Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

W dniu 3.11.2019 o 18:10, Kapitan Horyzont napisał:

To, że bezdzietna panna chce ślubu i dzieci, jest normalne i nikogo nie powinno dziwić. Skoro Wasze plany były tak różne - ona - rodzina, a Ty - ruchanko bez zobowiązań- to jakim cudem miał być z tego stabilny związek?

 

Ponadto - skoro poznaliście się na forum randkowym, to dlaczego w opisie jasno nie napisałeś, że założeniem rodziny nie jesteś zainteresowany? W ogóle byście się nie spotkali

Pod tym muszę się podpisać.

 

IMO najlepiej grać w otwarte karty. Mówić o tym od razu. No, może nie od pierwszej minuty 😅 Ale dobrze by było, gdyby panna od początku wiedziała, że nie jest to dla Ciebie opcja.

 

Wtedy taka, która uważa to za swój cel życiowy w ogóle do ciebie nie napisze - i dobrze! po co macie sobie nawzajem marnować czas?

 

 

 

Co do tematu, autorze - niestety pękłeś, dałeś jej w ryja - słabo kolego. Wiem, że takie harpie bywają denerwujące, ale jednak kontrolę nad sobą musisz mieć. Teraz masz niestety konsekwencje tego działania, tj. ktoś chce w ryj dać Tobie i jeśli pańcia się postara, to cię oklepią. Przykra sprawa, ale niestety sam się w to wkręciłeś.

 

Co do reszty -to raczej się ciesz. Klasyczna harpia z toksyczną rodzinką, z dominującą "matroną rodu", noż prawie mroczne elfy z powieści Salvatore. Zostałbyś wdeptany w ziemię - tutaj nie ma żadnych możliwości negocjacji. Poddajesz się lub do końca życia walczysz z wiatrakami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem zły na siebie że pozwoliłem sobie na gniew, zasady pancia dobrze znała, było jasno powiedziane że nie chcę dzieci i ślubu, niestety tłumaczenia jej nie wystarczyły, mogła odejść, dałem jej taką możliwość, nie skorzystała.

Powiedziałem sobie że cokolwiek by się nie działo, będę gotowy na zapłatę za swoją emocjonalność, nie twierdzę że nie masz racji @Januszek852 a obecną sytuację traktuję jako próbę, teraz muszę się wylizać, stanąć na nogi.

Prawdopodobnie jutro będę miał pieniądze na spłatę zadłużenia które dla mnie zrobiła, spłacę jej to jak najszybciej.
Dzięki @ariok.

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, VIREK napisał:

było jasno powiedziane że nie chcę dzieci i ślubu,

Dla Ciebie to oczywiste, jednak panie myślą przyszłościowo. Wiedzą, że z czasem odpalą odpowiednie programy manipulacyjne i miś da się urobić... i tak jest najczęściej! Ty się nie dałeś, twardo stoisz przy swoim i tu jest "problem", ale w sumie to jej problem...

Z czasem wszyscy się uspokoją, najlepiej gdybyś ten okres gdzieś przeczekał, jakiś urlop, czy coś...

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 hours ago, VIREK said:

Część naszych wspólnych znajomych pracuje w tym samym miejscu co ja, więc pewnie nie będzie dla was zaskoczeniem że trzech z nich postanowiło wziąć mały odwet za bidulkę która jak się okazało zaczęła prowadzić kampanię przeciwko mnie, na całe szczęście było w pogotowiu dwóch moich jak się dziś okazało najbardziej oddanych kumpli, dlatego skończyło się na małej pyskówce.

Tak to wygląda, one często prowadzą takie kampanie. Część znajomych przez to stracisz, ale wartościowi zostaną, traktuj to jako dobrą rzecz. Będziesz miał przejebane przez jakiś czas, ale później będzie pięknie. Byłem tam, było ciężko, ale teraz życie samemu to najlepsza rzecz ever dla mnie, powodzenia :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Atak na ciebie poprzez twoich znajomych to naprawdę brudna gra i jeszcze wciągnęła w to brata. Teraz widzisz że niektóre kobiety nie potrafią racjonalnie myśleć. W jej mniemaniu poprzez takie zachowanie chce Cię zmusić do powrotu, ale kto normalny po takich akcjach chciał by do niej wracać. Chyba że zrozumiała już że to koniec i nastawiła się na zniszczenie Cię. W takim przypadku wzmóż czujność, jak wciągnie do gry policjanta lub prawnika to naprawdę może ci zaszkodzić. 

Nie jestem fanem i nie polecam takich akcji ale czasami nie ma innego wyjścia i najlepszą obroną jest atak wyprzedzający.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pani ma 29 lat to jej jajniki grają jak organy w Oliwie a do tego 25 letnia siostra z bąbelkiem na dokładkę powodują że jest w podbramkowej sytuacji a siostry i matuchna nakurwiają za uchem.

Latek przybywa a amatorów ubywa a do tego jeszcze @VIREK pali trampki. 

Nastaw się na najgorsze numery pani z ciążą i nieuleczalnymi chorobami z sufitu włącznie. Trzymaj się i spierdalaj od niej jak najdalej. Chwała Ci za to że się opamiętałeś w porę. Będzie dobrze ale gaz obronny na wszelki wypadek bym kupił bo kto wie kogo na Ciebie szykuje.

Twój przykład pokazuje jak niezbędny jest dobry research w rodzinie i wyszukiwanie schematów jakimi familia się rządzi bo to kobitka będzie powielać w swoim życiu. Tylko kogo z cipko-zaślepieniem na to stać ?

Edited by jaro670
  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREK Moja tez miała ciśnienie na dziecko co prawda 28 lat miała czyli młodsza od twojej o rok No ale już już to jest ten wiek ostatni dzwonek żeby urodzić przed 30stka bo dolicz jeszcze ze prawie rok musi z brzuchem zapierdalac ! 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/3/2019 at 9:31 AM, VIREK said:

Wzięła nóż do ręki

I tu był moment na decyzję "chodu, własne życie ważniejsze od wszystkiego innego". Może przy następnej kłótni się opanujesz i nie uderzysz (oby!), ale czy masz pewność że i tak nie dostaniesz kosą pod żebro? Polecam politykę zero tolerancji dla kłótni. Nigdy nie krzyczę i gdyby moja partnerka by sobie pozwoliła na krzyczenie pakowała by manaty w 5 minut. Równia jest pochyla, zaczyna się od krzyków kończy na nożu. Ciesz się że uszedłeś z życiem, jak piszą @SennaRot i @leto jest wiele normalnych kobiet. Wywijanie nożem to margines, niebezpieczny margines.   

