Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
RENGERS

Seks na 1 spotkaniu pod kątem związku !

Recommended Posts

18 minut temu, Brat Jan napisał:

 

Czyli stara szkoła  @Bonzo

Ciekawe co u niego, dawno pisał.

 

Wyjdzie lepiej jak za divę z roksy. Teoretycznie cała noc...

 

Tak.

Bardzo lubię się całować,  z divą jest to niemożliwe, Diva za noc=kilka tys. dziewczyna koło 100 złotych. 

Kobieta tez lepiej smakuje bo czuję ,że ją zdobyłem.

Jednak jest coś   bardzo władczego  w tym kiedy rzucasz pani banknot a ona się wypina, dla mnie jest to odrobinę podniecające .

 

14 minut temu, Morfeusz napisał:

Słuchasz audycji Marka i innych ludzi, ale nie potrafisz ich zrozumieć albo wyciągnąć wniosków. 

"Psycholożka" zrobi Ci niezły bajzel w głowie. 

Fakt, zapomniałem o tym.

 

14 minut temu, Kimas87 napisał:

Pytanie czy kobieta nadaje się na związek jak od razu rozkłada nogi to jak z pytaniem czy gość, który przy pierwszej lepszej okazji robi Cię w chuja nadaje się na przyjaciela. 

 

Nie kupuje tego co tu napisał jeden z braci : ,, sex na pierwszej randce to dziś standard " 

 

Wszystko sprowadza się do tego czego oczekujesz. Jak szukasz kobiety na związek to taka panienka odpada uwierz wierz co mówię. I nie daj się zwieść tym tekstom ,, byłeś pierwszy tylko z Tobą tak miałam " z reguły to bzdury. 

 

Kobieta jak się szanuję nie odda się facetowi na pierwszym spotkaniu. Pocałunek, dotyk to nic złego jak jest chemia między dwojgiem osób. 

 

Z mojego doświadczenia te, które oddały mi się od razu to były dobre kurewki. Kiedyś miałem zabawną sytuacje. 

 

Rozmawiałem z ziomem o pewnej dziewczynie okazało się, że też ją ruchał tylko kilka lat wcześniej i też od razu. :D

 

Także jeżeli priorytety Ci się zmieniły, szukasz czegoś na poważnie a nie tylko sexu to zwracaj uwagę na takie rzeczy. 

I tu mam mętlik w głowie, z jednej strony intuicja podpowiada mi, że takie kobiety do związku się nie nadają, a z drugiej strony, kolega kilka postów pisał, że takie kobiety często lubią do kogoś "należeć".

Bądź tu mądry, chyba muszę się 'przejechać' na takiej i takiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Kimas87 napisał:

Pytanie czy kobieta nadaje się na związek jak od razu rozkłada nogi to jak z pytaniem czy gość, który przy pierwszej lepszej okazji robi Cię w chuja nadaje się na przyjaciela.

No ba, jasne że nie!

 

29 minut temu, Kimas87 napisał:

 

Rozmawiałem z ziomem o pewnej dziewczynie okazało się, że też ją ruchał tylko kilka lat wcześniej i też od razu. :D

W sporcie nazywamy takie Panie też "puchar przechodni". 

 

Panowie Bracia, czekając na odlot samolotu (przede mną dwa tygodnie słońca, obecność w pracy wielu dam, których ciało nie odbija wiele promieni słonecznych),

powiem jedno... czytajcie a będziecie oczytani!

 

Uwielbiam Nasze komentarze i uwagi. Nawet/zwłaszcza gdy się różnią. To zacne! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, RENGERS napisał:

takie kobiety często lubią do kogoś "należeć". 

dziś do tego, jutro do innego... 😄

 

Nie sądzę, że jest jakaś reguła. Jedna da Ci od razu i będzie Ci wierna, inna da Ci z bólem po pół roku i potem się dowiesz, że ma dwóch kochanków naraz, z czego jeden to emigrant z Syrii 😅

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.12.2019 o 01:42, RENGERS napisał:

 

 

Do tej pory miałem kilkadziesiąt   kobiet- głównie w moim wieku- większość z nich sama inicjowała kontakt, albo bezczelnie się do mnie uśmiechała, więc to ja podchodziłem. Praktycznie zawsze seks na 1 spotkaniu, po gadce, winku, zawsze luz, spontan-  totalne szaleństwo z kobietami przychodziło mi łatwo.

 

Do sedna...

 

Dobrze by było  się od was  dowiedzieć, czy jest słusznym sypiać z kobietami od razu, wcześnie czy może warto by było poczekać -  pod kątem związku.

Chciałbym wejść pierwszy raz w życiu w związek i nie wiem  czy kobiety które oddają się od razu mogą być potencjalnymi kandydatkami czy też nie- czy to od razu skreśla dziewczynę na potencjalną partnerkę ? Oczywiście prawie za każdym razem jak już  kobitę rozbierałem mówiły że one takie nie są itd. ja kiwałem głową  i działałem dalej- wiadomo shit-test, który dzielnie odbijałem swoimi ruchami frykcyjnymi

 

  Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam.

 

      

 

Kolego, bierz się za kobiety adekwatne do Ciebie. W mojej opinii Ty kobiet nie szanujesz więc -nie marnuj życia tym które się szanują- ukrywając własne barwne życie erotyczne. Na pewno sporo z kobiet które zaciągnąłeś do łóżka nie tyle było łatwych, co naiwnych i zdesperowanych. Powinieneś szukać kobiety doświadczonej, co się już wyhulała jak Ty i - teraz chce już do kogoś należeć 😄 Ja bym osobiście nie chciała tak doświadczonego faceta. Przeszkadzało by mi to, a jeszcze bardziej jakbym się dowiedziała o tym po czasie lub od kogoś innego. Szczerość i szacunek to podstawa.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Kimas87 napisał:

Z mojego doświadczenia te, które oddały mi się od razu to były dobre kurewki.

Wiesz jak to wszystko wygląda a masz tak białorycerskie myślenie.

 

Jesteś w błędzie jak myślisz że jeśli kobieta się Tobie oddała po x czasu to jakiemuś dobremu zawodnikowi nie odda się od razu.

 

Patrz co Kobieta ma w głowie, jaką ma rodzinę, co robi i jak Ciebie traktuje, a nie czy oddała Ci się za pierwszym razem.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, TheFlorator napisał:

No, panowie, uczyc sie od nowego kolegi !

