Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Polecane posty

Temat zapodałem w rezerwacie bo jestem też ciekaw opinii naszych forumowych pań.

 

 

Żyjemy w czasach, kiedy w modzie jest kogoś „wymienić” a nie pracować nad sobą/związkiem. Dotyczy to obojga płci. Po co się męczyć/pracować skoro na świecie jest kolejne 3.5 miliarda kobiet/mężczyzn?

Na forum mamy (wg mnie) 3 główne nurty myślowe:

1.       Nie chcę być w dłuższym związku/nie będę się żenił ani miał dzieci.

2.       Mogę być w dłuższym związku ale tylko pod warunkiem, że druga strona spełni długą listę moich osobistych wymagań i preferencji. Nie będę się żenił ani miał dzieci.

3.       Mogę się żenić i mieć dzieci ale musi być intercyza, własne osobne mieszkanie itd.

Przeważają 1 i 2.

 

 

Teoria:

Kobety - hipergamia

Mężczyźni - poligamia

 

 

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

 

 

Wasze opinie?

@Animavilis  @Tomko @Ruchawicki  @ORPIL3 @Ważniak @zuckerfrei @Pytonga @PanDoktur @Wilson @Szkaradny

 

 

Edytowano przez TheFlorator
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W obecnym, nowoczesnym świecie zakładanie rodziny dla mężczyzny w cywilizacji zachodniej, gdzie ciągle atakuje się mężczyzn. Prawo promuje i wspiera kobiety kosztem mężów i ojców. Nie warto w takim systemie zakładać rodziny. 

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

System sprawia, że rośnie liczba rozwodów, singli i samotnych matek. To sprawia, że rodzina rzeczywiście odchodzi do lamusa.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Wtedy całkiem zeszlibyśmy do poziomu zwierząt i zapanowałby chaos. Tego właśnie chcą marksiści kulturowi. No właśnie: Kogo stać na takie alimenty?

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

  Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

No właśnie przez nie warto się żenić ani zakładać rodzin w obecnym systemie Blue Pill.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Skrajnie patologicznym społeczeństwem. Polecam zapoznać się z tymi danymi.

 

14 minut temu, TheFlorator napisał:

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

500+ ostatnio powiększyło liczbę urodzeń. Poza tym jest imigracja Ukraińców i innych grup.

https://wpolityce.pl/polityka/378197-gus-potwierdza-w-2017-roku-urodzilo-sie-403-tysiace-dzieci

Edytowano przez MoszeKortuxy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać. Wszelkie reprezentatywne badania pokazują, że dzieci, które wychowywane są przez samotnych rodziców czy też gejów albo lesbijki, są zaburzone, mają poważne problemy psychiczne, a przynajmniej w dużo wyższym procencie niż potomstwo wychowane z oboma wzorcami płci.

 

Jeśli chodzi o demografię to ok. 2020 będą miały miejsce radykalne zmiany ( @MoszeKortuxy   500+ to za mało by proces rozpadu demograficznego zatrzymać, tu potrzeba poważnych zmian systemowych), ale kogo to obchodzi. Na razie mamy czasy można powiedzieć przepychu (trochę gorzej z tym m. in. w Polsce) ale od lat mówi się o nadchodzącym kryzysie ekonomicznym. Deregulacja norm ograniczających seksualność powoduje że rozhukany popęd płciowy wpędza pojedyncze osoby, cale rodziny i społeczeństwa w chaos polityczny i socjalny, a ubóstwo i demoralizacja to niebezpieczna mieszanka, która może spowodować pojawienie się totalitarnych form władzy. Jeśli się zastanowić jak to wszystko nam wyjdzie w dłuższej perspektywie, czy ta kusząca obietnica wolności, zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia) jest  drogą do szczęścia i poprawy samopoczucia, no to nie wiem. Już prawie wszystko co stoi na drodze do indywidualnej wolności zostało zrekonstruowane tożsamość męska i żeńska, moralność, nienaruszalność życia, kultura, wartości i w tym rodzina. Myślimy, że jesteśmy wolni naprawdę wypełniając jedynie swoja wole, że wtedy jesteśmy naprawdę sobą, to dlaczego stajemy się coraz bardziej wyobcowani, coraz więcej ludzi cierpi na depresje, ma stany lekowe, a liczba samobójstw i chorób psychicznych wzrasta?  Należy też zwrócić uwagę na ile obecny stan społeczeństwa to produkt naszej wolności na ile maszynerii człowieka.

 

Ponoć likwidacja rodziny to element NWO i związanych z tym wielu poszczególnych ideologii. Nie wiem jak to się potoczy, ale myślę, że społeczeństwa które wyprą się tej formy życia w jakimś dłuższym bądź krótszym odcinku czasu będą skazane na wchłonięcie przez inne zbudowane własnie z  małych, tradycyjnych komórek społecznych. 

  • Like 3
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minutes ago, Anna said:

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać.

No właśnie między innymi o tym myślałem. Tak mnie przynajmniej zawsze uczono. A może to kłamstwo i społeczeństwo nadal by jakoś istniało tylko po prostu w innej formie?

 

8 minutes ago, Anna said:

Deregulacja norm ograniczających seksualność powoduje że rozhukany popęd płciowy

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

 

11 minutes ago, Anna said:

zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia)

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

 

 

Poza tym nie zamykajmy się do europejskiego podwórka. Obyczaje seksualne/rodzinne są bardzo różne na całym świecie i jakoś te społecznośći nadal funkcjonuja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A gdzie opcja: ślub nie, dzieci tak? Spotkałem dwie takie pary w swoim życiu i kobiety nie narzekały (no, na początku może). :D 

Edytowano przez koksownik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@koksownik

Opcja jest oczywiście ale nie zauważyłem, żeby na forum była za bardzo popularna.

 

Ale pytanie jest inne, czy zakładać rodzinę w ogóle czy nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
37 minut temu, Anna napisał:

poli i hiper gamia

Poligamia jest tak naprawdę męską odpowiedzią na kobiecą hipergamię. Kobiety chcą mieć mężczyzn z top 20% społeczeństwa i to właśnie oni mogą mieć wiele kobiet. To doprowadzi do jeszcze większej ilości samotnych facetów w społeczeństwie bo jednak monogamia nakazuje mieć tylko 1 partnera/partnerkę i te kobiety, które nie weszły w związek z typowymi mężczyznami muszą szukać innych, a jak wejdzie poligamia to tamte 20% zgarnie większość kobiet.

 

Dobrym przykładem są fanatycy z ISIS - http://www.wsensie.pl/swiat/25337-darmowy-seks-zapraszamy-do-isis

Frustracja seksualna doprowadza do bardzo złych wydarzeń. 

Edytowano przez MoszeKortuxy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, TheFlorator napisał:

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

No tak, tyle że te 100 lat temu gówniarze nie mieli dostępu do internetu od małego, teraz porno jest na wyciągnięcie ręki dla dziecka już od podstawówki. Dochodzi do tego seksualizacja wszystkiego, reklam, muzyki, po prostu wszystkiego - dzieciakom wbija się do łba że to "normalne". Dla mnie to co mamy teraz to czysta patologia, nie ma się co dziwić że rodziny nie są zakładane tak często i gęsto skoro taki jeden z drugą w wieku 18 lat ma już przebieg jak golf 3 to i nie ma się co dziwić. Ja sam nie potrafiłbym się związać z kobitą która miała 3 i więcej gości. Wszystko dookoła rżnie się jak zwierzęta przy ruczaju to i nie ma co wymagać ludzkich zachowań od zwierząt - na tym komuś zależy, instytucja rodziny i to co na nią się składa tępione już jest od jakiegoś czasu.

 

20 minut temu, TheFlorator napisał:

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

Człowiek nie rodzi się człowiek, człowiek się nim staje, a staje się nim przez cywilizowane podejście do wszystkich aspektów życia, instytucja rodziny powstała po to w naszej kulturze europejskiej, kulturze białego człowieka, żeby dać każdemu mężczyźnie szanse na przekazanie genów, nie dochodzi do sytuacji że jeden samiec ma 10 samic a inny pozostaje sam do usranej śmierci i genów nie przekaże, mimo że ma pewne inne zdolności, cechy które jednak cenna i potrzebne są. Tym się człowiek od zwierzęcia różni, zobacz że u arabów jak w jakimś kurniku, jeden kogut grzmoci 25 kur, bo ma siłę, a będzie rządził dopóki inny go nie pozbawi tej władzy za pomocą czystego wpierdolu. Dzięki takiemu podejściu u nich nadal panuje prawo buszu, rżną się między sobą, nie potrafią do niczego dojść, no i zabić dla takiego to jak splunąć ergo typowo zwierzęce zachowanie.

 

 

 

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

 

1. Obecnie tak, bo kobiety (to one głównie) się rozwodzą.

2. Hipergamia i poligamia są zaspokojone w normalnym społeczeństwie - piramidce (więcej osób młodych niż starych). Starszy bogacz ma parę młodszych żon.

3. Nie zakładać tutaj, układać sobie życie poza krajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, MoszeKortuxy napisał:

Poligamia jest tak naprawdę męską odpowiedzią na kobiecą hipergamię. Kobiety chcą mieć mężczyzn z top 20% społeczeństwa i to właśnie oni mogą mieć wiele kobiet. To doprowadzi do jeszcze większej ilości samotnych facetów w społeczeństwie bo jednak monogamia nakazuje mieć tylko 1 partnera/partnerkę i te kobiety, które nie weszły w związek z typowymi mężczyznami muszą szukać innych, a jak wejdzie poligamia to tamte 20% zgarnie większość kobiet.

Nie zgadzam się. Jedno nie jest odpowiedzią na drugie ani vice versa.

 

Nasz Guru ( i nie tylko on) przecież twierdzi, że te dwa instynkty są wbudowane właściwie w nasze DNA, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Aby po prostu się rozmnarzać i kontynuować gatunek ludzki. Faceci - aby jak najwięcej roznosić materiału DNA. Kobiety - aby zabezpieczyć przyszłość potomstwa, często szukając kolejnej gałęzi gdyby pierwszy samiec zginął i nie zabezpieczał jej i potomstwa przyszłośći. Gdyby nie normy moralne i rozwój cywilizacyjny nadal by tak prawdopodonie było.

 

40 minut temu, lxdead napisał:

No tak, tyle że te 100 lat temu gówniarze nie mieli dostępu do internetu od małego, teraz porno jest na wyciągnięcie ręki dla dziecka już od podstawówki.

Zgadza się ale to już pewien kolejny postep cywilizacyjny-wolny dostęp do informacji. To wg mnie po prostu efekt uboczny. Chyba jak powstawał internet, nie robiono tego aby udostepniać pornole. Poza tym jest popyt jest i podaż. Sami jesteśmy sobie temu winni. Kiedyś były świerszczyki ukrywane po domu.  A to juz rola rodziców aby filtrować to.

