Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
toreador

Dziecko i podział obowiązków między rodzicami

Rekomendowane odpowiedzi

toreador    263

Mam pytanie, głównie do braci z dziećmi i partnerką.

Aczkolwiek celne uwagi od reszty również mile widziane.

 

Mamy z żoną małe dziecko. Ona poszła na macierzyński i potem została w domu

a ja nadal pracuje i utrzymuję nas wszystkich. Powiedziałem, że małym dzieckiem

głównie opiekuje się matka, a jak podrośnie to stopniowo wkracza ojciec.

Zgodziłem się, że będę dodatkowo opiekował się dzieckiem przez 1h w dni kiedy pracuje 

oraz nieco ponad 2h w dni kiedy mam wolne. Praca z dojazdami zajmuje mi

około 9h dziennie. Ponieważ większość czasu muszę w niej myśleć i być skupiony

to wracam z niej zjebany jak koń po westernie.

 

Co jakiś czas mówiła mi, że 1h to za mało czasu, brakuje jej na gotowanie, sprzątanie i inne czynności.

Odpowiadałem krótko, żeby lepiej zarządzała czasem.

Kończyło się krótkim wkurwem i rzeczy wracały do normy.

I tak to się kręciło przez kilka miesięcy.

 

W tym tygodniu przechodzę zmasowany atak. Mówi mi, że chciałaby, abym wstawał w nocy.

Ja odpowiadam, że jak będę wstawał w nocy, to w dzień będę zombi i za chuja nie skupie się na robocie.

Stanowcze nie. Wtedy opcja numer dwa, wydłużyć mój czas do 2h. Na co ja odpowiadam, że 

potrzebuje odpocząć po pracy i że podzieliliśmy się obowiązkami - ona dom a ja utrzymanie go.

Wtedy ona mówi, że ona pracuje 23h na dobę a ja tylko 9h. Kiedyś jej powiedziałem, że

jej praca, mimo, że pracuje 23h, po wycenieniu wychodzi część pieniędzy, które przynoszę

do domu. Wpadła w mały szał i powiedziała, że pieniądze są różne ale jej wkład jest większy.

 

Powoli zaczynają mnie te gadki wkurwiać. Jeśli sprawa dojdzie do muru to nie wykluczam 

rozwodu i opieki naprzemiennej (wynajmę opiekunkę na mój czas). Ale na chwile obecną jest

to rozwiązanie ostateczne i obserwuje rozwój wydarzeń.

 

Oczywiście, gdzieś w tle pojawia się uczucie, że przeginam. Z drugiej strony wiem, że jak pójdę

po jej myśli to: spadnie mi wydajność w pracy, prawie zero czasu dla siebie po pracy. I czuje 

w kościach, że pojawi się eskalacja żądań, również w innych obszarach.

 

Jak to wygląda(ło) u Was?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
seba33    483

@toreador w takim razie zaproponuj jedno rozwiązanie: Ty zostajesz z dzieckiem, ona idzie do pracy na te przysłowiowe 8 godzin. Dam sobie łapę odciąć, że nie przystanie na taki układ, bo jej jest po prostu wygodnie. Ty utrzymujesz dom i rodzinę i masz prawo mieć czas na relaks i odpoczynek. Twoja pani Cię testuje, metodą - jak pisał Wielebny Marek - gotującej się żaby. W żadnym wypadku nie odpuszczaj, bo jak raz pozwolisz, posunie się o krok dalej. Musisz być twary i nieustępliwy. No bo przecież Ty odpoczywasz te 9 godzin, a ona biedna tak haruje :D

  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Miner    303

Nie do końca @seba33. Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko. Nie okłamujmy się. Po 8-10 h pracy (nawet mocno umysłowej) ruch i oderwanie od pracy jest bardzo potrzebne, a przy dziecku można w ten sposób odpocząć. Ja wiem, że to potrafi być nudne jak flaki z olejem, dlatego pytam o wiek. Ale nie polecam uciekać od kontaktu z małym dzieckiem.

 

Z drugiej strony masz niepowtarzalną szansę wpłynąć i wychować dziecko. To nie musi być 6 h udręki z bachorkiem. To mogą być 2-3 h z małą istotą, która dużo od Ciebie chłonie (nawet nie wiesz kiedy ...). W moim odczuciu mężczyźni potrafią więcej nauczyć dzieci niż kobiety - dlatego tak do tego podchodzę, a pierwsze 3-4 lata dziecka procentują u Niego na caaaaałe życie.

 

ps. mnóstwo osób, które osiągnęły ogromne sukcesy w życiu, były dziećmi którym dużo czasu poświęcili mężczyźni (dziadkowie, ojcowie, wujkowie).