On 11/3/2019 at 8:56 PM, VIREK said:

przerwały dwa smsy do niej

Włącz blokadę na jej numer i pokrewne a najlepiej zmień swój. Uważaj tylko żeby z nożem pod twoim blokiem nie czekała.

On 11/3/2019 at 11:22 PM, Imbryk said:

Są takie Sangrie w 3-litrowych kartonach, nada się na jej trudny czas.

Teraz rozumiem, zawsze się zastanawiałem komu tyle wina na jeden raz :).

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Orybazy napisał:

Teraz rozumiem, zawsze się zastanawiałem komu tyle wina na jeden raz :).

Tak, w języku branżowym przemysłu winiarskiego takie opakowanie nazywa się femi-koto-płaczopak.

42 minuty temu, Orybazy napisał:

Równia jest pochyla, zaczyna się od krzyków kończy na nożu

Potwierdzam, ja pozwoliłem na krzyki, potem po 2 latach było bicie, po 5 latach następnie groźby mojej śmierci i różne groźne akcje typu niszczenie mienia i zabór samochodu służbowego. 

 

Było też straszenie nożem, ale tylko teatralne.

 

Natomiast pani dbała o to, aby moje obrażenia wyglądały na jej obronę przed moim atakiem, i na komisariacie musiałem to dokładnie inspektorowi tłumaczyć.

Edited by Imbryk
  • Haha 2
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Orybazy napisał:

Policja całe szczęście nie zrobiła z niej ofiary?

Na szczęście nie choć tego się cholernie bałem. 

 

Policja była sceptyczna i bezstronna. Ja im zanioslem fakty - foto obrażeń i poniszczonych rzeczy, dokładne zeznania data+godzina, i po każdym pobiciu leciałem po kryjomu na obdukcję - więc gdy zgłaszałem pani wybryki na komisariacie miałem pliczek dowodów.

 

A wizualne rzeczy łatwo się zapamietuja wiec łatwiej tłumaczyć gdy oficer zobaczyl foto śladu ugryzienia, sińca na pół uda lub rozjebanego w mak laptopa.

 

Ona im potem przyniosła płacz i skargi bez podstaw.

 

Np. "On mnie więził w domu"

A ja "ona miała własne klucze a mnie po 12 godzin nie było, miała kasę na MZK i wolny czas, mogła robić co chciała"

 

"On mi nie dawał kasy"

Ja: "miała kartę do mojego konta na własne nazwisko - oto druk emaila, potwierdzenie od agenta któryją wczoraj blokował"

 

"On mnie zostawił bez pieniędzy "

Ja: "oto wyciąg z banku za ostatni rok ukazujący dokładne regularne przelewy na czynsz, światło, gaz, wodę, ogrzewanie i Internet - nie dawał kasy ale płacił rachunki"

 

I tak dalej, zadbałem o wiele różnorodnych dowodów (banki, foto, maile, zapiski ze zdarzeń) a mimo to bałem się że uda jej się być ofiarą. Nie udało jej się. 

  • Like 11
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Imbryk Podziwiam twoje zorganizowanie. Bez tego byłoby pewnie o wiele gorzej. Dobrze, że się z takiego bagna wykaraskałeś.

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Imbryk Widzę że grubo twoja myszka się lubiła zabawiać, mnie prawdopodobnie czeka to samo.

Wczoraj kumpel który wziął mnie w obronę, pokazał mi wiadomości na msm od mojej byłej jak próbowała go urobić na spotkanie, dlatego teraz jestem pewien na 100% że przerodzi się to w wojnę, wie dobrze że jak urobi mojego najlepszego przyjaciela to wsadzi mi nóż w serce i coś czuje że nawet w grę wchodzi danie dupki któremuś z moich kumpli żeby tylko nastawić ich przeciwko mnie.

Dziś jak się obudziłem, to zaczynam zauważać że tak jak we mnie wszystko krzyczało w środku, tak jakoś dziwnie czuję się spokojny, mimo tego co się wyrabia za moimi plecami.
Oczywiście nie odpuszczam i jestem czujny, gaz jest dobrym pomysłem ale nawet on może nie pomóc jak będzie więcej niż jeden przeciwnik, aczkolwiek zamówię choćby dla swojego spokoju.
Do domu znów wróciłem z kumplem, posiedział ze mną do północy przy herbacie, wyciągnął portfel i dał mi resztę pieniędzy potrzebnych do spłaty.
"Masz! spłać jak najszybciej żeby być na czysto i uwolnij się od tej wariatki"

Coś we mnie pękło, popłakałem sobie w końcu wczoraj, nie płakałem już dawno, chyba tego potrzebowałem.

Co seksu, u mnie zawsze było w gumie, czasem się zapomniałem ale nigdy nie skończyłem w środku, małe Virki wypuszczałem na wakacje do kibla, robiłem to cichaczem jak nie widziała, jak nie było to możliwe gumę zawiązywałem i chowałem do kieszonki w spodenkach w których spałem.

Raz po upojnej nocy poszedłem do kuchni wyrzucić nasienie, ale tak na prawdę schowałem je do wyżej wymienionej kieszonki, obudził mnie rano mały ambaras... podobno kosz się wywrócił, było to miesiąc przed rozstaniem.

Pozdrawiam i udanego dnia Bracia!
 

  • Like 5
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.11.2019 o 09:31, VIREK napisał:

Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

O kurwa...

 

Run Forest, RUUUUN!

 

Uciekaj od tej suki jak najdalej. Chcesz skończyć jak jej ojciec? Zahukany w komórce, dla którego flaszka wódki to jedyna oaza przed haosem? Wiesz, że wtedy będzie za późno? Oddaj jej klucze, mam nadzieję, że ona nie ma z czym iść na obdukcję - to jedyne co Ci zagraża. 

Już obrobiła Ci dupę. Wszystkie rozmowy nagrywaj, sms'y zachowuj. W razie czego zgłoś nękanie na policji, ale wcześniej oznajmij jej sms'em, że nie życzysz sobie kontaktu ze strony jej i jej rodziny, bo sprawę zgłosisz na policję.

 

Otwórz oczy, miałeś pomysł na siebie, być może na biznes. Co ona Ci dała, a w sumie co musiałeś zapłacić za jej cipkę i towarzystwo będące jedynie iluzją? Zapłaciłeś swoimi ambicjami, godnością, czasem, zdrowiem fizycznym i psychicznym, swoją przyszłością i pewnie finansami. Warto było? 