 

40 minut temu, lxdead napisał:

Tym się człowiek od zwierzęcia różni, zobacz że u arabów jak w jakimś kurniku, jeden kogut grzmoci 25 kur, bo ma siłę, a będzie rządził dopóki inny go nie pozbawi tej władzy za pomocą czystego wpierdolu. Dzięki takiemu podejściu u nich nadal panuje prawo buszu, rżną się między sobą, nie potrafią do niczego dojść, no i zabić dla takiego to jak splunąć ergo typowo zwierzęce zachowanie.

No to skoro jest taki strach wśród niektórych, że ta cywilizacja "najeżdża i zniszczy europę" i ta cywilizacja powiedzmy bardziej poligamiczna niz monogamiczna (czyli "klasyczna" rodzina nie jest aż taka ważna) to czy to nie oznacza właśnie, że poligamia wygrywa z "rodziną"?

 

 

 

 

 

 

Mod: prosze o scalenie

 

 

10 minut temu, Bruxa napisał:

Starszy bogacz ma parę młodszych żon.

Ale na raz, czy podczas swojego życia?

 

10 minut temu, Bruxa napisał:

Nie zakładać tutaj, układać sobie życie poza krajem.

Ok, może troche tendencyjnie napisałem. Gdzie zakładać? Podczas rozwodu kobiety i tak w większości dzieci dostają w innych krajach też. Wyjazd chyba nie jest takim świetnym rozwiązaniem? Rozwody i feminizm na zachodzie są już od dawna, to dopiero w PL jest "świeży" temat.

Edytowano przez TheFlorator

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@TheFlorator na Białoruś, do Rosji, Kazachstanu czy innych krajów dalej na wschód, gdzie zepsucie lewicowych doktryn jeszcze nie dotarło w takim stopniu jak tu :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TheFlorator napisał:
1 godzinę temu, Anna napisał:

Rodzina to najmniejsza komórka społ., na niej opiera się społeczeństwo. Nie ma rodziny, nie ma społeczeństwa, nie ma narodów, nie ma nic oprócz samotnych rozbitych jednostek, które łatwo pokonać.

No właśnie między innymi o tym myślałem. Tak mnie przynajmniej zawsze uczono. A może to kłamstwo i społeczeństwo nadal by jakoś istniało tylko po prostu w innej formie?

No to popatrz na kraje zachodnie gdzie jest najwięcej jednoosobowych gospodarstw domowych jak choćby Szwecja, oni owszem jeszcze trochę pociągną ale w perspektywie kilkudziesięciu lat to będą emiraty szwedzkie.

 

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

Przecież popęd był i będzie zawsze. Deregulacja norm? Normy zawsze się zmieniają bo ludzie je kreuja i pewnie tak samo mówio o tym 100 lat temu, że "świat schodzi na psy" itp itd a jakoś nadal tu jesteśmy.

Tutaj poniekąd odpowiedzieli Ci powyżej wypowiadający się koledzy Mosze i Xdead.

 

A ja dodam, że wolność wewnętrzna jest dobrem wyższym i zależy od wyrobienia w sobie cnoty dążenia do dobra a człowiek rodzi się egoista,  do cnót musi zostać wychowany, a dziś przede wszystkim coraz więcej osób jest wychowywanych (przez różne czynniki) do wszelkiego użycia (w tym seksualnego) a zauważ, że wszelkie ideologie maja swoja bazę w masach, dziś wydaje się nie ma jednej jak marksizm ale każdemu podmiotowi daje się do reki pozornie nieograniczona władze nad interpretacją własnej egzystencji, płci, wartości moralnych, wydaje mi się, że taka ideologia obróci się przeciwko nam. Aby cywilizacja mogła trwać normy regulujące popęd muszą trwać tak samo, to nie oznacza, że popęd ma być nie zaspokajany, ale vide to co napisali koledzy nie ma norm,  jest trochę wybrańców i reszta poza obrębem tego popędu zakładając ze hipergamia istnieje (muszę się jeszcze nad tym zastanowić i  bo zanim poznałam to forum to nie znałam tego terminu)

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:
1 godzinę temu, Anna napisał:

zaspokojenia seksualnego (poli i hiper gamia)

Przecież twierdzimy, że to jest w naszych genach więc to nie jest nic nowego. To raczej rodzina byłaby tworem narzuconym "sztucznie" w przeszłości?

Jeśli już to tylko poniekąd. Człowiek jest zwierzęciem ale obdarzonym duszą ( w co wierzę) i rozumem. Inne zwierzęta obdarzone są jedynie (i chronione zarazem) przez instynkt, dlatego człowiek innymi władzami również w kontekście seksu się posługuje.

 

Instytucję małżeństwa i rodziny monogamicznej narzucili zaś genialni Żydzi, po to by chronić kobiety i dzieci. Wcześniej kobiety i dzieci nic nie znaczyli w społeczeństwie, a jeśli jakiś mężczyzna miał swoje to traktował ich jak przedmioty, z tym że wyżej ustawiony mężczyzna mógł je sobie zawłaszczać. Powstała instytucja, prawo, pomału odchodzono od tego typu praktyk, tworzyła się cywilizacja. Teraz poniekąd powracamy do czasów pierwotnych, z tym że to nie mężczyzna  decyduje o kobiecie ale pozornie ona sama, ale w rezultacie staje się znów przedmiotem a nie podmiotem godnym uwagi.

 

1 godzinę temu, TheFlorator napisał:

Poza tym nie zamykajmy się do europejskiego podwórka. Obyczaje seksualne/rodzinne są bardzo różne na całym świecie i jakoś te społecznośći nadal funkcjonuja.

Oczywiście tak jak  kultura ustawiła rodziny w różnych krajach, w sumie szereg wartości z grubsza jest podobny. Jakiś czas temu oglądałam film dokumentalny o parach z rożnych części świata i okazuje się, że najbardziej moralnymi (w naszym rozumieniu tego słowa) okazała się buszmenska rodzina, która żyła poza odkryciami współczesnej kultury.  Rosja, Francja, Niemcy, Polska rożne wynalazki poli, hiper czy tam inne związki, a tu buszmen  ożenił się z  panną z dżungli, za pierwsze zarobione pieniądze kupił jej kieckę żeby tylko z liściem nie chodziła, zamieszkali sobie na drzewie, a jacy zadowoleni z życia przy tym i uśmiechnięci. (jak sobie przypomnę tytuł to podam)

 

33 minuty temu, TheFlorator napisał:

No to skoro jest taki strach wśród niektórych, że ta cywilizacja "najeżdża i zniszczy europę" i ta cywilizacja powiedzmy bardziej poligamiczna niz monogamiczna (czyli "klasyczna" rodzina nie jest aż taka ważna) to czy to nie oznacza właśnie, że poligamia wygrywa z "rodziną"?

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci. Można powiedzieć że i u nas było podobnie bo bogaty pan zawsze miał ileś tam nałożnic i jakoś piętno społeczne go nie dotykało, natomiast w niższych warstwach społecznych piętno  funkcjonowało regulując damsko-męskie stosunki społeczne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Papa Smerf zawsze powtarza, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu.

12 godzin temu, TheFlorator napisał:

Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

Wg mnie posiadanie rodziny ma sens, ale symultatywnie z posiadaniem sensu odchodzi do lamusa.

 

Jedno nie wyklucza drugiego.

 

Ameby umysłowe i tak się będą rozmnażać bez większych refleksji, zaspokajając swoje potrzeby, więc rodzina (pomijając jej jakość) jako komórka społeczna nadal będzie istnieć, ale im więcej będzie takich miejsc, jak to, które będą otwierać oczy innym na sprawy męsko-damskie i matriks, tym liczba zakładanych rodzin (przez osoby, które faktycznie nadawałyby się do tego) będzie się regularnie zmniejszać, bo ci ludzie - nazwijmy ich na ten moment oświeconymi - dodadzą dwa do dwóch i zrozumieją, że rodzina jest nieopłacalna. Rezultat będzie taki, że świat zdominują idioci (vide Logan Paul, jego braciszek i im podobni), którzy będą błyszczeć przy aprobacie i poklasku innych idiotów, co zresztą dzieje się aktualnie.

 

Proszę porównać mainstreamowe autorytety, muzykę, filmy, gry sprzed kilku dziesięcioleci do dzisiejszej "tfurczości" (z wyjątkami).

 

Autorytety? Nie znajduję dzisiaj nikogo, kto mógłby służyć jako autorytet współczesnej młodzieży.

 

Muzyka? Mózgotrzepiące gówno.

 

Filmy? "Nawalmy w chuj efektów, rzućmy paroma kurwami, jebnijmy nieśmieszny żart, no i ten, niech Jureczek pierdolnie Bogusię na szybko, coby hołota się podnieciła. He, he".

 

Gry? "Grafika, grafika, grafika. Fabuła? A co to takiego?".

 

Sytuacja ta została już idealnie zobrazowana w filmie komediowym (który wg mnie okazał się przypadkowym dokumentem fabularyzowanym) pt. "Idiokracja" z - UWAGA! - 2006 roku. Bez większych spojlerów; film zakładał mentalną degrengoladę i zidiocenie populacji ludzkiej na rok 2500, a według mnie ona już teraz ma miejsce i będzie tylko gorzej. Aktualnie na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi. Strzelam, że 5 procent z tych 7. miliardów coś sobą reprezentuje, więc daje to około 350 milionów ludzi, którzy pchają ten burdel do przodu i którzy są z każdym rokiem dziesiątkowani liczebnie przez kolejnych rodzących się idiotów, co za kilkadziesiąt lat doprowadzi do destabilizacji sytuacji na całym świecie. I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa. 

 

Trzeba mieć świadomość tego, że rodziny powinno się zakładać z osobami kompatybilnymi z nami samymi.

 

Ileż może być takich osób? Garstka.

 

Jakie są szanse, że w tym ogromnym świecie na siebie traficie? Małe.

 

Czy istnieje prawdopodobieństwo, że będziecie różnych narodowości i ze względu na barierę językową nawet się nie porozumiecie? Tak.

 

Czy istnieje szansa na to, że - pomimo bycia kompatybilnymi ze sobą i spotkania się - nie nawiążecie kontaktu przez wstyd/wizualne niespodobanie się sobie/traumy z przeszłości/cokolwiek innego? Istnieje.

 

Osobiście chciałbym założyć rodzinę, ale wiem, że nigdy tego nie zrobię, ponieważ nie pozwoli mi na to sytuacja zawodowo-finansowa (zdecydowałbym się na rodzinę i dziecko tylko wtedy, gdy wiedziałbym, że mogę ich bez problemu utrzymać i poświęcić im cały czas, a nie dwie godziny dziennie po robocie); ponieważ wiem, że trafienie na idealnie (albo chociaż w połowie idealnie) dopasowaną kobietę do mnie jest tak prawdopodobne, jak to, że trafię szóstkę w Lotto; ponieważ prawo stoi po stronie kobiety i wejście z nią w związek małżeński mogłoby się skończyć moją kastracją; ponieważ nie chcę ściągać na ten świat kolejnej osoby, która będzie musiała oglądać ten cały burdel; oraz z wielu innych powodów. 