Edytowane przez Miner
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
seba33    483

@Miner tu nie chodzi o brak kontaktu z dzieckiem. Dziecko w wieku niemowlęcym ma bardzo ograniczony kontakt z ojcem, dopiero jak osiągnie wiek powiedzmy od 3 lat ojciec zaczyna się angażować w wychowanie i uczyć świata. Ale problem leży gdzie indziej. Gość zasuwa na rodzinę, kobieta zajmuje się dzieckiem i domem. I tak robi dużo zajmując się dzieckiem przez tą godzinę. Loszka testuje go teraz jak daleko może sobie pozwolić. Czy chłop, który zapierdala na całą rodzinę ma jeszcze wstawać w nocy ? No bez jaj! Poza tym nie mówmy, że opieka nad niemowlakiem to taka bardzo ciężka praca. Ogarniecie domu? Mi o hucznej imprezie zajmuje to godzinę. Dziecko, a zwłaszcza te kilkumiesięczne 80% czasu śpi. Mam dwóch synów i przeżywałem coś podobnego. Kończyło się na tym, że dzieciak spał a loszka siedziała na kompie. Więc o czym my tu mówimy. Gdyby chodziła do pracy - sprawa jest jasna: równa opieka, a skoro zgodzili się na system patriarchalny, więc role zostały ustalone. Oczywiście kobietom nigdy nie dogodzisz.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
slavex    143
45 minut temu, seba33 napisał:

Ty zostajesz z dzieckiem, ona idzie do pracy na te przysłowiowe 8 godzin. Dam sobie łapę odciąć, że nie przystanie na taki układ, bo jej jest po prostu wygodnie.

Inna wersja. 

Dobra kotku ja zostaję w domu a ty pracuj, tylko masz przynieść tyle kasy co ja wyciągam.  Podejrzewam, że doby by jej starczyło by tą kasę zarobić (jeżeli mówimy o normalnej pracy, a nie sponsoring albo awans "przez łóżko"). 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mr Bread    98

Problemem tego świata jest to, że każdy chciał by wszystkiego, ale wszystkiego w praktyce nie można mieć. Twoja żona musi to zrozumieć, inaczej dziecko dostanie zły przykład.

W tym czasie to ona musi poświęcić najwięcej czasu dziecku, to ona wie najlepiej jak opiekować się dzieckiem. Niech ewentualnie poprosi kogo innego do pomocy, jeśli ktoś jest w pobliżu.

Bez twoich pieniędzy nic nie zdziałacie. 

To wcale nie jest super sprawa dla faceta, wiem z doświadczenia (mój syn mając już półtora roku nieźle rośnie i rozwija się, paroletnie dzieci mojego kuzyna wykazują duże zainteresowanie światem). Ale z roku na rok dziecko będzie coraz bardziej samodzielne, będzie też patrzeć i na tatę i wtedy będzie to niezła frajda, jeśli oczywiście małżonkowie nie będą sobie skakać do oczu ale nawzajem pomagać.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
toreador    263
1 minutę temu, Silny napisał:

1. Jak duży masz dom (plus minus)?

 

2. Czy masz lodówkę, pralkę, mikrofalę itd.?

 

3. Czy małżonka ma komputer z netem?

 

1. Duży

2. Tak

3. Tak

 

O co chodzi?

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dobi    1459

Jak powiedzieli koledzy, ona testuje. Sprawdza, na ile może sobie pozwolić. Jeśli wejdzie Ci na głowę to już koniec, będzie coraz gorzej. Będzie żądała, abyś wstawał kilka razy w nocy do dziecka, bo ona zmęczona i nie ma siły. Jak wrócisz z pracy, to będzie oddawać Ci dziecko, abyś się nim zajmował. Jeśli nie będziesz chciał opiekować się dzieckiem, to zacznie wychodzić z domu, aby Cię do tego zmusić.

 

Babom odpierdala po urodzeniu dziecka.Fakt, że urodziły, uważają za największy cud, porównywalny ze zdobyciem Mount Everestu lub z wynalezieniem lekarstwa na raka.

 

Nie ma co odpuszczać. Rób dalej tak, jak do tej pory. Ona niech sobie pierdoli. Nie możesz mieć żadnej litości. Musisz być wypoczęty przed pracą, a po pracy przychodzisz zmęczony. Ty otrzymujesz rodzinę i odpowiadasz za nią bardziej niż ona. Jeśli dla niej opieka na dzieckiem jest takim dużym problemem, to zatrudnij opiekunkę, a ją wypierdol do roboty.

 

Na wszystkich kursach, szkołach rodzenia itp. położne tłumaczą babom, że to one mają zajmować się dziećmi i dbać o męża, bo on zarabia na rodzinę. Takie teorie są dla nich niewygodne, więc szybko o tym zapominają.

 

Nie pozwól na to, aby baba zmusiła Cię do opieki na dzieckiem. Pracujesz i masz inne sprawy na głowie. Ona ma zajmować się tylko dzieckiem, które prawie cały czas śpi. Nie ma nic innego do roboty. Spokojnie da sobie z tym radę i nie warto zwracać uwagi na jej pierdolenie.

 

Ja popełniłem ten błąd, że wstawałem do dziecka w nocy, bo tamtej się nie chciało, a mnie szkoda było dziecka. Po pracy znów zajmowałem się córką, aby się słuchać pierdolenia. Do roboty chodziłem jak zombie, a na koniec tamta i tak pierdoliła, że nigdy nie zajmowałem się dzieckiem.

 

One mają zryte łby w tyh sprawach. Corka była karmiona butelką i pytalem wprost, czy gdyby karmiła piersią, to też miałbym wstawać? - Tak! Bo jej brat wstaje razem z żoną do karmienia dziecka. Tia... Chyba tylko po to, żeby na jej cycki sobie popatrzeć.

