Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/26/20 in all areas

  1. 11 points
  2. 11 points
  3. 7 points
    @Obliteraror Pewnie sam zauważyłeś, jednak przypomnę. Wiek tych par to w większości 20+. Czas naiwności i białorycerstwa. Staż małżeński tak mały, że szkoda komentować. Programowanie społeczne aż szczypie w oczy, w samym tytule. Z góry narzuconą tezą "małżeństwo jest super". Te wywiady to gnioty tworzone pod dyktando kościoła. Bracie bez urazy, ale Ty tak na serio? Czy robisz z nas sobie jaja?
  4. 7 points
  5. 7 points
  6. 6 points
    Ja za $10m mógłbym to zrobić, mało tego - mógłby to być facet jeszcze bym gałe codziennie robił. Właściwie wszystko byleby tylko dostać te 10 baniek.
  7. 6 points
  8. 5 points
    Nie wiecie jak ? Proszę bardzo! Wizy zdjęte do Stanów Zjednoczonych, jechać i się hajtac @mirek_handlarz_ludzmi Coś dla Ciebie. Podobno lubisz murzynki 😜😆
  9. 5 points
  10. 5 points
    Myslcie strategicznie tak jak nasze panie. Ochajtasz sie, dostaniesz wize/paszport amerykanski. 2-3 lata sie przemeczysz z taka pania dla pozorow. Rozwod. 5mln USD w kieszeni. Poznajesz ludzi z wyzszych sfer dzieki konekcjom Mike’a. Jestes ustawiony na zycie po 2-3 latach.
  11. 5 points
    Pomijając aspekt 10 latki to ogólnie o romantyzmie był niedawno na forum cytat z Mężczyzny Racjonalnego. "Kobiety, co do zasady, są niezdolne do pokochania mężczyzny w taki sposób, w jaki oczekują tego panowie. Mężczyźni wierzą, że miłość jest swoistą sztuką dla sztuki. Kobiety kochają oportunistycznie. Jest to zdanie wyjęte żywcem z bloga Xpat Rantings. Zawiera ono bardzo zwięzłą, lecz wnikliwą myśl. Mam bardzo, ale to bardzo dużą nadzieję, że mit przedstawiający dziewczyny jako rozpaczliwe romantyczki, zostanie wykorzeniony, i to jak najszybciej. Każdy musi zdać sobie sprawę, że to mężczyźni są tak naprawdę romantykami, którzy udają realistów, a kobiety dokładnie na odwrót. Ta myśl wydała mi się szczególnie prowokująca – mężczyźni są romantykami zmuszonymi do bycia realistami, podczas gdy kobiety stąpają twardo po ziemi, posługując się romantyzmem, żeby zaspokoić swój imperatyw, czyli hipergamię. Jest to łyżka dziegciu podana przez brutalną rzeczywistość (...)"
  12. 5 points
  13. 5 points
  14. 5 points
  15. 5 points
  16. 4 points
    Chciałem się dopytać (wiem,to może wydać się śmieszne)kiedy i w jakich pozycjach czytacie oraz ile stron/książek średnio dzienne/miesięcznie? Mi najwygodniej czyta się w pozycji leżącej na łóżku,ale to sprawia że po 10 minutach zasypiam=szkoda bo w takiej pozycji nie nadwyrężam kręgosłupa szyjnego. Okazuje się ze najwięcej treści przyswajam jadąc autobusem/pociągiem. Myślę że wychodzi średnio 2-3 książki miesięcznie,nie stosuję żadnego szybkiego czytania bo staram sobie wyobrażać to co pojawia mi się w głowie.To będzie jakieś 250słów/min strona ok. Korzystam zarówno z czytnika jak i tradycyjnych książek. Jak wyglądają wasze doświadczenia,w tym ważnym dla nas wszystkich temacie? Pozdrawiam
  17. 4 points
    Kobiety nie lubią być zostawiane, a Ty się jej podłożyłeś mówiąc dwa dni wcześniej: "przyjadę oznajmić Ci że to koniec" - młodzi jesteście, więc spoko, zbłądziłeś - nie czyń tego więcej. Easy man! Nie sądzę, żebyś miał depresję. Depresja to choroba do zdiagnozowania. Podejrzewam, że Twoje objawy to: - odstawienie mieszaniny narkotycznych hormonów po toksycznym związku (uzależnienie od miksu: sinus emocji, toksyny i hormony) - poczucie straty laski 8/10, choćby nie wiem jak była popierdolona - poczucie straty czegoś, co się budowało, całe kurwa 9 miechów, nawet niecały rok ale niech Ci będzie, że jest to jakiś dłuższy okres czasu No wiesz, ja miałem toksynę w domu przez 5 lat. Po rozstaniu dałem sobie rok lub 2 lata monk mode - zero bab, zero randek, tinderów, flirtów. Bardzo dobrze mi to robi, flashbaki emocjonalne oczywiście są ale coraz rzadziejj, a mój nastrój, poczucie wartości i poczucie humoru są doskonałe, jak nigdy od 35 lat.