 

Reasumując, rodziny nadal będą istnieć, ale będą je w większości zakładać ludzkie, zidiociałe zwierzęta.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

Zabijanie też jest naszym wrodzonym instynktem, jednak nie można się jemu poddawać.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd) w Polsce traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

W większości krajów tak jest.


Wg mnie celem jest odstraszenie mężczyzn od zakładania rodzin, aby zniszczyć komórkę społeczną, jaką jest rodzina, aby stworzyć świat indywiduów, którzy nie będą mieli żadnego poczucia wspólnoty i którymi będzie łatwiej zarządzać, co pozwoli łatwiutko wprowadzić światowość, a następnie zniszczy tożsamość narodową; nie będzie już Niemców, Polaków, Anglików, tylko będą Ziemianie.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

Takimi, jak teraz, czyli spierdolonymi. 

 

Najważniejsze są wzorce, jakie rodzice przekazują.

 

Co z tego, że ktoś wychował się w pełnej rodzinie, jeśli matka chlała, a stary ją tłukł?

 

Ponownie chodzi o jakość tych dwojga ludzi, którzy decydują się na rozmnożenie.

13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Co z powiększaniem populacji kraju?

Kraj to matriks. IDGAF.

 

Z wyrazami szacunku,

Ważniak

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, TheFlorator napisał:

Opcja jest oczywiście ale nie zauważyłem, żeby na forum była za bardzo popularna.

Jak to - ja jestem za taką opcją od zawsze :).

Bardzo fajny temat w ogóle.

Panowie - co do rodziny. Gdybajcie sobie tutaj, redpillujcie się, wychodźcie sobie z matrixa, walczcie i komentujcie klasyczny, pożyteczny model rodziny. I tak zostanie po was i waszych mądrościowych dywagacjach kupa gnijącego w ziemi mięsa jeśli nie przekażecie genów. A ludzie z matrixa będą się dalej rozmnażać czy wam się to podoba czy nie. Przypomina mi to jakąś komedię - grupa kolesi, którzy dyskutują przy szklance whisky na temat ważnych spraw a w międzyczasie ludzie się rozmnażają. 

W zachodnim czy nie zachodnim systemie - rodzina to podstawowa komórka jak to @Anna powiedziała. Kobiety mają pewne zachowania podobne (jak i mężczyźni), niezależnie w jakiej kulturze się wychowały. Na zachodzie cipki używają do innych celów niż na wschodzie? No nie sądzę. 

Co do ślubu. Na ch..j wam ten ślub, o który tu (na forum) często tak toczycie pianę? Co bez ślubu rodziny nie można założyć? Każe wam ktoś ślub brać jeśli zachodnie sądownictwo jest przeciwko mężczyznom? Ja znam pary, które są od lat ze sobą - jedne ze ślubami inne bez. I to są fajne pary. Wcale nie uważam (jak tu na forum krąży legenda kobiety z Himalajów), że porządnych kobiet nie ma. Jest od ch..ja, taka prawda. Kwestia tylko, czy pozwolicie na pewne zachowania czy nie. Jak nie umiesz prowadzić auta to i niezawodnego Mercedesa G rozjebiesz. Nieważne czy kobieta z zachodu, wschodu, Syberii, Grenlandii, Japonii... Mamy kobiety jakie mamy i mamy też predyspozycje (Polacy) do życia z naszymi kobietami. Mam wrażenie, że niektórzy się naczytali historyjek o kobietach z Chin, zachłysnęli się tą wiedzą i nagle zachodnie kobiety stały się zjebane. No to sobie weźcie za partnerkę Chinkę. Spędzicie z nią trochę czasu, zobaczycie, że oprócz tego, że wam podaje pięknie kolację, potrafi zadbać o gości, nie odzywa się w towarzystwie nieproszona itp. to też trzeba pogadać, spędzić normalnie dzień a chyba nie zdajecie sobie sprawy, że komunikacja związkowa w innym języku jest bardzo trudna. Owszem - jak potrafi się tylko gadać o pogodzie, to spoko - wystarczy dukanie jakieś. Ale dopóki w jednym języku oboje nie mówicie na poziomie ZAAWANSOWANYM to będzie drętwo w związku. Może dlatego właśnie mało par jest, które są mieszane. Nawet na wyspach moi znajomi dobierają się w pary Polak-Polka. Komunikacja. 

Podczas gdy będziecie sobie rozkminiać dlaczego wschodnie kobiety lepsze od zachodnich, czemu rodzina współcześnie jest be, inni mężczyźni będą po prostu zapładniać kobiety i zakładać rodziny. A wy dalej sobie tutaj będziecie dywagować i komentować. 

Rodzina jest bardzo ważna i ja chcę założyć, ale dopiero jak siądę na dupie trochę i ogarnę swoją głowę. Zbieram coraz więcej wiedzy dzięki forum, wiem na co zwracać uwagę, wiem jak zachować balans, na co uważać. Nie biję piany bo kijem Wisły nikt nie zawróci. Chcecie sobie tam walczyć ze zjebanym zachodem, feminizmem, dyskryminacją mężczyzn to sobie tam walczcie. Powodzenia życzę.

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców a gdy nie będzie się dało żyć normalnie - to liczę na to (i będę nad tym pracował), że będę miał na tyle zasobów, żeby się przenieść w jakieś miejsce z dala od zjebanej UE. Dochód pasywny lub konkretne umiejętności, które pozwolą pracować wszędzie. Proponuję kraje, które są potęgami gospodarczymi bo im nikt nie mówi jakie mają być. Tam nie sięgają macki Sorosa i IV Rzeszy. Mądry mężczyzna tak jak mądra kobieta - potrafi wykorzystać korzyści z bycia tą płcią.

Edytowano przez Tomko
  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, TheFlorator napisał:

1.       Czy w takim razie „rodzina” (matka+ojciec+dziecko, mieszkający razem) ma sens czy odchodzi do lamusa?

2.       Skoro ta hipergamia i poligamia to nasze wrodzone instynkty, to może po prostu mieć dzieci z kim popadnie i niech każdy sam wychowuje? Oczywiście kogo by było stać na takie alimenty.

3.       Albo po co w ogóle zakładać rodziny i mieć dzieci, skoro system prawny (rozwody/alimenty itd)  w Polsce  traktuje w większości preferencyjnie kobiety?

4.       Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy wszyscy byli by wychowani przez „samotne matki lub ojców”?

5.       Co z powiększaniem populacji kraju?

ad.1 Nadal rodzina ma sens ponieważ jedną z funkcji rodziny jest "ochrona jej członków przed niekorzystnym wpływem kultury". To właśnie ze względu na silną rodzinę nie udało nas się zgermanić ani dzieciom wmówić ,że "Stalin ma oczy piękniejsze od malin". Dodatkowo bardzo ważne jest by jej członkowie mogli się rozwijać na poziomie towarzyskim i kulturowym.

 

ad2. Częścią posiadania dzieci jest również wyposażenie je w cechy ,które pozwolą zająć im jak najwyższą pozycję społeczną. Na miarę możliwości rodziców. Dlatego również nie chcemy się opiekować "cudzymi genami".

ad.3 punkt 3 łączy się z pkt 5. Póki prawo nie będzie wspierać silnych rodzin to nie będzie wzrostu ludności. Jednocześnie silna rodzina jest oporna na różne formy propagandy co pisałem wyżej. Dzieci posiadasz bo chcesz a nie bo rząd kazał albo się opłaca. Jeśli nie czujesz pędu do tego to lepiej się nie pchaj w "rodzinny interes". Jeśli bardzo będziesz tego chciał to będziesz szukał rozwiązań a nie zastanawiał się nad zasadnością. Zawsze możesz żyć w konkubinacie posiadając dzieci i własne lokum oraz silne zaplecze rodziny. 

ad.4 Słabymi i łatwymi w manipulowaniu by "należeć do społeczności".

11 godzin temu, Anna napisał:

Instytucję małżeństwa i rodziny monogamicznej narzucili zaś genialni Żydzi, po to by chronić kobiety i dzieci. Wcześniej kobiety i dzieci nic nie znaczyli w społeczeństwie, a jeśli jakiś mężczyzna miał swoje to traktował ich jak przedmioty, z tym że wyżej ustawiony mężczyzna mógł je sobie zawłaszczać. Powstała instytucja, prawo, pomału odchodzono od tego typu praktyk, tworzyła się cywilizacja. Teraz poniekąd powracamy do czasów pierwotnych, z tym że to nie mężczyzna  decyduje o kobiecie ale pozornie ona sama, ale w rezultacie staje się znów przedmiotem a nie podmiotem godnym uwagi.

Z dziećmi bywało różnie faktycznie były takie czasy gdy uważano ich za małych dorosłych. Jednak kobiety i dzieci zawsze były traktowane w specjalny sposób. Nawet gdy małżeństwa były aranżowane nie miało to nic wspólnego z zawłaszczaniem. Raczej chodziło o umocnienie pozycji rodziny i SMV dzieci. Ta pozorna przedmiotowaść polegała na tym ,że kobieta przechodziła spod opieki ojca pod opiekę męża. Faktycznie samostanowienie było ograniczone ale również i odpowiedzialność. Tak powstał zwyczaj płacenia za kobietę na randce jak również odprowadzanie jej do domu. A wynikało to z tego ,że kobieta nie miała własnych pieniędzy a gdy kobieta coś np. "ukradła" to policjant się pytał kto jest za ciebie odpowiedzialny? I właśnie ta osoba szła do ciupy. (niestety źródeł nie jestem w stanie podać :(  ) . Owszem obecnie ludzie traktują się wzajemnie jak obiekty seksualne / sukcesu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powszechnie mówi się o monogamii naszego gatunku,gdyby tak jednak było nie istniały by zdrady, rozwody, prostytutki, testy na ojcostwo itd. W rzeczywistości można przyjąć, że typowy mężczyzna to poligamista, a typowa kobieta jest monogamistką ( upraszczając). Mężczyźnie zawsze zależy na wolności,a kobiecie na pozbawieniu go jej. Mężczyźni chcą uprawiać seks z dużą ilością kobiet i uciekać po jego zakończeniu (sypiamy nie z kobietą, ale z jej ciałem). Kobiety chcą uprawiać seks z najlepszym dostępnym samcem i zatrzymać go przy sobie jak najdłużej ( one nie sypiają z nami, ale z naszym statusem społecznym). Ćmy lecą do blasku! To samo dotyczy kobiet.

 

Kobieta żeniąc się z facetem,który ma niezły samochód, własne mieszkanie i markowe ubrania, powie że to nie jest dla niej ważne,bo kocha twoją osobowość, liczy się to jaki jesteś, ale zabierz mu to wszystko, a zobaczysz jak szybko małżeństwo zakończy się rozwodem.

