Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
toreador

Dziecko i podział obowiązków między rodzicami

57 postów w tym temacie

Mam pytanie, głównie do braci z dziećmi i partnerką.

Aczkolwiek celne uwagi od reszty również mile widziane.

 

Mamy z żoną małe dziecko. Ona poszła na macierzyński i potem została w domu

a ja nadal pracuje i utrzymuję nas wszystkich. Powiedziałem, że małym dzieckiem

głównie opiekuje się matka, a jak podrośnie to stopniowo wkracza ojciec.

Zgodziłem się, że będę dodatkowo opiekował się dzieckiem przez 1h w dni kiedy pracuje 

oraz nieco ponad 2h w dni kiedy mam wolne. Praca z dojazdami zajmuje mi

około 9h dziennie. Ponieważ większość czasu muszę w niej myśleć i być skupiony

to wracam z niej zjebany jak koń po westernie.

 

Co jakiś czas mówiła mi, że 1h to za mało czasu, brakuje jej na gotowanie, sprzątanie i inne czynności.

Odpowiadałem krótko, żeby lepiej zarządzała czasem.

Kończyło się krótkim wkurwem i rzeczy wracały do normy.

I tak to się kręciło przez kilka miesięcy.

 

W tym tygodniu przechodzę zmasowany atak. Mówi mi, że chciałaby, abym wstawał w nocy.

Ja odpowiadam, że jak będę wstawał w nocy, to w dzień będę zombi i za chuja nie skupie się na robocie.

Stanowcze nie. Wtedy opcja numer dwa, wydłużyć mój czas do 2h. Na co ja odpowiadam, że 

potrzebuje odpocząć po pracy i że podzieliliśmy się obowiązkami - ona dom a ja utrzymanie go.

Wtedy ona mówi, że ona pracuje 23h na dobę a ja tylko 9h. Kiedyś jej powiedziałem, że

jej praca, mimo, że pracuje 23h, po wycenieniu wychodzi część pieniędzy, które przynoszę

do domu. Wpadła w mały szał i powiedziała, że pieniądze są różne ale jej wkład jest większy.

 

Powoli zaczynają mnie te gadki wkurwiać. Jeśli sprawa dojdzie do muru to nie wykluczam 

rozwodu i opieki naprzemiennej (wynajmę opiekunkę na mój czas). Ale na chwile obecną jest

to rozwiązanie ostateczne i obserwuje rozwój wydarzeń.

 

Oczywiście, gdzieś w tle pojawia się uczucie, że przeginam. Z drugiej strony wiem, że jak pójdę

po jej myśli to: spadnie mi wydajność w pracy, prawie zero czasu dla siebie po pracy. I czuje 

w kościach, że pojawi się eskalacja żądań, również w innych obszarach.

 

Jak to wygląda(ło) u Was?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@toreador w takim razie zaproponuj jedno rozwiązanie: Ty zostajesz z dzieckiem, ona idzie do pracy na te przysłowiowe 8 godzin. Dam sobie łapę odciąć, że nie przystanie na taki układ, bo jej jest po prostu wygodnie. Ty utrzymujesz dom i rodzinę i masz prawo mieć czas na relaks i odpoczynek. Twoja pani Cię testuje, metodą - jak pisał Wielebny Marek - gotującej się żaby. W żadnym wypadku nie odpuszczaj, bo jak raz pozwolisz, posunie się o krok dalej. Musisz być twary i nieustępliwy. No bo przecież Ty odpoczywasz te 9 godzin, a ona biedna tak haruje :D

6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie do końca @seba33. Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko. Nie okłamujmy się. Po 8-10 h pracy (nawet mocno umysłowej) ruch i oderwanie od pracy jest bardzo potrzebne, a przy dziecku można w ten sposób odpocząć. Ja wiem, że to potrafi być nudne jak flaki z olejem, dlatego pytam o wiek. Ale nie polecam uciekać od kontaktu z małym dzieckiem.

 

Z drugiej strony masz niepowtarzalną szansę wpłynąć i wychować dziecko. To nie musi być 6 h udręki z bachorkiem. To mogą być 2-3 h z małą istotą, która dużo od Ciebie chłonie (nawet nie wiesz kiedy ...). W moim odczuciu mężczyźni potrafią więcej nauczyć dzieci niż kobiety - dlatego tak do tego podchodzę, a pierwsze 3-4 lata dziecka procentują u Niego na caaaaałe życie.

