Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
RENGERS

Seks na 1 spotkaniu pod kątem związku !

Recommended Posts

Siema, jestem atrakcyjnym  25 letnim dobrze zbudowanym mężczyzną, 186, 90 kg, kasa  na drogie  ciuchy itd.

 Mam pasję  z której w każdej chwili mogę ładnie zarobić i do tego kilka mniejszych zainteresowań , aktualnie nie pracuję,  mam spore oszczędności z których żyję.

 

Nigdy nie miałem problemu z kobietami.

Jestem pewny siebie i zadufany w sobie-  (muszę to poprawić bo bywam arogancki )

 

Do tej pory miałem kilkadziesiąt   kobiet- głównie w moim wieku- większość z nich sama inicjowała kontakt, albo bezczelnie się do mnie uśmiechała, więc to ja podchodziłem. Praktycznie zawsze seks na 1 spotkaniu, po gadce, winku, zawsze luz, spontan-  totalne szaleństwo z kobietami przychodziło mi łatwo.

 

 W sumie mógłbym potroić, baaa podejrzewam że mógłbym mieć baaardzo dużo babek, lecz  staram się opanowywać swoje młode żądze i nie skupiać się na seksualności- ponieważ  mi  to szkodzi, no i większość stosunków z kobietami nie sprawiła mi zbyt dużej fizycznej przyjemności ( prezerwatywa , mechaniczność stosunku ), szczerze mówiąc to większości z nich nawet nie pamiętam.

 

Do sedna...

 

Dobrze by było  się od was  dowiedzieć, czy jest słusznym sypiać z kobietami od razu, wcześnie czy może warto by było poczekać -  pod kątem związku.

Chciałbym wejść pierwszy raz w życiu w związek i nie wiem  czy kobiety które oddają się od razu mogą być potencjalnymi kandydatkami czy też nie- czy to od razu skreśla dziewczynę na potencjalną partnerkę ? Oczywiście prawie za każdym razem jak już  kobitę rozbierałem mówiły że one takie nie są itd. ja kiwałem głową  i działałem dalej- wiadomo shit-test, który dzielnie odbijałem swoimi ruchami frykcyjnymi.

 

 

Takie życie mnie znudziło, chciałbym czegoś więcej z jedną partnerką, chciałbym może troszkę zaryzykować i  być trochę bliżej z jedną panią - może to mój lęk przed czymś więcej z kobietami...

 

Czas poczuć coś więcej aniżeli łóżkowe przeboje- sam seks jest  PRZEREKLAMOWANY, stąd pytanie.

 

  Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam.

 

      

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, RENGERS napisał:

Chciałbym wejść pierwszy raz w życiu w związek i nie wiem  czy kobiety które oddają się od razu mogą być potencjalnymi kandydatkami czy też nie- czy to od razu skreśla dziewczynę na potencjalną partnerkę ?

Jeżeli pani rozkłada nogi na pierwszych spotkaniach, to na związek się nie nadaje. Możesz się tylko domyślać, przed iloma wcześniej tak rozkładała nogi. ;) Rozwiązłość to bardzo zła cecha, jeżeli chodzi o budowanie związków.

 

Z drugiej strony - nie ma też co czekać zbyt długo z seksem, bo może się okazać, że parka bardzo źle się dobrała pod tym względem. IMO po kilku dłuższych spotkaniach, gdy charakter pani nie będzie zbytnio rozwalać logiki i nie będzie waliło od niej toksycznością, to można śmiało przejść do zabaw łóżkowych. Dopasowanie to bardzo ważna rzecz.

 

Nie zapominaj jednak, że często najgorsze cechy wychodzą po kilku miesiącach razem, także staraj się nie przywiązywać, dopóki nie będziesz miał pewności, że pani jest ogarnięta. A że nigdy nie można być pewnym - po prostu korzystaj z życia, a jak z którąś zaskoczy i będziesz chciał czegoś więcej, to buduj związek, będąc jednocześnie ostrożnym. Mówisz, że masz kasę - nie daj się wykorzystywać jako bankomat i w razie tematów około-małżeńskich przypominaj pani, że bez intercyzy nic takiego nie będzie. Dla siebie powinieneś być najważniejszy, zawsze na pierwszym miejscu, bo każdy może ci kiedyś wbić nóż w plecy.