  18. 4 points
  19. 4 points
    Niezbyt dobrze rozumiem jaki cel ma nakręcenie i propagowanie tego filmu? Czy producenci chcieli pokazać, że ciężko jest być kobietą? Że w świecie jest wiele sprzecznych oczekiwań? Że życie jest trudne? Oczywiście! Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Nic odkrywczego, nic nowego. Trzeba być na to przygotowanym i nie poddawać się opiniowaniu i kierowaniu życiem przez innych. Be a Lady They Said Be a Man They Said Who cares? I Choose to be Myself
  20. 4 points
  21. 3 points
    W 3 klasie podstawówki, jak cała męska część grupy kochałem się w jednej koleżance, nazwijmy ją Karyną. Karyna była świadomą swojego seksapilu 10 latką, która wiedziała, że wszyscy "faceci" z klasy jej pragną 😉 W akcie desperacji aby zwrócić na siebie jej uwagę, razem z moim najlepszym kumplem z ławki, postanowiliśmy iść pod jej dom. Cała nasza przyjaźń wisiała na włosku, bo w drodze cały czas kłóciliśmy się kogo z nas kocha Karyna. Każdy oczywiście uważał, że tylko jego. Gdy już tam dotarliśmy, okazało się, że obiekt naszych westchnień bawi się przed domem z koleżankami i generalnie ma nas gdzieś. Gdy zniechęceni zaczęliśmy się oddalać, nagle zawołała moje imię: "Tysonie, Tysonie". Poczułem wtedy to co bohaterowie filmów romatycznych. Ten powiew cudownego, prawdziwego i szczerego miłosnego wyznania, które czeka na mnie tuż za rogiem. Odwróciłem głowę i z właściwą sobie elokwencją zadałem obiektowi mojej miłości pytanie "Co?" Wtedy z przecudnych ust Karyny wypłynęło jedno słowo "Gówno". Czar prysł. Niby każdy z nas jakoś zaczynał swoją drogę do samczej wiedzy, za każdym stoi jakaś historia. Ale ja wcześniej zaczynałem, bo już w wieku 10 lat pozbyłem się części złudzeń co do kobiet😂😂😂
  22. 3 points
    Skoro temat pojawił się na forum to wtrącę swoje trzy grosze. A może i inne koleżanki się wypowiedzą? Od razu jak zobaczyłam kto udostępnia ten film to jeszcze przed włączeniem materiału wiedziałam czego się spodziewać. Generalnie odczucia mam podobne do Waszych - kobiety znowu biedne, uciemiężone i przygniecione nadmiarem sprzecznych oczekiwań, a mężczyźni "opresyjni". Rzygam już taką narracją. Jakkolwiek zgadzam się, że oczekiwania wobec kobiet są sprzeczne, to nie da się ukryć, że wobec mężczyzn również. Sama mogłabym wymienić wiele, a nie jestem mężczyzną. Już jednak widzę ten skowyt feminazistek, jeśli pojawiłby się taki film w męskim wydaniu. Inna sprawa, że żaden aktor by się nie odważył przemówić z podobnymi hasłami. "Bądź mężczyzną. Noś ją na rękach. Bądź twardy. Okazuj emocje. Nie okazuj emocji. Twoje dziecko to Twoja odpowiedzialność. Jej ciało, jej wybór. Kobiety chcą zarabiać tyle co mężczyźni. Kobiety chcą by ich mężczyzna zarabiał więcej od nich" itd. Dodajmy jeszcze, że sam spot jest reklamą magazynu modowego "Girls. Girls. Girls. Magazine". Tak, modowego, a więc czerpiącego wymierne korzyści finansowe z tych wszystkich sprzecznych oczekiwań narzuconych kobietom. Hipokryzja level hard.
  23. 3 points
    Coronavirus to użyteczne narzędzie. Miłościwie nas opodatkowujący wpuszczą go tutaj, nieudolna służba zdrowia nie ogarnie sytuacji przy większej skali problemu. Będzie brak leków i pomocy medycznej. Wiadomo, że śmiertelność jest największa wśród ludzi starszych i z różnymi przewlekłymi chorobami, a przy braku pomocy medycznej śmiertelność wzrośnie kilkadziesiąt razy. Mamy 6,5 miliona emerytów i 2,5 miliona rencistów, wirus wykosi 50 do 65% z nich. Wtedy ZUS zostanie odratowany, unikniemy prognozowanych sytuacji i nigdy nie dojdzie do tego że jeden Polak w wieku produkcyjnym będzie musiał utrzymywać jednego emeryta/ rencistę. Dla wyciszenia niepokojów społecznych rząd da 15, a nawet 16 pensje dla emeryta i wypłaci jakieś śmieszne odszkodowania członkom rodzin. Do tego padnie większość osób młodych ale przewlekle chorych. Dzięki powyższym nie tylko ZUS zostanie odratowany, ale podreperuje się budżet państwa na kolejne lata. Zmniejszą kolejki pacjentów korzystających z usług państwowej służby zdrowia, zmniejszy się też umieralność na inne choroby w tym nowotwory i choroby układu krążenia, rząd będzie mógł obwieścić skuteczność kolejnych programów pro zdrowotnych i reform. Kolejny plus to wzrost dzietności, po każdym wielkim kataklizmie, zarazie, wojnie statystyki dzietności szybują w górę. Finalnie będzie więcej obywateli w wieku produkcyjnym i dużo mniej emerytów i rencistów. Przy okazji będzie można zrobić czystki wśród przeciwników politycznych i osób niewygodnych medialnie, epidemia łatwo zatuszuje zgony z podobnymi objawami, zresztą przy masowym umieraniu nikt nie będzie się bawił w sekcje zwłok. Oczywiście powyższy wpis jest tylko teorią spiskową