 

ps. mnóstwo osób, które osiągnęły ogromne sukcesy w życiu, były dziećmi którym dużo czasu poświęcili mężczyźni (dziadkowie, ojcowie, wujkowie).

Edytowane przez Miner
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Miner dziecko jest  półroczne. Tak jak napisałem, z czasem będę zwiększał czas.

 

@seba33 nie starczyłoby kasy przy zamianie ról

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Miner tu nie chodzi o brak kontaktu z dzieckiem. Dziecko w wieku niemowlęcym ma bardzo ograniczony kontakt z ojcem, dopiero jak osiągnie wiek powiedzmy od 3 lat ojciec zaczyna się angażować w wychowanie i uczyć świata. Ale problem leży gdzie indziej. Gość zasuwa na rodzinę, kobieta zajmuje się dzieckiem i domem. I tak robi dużo zajmując się dzieckiem przez tą godzinę. Loszka testuje go teraz jak daleko może sobie pozwolić. Czy chłop, który zapierdala na całą rodzinę ma jeszcze wstawać w nocy ? No bez jaj! Poza tym nie mówmy, że opieka nad niemowlakiem to taka bardzo ciężka praca. Ogarniecie domu? Mi o hucznej imprezie zajmuje to godzinę. Dziecko, a zwłaszcza te kilkumiesięczne 80% czasu śpi. Mam dwóch synów i przeżywałem coś podobnego. Kończyło się na tym, że dzieciak spał a loszka siedziała na kompie. Więc o czym my tu mówimy. Gdyby chodziła do pracy - sprawa jest jasna: równa opieka, a skoro zgodzili się na system patriarchalny, więc role zostały ustalone. Oczywiście kobietom nigdy nie dogodzisz.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
45 minut temu, seba33 napisał:

Ty zostajesz z dzieckiem, ona idzie do pracy na te przysłowiowe 8 godzin. Dam sobie łapę odciąć, że nie przystanie na taki układ, bo jej jest po prostu wygodnie.

Inna wersja. 

Dobra kotku ja zostaję w domu a ty pracuj, tylko masz przynieść tyle kasy co ja wyciągam.  Podejrzewam, że doby by jej starczyło by tą kasę zarobić (jeżeli mówimy o normalnej pracy, a nie sponsoring albo awans "przez łóżko"). 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Problemem tego świata jest to, że każdy chciał by wszystkiego, ale wszystkiego w praktyce nie można mieć. Twoja żona musi to zrozumieć, inaczej dziecko dostanie zły przykład.

W tym czasie to ona musi poświęcić najwięcej czasu dziecku, to ona wie najlepiej jak opiekować się dzieckiem. Niech ewentualnie poprosi kogo innego do pomocy, jeśli ktoś jest w pobliżu.

Bez twoich pieniędzy nic nie zdziałacie. 

To wcale nie jest super sprawa dla faceta, wiem z doświadczenia (mój syn mając już półtora roku nieźle rośnie i rozwija się, paroletnie dzieci mojego kuzyna wykazują duże zainteresowanie światem). Ale z roku na rok dziecko będzie coraz bardziej samodzielne, będzie też patrzeć i na tatę i wtedy będzie to niezła frajda, jeśli oczywiście małżonkowie nie będą sobie skakać do oczu ale nawzajem pomagać.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Klasyczne testowanie Ciebie, współczuję.

 

Ale teraz pytania:

 

1. Jak duży masz dom (plus minus)?

 

2. Czy masz lodówkę, pralkę, mikrofalę itd.?

 

3. Czy małżonka ma komputer z netem?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, Silny napisał:

1. Jak duży masz dom (plus minus)?

 

2. Czy masz lodówkę, pralkę, mikrofalę itd.?

 

3. Czy małżonka ma komputer z netem?

 

1. Duży

2. Tak

3. Tak

 

O co chodzi?

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak powiedzieli koledzy, ona testuje. Sprawdza, na ile może sobie pozwolić. Jeśli wejdzie Ci na głowę to już koniec, będzie coraz gorzej. Będzie żądała, abyś wstawał kilka razy w nocy do dziecka, bo ona zmęczona i nie ma siły. Jak wrócisz z pracy, to będzie oddawać Ci dziecko, abyś się nim zajmował. Jeśli nie będziesz chciał opiekować się dzieckiem, to zacznie wychodzić z domu, aby Cię do tego zmusić.