Jak zatęsknisz, to kobietopedią przez łeb aż Ci przejdzie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, VIREK napisał:

obudził mnie rano mały ambaras... podobno kosz się wywrócił, 

O kurwa.... grubo.... Jeśli pani wyruszyła na poszukiwania...

 

@VIREKnagrywaj wszystko, kontakty najlepiej tylko pisemne.

Zbieraj dowody, oby się nigdy nie przydały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREKWidzę w tej całej historii pewien pozytyw: potraktuj całą tę sytuację nie tylko jako możliwość ucieczki od chorego na głowę pasożyta w postaci tej pani, ale także jako oddzielenie ziarna od plew. Wiesz już chyba na kim możesz polegać, kto spośród Twoich znajomych się sprawdził, kto nie, kto nie jest wart Twojej znajomości, a kto jest i z kim warto kontunuować znajomość. Liczę na to, że nie tylko uciekniesz od tej kobiety, ale również uciekniesz od toksycznych ludzi dających się bardzo łatwo jej manipulować tylko dlatego, że coś powiedziała lub napisała, a także zyskasz nowych, wartościowych znajomych. Powodzenia.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Imbryk Mam już wiadomości które wysłała kumplowi, zapisałem je na chmurze, pendrive, dodatkowo telefony nagrywam tylko jak jestem u siebie, nie odbieram poza domem.

Niestety mój braciszek skasował wiadomości od niej, czyli coś może być nie tak, dziś napisał mi sms'a kiedy mam czas się z nim spotkać, ale odpisałem że teraz potrzebuje być sam.
Niestety moje zaufanie topnieje w stosunku do niego, obym się mylił.

@Krugerrand Dokładnie, podziękowałem już niektórym osobom za znajomość.

Rozstania z pannami zawsze w moim życiu były tzw "sitem" i pokazywały mi kto jest kto, to nic innego jak próba i tak mam zamiar to potraktować, muszę z tego wyjść obronną ręką.
Przed tym związkiem byłem cztery lata sam, i sobie dawałem radę, nawet mając kredyt na mieszkanie od ponad 10 lat musiałem o siebie zadbać kiedy za trzasły się za mną drzwi po tym jak rodzice stwierdzili że mam sobie radzić i wrócili w swoje rodzinne strony.

Marek miał rację w swoich audycjach, kiedy posiądzie się wiedzę z Kobietopedii, Stosunkowo Dobrego, Brudnej Gry, jest się bardziej uważnym, przezornym, nie stąpa się lekką nogą.
Co prawda też panna mnie rozegrała, ale te książki zrobiły tzw "Zawór bezpieczeństwa" i chyba oto tutaj chodziło, bez tego jak i pomocy z waszej strony pewnie bym siedział z "teściem" w komórce popijając wódeczkę i wychodził na 3h po chleb.
 

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drogi Bracie Amigowcu,

 

Przeczytałem Twoją historię z przerażeniem.

 

Ja spierdoli**m od ex pół roku temu, i częściowo chyba była podobna do Twojej ex, ale w wersji lite:

- parcie na bombelka (od początku postawiłem sprawę jasno, ale koleżanki majo i wiek lekko 30+)

- "silna" kobieta, dobrze zarabiająca i lubiąca postawić na swoim

- nigdy nie doszło do rękoczynów i pomimo, że jestem spokojnym człowiekiem, gula nie raz mi podskoczyła wyżej niż ustawa przewiduje

- wpajanie poczucia winy

 

Sam fakt, że sytuacja może być taka jak Twoja i jeszcze gorsza, daje do myślenia.

 

Wiem, że to Twoje życie i tylko Ty wiesz jak się w obecnej sytuacji czujesz, ale obiektywnie mówiąc, ciesz się, że udało Ci się uniknąć wyroku.

 

Nie poddaj się w chwilach słabości i trzymaj się ramy.

 

Ps. i nie chlaj za dużo, bo to nie pomaga.

 

 

 

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odstawiłem alkohol, żadnych depresantów.
Dzięki!

Edited by VIREK
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, VIREK napisał:

Odstawiłem alkohol, żadnych depresantów.
Dzięki!

 

No. I niech mi ktoś teraz w internetach marudzi, że to forum szkodzi :P

  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, VIREK napisał:

 Mam już wiadomości które wysłała kumplowi, zapisałem je na chmurze, pendrive, dodatkowo telefony nagrywam tylko jak jestem u siebie, nie odbieram poza domem

Dobrze!

Pamiętaj tylko, że w sądzie liczy się tylko oryginalny nośnik.

 

I żadnych spotkań sam na sam.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Imbryk napisał:

I żadnych spotkań sam na sam.

Rozumiem.

 

Dziś miałem małą "czajanę" 

Wracałem sobie do domu, wchodzę na klatkę, i patrzę przez prześwit między schodami i widzę że światło się pali u mnie na piętrze, mamy automatyczne oświetlenie, po minucie nie zgasło a tak się składa że jest blisko moich drzwi wejściowych. Obleciałem plac i znalazłem jej samochód zaparkowany, czekała na mnie po pracy pod drzwiami. 

 

W robocie dostałem sms'a przed 22.

 

"Moge zadzwonic jak wrocisz do domu? Niedlugo.
Jestem dzis troche spokojniejsza.. Mam nadzieje, ze Ty tez"

 

Braciszek mi też podesłał wiadomość z dzisiaj:

"Hej, sory ze Cie tak mecze... 
Chcialam zapytac czy rozmawiales moze z Marcinem po tym jak Ci to powiedzial? Jak on sie czuje ? Myslisz, ze On widzi jeszcze jakas szanse dla nas? Ja chcialabym walczyc..  tylko,ze to czesciej ja wychodze z inicjatywa.. Nie wiem co robic:(
A Ty jak sie czujesz ? Jak Ci sie uklada w nowej relacji ? 
Mialam ogolnie nadzieje, ze bedziemy sie czesciej widywac i jeszcze, kiedy byles z Aneta i w sumie teraz tez... eh"

 

Ma jeszcze jednego ale na drugim telefonie, który się zepsuł i pojechał na serwis.

 

Rozmawiałem też z trzecim kumplem, wydzwaniała do niego i jego kobiety.

 

Natomiast dziś spłaciłem całkowicie raty za sprzęt, wszystko zrzuciłem sobie jak zwykle na chmurę i pendrive.