 

 

Wszyscy znamy mężczyzn, którzy realizują się w związku z jedną kobietą, ale nie znam żadnego, który nie chciałby realizować się w związku z kilkoma dziewczynami, które dla urozmaicenia życia seksualnego przyprowadzłyby koleżanki.:)

 

Życie dyma wszystkich bez względu na płeć, dając mężczyznom stereotypowy obraz kobiety, a kobietom równie stereotypowy obraz mężczyzny,wszystkim wizje związku,której nikt nie jest wstanie sprostać. Życie dyma jeszcze bardziej, jeśli jest się wychowywanym w tradycyjnej, mocno katolickiej rodzinie ( czyli po prostu polskiej ), gdzie wpaja się takie wartości jak wykształcenie (żeby zdobyć pracę i utrzymać żonę), rodzina i patriotyzm.

 

Z tego powodu o populację naszego kraju bym się nie martwił. Białych rycerzy, którzy wierzą, że kobiecie wystarczy dać miłość, a ona to doceni wciąż jest wielu. 

 

Moim zdaniem tylko związek oparty na partnerstwie, gdzie obie strony dają siebie po równo ma sens. Niestety wielu facetów ma disneyowskie wyobrażenia o związkach. Oddają całych siebie zapominając co jest dobre dla nich. Małżeństwo w dzisiejszych czasach? Zdecydowanie NIE. 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 hours ago, Anna said:

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci.

Skąd to wiesz?

 

3 hours ago, Ważniak said:

więc rodzina (pomijając jej jakość) jako komórka społeczna nadal będzie istnieć, ale im więcej będzie takich miejsc, jak to, które będą otwierać oczy innym na sprawy męsko-damskie i matriks, tym liczba zakładanych rodzin (przez osoby, które faktycznie nadawałyby się do tego) będzie się regularnie zmniejszać, bo ci ludzie - nazwijmy ich na ten moment oświeconymi - dodadzą dwa do dwóch i zrozumieją, że rodzina jest nieopłacalna.

No dlatego trapi mnie to pytanie, czy my jako forum powinniśmy "kierunkować" się aż tak (mój oryginalny punkt 1 i 2) do nieposiadania rodziny?

Skoro rodzina jest nadal dobrym i potrzebnym tworem dla wszystkich, to dlaczego z niej rezygnować?

Nieopłacalna - jest nieopłacalna byćmoże podczas rozwodu i podziału majątku i dzieci (mniej lub bardziej sprawiedliwego). No ale przecież rozwody pozostają jednak nadal mniejszościa?

 

3 hours ago, Ważniak said:

vide Logan Paul, jego braciszek i im podobni

Nic mi nie mów. Widziałem 2 filmy i odpadłem. Nie uwieżyłbyś jak dzieciaki to wciągają...

 

3 hours ago, Ważniak said:

Autorytety? Nie znajduję dzisiaj nikogo, kto mógłby służyć jako autorytet współczesnej młodzieży

Odpowiedzialność spada na rodziców, tych którym się jeszcze chce.

 

3 hours ago, Ważniak said:

Muzyka? Mózgotrzepiące gówno

Tu się zgadzam w 100%. Nawet ostatnio ogladałem progam "naukowy" o tym jaka muzyka jest teraz popularna i dlaczego. Wrzucili to wszystko w komputer do analizy. Wyszło, że najlepiej się sprzedają utwory gdzie są pomieszane gatunki w 1 piosence, żadnych nutek odstających od "normy", miękki głos. Mówiąc krótko papka. Faceci porównali to z latami 60/70/90 i sami się zmartwili.

 

Jedyny sposób to ostra filtracja i "powrót do korzeni".

Natomiast jak ja mam mojemu młodemu "pokazywac korzenie" jak na połowie starych płyt CD napis "Parental Advisory, Explicit Lyrics" ? :) A on wszystko wciąga jak odkurzacz. No nic, chyba "coś za coś".

 

4 hours ago, Ważniak said:

Filmy? "Nawalmy w chuj efektów,

Może i tak, ale o powrót komiksowych superbohaterów nie mam pretensji do nikogo i sam bardzo lubię to oglądać.:)

4 hours ago, Ważniak said:

"Idiokracja"

Nie znam.  Masz link?

 

4 hours ago, Ważniak said:

Wg mnie celem jest odstraszenie mężczyzn od zakładania rodzin, aby zniszczyć komórkę społeczną, jaką jest rodzina, aby stworzyć świat indywiduów, którzy nie będą mieli żadnego poczucia wspólnoty i którymi będzie łatwiej zarządzać, co pozwoli łatwiutko wprowadzić światowość, a następnie zniszczy tożsamość narodową; nie będzie już Niemców, Polaków, Anglików, tylko będą Ziemianie.

Coś w tym jest co piszesz ale wg mnie narodowości nie da się wykorzenić co wg mnie widać w generalnym przechylaniu się wskazówki politycznej świata na prawo.                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

 

4 hours ago, Ważniak said:

Takimi, jak teraz, czyli spierdolonymi. 

 

Najważniejsze są wzorce, jakie rodzice przekazują.

 

Co z tego, że ktoś wychował się w pełnej rodzinie, jeśli matka chlała, a stary ją tłukł?

 

Ponownie chodzi o jakość tych dwojga ludzi, którzy decydują się na rozmnożenie.

Guru coś o tym wspominał w audycjach. Niby ta "klątwa" 7 letnia.... Zresztą nikt nie dostaje "instrukcji jak wychowywać dziecko" jak się rodzi tylko powtarza często zjebane zchematy wzięte z domu.

 

4 hours ago, Ważniak said:

Kraj to matriks. IDGAF.

Wybacz ale widzę, że trochę przelałem u ciebie czarę goryczy zapodając temat. Nie taki był zamiar :) Matrix nie matrix, świat zgnity i pełen debili itp itd. Trzeba myśleć pozytywnie. Życie to nieustanna walka. Co do rodzin/partnerów/znajomych...selekcja, selekcja i jeszcze raz selekcja. Bycie zdrowym egoistą. No i wiedza zdobyta z książek Guru i na forum. To juz duuuża przewaga nad statystyczna osobą. No i mając takie narzędzia w ręku podejmowanie przemyślanych decyzji w danym momencie. A życie i tak zweryfikuje czy były trafne czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Nie znam. Masz link?

Proszę bardzo: https://www.cda.pl/video/12954682e

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

No dlatego trapi mnie to pytanie, czy my jako forum powinniśmy "kierunkować" się aż tak (mój oryginalny punkt 1 i 2) do nieposiadania rodziny?

Skoro rodzina jest nadal dobrym i potrzebnym tworem dla wszystkich, to dlaczego z niej rezygnować?

Nieopłacalna - jest nieopłacalna być może podczas rozwodu i podziału majątku i dzieci (mniej lub bardziej sprawiedliwego). No ale przecież rozwody pozostają jednak nadal mniejszością?

Uważam, że jest nas za mało, aby nasze rozmnażanie się cokolwiek dało. Nawet gdyby każdy forumowicz, których aktualnie jest ponad 4300, spłodził trójkę dzieci, to dałoby to zawrotną liczbę 12900 dzieciaków. Znajdź tu teraz jakieś kumate, atrakcyjne samice bez sieczki w głowie dla każdego do rozpłodu, a potem niech budują świadomość dzieciaków przez 18 lat i łożą na nie hajs, a i tak może im się nie udać ich uformować, bo środowisko zewnętrzne okaże się dla nich atrakcyjniejsze, a ich dzieci będą mówiły, że ich starzy pierdolą jakieś głupoty o matriksie. 

 

Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie wszyscy z tych 4300 chcą w ogóle mieć dzieci, więc w imię czego mieliby się poświęcić? Następnie trzeba wziąć pod uwagę fakt, że część osób z tych 4300 to po prostu konta kiedyś-tam zarejestrowane, więc już jakaś liczba ludzi odpada. Dodać należy też to, że nie każdy z forumowiczów nadaje się na ojca, nawet jeśli ma odpowiednią wiedzę. Optymistycznie załóżmy, że około połowa, czyli np. 2222 forumowiczów, chce mieć dzieci, ma odpowiednią samicę i nadaje się do tego, co daje nam liczbę 6666 dzieci, z których część może zginąć w procesie dorastania, więc zróbmy z tej liczby okrągłe 6,5 koła. Wg mnie taka liczba dzieci nic nie zmieni, chyba że będzie działać wspólnie w jakiejś komórce rządowej, jeśli jakimś cudem by się tam dopchali, ale tu już wchodzimy w science-fiction.

 

Temat rzeka wg mnie, choć na pewno ludzie stąd bardziej nadają się na rodziców niż zwykły Jan Kowalski.

 

Co do tego nie mam wątpliwości.  

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Odpowiedzialność spada na rodziców, tych którym się jeszcze chce.

Najlepiej, gdy autorytetami dzieci są ich rodzice.

 

Gdy tak jednak nie jest, to dziecko szuka ich gdzieś indziej, a to już jest niebezpieczne:

- telewizja (może Popuś tańczący z gwiazdami? A potem młody se jebnie skaryfikację 4fun - tak jak jakiś tam gówniarz niedawno),

- Internet (może Rafatus? Filantrop, wizjoner, ekonomista, no i patrzcie, jaką Marlenkę wyhaczył),

- szkoła (sfeminizowany twór ukierunkowany na zabijanie indywidualności? wątpię),

- ulica (jakieś osiedlowe gangusy? miejmy nadzieję, że nie).

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Może i tak, ale o powrót komiksowych superbohaterów nie mam pretensji do nikogo i sam bardzo lubię to oglądać.:)

Ja też nie mam pretensji, bo również lubię to oglądać, ale zdaję sobie sprawę, że jest to odmóżdżające kino niskich lotów.

 

Młodzież może za parę lat traktować to jako wzór kunsztu kinematograficznego.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Natomiast jak ja mam mojemu młodemu "pokazywac korzenie" jak na połowie starych płyt CD napis "Parental Advisory, Explicit Lyrics" ?

Ja tam bym się nie bał o to ostrzeżenie, bo i tak nie ochronisz go przed przekleństwami, narkotykami, alkoholem i seksem, a tak przynajmniej masz możliwość wyrobienia mu gustu muzycznego, aby w przyszłości, słysząc jakiś "hit" radiowy, zaśmiał się wniebogłosy.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Coś w tym jest co piszesz ale wg mnie narodowości nie da się wykorzenić co wg mnie widać w generalnym przechylaniu się wskazówki politycznej świata na prawo.

Oby Twoje słowa były prorocze.

Godzinę temu, TheFlorator napisał:

Wybacz ale widzę, że trochę przelałem u ciebie czarę goryczy zapodając temat. Nie taki był zamiar :) Matrix nie matrix, świat zgnity i pełen debili itp itd. Trzeba myśleć pozytywnie. Życie to nieustanna walka. Co do rodzin/partnerów/znajomych...selekcja, selekcja i jeszcze raz selekcja. Bycie zdrowym egoistą. No i wiedza zdobyta z książek Guru i na forum. To juz duuuża przewaga nad statystyczna osobą. No i mając takie narzędzia w ręku podejmowanie przemyślanych decyzji w danym momencie. A życie i tak zweryfikuje czy były trafne czy nie.