 

I nie ma co się bać pań. Sporo jest walniętych, ale ogarnięte też znajdziesz. :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, RENGERS napisał:

Dobrze by było  się od was  dowiedzieć, czy jest słusznym sypiać z kobietami od razu

Jeżeli dana kobieta zainteresowała ciebie, nie tylko pod względem fizycznym ale i swoją osobą, warto poczekać na drugą czy trzecią randkę. Wytworzy się swoista adrenalinka. A i sam się przekonasz, czy po pierwszej randce oraz braku sexu, nadal jesteś damą zainteresowany. 

1 godzinę temu, RENGERS napisał:

Takie życie mnie znudziło, chciałbym czegoś więcej z jedną partnerką, chciałbym może troszkę zaryzykować i  być trochę bliżej z jedną panią - może to mój lęk przed czymś więcej z kobietami...

Rozumiem Ciebie. Jak na razie działasz mechanicznie. Spotykasz kobietę, idziecie do łóżka i macie mechaniczny sex. Zaletą tego jest jedynie twój orgazm.

 

Chcesz czegoś nowego spróbować? Czemu nie. Zawsze warto próbować. Najważniejsze to mieć świadomość, aby nie angażować emocjonalnie. Nie myśli się wtedy racjonalnie a i przesłania nam to wady damy.

Bycie z kobietą w związku, okraszone jest zawsze poświęceniem swojego czasu i energii.

Związek ma to do siebie, że trzeba iść na kompromisy. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to nie jest tak, że masz duży hajs z domu i pracujesz tylko z nudów, tak pytam dla ścisłości w kontrze do twojej autoreklamy.

 

5 godzin temu, RENGERS napisał:

Chciałbym wejść pierwszy raz w życiu w związek i nie wiem  czy kobiety które oddają się od razu mogą być potencjalnymi kandydatkami czy też nie- czy to od razu skreśla dziewczynę na potencjalną partnerkę ?

Pytasz czy puszczalskie panny się nadają do czegokolwiek na poważnie, a ty jako rozwiązły koleś nadajesz się do związków?

  • Like 8
  • Thanks 3
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Jaśnie Wielmożny napisał:

A to nie jest tak, że masz duży hajs z domu i pracujesz tylko z nudów, tak pytam dla ścisłości w kontrze do twojej autoreklamy.

 

Pytasz czy puszczalskie panny się nadają do czegokolwiek na poważnie, a ty jako rozwiązły koleś nadajesz się do związków?

Pochodzę ze średnio zamożnej rodziny jak na warunki światowe i średniej- wyższej  jak na warunki polskie. Owszem zawsze dostawałem pieniądze od rodziców, jednak dzięki dobrym nawykom zazwyczaj je sobie oszczędzałem, mam super starszych pod wieloma względami, miewam sytuacje teraz że np. ojciec daje mi kilka stów jak wie że gdzieś idę - odmawiam, bo już mam swoje.

 

Owszem byłem lekkoduchem jednak myślę że potrafiłbym się pohamować.

7 godzin temu, Still napisał:

Jeżeli dana kobieta zainteresowała ciebie, nie tylko pod względem fizycznym ale i swoją osobą, warto poczekać na drugą czy trzecią randkę. Wytworzy się swoista adrenalinka. A i sam się przekonasz, czy po pierwszej randce oraz braku sexu, nadal jesteś damą zainteresowany. 

Rozumiem Ciebie. Jak na razie działasz mechanicznie. Spotykasz kobietę, idziecie do łóżka i macie mechaniczny sex. Zaletą tego jest jedynie twój orgazm.

 

Chcesz czegoś nowego spróbować? Czemu nie. Zawsze warto próbować. Najważniejsze to mieć świadomość, aby nie angażować emocjonalnie. Nie myśli się wtedy racjonalnie a i przesłania nam to wady damy.

Bycie z kobietą w związku, okraszone jest zawsze poświęceniem swojego czasu i energii.

Związek ma to do siebie, że trzeba iść na kompromisy. 