 

Wydaje mi się że jeszcze nie jest w tej fazie mega ciśnienia, liczy na to że pewnie coś z tego jeszcze będzie.

Jak dotrze do niej że nic z tego nie będzie rzuci do walki wszystko co ma.

 

Muszę działać.

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, VIREK napisał:

 

Rozmawiałem też z trzecim kumplem, wydzwaniała do niego i jego kobiety.

Ona nie ma równo pod beretką.

Jakie to szczęście chłopie że z tej rodziny potwornickich nawiałeś.

Edited by jaro670
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@VIREK Ja na Twoim miejscu to bym sobie zrobił jakieś dłuuuższe wakacje gdzieś daleko stąd, jeśli masz jakichś znajomków zagranicą to ruszaj bo widać, ze panna jest zdrowo jebnięta i musisz się pilnować. Sam widzisz jak to jest z babami - niedawno sie do Ciebie uśmiechała a teraz jest gotowa Cię zniszczyć zamiast zająć się własną dupą - trzeba uważać z kim się człowiek spotyka - odrazu mi się skojarzył taki zajebisty ale i dosyć ciężki film thriller Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna (Gone Girl) z 2014!

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, VIREK napisał:

Wydaje mi się że jeszcze nie jest w tej fazie mega ciśnienia, liczy na to że pewnie coś z tego jeszcze będzie

Czekanie na ciebie pod drzwiami, nagabywanie Twojego brata i znajomych....

 

... kurłła spierdalaj od niej. Ona ma ciśnienie i faktycznie teraz zacznie się jazda drama, kiedy zrozumie ze to koniec.

 

Szczegolnie że zna Twoj adres. Ja od mojej ex spierdoliłem do innego miasta, a moj rzeczywisty adres znają tylko rodzice, w razie gdyby mi się coś stało. A tak to NIKT, bonjeszcze kogoś by zmanipulowala żeby zdobyć miejsce mojej kryjówki oazy i ją zniszczyć. 

 

A raczej mnie.

5 godzin temu, Ace of Spades napisał:

Davida Finchera - Zaginiona dziewczyna

Hahaha w fazie przygotowań do ucieczki z domu mój psycholog polecał mi tem film, ale jeszcze nie widzialem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By borsuk96
      Witam, chciałbym podzielić się z Braćmi moimi doświadczeniami miesiąc po rozstaniu z "wyjątkową i najcudowniejszą myszką". Mam wrażenie, że kompleksowo przepracowałem to co się wydarzyło i dobrze wykorzystałem ten miesiąc, postaram się już nigdy z żadną inną kobietą nie popełnić tych błędów. Pozwolę sobie wypisać moje wady, jej wady i wnioski które wyciągnąłem. Może komuś pomogę, może ktoś doda coś od siebie.   Link do wpisu w świeżakowni:   Moje wady: - Zaniżona samoocena przez mój kryzys ekonomiczno-wizerunkowy, stałem się za słaby, przestałem trzymać ramę. - Zbyt duża szczerość i otwartość z mojej strony, przez co ona stała się powiernikiem moich słabości i sekretów. - Zapuściłem się pod względem fizycznym - Zbytnie zaangażowanie z mojej strony - Za dobry kontakt z jej rodziną, przez co poznali mnie i moje słabości (mam wrażenie że oni teraz urabiają ją by do mnie wróciła - dobra ze mnie partia, szansa dla całej rodziny na awans społeczny, za pierwszym razem też ją przekonywali do powrotu) - Ogólne zagubienie u mnie sensu życia. - Czasami rozładowywałem na niej mój stres, ale nie robiłem nic strasznego, raczej byłem chłodny i opryskliwy.  - Marzenia i plany bez pokrycia w rzeczywistości - Mówienie, że się z nią ożenię. 🤭   Jej wady: - Pedantyzm do wszystkiego, narzucenie tego mnie. - Brak komunikacji, na nic się nie skarżyła, a przy rozstaniu wylała wiadro pomyj które zbierały się przez lata - Wręcz za bliskie relacje z jej rodziną, mówiła im wszystko i o wszystkim (o naszym seksie też sic!) - Zjebana miłość do jej psa (mam teorie, że przelała na tego kundla swój instynkt macierzyński, przez co względem mnie zachowywała się jak żona po urodzeniu dziecka - spadłem na dalszy plan) - Wryty w głowę konsumpcjonizm, dobra materialne najwyższą wartością - Uzależnienie od Instagrama, blogerek i rozczarowanie życiem, które nie jest takie kolorowe jak to promowane w internecie. - Nasze problemy rozpaliły się gdy poszła do pracy, zmieniła towarzystwo z dość miłych i ambitnych lasek z dobrych domów (czuję, że będę miewał kontakt z jej byłymi koleżankami, to spoko babki, a z ex już się nie lubią) zmieniła towarzystwo na osoby z jej pracy: bez ambicji, perspektyw, liczy się tylko tu i teraz, najebać się w weekend, koszulka Emporio Armani, iphone na raty.  - Gigantyczne kompleksy odnośnie wyglądu, mimo, że super z niej laska - Podatność na sugestie otoczenia, brak własnych poglądów.   - Stosowanie "wyparcia" gdy coś się nie układało. - Brak planów na przyszłość, tylko tu i teraz (zamiast uczyć się do egzaminu na studia to wolała iść na nadgodziny do swojej gównopracy by kupić sobie coś drogiego)  - Obwinianie mnie o jej własne spierdolenie  - Zaczęła traktować swoją dupę jak walutę, tfu    Kroki które poczyniłem: - Pani usunięta wszędzie gdzie się da - Poprawa mojej formy, dieta, siłownia 4 razy w tygodniu. Widać pierwsze efekty - Za tydzień zaczynam nową pracę (tę, którą straciłem przez wirusa, ona dobrze wie, że ta praca to był mój priorytet, spełnienie marzeń (na pewno się dowie i mam nadzieję, że zapiecze ją ta blond dupa)  - Przeczytałem chyba cały dział Forum o relacjach damsko męskich. - Książki: "Sztuka Wojny", Machiavelli "Książę", jeszcze wleci "Kobietopedia" w najbliższym czasie - Poznałem dwie nowe kobiety, które są wręcz oczarowane moją osobą i angażują się, ale średnio mi się chce związku z kimkolwiek.  - Poprawiłem relacje z przyjaciółmi, lecę z kumplami na kilkudniowy urlop w samczym gronie - Poprawiłem relacje z rodziną, dostałem od nich dużo wsparcia - Zaktualizowałem moją szafę o fajne, modne ciuchy, pomogło.     Rzeczy do zrobienia: - Przez ten cały stres, wypadło mi dużo włosów i mam spore zakola w wieku 23 lat, może jeszcze w tym roku wycieczka do Turcji na przeszczep - zobaczymy jak będzie z hajsem  - Przestać się garbić - Barber, by wykorzystać w pełni potencjał mojej pięknej, gęstej, czarnej brody - Zapomineć o pani, ew. wywołać taki szok moją przemianą że wróci na kolanach szlochając (muszę się pozbyć tej nadziei na jej powrót - to cel na lipiec) - nofap, póki co tydzień     Wnioski: - Ból przemija, potrzeba czasu - Samorozwój daje dużo więcej szczęścia niż związek z kobietą - Doskwiera mi brak seksu i to główny powód dla którego tęsknię.  - Jak mówił Brat @absolutarianin kto traci godność dla kobiety, ten traci i godność i kobietę - Jeszcze ją bardzo kocham i mi jej brakuje, ale duszę to w sobie choć nadal chciałbym do niej wrócić, ale nie wymięknę.  - p. Marka oglądam sporadycznie od 5 lat, ale gdybym czytał to forum rok temu, tej katastrofy możnaby uniknąć.    Co jeszcze dodać? Pozdrawiam Braci Samców i dziękuję za pomoc, wsparcie i wiedzę. 
    • By borsuk96
      Witam Braci, chciałbym się przywitać i  na wstępie chciałbym poinformować, że mam 23 lata, a forum i działalność pana Marka śledzę od kiedy zacząłem spotykać się z kobietami czyli od dobrych 5 lat. Nigdy nie chciałem zakładać tutaj konta – nie miałem doświadczenia by pomagać innym, a sam pomocy nie potrzebowałem. To co wydarzyło się ostatnio w moim życiu wręcz zmusiło mnie bym anonimowo się komuś wygadał.
       