  24. 3 points
    Padłem - zbezcześci Tak abstrahując bo widzę, że dzisiaj tego typu tematy latają i moje 3 posty zostały usunięte w raz z tematem @Fit Daria albo jej koleżanki. To czy wam się nie poprzewracało we waszych zgrabnych pupach trochę? Tak facet wcale się nie martwi o swoją kobietę w ciąży o dochody byś TY miała i dziecko co jeść i gdzie mieszkać, wcale się nie martwi totalnie o nic gdy kobieta ma problemy w ciąży, pełna sielanka - leży sobie i popija drinki. Szczególnie gdy ciąża lub życie kobiety, którą kocha może być zagrożone. Po ciąży też wcale się nie martwi o nic i w pracy myśli o innych zgrabnych pupach a nie o swojej kobiecie czy z nią i dzieckiem jest wszystko ok. Nie martwi się kredytami, chorym dzieckiem, osłabioną kobietą, nie martwi się ewentualnymi długami, stratą pracy, firmą, umowami, czy tym, że kobieta straci chęć do seksu czy ewentualnymi problemami zdrowotnymi z dzieckiem, śpi jak zabity i myśli o cyckach i dupach z pracy. Czasem drogie panie przydałoby się wami wstrząsnąć bo to, że wasz facet nie nosi pod sercem dziecka nie oznacza, że również nie przeżywa i się nie zamartwia - dosłownie na śmierć o rozwiązanie, każdego możliwego problemu, począwszy od jedzenia po leki i dach nad głową. Życie faceta to pełna sielanka, żyć i nie umierać. Na pewno również nie martwi się czy dziecku przekaże właściwą wiedzę, czy będzie zdrowe i sobie będzie radzić, urodziło się to niech se żyje, matki problem bo facet ma przecież tylko dobrze - przynajmniej taką treść widzę w dzisiejszych postach wielu z was drogie Panie i poprzednim temacie, który został usunięty. Wyobraźcie sobie, że wasza ukochana osoba jest chora i bardzo cierpi - rozumiem, że was to nie rusza i nie przeżywacie tej choroby razem z tą osobą? Nie chcecie przychylić nieba ciężko chorej osobie? Gdy obok was ta osoba cierpi wy - full relax i drinki oraz oglądacie sobie filmy na luzie?
  25. 3 points
    Patrzę na twój nick, na twój awatar i muszę przyznać, że twój wyszukany sarkazm "zrobił mi dzień" 😂 Otóż Che Guevara, jak na dzisiejsze kryteria, był leciutko homofobem. Z lubością najpierw osobiście rozwalał łby "pedałom", a dopiero potem kazał swoim towarzyszom rozstrzeliwać chłopów.
  26. 3 points
    Czytam codziennie, niekoniecznie książki ze względów zawodowych. Byłem nawet na kursie szybkiego czytania i przyznam, że koncentracja to jest klucz do sukcesu. Kilka technik bardzo efektywnych, więc od siebie polecam. Jakieś pół roku trenowałem ze wskaźnikiem. Można się zdziwić. Lolitę pamiętam ze wskaźnikiem przeczytałem, jako taki egzamin w trochę ponad godzinę i większość skumałem. Do tej pory pamiętam dość szczegółowo niektóre wątki. Jakieś 2 lata temu tak się wciągnąłem w Pana Wołodyjowskiego, że przeczytałem książkę, przesłuchałem audiobooka i jeszcze dojebałem się analizami tematu od maniaków. Zacząłem centralnie gadać w tym dialekcie książkowym. Gnicie w towarzystwie mocne. Jakby szlachcic prawdziwy się pojawił. Po miesiącu mniej więcej już wróciłem naturalnie do normy. Nie mogłem się uwolnić od tego języka. Podświadomość podłapała fazę 😆
  27. 3 points
  28. 3 points
  29. 3 points
  30. 3 points
    Szczerze? Może jestem dziwny, ale jaka satysfakcja z dostania tych 10 mln. Mało atrakcyjna kobieta w domu, lęki o pokiereszowanie twarzy przy jednym złym ruchu. Wolę naprawdę stabilną wypłatę i spokój ducha. To tylko 10 milionów, a można sobie całkiem zepsuć życie. No chyba, że wybór to ślub z byle kim albo ślub z takim zyskiem, wtedy można myśleć. Ale jeśli można nie wybierać w ogóle, no to ja wolałbym nie kleić się w takie smutne relacje.