Właśnie zauważyłem, że zacząłem kobiety traktować jak brzydko mówiąc - worek kartofli, a to przecież nie o to chodzi, zatraciłem swoistą empatię do kobiet,  myślę żę kobiety czerpały jakąś tam satysfakcję ze spotkań ze mną, bo potrafię dać duże emocje, ale jeżeli chodzi o np. sam seks to myślę że rzadko kiedy kobiety miewały ze mną prawdziwe mocne, głębokie orgazmy. Ja aktualnie w prezerwatywie nie jestem w stanie dojść w kobiecie seks stał się tak mechaniczny.

 

9 godzin temu, Blade Wolf napisał:

Jeżeli pani rozkłada nogi na pierwszych spotkaniach, to na związek się nie nadaje. Możesz się tylko domyślać, przed iloma wcześniej tak rozkładała nogi. ;) Rozwiązłość to bardzo zła cecha, jeżeli chodzi o budowanie związków.

 

Z drugiej strony - nie ma też co czekać zbyt długo z seksem, bo może się okazać, że parka bardzo źle się dobrała pod tym względem. IMO po kilku dłuższych spotkaniach, gdy charakter pani nie będzie zbytnio rozwalać logiki i nie będzie waliło od niej toksycznością, to można śmiało przejść do zabaw łóżkowych. Dopasowanie to bardzo ważna rzecz.

 

Nie zapominaj jednak, że często najgorsze cechy wychodzą po kilku miesiącach razem, także staraj się nie przywiązywać, dopóki nie będziesz miał pewności, że pani jest ogarnięta. A że nigdy nie można być pewnym - po prostu korzystaj z życia, a jak z którąś zaskoczy i będziesz chciał czegoś więcej, to buduj związek, będąc jednocześnie ostrożnym. Mówisz, że masz kasę - nie daj się wykorzystywać jako bankomat i w razie tematów około-małżeńskich przypominaj pani, że bez intercyzy nic takiego nie będzie. Dla siebie powinieneś być najważniejszy, zawsze na pierwszym miejscu, bo każdy może ci kiedyś wbić nóż w plecy.

 

I nie ma co się bać pań. Sporo jest walniętych, ale ogarnięte też znajdziesz. :D

Dzięki za wyjaśnienie, teraz z babą będe czekał do którejś tam randki i może faktycznie będzie coś więcej.

 

Jeżeli chodzi o przywiązywanie się to mam z tym problem ( praktycznie  nigdy nie odczuwałem haju hormonalnego )

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wszystko zależy od sytuacji.

 

Spotykam się teraz z kobietą, którą znam od ok roku, tylko na cześć i ewentualna wymiana zdań. Podobała mi się ale wiedziałem że jest z kimś więc ani ona ani ja żadnych podchodów nie robiliśmy. Ostatnio spotkaliśmy się na imprezie, zaczęliśmy rozmawiać, okazało się że jest wolna, bardzo dobrze nam się rozmawiało, więc zdecydowaliśmy przenieść nasze spotkanie do sypialni, co czynimy do tej pory i jest ok ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, RENGERS napisał:

Owszem byłem lekkoduchem jednak myślę że potrafiłbym się pohamować.

Więc pomyśl, że nie jedna puszczalska też potrafi.

 

Zresztą zauważyłem, że to właśnie te gościnne w kroku (nie mówię o patologiach) są dobrymi partnerkami, bo tak na prawdę chcą do kogoś należeć i mówię tu o obserwacji moich koleżanek. Ja też byłem gościnny w kroku, mężatki te sprawy i mimo różnych słabości jakie miewam, cenie partnerkę swoją jako człowieka i czułbym się bardzo podle, gdybym ją zdradził. Poza tym kobiety są często potwornie nudne i to w połączeniu z rozwojem swojej osoby potrafi skutecznie zapracować na "szanowanie siebie".

 

@RENGERS Wnioski masz dobre, dojrzewasz idź w te stronę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawy wątek. Dla mnie trochę z innych powodów. 

Nie wiem, czy tylko ja to widzę, ale fascynujące jest po prostu jak zaprogramowani jesteśmy do odczywania braku, podążania za czymś czego nie mamy i z dużą tendencją do cierpienia. 

Dlaczego? 