 

Babom odpierdala po urodzeniu dziecka.Fakt, że urodziły, uważają za największy cud, porównywalny ze zdobyciem Mount Everestu lub z wynalezieniem lekarstwa na raka.

 

Nie ma co odpuszczać. Rób dalej tak, jak do tej pory. Ona niech sobie pierdoli. Nie możesz mieć żadnej litości. Musisz być wypoczęty przed pracą, a po pracy przychodzisz zmęczony. Ty otrzymujesz rodzinę i odpowiadasz za nią bardziej niż ona. Jeśli dla niej opieka na dzieckiem jest takim dużym problemem, to zatrudnij opiekunkę, a ją wypierdol do roboty.

 

Na wszystkich kursach, szkołach rodzenia itp. położne tłumaczą babom, że to one mają zajmować się dziećmi i dbać o męża, bo on zarabia na rodzinę. Takie teorie są dla nich niewygodne, więc szybko o tym zapominają.

 

Nie pozwól na to, aby baba zmusiła Cię do opieki na dzieckiem. Pracujesz i masz inne sprawy na głowie. Ona ma zajmować się tylko dzieckiem, które prawie cały czas śpi. Nie ma nic innego do roboty. Spokojnie da sobie z tym radę i nie warto zwracać uwagi na jej pierdolenie.

 

Ja popełniłem ten błąd, że wstawałem do dziecka w nocy, bo tamtej się nie chciało, a mnie szkoda było dziecka. Po pracy znów zajmowałem się córką, aby się słuchać pierdolenia. Do roboty chodziłem jak zombie, a na koniec tamta i tak pierdoliła, że nigdy nie zajmowałem się dzieckiem.

 

One mają zryte łby w tyh sprawach. Corka była karmiona butelką i pytalem wprost, czy gdyby karmiła piersią, to też miałbym wstawać? - Tak! Bo jej brat wstaje razem z żoną do karmienia dziecka. Tia... Chyba tylko po to, żeby na jej cycki sobie popatrzeć.

 

Nie odpuszczaj. Robisz dobrze. Jeśli uznasz, ze jesteś w stanie poświęcić dziecku więcej czasu, to zrób tak. Otrzymujesz rodzinę że swojej pracy. Pomyśl, co by się stało, gdybyś pracę stracił... To nie byłoby dobre dla dziecka.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zainstaluj ukryte kamery w domu i policz ile dokładnie pracuje, jak wyjdzie mniej niż Twoje 9h, to znajdź jej zajęcia przez neta i niech dodatkowo zapierdala na rodzinę :D

Chociaż założę się, że wyjście na spacer, gdzie pierdoli z psiapsióła wlicza dokładnie całościowo do "pracy". Tak samo zakupy, zamiast ogarnąć wszystko w markecie, to pewnie zalicza wszystkie sklepy na osiedlu, gdzie w każdym sobie popierdoli z kasjerką. Mama pracuje na kasie, wie wszystko co się na osiedlu dzieje.

 

A co do czasu spędzonego z dzieckiem, to kumpel np dorobił hamulce rowerowe do wózka i np idzie na 2-3h na rolki pojeździć a młody śpi. Nie wiem ile ma lat ale nie chodzi i nie gada i dość lekki jest, więc chyba poniżej 1 roku. Tak samo np na basen go zabiera, ogólnie ogrom świata mu pokazuje i z tego co gada kumpel, to młody rozwija się dużo szybciej niż jego rówieśnicy. A skoro psychicznie jesteś wykończony to na fizyczne rzeczy pewnie masz ochotę to czemu nie robić tego z młodym. 

Edytowane przez radeq

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z takim dzieckiem można dosłownie wszystko. Sam zostawałem z córką parę razy i naprawdę udało się odpocząć. Zajmowałem się małą, przygotowałem obiad, posprzatałem, zdrzemnąłem się gdy spała i nawet miałem czas, aby pogadać z kumplem, bo coś chciał załatwić.

Pełen relaks. Gdy ex była w pobliżu, nigdy to się nie udawało. Ona na nic nie miała czasu i ciągle piłowała ryja.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To jest rasowa prośba o to, żebyś ją opierdolił z góry do dołu.

 

Tu nie chodzi o obecne dziecko, ona się zastanawia czy możecie mieć kolejne - sprawdzając jak się ma Twój stan psychofizyczny (czyli Twoje zdolności zdobywania świata).

Ona chce poczuć, że nie jesteś pizda po tym jak się dziecko urodziło i nadal jesteś samcem w którym się zakochała.

