Jump to content

Moja niezbyt krótka historia patozwiązku


Recommended Posts

Witam Bracia,

Przepraszam, ale wpis będzie bardzo długi.  

Generalnie długo się zbierałem, żeby założyć tutaj konto, jednak w ostateczności przekonała mnie do tego panująca tutaj atmosfera wzajemnego wsparcia i dawania bardzo cennych porad. Jestem stosunkowo młodym chłopakiem. Mając dwadzieściakilka lat oświadczyłem się swojej wybrance. Ale od początku - Razem studiowaliśmy. Na studiach starałem się jej bardzo pomagać, głównie z uwagi na jej sytuację rodzinną (zawaliła jedne studia, przez co rodzice dali jej - cytuję - ostatnią szansę na studiowanie). Przed niemal każdym egzaminem to samo - płacze, obawa, że nie zda, trzęsawki, a nawet maniakalne mycie rąk. Ja byłem natomiast studentem piątkowym. Mniej więcej po dwóch miesiącach od zapoznania się na rozpoczęciu roku akademickiego byliśmy już parą. Była stosunkowo powściągliwa w emocjach. Strasznie skryta, naprawdę, aż do bólu nie okazywała negatywnych emocji. Nie potrafiła za bardzo się spierać, kiedy przechodziliśmy przez okres jakichś kłótni. Zamiast tego płakała, dusiła w sobie emocje. Oczywiście, standardem było odpowiadanie zapłakanym głosem „wszystko w porządku” kiedy pytałem, czy coś się stało. Płakła o każdą pierdołę (raz o czajnik, bo się zepsuł i trzeba było nowy kupić xd). Jeśli chodzi o samą fazę początkową związku, to jej rodzice chyba wyjątkowo mnie nie lubili. Jej mama nawet nie miała okazji mnie osobiście poznać, a kiedy tylko dowiedziała się, że jestem chłopakiem jej córki, wysłała jej wiadomość, że przeze mnie uwali studia (ta, uwali, dzięki mi ona w ogóle je zdała xD). Wkrótce potem, miałem „przyjemność” odwiedzić jej rodzinny dom. Myślałem, że wszystko jest w porządku, mamusia milutka itp. Do czasu kiedy wyjechałem i dostałem wiadomość od swojej dziewczyny, że jej rodzice mnie nie lubią, że źle przy nich chodziłem (???) itp. Naprawdę, z początku myślałem, że to żart, dopóki nie zadzwoniłem do swojej lubej i nie usłyszałem, że znowu, standardowo, płacze. Po dłuższym czasie jej rodzice zgodzili się na wspólne mieszkanie. Generalnie, większość opłat pokrywałem sam, a raczej robili to moi rodzice, którzy naprawdę ją pokochali (miałem wówczas także stypendium za wyniki w nauce, które także przeznaczałem na nią). Jeździliśmy na wakacje, dostawała prezenty (niemal wszystko oczywiście z moich pieniędzy). Kiedy zamieszkaliśmy razem, te jej napady lęku przed niezdanymi egzaminami jakoś ucichły. Do czasu pisania licencjatu, kiedy ponownie, zaczęła ciągle wątpić w swoje umiejętności, zarywała nocki, z czasem nawet nie chciała wychodzić z łóżka i płakała co jakiś czas jak było seminarium. W tym samym czasie się oświadczyłem. Wówczas z kolei, dostała wiadomość od mamusi, że zaręczyny ze mną to błąd, że chłopa zawsze można wymienić, że to tylko związek i ma się skupić na nauce (xD). Cóż, zdała ten licencjat (oczywiście z moją pomocą). Będąc już zaręczonymi, z tytułem licencjata, stwierdziliśmy, że fajnie byłoby zacząć myśleć poważniej. Zastanawialiśmy się nad dzieckiem w przyszłości. Z racji tego, że miałem operowane w wieku dziecięcym wnętrostwo, musiałem jeździć na liczne badania. Ona oczywiście nie była ze mną na ani jednym, bo „Nie miała czasu, bo mama chciała, żeby nie siedziała na dupie tylko poszła do pracy na wakacje”. Mega mnie to zawiodło i przyznam, że chciałem wtedy zerwać. Ale kij z tym. Dostałem ponowne zaproszenie od jej rodziny i tym razem było o krok za daleko. Jej genialni rodzice wpadli na pomysł, że nie interesuje ich, że jesteśmy zaręczeni. Stwierdzili, że super opcją będzie, jak ja, będę spał z jej bratem (tak, w łóżku), a ona w osobnym pokoju. Wtedy miałem już tego dość, powiedziałem jej co o tym myślę (w bardzo, bardzo ostrych słowach) i opisałem sytuację na anonimowym forum w jeszcze ostrzejszych słowach (ostatecznie, powiedziałem jej o tym...). Ale cóż…Zgodziłem się na to, przetrwałem jakoś ten weekend i wyjechałem. Na do widzenia widziałem tylko jak płacze. Kiedy przyjechałem do domu dostałem telefon „Kocham Cię, ale to koniec z nami”. Wszystkie rzeczy odesłała mi pocztą. Minął ponad rok od rozstania, a ja, mimo toksyczności tej relacji, czasami tęsknię. Mnóstwo wspomnień...A ona? Mam wrażenie, że ona nawet tego rozstania nie przechodzi - ciągle jakieś wakacje, wypady ze znajomymi. Czego wcześniej nawet nie było.  Tymczasem ja skupiłem się na sobie - mam dobrą pracę, inwestuję w siebie. Ona natomiast ma przed sobą w tym roku do napisania dwie prace z dwóch kierunków (jedną magisterkę na studiach II st. i jeden licencjat z drugiego kierunku). 

