Jump to content

Recommended Posts

  • Replies 241
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Temat będzie o młodych dziewczynach. Z racji bardzo młodego wyglądu jak na swój wiek, nie mam większych problemów bujać się z dziewczynami w wieku ~20 lat. Dlatego o nich będzie rzecz i przekażę pewne

Generalnie trafna analiza. Wiele w tym prawdy. Jednak mam wrażenie, że to forum wpadło w pewne błędne koło i zaczyna się klepanina tego co było, a całościowo wracamy do fundamentu redpilla, czyli kobi

Kolejny post typu jaki jestem super: ja, ja i ja. Fajnie dobrze przeczytać i gratulacje, ale nie ma tu za wiele odkrywczych rzeczy. Mam wrażenie że cała menosfera obecnie kręci się w kółko i powtarza

Posted Images

13 minut temu, Messer napisał:

Co sugeruje od siebie?


Zajmij się sobą, własnym zdrowiem i życiem, a jeżeli chcesz odnaleźć w życiu spokój – to duchowością (tylko David Hawkins, reszta to strata czasu). Nie żeń się. A jak chcesz się żenić – to módl się i to gorliwie, bo NIE MASZ POJĘCIA z kim masz do czynienia, a widzisz tylko okładkę książki, a książka to nie zawartość. Nie masz pojęcia kim ta osoba była w przeszłości i kim będzie.

 

Oj, @Messer, jak wy coś napiszecie... 

Zająć się sobą to można, jak się ma świadomość, że w każdej chwili znajdzie się pani (dla mnie) czy panienka (dla młodszych kolegów) do zerżnięcia tak, że będzie piszczała i dziękowala Ci po wielokroć.

Śmiem ostrożnie twierdzić, że większość czytelników twojego wpisu taka nie jest.

Poddaję pod rozwagę inną strategię:

Zajmij się soboą, własnym zdrowiem i życiem i stań się kolesiem, którego kobiety pożądają. Korzystaj z tego, pław się i nurzaj. Możesz korzystać ile chcesz, moesz nie korzystać - ale wiedz, czuj i miej potwierdzenie, że możesz mieć kobietę, która będzie Cię chciała, podziwiała i uważała za szczęście, że to Tobie właśnie się odda.

A wtedy reszta idzie miło i bezkonfliktowo.

 

  • Like 10
Link to post
Share on other sites

Messer jak zwykle ciekawy post wysmażył ;) Cóż tu więcej pisać.

23 minuty temu, Kpt. Skok napisał:

Poddaję pod rozwagę inną strategię:

Zajmij się soboą, własnym zdrowiem i życiem i stań się kolesiem, którego kobiety pożądają. Korzystaj z tego, pław się i nurzaj. Możesz korzystać ile chcesz, moesz nie korzystać - ale wiedz, czuj i miej potwierdzenie, że możesz mieć kobietę, która będzie Cię chciała, podziwiała i uważała za szczęście, że to Tobie właśnie się odda.

W tym też coś jest ;)

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Messer napisał:

kobiety służą do ruchania. Jest to normalne, słuszne i życiowe podejście i co najważniejsze – zupełnie naturalne

Prościej już nie można! Jak ktoś tego nie jest w stanie ogarnąć to nie ma dla niego żadnej nadziei. Przecież to jest mniej niż 160 znaków!

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę. Każda kobieta ma pierwiastek madonny i pierwiastek szmaty.
Należy dać jej do zrozumienia ze to jest ok, nie musi zgrywać grzecznej dziewczynki.

Samemu też nie warto zerwać grzecznego chłopca a potem sobie walić do Sashy i bdsm porn w przerwie miedzy pisaniem wierszy

@Messer Masz racje. Tylko że to dotyczy nie tylko 20 latek, to dotyczy niemal wszystkich kobiet w dowolnym wieku. 
Tyle że kiedyś były silniejsze hamulce. Teraz tego nie ma. Pokolenie społeczne jest zastępowane przez pokolenie indywidualne.
Tak jak kiedys liczyło sie "co ludzie powiedza" tak teraz "kij im w oko, jestem ważniejsza/y"

  • Like 4
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Prawda. 

 

Ojciec w obecnych czasach jest w rodzinie dobrem luksusowym przez co młodzi mężczyźni są skazani na porażkę od najmłodszych lat. 

 

Brak wzorców, gloryfikacja kobiet, udział w walce o ich urojone równouprawnienie i mamy wzorowego, kukoldzika trakrujacego kobietę jak nadczlowieka. 

 

Ci ciężcy frajerzy dla akceptacji oddają swoje jaja. Sprzedają wartości, wypierają swoje męskie cechy, gdyż przez mainstream są uważane za przywary (przykład reklama Gillete) 

 

Jak kobiety mają szanować tych facetów skoro nawet na nimi gardze?

  • Like 7
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

@sobek Powodzenia w budowaniu i naprawianiu relacji z laską, która np. skacze sobie w bok. Musisz się zawsze zdecydować czy chcesz "relację" i każdy sobie, hulaj dusza diabła nie ma, czy relację opartą na szacunku i przestrzeganiu pewnych zasad. 