Z drugiej strony się rozleniwiła dzieckiem i domem - chce od Ciebie uzyskać kopa w tyłek (pozytywnego) aby coś zrobić ze sobą - może chce jednak wrócić do pracy albo to, żebyś wymagał od niej określonej roli.

 

Nie mówię, żebyś tutaj ją bił, groził czy coś - tylko żebyś dał pokaz jej swojej władzy, takiej prymitywnej w sposób inteligentny (nowoczesny).

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@toreador Takie małe dziecko jak Twoje, głównie tylko śpi...Nie ma przy nim zbyt dużo roboty.

Główny problem młodych rodziców, to jest tylko to nocne wstawanie.

Ale u Was sprawa jest prosta - Ty pracujesz , ona nie...więc to chyba jasne , że to ona ma wstawać w nocy , a nie Ty !

Ty masz być wypoczęty z rana , żeby dobrze pracować i zarabiać kasę.

A co by było, gdybyś przez niewyspanie/przemęczenie, spowodował wypadek, albo jakiś poważny błąd w robocie - i stracił tę pracę , albo nawet swoje życie/zdrowie ?

 

Ogólnie jednak , to tak jak już pisali bracia - chodzi o przetestowanie Ciebie, na ile ona sobie może pozwolić.

Twój wybór...

 

Ja, pomimo że byłem rycerzykiem, nie wstawałem w nocy. Mało tego, przeważnie spałem w drugim pokoju nawet.

I o dziwo te pierwsze lata mojego małżeństwa były całkiem dobre. Burzliwe, ale był jakiś szacunek u samiczki , i lodziki nawet też...

A potem mnie ugotowała jak żabę...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, toreador napisał:

Oczywiście, gdzieś w tle pojawia się uczucie, że przeginam. Z drugiej strony wiem, że jak pójdę

po jej myśli to: spadnie mi wydajność w pracy, prawie zero czasu dla siebie po pracy. I czuje 

w kościach, że pojawi się eskalacja żądań, również w innych obszarach.

    Nie odpuszczaj @toreador. Baba jest od domu i tyle. Zapewniłeś jej komfortowe warunki i starczy. Na jakiej podstawie ona ma jakiekolwiek roszczenia?

Ty jej i dziecku zapewniasz byt, a ona nawet tego nie potrafi uszanować. Kurwa, ciągle mało, a niech idzie do roboty jak jej mało, ale wtedy rozliczenie co do gotówki,

ja tyle, ty tyle. Kurwa jak tym babom we głowie się zajączkuje, zawsze mało.

 

   Chcesz wyjść z twarzą, trzymaj układ jak dotychczas. I kurwa żadnych mamek żeby ją odciążyć, żadnych. Od tego jest żeby zająć się dzieckiem, dużo więcej nie ma do roboty.

Patrz:

2 godziny temu, Silny napisał:

Klasyczne testowanie Ciebie, współczuję.

 

Ale teraz pytania:

 

1. Jak duży masz dom (plus minus)?

 

2. Czy masz lodówkę, pralkę, mikrofalę itd.?

 

3. Czy małżonka ma komputer z netem?

 

 

Jeszcze nie rozumiesz? Baba ma za dużo wolnego czasu, maszyny za nią robią. Reszta czasu w internecie. Ogarnij się Torreador, i zacznij babę rozliczać z czasu.

 

   Zrozumcie chłopaki że podpisując kontrakt małżeński obowiązuje on obie strony. Facet: ja ci utrzymanie, dzieci, opiekę i pieniądze. Baba: ja ci opiekę nad dziećmi, zadbany dom i sex na życzenie. I tyle

Każde odstępstwo od umowy ze strony baby, i godzenie się na to jest przejawem biało rycerstwa. Można ale w formie nagrody dla księżniczki. Chociaż to też nie jest wskazane.

 

   I jaka opiekunka do dzieci? Powaliło Cię, od tego jest matka, która jak widać jest znudzona, a Ty płacisz za jej stracony czas. To jest też kupowanie za pieniądze spokoju partnerki.

Ogarnij się.

 

Czytałeś tą historię

 

   

Czas decyzji  @  Nie wyszło mi wklejenie, ale jak tak dalej będziesz postępował to czeka Cię to samo.


 

 

Edytowane przez Adolf
8 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@toreador Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące. Szczególnie w tym wieku. Nie czujesz się zmęczony gdy jakiś czas nim się zajmujesz?

