Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zły_Człowiek

[IT] Dysonans poznawczy: Oferta GUSu dla programisty, a mity o zarobkach programisty

Recommended Posts

@Ksanti Dupa w troki i porzuć fantazje. Lekką bezstresową i dobrze płatną robotę w korpo masz chyba tylko  jako asystentka prezesa mogąca zgłosić molestowanie.

 

Jak masz gdzieś czy to będzie IT czy księgowość to znaczy że i tu i tu kariery nie zrobisz.

Nie ma posady pt. UOP, lekka i bezstresowa i dobrze płatna. A już napewno taka nie spada z nieba  w nagrode za bycie wrażliwcem, który nie wie co chce od życia.

 

bieda.png

Edited by Libertyn
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Tomko napisał:

@Ksanti Luźna i bezstresowa praca w korpo... Nie rozśmieszaj mnie gościu.

+

26 minut temu, Imbryk napisał:

 

Ja mam luźną i bezstresową pracę w korpo ale dopiero po x-nastu latach pracy :)

Znam kogoś kto ma taką pracę w IT na start. Z tego co mówił siedzi w pracy 7h dziennie bo są długie wyjścia na obiady. Wszystko w firmie ma procedury i brak nawału pracy. Programista - utrzymanie jakiegoś systemu bankowego.

 

43 minuty temu, Tomko napisał:

Idź pracować jako bibliotekarz.

Może na emeryturze.

 

43 minuty temu, Tomko napisał:

Zamiast siedzieć, marzyć o pracy i narzekać to po prostu zacznij jej szukać.

A skąd wiesz co robię w życiu? 

 

43 minuty temu, Tomko napisał:

Jak baba - żeby się nie orobić ale zarobić. 

A to akurat jest zdroworozsądkowe podejście. No i chyba każdy biznesmen takie ma skoro nie idzie łaskawie do łopaty.

 

32 minuty temu, Imbryk napisał:

@Ksanti pracowałeś już kiedyś w korpo i wiesz jak to tam wygląda?

Zamierzam iść spróbować po studiach. Albo IT albo na jakieś wprowadzanie danych/ księgowość. Wiem za to jak wygląda praca w małych firmach. Dużo wydzwaniania, nie jasne obowiązki, nadmiar pracy, sztywne godziny poranne, nieogar, dużo trzeba dopytywać o nie wiadomo co itp. Człowiek nie ma spokoju i jest kontrolowany.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, leto napisał:

Trochę prawda @Libertyn, ale niestety bywają też startupy gdzie projekty są nudne a szefostwo zjebane.

Bo masz startupy robiące coś nowego i startupy na zasadzie outsourcingu dla zachodu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Ksanti napisał:

A to akurat jest zdroworozsądkowe podejście. No i chyba każdy biznesmen takie ma skoro nie idzie łaskawie do łopaty.

Nie, nie jest. I nie znam nikogo, zarabiającego sensowne pieniądze z takim podejściem :)@Ksanti, korpo jest fajne na start. Z odpowiednim nastawieniem można się sporo nauczyć i wynieść z niego dla siebie, dla dalszej zawodowej drogi. I nie myśl, że rozproszona odpowiedzialność, brak kontroli itd. To mity :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Ksanti napisał:

Znam kogoś

:)

35 minut temu, Ksanti napisał:

Zamierzam iść spróbować po studiach

Bardzo dobrze!

35 minut temu, Ksanti napisał:

Dużo wydzwaniania, nie jasne obowiązki, nadmiar pracy, sztywne godziny poranne, nieogar, dużo trzeba dopytywać o nie wiadomo co itp. Człowiek nie ma spokoju i jest kontrolowany

Też tak miałem w kilku korpo.

 

Aha jeszcze dopowiem dla pełnego obrazu.

W czasie tych kilkunastu korpo-lat pracę zmieniałem z 10 razy, rzucałem papierami bo nie wytrzymywałem stresu, byłem świadkiem (nie bezpośrednim ale poruszenia w firmie) jednego samobójstwa kolegi ("miał problemy i skoczył z balkoniku z 6 piętra na dziedziniec firmy, tuż przed obiadem, lecąc koło okien biur swoich koleżanek") oraz śmierci dyrektora po kilku godzinach jak go zabrali od biurka z zawałem. Aaa no i jeszcze wrzody żołądka co delikatniejszych kolegów.

 

Ale lubię środowiska korpo i jestem wzorowym korposzczurem, mało co mnie już zdziwi.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Libertyn napisał:

@Ksanti Dupa w troki i porzuć fantazje. Lekką bezstresową i dobrze płatną robotę w korpo masz chyba tylko  jako asystentka prezesa mogąca zgłosić molestowanie.

Jestem realistą ale nie zamierzam dać się dymać w tyłek. Szukanie optymalnej drogi minimalizującej straty to coś co powinien robić każdy w życiu. Jak ktoś jest w pełni zdrowy to okej rozumiem ale życie mnie nauczyło innej perspektywy i szacunku do swojego czasu oraz zdrowia. Nikt mi tego nie zwróci a tym bardziej nadwyżka srebrników na koncie, które w ostatecznym rozrachunku i tak trafią na śmietnik jak wszystko się skończy. W dupę będzie można sobie wsadzić jakieś dumy, że jest się prezesem czy robi strasznie wielkie kariery czy to w PL, UK, DE czy gdziekolwiek indziej. Nie dajmy się oszukać jakimś matrixom a i już było jedno takie hasło "Arbeit macht frei". Za młodu pracowałem za darmo gdzie wmawiano mi, że zdobywam doświadczenie i powinienem się cieszyć... Podczas gdy szkoła zapierdalała to co wypracowałem. Z perspektywy czasu widzę, że to doświadczenie dało mi jedynie wiedzę gdzie nigdy nie pójdę już do pracy. Ale to już wiedziałem po pierwszych kilku dniach a musiałem pracować kilka miechów. Przekonałem się, że "ciężka praca popłaca" to idealistyczne hasełko ideologii kapitalizmu aby eksploatować ludzi po tym jak niewolnicza praca została częściowo zniesiona prawnie.

 

4 godziny temu, Libertyn napisał:

Jak masz gdzieś czy to będzie IT czy księgowość to znaczy że i tu i tu kariery nie zrobisz.