  31. 3 points
    Ach te wybory 😆 Wirus już w Polsce:
  32. 3 points
  33. 3 points
    Choć w sumie jest plan to jakiś plan: żenisz się z taką, zgarniasz hajs, tuczysz, kaszalot się przekręca od cholesterolu i cieszysz się życiem wdowca
  34. 3 points
    Popieram przedmówców - unikajcie Hiszpanii. To są wszystko uwarunkowania... historyczne. Hiszpania przypomina trochę Polskę, jeżeli chodzi o stosunek do prawa i neokolonializm. Kraj, w którym brak klasy średniej. Są biedacy i oligarchia. Widać to było po boomie na deweloperkę i czym się to skończyło. Gdyby PL nie kolonizowali żydzi - skończyłoby się podobnie. Dlatego Polak się tam w pierwszej chwili dobrze czuje, ale to złudne. Dlatego zrównanie Hiszpanii, czy Grecji z Italią, to jak przyrównanie Polski do Niemiec. Przecież dwa duże kraje w Europie środkowej, oba dotknięte wojną i komunizmem, oba ze strukturą nieklasową... A gówno! Każdy gołym okiem widzi, że to przyrównanie krzesła do krzesła elektrycznego. Ale wracając do czynnika ludzkiego. Kraj podatny na tzw. "ideological subversion", którego częścią jest feminazizm. Italia posiada nieporównywalnie większą oporność na tego typu syjonistyczne wymysły, wynikającą z całej klasy średniej ludzi obrzydliwie bogatych i bardzo silnych rodzin, które mają wpływy na świecie. Wystarczy za przykład podać rodzinę Benetton, która ma koncesję na eksploatację sieci włoskich autostrad. Kulczyk przy nich to jest chłopiec na posyłki. Jak się włoski rząd wziął za rewizję tych spraw, po tym jak spadł wiadukt w Genui, to poleciał zaraz potem - włoski rząd. Teraz jak to się ma do kobiet. Jest taka jedna klasa - gdzie nie ma rozwodów. Klasa ludzi bardzo bogatych z tradycyjnych rodzin, gdzie ludzie się po prostu nie wygłupiają! I ta klasa to możnowładztwo, w Italii bardzo silna. Zwróćcie uwagę, że poza Niemcami przemysł motoryzacyjny w Europie praktycznie przestał istnieć. Jaguar sprzedany, Volvo sprzedane, Seat sprzedany. Francuzi jeszcze coś produkują, ale wiadomo jakie opinie mają francuskie samochody. A koncern Fiat wykupił sobie, proszę! Amerykański koncern Dodge Chrysler Jeep. I widzę na ulicach Italii nowe Renegady i inne dziwne konstrukcje. Każda laseczka ma obowiązkowo albo nowego Fiata 500, albo jak biedniejsza to Piaggio. To pokazuje, jak mocno stoją na nogach ci ludzie, wbrew temu co się pierdoli w mediach, jak to Italia na skraju bankructwa. Żydki by chciały, ale spokojnie. Oczywiście, ze dostali mocno po dupie na €, ale w najgorszym razie, jak coś jebnie, ci ludzie nie zrobią po prostu NIC. Jedzenie mają swoje, motoryzację mają swoją i przemysł maszynowy, wodę pitną mają, prąd wezmą ze słońca, gazu nie potrzebują, a benzynę wezmą sobie od starych ziomeczków z Libii. Nie tak łatwo jest przekręcić ten kraj. Teraz jak to się ma do Włoszek. Oczywiście jest prawdą, że propaganda tu też poszła i zepsucie oraz zdrady występują często gęsto, natomiast ciągle pozostaje ta słynna famiglia, której żyd nie zniszczył, a bardzo by chciał. Wynika to z tego, że w Italii, życie poza famiglią specjalnie nie istnieje, jest dom wielki areał rolniczy, fabryczka na boku, daleko by szukać przykładu: To ma wielki wpływ na mentalność samych Włoszek. Włoszka nie rzuci gościa i nie pójdzie do korpo się realizować, albo szukać tam lepszego bolca, bo nie ma żadnego korpo. Musi znaleźć lepszą famiglię, a to jest już wyzwanie, jak zepsuła sobie reputację, bo w Italii wszystko opiera się na reputacji. Oczywiście jak ty się dobierasz do jakiejś tam nic nie znaczącej myszki z emigracji z Kalabrii, która uciekła z gospodarstwa w Piemoncie do Milanu na zmywak, to jasne że to tak nie zadziała, dlatego mieliście w filmie, że Włoszce trzeba zapewnić pewien bazowy standard, co wymaga głowy na karku, ale jak zrobisz to raz a dobrze, to potem już będzie dobrze. Z wiedzą z tego forum trudno mi wyobrazić sobie, by to się mogło nie udać, wiedząc o tym, że niestety młodzi Włosi z w/w powodów mają przekichany start w dorosłe życie, co daje nam ogromne fory jako obcokrajowcom, którzy wykształcenie i szlify zawodowe zdobyli poza Italią. Włoszki też są często bite przez swoich mężów o czym się nie mówi głośno. Był w Sanremo taki incydent miesiąc temu, że jakiś młody polak pobił swoją młodą włoską żonę w ciąży. To moja okolica i w dodatku mała społeczność, więc myślę sobie: o ho! No to już mam przyprawioną gębę na kolejną dekadę przez jakiegoś gówniarza. Ale gdzie tam, polizia go zwinęła, temat po 3 dniach przycichł i nikt z moich znajomych (poza znajomą Polką siedzącą na włoskich stronach!!!) nawet o nim nie wspomniał w rozmowie ze mną. W PL, DE, czy takiej Szwecji, to już by była pożywka dla mediów na kolejny miesiąc. Italiańce są pod tym względem dość pragmatyczne. Wiadomo, że takie incydenty się dzieją, wiadomo, że trafiają się czarne owce. Ale po co z tego od razu robić gównoburzę? Społeczność ma w miarę dobrze funkcjonować jako całość i basta. Przynajmniej tyle obserwacje moje ludzi dookoła. Mówię tu o pasie od Padwy/Florencji/Bolonii po Neapol, bo niżej nie byłem, więc nie wiem. Z pominięciem może Rzymu, bo to stolica, więc duża anonimowość. Teraz o latynoskach jeszcze dwa słowa, bo też ich tutaj sporo. Dwa słowa, bo brak na razie większych doświadczeń. Mam w szkole dwie dziewczyny z Peru. Uroda faktycznie - zjawiskowa, ale nawet moja nauczycielka włoskiego, która jest bardzo otwarta na nowe kultury (była ze mną w Polsce) powiedziała, że one są "fuori di testa" (psychiczne, nie można się z nimi dogadać) i faktycznie ci ludzie mają styl myślenia i postrzegania świata odmienny od naszego, wynika to z samej struktury języka, którym się posługują, to jest inny sposób odbioru rzeczywistości. Dla kogoś, kogo fascynują takie klimaty, jak np. język, w którym dominują czasowniki i procesy zamiast podmiotów, to może być ciekawa przygoda, ale jak masz się dogadać w codziennych sprawach? Nie wiem... Ogólnie emigracja latynoska do Italii - bardzo na plus, ale nie tylko ona. Azjatycka, nawet afrykańska - także. Ale to oddzielny temat.