Zapewniam Cię, że po kilku dniach takiego siedzenia z nim dostałbyś pierdolca, a praca zawodowa byłaby odpoczynkiem psychicznym. Ale...

 

Nie zamieniajcie się rolami - Ty pracujesz w robocie, ona pracuje w domu. Koniec kropka. To tak na teraz...póki nie pójdzie do przedszkola. Nie wiemy czy Twoja żona to typ domatorki czy bizneswoman. Jak ten drugi to niestety źle.  

 

Co do zajmowania się dzieckiem. Fajnie opisał to @Miner. Pobaw się z dzieckiem, wyłącz mózg po robocie, zresetuj się. Dziecko też potrafi dać pozytywną energię i odwrotnie. 

Tylko nie rób z siebie niańki.

 

Co do naprzemiennej - nie sądzę, że dostaniesz takową.  

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dodam jeszcze ile trwa powiedzmy przygotowanie obiadu? Nie więcej niż 20-30 minut, bo dalej się samo gotuje. Ogarnięcie domu? Godzina! A przecież dzień w dzień nie robi się generalnych porządków, więc czasu jest jeszcze więcej. @toreador nic więcej tu nie ma do gadania: Ustalasz jasne zasady i ich się trzymasz. Nie podoba się jej? To niech pańcia idzie do pracy.

 

1 godzinę temu, Normalny napisał:

@toreador Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące. Szczególnie w tym wieku. Nie czujesz się zmęczony gdy jakiś czas nim się zajmujesz?

Zapewniam Cię, że po kilku dniach takiego siedzenia z nim dostałbyś pierdolca, a praca zawodowa byłaby odpoczynkiem psychicznym. Ale...

 

Nie można tego tak postrzegać. Umysł kobiety, a umysł faceta to dwie różne rzeczy. Facet pojmuje rzeczy na logikę, kobieta to emocje i dlatego jest stworzona biologicznie do opieki nad potomstwem. Kolega i tak dużo robi poświęcając dziecku tę godzinę czy dwie. Bobas podrośnie, zacznie więcej rozumieć to i czasu poświęci mu więcej.

Edytowane przez seba33
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
42 minuty temu, Normalny napisał:

Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące.

 

   Gówno wyczerpujące. Moja poszła na studia zaoczne, (sam ją zapisałem), jak dzieci miały 6 i 1,5 roku. Każdy co drugi weekend byłem z nimi sam.

Łaziłem z dziećmi do kościoła (jak miałem taką potrzebę, kiedyś). Nawet dostali pasem za brak szacunku do obrzędu. Wstyd dla mnie. Chodziliśmy na spacery, na basen. Cały dzien kreatywnie.

Ona tylko musiała ogarnąć uczelnię. Da się radę z dziećmi, nawet dom ogarnąć, bo ona się uczy i jest to na  chwałę domu. Ale nie przeginajmy. Jak ona jest w domu i ma tylko to

w obowiązkach, to nie ma czego jej żałować. Jest w swoim żywiole. Reszta to znudzenie doczesnością.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

0,5 roku a 1,5 roku to różnica.  

Nie chodzi mi czy ojciec ma zajmować się dzieckiem 1h czy 5h tylko, żeby zmienił podejście do tego zajmowania choćby na takie: 

7 minut temu, Adolf napisał:

....Łaziłem z dziećmi do kościoła ... Chodziliśmy na spacery, na basen. Cały dzien kreatywnie.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To po to wziął sobie zobe, aby pracować, ogarniać chałupę i zajmować się dziećmi? Co jej pozostanie, gdy mąż będzie za nią wszystko robił?

 

Oglądania telewizji i siedzenia przed komputerem nie zaliczam do prac domowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@toreador, usiądźcie razem w wolny dzień, daj jej kartkę i długopis a następnie powiedz, żeby wypisała co konkretnie robi + ile czasu jej to zajmuje. Jak się zacznie wykręcać = brak współpracy. Brak współpracy z jej strony = rygor w Twoim wykonaniu. Czyli tak jak pisali Bracia: montuj kamery i sam się przekonaj ile haruje a ile czasu przegląda fejsZbuka. Trzeba sprawie łeb upierdolić od samego początku, nie ma rozbestwiania się i koniec.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 minut temu, Medulla_Oblongata napisał:

Czyli tak jak pisali Bracia: montuj kamery i sam się przekonaj ile haruje a ile czasu przegląda fejsZbuka

 

   Tylko co z tego? Kiedy przedstawi się obraz z kamer? Wyjdzie z tego że ją szpieguje. Sama informacja z kamer odnośnie tego jak ona się zachowuje nie wiele wnosi. Ponieważ to jest rzecz prywatna.

