byłaś nie wyspana....,chyba dawno:D

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, HelpLine said:

Przykra będzie niestety starość takiego mężczyny, ktory ma może pieniądze, ale nie ma na kogo ich wydawać,

Np. Na siebie, pasje, na ratowanie puszczyka plamistego. Zreszta co Cię to obchodzi co kto robi ze swoimi pieniędzmi...

Edited by zuckerfrei
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, HelpLine napisał:

Pomyślcie o wszystkich szczęśliwych mężach i ojcach i czy chcecie mieć 40 lat na karku, nie mieć rodziny, mieć multum wrogów i pielęgnować swą gorycz i frustację. Dobrych, troskliwych wiernych, zapewniającym rodzinie byt i bezpieczeństwo kobiety nie zdradzają. Bo i po co?

Nie chce wchodzić z Tobą w polemikę nie interesuje mnie to. Piszę do mężczyzn którzy to przeczytają ale myślę, że  już i tak to wiedzą skoro tu są. Kobiety skutecznie odcinają mężczyzn od znajomych, od pasji. Mówię ci o tym jako osoba która ze swojej pasji z życzliwym nastawieniem wielu osób, zbudowała "sztukę życia" (to nie są moje słowa) i jest to publicznie znane. W zaciszu domu- najpierw fochy, później odcinanie od znajomych, od rodziny, w końcu wybór albo ona albo pasja która powoli zaczynała też być źródłem dochodu (najwyraźniej zbyt powoli albo zbyt małego  dochodu). No to wybrałem - najlepiej dla siebie. Człowiek nigdy nie powinien przestawać uczyć się, rozwijać swoje zainteresowania bo to podnosi jego samoocenę, powoduje że nie chce nic od nikogo, staje się też wzorem dla innych na przykład dla dzieci, które całą sytuację rozstania, relacji i wyborów, też zaczynają lepiej rozumieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minutes ago, Personal Best said:

Nie chce wchodzić z Tobą w polemikę nie interesuje mnie to. Piszę do mężczyzn którzy to przeczytają ale myślę, że  już i tak to wiedzą skoro tu są. Kobiety skutecznie odcinają mężczyzn od znajomych, od pasji. Mówię ci o tym jako osoba która ze swojej pasji z życzliwym nastawieniem wielu osób, zbudowała "sztukę życia" (to nie są moje słowa) i jest to publicznie znane. W zaciszu domu- najpierw fochy, później odcinanie od znajomych, od rodziny, w końcu wybór albo ona albo pasja która powoli zaczynała też być źródłem dochodu (najwyraźniej zbyt powoli albo zbyt małego  dochodu). No to wybrałem - najlepiej dla siebie. Człowiek nigdy nie powinien przestawać uczyć się, rozwijać swoje zainteresowania bo to podnosi jego samoocenę, powoduje że nie chce nic od nikogo, staje się też wzorem dla innych na przykład dla dzieci, które całą sytuację rozstania, relacji i wyborów, też zaczynają lepiej rozumieć.

Jasne zgdzam się, ograniczenia partnera jest zle, egoistyczne i działa żle na atmosferę w związku. No chyba, że ta pasja tak pochłonęla pana, że w ogóle nie ma czasu dla partnerki to wtedy pretensje są uzasadnione. Bo jednak więż z ukochaną osobą powiinna być na pierwszym miejscu. Ale Panowie tego nie robią myślisz? Ile już sytuacji slyszalam, że mąż chcial zamknąc kobiete w domu, ograniczyc jej rozwoj. Mysle ze sa to sytuacje nawet częstsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@pinkJuice To dlaczego po urodzeniu dziecka 99% kobiet przekłada więź i i miłość do dziecka na pierwszym miejscu, a ojciec dziecka ten ukochany i najważniejszy wcześniej spada daleko w dół, a powinien być na pierwszym miejscu?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może przestaniecie karmić trolla, który tylko na wasze odpowiedzi oczekuje? 

 

Dżizas niektórych to łatwo sprowokować. Co chcecie osiągnąć? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, HelpLine napisał:

Robię to dla dobra społecznego i do tego za darmo.

Nie wysilaj się, mamy swój rozum i nie damy sobie wciskać kitów, Marek mówi ogólnie o naturze kobiet, nie mówi że wszystkie będą oskarżać mężów o pedofilię. 

Napisz jeszcze dlaczego wg Ciebie kobiety po ślubie nie mają ochoty na sex, muszą się zmuszać, większość się nie zmusza?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, Wikary said:

Nie wysilaj się, mamy swój rozum i nie damy sobie wciskać kitów, Marek mówi ogólnie o naturze kobiet, nie mówi że wszystkie będą oskarżać mężów o pedofilię. 