 

Nie odpuszczaj. Robisz dobrze. Jeśli uznasz, ze jesteś w stanie poświęcić dziecku więcej czasu, to zrób tak. Otrzymujesz rodzinę że swojej pracy. Pomyśl, co by się stało, gdybyś pracę stracił... To nie byłoby dobre dla dziecka.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
radeq    644

Zainstaluj ukryte kamery w domu i policz ile dokładnie pracuje, jak wyjdzie mniej niż Twoje 9h, to znajdź jej zajęcia przez neta i niech dodatkowo zapierdala na rodzinę :D

Chociaż założę się, że wyjście na spacer, gdzie pierdoli z psiapsióła wlicza dokładnie całościowo do "pracy". Tak samo zakupy, zamiast ogarnąć wszystko w markecie, to pewnie zalicza wszystkie sklepy na osiedlu, gdzie w każdym sobie popierdoli z kasjerką. Mama pracuje na kasie, wie wszystko co się na osiedlu dzieje.

 

A co do czasu spędzonego z dzieckiem, to kumpel np dorobił hamulce rowerowe do wózka i np idzie na 2-3h na rolki pojeździć a młody śpi. Nie wiem ile ma lat ale nie chodzi i nie gada i dość lekki jest, więc chyba poniżej 1 roku. Tak samo np na basen go zabiera, ogólnie ogrom świata mu pokazuje i z tego co gada kumpel, to młody rozwija się dużo szybciej niż jego rówieśnicy. A skoro psychicznie jesteś wykończony to na fizyczne rzeczy pewnie masz ochotę to czemu nie robić tego z młodym. 

Edytowane przez radeq

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dobi    1459

Z takim dzieckiem można dosłownie wszystko. Sam zostawałem z córką parę razy i naprawdę udało się odpocząć. Zajmowałem się małą, przygotowałem obiad, posprzatałem, zdrzemnąłem się gdy spała i nawet miałem czas, aby pogadać z kumplem, bo coś chciał załatwić.

Pełen relaks. Gdy ex była w pobliżu, nigdy to się nie udawało. Ona na nic nie miała czasu i ciągle piłowała ryja.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GluX    2968

To jest rasowa prośba o to, żebyś ją opierdolił z góry do dołu.

 

Tu nie chodzi o obecne dziecko, ona się zastanawia czy możecie mieć kolejne - sprawdzając jak się ma Twój stan psychofizyczny (czyli Twoje zdolności zdobywania świata).

Ona chce poczuć, że nie jesteś pizda po tym jak się dziecko urodziło i nadal jesteś samcem w którym się zakochała.

Z drugiej strony się rozleniwiła dzieckiem i domem - chce od Ciebie uzyskać kopa w tyłek (pozytywnego) aby coś zrobić ze sobą - może chce jednak wrócić do pracy albo to, żebyś wymagał od niej określonej roli.

 

Nie mówię, żebyś tutaj ją bił, groził czy coś - tylko żebyś dał pokaz jej swojej władzy, takiej prymitywnej w sposób inteligentny (nowoczesny).

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
RedBull1973    1476

@toreador Takie małe dziecko jak Twoje, głównie tylko śpi...Nie ma przy nim zbyt dużo roboty.

Główny problem młodych rodziców, to jest tylko to nocne wstawanie.

Ale u Was sprawa jest prosta - Ty pracujesz , ona nie...więc to chyba jasne , że to ona ma wstawać w nocy , a nie Ty !

Ty masz być wypoczęty z rana , żeby dobrze pracować i zarabiać kasę.

A co by było, gdybyś przez niewyspanie/przemęczenie, spowodował wypadek, albo jakiś poważny błąd w robocie - i stracił tę pracę , albo nawet swoje życie/zdrowie ?

 

Ogólnie jednak , to tak jak już pisali bracia - chodzi o przetestowanie Ciebie, na ile ona sobie może pozwolić.

Twój wybór...

 

Ja, pomimo że byłem rycerzykiem, nie wstawałem w nocy. Mało tego, przeważnie spałem w drugim pokoju nawet.

I o dziwo te pierwsze lata mojego małżeństwa były całkiem dobre. Burzliwe, ale był jakiś szacunek u samiczki , i lodziki nawet też...

A potem mnie ugotowała jak żabę...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adolf    2518
6 godzin temu, toreador napisał:

Oczywiście, gdzieś w tle pojawia się uczucie, że przeginam. Z drugiej strony wiem, że jak pójdę

po jej myśli to: spadnie mi wydajność w pracy, prawie zero czasu dla siebie po pracy. I czuje 

w kościach, że pojawi się eskalacja żądań, również w innych obszarach.

    Nie odpuszczaj @toreador. Baba jest od domu i tyle. Zapewniłeś jej komfortowe warunki i starczy. Na jakiej podstawie ona ma jakiekolwiek roszczenia?

Ty jej i dziecku zapewniasz byt, a ona nawet tego nie potrafi uszanować. Kurwa, ciągle mało, a niech idzie do roboty jak jej mało, ale wtedy rozliczenie co do gotówki,

ja tyle, ty tyle. Kurwa jak tym babom we głowie się zajączkuje, zawsze mało.