Spoczi, nic się nie przelało. Po prostu taki ze mnie realista-pesymista. :P

 

Z wyrazami szacunku,

Ważniak

Edytowano przez Ważniak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, TheFlorator napisał:
17 godzin temu, Anna napisał:

Co prawda oni są niby poli,  ale tylko kiedy są w stanie utrzymać dwie lub więcej żon a to rzadkość, w większości są to standardowe rodziny 1+1 + dzieci.

Skąd to wiesz?

Z samych źródeł, czyli od muzułmanów. Jak pracowałam za granicą miałam z nimi kontakt przez organizację wspierającą obcokrajowców, z której usług najpierw skorzystałam a potem sama wpadałam czasami do nich podzielać się w ramach wolontariatu. Przychodziły tam też muzułmańskie kobiety. Jak je pytałam jak sobie radzą z faktem poligamii usankcjonowanej przez islam, to się śmiały i mówiły, że ich akurat to nie dotyczy bo na dwie żony czy więcej może sobie pozwolić tylko bardzo zamożny mężczyzna „czyli nie ich”.

 

Tu masz coś więcej na ten temat:

http://kobietawislamie.blox.pl/2010/04/Co-z-tymi-zonami-czyli-poligamia-w-krajach.html

 

"Wielożeństwo jest kwestią wzbudzającą wiele emocji wśród niemuzułmanów. Istnieje szeroko rozpowszechniony pogląd, iż niemal każdy Muzułmanin ma więcej niż jedną żonę, co automatycznie kojarzy się z brakiem równouprawnienia. Jest to mylne przekonanie, gdyż w świecie muzułmańskim zdecydowanie przeważają związki monogamiczne. Bardzo prozaiczną tego przyczyną jest chociażby kalkulacja ekonomiczna. Mąż ma obowiązek utrzymania swojej żony oraz dzieci, zapewniając im możliwie jak najlepszą sytuację materialną, co w przypadku większej ilości członków takiej rodziny może być barierą nie do pokonania"

 

"Pomimo, iż poligamia jest w Koranie co do zasady dozwolona dotyczy tak naprawdę kilku procent rodzin. Na więcej niż jedną żonę może sobie pozwolić jedynie mężczyzna majętny a co za tym idzie zwykle starszych. Wśród młodych muzułmanów mówi się o tym (podobno) raczej w kategorii żartu niż poważnego zamiaru."

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja chcę być sama bo mi jest bardzo dobrze ze sobą. Przerabiałam różne opcje/ schematy i tak czuję się nie ograniczana niczym i nikim, czuję się bezpiecznie i komfortowo.

Mogłabym mieć kogoś obok ale u mnie to się wiąże z akceptacją. Ja nie zmienię trybu życia, myśli, zachowań dla kogoś.

Ten ktoś musiałby mi czymś imponować, zainteresować, nie być klonem.

I żadnych poświęceń, wyrzeczeń, składania obietnic, wspólnego życia aż do śmierci.

Jak mi będzie obok kogoś dobrze to tak będzie, jeżeli nie to odejdę. Chcę umrzeć szczęśliwa i spełniona.

Ja jestem szczęśliwa bez żadnego ale.

 

Dużo osób czuję się spełnionych zakładając rodziny, ale na pytanie czy jesteś szczęśliwy odpowiadają tak, ale...

Ja nie chcę żadnych ale. :)

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm... Ja osobiście jak już gdzieś kiedyś pisałam, chciałabym rodzinę założyć. Mniejszą lub większą. Mnie to strasznie cieszy jak mogę w domu porobić oiadki, pranie, posprzątać :D I nie biorę pod uwagę innej rodziny niż małżeństwo+dzieci. Nie żadne konkubinaty. Jeszcze niedawno nie brałabym pod uwagę żadnej rodziny (feministyczne pierdololo i przekonanie "samiec to zło"). Ostatnio troszkę uspokoiłam się na wiadomość, że większość pozwów rozwodowych (chyba koło 70%) jest składanych przez kobiety. Czyli mam 70% szans, że rozwodu nie będzie :D 

Dlaczego ślub, a nie konkubinat? Po 1. tak zostałam sama wychowana, a po 2. kiedy dowiedziałam się (dzięki forum) jakie cudowne mamy prawo, już nie obawiam się że zostanę po rozwodzie bez grosza przy duszy :D Tzn. to na wypadek, gdyby samcowi się odwidziało i postanowił zdradzić, albo w inny sposób doprowadzić do rozwodu. 

 

Co do samotnego macierzyństwa. To akurat spędza mi sen z powiek i nie wyobrażam sobie być samotną matką. Dlatego w przypadku ciąży mam nadzieję, że samiec wycofa się kiedy jeszcze możliwe będzie usunięcie, a nie kiedy dziecko się urodzi. Nie wiem jeszcze czy bym to zrobiła, ale wolałabym mieć taką opcję w razie czego. 

 

Nigdy nie byłam zwolenniczką "wymieniania na lepszy model". Nawet sporo się mówi o tym, że to lepiej "pracować nad związkiem" niż szukać kogoś innego. Obawiam się, że w dobie Tindera już nikomu nie chce się męczyć. 

Z drugiej strony kołczing "możesz osiagnąć wszystko co chcesz!" "jedynym ograniczeniem jesteś ty sam!" itd... Po co ktoś ma siedzieć w związku z jakaś średnio urodziwą/średnio urodziwym kobietą/facetem, skoro wokół tyle ładniejszych? Facet straci pracę? Po co czekać aż znajdzie nową, ustawi się w niej, skoro można szybko znaleźć nowego? Kobieta ma trudniejszy okres i nie chce jej się seksić? Po co czekać aż jej się zachce, skoro można inną znaleźć? 

Akurat tego typu "powody" zmiany partnera nie bardzo do mnie nie przemawiają, ale w obecnych czasach fajne jest to, że jednak mamy ten wybór i możliwośc "wymiany" partnera/ki. Nie tak jak kiedyś- facet wracał narąbany do domu, bił żonę i dzieci a ona zbytnio nie miała innego wyjścia jak chodzić na paluszkach w nadzieji że nie zesłości męża. 

Jestem za "wymianą" dopiero jak facet okazuje się być toksyczny, ewentualnie nie ma żadnego porozumienia. Takie rzeczy oczywiście ustala się przed ślubem, ale w ostatnim akapicie mówiłam raczej o zwykłych związkach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I tutaj jest właśnie ten przysłowiowy "pies" pogrzebany.

 

Wolny człowiek POWINIEN mieć rodzinę i dziecko bo:

nadchodzi półksiężycowy matrix,

padnie system emerytalny,

nie będzie miał kto spłacać długów zaciągniętych przez rodziców, miasto, państwo.

 

Rodzina to podstawa systemu. Systemu obojętnego na zdanie jednostki, pragnienie, marzenia. Brak dostosowania się do systemu powoduje wiele poważnych konsekwencji. System podejmuje działania by utrzymać swoją egzystencję nie zważając na pojedyncze bioroboty.

 

Dlaczego występują depresję? Bo mózg wytresowany w systemie, czasem się buntuje bo wie, że taki stan nie jest naturalny. Co innego gdy zna się mechanizmy i gra się na jasnych i czytelnych zasadach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 hours ago, Lalka said:

Ja nie zmienię trybu życia, myśli, zachowań dla kogoś.

Ten ktoś musiałby mi czymś imponować, zainteresować, nie być klonem.

I żadnych poświęceń, wyrzeczeń, składania obietnic, wspólnego życia aż do śmierci.

Jak mi będzie obok kogoś dobrze to tak będzie, jeżeli nie to odejdę.

 

I juz widac calosc tematu.

Sadzisz ze jakis mezczyzna wybierze kobiete z takimi pogladami?

Na chwile moze go oczarowac zapach cipki, to owszem.

Nawet dzis niektorzy wiedza cos o zyciu i uczuciach. I nie sa to kobiety.

 

"Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze"

 

To nie jest tekst ktory napisala kobieta.

Bedziesz wolna niezalezna i zastanawiajaca sie gdzie sie podziali prawdziwi mezczyzni.

Ci niestety ciebie nie beda chcieli (a ty oczywiscie dasz sobie bez nich rade czego ci zycze).

Juz dzis radze poczytac ksiazki typu "Co kot lubi najbardziej?".

 

Edytowano przez JoeBlue
  • Like 2
  • Dzięki 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Tomko napisał:

Jak to - ja jestem za taką opcją od zawsze

Opcja jest w sumie ok tylko w sumie nadal możnaby podpisać intercyzę i 2 razy się zastanowić czy się idzie na wspólne zakupy do notariusza.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Bardzo fajny temat w ogóle

Ostrzegałem. Miało być "czy mam nosić markowe majtki z dużym logo na gumie" ale chyba ktoś mnie uprzedził. ;)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Co bez ślubu rodziny nie można założyć? Każe wam ktoś ślub brać jeśli zachodnie sądownictwo jest przeciwko mężczyznom?

Można. Nikt nie każe. Potwierdzam z autopsji. Konsekwencje tego wszystkiego są tylko zależne od rozegrania sprawy finansowo (wspólne lub osobne zakupy). Więc efekt końcowy (w parach udanych lub nieudanych) może być w zasadzie bardzo podobny do małżeństwa. Wszystko zależy od wcześniej podjętych decyzji.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Kwestia tylko, czy pozwolicie na pewne zachowania czy nie. Jak nie umiesz prowadzić auta to i niezawodnego Mercedesa G rozjebiesz.

Zgadzam się. Mądry Polak po ...  :)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Mamy kobiety jakie mamy i mamy też predyspozycje (Polacy) do życia z naszymi kobietami

Wszędzie na "zachodzie" (i w Polsce) są po różne pewne stopnie nasilenia feminizmu. W Polsce jest to dopiero od niedawna stosunkowo także wg mnie i tak jest nieźle, ale to kwestia czasu.

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

No to sobie weźcie za partnerkę Chinkę. Spędzicie z nią trochę czasu, zobaczycie, że oprócz tego, że wam podaje pięknie kolację, potrafi zadbać o gości, nie odzywa się w towarzystwie nieproszona itp. to też trzeba pogadać, spędzić normalnie dzień a chyba nie zdajecie sobie sprawy, że komunikacja związkowa w innym języku jest bardzo trudna. Owszem - jak potrafi się tylko gadać o pogodzie, to spoko - wystarczy dukanie jakieś. Ale dopóki w jednym języku oboje nie mówicie na poziomie ZAAWANSOWANYM to będzie drętwo w związku. Może dlatego właśnie mało par jest, które są mieszane.

Mam kolegę Polaka, który hajtnął się z Chinką. Mają dwójkę dzieci. Mieszkają w Niemczech. Nie mam z nim kontaktu ale raczej nigdy do "dominujących" nie należał z natury i podobno w domu dominuje Chinka. Info niepotwierdzone osobiście (męska poczta pantoflowa aka dupoobrabialnia). Byćmoże jest więcej takich "wyjatków".