  35. 3 points
    Chciałbym zwrócić uwagę na to: To tak jakbym w chwili kłótni miała 100 punktów. Jak tupnę nogą spada o 5 punktów, przejdę się po schodach jest minus 10. Za trzaśnięcie drzwiami minus 15 itd. Paradoksalnie to właśnie w czasie kłótni potrzebuję Janka najbardziej. W końcu jemu wszystko opowiadam, jego proszę o radę, jemu się żalę. Dlatego robię co mogę – czasem po bandzie – by „wyzerować”. Czyli co potrzebuje tych emocji i sama rozpętuje burzę, aby się nakarmić? Janek jest workiem potrzebnym w momencie eskalacji. Janek nic takiego nie mówi, mówi o wzięciu odpowiedzialności. Dobrze, że są szczęśliwi ostatecznie tylko to się liczy ale tekst uważam za pobieżny i trochę kościołowo propagandowy. To, że duch święty im pomaga to trochę za mało, abym zrozumiał co w nich siedzi, choć trochę do tego okropnie słabe zdjęcia. @Obliteraror W wierze szukasz małżeńskich rozwiązań, czy szukasz dla szukania?
  36. 3 points
    Było już trochę tematów o metalach szlachetnych, a cały czas trzeba powtarzać to samo: w przypadku zakupu metali szlachetnych liczy się przede wszystkim ich płynność, czyli łatwość odsprzedania ich w przyszłości. W przypadku złota najbardziej płynne były, są i zapewne będą uncjowe monety jak chociażby ta w moim awatarze. W przypadku wojny czy kryzysu złoto zawsze szybuje ostro w górę i zwykle służyło do nabywania bogactw w czasie kryzysów lub w przypadku konfliktu jako waluta służąca przedostaniu się na tereny neutralne czy takie gdzie wojny nie ma. Także zakup bochenka chleba za złoty zegarek uważam za robienie z siebie pośmiewiska i przepłacanie. Nikt z was zupełnie nie bierze pod uwagę srebra, które jest sporo tańsze od złota i stanowi jego uzupełnienie. W przypadku konfliktu lub kryzysu nabywanie dóbr podstawowych za srebro wydaje się rzeczą bardziej naturalną i nie naraża nas na przepłacenie za jakiekolwiek dobra. Także dużo lepszym rozwiązaniem byłoby zakupienie kilku srebrnych monet zamiast ładowania wszystkiego w złoto, tym bardziej sztabki czy monety kilku gramowe, których płynność jest na dużo niższym poziomie, a cena wydaje się być przesadzona w stosunku do jedno uncjowej złotej monety.
  37. 3 points
    Porno dosłownie sieje spustoszenie w mózgu. Ten cudowny wynalazek ma nawet zdolności, żeby pewne obszary w mózgu były nawet fizycznie zmniejszone! Wyjście z tego jest dla wielu osób straszliwie ciężkie, dla wielu wręcz prawie niemożliwe. Szykuje się generacja kalek i impotentów z uszkodzonymi mózgami, bo porno wpływa też na przedwczesny. Gdy już naszemu młodocianemu wojażerowi kobiecych ciał stanie, to może skończyć w przeciągu nawet paru sekund. Daje to nieopisany rozmiar frustracji u obu stron. A potem zdziwienie, że panna woli Mokebe, który takich problemów nie ma. Plus wszechobecne białorycerstwo. Cudowny obraz. Nawiasem mówiąc, czytałem pewien artykuł o operacjach chirurgicznych na osobach, która mają około 20 lat. Podobno na zachodzie operuje się już takich ludzi i montuje się im.. jakieś implanty, żeby umożliwić erekcje! To jest dosłownie coś chorego. Wyjście dla osób młodych z tego, żeby jako tako mózg doszedł do siebie, to często czas rzędu 120-150 dni, całkowite unormowanie tej szarej masy - około półtorej roku. Dodajmy do tego to, że porno jest w społeczeństwie znormalizowanie, które w wersji soft jest nawet na bilbordach reklamowych, a i można znaleźć soft pornografię na zwykłych teledyskach na youtubie, gdzie modelki są prawie nagie, co nadal opóźnia proces regeneracyjny mózgu i zwykłe tendencje ludzi do nieumiejętności pokonania nałogu, bo to jest niesamowicie silny i skomplikowany proces, dodatkowo sprzężony z jednym z najsilniejszych popędów. Daje to taki obraz, że osoba poprzez nieświadomość własnych błędów i tego co sobie robi, może nawet zniszczyć sobie całe dorosłe życie z kobietami i obudzić się z ręką w nocniku jak już będzie bardzo późno, a wyjść z tego - jeszcze później. Mam osobistą teorię, że poprzez porno poprzez to, co robi z mózgiem i zachowaniem człowieka (najprościej, upośledza) jest częściową wylęgarnią incelizmu, która daje błędne koło. Osoba na wiecznym zejściu, bez energii, lękami związanymi ze zejściem, poznaje kobietę, która widzi że z gościem jest coś nie tak, to jest jakieś dziwne zombie. Nasz pornhead wraca do domu i żeby zredukować stres wywołany interakcjami społecznymi, odpala Elsę czy inną Sashę. Proces się zapętla. Brak kobiet powoduje frustrację, głównie wynikłą z tzw. emocji społecznych, bo ten człowiek ma zbyt mało energii i zbyt uszkodzony mózg jak i prawie zero libido, żeby czuć fizycznie z siebie brak kobiety, bardziej odbiera presję społeczną, że jest z nim coś nie tak. Frustracja powoduje złość i taka osoba może wynajdować sobie najróżniejsze filozofie dlaczego jest odrzucana, bez realnego przyjrzenia się sobie. Bardzo często to widzę na portalu jebzdzidy, tam jest wylęgarnia tych ludzi, gdzie czasem w komentarzach chłopaczki aż się doprosić nie mogą o link do filmiku, jak zobaczą w memie jakąś ładną panią i wydedukują, że scena jest z pornosa. Podobnie na tej stronie, ludzie mają niesamowitą tendencję do pisania, że "kobiety to kurwy", coś o białorycerzach i że tylko chady głównie korzystają, jak i inne gówno-prawdy, niesprawdzone dogmaty z redpilla, przyjęte bezkrytycznie z powodu braku własnego życia społecznego i braku starcia rzeczywistością z wyimaginowaną fikcją. Oczywiście, to co napisałem to tylko jakąś część układanki.