Edited by Denis
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Toksyczna kobieta, toksyczni jej rodzice i toksyczna sytuacja.

Ciesz się drogi autorze postu że to koniec bo z dużą dozą prawdopodobieństwa wygrałeś życie. 

 

A teraz zapier... po szampana i świętuj. A pijąc pomyśl co by było gdybyście mieli ślub, dzieciaki, kredyt itd...

Ciesz się 🙂

  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

Dla pocieszenia, bo tutaj nie ma co za duzo radzić, w kontekscie "standardowe" opcje- napiszę tylko, że za 5-10 lat jak ją gdzieś spotkasz ukradkiem w galerii to pomyślisz sobie "dzięki Ci Boże"

 

Mialem tak dwa razy;)

  • Like 11
Link to comment
Share on other sites

44 minuty temu, Denis napisał(a):

. Zastanawialiśmy się nad dzieckiem w przyszłości.

Oszukałeś przeznaczenie.

 

Tym płaczem to standardowo próbowała Cię urobić.

 

 

Na przyszłość - dziel tę ścianę tekstu na akapity, bo nie da się tego czytać.

 

45 minut temu, Denis napisał(a):

o.  Tymczasem ja skupiłem się na sobie - mam dobrą pracę, inwestuję w siebie.

Tak trzymaj, moc w torbie.💪

 

46 minut temu, Denis napisał(a):

. Ona natomiast ma przed sobą w tym roku do napisania dwie prace z dwóch kierunków (jedną magisterkę na studiach II st. i jeden licencjat z drugiego kierunku). 

Skoro o tym wspomniałeś - to pewnie chętnie pomógłbyś jej gdyby tylko o to poprosiłą. ;) 

  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

Chłopie ty się ciesz a nie rozpamiętujesz jakieś krzywe fazy niestabilnej emocjonalnie kulawej antylopy. 

 

Gdyby jakaś moja laska płakała co chwilę z tak błahych powodów i obciążała mnie jakimiś dramami z dupy to razem z jej gratami ją samą bym spakował w karton i odesłał do starych. 