      Zawsze miałem atencję kobiet, jestem dość przystojny, wygadany, mam hobby i ciekawy zawód, zasłużyłem na opinię takiego „wilka stepowego”. Miałem kilka partnerek – na rok, na miesiąc, na 10 godzin... Będąc chłopakiem 21 letnim chłopakiem  byłem szczęśliwy, miałem kumpli, myślałem, że znam się na kobietach. Potem poznałem ją.
       
      Panna sama się do mnie odezwała jakoś 3 lata temu, kojarzyłem ją z liceum (jesteśmy z jednego powiatu), chodziła wtedy z jakimś lamusem, ale wyróżniała się – bardzo urodziwa, o figurze modelki. Napisała do mnie na Instagramie, zaczęło się niewinnie, byłem wtedy wolny i była sesja więc miałem dużo czasu na zapoznanie się z nią. Przyjechała potem kilka razy do miasta gdzie studiowałem, było super (do wyra dała się zaprosić dopiero na 3 randce więc zdołałem się nieźle nakręcić), potem gdy bywałem w rodzinnych stronach to odwiedzałem ją i wspólnie eksploatowaliśmy zawieszenie w moim wysłużonym passacie  
      Nadawaliśmy na tych samych falach, po 3 miesiącach powiedziała że mnie kocha. Były wspólne podróże, zabrałem ją na wakacje za granice do pracy gdzie sporo zarobiła, poznałem teściów, wszystko się układało idealnie. Porównując ją do moich poprzednich kobiet czułem różnicę, ona była inna. Pracowita, wesoła, inteligentna, oddana mi, dobra w łóżku – nic więcej od kobiety nie oczekiwałem. Miesiące mijały,  ja się coraz bardziej wkręciłem, pojawiły się plany wspólnie zamieszkać na studiach (ona dopiero zaczynała). Imponowało jej, że jestem „taki dojrzały, mam pomysł na przyszłość i ambicje”.
       
      W październiku 2019 roku zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu które wynajmowałem, poszła na zaoczne, znaleźliśmy jej pracę fizyczną i nieźle zarabiała jak na laskę 20 lat. Z początku było fajnie, potem ja straciłem pracę, miałem mało kasy i rodzice mi pomagali (jej rodzice nic nie dawali, bo w domu się nie przelewało). Gdy ona dostała pierwszą wypłatę to od razu iPhone za 4000zł na raty na jej mamę... Trochę mi to się nie spodobało, jako jedyny krytykowałem takie zarządzanie pieniędzmi, potem zaczeliśmy się od siebie trochę oddalać, kłócić – myślałem że to normalne, że musimy się „dotrzeć”. Potem w łóżku z tygrysicy stała się kłodą, ja trochę zachorowałem i przez to i z brak ruchu przytyłem, moja pewność siebie spadła. We wigilię gdy byłem u jej rodziców powiedziała że to koniec, że ją źle traktuję, krytykuję i chyba nie pasujemy do siebie... Załamałem się, zacząłem panikować , ale w sylwestra się pogodziliśmy, mówiła, że wierzy że się zmienię i mnie kocha i wróciła do mieszkania ze mną. Było znowu idealnie, w lutym się obroniłem z dobrym wynikiem i zacząłem szukać pracy – byłem inżynierem. Dostałem kilka ofert pracy ale rozważałem tylko dwie: pierwsza w małej firemce w mieście gdzie mieszkaliśmy za takie sobie pieniądze, druga w rodzinnej okolicy, we firmie gdzie byłem kiedyś na stażu, duża kasa, mieszkanie u rodziców w rok odłożyłbym około 50tyś.
      Dogadałem się z moją, biorę pracę numer 2, wracamy do domów rodzinnych i za rok idziemy na swoje. Już się wyniosłem z miasta, miałem zacząć prace za 2 tygodnie. Nagle przyszedł wirus, firmę zamknęli, miałem czekać miesiąc, potem kolejny... Ona cały czas zarabiała nieźle, ja siedziałem u mamy na wsi bez pracy – chciałem przeczekać. Planowała kupić dość drogi samochód, na który pieniądze chciała pożyczyć – nie spodobało mi się to, nie lubię mieć długów, a my niby oszczędzaliśmy na mieszkanie. Nie pasowało jej to, nie mieszkaliśmy już razem, znowu się oddalaliśmy od siebie, zrobiłem się zazdrosny. W końcu się zdenerwowałem, powiedziałem, że jak chce odejść znowu to niech da mi spokój, mi szkoda życia by ciągle się stresować i przejmować jej fochami. Na drugi dzień o 7 rano gdy wstałem czekała na mnie litania napisana na facebooku: Ona mnie kocha ponad wszystko, że za mnie by oddała życie, że ona ma teraz trudny okres, że ona by chciała ze mną podróżować jak kiedyś, bo brakuje jej tego (fakt, że była kwarantanna, a ja nie mam kasy pominęła). Ucieszyłem się, że jednak mnie kocha, pocieszyłem, ale w jej zachowaniu nic się nie zmieniło. Po kilku dniach powtórka rozmowy „O co ci, babo chodzi?” Ona mówi, że chyba jednak chyba mnie nie kocha, sama nie wie. Rozłączyłem się i zerwałem z nią wszelki kontakt. Bolec na boku? NIE WIEM
      Po kilku dniach zauważyłem że usunęła nasze wspólne fotki z portali społecznościowych i napisałem tylko, że jest mi głupio że z kimś takim spędziłem prawie 3 lata życia, że to można było uratować i że zachowuje się jak nienormalna. Minął drugi tydzień, zero kontaktu.
       