Napisz jeszcze dlaczego wg Ciebie kobiety po ślubie nie mają ochoty na sex, muszą się zmuszać, większość się nie zmusza?

 

tak o naturze kobiet, wszystkie sa takie same tylko inna jest barwa glosu i ksztalt cyckow :P Libido sie zmniejsza, niektorzy mezczyzni nie potrafia tego zrozumiec i wychodzi ze nie kochaja kobiety tylko to co ma pomiędzy nogami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minutes ago, JurekB said:

A może przestaniecie karmić trolla, który tylko na wasze odpowiedzi oczekuje? 

 

Dżizas niektórych to łatwo sprowokować. Co chcecie osiągnąć? 

och oczywiscie ze czekam. Ach!

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minutes ago, Conrad said:

@pinkJuice To dlaczego po urodzeniu dziecka 99% kobiet przekłada więź i i miłość do dziecka na pierwszym miejscu, a ojciec dziecka ten ukochany i najważniejszy wcześniej spada daleko w dół, a powinien być na pierwszym miejscu?

Hmm. dla kobiety po porodzie najwazniejsze jest dziecko. Takie to dziwne? Dla Was tez powinno. No ale 6 tygodni pologu to dobry preteskst do skoku w bok nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, zuckerfrei napisał:

Ja czuje się po prostu młodziej jak tak z młodzieżą sobie po klikam...

No, młodziutka to ona raczej nie jest:)

Rozważ PW:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, HelpLine napisał:

A kobieta robi to z miłości do Was

Czyli dla siebie nie sprząta i nie rodzi dzieci? Wszystko tylko i wyłącznie dla męża, oczywiście z "miłości". Tylko jeżeli to jest "miłość", to dlaczego wymieniasz kochanie się, czyli przejaw tej "miłości" jako obowiązek za który należy się zapłata. Sprzątaczka na potrzeby faceta wyszłaby taniej niż kobieta i niejednokrotnie wychodzi taniej, ale należy pamiętać że "usługi" żony są nieopodatkowane, a do wynajmowania sprzątaczki trzeba dopłacić z drugie tyle by miała z czego podatki odprowadzić. Jeżeli to jest kobieca idea robienia interesów, to nic dziwnego że 95% najbogatszych kobiet dostała majątek w spadku, a nie zapracowała na niego.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, HelpLine napisał:

Co do Doroty Wellman hmm… wykształcona inteligentna kobieta

"Ukończyła studia na Wydziale Filologii Polskiej i Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. Obroniła pracę magisterską dotyczącą życia i twórczości Czesława Miłosza pt. Mit Kresów Wschodnich w twórczości Czesława Miłosza". Fiuuuuuu! Woooow! {w tle rozchodzą się gromkie brawa. Kurtyna}.

 

4 godziny temu, HelpLine napisał:

i to nie w sposób, że mówi że mężczyźni to podludzie i żywe banki spermy

Za to na własne uszy słyszałem fragment programu z Młynarską w którym z dość pogardliwym uśmieszkiem na obliczu, powiedziała że coś tam jej nie dotyczy bo jej mężczyźni są {przez nią} dobrze wytresowani. W życiu bym się nie zniżył do powiedzenia, że moja Blondi jest "dobrze wytresowana". Owczarka takiego mieliśmy. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@HelpLine  Nie wstyd ci określać się mianem feministki, kiedy czołowe jej reprezentantki gwałcą logikę na każdym kroku? Czy twój umysł też ci podpowiada tak jak p. Monice Płatek, że geje bardziej się rozmnażają się niż osoby heteroseksualne? Czy sądzisz tak jak K. Dunin że dobrze i pożytecznie jest przyjmować śniadych książąt z dzikich krajów, którzy mieliby zastąpić nieciekawych Januszy? Też uważasz, że wysoka skala zgłoszeń gwałtów w Szwecji to zasługa genderowego, równościowego wychowania kobiet, które nie boją się zgłaszać takowych czynów dokonanych na nich, a nie masowej emigracji z krajów odmiennych kulturowo, gdzie kobieta jest niczym, a gwałty normą dla zbyt wyzwolonych kobiet?

 

Czy mizoandria do białego heteroseksualnego mężczyzny jest lepsza od mizoginizmu?

Czy wydaje ci się, że wolno ci wparować gdzieś w feministycznym stylu rozpoczynając zdanie od obrażania właściciela forum z żądaniem odpowiedzi i konwersacji, choć sama -czego w swej ignorancji nie rozumiesz- bezczelnym "kutasikiem" zgasiłaś dialog?