Link to post
Share on other sites

Kolejny post typu jaki jestem super: ja, ja i ja. Fajnie dobrze przeczytać i gratulacje, ale nie ma tu za wiele odkrywczych rzeczy. Mam wrażenie że cała menosfera obecnie kręci się w kółko i powtarza to samo. a później pisze: patrz ja to rucham, Ty nie masz szans i tego typu bzdety podnoszące ego.

  • Like 14
Link to post
Share on other sites

@Messer

Odkąd jestem na forum "zepsułem się" moralnie i muszę się zgodzić ze wszystkim co napisałeś. Młode siksy nie mają żadnych skrupułów, więc nie warto być wobec nich uczciwym czy prawdomównym. Zasada @absolutarianin o 2% kobiet w odpowiednim wieku, które nadają się do czegokolwiek jest kompasem. Straciłem złudzenia, aczkolwiek będę miał z tyłu głowy, że istnieje możliwość taką spotkać. Wychodzę teraz z założenia, że odpowiednia laska mimo naszych gierek, manipulacji i shot testów będzie nas chciała. W imię zasady z memów "Jeśli nie możesz mnie znieść kiedy jestem najgorszy, nie załugujesz na mnie kiedy jestem najlepszy". Jednak jest wiele do nauki, aby dosięgnąć manipulacjami poziomem do tych kobiecych. Zmieniłem także zdanie co do kobiet wyzwolonych/ nowoczesnych/ przeruchanych, czyli większości. Obecnie uważam, że można z nimi wchodzić w relacje i traktować luźnie, bez angażowania się niczym poligon doświadczalny. Kobiecie nic się nie należy odgórnie, nawet wierność - same stadnie zapracowały na takie podejście. Powodzenia

 

 

  • Like 3
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
20 minut temu, sobek napisał:

Warto inwestować w relację czas i naprawiać, a nie porzucać

Kurła @sobek! To jest mniej niż 160 znaków! Nie dajesz rady pojąć? Mam dla ciebie złą wiadomość: niestety to ty jesteś ten przypadek beznadziejny.

 

20 minut temu, sobek napisał:

Prawdziwe związki buduje się latami, to kwestia wspólnych przeżyć

Nie do tego służą kobiety! Jeszcze raz: nie do tego służą kobiety!

 

20 minut temu, sobek napisał:

Ja obecnie rozmawiam z pewną 26-letnią dziewczyną lubiącą poezję, wydaje się trochę inna niż wiele innych kobiet.

Kurła! I jeszcze standardowa "myszką inną niż wszystkie"! Naprawdę?

 

Bracia! Zmówmy wspólnie kadysz za duszę Brata @sobek tu piszącego. Jemu samemu nic już nie pomoże.

Edited by KolegiKolega
  • Like 1
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
31 minut temu, sobek napisał:

Ja obecnie rozmawiam z pewną 26-letnią dziewczyną lubiącą poezję, wydaje się trochę inna niż wiele innych kobiet.

 

Jak tam wynajem kawalerek? Dalej się opłaca, czy przez covid ceny poszły tak w dół, że już nie?

 

Forum nauczyło mnie jednego. NIE SZUKAJ WYTŁUMACZEŃ DZIAŁAŃ INNYCH LUDZI. Pani poszła ze mną do łóżka na drugiej randce. Może ma niskie poczucie własnej wartości? Może trafiłem na jej trudny moment? Może zrobiłem na niej takie wrażenie? Nie wiem, nie wnikam, nie interesuje mnie to. Dla mnie do LTR jest skreślona. Jestem z tym pogodzony. Pani wpada do mnie tylko na seks, a deklaruje miłość? Widzę czego chce i nie szukam motywacji. Widzę jak ten układ działa i albo się na niego godzę, albo godzinami rozmyślam, czy jestem wystarczająco dobry by dopuścić mnie do stada. Nie warto. 

  • Like 1
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Generalnie trafna analiza. Wiele w tym prawdy. Jednak mam wrażenie, że to forum wpadło w pewne błędne koło i zaczyna się klepanina tego co było, a całościowo wracamy do fundamentu redpilla, czyli kobiety są z gruntu złe, najlepiej je tylko ruchać i w ogóle jeszcze raz - są złe!

 

A tak naprawdę to potrzebna jest praca u podstaw u obojga płci! Otóż nie tylko kobiety są zepsute. Nie czyńmy z siebie frustratów i hipokrytów, bo po części taki wydźwięk ma post Messera. W jakim sensie? Autor mówi: opowiem wam historię jak to niezobowiązująco rucham różny przekrój lasek i jak doszedłem do wniosku, że one się ruchają niezobowiązująco, nawet mając stałych partnerów. No to jest prawda. Ale co z tego wynika? Ano nic o czym wcześniej nie wiedzieliśmy, a na pewno nie na tym forum. Dlaczego wspomniałem o hipokryzji? No to tak jakbym ja odjebał umoralniający tekst: słuchajcie! Powiem wam że alkohol to zło! Mam kumpla który lubi sobie więcej wypić, a potem mu odpierdala, pojechałem do niego z flaszką, wypiliśmy, doszło do różnicy zdań i mu odjebało! W przypadku swobodnego ruchania lasek czy stawiania kumplowi alko utrwalasz pewien proceder, bierzesz w tym udział, mimo że z pozoru to potępiasz. Czyli nie dajesz żadnego rozwiązania, tylko z autopsji potwierdzasz pewien stan rzeczy.