Facet pisze "jestem gość, na loterii genowej wygrałem, panny rozkładają przede mną nogi na pstryknięcie palcami. Nigdy nie miałem niczego poważnego, nigdy nie poczułem, chcę czegoś czego nie mam. W domyśle:: odczuwam brak i cierpię" 

Natomiast sporo Braci czytając to odczuwa dyskomfort "kuuurwa... Ja to sie musiałem nagimnastykować i dopiero jak na portfelu stanąłem to mnie moja zauważyła. Miałem same poważne związki, brutalna prawda taka, że mimo dbania o siebie, jakoś nie zdzieraly rajtuz przez głowę na mój widok nigdy" 

 

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. 

Jesteśmy maszynami do odczuwania braku, cierpienia i ciąglego dążenia do tego czego nie mamy. Nalrawdę warto uczyć się kontrolować j zmieniać ten zjebany program i autentycznie bez pozy i oszukiwania siebie samego, cieszyć się tym co się ma i kim się jest. 

 

 

Edited by Esmeron
  • Like 15
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Esmeron napisał:

Bardzo ciekawy wątek. Dla mnie trochę z innych powodów. 

Nie wiem, czy tylko ja to widzę, ale fascynujące jest po prostu jak zaprogramowani jesteśmy do odczywania braku, podążania za czymś czego nie mamy i z dużą tendencją do cierpienia. 

Dlaczego? 

Facet pisze "jestem gość, na loterii genowej wygrałem, panny rozkładają przede mną nogi na pstryknięcie palcami. Nigdy nie miałem niczego poważnego, nigdy nie poczułem, chcę czegoś czego nie mam. W domyśle:: odczuwam brak i cierpię" 

Natomiast sporo Braci czytając to odczuwa dyskomfort "kuuurwa... Ja to sie musiałem nagimnastykować i dopiero jak na portfelu stanąłem to mnie moja zauważyła. Miałem same poważne związki, brutalna prawda taka, że mimo dbania o siebie, jakoś nie zdzieraly rajtuz przez głowę na mój widok nigdy" 

 

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. 

Jesteśmy maszynami do odczuwania braku, cierpienia i ciąglego dążenia do tego czego nie mamy. Nalrawdę warto uczyć się kontrolować j zmieniać ten zjebany program i autentycznie bez pozy i oszukiwania siebie samego, cieszyć się tym co się ma i kim się jest. 

 

 

Święte słowa ! Masz rację ! ja cierpię ! Moja codzienna egzystencja jednak taka się nie wydaje... jestem niepoprawnym optymistą, lekkoduchem, czytałem dziesiątki książek o duchowości,  wydaje mi się że jestem sam ze sobą szczęśliwy, ćwicząc, pracując, czytając ,jedząc 

 

A jednak kurde wychodziłoby że gdzieś w środku jest jakieś może nie wielkie ale cierpienie którego zazwyczaj nie czuję, bo ja wręcz całe życie tryskałem optymizmem, chodzę wyprostowany,wierzę w dobrego Pana Boga itd. itp. ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem nie jest to kryterium decydujące. I tak zazwyczaj dopiero po dłuższym czasie spędzonym razem, zrzuceniu maski „dobrego wrażenia” i poznaniu zachowania potencjalnego partnera w różnych sytuacjach możemy ocenić czy nasz duet będzie rokował w dłuższym okresie.

Zaproszenie dziewczyny na randkę to dobry pomysł. Najlepiej tradycyjnie, Tinder/Badoo już teraz bardzo się kojarzą z anonsami ONS.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemy ludzi pierwszeego świata. Pewnie połowa tego forum, jak nie więcej, chciałaby mieć takie dylematy, jak Ty, @RENGERS. Ja na pewno (a na pewno w Twoim wieku, kiedy byłem niedoświadczonym szczawiem).

 

Przychylam się do opinii @Figurantowy, w dzisiejszych czasach konwenanse dotyczące randkowania/umawiania się znacznie się zmieniły, nie jest już niczym dziwnym seks na pierwszej randce. W LTR mnóstwo rzeczy może pójść nie tak, tak jak pisano wyżej - po kilku miesiącach. Jeśli natomiast wybranka serca będzie się opędzać od fizyczności przez - powiedzmy - 5 spotkań, to można zakładać, że coś jest bardziej nie tak, niż u takiej, która pójdzie z Tobą do łóżka na pierwszym.