 

To forum i opinie tu padające są być może przesadzone, ale ta strona barykady, z której wyłaniasz się ty robi się niebezpieczna społecznie zarówno dla mężczyzn i kobiet. A może taki ruch jest potrzebny dla równowagi, oczyszczenia atmosfery i zwrócenia uwagi kobiet, że im bardziej brną w histeryczny radykalizm poglądowy propagowany przez te środowiska, które ci tak bardzo imponują, tym bardziej przeciągając szalę do niemożliwości będą stratne w dłuższym odcinku czasu? Też można napisać, że będą wykształcone, niezależne, cieleśnie wyzwolone. Dzięki prawu, parytetom, sztucznym dofinansowaniom zgarną co się da i z klamotami zostaną na starość samotne, bo kto im szklankę wody poda?

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Anna ona nie rozumie, że realne benefity z "feminizmu" osiąga tylko szczyt pokarmowy śmietanki aktywistek i dla nich jest to zwykły, wyrachowany biznes, pod pozorami (fałszywych) idei. Przy tym, nieodzowne rewolucyjnie "pożyteczne idiotki" w ramach honorarium, służą wiernie lewackiej inżynierii społecznej. Ale w sumie mało to kobiet co ojca i matkę sprzedadzą?  Cała reszta "aktywistek" niżej w hierarchii jest dla "góry" tym samym czym była np. dla Stalina "klasa robotnicza". Zwykłe instrumenty biznesowe, funkcjonariuszki-popychle i pracownice-mróweczki, ciężko tyrające na lepszy los swoich przywódczyń, pijących w ich imieniu szampana swoimi ustami.

 

Smutne jest to, że mało kto widzi, iż cały ruch feministyczny i stosunek do mężczyzn sprowadza się do nastawienia tow. Szmaciaka: "trzeba doić, strzyc to bydło, kiedy padnie − zrobić mydło". Ale tu potrzebne jest minimum refleksji i wyobraźni, czego najwyraźniej nie staje. Jak już one same będą przerabiane na mydło, będzie za późno. Mężczyźni sobie poradzą. One - nie. Już sobie zresztą nie radzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fascynujące, naprawdę... <ziewa> 

Nie ma sensu jej nic pisać - ona nic nie zrozumie. Ona nie chce rozumieć. Cokolwiek się jej nie napisze będzie to racjonalizować pod siebie. Jest zbyt dumna i pochłonięta nienawiścią, do tego straszna z niej atencjuszka. Ona się karmi wręcz tym, że ktoś ma od niej odmienne zdanie i z miłą chęcią będzie się wykłócać (aż za dobrze znam ten typ człowieka :P). Jej sprawia radość jak ktoś jej odpowiada bo wtedy może tryskać jadem na wszystkie strony. Ma swoją logikę, która nie koniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Jeśli lubi żyć w takiej iluzji - niech sobie tak żyje dalej :) Wykreowała sobie taki świat i koniec. 

Jej wypowiedzi należy po prostu ignorować. Trzeba ją traktować jak rozkapryszone dziecko. Jeśli nie będzie żadnej reakcji z naszej strony może w końcu odpuści bo uzna, że nie robi na nikim wrażenia (pozytywnego jak i negatywnego) Niech sobie tu będzie, pisze, ale nie komentujmy, nie lajkujmy, nie dawajmy się jej prowokować. Nic. Niech sobie będzie forumowym trollem. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

>bądź feministką

>uważaj że kobieta robi wszystko dla faceta, nic dla siebie xD

>znajdź forum gdzie faceci mają inną opinię

>spróbuj to olać i zasnąć.

>nie możesz, bo ciągle masz mokre sny o mężczyznach z forum

>wyślij list do założyciela forum gdzie nazywasz go "kutaskiem", może domyśli się o co ci chodzi

>założyciel zauważa że masz nadwagę i że jesteś mało atrakcyjna, chyba nie domyślił się

>smuteczek.jpg

>shitpostuj o 6 rano by cię nie zbanowali, może w końcu domyślą się o co ci chodzi, i tak nie możesz zasnąć

>w międzyczasie trenuj do zawodów federacji LGBT w kategorii KFC

>tfw zbliżasz się do 130, a jajeczka nadal niezapłodnione

>gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni?

giphy.gif

 

  • Like 4
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Morfeusz
      Wątek Brata @Obliteraror "Seks jako nagroda dla męża po całodziennych staraniach - studium propagandy", przypomniał mi badania, które wielokrotnie były przytaczane na różnych portalach. Opublikował je nawet Matrixowy Newsweek, tłumacząc mniejszą ilość seksu lepszą jakością i podobnymi bzdurami. 
       
      Sprzątanie albo seks
       
      Kiedy mężczyzna na równi z kobietą pierze, gotuje i odkurza, staje się mniej atrakcyjny seksualnie – uważają amerykańscy psychologowie. Czy równouprawnienie w związku rzeczywiście może zabić seks? I czy liczba odbytych stosunków to właściwa miara szczęśliwego związku?
       