 

Czytam forum od dawna i był tu kiedyś, potem jeszcze wiele razy przewijał się, wątek "ruchania mężatek". Potem coraz bardziej obsmiewany temat, uznawany już za trollingowy. Ale to był w gruncie rzeczy jeden z najważniejszych tematów, bo zawierał pewną ważna prawdę - jeśli posuwasz mężatki, z przekonaniem że świata nie zbawisz, a i tak ja ktoś posunie, bo taka jest, to jak ktoś wtedy mądrze napisał, po męsku,w żołnierskich słowach: przyczyniasz się do powszechnego spierdolenia. 

 

Autor temu pisze, że naruchał się tyle, że już można stwierdzić, że one i tak się będą ruchać, więc on będzie ruchał dalej, to jedyne wyjście. Tylko tym pogłębimy patole, z którą przecież zalozeniowo chcielibyśmy walczyć. Prawda jest taka, że potrzebne są głębokie zmiany w strukturze edukacji społeczeństwa - od nauczania w szkole, poprzez utrwalanie wzorców w mediach, czy nawet jakimś sankcjonowaniu konkretnych zachowań. Bo - reasumując - stwierdzenie, że kobiety są spierdolone, więc je ruchajmy (przyczyniamy się do spierdolenia, będą w ten sposób sami spierdoleni!), to zawoalowany nihilizm, który skończy się rozpadem cywilizacji.

 

 

Edited by Redbad
  • Like 20
  • Thanks 9
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Messer napisał:

Dla otoczenia pani himalajka to idealny materiał na żonę. Wierna. Kochająca. Dokładająca się do wspólnych zakupów. Cicha. Dla mnie? Miłośniczka BDSM, która uwielbia być zdominowana i wzięta jak własność z dużą szczyptą bólu, wręcz zeszmaconą. Po wszystkim wraca do swojego otoczenia nadal być grzeczną, uległą i posłuszną, cudowną istotą, gdzie nikomu z jej otoczenia nawet przez głowę nie przechodzi z kim realnie ma do czynienia.

W tym akurat punkcie jak dla mnie nie ma nic dziwnego. Nie od dziś wiadomo, że KAŻDA lubi być ostro zerżnięta. Bo taka jest ich natura. A czy jest introwertyczką ekstrawertyczką czy inną himalajką nie ma tu żadnego znaczenia. W każdej innej sferze życia niż sypialnia  oczekują szacunku. Doświadczenia z młodymi laskami nie mam, więc się nie wypowiem. Jeśli jest jak piszesz, to istna tragedia.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Messer napisał:

Ostatecznie ze swoich błędów możesz wyciągnąć naukę i zrozumienie, a nie nienawiść.

To powinno być motto tego forum. a jak często tutaj bywa... Wiadomo

 

Ogólnie podzielam Twoje zdanie i też wychodzę z założenia, że nie ma sensu oczekiwać czegoś, do czego kobiety nie są zdolne. Postawa gdzie zawsze pytasz się w duchu "co z tego będę miał", jest całkiem zdrowa. Pragmatyczne podejscie potrafi zapobiec wielu rozczarowaniom, a przede wszystkim drastycznie ograniczyć stratę czasu na rzeczy, które z góry są skazane na porażkę. A co do poczucia moralności, kreowania wizerunku i przekonania o słuszności wyborów odsyłam do materiałów, gdzie możemy dowiedzieć się jak jest skonstruowana i do czego służy komunikacja wsród kobiet i mężczyn. Czym się różni i jakie mogą być konsekwencje braku wiedzy w tym zakresie, albo przynajmniej braku świadomości, że nasza psychika i postrzeganie świata różni się bardzo mocno.

 

Ps: Z tym z powolnym wycofywaniem się z życia forum i ograniczaniem aktywnosci, to bym się wstrzymał. Przynajmniej z takimi oświadczeniami... Było już kilku takich, co się zarzekało, a wracają jak bumerang.  

Edited by prod1gybmx
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

  

24 minuty temu, Redbad napisał:

nic o czym wcześniej nie wiedzieliśmy, a na pewno nie na tym forum.

Dokładnie. Kolega @Messer się napisał, ale Ameryki nie odkrył. W skrócie: jestem chadem więc rucham top 20-stki, bo w zasadzie to tylko do tego się one nadają - tak są spierdolone. A Ty bracie jak Chadem nie jesteś to lepiej sobie odpuść kobity i zajmij się rozwojem duchowym 😂

  • Like 2
  • Thanks 2
  • Haha 4
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, NoName napisał:

Dokładnie. Kolega @Messer się napisał, ale Ameryki nie odkrył. W skrócie: jestem chadem więc rucham top 20-stki, bo w zasadzie to tylko do tego się one nadają - tak są spierdolone. A Ty bracie jak Chadem nie jesteś to lepiej sobie odpuść kobity i zajmij się rozwojem duchowym 😂

Myślisz, że taktyczna zagrywka na wyeliminowanie ewentualnej konkurencji? :D

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

O ile sam nigdy takich problemów nie miałem - bo i nigdy spraw damsko-męskich nie traktowałem poważnie - to muszę się zgodzić, że młode kobiety są zepsute, próżne, zapatrzone w siebie i przepełnione wiarą, że wszystko im się należy. Oczywiście są też ułożone panny, i nawet jeżeli skrycie pragną, aby ktoś je ostro zerżnął - to co w tym złego/dziwnego? Wszyscy mamy jakieś pragnienia i każdy z nas potrzebuje dobrego seksu - w mniejszym lub większym natężeniu.