 

Miałem ostatnio przyjemność spędzić trochę czasu z Japonką. Dziewczyna zwiedziła sporo Europy i różnych krajów także wie jak świat wygląda. W domu...zawsze uprzejma, pytała się czy chcę coś zjeść jak gotowała, czy chcę herbatę, sushi itp itd. Miła, ułożona, grzeczna, cichutka, spokojna, głoś nigdy nie podniesiony. A w zasadzie jest znajomą mojego znajomego bardziej niż moją. PANIE, biere taką panią (wychowanie, kultura, spokój) przyodziewam ja w urodę Polki/Słowianki i mam tą kobite z Himalajów. Żyć nie umierać!

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Chcecie sobie tam walczyć ze zjebanym zachodem, feminizmem, dyskryminacją mężczyzn to sobie tam walczcie. Powodzenia życzę.

Ogień :)

 

12 godzin temu, Tomko napisał:

Ja zrobię to inaczej - przygotuję moje dzieci do życia we współczesnym świecie, nauczę unikać pułapek, poprawię błędy moich rodziców 

Bardzo dobre podsumowanie i cholernie istotna uwaga. Powtarzam to ludziom na forum, kurwa zamiast się wkurwiać na wszystko dookoła cieszcie się, że macie świadomość tych rzeczy w stosunkowo młodym wieku, nim wejdziezie w długie związki, ohajtacie się, urodzą się dzieci.

 Koniec.

 

 

 

 

Mod: proszę o scalenie.

 

@Wilson

Bardzo fajnie napisałeś w swoim poście.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Mężczyźnie zawsze zależy na wolności,a kobiecie na pozbawieniu go jej. Mężczyźni chcą uprawiać seks z dużą ilością kobiet i uciekać po jego zakończeniu (sypiamy nie z kobietą, ale z jej ciałem). Kobiety chcą uprawiać seks z najlepszym dostępnym samcem i zatrzymać go przy sobie jak najdłużej ( one nie sypiają z nami, ale z naszym statusem społecznym)

Świetnie ujęte.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Wszyscy znamy mężczyzn, którzy realizują się w związku z jedną kobietą, ale nie znam żadnego, który nie chciałby realizować się w związku z kilkoma dziewczynami, które dla urozmaicenia życia seksualnego przyprowadzłyby koleżanki.:)

Zgadza się.

 

11 godzin temu, Wilson napisał:

Życie dyma wszystkich bez względu na płeć, dając mężczyznom stereotypowy obraz kobiety, a kobietom równie stereotypowy obraz mężczyzny,wszystkim wizje związku,której nikt nie jest wstanie sprostać. Życie dyma jeszcze bardziej, jeśli jest się wychowywanym w tradycyjnej, mocno katolickiej rodzinie ( czyli po prostu polskiej ), gdzie wpaja się takie wartości jak wykształcenie (żeby zdobyć pracę i utrzymać żonę), rodzina i patriotyzm.

 

Zgadzam się, ale wg mnie w dzisiejszych czasach mężczyźni są w gorszym położeniu.

 

Koniec.

 

7 godzin temu, Ważniak napisał:

Młodzież może za parę lat traktować to jako wzór kunsztu kinematograficznego.

Tu ponownie rola rodziców do filtracji i "podrzucenia" np Ojca Chrzestnego.

 

7 godzin temu, Ważniak napisał:

Uważam, że jest nas za mało, aby nasze rozmnażanie się cokolwiek dało. Nawet gdyby każdy forumowicz, których aktualnie jest ponad 4300, spłodził trójkę dzieci, to dałoby to zawrotną liczbę 12900 dzieciaków. Znajdź tu teraz jakieś kumate, atrakcyjne samice bez sieczki w głowie dla każdego do rozpłodu, a potem niech budują świadomość dzieciaków przez 18 lat i łożą na nie hajs, a i tak może im się nie udać ich uformować, bo środowisko zewnętrzne okaże się dla nich atrakcyjniejsze, a ich dzieci będą mówiły, że ich starzy pierdolą jakieś głupoty o matriksie. 

Chodziło mi bardziej o to że na forum jest bardzo dużo propagowanej opini: małżeństo-nie, dzieci-nie, poważne związki - nie. Bo matrix, bo kobity , bo feminizm itp itd. Więc skoro jednak większość w tym temacię się zgadza, że rodzina jest jednak "warta zachodu" to może powinniśmy jednak trochę wyluzować na forum z tym wszystkim na "nie"?

 

Koniec.

 

 

@Lalka

Czyli rodziny/dzieci nie chcesz?

 

 

 

4 godziny temu, Mrowka napisał:

Dlaczego ślub, a nie konkubinat? Po 1. tak zostałam sama wychowana, a po 2. kiedy dowiedziałam się (dzięki forum) jakie cudowne mamy prawo, już nie obawiam się że zostanę po rozwodzie bez grosza przy duszy :D

Oj nie ładnie nie ładnie, forum nie po to jest żeby takie  wysnuwać plany. Weszłabyś w związek małżeński gdyby była intercyza do podpisania?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się. Nie ma rodziny, nie ma państwa. To wszystko po coś jest. Dobry argument z tymi kurami i kogutem oraz zarzynaniem o władze. Tak właśnie będzie kiedy rozbije się instytucje rodziny. Ja sam nie wyobrażam sobie nie mieć rodziny. Nawet jeśli nie zawsze jest idealnie to jest to i tak moim zdaniem lepsze niż "samotność", którą miałem okazję poznać. A ciągnie mnie do samic. Fajna dziewczyna jest dla mnie równie ważnym filarem w życiu co hobby czy dobra praca. Jeszcze raz się powtórzę, jeśli nie fajna młoda Polka to przeboleje i poszukam sobie Azjatki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Rodanek
      Młode panny mają coraz większe wymagania do rodziców. Niektórym to już całkowicie odbiło. No ale to jest inny poziom życia codziennego i jednocześnie staje się normą w Polsce. 
      Rodzic nie żałuje pieniędzy na własne dzieci , ale roszczeniowość przekracza już wszelkie granice bezczelności.
       
                                  https://wiadomosci.wp.pl/wysokie-wymagania-corki-wiceministra-zada-od-ojca-25-tys-zlotych-alimentow-6362490041247361a
    • Przez Perun82
      Sąd Najwyższy orzekł, że zdrada małżeńska, której przez lata dopuszczała się żona, nie uprawnia męża do zadośćuczynienia od niej i jej kochanka.
       
      https://bezprawnik.pl/zdrada-malzenska-bez-zadoscuczynienia/
       
      Zdaniem SN obowiązki małżeńskie spoczywają wyłącznie na małżonkach. Toteż, przekładając z polskiego na nasze, do wierności mężowi zobowiązana jest żona, a nie reszta świata. Zdrada małżeńska może zostać popełniona tylko przez męża lub żonę. 
       
      I prawnie wszystko jest ok - kochankowie mogą i to jak
       
    • Przez DONPEDRO
      Dzień dobry.
      Najpierw opowiem prawdziwą historię.
      Podczas II wojny światowej szalały mrozy okrutne. Zamarzła nie tylko ziemia, tak, że trupów grzebać się nie dało i trzeba było palić nimi w piecach. - Przepraszam za ten niepoprawnie politycznie żarcik ale taka jest prawda, trochę naciągana, ale zawsze jednak. Wróćmy jednak do meritum.
      Moja Babcia była wtenczas nastolatką. Mieszkała sobie w Zagłębiu Dąbrowskim i pewnego dnia skierowano ją na roboty do Niemiec. Wyjaśnię, że roboty takie oznaczały katorżniczą pracę i brak wynagrodzenia. Ma Babcia miała jednak dużo szczęścia i zatrudniono ją w fabryce, gdzie malowała farbą oznaczenia na różnych sprzętach. A na zimową porę niemiecki pracodawca był bardzo hojny i podarował mojej Babci gumiaki. - A mógł zabić przecież. Te gumiaczki przymarzły mojej Babci do nóg! Takie były mrozy. Babcia do końca życia dbała o dobre buty dla siebie i swych bliskich.
      Ta pamięć genetyczna mieszka też we mnie i z prawdziwym zażenowaniem oglądam zimową porą przemykających nie tylko młodych ludzi w trampkach i bez skarpetek. - Tak, wiem oni tam mają tzw stupki. Ale to nic nie zmienia, im wszystkim jest zimno. Zwiedzeni modowym demonem brną w swej głupocie i nic nie da się z tym zrobić. Kiedy zaczną odpadać im stopy to dziwnym trafem nie będą tego zauważać. Na przystankach stoją przemarznięte stwory niczym z krainy absurdu. Z pogardą spoglądają na me ciepłe, wysokie skórzane buty. Chłoptasie woleli przecież dołożyć kilka stówek i kupić markowe szmaciaki. Czyżby ich mózgi, aż tak były wyprane? Mnie jest ciepło, im bardzo zimno. I żadna moda mnie nie zmusi do tego abym ubierał się wbrew swojemu komfortowi czy... przyzwoitości. Tak, przyzwoitość, dobry gust i dobry smak to są najwidoczniej me wady? Obserwując modowego demona idę o zakład, że jego pomysły będą coraz bardziej szalone. Latem przyjdzie moda na smarowanie twarzy odchodami a następnej zimy już nie szmaciane trampeczki a klapeczki będą na topie. I to oczywiście bez skarpetek! Bo wszakże największym bezguściem jest właśnie zakładanie skarpetek.
    • Przez DONPEDRO
      Dzień dobry. Po chwili namysłu postanowiłem zamieścić tu oto pierwszy rozdział mej nie wydanej powieści.... Tekst ma już trzy lata ale jest - tak myślę. ponadczasowy.... Jeżeli znajdzie się choć jedna osoba, której się spodoba to zamieszczę rozdział drugi. Jeżeli więcej? Mmmmm.... może sprzedam auto, wezmę kredyt i się wydam własnym sumptem? Krytykę przyjmę z pokorą. 
       
          Rozdział I.       Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów!

       

      Pan Ekspert obserwował młodego mężczyznę, który najwidoczniej miał zamiar popełnić samobójstwo.
      Mężczyzna znajdował się pomiędzy jezdniami, szerokiej śródmiejskiej alei i motał się zapalczywie w swym szaleństwie. Wykrzykując niezrozumiałe kwestie i wykonując dziwne ruchy, ukazujące pełnie swego obłędu!
      - Mnie to się nigdy nie przytrafi! Ja nigdy nie zagram „za wszystko”! – Zapewniał Ekspert sam siebie.
      A że przyglądał się szaleńcowi z wysokiego na piętro barowego tarasu to wydawało mu się, że góruje nad nim nie tylko emocjami, lecz także i rozumem. W jego mniemaniu ów tamten był zwykłym chciwym głupcem, który chce mieć to wszystko tu i teraz, nie bacząc na okoliczności i swój potencjalny wkład pracy.
      Ekspert zapewnił siebie raz jeszcze, iż nie obniży swego poziomu i tak nisko nigdy nie upadnie.
      Spojrzał z obrzydzeniem i bez wyrazu współczucia na życiowego skazańca… Tamten w dalszym ciągu szukał śmierci w amoku. Jego wykrzywiona w grymasie bólu twarz podobna była do opętanej osoby, szukającej czy to w śmierci, czy w drugim człowieku, pomocy.
      Ekspert nie to, że był zupełnie nie czułym człowiekiem, wręcz przeciwnie! To dosyć romantyczny mężczyzna, słusznej postury, którego los obdarzył tak chwilami radości jak i smutku. Nie mógł on jednak udzielić pomocy tamtemu, gdyż w jego mniemaniu należeli oni do zupełnie innego rodzaju ludzkiego. Tamten był przegrany zupełnie a on Pan Ekspert, był najbardziej znanym bywalcem salonów bukmacherskich w całej okolicy! A że odnosił małe sukcesiki i trafnie podpowiadał wyniki meczów piłkarskich. To i szacunkiem cieszył się w miarę względnym, pośród swego środowiska. Co napełniało go złą dumą i stawiało ponad wszystkimi innymi. A na pewno nie pozwalało zniżyć się do poziomu tamtego szaleńca!
       