  38. 3 points
    Wsiadamy do auta: - Self-aware weź mi powiedz, ile to będzie za paliwo? - Około 30zł. - Oki. Jedziemy... Dojechaliśmy. - Ej... Nie muszę Ci płacić co nie? ( Tutaj uśmieszek i języczek sugerujący, że to żarcik ). - No jak to nie musisz? Oczywiście, że musisz, nie ma lekko. ( Tutaj też uśmieszek z mojej strony, że wiem, że to żarcik i w ogóle heheszki ). - Oj nie muszę... ( tutaj zrobiła takie małe hihihi, otworzyła drzwi i poszła wpizdu ) xD I chuj...
  39. 2 points
    MRE akurat można jeszcze sobie racjonowac. Poza tym lepiej cokolwiek mieć niż nie mieć. We Włoszech w 2 dni w strefie kwarantanny wszystkie markety opustoszały. Mieć troche odłożone to ZDROWY ROZSĄDEK. 7 dni to masa czasu. Przez ten czas wiele może sie zmienić.
  40. 2 points
    Cytujac czarnoskorego kolege z ktorym kiedys pracowalem, wchodzimy do supermarketu a on przyczail murzynke z dupa na ktorej mogbys postawic kubek z McDonalda, oczy mu sie zaswiecily i “look at dat black ass”.
  41. 2 points
    Nie ma kompletnie, powtarzam KOMPLETNIE żadnego znaczenia na jakiego kandydata postawisz krzyżyk. Słowami de Tockeville: "Gdyby wybory mogły coś zmienić - już dawno byłyby zakazane" Ale chcę rozwinąć tę myśl w kontekście bieżącym, bo ona bardziej dziś jest aktualna niż kiedykolwiek. Pojawiły się tu poglądy "oddam głos na kandydata X, bo jako jedyny przeciwstawił się mafii A", kontra "tylko Y, bo nie wyznaje ideologii B". Jakość Twojego życia wbrew temu, w co wierzą młodzi korwiniści (wiem, sam kiedyś byłem) nie zależy od tego, czy deklarowany jest kapitalizm, czy komunizm, ani nawet libertarianizm, czy libertynizm, tylko od tego, kto kontroluje zasoby na danym terenie i na ile to są przyjazne tobie struktury i na ile cywilizowane. To jest jak z wyborem motocykla. Byłem dwa dni temu w salonie Benelli, z ciekawości oglądam, co tam puszcza na rynek włoska rodzima produkcja. Patrzę na te rozwiązania konstrukcyjne i mimo, że wierzch niczego sobie, z pazurem, to rozwiązania napędu, pomysły zawieszeń nieudolnie, tandetnie zerżnięte z czego? Z mojego BMW. Dlatego, że Bayerische Motoren Werke jest po prostu wiodącą firmą na świecie motocykli w tej chwili! Może gdzieś tam na dalekim wschodzie jeszcze wiodą prym w czymś podobnym, ale wróćmy do naszego poletka i polityków. Tak jak jest stajnia BMW, jest mafia A, która wywodzi się od mafii B a ta od mafii C z poprzednich stuleci, tak są klany i rodziny polityków. Biorę sobie takiego jednego wygadanego z budzacej nadzieje partii na nomen omen K i studiuję życiorysy jego przodków. Międzywojnie, dziadek mason, brat dziadka mason 33 stopnia, wypromował JPII, ojciec - dzika prywatyzacja lat 90 tych. Wy naprawdę wierzycie, że ich celem jest bronienie waszego interesu? Inaczej. Dajmy na to masz dużą sumę pieniędzy. Ciułałeś pół życia, chcesz gdzieś zainwestować, lub z kimś. Czy pójdziesz do pana krawaciarza z funduszu powierniczego F, bo się reklamował, czy udasz się z flaszką do kumpla z dawnych lat? No właśnie. To dlaczego robisz coś takiego w sprawie dużo większej rangi niż kilka złociszy, nawet kilkaset tysięcy złociszy. Jeżeli coś gdzieś jest, to dlatego, że było tam już wcześniej. Czy to oznacza, że w Polsce nic obecnie nie da się zrobić i nowa palestyna jednak powstanie, przyozdabiana już palmami Judei w każdym mieście? Najprawdopodobniej tak, ale na tym łez padole nie ma nic pewnego, bo są jeszcze inne siły, sa różne mafie i różne interesy. W ostateczności możesz zawalczyć o długość swojego łańcucha, ale nie takimi metodami. W ostateczności - nie wiadomo ile na nowa ziemia obiecana wytrzyma. To jak z kobietą - możesz się łudzić, że Karyna cię nie wydyma w sądzie, ludzić się mimo, że a Karyna codziennie karmi się takimi wzorcami z każdego jednego medium, a w telefonie ma 10 czekających bolców. Możesz się łudzić, liczyć na cud. Bo przecież zawsze jest cień szansy, że tego nie zrobi. A możesz też przestać żyć złudzeniami i udać się tam, gdzie jest marka, tradycja i dobre praktyki zachowane od dziesiątek lat. To jest dokładnie ten sam film i ten sam dylemat.