      Teraz co u mnie? Mam inną robotę, zacząłem się odchudzać i pracować nad sobą. Tamta firma odezwała się, że niedługo ruszają z rekrutacją i czy się nie stęskniłem za nimi Mimo wszystko czuję ogromną stratę i tęsknię za nią, mam poczucie winy, że zbyt ją osaczałem. Wiem, że się nie wyłamię i się nie odezwę. Wiem, że powrócę do formy fizycznej i psychicznej maksymalnie do końca roku. Martwię się tylko, że już nikogo fajnego sobie nie znajdę, że zostaną mi tylko samotne matki albo jakieś bazyle.
       
      Bracia, jak żyć? Wróci z płaczem za miesiąc, twierdząc, że jestem miłością jej życia?
    • By Florence
      Jego była dziewczyna, zarzuca mu zaczepki i manipulowanie "fanami", aby zrobić z siebie ofiarę.
      Narzeka na hejt w wiadomościach, komentarzach, które kasuje, ponieważ jego obserwatorzy jak pisze obwiniają ją o jego zły stan, depresje.
       

       
       

       
       
       

       

       
       
      Źródło: https://www.instagram.com/sohayo_official/?hl=pl   (instastory).
      Z czymś mi się to kojarzy (może błędnie)... 
      53 min. 22s.
       
      Nie przepadam ani za Panem Awięc, ani za Sohayo (uściślając - za ich działalnością w internecie), jej filmiki (w sumie jego też) to przeintelektualizowany bełkot i odrzuca mnie jej dziwaczne zachowanie.
      Sorry, za trochę plotkarski temat,  ale, może kogoś zainteresuje w związku z zarzutami Awięca  wobec Marka i forum.
       
    • By Leebido
      Czołem bracia samcy,
       
      przed Wami krótkie podsumowanie mojego frajerstwa kiedy to wierzyłem, że TO TA JEDYNA i nie było nawet opcji, żebym myślał inaczej. Mimo drążenia informacji jak działać po rozstaniu i wewnętrznym głosie samca robiłem totalne gówno. Przepraszanie, proszenie o szansę - przecież o to jej chodzi, nie? żebym się postarał? Aha - zapomniałem dodać - po rozstaniu, kiedy wyprowadziła się do rodziców dzieliło nas 150km.
      Byliśmy ze sobą ok. 4 lat i mieszkaliśmy razem 3.
       
      No więc nie wdając się w poboczne wątki podsumowanie czego NIE ROBIĆ po rozstaniu. KU PRZESTRODZE!
       
       
      Jeśli zerwałeś z laską, bo od dłuższego czasu Cię denerwowała i przebywanie z nią nie sprawiało Ci przyjemności (czepianie się o wszystko, subtelne (i nie) próby skłócenia z rodziną, wiecznie za mało, wiecznie źle) to dobrze zrobiłeś bez względu na to, że cierpisz podczas rozstania. Po rozstaniu jeśli mimo wszystko chciałbyś, żeby do Ciebie wróciła musisz od razu wdrożyć plan naprawczy, który tak naprawdę polega na olewce + niededykowane pod ex odnowienie atrakcyjności.. (poradniki wszędzie) ale szkoda czasu na byłe, bo ta Twoja do niedawna "miłość życia" gdy tylko okażesz słabość wyżuje Cię i wypluje z trudną do wywabienia plamą na Twoim honorze. To ten moment gdzie zaczynasz otwierać oczy, bo Twoje wszelkie wyobrażenia nt. Waszej wspólnej przyszłości boleśnie kawałek po kawałku legną w gruzach hehe Tutaj też fajnie dodać, że obecne zachowanie ex jest lata świetlne od zachowania Twojej myszki Nie możesz o niej zapomnieć? Zablokuj ją wszędzie, pousuwaj/dobrze zarchiwizuj rozmowy, zdjęcia itp tak, żebyś na co dzień jej nie widział - to też ułatwi nie wchodzenie na jej profile. Jak się odzywa do Ciebie, żebyś wysłał jej resztę swoich rzeczy tj. telefon w stylu "hej, sorry, że przeszkadzam, ale chyba zostawiłam jeszcze u Ciebie moje ulubione dziurawe skarpetki/ładowarkę" czy też "pomożesz mi z komputerem, bo Ty umiesz, a ja to taka biedna i nie umiem" raz na dwa miesiące to tylko jej shit testy i próby zdobycia atencji, żeby czuć się nadal atrakcyjną (ktoś o nią zabiega mimo tego, że jest zimną suką) Chyba zauważyłem taki mechanizm: u niej coś źle, lub myśli o Tobie, więc napisze do Ciebie, żebyś myślał o niej (może ona chce wrócić, na pewno chce wrócić i daje mi sygnały). Gówno nie sygnały - gdyby chciała to by wróciła, albo sprowokowałaby Ciebie, żebyś Ty wyszedł z taką inicjatywą niemniej wiedziałbyś o tym na 100% i nie musiał się domyślać. Nie odpisuj! Nie odbieraj! Ból mija. Pozwól sobie go przerobić, przepłakać (byle nie ex do słuchawki!). Czytaj forum, czytaj książki, rób swoje tak, żebyś był ALFĄ, bo to nasza natura, a nie BETA-ORBITEREM - czyli ulegającym kobietom leszczem, bo tak mówią starodawne prawdy. Jej koleżanki, rodzina i orbitery zrobią z Ciebie takie gówno w jej oczach, że jeśli tylko będziesz się o to prosił to ona Cię tym gównem chętnie obleje Czego byś nie wymyślił nie szukaj kontaktu. Chcesz płakać i mówić jej jak tęsknisz? Nie rób tego, bo ona to wykorzysta i będziesz czuł się sto razy gorzej. Ona nie jest inna niż wszystkie. Jeśli jest zimną suką to nie może nią być w uroczy sposób. Przecież zasłużyłeś - ma prawo być zła (hahahahaha). Przepraszanie, skamlanie nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością i pomimo, że każdy to wie.. to można mieć tak przesłonięte cipą oczy (widzę po sobie), że wmówisz sobie, że to jedyny sposób na jej odzyskanie - ubłaganie żeby dała Ci ostatnią szansę (żal.pl), a to zostaje w człowieku hehe.  Nie bierz całej winy za rozstanie na siebie marząc o tym, że skoro ex zobaczy jak cierpiętniczo przeżywasz swoje błędy i chłostasz się błagając i zabiegając podczas gdy ona co chwilę depcze Twoją godność NAGLE TO DOCENI I WRÓCI. Haha.  Po rozstaniu ona z defaultu nie chce wrócić, chyba, że otaczasz się wieloma laskami, albo masz nagły zastrzyk hajsu (awans, zmiana pracy).  Skoro nie chce do Ciebie wrócić, ale macie jakiś gówno-kontakt ze sobą to najczęściej jesteś po prostu jej poligonem doświadczalnym! Nie patrz na to co kobieta mówi tylko co robi (one myślą o facetach tak samo, używaj tej wiedzy rozsądnie  )  
      No nic, ja ze swoją plamą będę musiał żyć, ale co się nauczyłem na tym rozstaniu to moje. Widzę, że obecnie jest już git i zaczynam patrzeć na życie przez różowe okulary mimo tego, że jestem singlem.
       