Osobiście nie chciał bym tego oglądać ponieważ jest to wnikanie w sferę prywatności.

 

  Lepiej mieć, widać efekty. I za to rozliczać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W żadnym wypadku nie ustępować. Na metapoziomie jest to jak napisał Glux testowanie Ciebie, a bardziej przyziemnie to zwyczajny przejaw kobiecej niezdolności do samodyscypliny i wynik ograniczonego zbioru dostępnych tej płci rozrywek.

Pamiętam jak z moją ustaliłem, że będziemy w weekendy naprzemiennie wychodzić na długie (4-5 godzinne) spacery z Synem. Dla mnie była to czysta przyjemność - 1,5/2 godziny intensywnego marszu w parku, podczas gdy resztę czasu, kiedy mały spał, miałem na lekturę. Do dziś bardzo miło wspominam te spacery, niestety musiałem z nich zrezygnować DLA ZASADY, kiedy to Matka Polka zaczęła swoje, wbrew wcześniejszym postanowieniom, skracać do godziny, półtorej. Nudziły ją.

Mam znajomego, który w wyniku zawirowań z pracą siedział w domu z dzieckiem do 3 roku życia , a żona zarabiała na utrzymanie. Potem role się odwróciły -  do dzisiaj bardzo dobrze mówi o tamtym okresie nazywając go przedłużonymi wakacjami.

Ogólnie rzecz biorąc to wychowanie niemowlaka rozumiane jako praca jest stanowczo przewartościowane. Ogranicza jedynie kontakty towarzyskie i to stanowi przede wszystkim ból dupy wszystkich niewiast. Bo jak tu się spotkać w realu z Romano poznanym właśnie na czacie, przecież z wózkiem się tam nie uda...

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Herbu Mizogin O to właśnie chodzi! One uważają, że opieka nad dzieckiem, to jest jakiś mega wyczyn i ciężka praca. Naoglądały się pierdół w telewizji i powtarzają głupie hasła, których nie rozumieją.

Tylko baba jest w stanie robić taki burdel. Facet opiekując się dziećmi traktuje to jako swój obowiązek i potrafi przekuć to w rozrywkę dla siebie i dzieci. Zawsze można coś załatwić, odpocząć, gdy dziecko śpi. Tylko baby mają z tym ból dupy.

Sam przechodziłem przez coś takiego i w żaden sposób nie dało się ex przetłumaczyć pewnych rzeczy. Ona wie swoje i koniec.

Gdy mówiłem, że moja mama sama zajmowała się dwoma synami i potrafiła jeszcze ogarnąć dom, przygotować obiad, zrobić zakupy w czasach komuny, bez samochodu.... "to były inny czasy". No ręce opadają. Teraz baby są pizdowate i strasznie niezaradne. Same nie potrafią kompletnie nic. Niejeden facet sam zająłby się dziećmi, gdyby praca mu na to pozwalała. Facet by sobie z tym poradził. Baba - zawsze ma ból dupy.

 

Ja nigdy nie słyszałem narzekać mojej mamy. To było oczywiste, że ojciec pracuje i zarabia kasiorę, a ona ma zajmować się dziećmi. Teraz księżniczki uważają, że są zamykane przez złych mężczyzn w domu jak w klatce, a one chcą przecież być wolne. Szlag mnie trafia, jak słyszę narzekanie bab.

Nie wolno im odpuszczać! Baba jest od tego, aby zajmować się domem i dziećmi. Jak jej to nie pasuje, to niech wypierdala do roboty i opłaca opiekunkę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez magistersamica
      Cześć i czołem Samice! Dostałam namiary na wasze forum od znajomego. Temat dzieci jest tematem trudnym a konflikty między byłymi partnerami o dzieciaki jeszcze trudniejszym... I właśnie o tym postanowiłam pisać swoją pracę magisterską. Jestem w związku z facetem, który ma 2 synów w wieku przedszkolnym i szkolnym. Czy znajdzie się tu jakaś samica w takiej samej sytuacji jak moja?
    • Przez catwoman
      Mili Panowie  Powracam z tematem, w którym chyba gównoburzy nie będzie. Chyba
       