Powiedz, czego młodsi Bracia mogą nauczyć się od naszego nowego kolegi? Pewność siebie pomijam, bo fakt, jest bardzo ważna i warto ją rozwijać. Ale jak mają deficyt urody czy wzrostu i brak rodziców sponsorujących te zabawy, to niewiele się nauczą. Jedynie sfrustrują.

 

I nie rozumiem tego orwellowskiego dwojmyślenia, że jak Pani ma ochotę na seks na pierwszym spotkaniu, to nie rokuje długoterminowo, a jak wezmie na przetrzymanie, to robi się materiał na partnerkę. To tak IMO nie działa. To tylko seks. No ale nam jak licznik rośnie to i super partia się z nas robi :) Nie spina mi się to, bo widziałem udane związki które narodziły się w obu ww. wariantach.

Edited by Obliteraror
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Ren napisał:

@timida Skarbuś, ale nie uciekamy z rezerwatu, nie uciekamy.

Ojej przepraszam. Myślałam, że mogę się tu wypowiedzieć 😮 Już znikam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, TheFlorator napisał:

No, panowie, uczyc sie od nowego kolegi !

Przelknac zazdrosc i sie uczyc.

Czego można się od niego nauczyć? 

Atrybuty, które mają dexydujący wpływ na łatwość w postępowaniu z kobietami nie są jego zasługą, po prostu takie karty dostał w rozdaniu. 

Poniekąd jego wysiłkiem i jego osiągnięciem jest wykształcenie, praca i zarobki. Poniekąd. 

Ale nie to jest w lekkości jego kontaktów decydujące, tylko to co dostał od życia ot tak po prostu. 

Mogę się w pewnych szczegółach mylić, ale myślę, że bardzo blisko prawdy będę jeśli napiszę, że kolega przyszedł na świat w zamożnej rodzinie, nie brakowało mu niczego, a ponieważ wyróżniał się atrakcyjnością fizyczną i prawdopodobnie nie odstawał w sporcie, od podstawówki był lubiany i spotykał się z serdecznością kolegów i zainteresoeaniem dziewczyn. Wykształcenie i dobra pozycja zarobkowa to logiczne konsekwencje wychowania, ambicji własnych i rodziny, a także zaplecza przez rodzonę zapewnionego. Jeśli byłs inna droga, nawet nie myślał o jej istnieniu. 

 

Czy powinno to budzić zazdrość? Absolutnie nie. Zazdrość jest zbyt negatywną emocją, by warto było na nią tracić czas. Poza tym tacy faceci wbrew pozorom są łatwymi ofiarami manipulacji (kobiet i nie tylko) . Zbyt łatwe życie nie pozwala często na wykształcenie pewnego rodzaju przebiegłości, sprytu, w dodatku upośledza umiejętność cieszenia się i doceniania. 

 

W każdym razie fajnie, ze tu trafił i to z stosunkowo niegroźnym problemem. Jak popracuje nad sobą, czefoś się o świecie i o sobie dowie, będzie miał bardzo szerokie perspektywy i kontrolę na tym potencjałem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Obliteraror napisał:

Powiedz, czego młodsi Bracia mogą nauczyć się od naszego nowego kolegi? Pewność siebie pomijam, bo fakt, jest bardzo ważna i warto ją rozwijać. Ale jak mają deficyt urody czy wzrostu i brak rodziców sponsorujących te zabawy, to niewiele się nauczą. Jedynie sfrustrują.

 

I nie rozumiem tego orwellowskiego dwojmyślenia, że jak Pani ma ochotę na seks na pierwszym spotkaniu, to nie rokuje długoterminowo, a jak wezmie na przetrzymanie, to robi się materiał na partnerkę. To tak IMO nie działa. To tylko seks. No ale nam jak licznik rośnie to i super partia się z nas robi :) Nie spina mi się to, bo widziałem udane związki które narodziły się w obu ww. wariantach.

Rodzice sponsorowali mnie do 18 roku życia, jak myślę większość dzieciaków.

 

Za koszty na studiach odpowiadałem już ja.

 

Czyli od około 7 lat jestem na SWOIM utrzymaniu.

 

Proszę poprawnie interpretować moje wypowiedzi, nigdy nie pisałem że jestem utrzymywany przez rodziców...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minutes ago, Obliteraror said:

Powiedz, czego młodsi Bracia mogą nauczyć się od naszego nowego kolegi?

@Esmeron

 

Chodzilo mi o sam przebieg "randki" lub "taktyke" opisana przez autora.

 

Dla praktyków moze nic nowego. Dla osob z malym doswiadczeniem fajny krotki przyklad jak to moze przebiegac. Ot tyle. Niezaleznie od wieku.

Dla mnie, króciutka wartosciowa wiedza (wzieta z czyjegos realnego zycia) I tyle. 

Napisane przez 25 latka o swoich "rowiesnicach".

 

Bardziej to wartosciowe, niz kolejny temat o tym jakie wszystkie kobiety dzis rozpieszczone I do dupy I zadna nie chce isc ze mna na randke.

 

 

Co ciekawe, mam wrazenie, ze "stare zasady" (pan placi za winko I posilek np) staja sie w dzisiejszych czasach coraz rzadsze.

 

37 minutes ago, Obliteraror said:

Ale jak mają deficyt urody czy wzrostu i brak rodziców sponsorujących te zabawy, to niewiele się nauczą. Jedynie sfrustrują.

Alez czy ja nie bylem "zazdrosny" czytajac ten watek I patrzac na sukcesy autora z plcia przeciwna? Oczywiscie, ze tak :)

Swojej przeszlosci nie cofne, I w sumie fajnie poczytac o czyis sukcesach (zakladajac ze to nie fikcja). 

Autor ma wyglad I wysoki start finansowy w zyciu I widac jest inteligentny. No I efekty sa. Lekcja rzeczywistosci.

 

Jakiej jakosci/wartosci byly tego kobiety? Tego nie wiem...