      Pan Ekspert mylił się jednak okrutnie. Pomiędzy nim a tamtym wykolejeńcem nie było żadnej różnicy jakości. Owszem ilości tak, ale nie jakości! Obydwaj, byli hazardzistami i obydwaj zmierzali do piekła bram. Z tą różnicą, że tamten pośrodku drogi już tam był jedną nogą a Pan Ekspert szedł jeszcze spokojnym spacerkiem szerokim duktem pośród szemrzących zdrojów – tych małych pieniężnych wygranych, które uśpiły jego czujność, stępiły wzrok i słuch. Bo jak wytłumaczyć, iż ten w miarę rozgarnięty i rozumny facet, nie słyszy diabelskich chórów, trąb grających na czarną nutę otchłani… Pan Ekspert był święcie przekonany, że panuje nad swym żywotem, choć fakty mówiły; co innego.
       

      Kilka godzin wcześniej w obszernym salonie firmy bukmacherskiej, Pan Ekspert właśnie obserwował tego młodego mężczyznę, jak ten stawiał olbrzymie pieniądze „na pewniaka”.
      Bardzo dobrze ubrany młodzieniaszek, był wtenczas w zgoła odmiennym humorze. Jego piegowata roześmiana twarz i pewny młodzieńczy głos, odzwierciedlały pełnego życia mężczyznę, który ma świat u swych stóp i dysponuje dużą ilością gotówki, którą zwiększy poprzez postawienie na zwycięstwo reprezentacji Włoch w finałach piłkarskich mistrzostw świata!
      -   Wiadomo to Włosi! Wielokrotni mistrzowie! Nie jest możliwe by odpadli we wstępnej fazie turnieju! W dodatku grają z jakimiś cieniasami… z nie wiadomo skąd! Wygrają na pewno!” – Przekonywał znajdujących się w salonie bukmachera klientów.
      Zwykli to byli mężczyźni, dziś pomiędzy nimi była również kobieta. Nawet śliczna blondynka przed trzydziestką z miłym uśmiechem na twarzy. Podobno miała chłopaka w Barcelonie i tam chodziła na piłkarskie mecze, których wyniki trafnie przewidywała, niestety Katalonka – tak ją nazwał kiedyś jeden pisarz – grała dość ostro i pomimo wygranych notowała też bolesne wpadki, co nie pozwalało jej zająć godnego miejsca w tej opanowanej przez mężczyzn dziedzinie.
      Młody mężczyzna, zanim postawił swe pieniądze, mówił tak żarliwie, że można było odnieść wrażenie, iż usiłuje przekonać nie tylko słuchaczy, ale i siebie. Widać miał do tego dar.
      Wszyscy obecni hazardziści jak jeden mąż; zgodzili się z jego opinią. Nawet Pan Ekspert, który to w swym zwyczaju, zwykle się z nikim nie zgadzał, wcześniej przeanalizował sytuację i również nie wydawało mu się, aby grający w pełnym składzie ze wszystkimi „zdrowymi wielkimi gwiazdami” Włosi mogli przegrać! A mecz ten musieli wygrać, by wyjść z grupy i tym samym awansować do następnej fazy turnieju.
      Tylko Katalonka - jedyna w tym towarzystwie kobitka kręciła noskiem i wyjaśniała:
      Że jej kobiece oko nie dostrzega we Włoskiej drużynie ducha zwycięstwa, którym to dysponowali ostatnio, kiedy byli najlepsi i że obecni Włosi raczej przypominają „rozkapryszone panienki”, niż herosów z Rzymskiego Colloseum… w tych to była zakochana do szaleństwa! A ci zniewieściali, nie dość, że jej się nie podobali to dodatkowo nie wzbudzali zaufania… Ale biorąc pod uwagę, kogo dziś mają za przeciwnika to i tak wygrają na pewno!
      -   Mistrzostwa Włosi nie zdobędą, ale z grupy wyjdą! – Dodała.
      -   „W następnej rundzie wpadają na Brazylię! A z Brazylią nie będą mieli żadnych szans! Już mam pewniaka na następną rundę!” – Przemówił siedzący przy stoliku obok Eksperta jego starszy o dwadzieścia lat kolega - Wąsaty.
      -   Włosi są drużyną turniejową, rozkręcają się z meczu na mecz. Brazylia będzie miała z nimi ciężko! - Nie zgodził się Ekspert.
      To stwierdzenie tylko utwierdziło młodego człowieka w powziętej wcześniej decyzji. Upewniwszy się, co do swojego postanowienia, włożył właśnie gotówkę do kasy!
      Z zadowoleniem odebrał kupon potwierdzający zawarcie zakładu! Cieszył się bardzo, iż wzrósł kurs na Włochów! – Wygrana będzie większa! Jutro odbierze niemalże drugie tyle, co dziś wpłacił!
      Nie mógł zresztą zrobić niczego innego, skoro dwóch najbardziej wytrawnych graczy z punktu, spiera się o to jak Włosi wypadną z Brazylią w następnej rundzie.
       

      Teraz już jest po wszystkim! Włosi nieoczekiwanie zremisowali mecz, który powinni wygrać a młodzieniec stracił pieniądze ze sprzedaży domku po swych przodkach.
      Pan Ekspert już nie śledził dalszych jego poczynań i udał się do środka baru, gdyż ujrzał nadchodzącego typa, którego nienawidził serdecznie…
      -   Widziałeś jak cieszą się Afrykańczycy z awansu? – Zapytał już we wnętrzu Wąsaty.
      -   Tak, oni się potrafią cieszyć… Don Pedro tu idzie. – Ekspert poinformował i usiadł tak by nikt przy nim nie mógł zasiąść.
      -   Don Pedro wypije jedno piwko i sobie pójdzie, my obejrzymy sobie następny mecz, szkoda, że Włosi zawalili wszystkie kupony. – Wąsaty był nie pocieszony faktem, że następne spotkanie będzie oglądane bez emocji.
      Ekspert obserwował jak Don Pedro zamawia piwo przy barze… I tu jego niechęć do to tego typa się znacznie zwiększyła! Bowiem Don Pedro kupił ciemne zagraniczne a nie miejscowe jasne… zagryzł tylko zęby i czekał na rozwój wypadków.
      -   Don Pedro to pedał. – Dało się gdzieś usłyszeć.
      -   Nie, to swój chłop, artysta, książki piszę. – Bronił znajdującego się jeszcze przy barze faceta Wąsaty.
      Ekspert nic się nie odezwał, nie miał zamiaru nikogo bronić, szczególnie jego. Ale też nie mógł potwierdzić oskarżeń, gdyż znał Don Pedra bardzo dobrze a znienawidził go jednej nocy, kiedy to jego własna małżonka przez sen wymówiła imię tego „gościa”!
      Wcześniej przez niemalże dwadzieścia lat byli sąsiadami i dobrymi kolegami. Ich drogi się rozeszły, kiedy Ekspert wziął ślub z miłością swego życia w najlepszym okresie swego życia!
      Ekspert miał wtenczas nieźle prosperujący interes – sklep z modnymi ciuchami w centrum i nie miał problemu z zakupem dużego mieszkania w sąsiedniej, lepszej dzielnicy, gdzie tuż po weselu przeprowadził się wraz z kochającą go małżonką.
      Idylla nie trwała długo. Po roku żona Eksperta urodziła maleństwo. Radość przemieniła się w smutek, kiedy się okazało, że chłopczyk jest niepełnosprawny.
      Ekspert cierpiał bardzo, lecz nie potrafił tego okazywać i całymi dniami siedział w swym sklepie. Don Pedro przychodził wtenczas do niego i razem popijali sobie małe, co nieco, które łagodziło ból.
      Któregoś dnia Don Pedro przyniósł gazetkę z bukmachera i kilka piw. Ruch w handlu był wtenczas malutki, więc bez przeszkód obstawili swe typy. I stała się rzecz straszna! Oni oboje wtenczas wygrali!
      Nie były to znaczne pieniądze, ale dawały one szczęście i radość… Tym sposobem pogrążyli się w nałogu, wiedząc teraz, iż w to można wygrać przestaje się liczyć porażki, które jak czarny ocean otaczają nieliczne wysepki wygranej.
      Teraz właśnie Don Pedro podchodził do stolika, przy którym Wąsaty, Ekspert i Zajączek siedzieli od kilku godzin…
      -   Można się przysiąść? – Zapytał Don Pedro.
      -   Siadaj. – Odpowiedział Wąsaty, który lubił również i jego.
      -   Policja zgarnęła z drogi jakiegoś łebka… jak ten się rzucił pod radiowóz. – Don Pedro przyniósł nowinę.

      -   Postawił na Włochów mnóstwo forsy. – Mimowolnie wyjaśnił Pan Ekspert.