Jebać karierę, nikt zdrowia i nerwów nie zwróci. Nie rozumiem sensu poświęcania życia i spinania żyłki na jakieś (za przeproszeniem) pseudo prestiżowe gówno. Rozumiem natomiast, że trzeba pracować aby żyć i przetrwać. Niemniej jednak chyba mało kto szacuje obiektywne zyski i straty z tego co robi. Mam gdzieś losy jakiejś firmy czy zawodu. To jest przypadek i zbieg różnych okoliczności, że trafia się akurat w te a nie inne miejsce. Nie żadne przeznaczenie czy powołanie. Zawód to tylko cel do środku, czyli pieniędzy a pieniądze to cel do przetrwania. Jednak istnieje życie poza pracą i jest znacznie ważniejsze od pracy o czym wielu zapomina. Ile kupujemy niepotrzebnych zupełnie rzeczy? Równie dobrze można być artystą bez zawodu. Ludzie sobie wkręcają jakąś misje, że praca to cel w życiu i za tą iluzje poczucia sensu dają się pokroić. Na tej podstawie potem się uważają za kogoś lepszego a to tylko iluzja jaką funduje własne ego. Etyka pracy w protestantyzmie to kolejne raczysko ale pominę tą kwestie. Niestety zbyt dobrze wiem jak działa marketing, kreowanie potrzeb i prawa rynkowe. Za żadną pracę nigdy nie dostanie się tyle ile obiektywnie jest warta. Czas życia jest bezcenny. Natomiast odpoczynek czy medytacja nigdy nie są straconym czasem. Może to kwestia, że nie jestem skażony Zachodnim zgniłym systemem filozofii życia a czerpię z tradycji Dalekiego Wschodu.

 

 

"Popatrzył i żeby zacząć gadkę chyba, powiedział:
-No co tam słychać panie rybak?
A rybak na to:
-A dobrze, dzisiaj rano wstałem
Wziąłem łódkę, trochę popływałem, kurwa
Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie
-Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?
-A co? Siądę tu gdzieś i wino pierdolnę
Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
-Pozwolisz, że dam ci radę...
-A co! Pozwolę!
-Jak to kurwa? O dwunastej dzień pracy skończony?
Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
Połowiłbyś od rana aż do chwili kiedy słońce znika
I po tygodniu miałbyś pana pomocnika
Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią
Po roku śmigałbyś wziętym w leasing kutrem
Później drugim, siódmym i tak dalej...
Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?
Tu rybak przerwał:
-Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły
Ale ze mną co bedzie?
-Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie!
-Tak? No a co ja teraz robię?"

 

Tak jak w tej piosence wolałbym zamiast 6000 srebrników netto zarobić 3000 srebrników netto ale mieć o połowę krótszy czas pracy.

Każda godzina pracy (nie ważne ile zarabiasz) zawsze będzie godziną gdzie się traci, aczkolwiek trzeba wypracować tyle aby móc przetrwać.

Dlatego pomyślę o zawodzie youtubera. Niemniej jednak odstępstwem od tej reguły jest kiedy praca nie jest stresująca i daje satysfakcje.

 

4 godziny temu, Libertyn napisał:

Nie ma posady pt. UOP, lekka i bezstresowa i dobrze płatna. A już napewno taka nie spada z nieba  w nagrode za bycie wrażliwcem, który nie wie co chce od życia.

Jest w urzędach skarbowych, nie pytajcie skąd wiem. Czy dobrze płatna to ja bym to porównywał pod kontem znowu zysków i strat. Jeśli praca jest dobrze płatna a stresująca i jest dużo obowiązków to w rzeczywistości jest nisko płatna. Raz, że wypłata nie zrekompensuje powstałych szkód a dwa im więcej się zarabia tym więcej się przepuszcza pieniędzy i kupuje niepotrzebnych rzeczy.

 

Moim zdaniem dobrze wiem co chce od życia. 

 

4 godziny temu, Libertyn napisał:

 

bieda.png

Zgadzam się, że ten mem w wielu przypadkach jest prawdą.

Ale czy życie nie powinno polegać na tym aby zrobić wszystko co w naszej mocy aby nie wpaść w tą pułapkę?

Czy nie można znaleźć optymalnej drogi i jakichś kompromisów, tylko skrajności?

Jestem skłonny pójść na kompromis aby zarabiać mniej ale mieć luz w życiu i mieć czas na samorealizacje.

Niemniej pensja 3000 srebrników netto na pół etatu jest dobra dla kogoś kto nie zakłada rodziny.

Wierzę w to, że nawet "bezproduktywnie" spędzony czas jest bardziej "produktywny" niż ten spędzony w pracy.

 

4 godziny temu, RealLife napisał:

Ile chciałbyś zarabiać jako młody absolwent studiów bez doświadczenia?

W jednym amerykańskim korpo z branży IT przed wakacjami rzuciłem kwotę 3000 zł netto na full etat -> nie było z tym problemu.

 

 

4 godziny temu, Obliteraror napisał:

Nie, nie jest. I nie znam nikogo, zarabiającego sensowne pieniądze z takim podejściem :)

Ja to bardziej widzę jako optymalizacje procesów. Po co pisać 100 takich samych Emaili jak można zrobić kopiuj + wklej lub szablon -> taki przykład.

Nie znam żadnego milionera, który dorobił się ciężką pracą.

 

4 godziny temu, Obliteraror napisał:

I nie myśl, że rozproszona odpowiedzialność, brak kontroli itd. To mity :)

Możliwe, że masz racje, jednak miałem sporo niemiłych przejść z małymi firmami.

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, prawda jest taka, że bycie juniorem w IT jest obecnie kompletnie nieopłacalne. Powiedziałbym, że jest to jedna z gorszych możliwych opcji obecnie, przynajmniej w Polsce. Bardzo duży próg wejścia i zarobki niewiele większe od najniższej krajowej. Musisz ogarniać kilka języków, do tego analityczne myślenie, do tego ogromna chęć nauki (czyli po pracy zapomnij o odpoczynku, będziesz ciągle się uczył). Angielski komunikatywny to nie jest w tej branży nawet traktowany jako umiejętność za którą ktoś w ogóle pomyślałby zapłacić, jest to typ skilla, który po prostu każdy zna jeśli chce być w IT i jest to logiczne, więc nie ma za to $$.

 

Z tym co ktoś napisał, że jak się załapiesz to już z górki to się niestety nie zgodzę, już nie, ale na pewno było tak jeszcze z 3-4 lata temu. Bootcampy zniszczyły ten rynek dla juniorów bezpowrotnie. Niby pracy wciąż jest sporo, ale wymogi są np takie, pierwsza lepsza:

 

1+ years of professional experience coding with PHP or equivalent web application programming language (Java, Python, etc.)
If equivalent experience, a willingness to learn PHP language
Proficiency in object-oriented development
Ability to interact with SQL database (preferably MySQL) systems through an abstraction layer in addition to the ability to write raw SQL queries
Minimum Upper-Intermediate level of spoken English (B2 by CEFR)
Able to communicate clearly about technical topics
Familiarity with CSS and HTML design standards
Experience using Linux command line
Ability to use debugger tools such as xDebug or Zend Debugger
Understanding VCS (Git, SVN, etc) principles and its need for development process

 

Za to mamy 3500-5500 na rękę. Z tego chętnych do pracy juniorów będą na pewno setki bo tak to wygląda dzisiaj i zadeklarują się, że mogą robić za te 3500 byle tylko się dostać. I ja uważam, że za powyższe skille taka płaca to lipa bo żeby to wszystko co jest w wymaganych ogarnąć no to trzeba od chuja czasu (sam fakt, że wymagają rok komercyjnego doświadczenia, a żeby takie zdobyć trzeba mieć już pracę do której tez conajmniej pewnie z rok trzeba było cisnąc).