 

37 minutes ago, Obliteraror said:

I nie rozumiem tego orwellowskiego dwojmyślenia, że jak Pani ma ochotę na seks na pierwszym spotkaniu, to nie rokuje długoterminowo, a jak wezmie na przetrzymanie, to robi się materiał na partnerkę. To tak IMO nie działa. To tylko seks. No ale nam jak licznik rośnie to i super partia się z nas robi :) Nie spina mi się to, bo widziałem udane związki które narodziły się w obu ww. wariantach

Sam nie wiem. Na LTR wolalbym jednak panne ktora od razu nie pojdzie do sypialni ale w dzisiejszych czasach sam nie wiem czy jest juz jakakolwiek korelacja.

Jesli zaiskrzy od razu to dlaczego nie skonsumowac tego skoro jest to obopulne uczucie?

Edited by TheFlorator
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, timida napisał:

Przeszkadzało by mi to, a jeszcze bardziej jakbym się dowiedziała o tym po czasie lub od kogoś innego. Szczerość i szacunek to podstawa. 

Szacunek ok, szczerość ok. Ale nie spowiedź! Na pytanie o życie erotyczne przed związkiem odpowiadam milczeniem.

 

Sio do rezerwatu!:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, TheFlorator napisał:

Swojej przeszlosci nie cofne, I w sumie fajnie poczytac o czyis sukcesach (zakladajac ze to nie fikcja). 

Autor ma wyglad I wysoki start finansowy w zyciu I widac jest inteligentny. No I efekty sa. Lekcja rzeczywistosci.

Ale ja to w pełni rozumiem :) Tylko czy zachwyca Cię sytuacja, gdy trzylitrowym silnikiem wyprzedzisz Matiza na światłach? Tak po prostu jest. Ale inspiracją do czegokolwiek z gdybym był w wieku Autora, ale w kompletnie innej sytuacji życiowej (i urodowej, tak jak byłem) bym tego nie nazwał.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Obliteraror napisał:

Ale ja to w pełni rozumiem :) Tylko czy zachwyca Cię sytuacja, gdy trzylitrowym silnikiem wyprzedzisz Matiza na światłach? Tak po prostu jest. Ale inspiracją do czegokolwiek z gdybym był w wieku Autora, ale w kompletnie innej sytuacji życiowej (i urodowej, tak jak byłem) bym tego nie nazwał.

Szanuje twój punkt widzenia, jednak w  ten sposób bym nie uogólniał, mam kumpli którzy NON stop, ale to NON stop mają piękne, długonożne dziewczyny przy swym boku, mając twarze niczym buldożer lub obrabiarka  CNC.

 

Są za to mistrzami sprzedawania utopijnej wizji kobiecie , charyzmy,  wcale nie są specjalnie zamożni, możliwe że są to ludzie z tzw. towarzyszem na pokładzie ( tutaj kieruję uśmiech w stronę zwolenników teorii ezoterycznych wszelkiej maści, lecz to tylko jedna z wielu koncepcji )

 

Wierz mi lub nie, ale jeżeli chodzi o kobiety to ja tym gościom wodę mógłbym co najwyżej podawać z tym swoim dobrym " wyglądem".

 

 

( mogę się mylić )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, kulisy dojścia do władzy istotnego polityka raczej do niczego nie przydadzą się facetowi zaiwaniającemu za minimalną, a jednak takie historie cieszą się zainteresowaniem 😀 Myślę, że "metody podrywu Chada" też można tak potraktować. Ciekawostka. Jak się nie jest Chadem, to większość z tego nic nie da.

 

Aczkolwiek jako kurdupel mogę potwierdzić pewne uniwersalne manewry, co już pisałem wcześniej - pewność siebie i stanowczość w okazywaniu zainteresowania (ale bez cienia desperacji) i nawet konkret laski z wielkim ego potrafią się zauroczyć. Nie umiem swoich "sukcesów" wytłumaczyć niczym innym 😄

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minutes ago, Obliteraror said:

Tylko czy zachwyca Cię sytuacja, gdy trzylitrowym silnikiem wyprzedzisz Matiza na światłach? Tak po prostu jest. Ale inspiracją do czegokolwiek z gdybym był w wieku Autora, ale w kompletnie innej sytuacji życiowej (i urodowej, tak jak byłem) bym tego nie nazwał.

Rozumiem.

 

Znów wróćmy do składowych atrakcyjności faceta w oczach niewiast:

1) wygląd - twarzy nie zmienisz. Ciało...generalnie możesz (tak, ciężka praca etc)

2) kasa/pozycja ...generalnie możesz (tak, ciężka praca etc)

3) inteligencja...generalnie możesz (tak, ciężka praca etc)

4) charakter/poczucie humoru/umiejętności socjalne...jak powyżej

itp itd.

 

Autor "ma jak ma" i niech sobie z tym robi co chce. Może to i nie inspiracja a może częśc się zfrustruje ale widać fajnie efekty i nad czym można pracować u samego siebie.

Znów...nie wiadomo jakiej jakości/wartości to były kobiety więc wiesz...

 

Było na forum jakiś czas temu paru użytkowników, którzy założyli na prawdę ciekawy temat. Byli bardzo atrakcyjni fizycznie i opisali jak to trawa na prawdę wygląda z drugiej strony jak się jest takim atrakcyjnym i ma się nadzwyczajne powodzenie u kobiet. Oczywiście posypały się od razu łatki, że się chwalą, szukają atencji, że powini być skromni i nie narzekać blablabla. Wiadro frustracji się wylało na po prostu inny, ciekawy wartościowy temat.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zmienisz twarzy, wzrostu (nie licząc jakichś idiotycznych zabiegów w Chinach z łamaniem nóg), inteligencji raczej nie poprawisz (jak jesteś naturalnie tępy, to niewiele z tym da się zrobić), nie staniesz się duszą towarzystwa będąc intrawertykiem, nie zmienisz swojego charakteru i prawdopodobnie nie dasz nawet rady zmienić swoich upodobań i przyzwyczajeń. A jeśli Ci się uda, to na siłę i pewnie nie będziesz z tego powodu szczęśliwy.

 

Niestety, większość "cech sukcesu", czy to z kobietami, czy w biznesie, czy w czymkolwiek jest wrodzona. Zawsze uważałem, że rola tzw. ciężkiej pracy jest mega przesadzona i to tylko taki kit wstawiany maluczkim,żeby chciało im się zapierdzielać, no bo przecież per aspera ad astra (tia).

 

Na szczęście większość z nas ma jakieś cechy, które można wykorzystać w życiu, by zapewnić sobie sensowną i wartościową egzystencję.