      Jak mi się coś przypomni to dorzucę, lub jak pojawią się nowe wątki z tym rozstaniem choć nie przewiduję  
      To w sumie mój pierwszy wątek, więc jeśli popełniłem jakieś fopa to pardon
       
       
       
    • By Arthur Morgan
      Witam wszystkich braci. Chciałem z wami podzielić się moją historią. Ja mam 26lat (w maju 27) Ona 25.
      Z moją dziewczyną poznaliśmy się ponad dwa lata temu przez aplikację tinder. Napisała pierwsza, wyraźnie zainteresowana moją osobą. Pisaliśmy przez tydzień, bardzo fajnie się rozmawiało i w końcu umówiliśmy się po tygodniu. Randka przebiegła dobrze a nawet bardzo bo skończyła się seksem w jej samochodzie. Byłem tym troche zaskoczony że po pierwszym spotkaniu doszło do takiego zbliżenia ale zapewniała że skoro się sobie podobamy to nie ma problemu. No i zostaliśmy parą. Nasz związek był świetny. Spędziliśmy dużo pięknych chwil , troszczyliśmy się o siebie i zakochaliśmy się w sobie. Po pół roku pojechaliśmy do zakopanego z jej rodziną i tam wyznalismy sobie że się kochamy. Było cudownie. Owszem zdarzały się kłótnie ale szybko się godziliśmy. Nie umieliśmy długo gniewać się na siebie. Potem wakacje w Bułgarii. Mnóstwo zdjęć, pięknych chwil, wróciliśmy jeszcze bardziej zakochani.
      Wszystko zaczęło się sypać gdy po 1.5 roku zamieszkaliśmy razem w jej mieszkaniu. Jej Mama sprzedała dużo ziemi i za to kupiła po mieszkaniu jej i jej siostrze oraz sobie kawalerkę. Wtedy zaczęło nam się nie układać. Częste kłótnie, niedomówienia. Ja tutaj niestety nie będę się wybielał i powiem że dużo w tym mojej winy. Osiadłem na laurach.. wiecie klasyka.. zdobyłem to nie muszę się starać. Nie widziałem tego że się oddaliśmy od siebie. Siedziałem na konsoli albo Netflixie a ona to samo.. swoje filmy i seriale.
      Któregoś dnia przyszła do domu i powiedziała nagle że nie chcę ze mną być. Ja wtedy byłem w szoku. Zacząłem płakać , błagać o przebaczenie, strasznie się poniżałem. Ona stała wyprana z jakichkolwiek emocji i tylko mówiła że jej przykro i tyle. Nawet żeby przyspieszyć proces przeprowadzki pomagała mi się pakować. Wróciłem do domu załamany. Mama z siostrą załamane i zapłakane bo lubiły bardzo moją dziewczynę i bardzo kibicowały nam. Przez dwa dni myślałem nad swoim zachowaniem oraz postępowaniem i poukładałem w głowie to wszystko. Stwierdziłem ze kocham ją bardzo nawet miałem w planie się jej oświadczyć i że będę chciał to naprawić.
      Dwa dni później pojechałem z bukietem kwiatów do niej po resztę rzeczy. Pogadaliśmy na spokojnie. Powiedziałem jej że bardzo ją kocham, popełniłem błędy ale możemy to jesscze naprawić. Przeżyliśmy razem wiele dobrego, poznaliśmy nasze rodziny które się polubiły i w końcu zamieszkaliśmy razem co stanowiło że związek coraz bardziej poważny. Ona miała mętlik w głowie. Powiedziała że nie wie i nic nie obiecuję i żebym poszedł do mamy do kawalerki bo chce ze mną pogadać. Jej mama popłakała się. Przytuliła mnie, powiedziała że dobry facet ze mnie i po prostu się pogubiłem ale widzi we mnie skruchę i chęć przemiany oraz wielkie uczucie do niej. Wróciłem do mojej spowrotem. Pogadaliśmy a w międzyczasie weszła jej mama z siostrą. Stały smutne i eweidentnie patrzyły na moją żeby się ogarnęła. A ona się wku#iła i powiedziała ze to teraz pewnie jej wina. Ja ją przytuliłem i powiedziałem że nie. To moja wina ale nie zamykaj mi drzwi do twojego serca i że można to uratować. Pożegnałem się ze wszystkimi. Oczywiście wszyscy łzy w oczach i odszedłem. Jak wróciłem napisała mi że przemyśli i żebym dał jej czas i że żałuję że to wszystko tak się stało.
      Po tygodniu napisałem do niej czy miałaby ochotę się spotkać. Tak zwyczajnie porozmawiać beż żadnego wymuszania jakichkolwiek deklaracji. Napisała mi że niechce ze mną się kolegować i ma nadzieję że "jakoś tam się trzymam" . Byłem zalamany. Oczywiście odpaliły się u mnie emocję wraz z desperacją i próbowałem ją przekonać i odwieźć od tego pomysłu. Nie mieliśmy nigdy żadnych kryzysów a to był nasz pierwszy. Ona oczywiście że nie, że ja sie nie zmienie. Zapytałem czy wśród wszystkich powodów jest też to że przestałem ją pociągać fizycznie. Ona się wkurzyła i powiedziała że nie i że teraz to napewno nie wróci do mnie. Powiedziała że mnie nie kocha i to jej ostatnia decyzja. Cały mój świat legł w gruzach. Załamałem się. Parę dni później pojechałem do jej rodziców i oddałem klucze do mieszkania. Ona też była ale żeby uniknąć konfrontacji poleciała do ciotki do innego domu. Pogadałem z jej rodzicami , pocieszali mnie widzieli jaki załamany jestem. Jej tata powiedział że jest w szoku jej zachowania , że jutro jadą do rodziny do babci i że ona jej przemówi do rozsądku. I żebym się nie martwił bo pewnie się zejdziemy. Niestety nie. Rodzina nic nie pomogla. Usunęła nasze wszystkie wspólne zdjecia.