      Gdy mężczyźni wykonują typowo kobiece prace – gotowanie, pranie, odkurzanie – para uprawia seks rzadziej niż w związkach, w których mężczyźni trzymają się męskich ról i jedynie odśnieżają podwórko, naprawiają samochód czy wbijają gwoździe. Związek oparty na równouprawnieniu to bardziej przyjaźń niż małżeństwo – wynika z amerykańskiego badania „Egalitarianism, Housework and Sexual Frequency in Marriage” (Równość, prace domowe i częstotliwość seksualna w małżeństwie).
       
      Im więcej mężczyzna pomaga w domu, tym większe jest prawdopodobieństwo, że małżeństwo się rozpadnie
       
      Równouprawnienie może jednak stać się wrogiem małżeństwa – ostrzega dr Thomas Hansen, psycholog z Norweskiego Instytutu Badań Socjalnych. Dwa lata temu opublikował pracę „Równość w domu”, z której wynika, że im więcej mężczyzna pomaga w domu, tym większe jest prawdopodobieństwo, że małżeństwo się rozpadnie. Uczony obliczył, że wskaźnik rozwodów wśród par, które po równo dzieliły obowiązki domowe, jest o ok. 50 proc. wyższy niż w tych małżeństwach, w których kobieta pełni tradycyjną funkcję – zajmuje się sprzątaniem, gotowaniem, praniem. – Równouprawnienie w domu wcale nie musi poprawiać relacji między małżonkami ani nie sprawia, że on i ona są szczęśliwsi – komentował dr Hansen wyniki swojej pracy na łamach „The Telegraph”.   U ojców zajmujących się dziećmi spada poziom testosteronu
       
      Na razie dr Lee Gettler z amerykańskiego Northwestern University dowiódł jedynie, że zmiany w stężeniu testosteronu zachodzą w organizmach mężczyzn, którzy zostali ojcami i dużo czasu zaczęli poświęcać dziecku: karmili je, zmieniali pieluchy, chodzili z nim na spacery. Praca Gettlera ukazała się trzy lata temu w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Uczony zaprosił do badania ponad 600 zdrowych, młodych mężczyzn w wieku 21-26 lat, a więc w pełni sił witalnych i seksualnych. Pytał ich o styl życia, relacje w związku i stosunki seksualne – tuż po zawarciu małżeństwa i później, gdy w ich życiu zachodziły różne zmiany, np. na świat przyszło dziecko. Regularnie mierzył poziom testosteronu w ich ślinie. Próbki pobierał rano i wieczorem, a potem analizował stężenie hormonu i porównywał informacje na temat wahań jego poziomu ze zmianami, jakie zachodziły w życiu uczestników eksperymentu. Badanie trwało ponad cztery lata.
      Okazało się, że u mężczyzn, którzy zostali ojcami, stężenie hormonu było o 26-34 proc. niższe niż na początku doświadczenia. Wahania musiały mieć związek ze zmianami w życiu badanych, bo spadek poziomu testosteronu był ponad dwa razy większy niż naturalne obniżenie jego stężenia zachodzące wraz z wiekiem – zapewniał dr Gettler. Najmniej bogata w testosteron była ślina panów, którzy każdego dnia poświęcali dzieciom co najmniej 1-3 godziny, czyli całkiem solidnie wypełniali ojcowskie obowiązki.
       
       
      Mężczyźni wykonujący domowe obowiązki stają się w oczach kobiet po prostu mniej męscy, bardziej kobiecy, a im mniej różnic między płciami, choćby tych podświadomie odbieranych, tym mniej pożądania. Tezę tę uczona formułuje na postawie badań, które w latach 70. i na początku 80. przeprowadzili seksuolożka Pepper Schwartz i socjolog Philip Blumstein, oboje z University of Washington w Seattle. Uczeni porównali życie seksualne 22 tys. amerykańskich par – małżeństw heteroseksualnych, par heteroseksualnych żyjących w związkach nieformalnych, par gejowskich i lesbijskich.
       
      Najbardziej podnieca macho i gwałt
       
      W ankietach panie przekonują, że idealny mężczyzna powinien być oddany i czuły dla partnerki, ale z jej badań wynika, że podświadomość domaga się czegoś zupełnie innego – intensywnego seksu z brutalnym macho.
      Uczona podłączyła grupę młodych, średnio 28-letnich kobiet do urządzenia, które miało obiektywnie ocenić, co je podnieca. Umieściła zatem w ich pochwach sieć czujników, które rejestrowały zmiany w ukrwieniu i wydzielaniu śluzu. Tak przygotowanym uczestniczkom eksperymentu wyświetlała filmy erotyczne i pornograficzne i pytała o wrażenia. Wszystkie mówiły, że podniecają je wyłącznie tradycyjne stosunki seksualne między kobietą a mężczyzną. Jednak zupełnie co innego rejestrowały czujniki. Z analizy ich wskazań wynikało, że panie podniecał także ostry seks, m.in. obrazy gwałtu z udziałem macho.
       