  42. 2 points
    Cały świat jest dla każdego człowieka opresyjny. Ale to różnica na poziomie biologicznym. To nie faceci wymyślili, że baby będą rodzić i się starzeć. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że gdyby faceci byli wszechmogącymi tworzycielami świata, wiele z kobiecych niedogodności nie miałoby miejsca, np. okres, rozstępy po ciąży, wszystkie byśmy były wiecznie młode i piękne, a czekolada i ciastka szły by w cycki 😁 eh, tylko głowa byłoby płaska 😂
  43. 2 points
    Waliłbym ten tyłeczek w wannie pełnej hajsu i nazwałbym się królem życia 😆 A wieczorem koko razem z nowym tatusiem 😆
  44. 2 points
  45. 2 points
    Ale to już wyłącznie Twoja pipkowatość wyszła na wierzch, bo ja bym jej nie odpuścił - miała załatwić, to niech załatwi i zapłaci. Załatwić sobie sam też byś umiał, a z tego co rozumiem Pani pobawiła się w grę słowną. Zrobiłbym wręcz awanturę, że nie dość, że mnie 1 dzień wcześniej ściągnęła, bez mojego interesu w tym to jeszcze mam za to zapłacić. W takich sytuacjach nie segreguję ludzi na kobiety i mężczyzn - umowa to umowa i w ostateczności mogę nawet dać po pysku jak umyślnie zostanę w błąd wprowadzony.
  46. 2 points
    Większość z nas to zna, ale wtedy nie było alternatywy w postaci social media, żeby z kimś się pobawić, pogadać, fajnie spędzić czas trzeba było ruszyć tyłek na dwór i nauczyć się nawiązywać relacje, rozwiązywać problemy (ktoś wyjebał piłkę za ogrodzenie i kto ma po nią teraz lecieć), nauczyć się reguł funkcjonowania w grupie, nikt wtedy nie myślał, że to może przybrać inny wymiar. To był świetny rozwój, ale rzeczywistość, w której funkcjonujemy się zmienia i rolą rodziców jest dbać o ten rozwój dostosowując wychowanie do realiów. Podobnie jak @ewelina uważam, że odpowiedzialność za to jak funkcjonują dzieciaki ponoszą dorośli, to oni kreują reguły i zasady w świecie, nikt nie rodzi się wyposażony w wartości oraz wiedzę, co jest w życiu przydatne i ważne. P.s. za moich czasów jeszcze nie znaliśmy prawa Pascala więc ustalenie odpowiedzialności za wylądowanie piłki w ogródku sąsiada poprzedzały burzliwe negocjacje 😁.
  47. 2 points
    Każdemu, kto uważa, że "byleby nie na Dudę w drugiej turze" polecam oddać się lekturze książek pana Wojciecha Sumlińskiego pt. Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego oraz Niebezpieczne związki Donalda Tuska. O ile socjalizm Prawa i Sprawiedliwości czy też podejście do kwestii żydowskiej jest niedopuszczalne to żaden człowiek obserwujący wnikliwie i ze zrozumieniem 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej w koalicji z PSL i mający na sercu losy tego kraju nie pozwoli na powrót poprzedniej władzy. Ja osobiście kategorycznie odrzucam możliwość zagłosowania na kandydatów PO i PSL (z racji wcześniejszych dokonań) oraz kandydata lewicy (mieliśmy już rządy SLD, a obecnie popularne ideologie LGBT czy feministyczne tylko umacniają mnie w tym przekonaniu). Osobiście zagłosuję na pana Bosaka (mam nadzieję, że będę miał taką możliwość w obu turach). Uważam, że Konfederacja reprezentuje ideową prawicę (czyli faktycznie wierzą w wolny rynek, tradycjonalizm, wartości narodowe itd.). Poza tym nie ma innego kandydata, który on sam, bądź jego ugrupowanie skompromitowałoby się dostatecznie mało razy, by można było dać się nabrać po raz kolejny.