 

Jeszcze jedno przemyślenie - jak chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko, podbij do jakiejś panny 10/10, taka pewnie postawi - NAWET TOBIE xd - opór i nie zaciągniesz jej na harce cielesne na pierwszej randce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, icman napisał:

Czego oczekujesz po relacji, o której piszesz?

Wsparcia w trudnych chwilach , kobiecego ciepła i uśmiechu, uległości, chciałbym się zbliżyć do kobiety  na poziomie bardziej emocjonalnym, aniżeli poziomie fizycznym.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, RENGERS napisał:

jestem atrakcyjnym  25 letnim dobrze zbudowanym mężczyzną, 186, 90 kg, kasa  na drogie  ciuchy itd.

No dobrze, fajnie. Młody chłopak może dobrze wyglądać.

Kasa jak to kasa, częściej "easy come - easy go".

 

11 godzin temu, RENGERS napisał:

aktualnie nie pracuję

 

Dobrze, dobrze. Ale jeśli wcześniej nie pracowałeś, obecnie nie pracujesz. Hm, może kiedyś będziesz odczuwał taką potrzebę lub chęć?

A jeśli (czego nie życzę) pieniądze u źródełka wyschną, to co poczniesz? Będziesz może trochę starszy, bez doświadczenia i pracy?

 

11 godzin temu, RENGERS napisał:

Jestem pewny siebie i zadufany w sobie

 

Wysoka samoocena. Dobrze... a coś konkretniej..? Na ile się wyceniasz na rynku pracy? 

 

11 godzin temu, RENGERS napisał:

może to mój lęk przed czymś więcej z kobietami.

 

O! Czyli powstrzymujesz się albo lękasz przed niewiadomą. 

A może to wtedy Pani potraktuje Ciebie jakoś inaczej?

 

A wykształcenie masz jakieś? Uroda... szybko minie Panie..

Ale oczywiście życzę najlepszego.

 

 

ps. Czy to trochę nie pachnie trollem..? Aby zaraz się chwalić jak dobrze i super, i ach, i och...

Jaką mamy przyjąć rolę tutaj względem Ciebie? Doradzać?

 

Niektórzy tutaj są w wieku Twojego ojca. 

Nie będę komentował .. :)

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To czy dała na 1 spotkaniu czy nie dała NIE ŚWIEDCZY O NICZYM.

 

Może Tobie nie dała a innemu dała? A może Tobie dała, ale się pomyliła, bo zwykle nie dawała itd.

 

A może świadczy o czymś zupełnie przeciwnym - że lubi seks, zna te sztuke i dobrze Ci z nią będzie, podczas gdy z szarą myszką, która nie zna się na niczym oszalejesz z nudów?

 

Nie ma co szufladkować. Wg mnie to nic nie znaczy. Co innego się liczy :)

Edited by alfa_sralfa
  • Like 4
  • Thanks 1
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, RENGERS said:

Dobrze by było  się od was  dowiedzieć, czy jest słusznym sypiać z kobietami od razu, wcześnie czy może warto by było poczekać -  pod kątem związku.

Rychło w czas z takim pytaniem.

Nie wyciągnąłeś żadnych wniosków do tej pory?

Zrobisz tak jak ci poradzą duchy z netu?

 

Alfa_sralfa:

"To czy dała na 1 spotkaniu czy nie dała NIE ŚWIEDCZY O NICZYM."

To świadczy o wszystkim.

Edited by JoeBlue
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minutes ago, GriTo said:

Uroda... szybko minie Panie..

Po prawdzie to kobietom szybciej mija.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, GriTo napisał:

No dobrze, fajnie. Młody chłopak może dobrze wyglądać.

Kasa jak to kasa, częściej "easy come - easy go".

 

 

Dobrze, dobrze. Ale jeśli wcześniej nie pracowałeś, obecnie nie pracujesz. Hm, może kiedyś będziesz odczuwał taką potrzebę lub chęć?

A jeśli (czego nie życzę) pieniądze u źródełka wyschną, to co poczniesz? Będziesz może trochę starszy, bez doświadczenia i pracy?

 

 

Wysoka samoocena. Dobrze... a coś konkretniej..? Na ile się wyceniasz na rynku pracy? 