 

   Chcesz wyjść z twarzą, trzymaj układ jak dotychczas. I kurwa żadnych mamek żeby ją odciążyć, żadnych. Od tego jest żeby zająć się dzieckiem, dużo więcej nie ma do roboty.

Patrz:

2 godziny temu, Silny napisał:

Klasyczne testowanie Ciebie, współczuję.

 

Ale teraz pytania:

 

1. Jak duży masz dom (plus minus)?

 

2. Czy masz lodówkę, pralkę, mikrofalę itd.?

 

3. Czy małżonka ma komputer z netem?

 

 

Jeszcze nie rozumiesz? Baba ma za dużo wolnego czasu, maszyny za nią robią. Reszta czasu w internecie. Ogarnij się Torreador, i zacznij babę rozliczać z czasu.

 

   Zrozumcie chłopaki że podpisując kontrakt małżeński obowiązuje on obie strony. Facet: ja ci utrzymanie, dzieci, opiekę i pieniądze. Baba: ja ci opiekę nad dziećmi, zadbany dom i sex na życzenie. I tyle

Każde odstępstwo od umowy ze strony baby, i godzenie się na to jest przejawem biało rycerstwa. Można ale w formie nagrody dla księżniczki. Chociaż to też nie jest wskazane.

 

   I jaka opiekunka do dzieci? Powaliło Cię, od tego jest matka, która jak widać jest znudzona, a Ty płacisz za jej stracony czas. To jest też kupowanie za pieniądze spokoju partnerki.

Ogarnij się.

 

Czytałeś tą historię

 

   

Czas decyzji  @  Nie wyszło mi wklejenie, ale jak tak dalej będziesz postępował to czeka Cię to samo.


 

 

Edytowane przez Adolf
  • Like 8

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Normalny    1128

@toreador Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące. Szczególnie w tym wieku. Nie czujesz się zmęczony gdy jakiś czas nim się zajmujesz?

Zapewniam Cię, że po kilku dniach takiego siedzenia z nim dostałbyś pierdolca, a praca zawodowa byłaby odpoczynkiem psychicznym. Ale...

 

Nie zamieniajcie się rolami - Ty pracujesz w robocie, ona pracuje w domu. Koniec kropka. To tak na teraz...póki nie pójdzie do przedszkola. Nie wiemy czy Twoja żona to typ domatorki czy bizneswoman. Jak ten drugi to niestety źle.  

 

Co do zajmowania się dzieckiem. Fajnie opisał to @Miner. Pobaw się z dzieckiem, wyłącz mózg po robocie, zresetuj się. Dziecko też potrafi dać pozytywną energię i odwrotnie. 

Tylko nie rób z siebie niańki.

 

Co do naprzemiennej - nie sądzę, że dostaniesz takową.  

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
seba33    483

Dodam jeszcze ile trwa powiedzmy przygotowanie obiadu? Nie więcej niż 20-30 minut, bo dalej się samo gotuje. Ogarnięcie domu? Godzina! A przecież dzień w dzień nie robi się generalnych porządków, więc czasu jest jeszcze więcej. @toreador nic więcej tu nie ma do gadania: Ustalasz jasne zasady i ich się trzymasz. Nie podoba się jej? To niech pańcia idzie do pracy.

 

1 godzinę temu, Normalny napisał:

@toreador Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące. Szczególnie w tym wieku. Nie czujesz się zmęczony gdy jakiś czas nim się zajmujesz?

Zapewniam Cię, że po kilku dniach takiego siedzenia z nim dostałbyś pierdolca, a praca zawodowa byłaby odpoczynkiem psychicznym. Ale...

 

Nie można tego tak postrzegać. Umysł kobiety, a umysł faceta to dwie różne rzeczy. Facet pojmuje rzeczy na logikę, kobieta to emocje i dlatego jest stworzona biologicznie do opieki nad potomstwem. Kolega i tak dużo robi poświęcając dziecku tę godzinę czy dwie. Bobas podrośnie, zacznie więcej rozumieć to i czasu poświęci mu więcej.

Edytowane przez seba33
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adolf    2518
42 minuty temu, Normalny napisał:

Aby oddać żonie sprawiedliwość trzeba przyznać, że przebywanie z dzieckiem 24h jest wyczerpujące.

 

   Gówno wyczerpujące. Moja poszła na studia zaoczne, (sam ją zapisałem), jak dzieci miały 6 i 1,5 roku. Każdy co drugi weekend byłem z nimi sam.

Łaziłem z dziećmi do kościoła (jak miałem taką potrzebę, kiedyś). Nawet dostali pasem za brak szacunku do obrzędu. Wstyd dla mnie. Chodziliśmy na spacery, na basen. Cały dzien kreatywnie.

Ona tylko musiała ogarnąć uczelnię. Da się radę z dziećmi, nawet dom ogarnąć, bo ona się uczy i jest to na  chwałę domu. Ale nie przeginajmy. Jak ona jest w domu i ma tylko to

w obowiązkach, to nie ma czego jej żałować. Jest w swoim żywiole. Reszta to znudzenie doczesnością.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Normalny    1128

0,5 roku a 1,5 roku to różnica.  