      Do seksu męski a jako bankomat misio
       
      Jak wielkie są różnice między deklaracjami a podświadomymi potrzebami, pokazało też badanie Martie Haselton i Kelly Gildersleeve z University of California w Los Angeles. Uczone przeprowadziły słynny test brudnego podkoszulka. Poprosiły grupę panów, by nosili T-shirty i nie zmieniali ich przez trzy dni, a potem dali je do wąchania kobietom. Panie (szczególnie w czasie owulacji) bez większego trudu wyczuwały atrakcyjnych mężczyzn. Co ciekawe, im bardziej męski był właściciel podkoszulka, tym chętniej chciały go poznać. Jak mówią uczone – odezwała się prawdziwa natura kobiety, która na co dzień chętnie skorzysta z pomocy mężczyzny uległego, ale do seksu woli samców umięśnionych, przystojnych, buzujących testosteronem.
       
      Całość na:
      newsweek.pl/wiedza/nauka/aktywnosc-seksualna-i-prace-domowe-w-zwiazku-newsweekpl/s38bczn
    • By wolnystrzelec
      Szanowni Panowie,
      zakładam temat ku przestrodze. Niech pomaga szczególnie młodym, żądnym cielesnych uniesień z gatunku tych nietypowych.

      Obserwuję w mediach społecznościowych różne osoby - od polityków przez działaczy społecznych, dziennikarzy, feministki, pisarzy, aż po osoby szukające "atencji" (cudzysłów, gdyż słowo to nie jest tu użyte we właściwym, lecz w popularnym ostatnio znaczeniu). Nie jest pewnie dla Was nowością, że istnieją na Instagramie konta młodych kobiet, które otrzymują masę pozytywnego feedbacku tylko dlatego, że są... młodymi kobietami. Nie mam na myśli tylko tych ponadprzeciętnie atrakcyjnych - chodzi o kobiety w ogóle. "Panie instagramowe" zapewne mogłyby wstawić zdjęcie z codziennej czynności w toalecie, a i tak zyskałyby aprobatę.
       
      Wiele takich osób podbija sobie "atencję" przez zadawanie pytań w tzw. instastory. Dla niewtajemniczonych: to obrazek lub film, który mogą zobaczyć obserwujący daną osobę przez dobę od dodania. Jeśli padnie pytanie, a osoba je zadająca udzieli odpowiedzi, odpowiedź ta pojawi się wraz z nowo dodanym zdjęciem w kolejnym instastory. Czyli na kolejnym obrazku. Będzie tam też treść zadanego pytania. Na nowym obrazku może być np. wyraz twarzy osoby odpowiadającej jako reakcja na zadane pytanie. Często "instagramowa pani" inicjuje zadawanie pytań tekstem w stylu "ale mi się nudzi, pytajcie".
       
      Jedna z obserwowanych przeze mnie "atencjuszek" dostaje co chwilę pytania z gatunku erotycznych. To dziewczyna o urodzie 6/10. Widzę masę próśb o sprzedaż bielizny, skarpet, propozycje płatnych spotkań itp. Sam również miałem kiedyś fake konta pań na podobnych portalach, w tym randkowych. Oczywiście było to samo. Skala męskiego upodlenia jest co najmniej alarmująca. Panowie pisali m.in. z prośbą o poniżanie ich i od razu oferowali za to zapłatę. Sami z siebie, nieproszeni, wysyłali zdjęcia swojego ciała przebranego w damskie ubrania w klimatach japońskiej mangi erotycznej. Byli gotowi zwracać się do wyimaginowanej kobiety per pani, a sami określali siebie mianem psów. Długo można wyliczać. Nie mam już tych kont, bo naprawdę przykro się na to patrzy. Dodam, iż nie inicjowałem rozmów i nie starałem się ich podtrzymywać. Mężczyźni poniżali się na absolutnie własne życzenie.
       
      Ciekawi mnie, jakie przykłady dobrowolnego upokorzenia się mężczyzny przed kobietą Wy mieliście okazję zobaczyć. O ile był ciąg dalszy, też warto go opisać, bo może (w co śmiem wątpić) zdarzyło się, iż relacja takiego mężczyzny z kobietą poszła w dobrym kierunku - nie wiem, dobrali się pod względem upodobań czy coś.
       