 

Osobiście sam nie wiem co robić. Tyle czasu człowiek włożył w naukę i kij z tego. Poza tym za 10 lat pewnie czeka jakieś wypalenie no bo ile można walić nadgodzin w domu i wszystkiego się uczyć. Czas pokaże...

Edited by self-aware
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ksanti Myślałeś może nad pracą w państwówce? Nie żartuję, pytam serio.

Przerabiałem 3 miesięczny staż w jednej z większych instytucji państwowych i swoje zobaczyłem.

Praca naprawdę mało stresująca. Benefity (13'tka; wczasy pod gruszą). Przerwa kiedy chcesz. Po 8h, pracę kończysz i Cię nie ma.

Z minusów niestety płaca tragiczna (połowa osób dorabia na boku) oraz cały czas robisz to samo (szybko się można wypalić).

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@BRK275

Myślałem. Wiem też, że mówisz prawdę bo mam podobne doświadczenia. Ogólnie wbrew pozorom z tego co się dowiedziałem trudno jest się dostać do jakiegoś urzędu na back office. Niemniej jednak bym próbował tak samo z biblioteką jeśli jakieś lepiej płatne i prestiżowe prace by nie wypaliły. Jak wspomniałem za rok przymierzam się do korpo. Wczoraj poznałem drugą osobę, która mówiła, że ma luźną pracę w dużej firmie też IT.

 

Ogólnie trochę się obawiam opinii czy to w rodzinie czy negatywnego wpływu na wizerunek. Miałbym też trudniej w znalezieniu fajnej samiczki. Ludzie patrzą na jakieś głupie pozory i potem by mówili, że "taki wykształciuch a debile zarabiają więcej od niego, więc po co marnował czas". 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 hours ago, Imbryk said:

W czasie tych kilkunastu korpo-lat pracę zmieniałem z 10 razy, rzucałem papierami bo nie wytrzymywałem stresu, byłem świadkiem (nie bezpośrednim ale poruszenia w firmie) jednego samobójstwa kolegi ("miał problemy i skoczył z balkoniku z 6 piętra na dziedziniec firmy, tuż przed obiadem, lecąc koło okien biur swoich koleżanek") oraz śmierci dyrektora po kilku godzinach jak go zabrali od biurka z zawałem. Aaa no i jeszcze wrzody żołądka co delikatniejszych kolegów.

Również mam kilkanaście lat doświadczenia w międzynarodowych korpo i potwierdzam, że bywają przypadki depresji, wrzodów, alkoholizmu itp. Samobójstwa akurat nie widziałem, ale że kolegę z pracy zabrała karetka to jak najbardziej. Niemniej to jest jedna strona medalu.

 

Są stanowiska, na których stres jest permanentny i łatwo się wypalić. Są to przede wszystkim stanowiska sprzedażowe, gdzie trzeba często odbijać się od ściany, a cele sprzedażowe są wygórowane. Niejednokrotnie widziałem sytuacje, gdzie przez kilka miesięcy nikt z zespołu kilku osób nie zrealizował tzw. targetu. Jak do tego dojdzie jeszcze szef-menda to naprawdę o deprechę nietrudno. Podobnie bywa w tzw. obsłudze klienta (w korpo zwykle jest to Customer Service - bo tak brzmi bardziej światowo). Tam dla odmiany trzeba załatwiać reklamacje, co zwykle oznacza słuchanie bluzgów pod adresem swoim, firmy i niekiedy całego kraju (coś jak niektórzy tutaj na forum - że wszyscy mają na wszystkich wyjebane, że w tym kraju każdy próbuje drugiego wydymać, nikt nie robi nic porządnie itp wysrywy). Po całym dniu słuchania, że jest się debilem, Janusz Was znajdzie i dojedzie, a ten kraj to gówno i Wy nie lepsi, można się naprawdę poczuć wyczerpanym. I tak dzień w dzień. Widziałem ludzi, którzy w takiej robocie wypalali się w kilka miesięcy. Tu jest przykład czego wysłuchuje CS:

 

Z drugiej strony są stanowiska, na których odpowiedzialność jest żadna i czynników stresogennych jest niewiele. Do tej grupy zaliczyłbym wszelkie stanowiska analityczne. Tacy ludzie dostarczają zarządowi informacji o tym, jak interes się kręci. Ponieważ nie mają wpływu na business, nie mają presji na wykonanie 'targetu'. Zarząd zwykle oczekuje cyklicznego dostarczania tych samych danych za kolejne okresy, więc taką robotę łatwo zautomatyzować. Z jednej strony robota nudnawa, ale z drugiej nieźle płatna (w Wawie byle analityk to 5-8 tysi brutto, tacy ze znajomością zaawansowanych narzędzi do12 tysi, czasem nawet 15 jak w grę wchodzi SAS, R czy Python).

 

Kolejny ciepły kurwidołek to dział marketingu. Czasem tam też bywa jakiś stres, typu drukarnia naprodukowała 100 tysięcy ulotek niezgodnie ze specyfikacją i co teraz? Ale takie 'fakapy' da się ograniczyć. Natomiast warto się zastanowić, co jest zadaniem działu marketingu? Budowa świadomości marki, edukowanie klientów bla, bla, bla. Wszystko to się sprowadza do wydania budżetu marketingowego. Praca polegająca na wydawaniu pieniędzy to zwykle fajna praca. Efekty pracy marketingu są trudno mierzalne i jak interes słabo się kręci, to zwala się winę na sprzedaż. Że się nie przyłożyli, że nie postępowali tak, jak marketing zalecał itd. W życiu nie widziałem, żeby za klapę jakiegoś przedsięwzięcia oberwał marketing. Do tego często ludziki z marketingu biorą udział w różnych targach, kongresach itp, na których można otrzaskać się w branży, porobić znajomości, a niejeden taką drogą wyrwał lepszą robotę.

 

Gdzieś pomięty tymi skrajnościami są takie funkcje jak IT czy finanse/księgowość. Pamiętać też należy, że najfajniejszą robotę może obrzydzić szef idiota. Także takie stwierdzenia typu: w korpo jest stres mają zwykle dużo wspólnego z prawdą, jednak nie wyczerpują tematu i wymagają doprecyzowania, o jaką robotę w korpo chodzi.

A co do juniora w IT - moja poprzednia korpo zatrudniała juniorów na śmieciówki po 18zł/h brutto. Po roku takiego juniorowania można było liczyć na 2 zeta podwyżki. Warszawa, Mordor.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Ksanti napisał:

Jestem realistą ale nie zamierzam dać się dymać w tyłek. Szukanie optymalnej drogi minimalizującej straty to coś co powinien robić każdy w życiu.

Chyba surrealistą. Szukanie drogi minimalizującej straty nieraz zamyka wiele możliwości. Bo na te drogi weszli inni ludzie  którzy się zdecydowali wcześniej. A potem płacz i zgrzytanie zębami że jednak nie masz szans na pracę zgodną z wykształceniem bo siedzą tam ludzie którzy zamiast główkować jak uniknąć strat po prostu rozwijali się w tym kierunku

Cytat

Jak ktoś jest w pełni zdrowy to okej rozumiem ale życie mnie nauczyło innej perspektywy i szacunku do swojego czasu oraz zdrowia.