      -   Dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć procent graczy na świecie postawiło dziś na Włochów. – Don Pedro powiedział to z uśmiechem na ustach i by już nie denerwować towarzystwa dodał cicho: - Ja też.
      -   Za tydzień w środę jedziemy na jeden dzień w góry. – Wyskoczył nieoczekiwanie znajdujący się jeszcze przy stoliku Zajączek.
      -   Kto jedzie? – Zapytał Pan Ekspert i już miał swoim zwyczajem skrytykować ten pomysł, kiedy Don Pedro się odezwał:
      -   Ja nie jadę, za tydzień są mecze…
      -   Za tydzień w środę nie ma żadnych meczy, a postawić kupon można i w górskim kurorcie, prawda Zajączek? – Pan Ekspert był zadowolony z faktu, że przyłapał mądralę na ewidentnej niewiedzy.
      -   Prawda. – Odezwał się Zajączek i od razu dodał: - A ja bym chciał, byśmy wszyscy razem tam pojechali!
      Po propozycji Zajączka zapanowała cisza. Zajączek był fajnym ogólnie lubianym gościem. Niestety był doświadczony przykro przez los. - Lekkim kaleką.
      Porażenie mózgu, jakie przeszedł w dzieciństwie nie pozwalało mu funkcjonować na równi z innymi, lecz nie przeszkadzało zupełnie w przebywaniu z nimi w barach, czy salonach bukmacherskich, gdzie Zajączek nawet nieźle sobie radził. Nie wygrywał, ale też nie stawiał dużych pieniędzy. Miał odłożony comiesięczny budżet i traktował ten hazardzik jako dobrą zabawę. A za zabawę jak wiadomo; należy płacić!
      Pośród tej krótkiej ciszy; Ekspert czekał na to, co powie Don Pedro, by się oczywiście z nim nie zgodzić, Don Pedro jednak nie mówił nic, tylko Wąsaty wyjaśnił, iż nigdzie nie jedzie, bo tu mu dobrze i już!
      Na to po zastanowieniu jednak głos zabrał Don Pedro i zaproponował, że można jechać w cztery osoby i tanio to wyjdzie gdyż; Ekspert pojedzie z synem a ten ma wszelakie zniżki i Ekspert nie wyda dużo forsy, bo on w końcu jako rodzic i opiekun też ma ustawowe zniżki na transport i nie tylko!
      -   Młodego, Stara nie da mi pod opiekę… - Zaczął Ekspert.
      -   Ja jej wytłumaczę, że to korzystne i już! Przecież ruchowo to on jest całkiem sprawny. A zresztą na górę wyjedziemy wyciągiem, tylko zejdziemy pieszo.- Don Pedro przedstawił sprawę a Ekspert tylko zgrzytał zębami na myśl, że ten typ będzie rozmawiał z jego żoną!
      -   Ja też przecież mam zniżki jako osoba niepełnosprawna. – Odezwał się Zajączek.
      -   Tak wiem! Ja pojadę jako twój opiekun… jeżeli się zgadzasz?- Don Pedro.
      -   Zgadzam się! – Zajączek był bardzo zadowolony.
      -   No to jesteśmy umówieni! Ja zmykam. – Don Pedro szybko wypił swe piwo i zanim się zaczął mecz na wielkim barowym ekranie, wyszedł z lokalu i podążył piechotą do swego mieszkania.
      -   On mieszka przecież koło Ciebie. – Wąsaty zaczepił zafrapowanego Eksperta.
      -   Dalej… kiedyś mieszkaliśmy w jednej kamienicy, ja teraz mieszkam tu bliżej. – Ekspert odpowiedział mimo woli i zaczął liczyć drobne pieniądze… brakowało mu na piwo.
       

      Don Pedro w tym czasie szedł już szybkim krokiem w kierunku swego miejsca zamieszkania, do przejścia miał około czterech kilometrów. Mógł jechać autobusem, miał w końcu na bilet, ale tak się przyzwyczaił do tych spacerów, że po prostu inaczej już nie potrafił i twierdził jeszcze, że dzięki nim jest zdrów i szczęśliwy!
      Istotnie przejście piechotą około ośmiu kilometrów dziennie sprawiało, że mężczyzna ten zachowywał zdrowy wygląd i nawet nie posiadał widocznego „brzuszka” tak charakterystycznego dla „gości” w jego wieku. Ekspert postępował podobnie, ale ten miał do przejścia o kilometr w jedną stronę mniej i że znacznie więcej pił piwa, niż Don Pedro to i „brzusio” mu urósł malutki.
      Ekspert nie lubił też Don Pedra z tego oczywistego spacerowego powodu… nie mógł przeboleć, że ktoś łazi sobie tak samo jak on! – Tą samą drogą do domu.
      Ekspert nienawidził swego dawnego przyjaciela, ale jeszcze bardziej nienawidził jego brata – Długiego! Na widok, którego, wchodzącego do lokalu powstał z miejsca i czym prędzej wyszedł… tylnymi drzwiami.
      Tam na zapleczu nieoczekiwanie się do niego uśmiechnęło szczęście! Znalazł prawie całą paczkę papierosów, do której był włożony banknot! O wystarczającym nominale by wrócić do baru i postawić kolejkę!
      Zanim jednak tam wszedł z powrotem to obszedł cały budynek, by z gracją zapalić papieroska na wysokim tarasie. Wiadomo po wprowadzeniu durnych przepisów, palenie jest w lokalach zakazane.
      I kiedy już delektował się zabójczym dymkiem w miłym towarzystwie to dołączył do niego Wąsaty i mu oznajmił, iż Długi przysiadł się do stolika i wszystkim postawił po piwie, jemu też.
      Ekspertowi chwilowo widocznie przeszła ta nienawiść i bez przeszkód po papierosku, zasiadł koło Długiego spędzając tam całe dwie godziny. Oglądając wieczorny mecz i pijąc jeszcze jedne piwo na jego koszt. Zadowolenie Eksperta potęgował fakt, iż Długi również dziś postawił w poprzednim meczu na Włochów… a o tym, że Włosi zarąbali jemu wszystkie kupony, to już sam nie pamiętał. Wszak jutro też są mecze i on posiada kilka groszy… postawi jutro. Dziś nie wie jeszcze jak będzie typował? Jutro będzie wiedział, na pewno! Piwo zaszumiało w głowie Eksperta do tego stopnia, że ten przypomniał sobie to, że jutro też jest losowanie Totolotka i pomimo, iż nie ma kumulacji to i tak sporo można wygrać!
       On posiadał kilka znaleźnych groszy, więc teraz nienawiść do Długiego i jego Brata zastąpiona w nim została przez wizję stania się zamożnym człowiekiem – wystarczy wszak przecież wysłać tylko kupon!
      -   Dzisiaj wszyscy postawili na Włochów! – Zagadał Długi, Eksperta. Kiedy razem piechotą szli do swych mieszkań.
      -   Jutro grają nasi. Ciekawe, czy zdobędą, chociaż bramkę? -  Ekspert rzucił na odczepne i znów zapalił papieroska.
      -   Oni wygrają ten mecz. – Powiedział cicho Długi i już do samego bloku, w którym mieszkał Ekspert nic do siebie nie mówili.
      Po pożegnaniu się z Długim, Ekspert jednak nie udał się do siebie na górę a tylko przystanął przed wejściem, by w spokoju móc zapalić jeszcze jednego papierosa, dziś już ostatniego. W swym mieszkaniu nie odważyłby się tego zrobić. Jego żona na pewno na sam zapach dymu z papierosa rozpętałaby dziką awanturę! Co prawda było już po północy i prawdopodobnie już spała, lecz Ekspert wolał nie ryzykować i stojąc tak po zmroku na dworku spoglądał w gwiazdy, tak ślicznie wyglądające na tym późnoczerwcowym niebie, że rozmarzył się nam „chłopina” nie na żarty i zapalił znów! Tym razem to był już pierwszy papieros w nowym dniu!
      -   To już dziś, grają nasze patałachy. – Ekspert powiedział do siebie i postanowił postawić na macierzystą reprezentacje, prawie wszystkie znaleźne pieniądze, bo za te prawie to wyśle kupon totolotka… tam wygra przecież okrągły milion!
       

      Na macierzystą reprezentacje naszych bohaterów był nawet niezły kurs. Nie byli oni faworytem tego meczu i można było potroić włożoną sumę w wypadku ich zwycięstwa.
      Stało się to na skutek tego, że „Nasza reprezentacja” przegrała dwa poprzednie mecze na tych mistrzostwach i jako pierwsza w sumie odpadła już z turnieju. Ten dzisiejszy mecz to tak naprawdę pożegnanie z Mundialem.
      Przeciwnikiem jest drużyna, która już awansowała i teraz wystąpi prawdopodobnie rezerwowym składem, tak ażeby oszczędzać swe siły na lepszych przeciwników.
      Jest szansa na to, że nasi, strzelą honorowego gola w tych mistrzostwach.
      Pan Ekspert zgasił kiepa i z czystego snobizmu zamiast wyjechać windą na piętro to on podążył na nogach, zmęczył się tym trochę, lecz w duszy był szczęśliwy; dziś jest jego dzień! Postawi na swoich i potroi kasę a co więcej dziś wieczorem zakończą się jego finansowe męki, bo nie jest możliwe by ktoś inny mógł wygrać milion w totolotka.
       

      I tu uprzedzę fakty – Pan Ekspert się nie mylił. Nikt inny nie sięgnął tego dnia po ten milion! A że on również, to już jest inna kwestia, która go o dziwo wcale nie zmartwiła! Ponieważ w następnym losowaniu będzie już tak zwana kumulacja i do wygrania o kilka milionów więcej! A że to jest więcej! To znacznie lepiej niż by było mniej! Pan Ekspert ma na kupon, więc się cieszy z tego, że następnym razem wygra więcej niż zakładał.
       

      Ekspert w swym nawet dużym mieszkaniu zajmuje pokój tuż przy drzwiach wejściowych. Szybko przemyka do niego i nasłuchuje… W mieszkaniu wszyscy śpią; jego żona samotnie w swym pokoju a z synem w innym śpi jego babcia, która zwykle nim się opiekuje. Ekspert się rozbiera i stwierdza z radością, że w kieszeni ma puszkę piwa!
      -   Tak, to Długi po drodze przecież kupił.
      Wypija pierwsze dziś piwo w ciemności i tylko ma problem z tym, że musi się udać do toalety – niestety musi przejść koło pokoju żony. Ta na szczęście śpi. Tak mu się wydaje i kiedy wraca do swego pokoju; to otwiera szeroko okno i zapala papierosa. Kiedy kończy palić to pluje na jarzącego się kiepa! – Jest w końcu kulturalnym gościem i zapalonego przez okno wyrzucał nie będzie! Ekspert dziś zasypia szczęśliwy. W końcu odniósł sukces. Znalazł papierosy, kilka groszy i się napił piwa czyimś kosztem. – Te dwa pierwsze w barze postawił mu Wąsaty i Zajączek. A że „uwalił” kupon na Włochach? To nie ważne. W końcu wszyscy się na nich przejechali.
      Martwiło go to jednak, że ze wszystkich swoich typów tylko w tym jednym przypadku się pomylił, gdyby nie dał tego meczu na kuponie to jutro by odbierał ponad stukrotność wkładu! Co prawda nikłego, ale zawsze jednak!
       
       
      PS. WSZELAKIE PRAWA AUTORSKIE NALEŻĄ DO MNIE! Acha.... Na forum jestem nieczęsto. Wszelakie odpowiedzi z mej strony najwcześniej we wtorek.
    • Przez SzejkNaftowy
      Na główną wykopu trafił film od użytkownika To_me_k, przedstawiającego się jako Tomasz Dudzic. Widać na nim jak matka traci nad sobą kontrolę gdy dziecko wpada w stan szczęścia na widok ojca, którego nie widziało ponad 2 lata. Potem zjawia się jakiś damski bodyguard wyposażony w niebezpieczne czerwone szpony, który udziela "wsparcia" matce odciągając siłą dziecko od ojca a do tego wspomina coś o "seksualnym nastawieniu" (6:13) i przedstawia dziecku tatę jako "obcy". Obydwie panie robią chyba wszystko by popsuć dobrą atmosferę. Obawiam się, że dziecko może tam służyć jako karta przetargowa. Skoro nawet przed kamerą próbują nim chamsko manipulować strach pomyśleć jak mogą mu prać mózg gdy nie są "na wizji".
       
       
      link do znaleziska na wykopie: https://www.wykop.pl/link/4710891/spotkanie-corki-po-28/
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.