 

Zawiść, złorzeczenie światu, że się nie jest Chadem, etc. to głupota - bo nic nie daje, a tylko szkodzi zdrowiu psychicznemu.

 

Autor dostał fajne karty, ale to nie jest ani jego zasługa, ani "wina", stąd nie widzę specjalnie sensu, by robić sobie z niego "kontrolowaną szyderę" w stylu "o patrzcie, bananowy dzieciak z ładną buźką i długimi gicami" - ale też nie przerzucił tysiąca ton żelaza, żeby mieć ładną twarz. Po prostu tak ma. Teraz kwestia, co z tym zrobi, a moim zdaniem jest na dobrej drodze, żeby się sensownie ustawić w życiu.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Januszek pełna zgoda

 

Te gadki o ciężkiej pracy, że każdy może osiągnąć sukces to jest mit. Podobnie jest z kobietami. Jak jesteś nieśmiały, nie potrafisz zagadać to prawdopodobnie taki pozostaniesz. Możesz przeczytać 5 książek o podrywaniu a potem dochodzi życie realne podchodzisz do kobiety i koniec stres Cię zabił. 

 

46 minut temu, Januszek852 napisał:

Niestety, większość "cech sukcesu", czy to z kobietami, czy w biznesie, czy w czymkolwiek jest wrodzona. Zawsze uważałem, że rola tzw. ciężkiej pracy jest mega przesadzona i to tylko taki kit wstawiany maluczkim,żeby chciało im się zapierdzielać, no bo przecież per aspera ad astra (tia).

Oczywiście. Pewne cechy są wrodzone. W sporcie jest takie fajne określenie np w piłce nożnej często używane przez komentatorów ,, albo to masz, albo nie " 

 

46 minut temu, Januszek852 napisał:

Zawiść, złorzeczenie światu, że się nie jest Chadem, etc. to głupota - bo nic nie daje, a tylko szkodzi zdrowiu psychicznemu.

Jak to śpiewał sobota ,, od narzekania nie wyzdrowiał jeszcze nikt " 

 

46 minut temu, Januszek852 napisał:

Autor dostał fajne karty, ale to nie jest ani jego zasługa, ani "wina", stąd nie widzę specjalnie sensu, by robić sobie z niego "kontrolowaną szyderę" w stylu "o patrzcie, bananowy dzieciak z ładną buźką i długimi gicami" - ale też nie przerzucił tysiąca ton żelaza, żeby mieć ładną twarz. Po prostu tak ma. Teraz kwestia, co z tym zrobi, a moim zdaniem jest na dobrej drodze, żeby się sensownie ustawić w życiu.

Oczywiście. Natomiast dziś wielu ludzi lubi sobie przypisywać sukcesy, a jak człowiek zacznie drążyć temat to się okazuje, że gdyby nie rodzice i ich pomoc to byłby nikim. Nie twierdzę, że autor tematu taki jest. Zaznaczył, że od małego rodzice mi dużo pomagali i się z tym nie kryje. 

Edited by Kimas87
Błąd

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.12.2019 o 00:42, RENGERS napisał:

Siema, jestem atrakcyjnym  25 letnim dobrze zbudowanym mężczyzną, 186, 90 kg, kasa  na drogie  ciuchy itd.

 Mam pasję  z której w każdej chwili mogę ładnie zarobić i do tego kilka mniejszych zainteresowań , aktualnie nie pracuję,  mam spore oszczędności z których żyję.

 

Nigdy nie miałem problemu z kobietami.

Jestem pewny siebie i zadufany w sobie-  (muszę to poprawić bo bywam arogancki )

 

Do tej pory miałem kilkadziesiąt   kobiet- głównie w moim wieku- większość z nich sama inicjowała kontakt, albo bezczelnie się do mnie uśmiechała, więc to ja podchodziłem. Praktycznie zawsze seks na 1 spotkaniu, po gadce, winku, zawsze luz, spontan-  totalne szaleństwo z kobietami przychodziło mi łatwo.

 

 W sumie mógłbym potroić, baaa podejrzewam że mógłbym mieć baaardzo dużo babek, lecz  staram się opanowywać swoje młode żądze i nie skupiać się na seksualności- ponieważ  mi  to szkodzi, no i większość stosunków z kobietami nie sprawiła mi zbyt dużej fizycznej przyjemności ( prezerwatywa , mechaniczność stosunku ), szczerze mówiąc to większości z nich nawet nie pamiętam.

 

comment_2PmqkTIjNQOIv98VL4nQzSgEq0TCFJXh

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zależy.

To nie jest coś, co przekreśla, jako jedna jedyna rzecz.

Może masz szczęśliwy splot okoliczności - jesteś przystojnym gościem, a u kobiet seksualność działa trochę falami.

Może się zdarzyć, że spoko laska po prostu ma ochotę na seks.

Ten czas w miesiącu, schudła, jest po siłowni, dawno nie miała seksu, kupiła sobie kieckę, przystojny gość obcinał ją wzrokiem, itd - kumulacja jak w lotku.

I spotyka się wieczorem na randce z przystojnym gościem - np. z Tobą - i gość robi wszystko prawidłowo, ma głos, jest fajnie ubrany, ładnie pachnie, dobrze flirtuje i podrywa - no i "się dzieje".

Normalnie - miała by opory. Ale - kumulacja zjawisk i czynników - i jest seks po 1 randce.

 

I - piszę o normalnej randce - a nie o ONS w klubie, po alku i dragach. Taki przypadek raczej skreśla perspektywy związku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 12/11/2019 at 4:57 PM, leto said:

Demasta jest spoko, robi krok dalej niż PUAsi i goście od bycia-najlepszą-wersją-siebie, ale to ciągle tylko jeden mały krok. Jak idziesz dalej, to zaczyna się mroczna dżungla, to jest podróż jak w Jądrze Ciemności.

Co polecasz w takim razie po DeMasta ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minutes ago, spitfire said:

Co polecasz w takim razie po DeMasta ?

Carl Gustav Jung

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, leto said:

Carl Gustav Jung 

Dziadek Jung to Dziadek Jung :) coś nowszego i na czasie ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dziwne podejście mają niektorzy tutaj. Jak kobieta wskoczy do łóżka od razu to nie nadaje się na związk bo się będzie puszczać ale jak facet wskoczy od razu to spoko.