Nie chodzi mi czy ojciec ma zajmować się dzieckiem 1h czy 5h tylko, żeby zmienił podejście do tego zajmowania choćby na takie: 

7 minut temu, Adolf napisał:

....Łaziłem z dziećmi do kościoła ... Chodziliśmy na spacery, na basen. Cały dzien kreatywnie.

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dobi    1459

To po to wziął sobie zobe, aby pracować, ogarniać chałupę i zajmować się dziećmi? Co jej pozostanie, gdy mąż będzie za nią wszystko robił?

 

Oglądania telewizji i siedzenia przed komputerem nie zaliczam do prac domowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@toreador, usiądźcie razem w wolny dzień, daj jej kartkę i długopis a następnie powiedz, żeby wypisała co konkretnie robi + ile czasu jej to zajmuje. Jak się zacznie wykręcać = brak współpracy. Brak współpracy z jej strony = rygor w Twoim wykonaniu. Czyli tak jak pisali Bracia: montuj kamery i sam się przekonaj ile haruje a ile czasu przegląda fejsZbuka. Trzeba sprawie łeb upierdolić od samego początku, nie ma rozbestwiania się i koniec.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adolf    2518
13 minut temu, Medulla_Oblongata napisał:

Czyli tak jak pisali Bracia: montuj kamery i sam się przekonaj ile haruje a ile czasu przegląda fejsZbuka

 

   Tylko co z tego? Kiedy przedstawi się obraz z kamer? Wyjdzie z tego że ją szpieguje. Sama informacja z kamer odnośnie tego jak ona się zachowuje nie wiele wnosi. Ponieważ to jest rzecz prywatna.

Osobiście nie chciał bym tego oglądać ponieważ jest to wnikanie w sferę prywatności.

 

  Lepiej mieć, widać efekty. I za to rozliczać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Herbu Mizogin    277

W żadnym wypadku nie ustępować. Na metapoziomie jest to jak napisał Glux testowanie Ciebie, a bardziej przyziemnie to zwyczajny przejaw kobiecej niezdolności do samodyscypliny i wynik ograniczonego zbioru dostępnych tej płci rozrywek.

Pamiętam jak z moją ustaliłem, że będziemy w weekendy naprzemiennie wychodzić na długie (4-5 godzinne) spacery z Synem. Dla mnie była to czysta przyjemność - 1,5/2 godziny intensywnego marszu w parku, podczas gdy resztę czasu, kiedy mały spał, miałem na lekturę. Do dziś bardzo miło wspominam te spacery, niestety musiałem z nich zrezygnować DLA ZASADY, kiedy to Matka Polka zaczęła swoje, wbrew wcześniejszym postanowieniom, skracać do godziny, półtorej. Nudziły ją.

Mam znajomego, który w wyniku zawirowań z pracą siedział w domu z dzieckiem do 3 roku życia , a żona zarabiała na utrzymanie. Potem role się odwróciły -  do dzisiaj bardzo dobrze mówi o tamtym okresie nazywając go przedłużonymi wakacjami.

Ogólnie rzecz biorąc to wychowanie niemowlaka rozumiane jako praca jest stanowczo przewartościowane. Ogranicza jedynie kontakty towarzyskie i to stanowi przede wszystkim ból dupy wszystkich niewiast. Bo jak tu się spotkać w realu z Romano poznanym właśnie na czacie, przecież z wózkiem się tam nie uda...

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dobi    1459

@Herbu Mizogin O to właśnie chodzi! One uważają, że opieka nad dzieckiem, to jest jakiś mega wyczyn i ciężka praca. Naoglądały się pierdół w telewizji i powtarzają głupie hasła, których nie rozumieją.

Tylko baba jest w stanie robić taki burdel. Facet opiekując się dziećmi traktuje to jako swój obowiązek i potrafi przekuć to w rozrywkę dla siebie i dzieci. Zawsze można coś załatwić, odpocząć, gdy dziecko śpi. Tylko baby mają z tym ból dupy.

Sam przechodziłem przez coś takiego i w żaden sposób nie dało się ex przetłumaczyć pewnych rzeczy. Ona wie swoje i koniec.

Gdy mówiłem, że moja mama sama zajmowała się dwoma synami i potrafiła jeszcze ogarnąć dom, przygotować obiad, zrobić zakupy w czasach komuny, bez samochodu.... "to były inny czasy". No ręce opadają. Teraz baby są pizdowate i strasznie niezaradne. Same nie potrafią kompletnie nic. Niejeden facet sam zająłby się dziećmi, gdyby praca mu na to pozwalała. Facet by sobie z tym poradził. Baba - zawsze ma ból dupy.

 

Ja nigdy nie słyszałem narzekać mojej mamy. To było oczywiste, że ojciec pracuje i zarabia kasiorę, a ona ma zajmować się dziećmi. Teraz księżniczki uważają, że są zamykane przez złych mężczyzn w domu jak w klatce, a one chcą przecież być wolne. Szlag mnie trafia, jak słyszę narzekanie bab.

Nie wolno im odpuszczać! Baba jest od tego, aby zajmować się domem i dziećmi. Jak jej to nie pasuje, to niech wypierdala do roboty i opłaca opiekunkę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się tutaj

  • Podobna zawartość

    • Przez Zukko
      Panowie, proste pytanie - wolelibyście mieć syna czy córkę? I dlaczego?
    • Przez Bojkot
      Wiele na tym forum przeczytałem deklaracji niczym z „Misia”, o tym, że w życiu się nie ożenię!