Racjonalizacja jak u baby. Mozesz mieć kasę albo bezstresową pracę choć najczęściej masz mało kasy i stres.

Cytat

 

Nikt mi tego nie zwróci a tym bardziej nadwyżka srebrników na koncie, które w ostatecznym rozrachunku i tak trafią na śmietnik jak wszystko się skończy.

Spoko. Tylko później nie bądź pizdą i nie siedź na socjalu bo nie ma pracy dla ludzi z Twoimi wymaganiami. Ktos musi zasuwać na produkcji czy sortować odpady

Cytat

W dupę będzie można sobie wsadzić jakieś dumy, że jest się prezesem czy robi strasznie wielkie kariery czy to w PL, UK, DE czy gdziekolwiek indziej. Nie dajmy się oszukać jakimś matrixom a i już było jedno takie hasło "Arbeit macht frei". Za młodu pracowałem za darmo gdzie wmawiano mi, że zdobywam doświadczenie i powinienem się cieszyć...

Za mlodu to i ja robiłem za darmo. Korona mi z głowy nie spadła. Taki jest już ten świat

Cytat

 

Podczas gdy szkoła zapierdalała to co wypracowałem. Z perspektywy czasu widzę, że to doświadczenie dało mi jedynie wiedzę gdzie nigdy nie pójdę już do pracy.

A co? Założysz firmę? Pójdziesz do pierdla? Zwiążesz się z patokaryną z 5 dzieci by czerpać z ich zasiłków? Wpadniesz pod tramwaj by sobie bezstresowo żyć w DPSie?

Cytat

Ale to już wiedziałem po pierwszych kilku dniach a musiałem pracować kilka miechów. Przekonałem się, że "ciężka praca popłaca" to idealistyczne hasełko ideologii kapitalizmu aby eksploatować ludzi po tym jak niewolnicza praca została częściowo zniesiona prawnie.

Jestem ciekaw w jakim charakterze pracowałeś i co to była za szkoła i czy przypadkiem sam sobie jej nie wybrałeś.

Cytat

Jebać karierę, nikt zdrowia i nerwów nie zwróci. Nie rozumiem sensu poświęcania życia i spinania żyłki na jakieś (za przeproszeniem) pseudo prestiżowe gówno.

Jebać pseudoprestiżową kasę. Ktoś musi cieciować w biurowcach. 

Cytat

Rozumiem natomiast, że trzeba pracować aby żyć i przetrwać. Niemniej jednak chyba mało kto szacuje obiektywne zyski i straty z tego co robi. Mam gdzieś losy jakiejś firmy czy zawodu. To jest przypadek i zbieg różnych okoliczności, że trafia się akurat w te a nie inne miejsce. Nie żadne przeznaczenie czy powołanie.

Cały swiat ma gdzieś losy Twoje. Świata nie obchodzi czy odniesiesz sukces czy zamarzniesz w altance śmietnikowej

Cytat

 

Zawód to tylko cel do środku, czyli pieniędzy a pieniądze to cel do przetrwania. Jednak istnieje życie poza pracą i jest znacznie ważniejsze od pracy o czym wielu zapomina.

Tylko by to życie mieć trzeba mieć kasę. Co to za życie jak liczysz każdą złotówkę? Nie masz stresu w pracy ale masz w domu.

Cytat

Ile kupujemy niepotrzebnych zupełnie rzeczy? Równie dobrze można być artystą bez zawodu. Ludzie sobie wkręcają jakąś misje, że praca to cel w życiu i za tą iluzje poczucia sensu dają się pokroić.

Nie praca a wygoda, komfort życia. Dobry samochód i komfortowe mieszkanie, wakacje, rozrywka.

Bo przecież można siedzieć też w domu, jeździć autobusami, korzystać z telewizji naziemnej i jeść mortadele a podróżować oglądając cejrowskiego i nosic tą samą kurtke od 10 lat.

 

Cytat

Na tej podstawie potem się uważają za kogoś lepszego a to tylko iluzja jaką funduje własne ego.

Bo są lepsi. Żyją lepiej. Rozwijają pasje. A nie tylko dej bo świat jest hory.

Cytat

Etyka pracy w protestantyzmie to kolejne raczysko ale pominę tą kwestie. Niestety zbyt dobrze wiem jak działa marketing, kreowanie potrzeb i prawa rynkowe. Za żadną pracę nigdy nie dostanie się tyle ile obiektywnie jest warta. 

No i co z tego? Ale coś się dostanie. Coś się wyda i oszczędzi

Cytat

Czas życia jest bezcenny. Natomiast odpoczynek czy medytacja nigdy nie są straconym czasem.

Czasem widzę takich gości na dworcu jak śpią. Na kij pracować jak im ktoś da kasę na chleb czy piwo. Można sobie odpoczywać ile wlezie.

Cytat

Może to kwestia, że nie jestem skażony Zachodnim zgniłym systemem filozofii życia a czerpię z tradycji Dalekiego Wschodu.

XD. Pewnie z konfucjanizmu jeszcze?  Głoszącym że masz pracować nie dla siebie a społeczeństwa?

Cytat

 

 

"Popatrzył i żeby zacząć gadkę chyba, powiedział:
-No co tam słychać panie rybak?
A rybak na to:
-A dobrze, dzisiaj rano wstałem
Wziąłem łódkę, trochę popływałem, kurwa
Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie
-Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?
-A co? Siądę tu gdzieś i wino pierdolnę
Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
-Pozwolisz, że dam ci radę...
-A co! Pozwolę!
-Jak to kurwa? O dwunastej dzień pracy skończony?
Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
Połowiłbyś od rana aż do chwili kiedy słońce znika
I po tygodniu miałbyś pana pomocnika
Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią
Po roku śmigałbyś wziętym w leasing kutrem
Później drugim, siódmym i tak dalej...
Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?
Tu rybak przerwał:
-Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły
Ale ze mną co bedzie?
-Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie!
-Tak? No a co ja teraz robię?"

Super. FitDaria też się utwierdza słuchając muzyki czy oglądając  seriale

Cytat

Tak jak w tej piosence wolałbym zamiast 6000 srebrników netto zarobić 3000 srebrników netto ale mieć o połowę krótszy czas pracy.

Trzeba było urodzić się dziewczyną. Byś się wystawił na roksie i decydował ile chcesz zarobic. Czy dziś wydyma Cię 5 facetów czy jeden a przez resztę czasu będziesz odpoczywać.

Cytat

Każda godzina pracy (nie ważne ile zarabiasz) zawsze będzie godziną gdzie się traci, aczkolwiek trzeba wypracować tyle aby móc przetrwać

Takie jest życie. Ciągle tracisz czas. Ciągle tracisz alternatywne scieżki

Cytat

Dlatego pomyślę o zawodzie youtubera.