  48. 2 points
  49. 2 points
    Wszyscy piszą ogólnikowe porady, zero konkretów. Dobra, to ja zapodam to co mi pomogło, bo byłem w podobnej sytuacji. Tzn. bez żadnej patologii w rodzinie, ale byłem zahukany i zamknięty w sobie dopóki nie poszedłem do liceum. Później było lepiej, aczkolwiek duszą towarzystwa nie byłem, o seksach mogłem pomarzyć, to samo na studiach. Poszedłem do pracy, tu spotkałem kolesia mocno wkręconego w kulturystykę. Zakumplowaliśmy się, mnóstwo się od niego nauczyłem nt. siłki i odżywiania, gęba mu się na te tematy nie zamykała. Dodam że całe życie byłem chudy i wątły, miałem olbrzymie kompleksy z tego powodu, ze sportem miałem tyle czynienia że w szkole grałem w nogę. Do czego zmierzam - ten kolega podklepał mi pomysł żeby spróbować crossfitu, wtedy w Polsce zaczynał sie szał w tym temacie, zaczynało być to modne. W moim przypadku był to strzał w 10, bo zajęcia są grupowe - czyli poznałem osoby z tą samą zajawką - +100 do towarzystwa (pozniej zaczeły sie wspolne wyjścia, imprezy, wyjazdy na zawody itp.) - i z trenerem, który na bieżąco pokazuje co i jak, koryguję błędy, których było mnóstwo bo byłem zielony szczypior. Na tym crosie po paru miesiącach poznałem parę dziewczyn, z dwoma się spotykałem, wtedy myslałem ze złapałem boga za nogi 😁 wreszcie poczułem że żyję, pewność siebie wyjebała poza skalę. Wreszcie nabrałem mięsa, zajebistej sylwetki. Po paru latach cross mi się znudził, za to zajarałem się dwubojem olimpijskim, którego elementy uprawia sie na crosie. Równolegle zacząłem chodzić na boks, co kilka lat temu wydawało by mi sie pomysłem z kosmosu. Później dołożyłem bieganie, głównie w formułach ocr, i ten stan rzeczy trwa do dziś. Do czego zmierzam: autorze, zacznij chodzić na zajęcia grupowe, z czegokolwiek. Liźniesz nowych bodźców, złapiesz zajawke o jaką byś nie podejrzewał. Naprawde niewiele potrzeba żeby poczucie własnej wartości podskoczyło diametralnie, a to jest chyba Twój głowny problem w tym momencie, tak jak i mój kilka lat temu. Na koniec rada - ogarnij sobie kartę multisport. Może głupia, ale pamiętam że na początku miałem cienko z kasą, a na nią wchodzisz na większość zajęć jakie są gdziekolwiek oferowane, czyli zamiast kilku karnetów płacisz raz. Pozdroszejset, może komuś pomogą te moje wypociny ✌
  50. 2 points
    O Michelu Houellebecqu usłyszałem po raz pierwszy w minionym roku od Witolda Gadowskiego, który to wymienił tego pisarza jako alternatywny wybór na laureata nagrody nobla w miejsce Olgi Tokarczuk. Wtedy to na szybko wchłonąłem "Cząstki elementarne", które mnie jakoś szczególnie nie porwały. Zauważyłem u siebie, że niemal tylko i wyłącznie interesują mnie książki, które potrafią wyzwalać emocje. Nie ważne jakie, czy to radość, nadzieja, euforia czy też przygnębienie i pozbawienie złudzeń. Ta ostatnia cecha sprawczej mocy każdej twórczości artystycznej bije od Houellebecqa w "Serotoninie" na każdym kroku i mnie to denerwuje i przeraża. Denerwuje dlatego, że zaczynam się czuć jak galareta, a przeraża tym jak łatwo autor wytrąca mi nadzieję na cokolwiek lepszego sprzed mojego własnego, życiowego horyzontu. Moim ulubionym terminem filozofii jest relatywizm. To właśnie do relatywistycznego myślenia prowokuje autor co wyzwala we mnie irytację. Dwa miesiące temu przeczytałem raczej zapomnianą książkę Franka Harrisa, W pogoni za pełnią życia, w której autor rozwodził się nad pięknem Goethego, nad rolą "przewodnika ludzkości" tego największego niemieckiego pisarza. Zastanawiałem się i nad tym i byłem skłonny uwierzyć erudycie Harrisowi, który zjeździł cały świat i jak mi się wydaje przeczytał całą klasykę literatury. Ponoć w młodości znał na pamięć "Iliadę". W wieku 15-stu lat wygrywa stypendium kończąc gimnazjum i te pieniądze przeznacza na podróż do Stanów Ameryki północnej. Trafia na statek, gdzie musi się kryć jako dzieciak. Tak zaczęła się jego wielka podróż. Chłop miał jaja. Houellebecq mi mówi, że Goethe był niemieckim półgłówkiem i wniósł do literatury miraże... Czy trzeba pisać coś więcej? Houellebecq niszczy wszystko co dawało nadzieję. Podczas lektury zawsze odkładałem książkę z gorszym nastrojem niż po nią sięgałem. Jednak nie sposób mi zrezygnować z tego autora, co dziwne. Osobowość depresyjna ze skłonnościami do smutku? Wysoki poziom kortyzolu? Niesprawne jelita, które nie są w stanie wytworzyć tytułowego hormonu serotoniny? Najgorsze jest to, że nie potrafię się opowiedzieć po żadnej stronie. To cholerny paradoks, ale jestem jak galareta podczas czytania książek autorów o skrajnie różnych podejściach do życia. Jedno i drugie wydaje mi się faktem. Jedni i drudzy wylądują w grobie. Obawiam się coraz bardziej, że nie jestem w stanie wypracować własnego zdania i opowiedzieć się po jednej ze stron. Czasy się zmieniają, ale dusze ludzkie pozostają takie same.Mój stan określiłbym jako wojna architektów dusz. Wojna, która jest krwawa i jeszcze wiele głów spadnie zanim cokolwiek się rozstrzygnie. Kończąc, w książce opisany jest facet, który jest przedstawicielem bezsensownej ludzkiej egzystencji, dekadenckiego dogorywania europejskiej cywilizacji. Prezentuje te wyświechtane już, wytarte jak stare jeansy w kroku konwenanse dzisiejszego obżartego człowieka: singiel, ateista, depresja, psycholog, konsumpcjonizm, mechaniczny seks. A może: rodzina, Bóg, radość i nadzieja, ksiądz, duchowość, miłość? Ostatnie zdania z książki skłania do myślenia. I wydaje się, że faktycznie jesteśmy twardogłowcami i nie rozumiemy kompletnie nic.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.