      Jedyna pointa, jaka mi się nasuwa po tych obserwacjach, brzmi: szanuj się, mężczyzno - kobieta nie zrobi tego za Ciebie.
    • By wolnystrzelec
      Szanowni,
       
      czytam forum od dłuższego czasu i zaczynam zauważać u siebie niepokojące zjawiska. Często ostrzegacie przed pewnymi cechami, charakterystycznymi dla sporej części kobiet. To m.in. niezdecydowanie, szukanie "lepszej gałęzi", niepewność w kwestii uczuć, brak/słabe podniecenie przy "samcu beta" czy używanie określeń nie wprost ("miś, ja nie wiem, co czuję"; "musimy zrobić sobie przerwę"). Ze smutkiem przyznam, że powyższe cechy widzę u samego siebie.
       
       
      Jak się to objawia?
       
      - niezdecydowanie - od dziecka nie umiem podejmować ważnych (a czasem i błahych) decyzji. Utkwiła mi w pamięci sytuacja: jestem z mamą na rynku, chcemy kupić termometr do mojego pokoju. Są do wyboru trzy - jeden biały, drugi biało-czarny, trzeci chyba brązowy lub beżowy. Rzecz kosztowała wówczas (ok. roku 2000) kilka czy kilkanaście złotych. Stałem nad nimi dobre pół godziny, jakbym miał przynajmniej podpisać umowę o kredyt na nową S-klasę. Pani sprzedająca żartowała "przebiera, jakby miał do wyboru trzy dziewczyny". Dziś tego problemu by nie było, bo mam jakieś minimalne wyczucie estetyki i dobieram wyposażenie pod kolor mebli, sprzętu, ścian i wszystko w miarę się komponuje. Są natomiast inne kłopotliwe sytuacje - niedawno stałem przed decyzją o porzuceniu studiów, których nijak nie mogłem pogodzić z pracą. Dodam, że mam już magistra i to był kolejny etap. Czułem, że porwałem się z motyką na słońce - za wcześnie, bez dorobku naukowego, a w dodatku w innym mieście, niż moja praca. Ostatecznie zrezygnowałem, ale ta myśl chodziła za mną już od dwóch lat. Zmarnowałem trzy lata, bo nie umiałem tego uciąć. Gdyby nie to, być może byłbym już na kolejnym kierunku, w tym samym mieście, i miałbym za sobą jakieś fajne osiągnięcia. Tak chociażby, jak mój kolega, który zmienił kierunek po pierwszym roku.
       
      - szukanie "lepszej gałęzi" - jeszcze nie byłem w związku, w którym czułbym się w 100% usatysfakcjonowany. Emocjonalnie ani seksualnie. Często czuję, że jest dobrze, naprawdę okej, po partnersku, seks też całkiem gra. Niby wszystko git. Ale to tak, jak z jazdą samochodem - po prostu przemieszczam się z miejsca na miejsce jakąś zwykłą skodą. Niby wszystkie funkcje samochodu są spełnione - jedzie, skręca, hamuje. Ale kurczę, to nie są wrażenia z bmw czy sportowego mercedesa. To po prostu się toczy.
       
      - niepewność w kwestii uczuć - zawsze jestem ostrożny z deklaracjami, ale nie wynika to tylko z mojego ogólnie ostrożnego charakteru. Ja po prostu nie mam tych emocji, które popchnęłyby mnie do powiedzenia słowa "kocham". Wiecie, kiedy ostatni raz to powiedziałem? Gdy zrywałem z byłą. Rozpłakałem się wtedy, jak dziecko. Było to zupełnie bez sensu, bo to ja zrywałem, a jednocześnie płaczem sygnalizowałem, jak mi będzie źle bez niej. Gdzie tu logika? Wtedy nazwałem byłą "kochaniem". Wzruszyła się, czułem to w jej głosie. Pierwszy raz to powiedziałem, od kiedy się poznaliśmy. Ale decyzja została podjęta. Z obecnej perspektywy uważam, że słuszna, bo związek męczył nas oboje. To jednak poboczny wątek. Słowa o miłości padły pod wpływem emocji. Miłości tam nie było, jedynie przywiązanie.
       