Już to widzę. Zżarły by cię nerwy

 

Cytat

Jest w urzędach skarbowych, nie pytajcie skąd wiem. Czy dobrze płatna to ja bym to porównywał pod kontem znowu zysków i strat. Jeśli praca jest dobrze płatna a stresująca i jest dużo obowiązków to w rzeczywistości jest nisko płatna. Raz, że wypłata nie zrekompensuje powstałych szkód a dwa im więcej się zarabia tym więcej się przepuszcza pieniędzy i kupuje niepotrzebnych rzeczy.

Kolejna cudna racjonalizacja

Cytat

Moim zdaniem dobrze wiem co chce od życia. 

To wiedzą wszyscy. Chcesz niemożliwego. Lekkiej stabilnej bezstresowj pracy która jest wystarczająco płatna i 16 letniej dziewiczej gimnastyczki.

 

Ja tam chcę być cesarzem Japonii. Podobne szanse na realizacje

Cytat

Zgadzam się, że ten mem w wielu przypadkach jest prawdą.

Ale czy życie nie powinno polegać na tym aby zrobić wszystko co w naszej mocy aby nie wpaść w tą pułapkę?

Wpadniesz albo w biede, albo w zapierdol, albo w biede i zapierdol. Ewentualnie 200 za godzinkę 1000 za noc.

Cytat

Czy nie można znaleźć optymalnej drogi i jakichś kompromisów, tylko skrajności?

Może i można ale trzeba ku temu ostro zapierdalać a nie siedzieć na dupie

Cytat

Jestem skłonny pójść na kompromis aby zarabiać mniej ale mieć luz w życiu i mieć czas na samorealizacje.

Tylko czy ktokolwiek z tobą pójdzie na kompromis? Co ty możesz pracodawcy dać? Jaką wartosć dodatnią?

Cytat

Niemniej pensja 3000 srebrników netto na pół etatu jest dobra dla kogoś kto nie zakłada rodziny.

3000 za pół etatu. A w tej bajce były smoki?

Cytat

Wierzę w to, że nawet "bezproduktywnie" spędzony czas jest bardziej "produktywny" niż ten spędzony w pracy.

Wierzę że beciakowi mógłbyś buty pucować

Cytat

W jednym amerykańskim korpo z branży IT przed wakacjami rzuciłem kwotę 3000 zł netto na full etat -> nie było z tym problemu.

I jak się to skończyło?

Cytat

 

Ja to bardziej widzę jako optymalizacje procesów. Po co pisać 100 takich samych Emaili jak można zrobić kopiuj + wklej lub szablon -> taki przykład.

Lol. Jak rozjebac własny email marketing by Ksanti

Cytat

Nie znam żadnego milionera, który dorobił się ciężką pracą.

Bo dorabiał się często pomysłem i ciężką pracą. Sama ciężka praca to za mało

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Miner co prawda świat programistów to nie moja działka, to ogłoszenie GUS itp. instytucje to zapewne widełki płacowe.

Wiele o przyszłym pracodawcy można dowiedzieć się na podstawie ogłoszenia, jeżeli opisane są dokładne technologie jakimi będzie się zajmować, dokładnie opisane wymagania i widełki płacowe to jest to dobre ogłoszenie.

Pozostałe ogłoszenia Ctrl+C i Ctrl+V plus brak widełek, generalnie jeżeli pracodawca nie piszę widełek to ja wypisuje swoje wymagania finansowe skraca to proces rekrutacji i oszczędza czas, zazwyczaj ludzie z HR już na tym etapie filtrują zgłaszanych kandydatów.

Generalnie dużo poprawiło się w ogłoszeniach o prace niejako rynek wymusił to, niestety dalej trafiają się HR którzy w wywiadzie telefonicznym nie chcą podać widełek, szkoda czasu na takie podejście firm.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Ksanti napisał:

"taki wykształciuch a debile zarabiają więcej od niego, więc po co marnował czas". 

Uwielbiam takie teksty w rodzince. Fajnie się oni wtedy dowartościowują. Dawniej przejmowałem się oceną ludzi. Teraz po prostu robię swoje, bo wiem, że co bym nie zrobił, zawsze będę obgadany. Zmieniłem nastawieniem - jeśli mnie obgadują, czyli zajmuje bardzo ważne miejsce w ich świecie, że przeznaczają swój czas i swoją energię na moją osobę. 

 

Godzinę temu, Ksanti napisał:

Miałbym też trudniej w znalezieniu fajnej samiczki

Ręce i coś jeszcze opada - Bracie w czarnej zbroi - jeśli samica nie będzie Ciebie szanowała, lubiła takim jakim jesteś, to szkoda czasu i energii na kontakty z taką samicą. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Mordimer napisał:

@Miner plus brak widełek, generalnie jeżeli pracodawca nie piszę widełek to ja wypisuje swoje wymagania finansowe skraca to proces rekrutacji i oszczędza czas, zazwyczaj ludzie z HR już na tym etapie filtrują zgłaszanych kandydatów.

Brak widełek płacowych w Polsce to nieporozumienie. Ciekawe czy i kiedy wprowadzą obowiązek podawania w ofertach pracy tak jak np. DE czy UK.

Edited by Soprano
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Praca kilkanaście lat w różnych korpo w tzw. wsparciu IT - krótki spis patologii:

 

- ludzie w IT to dziwaki, służący, duża część obowiązków poniżej kwalifikacji zawodowych. Podłącz mi myszkę, naucz mnie korzystać z Outlooka, posortuj mi kolumny w Excelu, bo tak, bo ja nie jestem informatykiem.

  Co tam, że to moje narzędzie pracy, i powinienem sam umieć to robić, w domu sam potrafię podłączyć myszkę, i wiele innych rzeczy.

- fajnie, jak coś możesz załatwić (dać jakiś nowy hardware), jak procedury Ci nie pozwalają, albo biznes sam musi zapłacić, to już nie jesteś 'fajny', 'nie chce Ci się', 'nie chcesz pomagać', lecą skargi, często podśmiechujki.

- ludzie oczekują, że przyniosą z domu komputer, i im naprawisz, bo przecież Ty umiesz, i co to dla Ciebie. Tak, po koleżeńsku, za darmo, wszyscy to nagle Twoi koledzy (na ten jeden dzień).

- IT jest kosztem, tam gdzie wszyscy dostają premię, podwyżki Ty nie dostaniesz nic, albo jakieś śladowe kwoty.

- brak szkoleń, wyzwań, młodzi ludzie często dochodzą do ściany i uciekają po roku - dwóch gdzieś indziej, bo w kółko robią to samo.

- odpowiadasz za dane, bezpieczeństwo, ale jak chcesz wdrożyć jakieś rozwiązania, procedury, to wszystko jest za drogie, albo kłopotliwe, albo ludzie i tak robią po swojemu, a Ty nie możesz nic z tym zrobić.

 

Powodzenia :)   

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Baelish napisał:

- ludzie w IT to dziwaki, służący, duża część obowiązków poniżej kwalifikacji zawodowych. Podłącz mi myszkę, naucz mnie korzystać z Outlooka, posortuj mi kolumny w Excelu, bo tak, bo ja nie jestem informatykiem.