      Jakieś dwa tygodnie od rozstania ona miała urodziny. Stwierdziłem że spróbuję jeszcze. Ja wiem że pomyslicie że przesadzałem , że powinienem odpuścic. Może i tak ale ciężko kiedy kogoś mocno kochasz i wiesz że to wyjątkowa osoba w twoim życiu. Przez pocztę kwiatową kupiłem jej misia z róż wraz z życzeniami "jeśli twe serce będzie w przyszłości komuś oddane, pamiętaj że przezemnie było najbardziej oddane ". Dostała prezent a ja nie usłyszałem zwykłego dziękuję albo spierdal#j . Zadzwoniłem do jej mamy. Pochwaliła mnie i moj prezent ale nie miała dobrych wieści. Okazało się ze moja dziewczyna była juz dwa razy na randce. Poznała jakiegoś Marcina przez tindera i że fajnie się jej rozmawiało ale że jest niższy od niej (dziewczyna ma 185cm wzrostu). Oczywiście ja w szoku że tak szybko. Wiadomo ja wtedy płacz, bezradność, poczucie przegranej. Ona po dwóch dniach napisała że dziękuję za prezent i że niepotrzebnie się wykosztowalem i że poznała kogoś i narazie to kolega i zobaczy co dalej. Aaa no i dodała że jeszcze bedziemy kiedyś szczęśliwi. Ja wyznałem co czuje , że uważam że źle postępuje , że można to wszystko naprawić i chciałem się oświadczyć itd. Ona nic nie napisała tylko polajkowala moją wiadomość (reakcja na messengerze).
      Od tego momentu moje załamanie się pogłębiało. Nie jadłem, schudłem , miałem czarne myśli. Leżałem w czterech ścianach i płakałem cały dzień. I miałem coraz większą ochotę się zabić. Byłem wściekły na swoją głupotę miałem ogromne poczucie winy oraz to że byłem ślepy i w porę się nie ogarnąłem. Nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć. Mama z siostrą namówiły mnie na psychologa w obawie o moj stan zdrowia i życie. Byłem na 3 wizytach, wyrzuciłem to z siebie no i coś tam lepiej się zrobiło. Życie toczyło się dalej. Dodam jesscze że jak kiedyś rozmawialiśmy ona stwierdziła że Marcin jest wyjątkowy. Wspierał ją kiedy nie musiał i słuchał i sprawił że na jej twarzy znów zagościł uśmiech. I że mogłem przyjechać bo znałem adres. No tak ale kiedy chciałem się spotkać to ona że nie i nie chciałem się narzucać także sama nie wiedziała co chcę...
      Rozstaliśmy się w styczniu , mamy kwiecień. Że mną zdecydowanie lepiej niż na poczatku ale codziennie gdzieś tam myślę o niej. Tym razem oprócz smutku odczuwam złość też. Miałem dużo czasu na przeanalizowanie. Rozmawiałem z wieloma kobietami i koleżankami. Każda stwierdziła jedno : Ona znała go już wcześniej przed rozstaniem. Prawdopodobnie wcześniej siedziała na portalu randkowym i gadała z nim.. może nawet się spotykali. Ja pracuję na dwie zmiany więc problemu wielkiego by nie miała. Co więcej w sylwestra mieliśmy iść do moich znajomych. Ona nagle 2h przed imprezą stwierdziła że źle się czuje i żebym sam poszedł. Nie chciałem ale ona wręcz wyganiała mnie siła i strasznie chciała żebym poszedł. Ona jak mówiła , źle sie czuje i prawdopodobnie pójdzie spać. Chyba jednak nie bo albo pisała sobie z nim albo on ją odwiedził ...
      Ja tak jak jej mówiłem że się zmienię tak też zrobiłem. Stałem się innym czlowiekiem. Można powiedzieć dojrzałem. Staram się rozwijać. Chcę iść na siłownię , na basen ale teraz pandemia i muszę poczekać. Jeżdżę na rowerze, pomagam ludziom w potrzebie. Staram się być dobrym czlowiekiem. Nie ukrywam ze na początku rozstania byłem w kościele pomodlić się do Boga aby sprawił cud i żebyśmy wrocili. Może to niektórych z was bawić no ale cóż.. szukałem pomocy wszędzie. Cud jak widać się nie stał.
      Jeśli to prawda i faktycznie przyprawiła mi rogi to mam nadzieję że los ją pokara za to i że poczuję kiedyś to co ja i będzie żałować tego jak postąpiła. Nie byłem idealny.. nikt nie jest ale nigdy nie zdradziłem , nie biłem ani nie wszczynałem awantury po pijaku. Mojej błędy dało się naprawić tylko wystarczyła jej chęć. No ale może lepiej dla niej było zmienić mnie na inny być może lepszy model.
      Dziękuję wszystkim którzy mieli cierpliwość i przeczytali moje wypociny. Wiem że może na mnie spaść fala krytyki za moje postępowanie ale zapewniam was że zrobiłem rachunek sumienia i jestem świadom swoich poczynań. Życzę wam wszystkim wszystkiego dobrego w tym trudnym czasie a przedewszystkim zdrowia. Łącze się w bólu z tymi którzy przeżyli podobne rozterki sercowe co ja i mam nadzieję że los do nas się uśmiechnie i dobro wróci.
      Pozdrawiam. Damian
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.