 

 

O! Czyli powstrzymujesz się albo lękasz przed niewiadomą. 

A może to wtedy Pani potraktuje Ciebie jakoś inaczej?

 

A wykształcenie masz jakieś? Uroda... szybko minie Panie..

Ale oczywiście życzę najlepszego.

 

 

ps. Czy to trochę nie pachnie trollem..? Aby zaraz się chwalić jak dobrze i super, i ach, i och...

Jaką mamy przyjąć rolę tutaj względem Ciebie? Doradzać?

 

Niektórzy tutaj są w wieku Twojego ojca. 

Nie będę komentował .. :)

 

5 letnie studia za granicą, w wieku 22 lat byłem szefem kuchni w jednej z lepszych knajp w centrum Oslo, potrafię zapierdalać, ale jestem człowiekiem skrajności- teraz lenistwo, wcześniej zmiany po 16 godzin

Studia i kontakty z tych studiów dają mi insta pracę w Niemczech czy Norwegii, i zarobki na poziomie 20 k pln

W polsce gdybym chciał iść teraz do pracy zarabiałbym od 5 do 10 k, przy znacznie większym nakładzie pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minutes ago, RENGERS said:

Studia i kontakty z tych studiów dają mi insta pracę w Niemczech czy Norwegii, i zarobki na poziomie 20 k pln

W polsce gdybym chciał iść teraz do pracy zarabiałbym od 5 do 10 k, przy znacznie większym nakładzie pracy.

Pytanie w takim razie po co siedzisz w Polsce. Ja bym się długo na Twoim miejscu nie zastanawiał.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, JoeBlue napisał:

To świadczy o wszystkim.

Możesz rozwinąć? Dzięki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, leto napisał:

Pytanie w takim razie po co siedzisz w Polsce. Ja bym się długo na Twoim miejscu nie zastanawiał.

Lubię ten kraj, rodzinę, znajomych oraz uważam że życie mężczyzny nie powinno się składać wyłącznie z pracy i zarabiania kasy, przynajmniej dla mnie ważny jest również odpoczynek.

 W lutym śmigam z kumplami do Tajlandii na miesiąc na przykład, a pracować planuję za jakieś pół roku- rok.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, RENGERS napisał:

Właśnie zauważyłem, że zacząłem kobiety traktować jak brzydko mówiąc - worek kartofli, a to przecież nie o to chodzi, zatraciłem swoistą empatię do kobiet,  myślę żę kobiety czerpały jakąś tam satysfakcję ze spotkań ze mną, bo potrafię dać duże emocje, ale jeżeli chodzi o np. sam seks to myślę że rzadko kiedy kobiety miewały ze mną prawdziwe mocne, głębokie orgazmy. Ja aktualnie w prezerwatywie nie jestem w stanie dojść w kobiecie seks stał się tak mechaniczny.

Wg mnie w tej wypowiedzi jest sedno sprawy, a nie w temacie czy na pierwszym spotkaniu jest seks.

Twoje nastawienie sprawia, że nie ma w takich relacjach tego czego oczekujesz.

Zmień nastawienie, pozbądź się podejścia "jak worek kartofli" - zmienią się relacje i zaczniesz dochodzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, RENGERS napisał:

życie mężczyzny nie powinno się składać wyłącznie z pracy i zarabiania kasy, przynajmniej dla mnie ważny jest również odpoczynek.

Dobre masz podejście. I zdrowe. Umiesz zarobić niezłą kasę, ale nie robisz z siebie robota do zarabiania. To Ci się chwali w młodym wieku.

 

Generalnie masz w życiu z górki. Jesteś wysoki,przystojny i ogarniasz $$$. Ruchasz kiedy chcesz. Oczywiście skoro wszystko przychodzi Ci łatwo, to odczuwasz zblazowanie. Propnuję zatem, byś poszukał wyzwań. Widzisz, dla zwykłego janusza zaruchanie to sukces. Dla Ciebie nie (bo to łatwe), więc nie masz z tego frajdy.

 

Spróbuj podbić do kobiet z wyższej ligi od swojej własnej, pojawią się wyzwania i odzyskasz frajdę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może ja jeszcze anegdotkę:

 

Mam kumpla, który już długa szuka laski. I mówie mu: chodź ze mną na koncert techno, tam poznasz, dużo jest, załóż sobie tindera: tam dużo jest, poznasz kogoś, coś się zadzieje.