To nie jest IT, tylko support staff. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Obliteraror napisał:

To nie jest IT, tylko support staff. 

...ogarnianie serwerów, skryptów, AD, polityk, działania urządzeń sieciowych i backupu to już nie jest IT? Co jeśli te wszystkie funkcje są łączone, a oficjalnie nazywa się to wsparciem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Soprano napisał:

Brak widełek płacowych w Polsce to nieporozumienie. Ciekawe czy i kiedy wprowadzą obowiązek podawania w ofertach pracy tak jak np. DE czy UK.

Słaba gospodarka słabe pensje, niemniej coraz więcej ogłoszeń pojawia się z widełkami.

Zostają hity praca w młodym dynamicznym zespole, bogaty pakiet socjalny czyli karta multisport - jak widzę takie coś to już wiadomo, że ogłoszenie pisane przez sekretarkę.

34 minuty temu, Obliteraror napisał:

To nie jest IT, tylko support staff. 

Przyznam się, że gubię się w tym nazewnictwie i czasami ogłoszenia PL z takim opisem wyglądają przekomicznie, dzwoniąc okazuje się że szukają człowieka od wszystkiego lub ogarniającego od AD po backup i pomoc Pani w excelu - i ciekawy temat czemu pracownicy biurowi nie mają podstawowych umiejętności pracy excel,word. 😇 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Libertyn napisał:

Za mlodu to i ja robiłem za darmo. Korona mi z głowy nie spadła. Taki jest już ten świat

Nie, trzeba mówić głośno o patologii a nie godzić się na kopanie.

Przez brak świadomości cwaniacy żerują na świeżych.

W cywilizowanym świecie nie powinny mieć miejsca takie sytuacje.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

A co? Założysz firmę? Pójdziesz do pierdla? Zwiążesz się z patokaryną z 5 dzieci by czerpać z ich zasiłków? Wpadniesz pod tramwaj by sobie bezstresowo żyć w DPSie?

Masz strasznie dziwne/ głupie rozkminy.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Jestem ciekaw w jakim charakterze pracowałeś i co to była za szkoła i czy przypadkiem sam sobie jej nie wybrałeś.

Ekonomik, jako młodzik rozwalony psychicznie po gimbazie miałem nikły wpływ na świadomy wybór.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Cały swiat ma gdzieś losy Twoje. Świata nie obchodzi czy odniesiesz sukces czy zamarzniesz w altance śmietnikowej

Twoje i wszystkich również, niezależnie od tego jaki "sukces" się osiągnie.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Tylko by to życie mieć trzeba mieć kasę. Co to za życie jak liczysz każdą złotówkę? Nie masz stresu w pracy ale masz w domu.

Martwię się o zdrowie i przyszłość a nie o pieniądze.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Bo są lepsi. Żyją lepiej. Rozwijają pasje. A nie tylko dej bo świat jest hory.

Nie ma czegoś takiego jak żyć lepiej, wszystko jest subiektywne poza skrajnymi patologiami. Każdy rozwija jakieś swoje pasje w zależności od tego czy ma taką potrzebę czy nie. Niestety ale reprezentujesz nurt ograniczonego myślenia. Nasi dawni przodkowie nie mieli czegoś takiego jak pasje a jakoś żyli, czy są ludźmi gorszymi? Sam jesteś hipokrytą bo korzystasz z opieki państwa. Oczywiście rozumiem, że w pewnym sensie jest to przymuszone ale mimo wszystko dziwni mnie, że są ludzie, którzy mówią o ideach wolnościowych a sami wzbogacają się i robią biznesy tylko dzięki interwencjonizmowi państwowemu. Kurła już widzę ile by było na świecie milionerów gdyby nie istniały spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Państwo a zanim prawo na okrągło ratuje wszystkim dupę w najgorszych potrzaskach mimo, że tego nie widać. Wiec co za różnica czy wesprze też kogoś potrzebującego w innych kwestiach. Ale pies ogrodnika u niektórych się załączy. 

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Czasem widzę takich gości na dworcu jak śpią. Na kij pracować jak im ktoś da kasę na chleb czy piwo. Można sobie odpoczywać ile wlezie.

A skąd wiesz co ich spotkało w życiu? Kto przyjmie do pracy śmierdzącego i brudnego "menela"?

Dziwi mnie, że masz takie bezmyślne porównania.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

XD. Pewnie z konfucjanizmu jeszcze?  Głoszącym że masz pracować nie dla siebie a społeczeństwa?

Buddyzm, Taoizm i pokrewne filozofie.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Super. FitDaria też się utwierdza słuchając muzyki czy oglądając  seriale

To nie jest utwierdzanie a podanie przykładu o czym mówię. 

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Trzeba było urodzić się dziewczyną. 

Nie mi o tym decydować.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Takie jest życie. Ciągle tracisz czas. Ciągle tracisz alternatywne scieżki

Tak o tym właśnie mówię. Żadna praca nie jest warta swoich pieniędzy.

Czas wolny w życiu będzie znacznie lepiej spożytkowany niż na budowaniu czyjegoś bogactwa kosztem własnego zdrowia. 

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Już to widzę. Zżarły by cię nerwy

Niekoniecznie. Mam dobry pomysł na unikatowy content.

Jakie nerwy skoro jest się oglądanym przez swoich fanów.

W tej tematyce o której myślę hejterzy co najwyżej mogą się przyczepić do wyglądu.

Jednak treść tego typu sama w sobie jest sprzeczna z ideą krytyki.

Oraz przyciągnie tylko osoby zainteresowane/ nisza.

 

Więc jak nie wyjdzie za rok korpo albo wyjdzie i będę miał czas i energię to chociaż spróbuję.

W dzisiejszych czasach w internecie i tak jest się wszędzie na widoku.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Lekkiej stabilnej bezstresowj pracy która jest wystarczająco płatna i 16 letniej dziewiczej gimnastyczki.

Jeśli znam osoby, które tak żyją to chyba znaczy, ze jest to możliwe?! 

Nie wiem czemu się uczepiłeś tej gimnastyczki, powtarzasz to na okrągło jak stara płyta.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Ja tam chcę być cesarzem Japonii. Podobne szanse na realizacje

Mylisz zupełnie rangi oczekiwań.

To co ja zamierzam osiągnąć to pikuś w porównaniu z zostaniem władcą kraju.

Uważam, że jak najbardziej jest to możliwe do zrealizowania. 

Nie biorę swoich pomysłów z próżni lecz z życia.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Wpadniesz albo w biede, albo w zapierdol, albo w biede i zapierdol. Ewentualnie 200 za godzinkę 1000 za noc.

Jak mi w Polsce nie wyjdzie to bez problemu mogę jechać za granicę do pracy. 

Pieniądze to najmniejsze moje zmartwienie.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Tylko czy ktokolwiek z tobą pójdzie na kompromis? Co ty możesz pracodawcy dać? Jaką wartosć dodatnią?