 

Laska w związku ma wnosić coś dobrego do tego co już masz a nie sprawiać że czujesz się gorzej niż gdybyś był sam. Z takiego założenia wychodzę od kilku lat i to działa. Jak któraś mi obciąża za bardzo system i mam z nią gorzej niż było mi samemu to pakuję i odsyłam skąd przyszła. 

 

Mam dość swoich problemów, na co mi cudze?

1 minute ago, Denis said:

W sumie zastanawia mnie, czy serio ma aż taką zlewkę. No i, czy poradzi sobie bez mojej pomocy pisząc te dwie prace i czy w momencie, kiedy jej się nie uda, napisze 😅

 

Bardzo możliwe, żeby Ci nie przyszło do głowy jej wtedy ratować bo zrobisz sobie krzywdę. 

 

Powiedz jej wtedy - pokaż na co Cię stać, trzymam kciuki - popalone styki i reset murowany. I nie bój, znajdzie kogoś kto jej pomoże. Standard. 😉

  • Like 9
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, Denis napisał(a):

W sumie zastanawia mnie, czy serio ma aż taką zlewkę. No i, czy poradzi sobie bez mojej pomocy pisząc te dwie prace i czy w momencie, kiedy jej się nie uda, napisze 😅

Tak, ma. Kobiety mają to do siebie, że nie idealizują faceta z którym były. Działa coś na zasadzie "było fajnie, dużo dał mi ten związek" czy podobne pierdolamento ale lista potencjalnych adoratorów jest tak długa, że nie ma czasu na rozmyślanie, żałowanie.. Nastepna dawka emocji nie pozwala na oglądanie sie za siebie. 

 

Dzisiaj spotkałem znajomą, dziewczynę mojego kumpla a w zasadzie to już byłą dziewczynę. Pogadaliśmy chwilę na temat tego zerwania i na sam koniec powiedziała mi "a dla Twojej wiadomości to już się spotykam właśnie z wyższym facetem" (nawiązując do rozmowy, że jest wysoka i cieżko może jej być znaleść chłopa)... 7 lat związku, 3 tygodnie po rozstaniu i jest już następca który zupełnie się Tobą nie przejmuje. Twoja dziunia zwłaszcza. 

 

Jakiś czas temu wkułem sobie ten golden rule do głowy : KOBIETA NIGDY NIE JEST TWOJA, TWOJA JEDYNIE JEST KOLEJ.

 

I elo, self improvment, looksmaxing, rozwijanie wiedzy w wielu dziedzinach, a byłą sie nie przejmuj. i tak spadnie na cztery łapy :)

Edited by M1KO
  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

Dodam też, że pierwszy raz, jak spotkałem się z nią na randce, usłyszałem od niej, że spotykam się z nią "dla beki" bo jest gruba. Tak o sobie uważała. Myślała, że jestem z nią żeby się pośmiać. Troszczyłem się o jej zdrowie, mieszkając z nią dbałem o jej dietę (pierwszy raz w życiu tak zdrowo jadła). I w zamian podczas rozstania usłyszałem, że to było "trzymanie w złotej klatce" :)

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, trop napisał(a):

@DenisPowiedz mi szczerze...

Co byś zrobił gdyby teraz zadzwoniła i chciała się spotkać?

Cóż, zapewne bym się zgodził na spotkanie, bo moje uczucie wciąż istnieje. Co do niej, wiem, że póki co nikogo nie ma, ale nie wiem czy byłbym gotów się z nią związać po tym wszystkim. 

  • Thanks 1
  • Haha 3
  • Confused 1
  • Sad 1
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Denis napisał(a):

wiem, że póki co nikogo nie ma, ale nie wiem czy byłbym gotów się z nią związać po tym wszystkim. 

Według mnie wypierasz rzeczywistość. Domniemam, że przez ten rok nie miałeś randek bądź też przygodnego seksu z innymi samiczkami i w Twojej głowie to ona nadal jest ideałem.. 