Natomiast najbardziej martwi mnie to, że chłopcy niewieścieją - a tu trzeba mieć w sobie coś z łobuza, wariata, czy nawet prostego chłopa, który na jej fochy machnie ręką i powie "a idź w chuj, kobieto".

Kobiety są rozpuszczone, a chłopcy zahukani. I ta dychotomia jest najbardziej niepokojąca.

Oczywiście wszystko uogólniam, ale inaczej nie da się opisać tendencji.

Edited by zychu
  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Messer napisał:

Dla otoczenia pani himalajka to idealny materiał na żonę. Wierna. Kochająca. Dokładająca się do wspólnych zakupów. Cicha. Dla mnie? Miłośniczka BDSM, która uwielbia być zdominowana i wzięta jak własność z dużą szczyptą bólu, wręcz zeszmaconą. Po wszystkim wraca do swojego otoczenia nadal być grzeczną, uległą i posłuszną, cudowną istotą, gdzie nikomu z jej otoczenia nawet przez głowę nie przechodzi z kim realnie ma do czynienia.

To jest doskonały opis hipokryzji i dwulicowości Kobiet. Dzięki Messer.

Byłem na studiach, gdzie większość to Studentki, więc sobie napatrzyłem na różne kobiece zachowania

i różne rzeczy słyszałem,

 

Link to post
Share on other sites

100% racji. Nie ma co się dla tych atencjuszek i dziw..k starać i narabiać po łokcie. Tak czy inaczej nie będzie wdzięczna i nie podziękuje.

 

Szkoda czasu na stałe związki.  Przede wszystkim szkoda kasy i nerwów. 

Link to post
Share on other sites

Kobiety kiedyś czyli 10-15 lat temu (jak wtedy mialem duzo wiecej doswiadczen w tej materii, ten sam kontekst, ich wiek w tym samym przedziale) robiły/zachowywały się w podobny sposób. Czyli na przyklad zdrada nie była czymś niezwykłym, po prostu obecnie jest to bardziej widoczne zjawisko. Nikt sie z tym tak nie kryje. To samo dotyczylo propozycji seksualnych czy ich formy. I innych hedonistycznych praktyk. Moze nie byly tak zepsute, ale ja z perspektywy goscia, ktory absolutnie nie mial wtedy problemu z kobietami moglem tego po prostu nie dostrzegac.

 

Jezeli jestes dobrze ogarnietym zawodnikiem, lacznie z rzeczami, na ktore nie miales wplywu. Czyli jak to autor napisal twarzowe, wzrost, inteligencja. Do tego dolozysz prace nad soba tj. sylwetka, psychika, zasoby, zdrowy tryb zycia, ogolny look, doswiadczenie w relacjach interpersonalnych, umiejetnosc ich nawiazywania i prowadzenia. No i oczywiscie korzystanie z zycia na wszystkie mozliwe sposoby. To te cale historie sa zadnym problemem. Poniewaz masz wiele opcji. I Twoje zycie to bajka.


Relacje z kobietami, nawet dlugotrwale, ale ktore nie kieruja Cie w strone potomstwa i zalozenia tak zwanej rodziny nie sa niczym groznym. Zawsze znajdziesz sobie inna opcje, a majac inna opcje nie musisz bawic sie w zadne gierki. Bo nie masz cisnienia, tak jak kobiety nie maja, one sie nie boja bo zawsze sie znajdzie ktos na Twoje miejsce.

 

Relacje z kobietami, dlugotrwale, ktore kieruja Cie w strone potomstwa i zalozenia rodziny. Musisz byc silny finansowo i miec swiadomosc konsekwencji prawnych. I juz na wstepie te kwestie uregulowac jak najbardziej swiadomie. I zabezpieczyc sie jak tylko sie da. Nawet jak cos pojdzie nie tak, to jedyne co jest potrzebne to silna psychika, zeby nie dac sie zlamac. Kasa zalatwi reszte. A jak chciales miec potomka, to bedziesz go miec, tak czy siak. Nawet w najgorszym scenariuszu, on juz teoretycznie sie urodzil.

 

Oczywiscie odnosze sie do fragmentu w rzeczywistosci w ktorej umiescil historie autor. To tak w duzym skrocie.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now
  • Similar Content

    • By Garrett
      Wiecie o co mi chodzi? Pewnie też tak macie, że pewne utwory przywołują w was dawne wspomnienia i pewien "klimat" czasów, gdy po raz pierwszy ich słuchaliście.
      Ja ostatnio lubię wracać w ten sposób do wiosny/lata 2019. Wszystko było wtedy inne, normalne... Albo do jesieni 2017, czasów gdy odkryłem forum i red pill.
       