Zawsze się daje wartość dodatnią. 

Wartość ujemna jest tylko wtedy kiedy w pracy się nic nie robi.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

3000 za pół etatu. A w tej bajce były smoki?

Przecież specjalista tyle może zarobić a za granicą jest to wręcz śmieszna stawka w jakiejkolwiek branży.

Jedyny problem tkwi w tym aby ktoś chciał zatrudnić na częściowy etat.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Wierzę że beciakowi mógłbyś buty pucować

A ja wierzę, ze ty Murzynowi pytonga.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

I jak się to skończyło?

Odpadłem w pewnym etapie rekrutacji. 

Niemniej jednak jak się okazało później i tak czasowo na full etat bym nie dał rady.

Awięc w zasadzie nic nie straciłem a nie było innej opcji dyspozycyjności.

Słowem sprostowania powaliło mi się co do daty bo to było ponad miesiąc temu a nie przed wakacjami.

 

Godzinę temu, Libertyn napisał:

Lol. Jak rozjebac własny email marketing by Ksanti

Każdy kto w tym siedzi automatyzuje mailing.

Nie ma opcji napisać 100 - 1000 maili indywidualnie co jakiś czas.

 

 

2 godziny temu, Perun82 napisał:

Uwielbiam takie teksty w rodzince. Fajnie się oni wtedy dowartościowują. Dawniej przejmowałem się oceną ludzi. Teraz po prostu robię swoje, bo wiem, że co bym nie zrobił, zawsze będę obgadany. 

Póki trzymam się blisko z rodziną, kuzynami itd. to będzie atmosfera rywalizacji.

Kariery, jachty, luksusowe życie każdy tylko szpanuje. 

Jednak wiem, że tzw. "high life" wymaga wielu poświęceń i szczerze, nie chce tak żyć.

 

2 godziny temu, Perun82 napisał:

Ręce i coś jeszcze opada - Bracie w czarnej zbroi - jeśli samica nie będzie Ciebie szanowała, lubiła takim jakim jesteś, to szkoda czasu i energii na kontakty z taką samicą. 

Podobno żadna samica nie kocha za to jakim się jest.

Przynajmniej na forum tak się pisze.

Masz racje, sam robię ostrą selekcje kandydatek.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ksantiwnioskuję, że jesteś młodym człowiekiem z dużym zapasem ideałów, energii i pomysłów.

Też byłem taki 15 lat temu (też chciałem dziewicę przez długie lata:), teraz z tej listy raczej wykreśliłem lub mocno zmodyfikowałem ideały, reszta została. (Młody, pomysły, energia:)

 

Jednakże niepokoi mnie Twoje podejście jak "powinno" być, a nie mówisz jaki rzeczywisty problem ostatnio napotkałeś i rozwązałeś.

 

Też mam moją wizję jak powinno być, ale pracuję z tym jak faktycznie jest.

 

Z drugiej strony, rozumiem, że pracy nie traktujesz jak frajdę, pasję, coś fajnego na czym można zarobić, tylko "do 16.00 się z nimi umęczę, a po 16.01 będę miał frajdę z życia." Czemu tak?

 

Ciekawy pomysł z youtubem: Jeśli masz coś do powiedzenia to już teraz bądź jutuberem, na co czekasz? (Ale nie zarobisz na tym na utrzymanie, wiesz o tym?)

Gdzieś widziałem jutuber(k)ami są już np. 13 latki, co Cię powstrzymuje?

 

Nie lubię pisać ad personam, ale Twoja postawa jakoś wybitnie mnie poruszyła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Imbryk napisał:

Z drugiej strony, rozumiem, że pracy nie traktujesz jak frajdę, pasję, coś fajnego na czym można zarobić, tylko "do 16.00 się z nimi umęczę, a po 16.01 będę miał frajdę z życia." Czemu tak?

Może dlatego, że większość ludzi nienawidzi swojej roboty i wykonuje ją tylko dlatego żeby mieć pieniądze?

 

Z kolei praca, którą lubiliby i która sprawiałaby, że ich życie byłoby znacznie przyjemniejsze skończy się tym:

28 minut temu, Imbryk napisał:

(Ale nie zarobisz na tym na utrzymanie, wiesz o tym?)

I lipa. Pozostaje robienie czegoś z przymusu.

 

Zgadzam się, że myślenie ideałami jest do dupy, przynajmniej mnie do niczego nie doprowadziło. Znam również masę rówieśników, którym gówno wyszło z marzeń i w końcu się poddali i skończyło się na "byle do 16:00". I tak skończy zdecydowana większość, nie da się żeby każdy miał fajnie.

 

Moim zdaniem jedyna słuszna opcja w życiu aby być szczęśliwym to godna kasa (powiedzmy z 5000-6000zł) za jakieś maksymalnie 100h pracy w miesiącu czegoś co chociaż trochę lubisz. Oczywiście niczego wielkiego za takie pieniądze nie kupisz, ale też masz czas na swoje życie. Takie coś tylko na swojej działalności, która super nam wyszła. Wolałbym to milion razy bardziej niż 15000 za 200 godzin pracy. Nie trzeba być tutaj geniuszem żeby wiedzieć, że oczywiście mało ludzi takiego szczęścia dostąpi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Ksanti napisał:

Moim zdaniem dobrze wiem co chce od życia.

Nie wiadomo jaka robota, ale 6k na rękę i najlepiej żeby bez stresu i żeby nikt się nie odzywał do ciebie. I nie narobić się bo zdrowie. I korpo. 

Edited by Tomko
  • Like 2
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@self-aware uważam, że to co napisałeś to takie "scarcity mindset," czyli "nastawienie ma ograniczone zasoby"- "lepiej się nie da i już, bo musi być tak i przy tym zostanę, bo i tak większość ludzi tak ma to ja też."

 

Może przez to że jestem na emigracji albo przez to że jestem 1 pokolenie starszy, nie pochwalam takiego podejścia, bo bardzo ogranicza umysł, a przez to możliwości w życiu codziennym.

 

Polecam "abundance mindset" czyli "wszystkiego jest w bród, ode mnie zależy by wykombinować jak to mieć lub tym być"

(Wbród? W bród? Wbrud? Qwa nie wiem :( )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jako Junior Designer po miesiącu pracy dostałem podwyżkę, aktualnie już 4k netto, także nie wydaje mi się to udawane, wydaje mi się, że szybko dobije do 6-7k.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Dworzanin.Herzoga
      Artykuł na: 
      https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/bezrobocie-w-polsce-bierne-zawodowo-polki-chca-pracy-ale-jej-nie-szukaja-dlaczego?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-5302015&utm_campaign=wykop-poleca
       
    • By maggienovak
      Na mojej uczelni jest mocno kładziony nacisk na realizowanie projektów w ramach zaliczenia przedmiotu; proponowanie tematów, które mają być "wzięte na warsztat". (b.modny,wyfiołkowany termin w psychologii). 
      Na razie "roboczo" koncentruję się na pewnej definicji. Mianowicie chciałabym poznać Wasze zdanie w tematach :
      - sens życia,
      - metody indywidualnego odkrywania sensu życia

      Na ten wątek chciałabym spojrzeć z perspektywy neuropsychologii, jeszcze z żadnym wykładowcą nie konsultowałam tego tematu w ujęciu potencjalnego badania naukowego przez studenta. 
      Jestem na etapie roboczego projektu. 
      Bardzo lubię to forum; spostrzeżenia, opinie forumowiczów są dla mnie ciekawym doświadczeniem konfrontacji wielu perspektyw. To doświadczenie bardzo wpłynęło na jakość mojego życia, za które to Wam jestem wdzięczna.