      Ale wszystko ma swoje zady i walety! W każdej sytuacji można zachować kontrolę nad swoim życiem, o ile wie się co należy, jak i kiedy robić oraz gdy ma się taką możliwość. Do młodzieży, nie myślcie, że pozostając singlem rozwiązaliście już swój główny problem.

      Mnie też, nigdy specjalnie nie ciągnęło do małżeństwa, ani nawet dzieci, nie za bardzo chciałem brać je nawet na ręce.

      We wczesnej młodości po dość jednoznacznych doświadczeniach z kobietami, głównie w związkach, stwierdziłem, że jak już, to nie wcześniej jak między 30 a 40 rokiem życia pomyślę nad tą sprawą.

      Gdy żeniłem się z moją kobietą, miałem jakieś 35 lat i „chodziliśmy” ze sobą już od około 8 lat.

      Co mnie przekonało?

      Miałem kiedyś okazję być zaproszonym na obchody  bodaj 50 rocznicy ślubu pewnej nobliwej pary. Okazało się, że para owa miała chyba 8 dzieci. Każde z tych, miało też od ok 5 do 7 dzieci (wnuki). Niektóre wnuki miały już po 2 do 3 dzieci, razem ze swoimi kobietami/ mężczyznami, rodzeństwem solenizantów (czyli tylko najbliższa rodzina) było ok 120 osób. Uderzające  było to, że utrzymywali dość bliskie prawie codzienne stosunki (mieszkali w obrębie 100 km od siebie).

      Co mnie tak ruszyło?

      Ludzie normalni, zwykli, ale ich siłą była rodzina (jak w mafii), w ramach której można było znaleźć bezinteresowną pomoc prawie w każdej dziedzinie życia. Byli lekarze (kilku specjalności), prawnicy, ekonomiści, cyrkowcy, kucharki, nauczycielki, żołnierz, policjanci, robotnicy budowlani, rolnicy, polityk, przedsiębiorcy, artyści.

      Naprawdę było czuć od tych ludzi siłę i odpowiedzialność za siebie, wszyscy dobrze się znali, widywali się, w większym składzie, co najmniej kilka razy w roku.

      Każde z dzieci solenizantów w zasadzie przejęło taki model rodziny i tworzyło swój odpowiednik.

      Co do kobiet, duża ich grupa, córki ze swoimi córkami, przygotowywały jedzenie przez jakieś dwa dni inne sprzątały, dekorowały, organizowały całe przedsięwzięcie. Wiedziały czego się od nich oczekuje i nie wyglądało na to, aby im to przeszkadzało lub się do tego zmuszały. Może poza kilkoma wyjątkami (żony synów).

      I jeszcze jedna rzecz rzuciła mi się w oczy, solenizanci, ludzie pod 80-tkę, ich rodzeństwo starsze i młodsze, w zasadzie bez objawów demencji (wszyscy byli ze partnerami/partnerkami!), prawie nikt nie nosił okularów, choć już nie tak żwawo, ale tańcowali w miarę możliwości i ochoty, większość jarała skręty i piła wódkę (w granicach rozsądku).

      A i sama impra nie była jakaś sztywniacka, raczej jak w piosence Kayah – Prawy do lewego

      http://www.tekstowo.pl/piosenka,kayah_i_bregovic,prawy_do_lewego.html

      I tu pytanie do tych co już po zawarciu związku są.

      Co was skłoniło do założenia rodziny?

    • Przez Miner
      Czekam na hejt damskiej części świata.

    • Przez Odlotowy
      Dzisiaj przeglądając swojego Facebook'a, zauważyłem, że niektóre z moich znajomych, zamieszczają na swoich tablicach posty z linkami do różnych for, tematów, blogów poświęconych relacji damsko-męskich. Zazwyczaj tematy te dotyczą relacji w małżeństwie i jeden z takich tematów biorę właśnie na tapetę i poddam własnej analizie. Zaznaczam, że temat małżeństwa jest mi bardzo obcy, mogę polegać jedynie na własnym doświadczeniu, w relacjach męsko-damskich oraz na obserwacji związków oraz małżeństw moich własnych znajomych.
       
      Link: http://www.calareszta.pl/mezowi-trzeba-dac-zupy-i-dupy/
       
      ,,Wyczytałam ostatnio, że stara babcina prawda głosi, że „mężowi trzeba dać zupy i dupy”. To już było kilka tygodni temu, a do teraz śmieję się pod nosem na wspomnienie tych słów. Bo wiecie co? A gówno prawda.
      Możliwe, że ja nie jestem całkowicie przystosowana do życia. Przyznaję. Wychowałam się w rodzinie, w której kobiety miały swoje zdanie, umiały tupnąć nogą, a w moim domu rodzinnym to w ogóle gotował tata, a mama od święta coś słodkiego. Kiedy miałam niewiele ponad dwadzieścia lat wyjechałam na tak zwany zachód i moje podejście do równouprawnienia na dobre się ukształtowało. "
       
      No więc na dzień dobry, autorka tematu przyznaje się, że nie jest przystosowana do życia w relacjach społecznych na równych i uczciwych warunkach a swoje niedostosowanie wyniosła z domu rządzącym przez matriarchat. Gdzie roszczeniowa kobieta, z mężczyzny robi niewolnika i pozbawia go prawa i możliwości do tworzenia faktycznego związku rodzinnego oraz prawa głosu i stanowienia o sobie. Z takimi wzorcami zderzyła się z inną rzeczywistością na zachodzie, gdzie egzotyczni mężczyźni niwelują wszelkie względem równouprawnienia.
       