 

A on mi na to, że nie chce takich dziewczyn, bo one to są szmaty i takie tam i on ich nie będzie szanował, i on takich nie chce poznawać.

 

No Panie, przecież to bez sensu, co to za szufladkowanie, przecież to takie same dziewczyny jak każde inne. Studentki, menadzerki, korposztuki i tak dalej, po co to szufladkowanie? Te same, co w mitycznej bibliotece i te same, które poznaje się na domówkach czy przez znajomych. No ale nic.

 

Mam nadzieję, że zrozumiecie analogie tej anegdotki oraz rozwinięcie mojego wcześniejsego posta.

 

Te ograniczenia są w Waszych głowach i są wynikiem, niestety, programowania społecznego :)

 

PS

 

Niepotrzebnie zbaczacie z tematu, że uroda mija albo co gosc jeszcze robi w Polsce lol

 

Edited by alfa_sralfa
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By darktemplar
      Cześć,
       
      Mam kilka problemów ze sobą, ale nie chcąc zalewać forum przydługimi postami postanowiłem podzielić te swoje żale na mniejsze fragmenty opisujące dany problem.
       
      Dziś pierwszy post z cyklu, dotyczący życia seksualnego ( a raczej jego braku) w młodym wieku.
       
      Może się Wam wydawać, że to problem błahy i problem tzw. pierwszego świata. I zgadzam się; na poziomie racjonalnym jest to problem dla mnie błahy, jednak emocjonalnie sobie nie radzę i blokuje mnie to w obecnym życiu gdzie mam 34 lata, żonę dzieci, dobrą pracę, etc.
       
      Więc tak, jak sporo tu Braci pewnie miało; moje życie seksualne w wieku 16-23 lata praktycznie nie istniało. I tu muszę dodać że w liceum mi to prawie nie przeszkadzało;  byłem sobie nerdo-outsiderem, ale trzymałem z podobnymi sobie i tworzyliśmy taką zgraną kompanie w której dobrze się czułem. Chodziliśmy na imprezy/koncerty, piliśmy wino w krzakach, graliśmy w gry pc, rpg, waliłem konia do jakiś super lasek z mojej szkoły i ogólnie było super, zwłaszcza że w mojej grupie prawie nikt nie miał większych doświadczeń z kobietami.
       
      Poszedłem na studia i tu niestety zaczęły się schody, pomijając temat moich studiów w ogóle gdzie to temat na osobny wątek (depresja pod koniec).
      Koledzy z liceum (tak ci z paczki nerd-outsider) już mieli prawie wszyscy dziewczyny, a ja nadal waliłem gruchę. Do tego dawne znajomości się poluzowały, nie załapałem za bardzo nowych i doskwierała mi samotność.
      Ogólnie żeby się nie rozpisywać to na studiach było u mnie z seksem i kobietami słabo. I to niestety także z mojej winy. Nie wyglądałem najgorzej; główne wady wyglądu to nadmierna chudość i bardzo młody wygląd, no ale do tego dochodziły spore problemy z samooceną i jakieś inne blokady więc nawet gdy później zacząłem poznawać jakieś kobiety to nic z tego nie wychodziło. Czytałem trochę PUA, ale to tylko zwiększało moją frustrację. Suma sumarum w tym okresie zaliczyłem może jakieś 2 panny, w przypadkowych jednorazowych relacjach (panny raczej średnie) i było to pod koniec studiów. Regularne współżycie zacząłem dopiero z moją obecna żoną którą poznałem pod koniec studiów.
       
      Teraz tyle lat po, jestem w małżeństwie -  7 już rok leci...jest ok powiedzmy, czy mogło być lepiej? Pewnie mogło. Czy mogło być gorzej? Pewnie też. Ogólnie namiętność już coraz mniejsza, itp. - temat małżeństwa mojego to też na osobny wątek.
      Mi jednak chodzi o to, że czuję taką pustkę i brak spełnienia, poczucie że się człowiek "nie wyszumiał" za młodu. Wiem, że tego już nie odwrócę, że takie użalanie się nic nie da, no ale uczucie powraca czasem.
      Zwłaszcza jak czytam tu o podbojach młodych Braci to czuję takie ukłucie w sercu. I żeby nie było; szczerze kibicuję tu każdemu by pokonał swoje niedoskonałości i brał co jego i to im wcześniej, tym lepiej, no ale ten żal u mnie wciąż jest.
      Zwłaszcza, że teraz po latach widzę swoje błędy z przeszłości.
       