      - brak/słabe podniecenie przy "samicy beta" - miałem już trochę doświadczeń z kobietami i wiem, że u nas (a przynajmniej u mnie) działa to identycznie, jak opisujecie, że działa u pań. Nie wystarczy fajna relacja. Nie wystarczy partnerstwo. Są pewne fizyczne cechy kobiet, które sprawiają, że facet wariuje. Nie wiem, czy to proporcje długości nóg, kształt twarzy czy np. szerokość bioder. Fakt faktem, jest coś na rzeczy. Zdarzało mi się już, że relacja była fajna, osobę baaardzo lubiłem, ale seks był taki sobie. Nie chcąc stracić wartościowej relacji, sam "robiłem swoje" w wolnych chwilach, żeby ciągle nie myśleć o jednym i móc osiągnąć satysfakcję w taki sposób, jaki mi pasuje - zwykle wystarczało lekkie porno w lubianych przeze mnie klimatach, a nawet odpowiednie tagi na instagramie, pintereście itp. "Samica beta"? Owszem, istnieje. Nawet się z tym typem zetknąłem, choć samo określenie wydaje mi się okropne i odczłowieczające. To typ miłej dziewczyny, która nie myśli prawie wcale o sobie, a chłopaka traktuje, jakby był jej synem. Tzn. przynosi coś do jedzenia, zaprasza do domu na ciastka, sama z siebie kseruje notatki i przynosi, żeby tylko czegoś na studiach nie przegapił itp. Jest ogółem na każde zawołanie. Szczerze? To bardzo miłe, ale w równym stopniu krępujące. Nie wyobrażam sobie związku z kimś takim. Lubię, gdy dziewczyna myśli trochę o sobie, opowiada o planach, ambicjach. Nie chodzi o narcyzm i chwalenie się. Chodzi o to, żebym widział w niej wyrazisty, fajny charakter.
       
      - używanie określeń nie wprost - robiłem tak, gdy związek z byłą chylił się ku upadkowi. Twierdziłem, że potrzebujemy przerwy. Ona uznała, że skoro mają wchodzić w grę jakiekolwiek "przerwy", to tak, jakbyśmy mieli się rozstać. Pod tym względem bliżej do Waszej wiedzy było jej, niż mi. To było jakieś pół roku przed spróbowaniem przeze mnie czerwonej piguły.
       
      Tylko właśnie - czy to ja potrzebuję owej piguły, czy może dziewczynom przydałaby się ona przed kontaktem z takimi facetami, jak ja? Od jesieni mocno zmieniło mi się myślenie, m.in. pod wpływem Marka oraz Rafała Olszaka z OcalSiebie, ale i tak zauważam u siebie białorycerskie cechy, a teraz zacząłem się zastanawiać, czy to nie są wręcz cechy typowe dla przeciwnej płci.
       
      Co jeszcze dało mi do myślenia? Moja ex (osoba biseksualna) powiedziała kiedyś po intymnych chwilach, że "kocham się z nią, jak kobieta". Nie stanowiło to wyrzutu, raczej komplement. Dodała, że jeszcze z żadnym facetem nie kochała się w ten sposób i dawno nie czuła się "tak wypieszczona i zaopiekowana". I przypomina jej się to, co robiła z kobietami.
       
      Jestem też osobą bardzo emocjonalną, skorą do łez i ostrych słów - głównie pod swoim adresem. Potrafię ranić psychicznie, dawniej wiele osób przekonywałem, że nie nadaję się do związku z nimi. Przez swoje niepowodzenia w pracy usuwałem ze znajomych osoby, na których mi zależało, żeby siebie samego ukarać. Twierdziłem, iż "nie zasługuję na związek z kimś takim".
       
       
      Nakreślę jeszcze pokrótce, jak wyglądało moje wychowanie:
       
      Jestem z małego miasta. Nie mam ojca - zostawił matkę, gdy zaszła w ciążę. Nie było alimentów ani testów. Wrócił do niej po kilku latach. Ona ze względu na moje dobro zacisnęła zęby i wybaczyła, ale ostatecznie nie przetrwało to i dorastałem bez męskiego wzorca. W domu był co prawda dziadek, ale miał problem z alkoholem. Nie był to skrajny alkoholizm - zwyczajnie lubił sobie wypić małpkę lub tanie wino, lecz nie miał do tego zdrowia i szybko się upijał. Mama i babcia raczej krytycznie go odbierały, choć nie dochodziło do poważnych scen, kłótni itp. Gdy dziadek przychodził po wypiciu, był kierowany do swojego pokoju, a ja słyszałem "dziadek źle się czuje, musi odpocząć" albo "dziadek dziś nie jest w stanie, jutro z nim porozmawiasz". Babcia z mamą co jakiś czas spierały się w kwestii wychowania mnie. Czasem też jedna z nich miała mi coś za złe, a druga - przynajmniej częściowo - stawała po mojej stronie.
       
      Do pewnego czasu nie potrzebowałem nawet i nie lubiłem towarzystwa chłopaków. W szkole kumplowałem się głównie z dziewczynami, miło siedziało mi się z nimi w ławce czy dyskutowało. Kolegów i przyjaciół zacząłem poznawać w gimnazjum. W liceum nauczyciel prowadzący zajęcia dodatkowe stał się moim nieoficjalnym idolem. Mogłem z nim gadać przez wiele godzin, odwiedzałem go w domu, słuchaliśmy płyt winylowych i robiliśmy różne rzeczy związane ze sprzętem audio. Mama twierdziła, że lubię go, bo brakuje mi ojca. Nawet wyrzucała sobie, że z nikim się nie związała, bo może miałoby to lepszy wpływ na mnie. Miałem w pewnym momencie coś takiego, że starałem się przemycić w rozmowach z nauczycielem pewne fakty z mojego życia prywatnego - np. "będę z dziewczyną gdzieś tam". Wydawało mi się, że to powód do dumy, iż układam sobie sprawy osobiste i właśnie tego nauczyciela widziałem w kręgu osób, którym chciałbym o tym powiedzieć.
       
