Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/08/19 in all areas

  1. 13 points
    To jest esencja. Gdyby partnerki w ramach związków stosowały powyższe w praktyce , wszystkie dziwki pozdychałyby z głodu grzebiąc po śmietnikach.
  2. 10 points
  3. 9 points
  4. 8 points
  5. 8 points
    Still, nie zaruchałeś wczoraj czy co? W dzień wolny o 7 rano zaczynasz kazanie. Coś jest nie tak... 😂
  6. 7 points
    To był tylko szorstki żart przed chłopakami, niestety Twoim kosztem. Nie wiem czy potrafisz, ale moi synowi nie bali się mi dowalić celną ripostą że czasami ością w gardle mi to stanęło. Pozwalałem im na to ponieważ mówili prawdę na mój temat i byłbym bucem gdybym się obrażał. Ogólnie mój młody kolego z tego co piszesz nie masz źle, dzięki staremu pniesz się do góry finansowo, jednocześnie zdobywając doświadczenie w zawodzie i prowadzeniu firmy, którą być może przejmiesz, ale to za 10 lat, bo na razie Twój stary ciężko pracował na to co ma i nie odda Ci tego dopóki nie będzie Ciebie pewien. Dzięki niemu zarabiasz jak zarabiasz. Teraz będę brutalny, ale czasami tak trzeba: Jak Ci nie pasuje to wypierdalaj i idź na swoje! Wtedy będziesz miał okazję się wykazać, być nie zależny i samodzielny. Marudzisz jak baba na swojego chłopa, która nie docenia tego co od niego dostała. Za Twoim sukcesem, który być może kiedyś osiągniesz zawsze będzie stał Twój ojciec, który stara się wychować Cię na mężczyznę, Ty tego nie widzisz ja tak. Zachowuje się w sposób jaki opisałeś ponieważ całe życie tyrał w budowlance gdzie trzeba mieć jaja, przebicie i nie pierdolić się w tańcu. Oczekujesz konwenansów od człowieka który tego nie potrafi. On umyślnie hoduje na tobie grubą skórę bo wie że życie to nie je bajka i chce Cię uodpornić na wszystkie przeciwności które czekają Cię w życiu. Alkoholik powiadasz, no tak, dwa piwka to tragedia, a w wekendy to wóda i to do bólu. Całe życie w budowlance i nie ma prawa do co tygodniowego resetu? A jak by ojciec powiedział: Nie pasuje wam moje chlanie to wypierdalać, wyprowadzam się! Wtedy fajnie by było? Mieli byście z matką spokój od alkoholika, a Ty poszedł byś zapierdalać za najniższą krajową, ale byście byli szczęśliwi bo ojciec 'alkoholik" daleko. Hahaha, (śmiech przez łzy). Dobra dość @la tormenta, nie będę Ci dłużej pierdolił, będziesz starszy to zrozumiesz o czym piszę. W/g nicka powinieneś być przebojowy, ale na razie to ja widzę kupę rozmazaną na papierze a nie huragan. Przestań biadolić, weź jaja w garść i zacznij wspierać ojca, bo to dzięki niemu będziesz kiedyś kimś, a on Cię kocha, uwierz mi. Ps. Odnośnie wenezuelki, to spójrz na ten związek obiektywnie, zastanów się dlaczego ona chce być z Tobą, poprzez pryzmat tego że baby nigdy nas nie kochają jako osoby, mężczyzny. One kochają co innego. Podchodź do niej z rezerwą, później mniej będzie bolało. Pozdro Bracie, i nic do Ciebie osobiście. Po prostu nie toleruję płaczków.
  7. 7 points
    Pozwoliłem sobie nagrać o tym artykule audycję: https://samiectv.com/2019/12/08/bajki-ekspertow-dla-doroslych-strefasamca-pl/
  8. 7 points
    To jeszcze jedna metoda perswazji podświadomej, żeby mężczyzn zaprząc do zarabiania kasy i oddawania jej kobietom. Same przecież nie zarobią na to wszystko czego potrzebują. Osobiście sprawdziłem obie opcje z artykułu i zdecydowanie preferuję prostytutki.