      ,,I mam do powiedzenia tyle – możliwe, że coś w tym jest, że facet z pełnym brzuchem i zaspokojony seksualnie jest zadowolony z życia. Możliwe. Jednak dla mnie mężczyzna, partner, ojciec moich dzieci to nie jest ktoś przypominający intelektem jamniczka, który ma mieć w jednym miejscu pełno, a w drugim pusto, bo inaczej świat mu się zawali, albo, o zgrozo, poleci na kiełbasę do suczki sąsiadów. I takie stwierdzenie, nawet w żartach, jest lekko dla facetów obraźliwe."

      Nie znam mężczyzn, których takie określenie obraża - wręcz przeciwnie - znam mężczyzn, którzy właśnie chcą mieć to wszystko a więc pełny brzuch i zaspokojenie seksualne. Niestety nie mają tego ponieważ w związkach - czy to nieformalnych czy małżeńskich - na wszystko ten mężczyzna musi zapracować, poświęcić resztki wolnego czasu jaki ma dla siebie oraz oszczędności życia. Jednoznacznie dostajemy do zrozumienia, że według autorki seks w związku nie jest ważną kwestią a jeśli mężczyzna poleci na inną - to tylko dlatego, że ,,głupim psem"
       
      ,,Nie mówiąc już o tym, że sprowadza związek do zaspokajania potrzeb, a kobiety zniża do poziomu niewolnicy, bo jaśnie pan mąż, pan i władca ma mieć podane a sex w małżeństwie nudny i z obowiązku, więc gdzie tu mowa o romansie, grze wstępnej, czy w ogóle podnieceniu. Szybko, szybko Halina, ogarnij się jak już dzieciaka położysz, bo mecz będzie i browara po drodze podaj. Możliwe, że tak to wyglądało gdzieś kiedyś w średniowiecznych wioskach zabitych dechami, ale Proszę Państwa, to już nie te czasy. "
       
      Autorka tematu nie ma zielonego pojęcia o tym jak faktycznie było w średniowieczu, gdzie zdecydowana większość małżeństw była aranżowana i zazwyczaj potencjalna wybranka rodziny aranżującego nie miała w ogóle nic do powiedzenia. W średniowieczu kobieta była kobietą a mężczyzna mężczyzną i każde zajmowało się tym do czego zostali powołani. Ogólnie w średniowieczu społeczeństwa były zdecydowanie lepiej zorganizowane i ogarnięte jak dzisiaj - oczywiście zdarzały się wyjątki od reguły, ale bardzo szybko usuwano takie jednostki. Bywało nawet - zwłaszcza w niższych warstwach społecznych - że faktycznie zdarzała się miłość i uczucie jak z bajki ale bardzo rzadko i nie wszędzie. Ogólnie na co dzień społeczeństwo miało bardzo dużo do czynienia ze śmiercią, z bólem, z twardą walką o przetrwanie i nikt nie miał czasu myśleć o czymś takim jak równouprawnienie. Funkcjonowały bardzo dobrze prosperujące zamtuzy - burdele - na które, łożyli nawet królowie.
      Kobieta znała swoje miejsce - wiedziała, że jak jej mężczyzna idzie na wojnę, to na pewno pokradnie, na pewno pogwałci po drodze ale w gruncie rzeczy zawsze do niej wróci. Była świadomość tego, że dzisiaj jesteśmy i żyjemy a jutro mogą wszystkich w wiosce zarąbać i nikt z pomocą nam nie przyjdzie.
      Druga sprawa jest taka, że w małżeństwie wszystko przemija - młodość, piękność, szczęście, pieniądze, zdrowie - wszystko schodzi na dalszy plan, ponieważ życie upływa oklepanym schematem. Kobieta staje się panem mężczyzny, wylicza mu czas co do sekundy, wyznacza codzienne zadania jak w jakiejś grze, karze i nagradza takiego rycerzyka, który dla niej, z miłości zrobi wszystko. Nie są istotne potrzeby mężczyzny - trzeba realizować potrzeby kobiety, tylko potocznie zwane potrzebami małżeńskim oraz rodzinnymi.
       