      Do jakich czasów lubicie wracać w ten sposób??
    • By deleteduser69
      O co mi chodzi, otóż ostatnio po rozmowach doszłam do wniosku, że wiele ludzi (chcąc nie chcąc) robi w życiu dokładnie to samo, żyje tak jak ich rodzice (jeden z rodziców) i to niezależnie od tego czy dorastali w podobnych warunkach, niezależnie nawet od wychowania. Zaczęłam myśleć o swoim życiu i tak, ja tak samo jak mama byłam nieśmiała i wolno się rozkręcam, ona identyko zaczynała od wielkiej nieśmiałości, potem zrobiła się waleczna i miała gdzieś co sobie ludzie pomyślą, aż do tego że np. po odejściu z pracy wywalczyła sobie wysoki bonus pieniężny na odchodne (groźbami xD). I właśnie pod wpływem tych rozmów przypomniałam sobie jak mi mówiła, że była nieśmiała jak ja i z czasem po prostu zaczęła mieć wyjebkę. Co do taty to nie wiem, jego życiorys przed założeniem rodziny jest dla mnie tajemnicą.
       
      Pytanie moje do Was, bądźcie szczery - Wy też powielacie w życiu schematy rodzica/ów? I to tak identyko i niezależnie od innych rzeczy? Jak to u Was jest? Czy geny są determinujące, a cała reszta to tylko jakieś szlify?
    • By maggienovak
      Ograniczam aktywność na forum w postaci zmniejszenia ilości postów, komentarzy.
      Oczywiście z chęcią będę czytać wpisy, które będą warte (subiektywnie rzecz ujmując) uwagi i "przycupnięcia" na moment.
      Mam sentyment do tego forum, choć moje poglądy nie są całkowicie spójne z filozofią popularyzowaną w tej przestrzeni.
      Podzielę się się z Wami jakie małe zmiany u mnie nastąpiły.

      1. Wracam do roli gospodyni.
      Pisałam o tym, że wśród znajomych byłam znana jako "u Gosi się dobrze zje i napije". Bardzo obraziłam się na ten wizerunek. Dosłownie obraziłam.
      Od dwóch lat moje spotkania ze znajomymi sprowadziły się do ilości 0. Wkurzało mnie to, że męskie grono znajomych widziało we mnie wyłącznie taką śmiszną znajomą ze wsi, która jest chodzącą orkiestrą. Od dwóch miesięcy praktycznie mężowi nie gotowałam, bo również w domu strzeliłam focha na tę rolę (również to zachowanie było dyktowane chęcią wskrzeszenia w mężu jakiegokolwiek innego zainteresowania mną, niż żona, kucharka).
      Przez koronaświrusa prawie dwa miesiące spędziłam na wsi, codziennie gotowałam, wróciłam do zajęć w ogrodzie. Z powrotem to polubiłam. Chyba po prostu to "moje".
      Takie mam po predyspozycje, idzie mi gotowanie, kwiotki mi rosną i tyle.
      Planuję wrócić do domowych biesiad, których to będę organizatorem.

      2. Ja jako kobieta.
      Tu jeszcze w ciul roboty. Taki plus, że psycholog uzmysłowiła mi oczywiste rzeczy :
      Po prostu muszę wybrać : albo całą uwagę, kasę, wręcz większość czasu poświęcam na wyrobienie wyglądu z obecnego kanonu piękna albo poświęcam kasę, uwagę, czas na moje cele (w tym przypadku można jedynie prowadzić skromne codzienne dbanie o siebie, a odpierdalanie się na bóstwo trzeba zostawić na kilka razy w roku). Tym bardziej mam takie usposobienie, które no cóż, nie wzbudza tsunami pożądania u mężczyzn.
      Raczej nie będę na co dzień zrobioną Kardashianką, która ogarnia pracę na wsi, dom, pracę na etat, robienie studiów, a w przyszłości dzieciaki.
      Wiem, że w moim przypadku wszystko się rozbija o poczucie własnej wartości.

      3. Seks.
      Jest przynajmniej 2 razy w miesiącu. Dzięki Bogu libido mi spadło, to się tak nie męczę przy takiej częstotliwości. Godzę się z faktem, że mąż chyba tak po prostu ma. No cóż, nie chce tak "czerpać ze źródełka" to trudno. Jego problem. Być może kiedyś będę miała fajny seks, a może nawet somewhere else.

      4. Forum a życie/rzeczywistość.
      Kilka wpisów kiedyś mnie naprawdę dotknęło. Wyrobiłam sobie złotą zasady interpretacji tego, co tutaj przeczytam :
      1) jestem dorosła, więc dlaczego czyiś komentarz ma wpływać na moje samopoczucie?!
      2) są tutaj różni ludzie, którzy przeszli różne rzeczy, mają prawo na subiektywizm
      3) to forum jest z założenia dla facetów, więc mogą oni tutaj wypisywać co chcą (oczywiście w ramach regulaminu)
      4) skoro jestem wierna mężowi, ma seksik, obiad, mój śmiech, to co mnie tutaj powinno zaboleć?
      5) to tylko przestrzeń internetowa, która nijak powinna wpływać na moje życie. Nie czerpię zysków, nie buduję wizerunku/marki w necie, więc jak to może wpływać na moje życie?

      Dzięki tej stronie poznałam fajnych ludzi, którzy pomogli ogarnąć swój łeb, była bezinteresowna pomoc w postaci rozmów.
      Mi pozostaje robić swoje.