Edited by fikakowo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to się mówi, miłość od pierwszego wsadzenia :) hahahaha

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By darktemplar
      Cześć,
       
      Mam kilka problemów ze sobą, ale nie chcąc zalewać forum przydługimi postami postanowiłem podzielić te swoje żale na mniejsze fragmenty opisujące dany problem.
       
      Dziś pierwszy post z cyklu, dotyczący życia seksualnego ( a raczej jego braku) w młodym wieku.
       
      Może się Wam wydawać, że to problem błahy i problem tzw. pierwszego świata. I zgadzam się; na poziomie racjonalnym jest to problem dla mnie błahy, jednak emocjonalnie sobie nie radzę i blokuje mnie to w obecnym życiu gdzie mam 34 lata, żonę dzieci, dobrą pracę, etc.
       
      Więc tak, jak sporo tu Braci pewnie miało; moje życie seksualne w wieku 16-23 lata praktycznie nie istniało. I tu muszę dodać że w liceum mi to prawie nie przeszkadzało;  byłem sobie nerdo-outsiderem, ale trzymałem z podobnymi sobie i tworzyliśmy taką zgraną kompanie w której dobrze się czułem. Chodziliśmy na imprezy/koncerty, piliśmy wino w krzakach, graliśmy w gry pc, rpg, waliłem konia do jakiś super lasek z mojej szkoły i ogólnie było super, zwłaszcza że w mojej grupie prawie nikt nie miał większych doświadczeń z kobietami.
       
      Poszedłem na studia i tu niestety zaczęły się schody, pomijając temat moich studiów w ogóle gdzie to temat na osobny wątek (depresja pod koniec).
      Koledzy z liceum (tak ci z paczki nerd-outsider) już mieli prawie wszyscy dziewczyny, a ja nadal waliłem gruchę. Do tego dawne znajomości się poluzowały, nie załapałem za bardzo nowych i doskwierała mi samotność.
      Ogólnie żeby się nie rozpisywać to na studiach było u mnie z seksem i kobietami słabo. I to niestety także z mojej winy. Nie wyglądałem najgorzej; główne wady wyglądu to nadmierna chudość i bardzo młody wygląd, no ale do tego dochodziły spore problemy z samooceną i jakieś inne blokady więc nawet gdy później zacząłem poznawać jakieś kobiety to nic z tego nie wychodziło. Czytałem trochę PUA, ale to tylko zwiększało moją frustrację. Suma sumarum w tym okresie zaliczyłem może jakieś 2 panny, w przypadkowych jednorazowych relacjach (panny raczej średnie) i było to pod koniec studiów. Regularne współżycie zacząłem dopiero z moją obecna żoną którą poznałem pod koniec studiów.
       
      Teraz tyle lat po, jestem w małżeństwie -  7 już rok leci...jest ok powiedzmy, czy mogło być lepiej? Pewnie mogło. Czy mogło być gorzej? Pewnie też. Ogólnie namiętność już coraz mniejsza, itp. - temat małżeństwa mojego to też na osobny wątek.
      Mi jednak chodzi o to, że czuję taką pustkę i brak spełnienia, poczucie że się człowiek "nie wyszumiał" za młodu. Wiem, że tego już nie odwrócę, że takie użalanie się nic nie da, no ale uczucie powraca czasem.
      Zwłaszcza jak czytam tu o podbojach młodych Braci to czuję takie ukłucie w sercu. I żeby nie było; szczerze kibicuję tu każdemu by pokonał swoje niedoskonałości i brał co jego i to im wcześniej, tym lepiej, no ale ten żal u mnie wciąż jest.
      Zwłaszcza, że teraz po latach widzę swoje błędy z przeszłości.
       
      3 lata temu mieliśmy z żoną mały kryzys małżeński i wtedy miałem takie myśli jak @Obliteraror w wątku "jak by to było z inną?" - podobnie jak on, widzę że jestem o wiele bardziej atrakcyjny dla kobiet teraz niż wtedy, jednak moim zdaniem ruchanie na boku by "nadrobić" zaległe lata chyba nie rozwiązuje problemu, zwłaszcza że nie chcę zdradzać i szczerze nawet nie wiem jak bym miał to zrobić i okazji też póki co brak (większość kobiet jakie teraz znam to praca i rodzina - więc...wiadomo:) ).
       
      I Ok miałem swoją taką wizję życiową, że mężczyzna powinien mieć parę kobiet (LTR/ONS), a później docelowy  LTR z himalajką (hłe hłe), no ale nie sprawdziło się...
       
      Najgorsze jest to, że ten stan tego "niespełnienia" dopada mnie i paraliżuje i zamiast skupiać się na tym co jest dla mnie ważne teraz; finanse, rozwój, rodzina, to rozmyślam jaka to strata, że kiedyś nie wyruchałem iluś tam dup.
       
      Pytanie jak sobie po prostu przepracować emocjonalnie to uczucie i pogodzić się z tym co utracone?
       
       
       
    • By Kacper
      Cześć Bracia! Może na początku trochę informacji o mnie. Nazywam się Kacper, mam 21 lat, aktualnie jestem na drugim roku studiów, a także prowadzę własną firmę. 
       
      Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne, a także za nieodpowiednią składnie. Postaram się jak najlepiej i najdokładniej wytłumaczyć całą sytuacje, która przytrafiła się w moim jakże krótkim życiu. 
       
      W listopadzie 2018 roku, rozstałem się z dziewczyną z która spędziłem 4 lata. Oboje zdecydowaliśmy, że to już nie to samo i bez żadnej spiny po prostu się rozstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Na początku Grudnia tego samego roku poznałem dziewczynę. W zasadzie sama zaczęła do mnie pisać i najzwyczajnej zagadywać. Pisaliśmy całymi dniami i nocami. Poczułem, że komuś na mnie zależy. Spotkaliśmy się po tygodniu, wszystko pięknie jak ta lala, poszliśmy na miasto coś zjeść i pogadać. Wieczór według mnie spędzony jak najbardziej na plus. Jednak cały czas miałem gdzieś z tylu w głowie, że ona jest dla mnie takim plastrem. 31 grudnia postanowiliśmy być razem. Nigdy nie sądziłem, że wejdę tak szybko w związek z dziewczyną, która znam zaledwie miesiąc. Nie da się ukryć byłem bialorycerzem. Studiuje w Szczecinie(natomiast moje rodzinne miasto to Gorzów Wlkp) na studiach dziennych, mam własne mieszkanie w super dzielnicy, a także auto, które dosyć się wyróżnia. Przez co cały czas słyszę docinki na ten temat, że wszystko co mam to od rodziców. Nie ukrywam, że rodzice bardzo mi pomogli. Bo bez nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego mieć.  
       