      ,,Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa. I jeśli ten mąż jest z tych, co to tylko czeka na tę zupę, mrucząc przy tym z niezadowoleniem, że bałagan jakby wkoło, a potem uważa, że jak psu buda mu się ta zupa na czas należy, to mam dla niego nowinę – raczej się nie doczeka. Kobiety pozostawione same sobie z dziećmi, domem i ogarnianiem rodziny są tak wykończone, że musisz się chłopie postarać, żeby coś jeszcze wykrzesać, a dostać to możesz ewentualnie mopa do ręki.
      Dwie rączki Bozia dała? Ano dała. Żelazko w męskiej ręce dość ergonomicznie wygląda. Instrukcja obsługi pralki napisana jest przystępnym dla obu płci językiem. Kupa dzieciaka to problem i matki i ojca. Jeśli chcesz być kolego męski, to Ci podpowiem, że nic tak kobiety nie kręci, jak widok faceta, który sprząta, opiekuje się dziećmi i naprawia sprzęty domowe sam z siebie, bez przypominania co dwa tygodnie przez rok. "
       
      Dla autorki tematu nie ma problemu - tak samo jak dla zdecydowanej większości kobiet - aby w małżeństwie kupczyć wszystkim a nawet wykorzystywać własne dzieci celem manipulacji i osiągania z tego własnych korzyści. Starający się facet jest w oczach kobiety nikim, niewolnikiem i nawet niech nie liczy na jakieś specjalne względy. Ona zajmuje się dzieckiem, jednocześnie pokazuje, że kręci ją władza w małżeństwie. Władza absolutna nad facetem sprowadzonym do parteru, którym wystarczy pomachać dzieckiem przed oczami aby ten tańczył jak ona zagra. Seks w małżeństwie zanika albo jest nudny i z obowiązku, ponieważ kobieta nie czuje podniecenia względem takiego faceta; brzydzi się takim facetem, poniża go w oczach własnych, rodziny i znajomych. Ale przynajmniej będzie zajmować się dziećmi, naprawiać sprzęty domowe i myśleć, że wszystko jest dobrze.
       
      ,,Panuje takie dziwne przekonanie, że kiedy w naszym kiedyś namiętnym związku nagle włączy się faza „rodzina”, to kobieta będzie lizała podłogi od rana do nocy, ślęczała przy garach z potomkiem luźno zwisającym z biodra, będzie te kupy przebierała, brudne skarpetki prała, śpiki z nosa wyciągała, usługiwała komu akurat najbardziej trzeba, a potem hop siup wskoczy z czarującym uśmiechem i figurą supermodelki w ponętne ciuszki i zamieni się w ognistą kochankę. Bo przecież to jej małżeński obowiązek. Tymczasem obowiązki małżeńskie faceta można skrócić do prostej zasady: ma być. Jeśli nie puści nas kantem, znudzony małżeńską rutyną książę, zdegustowany ciałem, które rozorała ciąża, a do tego nie bije i za dużo nie pije, wtedy to już naprawdę jest rewelacyjny mąż. A jak jeszcze czasami w domu pomoże, dziecko przez te trzy minuty, kiedy matka w toalecie, doglądnie, takiego to na rękach nosić, dbać o wątłe męskie ego, głaskać często, zupę i dupę bez mrugnięcia okiem podawać! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę, że taki facet co w domu pomaga, to skarb. Dom przecież też jest jego! Dzieci też nie zrobiłyśmy sobie same! Braw za ogarnianie wspólnego życia niestety nie będzie.
      ,,Tak więc, moje drogie Panie i jakże drodzy Panowie. Jeśli chcesz zjeść zupę, to sam sobie ugotuj. Byle nie tylko dla siebie, bo dzieci też głodne. A jak chce Ci się dupy, to zacznij od dzielenia obowiązków domowych ze swoją kobietą. Możliwe, że starczy jej jeszcze siły na nocne rozrywki. I od czasu do czasu się zastanów, że skoro mężowi trzeba dać zupy i dupy, czego trzeba dać żonie, co dla niej jest tą „zupą i dupą”. Możliwe, że to, co Was kręci, to dwie różne rzeczy i dlatego tak często boli ją głowa. "

      Nie znalazłem choćby jednego akapitu mówiącego o obowiązkach kobiety w trakcie małżeństwa - są jedynie roszczenia i zrzucanie całej odpowiedzialności za rodzinę na faceta. Nawet jeśli facet znajdzie poza rodziną, inną kobietę to właśnie dlatego, że własna żona sprowadziła go do roli służącego, zniszczonego małżeńską rutyną z kobietą, która ani myśli zadbać o siebie, ponieważ jest leniwą krową. Zdaniem autorki, w małżeństwie czy w życiu rodzinnym kobieta nie ma żadnych obowiązków, przecież ona rodzi dzieci, to jej się należy - wbrew pozorom to właśnie wg kobiety - ma być! Mało tego - nawet jeśli facet jest dobrze ogarnięty, to i jak nic z tego nie będzie mieć. Bo w jej oczach będzie samcem beta - dlatego są bóle głowy, dlatego są testy na posiadanie nabiału, niewybredne komentarze, pojawienie się kochanka, którego czeka taki sam los jak biednego męża, który przecież z uwagi na dzieci, swoją złą, żonę jednak kocha i poświęci dla niej wszystko.
       
      Resztę i ocenę pozostawiam Wam - miłego komentowania.
    • Przez magistersamica
      Cześć i czołem Samice! Dostałam namiary na wasze forum od znajomego. Temat dzieci jest tematem trudnym a konflikty między byłymi partnerami o dzieciaki jeszcze trudniejszym... I właśnie o tym postanowiłam pisać swoją pracę magisterską. Jestem w związku z facetem, który ma 2 synów w wieku przedszkolnym i szkolnym. Czy znajdzie się tu jakaś samica w takiej samej sytuacji jak moja?
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×