      Pozdrawiam
      Gosia
    • By Reedson
      Witam, jestem już na forum sporo czasu, ale do tej pory jakiegoś poważnego tematu odnośnie tego jak tu trafiłem i co skłoniło mnie, by zostać jeszcze nie napisałem. Zbliża się koniec roku i chciałbym się Wam drodzy bracia wygadać, wyżalić, zapytać o zdanie, o radę. 
      Na początek opiszę trochę siebie, później przejdę do części właściwej tematu.
      Lat 26, wykształcenie średnie, praca ~3,5k pln, na miejscu (mieszkam na małej wiosce). Doświadczenie z kobietami? Słabo, w wieku 14-18 lat było bardzo dobrze, należałem do "ekipy", kręciło się sporo dziewczyn, spanie po namiotach i całonocne wizyty u nich, ale wtedy wmawiałem sobie, że jestem za młody na coś więcej niż jakieś macanie, czy o zgrozo, związek. Po pójściu do szkoły średniej powoli stare znajomości się urywały, klasa męska, kobiet brak. 
      Po skończeniu technikum poszedłem na studia, na które nie chciałem tak naprawdę iść, ale "wszyscy" szli na studia, więc ja też poszedłem... Kierunek - informatyka z wydziale matematyki. Było mi ciężko, bo zawsze z przedmiotami ścisłymi miałem problem. Po 3 semestrze odpuściłem i poszedłem do pracy za minimalną krajową z dojazdem który zajmował mi ponad godzinę w jedną stronę (autobusem firmowym). Przepracowałem tam 3 lata, oczywiście po paru miesiącach moja stawka szła dosyć szybko do góry, ale przez dojazd z pracy zrezygnowałem, bo wstawanie o 4 i wracanie o 16 mnie dobijało. Teraz, od 1,5 roku mam pracę na miejscu za te same pieniądze. Jak spędzałem czas w tych latach? 22-24 spędziłem na graniu w gry, sporadyczne wyjścia z paroma kumplami których miałem. Szczerze? Byłem szczęśliwy mając tak chujowe życie.
      Dodam, że z wieku 18 lat pojawił się na mojej mordzie trądzik, z którym nie mogłem wygrać aż do 23 roku życia. To bardzo obniżyło moją samoocenę. Do tego doszło jakieś 20kg nadwagi.
      Aż pewnego dnia poznałem JĄ w jednej z gier mmo w które grałem. Dziewczyna w moim wieku, taka 5/10, inteligenta, nawet bardzo, po studiach drugiego stopnia. Szybko zaczęliśmy ze sobą pisać, rozmawiać na discordzie. Pierwsze spotkanie było w gronie 4 osób u niej w mieście, 2 tygodnie później pojechałem już spotkać się we 2, kino, kawa. Dzieliło nas jakieś 90km. Trzecie spotkanie było już u mnie, przyjechała na noc. Jako że byłem białym rycerzem, porządnym facetem, a ona dosyć szybko po poznaniu mnie oznajmiła, że nie lubi seksu to do niczego nie doszło  
       
      Wcześniej była tylko w jednym dwuletnim związku z jakimś kolesiem zza granicy, również poznanym w grze. Nigdy wcześniej nie miała orgazmu, po kilku spotkaniach udało mi się ją doprowadzić do szczytowania, tydzień później był nasz pierwszy raz (jej ze mną a mój w ogóle w życiu). Chyba nie muszę mówić, że było słabo a później nie doprowadziłem jej do orgazmu nawet manualnie i była obraza. I UWAGA, było to jakieś 1,5 miesiąca odkąd "oficjalnie" byliśmy razem i to był jedyny raz kiedy uprawialiśmy seks 😂 Tak, teraz jest czas na pośmianie się ze mnie, sam się z tego śmieję, także śmiało  
      Później tylko usta i ręce (z mojej strony) i tylko rączki z jej  Czasami dawałem jej kilka orgazmów jednego dnia a ona z łaski swojej zwaliła mi konia pod prysznicem i tyle^^ 
      Przez cały okres tego "związku" byłem na każde jej zawołanie, dziś wiem, że oblałem MASĘ, chyba wszystkie shit testy jakie mi robiła. Najlepszy?
      Mówi, że jej znajomy zaprosił ją na wesele jako osobę towarzyszącą, ale raczej odmówi. Ja na to "dlaczego? biedak nie będzie miał z kim iść" 🤣 3 tygodnie później mówi mi, że jednak z nim pójdzie, bo się jej żalił, że faktycznie nie ma z kim iść a do wesela tydzień, chyba, że będę miał coś przeciwko. No i oczywiście miałem, choć ten tekst wyżej odebrała jako przyzwolenie i wcale się jej nie dziwię. Musiała wszystko odkręcić. Później sama mówiła mi, że od razu powinienem po prostu powiedzieć, że jej nie puszczę i byłby koniec tematu...
       