Oczywiście, że byłbyś gotów. Kobiety doskonale wiedzą jak grać na emocjach, żeby urobić potencjalnego betaprovajdera.

Czytałeś w ogóle kobietopedie :D? Tam jest wiele rzeczy które myśle mogłby Ci pomóc w rozwianiu pewnych wątpliwośći.

Pamiętaj, że każdy związek powszednieje. A początki wysnute hajem hormonalnym i imperatywem prokreacyjnym są największą pułapką umysłu do jakiego można się doprowadzić. Później jak wybrałeś źle na karuzeli życia z wyborem partnerki będzie tylko równia pochyła

 

Ale jak chcesz to próbuj. Ja i pewnie żaden forumowicz Cię nie powstrzymamy.. Ale ten się nie myli co nic nie robi. My możemy ostrzec, a w ostatecznośći decyzja należy do Ciebie :)

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, M1KO napisał(a):

Według mnie wypierasz rzeczywistość. Domniemam, że przez ten rok nie miałeś randek bądź też przygodnego seksu z innymi samiczkami i w Twojej głowie to ona nadal jest ideałem.. 

Oczywiście, że byłbyś gotów. Kobiety doskonale wiedzą jak grać na emocjach, żeby urobić potencjalnego betaprovajdera.

Czytałeś w ogóle kobietopedie :D? Tam jest wiele rzeczy które myśle mogłby Ci pomóc w rozwianiu pewnych wątpliwośći.

Pamiętaj, że każdy związek powszednieje. A początki wysnute hajem hormonalnym i imperatywem prokreacyjnym są największą pułapką umysłu do jakiego można się doprowadzić. Później jak wybrałeś źle na karuzeli życia z wyborem partnerki będzie tylko równia pochyła

 

Ale jak chcesz to próbuj. Ja i pewnie żaden forumowicz Cię nie powstrzymamy.. Ale ten się nie myli co nic nie robi. My możemy ostrzec, a w ostatecznośći decyzja należy do Ciebie :)

Znaczy, musimy też zacząć od tego, że raz - ona najprawdopodobniej nigdy się ze mnie nie skontaktuje, a dwa, wszędzie mnie zablokowała (nawet jak miesiąc temu Insta założyłem to od razu bloka dała) 😅 Tylko raz widziałem ją na uczelni. Spojrzała na mnie, zaczęła płakać (NO OCZYWIŚCIE, BO CO INNEGO). 

Link to comment
Share on other sites

Sam napisałeś „patozwiązek”, a myślisz o niej. Mózg tęskni, bo tak działa przywiązanie i wiadomo, Tobie zależało bracie, a jej jak widać - nie. Normalna dziewczyna nie puściła by narzeczonego, żeby spał z jej bratem, lol. Toksyczni rodzice zawsze utrudniają, wiem, bo miałem podobnie i w końcu przez nich zerwałem z dziewczyną. 
 

Ciesz się, że nie zalałeś, to była by życiowa katastrofa i zmarnowane życie. 
Powodzenia i nie trać na nią więcej swoich myśli

 

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Chains napisał(a):

Sam napisałeś „patozwiązek”, a myślisz o niej. Mózg tęskni, bo tak działa przywiązanie i wiadomo, Tobie zależało bracie, a jej jak widać - nie. Normalna dziewczyna nie puściła by narzeczonego, żeby spał z jej bratem, lol. Toksyczni rodzice zawsze utrudniają, wiem, bo miałem podobnie i w końcu przez nich zerwałem z dziewczyną. 
 