  9. 7 points
    Głupio radzisz. Sugerujesz rozwód za porozumieniem stron, a jak się będzie staeiać, to zbieranie dowodów. W takim scanariuszu to za póżno, pozamiatane i po ptokach. A autorowi temstu mogę porsdzić co nsstępuje: 1. Padłeś ofiarą tego samego schematu, co wieeelu facetów przed tobą. Okłamano Cię wmawiając, że ślub, rodzina, stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa to jest to, co musisz kobiecie zapewnić i wtedy jest szczęście, ona kocha i jest słodko. To niesety tak nie działa. Pani ma co chciała (bo jej też to wmówiono) i podświadomie przestałeś być dla niej atrakcyjny. 2. Wszytsko co będziesz robić w tym temacie rób na chłodno i na spokojnie. 10 lat jesteś w tym, teraz nigdzie się nie spiesz. 3. Żeby zrozumieć swoją sytuację przekop to forum. Możesz też kupić ebooki na ten temat. W przeciwieństwie do kolegi nie sugetuję od razu rozwodu, ale zalecam, zebyś miał wiedzę w tematach prawnych i ogólnych z zakresu psuchologii związków etc. Przeczytaj "Poradnik Rozwodowy" i "Brudną grę". Ta druga książka jest żebyś był wyczulony na kobiece gierki i nie padł ofiarą. Ta pierwsza książka jest po to, żebyś wiedział jak to ratować, albo jak ratować co się da, jeśli małżeństwo się rozpadnie. 4. Jeśli nie ma seksu w związku, to jest bardzo zły sygnał. Jeśli nic nie zrobisz, to się rozpadnie, a Ty przejdziesz orzez piekło. 5. Nie ufaj żonie. Nie daj po sobie tego poznać, nie traktuj jej inaczej niż zwykle, ale bezpiecznie jest założyć że może już mieć kogoś na boku. Czytaj o tym na co zwrócić uwagę w jej zachowaniu i jak to sprawdzić. Wszytsko na spokojnie i chłodno. 6. Chcesz być znów atrakcyjny dla żony, to musi się czuć niepewnie. Nie możesz być misiem kanapowym, co po powrocie z pracy w kapcioszkkaxh przysypia na kanapie i rośnie mu brzuch. Jak? Musisz zadbać o siebie. Masz chodzi" dobrze ubrany, dobrze ostrzyżony, elegancki, nawet jak idziesz do roboty czy jakieś bzdury załatwiać. Dieta, siłownia. Do tego masz mieć czas tylko dla siebie. Siłownia po pracy, piwo z kumplem na przykład. Nie szukaj dupy na boku, bo to Cię zniszczy (prawne konsekwencje będą straszne i dla sądu nie będzie tłumaczenia, ze żona nie daje od pol roku). Ale miej czas dla siebie, miej sprawy bez niej i zacznij o siebie dbać. Co się wtedy stanie? Scenariusze są dwa 1. Będzie miała kompletnie wyjebane i w ogóle nie zrobi to wrażenia. To zazwyczaj oznacza, ze jest po malzenstwie. Wtedy szukaj rozsądnie dodowów zdrady i zabezpiecz się na okoliczosc rozwodu. 2. W swojej głowie pani zacznie snuć scenariusze "dba o siebie, później z pracy wraca, wychodzi z kumplem, pewnie dupa na boku" Będzie faza awantur i fochów, a potem pani nakarmiona emocjamj uruchomi seks, bo sie poczuje zagrożona. Zaznaczam przy tym, ze opcja druga wcale nie oznacza, ze zona byla i jest Ci wierna. 3. Jesli zdarzy się tak, ze nagle nie z tego ni z owego znów będzie seks, a potem cudowna nowina "będzie dzidia" - weź pod uwagę możliwosc, ze nie ty bedziesz ojcem i zorientuj się w temacie testów na ojcostwo. Ale WSZYSTKO NA CHŁODNO, BEZ EMOCJI I SPOKOJNIE. Trzeba Ci wiedzieć, że żona ma nad Tobą dużą przewagę i nawet jeśli Cię zdradza, albo rozwala małżeństwo to prawo i tak zabezpiecza jej ineresy kosztem twoich. Jeśli natomiast coś spieprzysz, zrobisz skok w bok, albo dasz się sprowokować