      W wyszukiwarce tematów znalazłam podobne wątki, podobny wątek również i ja założyłam parę miesięcy temu. Jeśli moderatorzy uznają ten wątek jako dubel, to proszę jednak o zachowanie tego wątku przez okres kilku tygodni. 

      Proszę, opiszcie:
      - Waszą definicję "sens życia"
      - w jakich okolicznościach zdefiniowaliście swój sens życia?
      - co jest Waszym sensem życia? 
      - kto z Waszej rodziny (krewni ; w jakim stopniu spokrewnienia) ma podobną (przypuszczalnie) definicję sensu życia, co Wy?
      - jakie trudności, starty jesteście w stanie ponieść/przyjąć w wyniku obrony, czy też zrealizowania Waszego sensu życia?
    • By EsteradThyssen
      Panowie witam szukam porady u was ,a mianowicie za jakiś czas będę pracował w pewnej nazwijmy to korporacji w dziale finansowym. Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…


       
      Jednakże w tej firmie będą pracowały m.in. (bo mężczyzn tutaj nie wymieniam) kobiety z zakresu dwadzieścia kilka lat po granice wieku emerytalnego w Polsce. Na pewno z tymi kobietami będę współpracował (np. przekazywanie danych do zestawień, tworzenie zestawień dla obydwu stron itp.).


       
      Wiedząc, że żyjemy niestety w dziwnych czasach (feminazizm, fałszywe oskarżenia o molestowanie seksualne/gwałt), a chcąc po prostu tam pracować i zarabiać hajs na wynagrodzeniu, mam bardzo wydaje się irracjonalne pytania tak aby się chronić przed szeroko pojętymi manipulacjami.


       
      1)      O ile moją przełożoną będzie kobieta to na Ty, mimo iż za pewne moja przyszła szefowa zaproponuje przejście na Ty (niby na zasadzie skrócenia dystansu) to i tak będę się zwracam per szefowo, per szefie. Jednakże co w wypadku innych pracownic, jeśli zaproponują przejście na Ty?? Skoro będę nowym pracownikiem za pewne zostanę przedstawiony innym pracownikom w tym tez kobietom w tej firmie.

      2)      Wiadomo jak są kobiety w firmie to i są niestety „ploteczki” pal licho, jeśli ploteczki będą w jakimś innym pomieszczeniu, do którego mój słuch nie ma dostępu i nie koliduje w tworzeniu przeze mnie zestawień i innych czynności pracowniczych. Jednakże co w sytuacji, gdy w pomieszczeniu na którym znajduje się m.in. moje stanowisko pracy pojawia się cyklon zwany ploteczki i osoby uczestniczące w ploteczkach kolidują w wykonywaniu czynności pracowniczych??. Jak mam się zachować ?? Siłowo i krzykiem odpada, wiadomo agresja rodzi agresję. Gdybym normalnym tonem powiedział, że „proszę państwa możecie mi nie przeszkadzać, ponieważ robię <opisuje po krótce czynność którą wykonuję>?” a może mam wziąć służbowy laptop i pójść do WC i tam robić te zestawienia. Co mi poradzicie ?? Może „zrobić sobie przerwę” i włączyć się do ploteczek (tu oczywiście odpowiadać zdawkowo i neutralnie przy kobietach)?!

      3)      Macie jakieś inne rady w tych relacjach zawodowych ??

      Powtórzę raz jeszcze „Dodatkowo tam gdzie mieszkam nie mam możliwości zmiany tej korporacji na coś lepszego (pod względem finansowym, a pracować trzeba aby się utrzymać). Dosyć istotne…”


       
      Gdyby było inaczej to był nie zakładałbym tego tematu jednakże chciałbym móc skupić się na pracy i zarabiać i tyle, a z kobietami w firmie mieć spokój iż współpraca zawodowa nie spali na panewce.

    • By Tomko
      Siemanko!

      Okres świąteczny się zbliża także wiadomo - wigilie firmowe. No więc i ja wpadłem na taką wigilię w swojej nowej pracy. Popiliśmy trochę alkoholu, pojedliśmy i koło 23 ludzie zaczęli się rozchodzić do klubów w rynku. Koło 1 w nocy ekipa się przeniosła już do ostatniego klubu, w którym zebrało się sporo osób. Był właściciel firmy, nasza nowa fajna ekipa "suicide squad" i ekipa, której nie znam. Generalnie z 20 lasek i może 10 kolesi. Tańce, dzikie pląsy, alkohol buzuje. Ja stoję sobie w płaszczu i popijam małe piwko - obserwuję co się dzieje. Nie miałem już ochoty się rozbierać, dobijać do szatni. Chciałem po prostu dopić i iść. Więc stoję sobie przy stoliku i barierkach po czym widzę, że podchodzi do mnie laska z naszej firmy. Powiesiła na barierce swój płaszcz i położyła na nim szalik. Odchodząc szalik spadł na ziemię, ona to widziała i odchodząc rzuciła do mnie tekstem - "zajmij się moim szalikiem". I zniknęła. Przez moment popatrzyłem na ten szalik, na salę i zawahałem się. Schyliłem się i podniosłem szalik wieszając go na barierce po czym pomyślałem sobie - "Tomko, co ty kurwa robisz?!". Wziąłem ten szalik i jebnąłem go z powrotem na ziemię pod nogi ludzi, którzy tańczyli. Dalej piłem sobie piwko a laska wróciła za jakiś czas, zebrała ten szalik i nic już nie powiedziała. 

      Panowie - nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, że to norma itp., ale wydaje mi się - z obserwacji paru kobiet w mojej firmie - że od pieniążków uderza im sodówka do głowy. Mieliście takie akcje, że jednak mając świadomość jak białorycerstwo wygląda, mimo wszystko podświadomie zrobiliście coś idiotycznego? Nie mówię tutaj o byciu dżentelmenem. Mówię o usługiwaniu. 
    • By gnukij1
      Witajcie bracia.
       
      Piszę w takiej nietypowej sprawie, przejdę od razu do rzeczy.
      Przed świętami chcę wręczyć jakis prezent dla swojego szefa od siebie, ponieważ bardzo często idzie mi na rękę i wyciągnął do mnie rękę, w chwili gdy tam nie pracowałem jeszcze, gdy przechodziłem największe załamanie po stracie ojca.
      Jakieś pomysły? Zastanawiam się nad butelką dobrego trunku. 
      Pozdrawiam 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.