      Dodam, iż nigdy nie miałem wątpliwości co do mojej tożsamości płciowej, choć znam kilka osób trans. Moje podejście do LGBT jest neutralno-pozytywne. Lubię te osoby, staram się rozumieć. Ja sam od zawsze czuję się mężczyzną. Gdy widzę atrakcyjnych mężczyzn o dobrej budowie ciała, czuję motywację, by wyglądać podobnie. Lubię patrzeć na siebie, gdy ćwiczę albo tuż po ćwiczeniach. Nie sądzę, że jestem wyjątkowo atrakcyjny (kiedyś napisałem, że 7/10 - dziś myślę, że przeceniłem się, bo porównałem do dawnych czasów, gdy byłem pasztetem), ale lubię samego siebie. Moja tożsamość jest jak najbardziej okej. Nie zgadzam się natomiast ze społecznym schematem męskości. Chcę być po prostu sobą, a nie społecznym oczekiwaniem pt. "mężczyzna".
       
      Wybaczcie, że tak się rozpisałem. Tym z Braci, którzy przebrnęli, gratuluję wytrwałości i dziękuję. Podrzućcie swoje rady. Jak dalej tym wszystkim kierować? Jak być dobrym mężczyzną w pozytywnym rozumieniu tego słowa - czyli nie toksycznym, niedojrzałym emocjonalnie samcem?
    • By Morfeusz
      Nie sądziłem że tego doczekam ale to się dzieje na naszych oczach. Żona może zagarniać całość pieniędzy i je przepuszczać. Mąż nie ma prawa ograniczać jaj rozrzutności i po utracie pracy czasowo żyć na jej koszt. Może być również wyrzucony z własnego domu już przez policjanta. Projekt nowej ustawy coraz bardziej lewicowego PiSu. 
       
      Mężczyzna sprowadzony przez system do roli bankomatu bez praw. Kolejna "zachęta" rządu żeby nie żenić się i stąd uciekać. Zostało nam trochę krajów Ameryki Południowej, Azji i Bliski Wschód/Afryka, gdzie mężczyźni mają jeszcze jakieś prawa. Przedsiębiorczy, inteligentny mężczyzna wie jak zarządzać budżetem, by osiągnąć sukces i stabilizację, ale dziś będzie TYM ZŁYM.
       
      Artykuł:
      Przemoc ekonomiczna, ale też domowa mężczyzn to gorący dziś temat w Polsce, która dogania „zachód” cicho przemycanymi feministycznymi postulatami i zmianami w prawie uderzającymi w mężczyzn. Dziś o trzech takich problemach: nadużywanych przez kobiety niebieskich kartach, uznaniem za przemoc niechęć do oddawania pieniędzy kobietom przez mężczyzn (kara 3 lat więzienia za wydzielenie pieniędzy żonie i życie na jej koszt), ale też wyrzucaniu ich z własnych domów, jeśli będą oskarżeni o przemoc domową (także fałszywie) bez wyroków sądu (a zajmie się tym policja).
      W czerwcu 2019r. zaproponowano zmianę ustawy dot. przemocy domowej na której mocy wyrzucany z mieszkania będzie potencjalny sprawca przemocy – (nazywane jest to „natychmiastową izolacją”). W ten sposób łamie się konstytucyjne prawo własności i domniemania niewinności. Policja dotychczas nie miała żadnego prawa do tego, by wydawać wyroków – od tego są sądy. Mimo to, zamiast skomplikowanego procesu policja będzie mogła natychmiastowo wyrzucić z domu kogoś kogo uzna za sprawcę przemocy (a przecież powinien być jedynie PODEJRZANYM). Oczywiście najczęściej przemoc zgłaszają kobiety, nawet gdy same są jej prowokatorkami, czy zachodzi w domu przemoc naprzemienna, więc jasnym jest, że ta ustawa celuje tylko w mężczyzn...
      https://swiadomosc-zwiazkow.pl/przemoc-ekonomiczna-domowa-mezczyzn-bedzie-surowo-karana/

       
       
    • By lxdead
      https://www.wykop.pl/link/4948365/dyskryminacja-mezczyzn-w-krasniku/
       
      Co Bracia na to? Na 100% to nie pierwsza taka akcja w Polsce, tylko pierwsza, którą ktoś nagłośnił.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.