Ciesz się, że nie zalałeś, to była by życiowa katastrofa i zmarnowane życie. 
Powodzenia i nie trać na nią więcej swoich myśli

 

Hej, wiesz, w sumie czasami zastanawiam się, czy nie przesadziłem wtedy z tą reakcją...Aaa, w ogóle, dodam, że brat był młodszy, miał koło 12 lat i to było za dużo jak dla mnie wtedy

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Nie Ty jeden przez to przechodziłeś. Panna z zaburzeniami, od takich po pierwszych objawach się EWAKUUJEMY. Nie zrobisz tego to popłyniesz. Ty rok po rozstaniu nadal rozkminiasz coś co ona uwierz mi na drugi dzień już miała daleko w d. Wspomnienia? Tęsknota? Jakie k.. wspomnienia, tęsknota? Nie ma żadnych wspomnień kolego, ona na drugi dzień o Tobie zapomniała. Zawsze tak jest. Boli? I dobrze. Nie wiem jak się Twoja przyszłość potoczy, ale jeśli KIEDYKOLWIEK panna z Tobą zerwie - masz natychmiast zerwać kontakt i zająć się czymś innym. A najlepiej inną. Powiem Ci tak - przerobiłem trochę relacji, trochę w życiu widziałem jeśli chodzi o relacje m-d innych ludzi i powiem Ci jedno - gdy panna z Tobą zrywa to już dawno było "po ptokach" - tylko Ty tego nie widziałeś, nic z tym nie zrobisz, nie zmienisz jej zdania, dla niej na drugi dzień już nie istniejesz - dlaczego? Bo ma to już przerobione w głowie dawno gdy oficjalnie Ci to oznajmia. Ona nie zerwała z Tobą bo spotkanie z rodzinką źle wyszło, lol. Tak to nie działa w przypadku kobiet! Zerwanie nastąpiło wcześniej, po prostu potrzebna była "okazja". Mało jeszcze o kobietach wiesz. Nigdy się nie ufa temu co mówią, a co robią. 

Ty płaczesz, masz rozkminy ROK PO, a laska z życia korzysta i Cię w d.. ma.

Dlatego jestem zdania iż tak ważne jest jak to się w manosferze zwie "obracanie talerzy" i trzymanie sobie "kobiet zapasowych", nawet w przypadku bycia w związku. Zawsze powinno się mieć opcje i alternatywy, aby w przypadku takiej sytuacji jak Ty OP, zrobić to co kobiety robią - przeskoczyć z kwiatka na kwiatek, nawet tymczasowo.

  • Like 7
Link to comment
Share on other sites

23 minuty temu, Denis napisał(a):

Znaczy już ustaliliśmy, że na 100% się nie odezwie 😅

Żebyś się jeszcze nie zdziwił. 
Napisałeś, że pewnie byś się spotkał, niby związku nie odnawiał… oszukujesz sam siebie. Poleciałbyś z wywalonym jęzorem gdyby tylko dama napisała. 

Przywiązałeś się do niej, już ją usprawiedliwiasz, że niby spanie z 12 letnim! bratem nie było znowuż niczym wielkim i, że przesadziłeś z reakcją ;) 

 

Jak chcesz przegrać życie to myśl o niej dalej, wystarczy, że napisze, spotkasz się z nią i wpakujesz się w jeszcze większe bagno bo będzie wiedzieć, że może robić co chce a paź i tak będzie na jej skinienie. 

 

Myślisz, że tym razem będzie lepiej? Może i będzie, chwilowo gdy Cię będzie urabiać pod siebie.
Z kobietą w inteligencji emocjonalnej prawie napewno nie wygrasz, owinie Cię wokół palca zanim się zorientujesz.


Jest takie powiedzenie, że frajerów cza dymać, dlatego przemyśl sprawę i nie zostań tym wydymanym. 

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Pyrkosz napisał(a):

Żebyś się jeszcze nie zdziwił. 
Napisałeś, że pewnie byś się spotkał, niby związku nie odnawiał… oszukujesz sam siebie. Poleciałbyś z wywalonym jęzorem gdyby tylko dama napisała. 