      Mianowicie ciekawi mnie jak Waszym zdaniem należy wychowywać dziewczynki. Oczywiście na temat tego jak to robić wiele zostało napisane, ale ciekawa jestem jakie macie spostrzeżenia w kontekście prawd życiowych płynących z tekstów Marka ;)  Wiadomo, natura naturą, ale wzorce i postawy wyniesione z domu wpływ na człowieka mają i to całkiem spory. O ile o wychowanie chłopców nie muszę pytać, to ciekawi mnie jak widzicie wychowanie córki. Nie wiem czy są na forum jacyś ojcowie córek, ale na ich opiniach zależy mi najbardziej, gdyż w stosunku do swojego dziecka trudno nie mieć stosunku emocjonalnego, więc na jakimś polu się chyba zrozumiemy  Wiadomo, wszystkie kobiety to czyjeś córki, domyślam się, że większość z Was najchętniej widziałby kobietę służącą mężczyźnie, jednak kiedy pomyślicie tak o własnej córce to... no właśnie, co?
       
      Pozwolę się podzielić swoimi spotrzeżeniami na ten temat. Zacznę od banału - moim zdaniem dziewczynka powinna wiedzieć, że uroda przemija. Tak jak sobie policzymy, to kobieta może być piękna w wieku powiedzmy 15-35 lat, czyli przez 20 lat, czyli dajmy na to 25% całej długości życia. Po 35 roku życia może już być tylko w najlepszym wypadku "ładna, jak na swój wiek"  Należałoby więc "inwestować" w wykształcenie, wiedzę, zainteresowania, ale z drugiej strony - zbyt wykształcona to też niedobrze, im lepsze wykształcenie tym więcej "singielek" a i baby takie czasami są nie do zniesienia. 
      Stosunek matki do ojca to moim zdaniem filar wychowania. Mam koleżankę która ma 9-letnią córkę. Jej mąż (ojciec małej) to prosty chłopak po podstawówce, pracownik fizyczny. Umysł niezbyt lotny, czasami nie ogarnia zadań domowych córki (o ile się nie mylę, 3 klasa podstawówki), koleżanka ma skończone studia, co prawda żadna rewelacja, ale jednak zasób słownictwa, wiedza itp. na innym poziomie niż on. Myślę, że domyślacie się jak męża szanuje małżonka. Niestety córka kopiuje zachowania matki i chłop jest poniżany w domu, na co nie zasłużył. Do pewnego momentu tylko słuchałam narzekań koleżanki na męża, nie chciałam drążyć tematu, bo trudno dyskutować jak mi np. mówiła, że jej małżonek nie ma w zwyczaju brać codziennie prysznica (przypominam: pracownik fizyczny), a jak wiadomo, kobieta wybaczy, że jesteś gruby, ale że śmierdzisz - już nie. Nie mniej od jakiegoś czasu zaczęłam stawać w obronie jej małżonka, mówiąc, że nie powinna tak wypowiadać się przy córce, bo to w końcu druga najbliższa córce osoba, a młoda w przyszłości to "kastrowanie" faceta będzie powielać itp. Także stosunek rodziców wobec siebie na pewno jest kluczowy, opisany przypadek jest skrajny, ale niestety - zdarza się i tak. Mój mąż na szczęście jest mądrzejszy ode mnie, więc akurat pod tym względem nie boję się, że pójdę w takie klimaty   
       
      Jak mi coś jeszcze przyjdzie na myśl, to dopiszę, pierwszy post nie może być za długi, bo nikt nie przeczyta, nie odpowie i gdzie wtedy moja atencja??? :<  
       
      Pozdrawiam
    • Przez Mandeep
      Panowie,
       
      czy Waszym zdaniem, mężczyczna powinien być przy porodzie?
      W marcu na świat przychodzi mój syn, zastanawiam się czy być przy porodzie. Jaki wyglądają Wasze doświadczenia, plusy i minusy?
       
    • Przez Grzenio
      Coś mnie czasem zżera. Kiedyś już o tym pisałem. Moja pierwsza żona to straszna kanalia była. Po prostu zła kobieta. Moja matka mi o tym mówiła z 15 lat temu, to nie wierzyłem, tylko się na nią obraziłem za to. Dziś już jak z matrixa wychodzę to wiele rzeczy sobie uświadamiam i dociera. Ogólnie to jakoś radzę sobie z negatywnymi emocjami, ale jak wygląda stan na teraz. Około 3 lata temu pierwsza Ex nastawiła dzieci (2 synów 26, 24 oraz córkę 21) przeciwko mnie. Unikają permanentnie kontaktu ze mną. Oczywiście przestałem po jakimś czasie się do nich odzywać, bo nie będę z siebie robił kompletnej szmaty.
       