      No i tak trwaliśmy aż do września, wtedy to napisała mi, że powinniśmy się rozstać, że nie ma "tego czegoś". Ja oczywiście płacz, błaganie o powrót, rozmowa, zgodziła się. Było jeszcze gorzej, w okresie od września do końca listopada widzieliśmy się 2 razy. No i pod koniec listopada w wyniku małej sprzeczki znów napisała mi, że to nie ma sensu i to koniec. Jak zareagowałem to się pewnie domyślacie. Była to sobota rano, od razu chciałem do niej jechać, ale mi zabroniła bo jej nie będzie. Pojechałem w niedziele, 90km oddać jej dwie rzeczy i się pożegnać. Nawet mnie nie wpuściła do domu, tylko weszła mi do auta i dała mi jakieś 5min, bo spieszyła się na zakupy do biedronki  
      Byłem totalnie rozbity, zapłakany, upokorzony. Chciała dalej się ze mną "przyjaźnić" i "grać razem w gry" (tak to ujęła). Oczywiście się zgodziłem. Wszystko to miało miejsce na początku grudnia 2018 i trwało do wczoraj. Wczoraj wieczorem chwilę z nią pogadałem na discordzie o pierdołach. Ale coś mnie tknęło i późnym wieczorem poblokowałem ją wszędzie. Tylko nasz wspólny znajomy napisał mi, że chciałaby wiedzieć dlaczego. Napisałem tylko, że tak będzie dla mnie lepiej.
      Pierwszy miesiąc po rozstaniu to była katorga. Wszędzie wysyłała zdjęcia jak to wychodzi na lody, na łyżwy, wiedziała, że to widzę i że to mnie kurewsko boli, bo właśnie w te miejsca chciałem ją wyciągnąć przez ostatnie tygodnie, ale jej się nie chciało  Na początku 2019 napisałem jej elaborat jak ja to jej dziękuję za wszystko, że ją przepraszam i masę innych upokarzających mnie bzdetów.
      Pod koniec stycznia trafiłem na kanał Demasty na youtube, chwilę później na to forum, za co jestem cholernie wdzięczny. 
       
      Jak wyglądał rok 2019? Od lutego poszedłem na siłownię, czerpałem wiedzę z forum, przeczytałem kilka książek (wcześniej praktycznie nic nie czytałem), zrobiłem formę życia (krata na brzuchu, odkryłem, że mam całkiem dobrą genetykę do sylwetki), ogarnąłem zarost, ubranie. Myślę, że z otyłego gościa 4/10 zrobił się ze mnie 7/10. Kupiłem na wiosnę całkiem niezły samochód z segmentu D w najnowszej budzie... To był dobry rok, czuję, że posunąłem się do przodu.
      Jednak mam ogromny problem. Nie potrafię się z niczego tak szczerze cieszyć. Odkąd się z nią rozstałem, przykładowo oglądanie seriali czy granie w gry mnie nie wciąga, nie potrafię się z tego cieszyć, bo wcześniej zawsze robiłem to z nią, dzieliłem się wrażeniami, cieszyliśmy się wspólnie. Od rozstanie to wszystko jest takie... nijakie. Tak samo z tym ogarnianiem siebie. Chyba sam siebie oszukuję, że robiłem to dla siebie a nie dlatego, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. 
      Chyba nie muszę mówić, że przez ten cały okres ją "stalkowałem". Sprawdzanie z kim grała, co robi, jakieś wchodzenie na jej fb... Od wczoraj koniec z tym, jest wszędzie zablokowana. I wróciły ten wszystkie beznadziejne uczucia. 
      Największym problemem jest chyba to, że czuję się cholernie samotny. Nie mam z kim pogadać. Z rodzicami od zawsze miałem słaby kontakt (mimo tego, że wychowali mnie dobrze, normalna rodzina), nawet internetowi znajomi mają dziewczyny, znajomych i w dni takie jak np. okres świąteczny przeważnie zostaje sam. 
       
      I tu pojawia się moja ogromna chęć wejścia w związek, mimo wiedzy zaczerpniętej z forum jestem cholernie zdesperowany, a to z kolei prowadzi do stresu i traktowania każdej kobiety z którą się umówię jak bóstwo...
      Parę tygodni temu założyłem konta na tinderze, badoo... Nie powiem, odzew całkiem spory, przeważnie laski odpisywały, ale albo traciły zainteresowanie po kilku wiadomościach (bo jestem nudziarzem i nie potrafię flirtować), albo dochodziło do jednego spotkania na którym byłem cholernie spięty i na jednym spotkaniu się kończyło. 
       
      Bardzo chaotyczny post, jeśli ktoś przebrnął przez ten bełkot to dziękuję.
      Bracia, co robić? Chciałbym odzyskać życie towarzyskie przede wszystkim. Mieć się do kogo odezwać. Cieszyć się z życia, być wyluzowanym. W kontaktach z kobietami, atrakcyjny wygląd mi kompletnie nic nie daję, bo tracę dobre wrażenie po wymianie kilku zdań. Wiem, że kobiety czują ode mnie słabość charakteru, brak pewności siebie, ale nie wiem jak się w końcu kurwa ogarnąć. 
      Jeśli ktoś chciałby o coś dopytać to śmiało. 
       