      Wracając do wątku z dziewczyna. Ma ona 21 lat, po skończeniu liceum zrobiła sobie rok przerwy od studiów w celu poprawienia matury(co jej i tak nie wyszło) 
      Przez cały okres od stycznia do kwietnia przyjeżdżała do mnie do Szczecina. Był to najpięknieszy czas w moim życiu. Spędziłem mega dużo cudownych chwil z nią. Nie było żadnych kłótni, aż do Maja gdy zaczęła grzebać w mojej przeszłości i w tym jak było mi z poprzednia dziewczyna. Zaczęły ze sobą pisać. Miałem mega kłótnie spowodowane tym jak mogłem jej powiedzieć, ze byłem z dziewczyna 4 lata, ze ona nic nie wie, jak ja mogłem ją w ogóle okłamać. Grzecznie starałem się wytłumaczyć, że po prostu chciałem o tym zapomnieć i już do tego więcej nie wracać. Oczywiście drama trwała z dobre pare miesięcy i przy każdej drobnej kłótni oczywiście wracał ten temat w celu dopierdolenia mi. Przyszedł czas wakacji, pracowałem na budowie żeby zarobić pieniądze na wyjazd z nią. 
       
       
      Wstawałem codziennie o 6 i wracałem o 17, sześć dni w tygodniu przez dwa miesiące. Zapierdalalem jak wół żeby ten ostatni miesiąc spędzić czas na super wyjazdach. Księżniczka była o wszystko zazdrosna, straciłem kontakt z najlepszymi przyjaciółmi. Gdy chciałem się spotkać z moim kuzynem, aby zrobić sobie męski wieczór to oczywiście ona nagle dzwoniła do mnie, że jej smutno. To ja głupi do niej jechałem. W przeciągu roku nie spędziliśmy ze sobą może z tygodnia. Bo ona tak bardzo chciała żebym za nią szalał. A ja jak głupi robiłem wszystko pod nią:
      pojedzmy na zakupy do ikei(200km w jedno stronę)  Pojedzmy nad morze  Chodźmy na zakupy  Wszystko było robione pod nią, a gdy ja chciałem coś zrobić to było tylko a po co Ci to, a to idź sam bo mi się nie chce. Były nawet kłótnie o moja kuzynkę, która traktuje jak siostrę. 
      Wiele razy było mówione jakim to jestem skurwielem i chujem. Ze jak ona może być z takim kimś kto ciagle kłamie i lata za innymi kobietami. Gdzie ja byłem jej wierny jak pies i robiłem wszystko żeby uszczęśliwić myszkę....
       
       
       
      Przyszedł październik 2019, postanowiła iść na studia po rocznej przerwie. Niestety nie udało jej się poprawić matury wiec poszła na medycynę analityczna. Była na niej zaledwie 2 miesiące. Po czym stwierdziła, że zmieni uczelnie i przyjdzie na moja! Po prostu hit! 
      Wynajmowała własne mieszkanie, ale i tak spaliśmy u siebie codziennie. Jeden tydzień u mnie, drugi u niej. I tak, aż do Grudnia. 
      W połowie grudnia powiedziała mi, ze chce rzucić studia. Oczywiście próbowałem jej przetłumaczyć, że to jest bez sensu bo będzie miała drugi rok w plecy. 
       
      Pokłóciliśmy się 3 dni po wigilii. 
      Jechaliśmy autem, poszło znowu o to jakim ja jestem skurwielem. Po czym coś we mnie pękło. Powiedziałem, że nie będzie mnie tak traktować i niech wyjdzie z tego auta. Wyszła. Odjechałem w kierunku swojego domu po czym dzwoni do mnie zapłakana ze mam wracać. Wiec ja głupi wróciłem. Weszła do mojego auta i co dostałem za te wszystkie starania? Trzy szybkie plaskacze na twarz...
      Powiedziałem o nie, ze to przesada. Wróciłem do domu. Zaczęła mi wysyłać jak tnie się po rękach. Po czym nie odzywała się do mnie 3 dni. Stwierdziłem, że nie chce mieć jej na sumieniu i zadzwoniłem do jej ojca żeby powiedzieć, że się tnie na rękach i chce rzucić studia. I zaczęło się znowu. 
       
      Wyzywanie mnie, ze zniszczyłem jej życie jak ja mogę taki być. Skoro ja już nie potrafiłem jej pomoc to stwierdziłem niech jej rodzice się nią zajmą. Wysłali ją do psychologa, miała się uczyć i zaliczyć co może. Jednak tego nie zrobiła i po prostu zabrała swoje papiery ze studiów. 
       
       
      Jest już styczeń tego roku (2020), czułem się wręcz chujowo. Nie potrafiłem przestać o tym myśleć, ryczałem jak głupi, jeździłem autem w nocy po mieście. 
      Wtedy zauważyłem, że narzuciła mi swoje wszystkie wartości i tok myślenia. Robiłem dosłownie wszystko to co chciała. Próbowałem się uwolnić. Miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Wszyscy moi przyjaciele i znajomi mówili, ze to nie jest dziewczyna dla mnie, ze powinienem odpuścić bo tylko się wykańczam. 
      W tamtym momencie przypomniałem sobie słowa mojego taty „nie pokazuj lasce, ze Ci za bardzo zależy bo to wykorzysta”
       
       
       
      Mieliśmy kontakt cały czas, ale był mega toksyczny. Przespaliśmy się pod koniec stycznia. Po czym nagle stwierdziła, ze tak być nie może. Nie odzywałem się pare dni. Stwierdziłem, ze pójdę do psychologa. Poszedłem do terapeutki, ale strasznie się zawiodłem po prostu trafiłem na nieodpowiednia. Od 10 lutego do 14 nie odzywalismy się prawie nic do siebie. Po czym w walentynki napisała, ze chce się zobaczyć i tak dalej. Zobaczyliśmy się mowila jak to bardzo kocha, ze jej zależy. Ze jak się kocha to się walczy do końca. Ze zarezerwowała Nam hotel nad morzem żeby to wszystko naprawić. Nie pojechaliśmy bo powiedziałem, ze nie będę z kimś takim. 
       