      3 lata temu mieliśmy z żoną mały kryzys małżeński i wtedy miałem takie myśli jak @Obliteraror w wątku "jak by to było z inną?" - podobnie jak on, widzę że jestem o wiele bardziej atrakcyjny dla kobiet teraz niż wtedy, jednak moim zdaniem ruchanie na boku by "nadrobić" zaległe lata chyba nie rozwiązuje problemu, zwłaszcza że nie chcę zdradzać i szczerze nawet nie wiem jak bym miał to zrobić i okazji też póki co brak (większość kobiet jakie teraz znam to praca i rodzina - więc...wiadomo:) ).
       
      I Ok miałem swoją taką wizję życiową, że mężczyzna powinien mieć parę kobiet (LTR/ONS), a później docelowy  LTR z himalajką (hłe hłe), no ale nie sprawdziło się...
       
      Najgorsze jest to, że ten stan tego "niespełnienia" dopada mnie i paraliżuje i zamiast skupiać się na tym co jest dla mnie ważne teraz; finanse, rozwój, rodzina, to rozmyślam jaka to strata, że kiedyś nie wyruchałem iluś tam dup.
       
      Pytanie jak sobie po prostu przepracować emocjonalnie to uczucie i pogodzić się z tym co utracone?
       
       
       
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By RENGERS
      Hej kochani !
       
      Byłem wczoraj na swoim pierwszym rande- wu w Krakowie- świeżo po zerwaniu z moim pierwszym "kochaniem" ze związku.
       
      Pani zainteresowana cicha myszka, po paru browarkach zaprosiła do siebie, zgrywałem alfa pajaca jak to mam w zwyczaju robić,  jeszcze po alko załączył mi się total crazy mod- byłempodjarany że pocałowałem kelnerkę w czoło.
       
      Będąc u niej ściagnąłem jej popiersie i pas cnoty, mym oczom ukazała się drobna filigranowa postura- extra klasa, taka mała tajka, tylko białego koloru skóra.
       
      Jako że byłem podpity to nie potrafiłem strzelić przez pół godziny, żeby skończyć w takim momencie muszę brać panią od tyłu i sadzić klapsy na pupę, chwytać mocno za włosy itd. od przodu ściskam za gardło, zamykam usta dłonią i ostro posuwam jednym słowem lubię odczuwać całkowitą dominację nad drugą osobą.
       
      Miałem trochę wyrzuty sumienia po całym akcie, ponieważ pani wydawała się lekko "zużyta", zapytałem jej czy lubi taki seks, odpowiedziała że jak najbardziej lubi lekką dominację ze strony męskiej, lecz to co ze mną przeżyła było dla niej już za mocne i dość bolesne- przeprosiłem i powiedziałem że na drugi raz postaram się być ostrożniejszy i mniej ostry, wytłumaczyłem również sposób w jaki się kocham po wypiciu alkoholu.
       
      Dziś z rana dostaje od niej esemesa że mnie przeprasza, ale niewie czy to dobrze żebyśmy się spotykali drugi raz bo kieruje mną agresja. I nigdy czegoś takiego nie miała i musi nad tym pomyśleć.
       
      Dziewczyna mi się podoba, wygląda jak taki mały aniołko- diabełek który jest słodki i pikantny jednocześnie, chciałbym ją jeszcze zobaczyć.
       
      Teraz sobie myślę że tym stosunkiem próbowałem sobie jakby"wyruchać " drogę po rozstaniu z ex dziewczyną, może podświadomie jednak czuję jakiś ból, chociaż o dziwo czuję się lekko i przyjemnie, jak po zerwaniu z wampirem emocjonalnym.
       
      Jak uratować tego aniołka żeby go nie przestraszyć ? Kochane jest dziewczę i staje mi przy niej niesamowicie.
       
       
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.