Przywiązałeś się do niej, już ją usprawiedliwiasz, że niby spanie z 12 letnim! bratem nie było znowuż niczym wielkim i, że przesadziłeś z reakcją ;) 

 

Jak chcesz przegrać życie to myśl o niej dalej, wystarczy, że napisze, spotkasz się z nią i wpakujesz się w jeszcze większe bagno bo będzie wiedzieć, że może robić co chce a paź i tak będzie na jej skinienie. 

 

Myślisz, że tym razem będzie lepiej? Może i będzie, chwilowo gdy Cię będzie urabiać pod siebie.
Z kobietą w inteligencji emocjonalnej prawie napewno nie wygrasz, owinie Cię wokół palca zanim się zorientujesz.


Jest takie powiedzenie, że frajerów cza dymać, dlatego przemyśl sprawę i nie zostań tym wydymanym. 

Wiesz, no ta akcja z tym spaniem z dzieciakiem była przeginą i to ostrą moim zdaniem, ale też ostro na to zareagowałem. A co do tego, że napisałaby - skąd taka pewność, skoro aktualnie, ona nawet o mnie nie myśli? ;)

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Denis napisał(a):

Jej genialni rodzice wpadli na pomysł, że nie interesuje ich, że jesteśmy zaręczeni. Stwierdzili, że super opcją będzie, jak ja, będę spał z jej bratem (tak, w łóżku), a ona w osobnym pokoju.

Brak mi słów więc zamieszczam zdjęcie. Moje ulubione na taką okoliczność.

 

Paris_Tuileries_Garden_Facepalm_statue.j

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

3 minutes ago, Denis said:

Wiesz, no ta akcja z tym spaniem z dzieciakiem była przeginą i to ostrą moim zdaniem, ale też ostro na to zareagowałem. A co do tego, że napisałaby - skąd taka pewność, skoro aktualnie, ona nawet o mnie nie myśli? ;)

Oj chłopie, chłopie. Brniesz w to dalej, brniesz, liczysz na coś, masz Ty honor jakiś a bardziej poczucie własnej godności? Tak, jest szansa że się odezwie. Szansa zawsze jest, aczkolwiek to pułapka. Ona zrywając z Tobą wiesz co Ci tak NAPRAWDĘ powiedziała? Że znajdzie sobie lepszego niż Ty. Po prostu. Że jest w stanie mieć mercedesa, a nie fiata 126p (w momencie gdy Cię wycięła z życia tym dla niej byłeś, w przenośni). W momencie gdybyś bardzo zmienił swój wygląd/odniósł sukces w społeczeństwie ($/status/władza) a ona się o tym dowie i zobaczy że jesteś tym mercedesem to jej mózg dostanie fiksacji i wtedy, JEŚLI nie znajdzie sobie innego mercedesa to się odezwie. Oczywiście nie ma żadnej na to gwarancji. Zresztą, gdyby było tak że byś się rozwinął pozytywnie w życiu, coś tam osiągnął, poprawił SMV to po kiego grzyba Ci ona? Do byłych się nie wraca, a w szczególności do takich które same ucięły relacje. Jakakolwiek relacja wtedy, byłaby z jej strony tylko i wyłącznie przez pryzmat nowych benefitów które mógłbyś jej dać.

 

Daj sobie spokój.

 

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Dobre rady nasi dają więc od siebie również ich popieram.

U tej dziewczyny w domu syf.

Pełno czerwonych flag.

Co chwila jakieś dramy i wpierdalanie się w wasze życie. 

 

Wiem że to truizm, wiem że nie będzie łatwo, ale za X lat będziesz się z tego śmiał i cieszył że do niczego nie doszło. 

 

Zrób tak. Wypisz plusy i minusy waszego związku.

Ale plusy takie realne które ona dawała a nie że "mogłem się przytulać" czy coś takiego, co możesz mieć u każdej. Wypisz to na kartce na spokojnie, sam się zdziwisz co z tego wyjdzie. 

Edited by DOHC
Literówka - DOHC
  • Like 5
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.