       
      Po czym stwierdziłem, ze muszę o nią walczyć bo przecież jak się kocha to się walczy. Ciagle miałem w głowie to co ona myślała i mowila. Już nie miałem własnego zdania. Byłem przez 2 tygodnie wyzywany i zlewny ciepłym moczem. Po czym na początku marca powiedziałem dość. Poszedłem do innego psychologa i uświadomił mi on, ze ta dziewczyna ciągnie mnie tylko w dół. To, że nie warto starać się dla kogoś, dla kogo nic nie znaczymy. Jestem po dwóch wizytach, nie mam kontaktu z nią wcale. Jest mi lżej. To był ciężki czas. Po czym dzisiaj 13 marca dostaje zdjęcie na jednym z portali jak to jej nowy chłopak trzyma ją za rękę i piją wino. Od Walentynek do dzisiaj minął miesiąc. Gdzie ona wtedy próbowała mnie uświadomić jaki jestem ważny i jedyny w jej życiu, że ona nie chce innego. Po czym dzisiaj kurwi się z innym. 

       
       
      Czytałem sporo wątków na forum i stwierdzam, ze kobiety to totalne manipulatorki. 
       
      Można powiedzieć, że zaczynam odzywać. Cierpiałem przez ostatnie 3 miesiące, gdzie ona chodziła na imprezki i dbała o siebie. 
       
       
      Przepraszam za chaos pod koniec. 
      Nerwy wzięły górę. Mam nadzieje, że dostanę od Was porządna lekcje w komentarzach.
    • By pienbv
      Cześć wszystkim!
       
      Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda!
       
      Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy.

      No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!).  Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu  - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu.
       
      Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
    • By RENGERS
      Hej kochani !
       
      Byłem wczoraj na swoim pierwszym rande- wu w Krakowie- świeżo po zerwaniu z moim pierwszym "kochaniem" ze związku.
       
      Pani zainteresowana cicha myszka, po paru browarkach zaprosiła do siebie, zgrywałem alfa pajaca jak to mam w zwyczaju robić,  jeszcze po alko załączył mi się total crazy mod- byłempodjarany że pocałowałem kelnerkę w czoło.
       
      Będąc u niej ściagnąłem jej popiersie i pas cnoty, mym oczom ukazała się drobna filigranowa postura- extra klasa, taka mała tajka, tylko białego koloru skóra.
       
      Jako że byłem podpity to nie potrafiłem strzelić przez pół godziny, żeby skończyć w takim momencie muszę brać panią od tyłu i sadzić klapsy na pupę, chwytać mocno za włosy itd. od przodu ściskam za gardło, zamykam usta dłonią i ostro posuwam jednym słowem lubię odczuwać całkowitą dominację nad drugą osobą.
       
      Miałem trochę wyrzuty sumienia po całym akcie, ponieważ pani wydawała się lekko "zużyta", zapytałem jej czy lubi taki seks, odpowiedziała że jak najbardziej lubi lekką dominację ze strony męskiej, lecz to co ze mną przeżyła było dla niej już za mocne i dość bolesne- przeprosiłem i powiedziałem że na drugi raz postaram się być ostrożniejszy i mniej ostry, wytłumaczyłem również sposób w jaki się kocham po wypiciu alkoholu.
       
      Dziś z rana dostaje od niej esemesa że mnie przeprasza, ale niewie czy to dobrze żebyśmy się spotykali drugi raz bo kieruje mną agresja. I nigdy czegoś takiego nie miała i musi nad tym pomyśleć.
       
      Dziewczyna mi się podoba, wygląda jak taki mały aniołko- diabełek który jest słodki i pikantny jednocześnie, chciałbym ją jeszcze zobaczyć.
       
      Teraz sobie myślę że tym stosunkiem próbowałem sobie jakby"wyruchać " drogę po rozstaniu z ex dziewczyną, może podświadomie jednak czuję jakiś ból, chociaż o dziwo czuję się lekko i przyjemnie, jak po zerwaniu z wampirem emocjonalnym.
       
      Jak uratować tego aniołka żeby go nie przestraszyć ? Kochane jest dziewczę i staje mi przy niej niesamowicie.
       
       
    • By dyletant
      Na kanwie wielu lat doświadczeń, przyszło mi zobaczyć wielu rzeczy których wcześniej nie widziałem i zrozumieć, to czego dotąd nie rozumiałem.
       
      Kiedy w życiu codziennym dzieliłem się swoimi poglądami, ludzie zazwyczaj reagowali niezrozumieniem, dyskredytowali mnie w dalszej opinii lub dystansowali się do mnie - dlatego postanowiłem zrobić mały spis treści, dla początkujących, którzy nie są pewni co do dam które poznają i które ich oczarowują i z którymi chcą się wiązać.
       
      Miłość... do mnie bardziej przemawia haj hormonalny, bo jak wiemy... komputer nie składa się tylko z części - uruchamia go system, czyli szereg zachodzących w nim procesów, złożonych w podzespołach.
      A więc do rzeczy.
       
      Kobiety bardzo skrupulatnie dbają o tajemnice i nie czują wstydu w chwili gdy powinno się go czuć - nawet kiedy złapiesz je za rękę na zdradzie - czują że po prostu wpadły, nie analizują czy zrobiły coś nie tak - po prostu winni są ci, którzy ją nakryli.
      Dlatego to co dla nas jest moralne - dla nich jest furtką do przemycenia czegoś.
       