      Około roku temu pozwały mnie o alimenty. Uwaga! Po 3.000 na twarz. Bo skoro ja jeżdżę Porsche 911 Turbo i na FB mam zdjęcia z New York City i pomieszkuję na Wyspach Kanaryjskich to one też chcą. Oczywiście. Mój błąd, bo mocno rozpieszczone były. Przez 10 lat po rozwodzie 3-4 razy w roku wakacje za granicą. A to narty w Austrii, Chorwacja, Kanary, Kenia, weekendy w Berlinie. Cokolwiek potrzebowały/chciały to ich matka zawsze im mówiła "idźcie do ojca". No i ostatecznie z ojca stałem się bankomatem. Jak 3 lata temu powiedziałem "stop" i powstał poważny konflikt z 1. ex o udziały w jakiejś starej spółce z o.o i nieruchomości no to PIZDA. Ogólnie i tak wyjebała mnie na jakieś 100.000 PLN ale chuj jej w dupę.
       
      W pismach procesowych do sądu (sprawa alimentacyjna toczyła się rok - w listopadzie doszło do ugody: najstarszy jednorazowo 6k; średni 500/mc; najmłodsza 1300/mc) robiły ze mnie takiego potwora, że sąd w którymś momencie zapytał się, czy to sprawa alimentacyjna czy sprawa o pozbawienie praw rodzicielskich. Ostatecznie ich pisma procesowe stanowią załącznik do testamentu z wydziedziczeniem ich - testament jest dzięki temu niepodważalny.
       
      Martwi mnie jedno. W rodzinie mojej 1. ex jest już pewien precedens. Jest to ojciec mojej byłej teściowej (dziadek 1. ex). Panuje tam zmowa milczenia na jego temat. Na pytanie o jego osobę teściowa (jak również jej brat) robili takie miny, że zegary w domu się zatrzymywały i obraz w TV również. Nikt nic nie wie. Więc chyba również się postawił babci. Teść nie żyje - baba go wykończyła, jak 1. ex miała 20 lat. Więc wzorzec rodziny był. Wykończyć starego - dzieci mają się wychowywać bez ojca.
       
      Obecnie dzieciaki chodzą po mieście i mówią, że chuj jestem (znajomi donieśli). Trudno. Sobie (i matce) świadectwo wystawiają. Teściowa chodzi po mieście i mówi, że jest dumna z córki, że jej wnuki nastawiła przeciw ojcu, bo chuj jestem (znajomi donieśli).
       
      Czy te dzieciaki kiedykolwiek zrozumieją ten matrix, w który je matka wpakowała?
      Czy zrozumieją, jak same będą z matrixie ze swoimi żonami/mężami?
      Czy zrozumieją, że poprawne relacje z ojcem są potrzebne aby być (w miarę) szczęśliwym?
      Czy kiedykolwiek się do mnie odezwą?
       
      Ogólnie to jakoś staram się nie myśleć o tych dzieciakach, chociaż chyba nie ma dnia, abym nie myślał.
       
      Jednak czasem są takie dni, że przychodzi do mnie taka fala nienawiści do 1. ex,  Ja bardzo chciałbym aby mi to przeszło permanentnie raz na zawsze, bo wiem, ze to mnie niszczy. Po chuj mi to.
       
      Jakimi afirmacjami mam sobie z tym poradzić, bo mnie to męczy i przeszkadza w pracy i normalnym funkcjonowaniu (z naciskiem na pracę).
      Jak taka fala przyjdzie, to nie mogę spać po nocach i wtedy Trittico na sen i rano niewyraźnie mówię.
       
      Już nawet z prywatnej galerii fotografii wywaliłem ich zdjęcia, bo co wchodziłem, to ciągle mi gdzieś wyskakiwali.
       
      Czy afirmacje pomogą? Czas? Pomóżcie, bo już mnie to poważnie wkurwia.
       
       
       
    • Przez Voqlsky
      Witam tytuł w wyszukiwarce "nie znaleziono" więc wklejam Wpływ kreskówek na psychikę dzieci , dokument Rosyjski 
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.