    • By Ksanti
      Zainspirowany wątkiem @Zły_Człowiek na temat IT postanowiłem stworzyć temat alternatywny. Słowem wstępu o mojej sytuacji dla szerszego kontekstu. Nie ukrywam, że sam jestem na etapie poszukiwań entry level job w IT. Ogólnie mam na koncie swoje mini traumy związane z pracą czy jej poszukiwaniami. Przykładowo nabyłem awersji do dzwonienia przez doświadczenia z call center. Tak samo powiedziałam sobie, że nigdy więcej praca związana ze sprzedażą czy "doradztwem" (tym bardziej na telefon). Co do IT do tej pory byłem na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Na jednej zrobili chamski i niezapowiedziany grupowy assesment centre. Byłem jedną z najmniej wygadanych osób na ok. kilkanaście w pomieszczeniu. Co trochę wywierało na mnie presję i sprawiało, że czułem się kijowo i jako gorszy kandydat. Mimo, że miałem większą wiedzę od co najmniej połowy zgromadzonych. Na rozmowie z drugiej firmy się wyłożyłem na zagadnieniach front endowych. Mało co było pytań odnośnie tego co wpisałem w CV i miałem wiedzę. Stąd w zasadzie stało się to co nieuniknione i na sporo pytań nie wiedziałem co odpowiedzieć. Nie były to jakieś trudne rzeczy ale też były pytania z dupy na których kompletnie się zawiesiłem. Z częścią miałem styczność ale zapomniałem nazwy albo nie skojarzyłem od razu o co chodzi. Podszedłem do tego na luzie z racji wyjazdu bo i tak byłem nastawiony na nie. Jednak poprosiłem o feedback za ten tydzień aby mieć jasność czy mogę wyjechać czy nie. Dobrze, że zamówiłem bilety wbrew temu bo feedbacku i tak się nie doczekałem mimo, ze o to poprosiłem po rozmowie. Jednak po tej całej rozmowie przez 2 dni czułem się zgnojony. Z mowy ciała rekruterów odebrałem ich zażenowanie coś na zasadzie "że jak ja mogę takich rzeczy nie wiedzieć". To tak jak na klasówce w szkole. Możesz być gościem, który na ostatnią chwilę się uczył tylko jednego zagadnienia byleby zdać na 2. Okazuje się, że wszystkie pytania były tylko z tego zagadnień, więc dostał 5. Możesz też być tym drugim który ogarniał cały materiał, ale nie wiedział tych rzeczy z jednego zagadnienia i nie zdaje. W dodatku nauczycielka krzywo popatrzy z pogardą a szansa na poprawę (znaczy inne rekrutacje) są raz na ruski rok. Mniej więcej tak to widzę. Trochę się wkur.. bo byłem dobrze przygotowany z tego co wpisałem w CV i kurła tak do każdej rozmowy się przygotowywać 2 dni a tu pytania są inne i wysiłek oraz nerwy psu w dupę. A emocji i nerwów nie da się wyłączyć. 
      Teraz w trakcie roku akademickiego mogę mieć problemy z pełnym etatem a rzadko widywałem ogłoszenia na część. Nawiasem mówiąc na zachodzie rynek pracy dla juniorów jest taki sam.
      Oczywiście będę walczył dalej jak wrócę do Polski od września. Nie mogę się poddać bo zbyt wiele poświęciłem aby teraz odpuścić.
      Nie mniej jednak...
       
      Druga część tego postu zainspirowana przez wpis @Carl93m
      Co do opłacalności w innych branżach może być podobnie trudno...
       
      Kiełkują się różne myśli co gdyby się nie udało. Albo, że nie jest to praca na całe życie. Bo dla większości po 40-stce jak mają już stopień seniora IT, wypala z tego co mi wiadomo. Potem łapią się różnych zawodów czy przechodzą na programistyczną emeryturę prowadząc kursy programowania. Tak jak wspomniałem na razie nie myślę aby iść inną ścieżką aczkolwiek nie będąc naiwnym wiem, że praca w IT to nie jest dobra perspektywa na całe życie. Nie wierzę w te bajki, że praca to powinna być tylko dla pasjonatów, bo tak to by prawie nikt nie pracował. Zależy mi na stabilnym zawodzie i odłożeniu pieniędzy na jakąś inwestycje czy biznes na boku. A jak coś nie wyjdzie to zawsze mam tą pracę, no wiadomo o co chodzi... Długo analizowałem sytuacje rynkową w Polsce jak i lokalnie i nie widzę lepszych alternatyw dla mnie od IT. Do pracy fizycznej się nie nadaje chociażby z tego względu, że nie mam postury chłopa, psychiki bezwzględnie odpornej na Januszostwo czy końskiego zdrowia. Do prac społecznych gdzie ważny jest kontakt z ludźmi podobnie. 
       
      Myślę, że temat będzie przydatny nie tylko dla mnie.
       
      Upraszczając pytanie - w jaki zawód warto iść (alternatywa na przyszłość lub w razie w) aby:
      - zarobki były przyzwoite (starcza na życie i "dobra konsumpcyjne" - np. te minimum 6000 zł netto (w PL))
      - nie wymagał krzepy i wytrzymałości
      - nie narażał ucięciem np. ręki
      - ani poważnym uszkodzeniem zdrowia
      - nie był stresogenny i społeczny (np. nie handlowiec, nie call center, doradca, sprzedawca w galerii handlowej, kasjer itp.)
      - nie wymagał 2-3 lat na wejście w branżę
       
      Takie przykładowe zawody jakie mi przychodzą na szybko do głowy to:
      - magazynier/ operator wózka widłowego (za granicą - zarobki/ warunki pracy)
      - analityk seo/e-commerce
      - rzeźbiarz artysta (drewno)
      - analityk danych
      - jakieś wprowadzanie danych do systemu
      - ogrodnik (za granicą - zarobki/ warunki pracy)
       
      Jednak przyznam szczerze, że mam zerowe pojęcie o realiach wyżej wymienionych zawodów.
       
       
      Pozdro

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.