      Etapy jakie można zaobserwować u płci przeciwnej już od najmłodszych lat, oraz sprawy na które trzeba zwrócić uwagę podczas wiązania się z jakąkolwiek kobietą:
       
      - relacje jej rodziców oraz sposób w jaki żyją -> jeśli są rozwiąźli - dziecko wychowane w takim domu dostaje predyspozycje aby również być rozwiązłym, ponieważ w wieku nabywania wzorców, chłonie zachowania najbliższych jak gąbka
      - relacje z byłymi partnerami oraz orbiterami -> mogą być nimi ex lub całkiem nowi/nieznani panowie, jednak dla niej wzbudzający wystarczająco dużo zaufania aby im się oddać (najlepiej to zauważyć w okresie urodzin/świąt/sylwestra)
      - słabość do błyskotek -> partnerka gromadzi rzeczy i robi z nich ołtarzyk, w moim przypadku były to także prezenty od jej eks-partnera
      - kolczyki, tatuaże -> świadczą o kompleksach, mają na celu zakrycie szpetnych (jej zdaniem) partii ciała i zwrócenie na siebie uwagi poprzez kontrowersje - o kolczyku w języku chyba nie muszę pisać)
      - nowa i seksowna bielizna -> której nie widzisz na ciele partnerki, ale widzisz w jej garderobie (najczęściej przeznaczona dla kogoś innego)
      - nadmierne dbanie o swój wygląd -> w sytuacji kiedy jej na to nie stać albo kiedy mówisz jej wprost, że podoba ci się taka jak jest (przedłużanie rzęs, fitness, spa, solarium, zakupoholizm)
      - głupawe koleżanki/samotne madki którym nie wyszło -> jeśli ich wpływ jakkolwiek ingeruje w wasze relacje, to świadczy to o niedojrzałości partnerki, ponieważ wasz związek to wasze pomyłki i nauki
      - skłonność do nadużywania alkoholu -> często to tylko kieliszek na rozluźnienie, potem drugi jak śpisz, a gdy się budzisz okazuje się że nie am butelki. Bardzo często jest to spowodowane nadużywaniem alkoholu w rodzinnym domu.
      - ukrywanie treści rozmów, kontaktów (komunikatory etc...) -> każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi z kim chce - dziwne tylko, że najbardziej zabiegają o to osoby, których relacje po jakimś czasie sprawiają zawód innym.
       
      To tylko ogólne znaki rozpoznawcze, których się nauczyłem podczas wieloletnich batalii.
      U jednych są to "paranoje", podczas gdy u innych są to granice nie do przekroczenia, dlatego największy nacisk kładłbym jednak na konfrontacje z rodzicami.
       
      Z jednej strony można się przekonać w jaki sposób jest przedstawiany i traktowany mężczyzna w rodzinnym domu (będziesz tak samo traktowany), a także dowiedzieć się czy roszczenia wobec przyszłego zięcia nie są zbyt wygórowane.
      Zazwyczaj założenie drugie jest konsekwencją pierwszego - wtedy należy przeanalizować wkład drugiej strony i sens związku. Jeśli to tylko ty masz być wołem - należy się ewakuować.
       
       
      Jednym słowem, jeśli zachodzą sytuacje a dodatkowo masz ku temu przesłanki, w których twoja intuicja podpowiada ci, że nie czujesz wymierności tego co dajesz i robisz w związku, to na pewno jest coś -
      o czym twoja partnerka ci nie mówi: należy to zweryfikować w trybie natychmiastowym.
       
      Kobiety:
      a) wykorzystują słabości mężczyzn
      b) wykorzystują zasoby mężczyzn
      c) wykańczają ich emocjonalnie - żerując na nich, a także narzucając im wymagania pokroju szantażu, co bardzo często w sposób powolny doprowadza do ich agonii.
       
      Miałem kolegę, który się zapił na śmierć (40 lat) - okaz zdrowia, ale od czasu urodzenia dziecka, miał strasznie suszoną głowę przez teściów u których mieszkali. Jego praca, była niestety mobilna, toteż nieobecność dawała znakomitą okazję do tworzenia romansów. Jego żona notorycznie poddawała się podpuszczeniom własnej siostry, oraz matki - ojciec nie miał w domu nic do gadania - był od robienia. Jego żona, skumulowała w sobie jego negatywne cechy - oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby usprawiedliwienia swojej niewierności - po czym wyszła z propozycją rozwodu i zamieszkała z kim innym. Od kiedy pamiętam, facet starał się o częste widzenia z synem, był do niego przywiązany, a ta marna kobieta rozbiła szanse na normalny związek, wplątując zazdrość i osobę trzecią...
      Na pogrzebie każdy się od niej odsuwał, ale ona sama miała swoją teorię śmierci mojego kolegi a swojego męża  - problem trwał od dawna.
       
      Nie było by w tym niczego dziwnego, gdyby to były sprawy otwarte, o których się mówi i które zobowiązują płeć przeciwną do lojalności, wierności i wdzięczności pod warunkiem kary - ale tak niestety u nas nie jest (chyba że udowodnisz komuś zdradę ale nawet wtedy kara jest zdecydowanie mniej adekwatna do zniszczeń psychicznych).
       
      Kobiety mają na celu 2 rzeczy:
      1. Od młodości dobrze się bawić czyimś kosztem.
      2. Kiedy już minie im ochota na zabawę - założyć rodzinę, czyli złapać kogoś w swoje sidła i próbować żyć dwoma podpunktami naraz - mówię tu o większości, nie o wszystkich.
       
      Są doskonale przekonane o swojej wyjątkowości, z punktu widzenia biologicznego - natura ulokowała nas w pozycji podrzędnej, chociaż zdarzają się przypadki, w których to samica wręcz prosi o kopulowanie z samcem, jednak z powodu nadmiernej ilości adoratorów - zdarza się to stosunkowo rzadko.
       
      O samotnych matkach nie będę nawet pisał - bo forumowa statystyka pokazuje, że to bardzo zły wybór, który generuje dodatkową frustracje u mężczyzn z dobrymi intencjami.
       
      W jednej ze swoich audycji Marek powiedział coś, co pokrywa się z moim poglądem wobec osób, które lubieżnie czyhają nad czyimś ulem (metafora!).
      Od wielu lat, przez pewną kobietę odcinałem się od znajomych, którzy mieli z nią kontakt ale nieoficjalnie. Oczywiście że to głównie jej wina = suka nie da - pies nie weźmie, ale jeśli masz kumpla którego dupa cię adoruję - to licz się z tym że jeśli kumpel o tym nie wie, a się dowie o odwzajemnionym impulsie wobec jego partnerki - kumpla nie będziesz miał - a on związku prawdopodobnie też.
      Czy dużo tracisz?
      Na pewno w swoim środowisku możesz stracić wszystko, ale nie musisz. Jeśli otaczasz się debilami bez zasad, a można to zaobserwować bardzo szybko - to nie, jeśli są to mądrzy ludzie to tak. Ale nie oszukujmy się...
      Nikt też nie będzie darzył zaufaniem (o szacunku już nawet nie wspomnę) kogoś kto za plecami sięga po jego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.