w jakiś sposób- stracisz wszytsko w majestacie prawa. Uzbrój się w wiedzę, solidnie zadbaj o siebie, miej czas na swoje sprawy bez wstępu do nich żony, nie zrób nic głupiego i obserwuj uważnie reakcje. powodzenia! Taki musisz się stać na prawdę. Sam dla siebie i dla dzieci. Bhć może i dla żony i małżeństwa. Myśl o nich. Na tym się skup. Niech motywacją do pracy nad sobą i zachowania chłodnego spokoju będą dzieci. Jeśli zrobisz skok w bok, spieorzysz coś, stracisz dzieci. Właśnie tym też się kieruj przyglądając się baczniej zachowaniem żony. Jeślj jesteś zdradzany, wykryj to i na spokojnje zabezpiecz dowody. Zadnej złości, żadnej awantury. Jak nie zgromafzisz i nie zabezpieczysz haków- stracisz dzieci. Ja bym się zainteresował na Twoim miejscu dyskretnie: gdzie bywa, ze wraca pijana. Z kim pije, co robi kiedy ma czas dla siebie. Jak zabbasz o siebie, zabezpieczysz dzieci i siebie samego to też będziesz miał. Czy z tą kobietą czy nie to osobna sprawa, ale grunt, że nie mozesz sobie pozwolić tersz na nic głupiego. W obecnym stanie nie jest dla Ciebie wskazane, żebyś chodził z nabitym rewolwerem i myślał kutasem. Nofap jest dobry i wskazany, ale jest dla stabilnych gości w stabilnej sytuacji. Tobie może zaszkodzić. Niejeden facet któremu żona nje dawała przegrał życie, bo ulżył sobie z koleżanką, albo obcą kobietą i dał się złapać/była to prowokaxja zorganizowana przez żonę na cele rozowdu.
  10. 6 points
    Kobieta przeprasza. Beka. Co tam mordko wczoraj sobota coś białego nie wyjechało?
  11. 6 points
    Nie ma seksu bo ona nie musi już. Po co? Jesteś uwiązany ślubem, robisz na rodzinę - to są twoje role. Może i jej się tam chce ale niekoniecznie z tobą. Wiesz kiedy się jej zachce? Gdy zobaczy, że na poważnie odchodzisz i zabierasz majątek obecny i przyszły, zabierasz swoją energię i swój czas wkładany w dom i rodzinę. No chyba, że ma na horyzoncie innego tyraj misia - wtedy możesz sobie odchodzić.
  12. 5 points
    Witam Was po długiej przerwie, musiałem się zająć swoimi (ciężkimi) sprawami. W związku ze sporym zainteresowaniem moim tematem: Chciałbym jeszcze coś skrobnąć o damskich manipulacjach, które dotykają nas wszystkich. Temat teoretycznie też dotyczy gierek, ale jest na tyle rozległy, że warto poświęcić mu trochę miejsca i słów. Dzisiaj chciałem opowiedzieć o pewnej powszechnej patologii kobiecego zachowania wobec mężczyzny, bardzo nieuczciwego i krzywdzącego. Również wspomnimy o błędach, jakie przeciętny Kowalski popełnia w obliczu takiego traktowania. "Pull away", czyli odciągnięcie. "Downgrade" (lub "downplaying") to degradacja. Te dwa tematy są bardzo podobne, ale występują zazwyczaj w tej kolejności, którą opisałem. Czy znasz sytuację, że spotykasz się z kobietą tydzień/miesiąc/rok, wszystko jest pięknie (może z małymi zgrzytami) i z dnia na dzień coś jest nie tak? Była wobec Ciebie niby uczciwa, niby się starała, słodziła, pisała, obiecywała, a potem stop? Myślisz o swoim zachowaniu - nie zauważyłeś tu błędu? Ani nie latałeś za nią jak piesek, za to starałeś się ile mogłeś, inwestowałeś ile trzeba było? Więc o co do cholery chodzi?! "Pull away" to zachowanie, które ma wiele znaczeń. Kobieta z dnia na dzień ochładza relację. Zaczyna powoli wykluczać mężczyznę ze swojego życia. Niby pisze dalej, ale sama już coraz rzadziej się odzywa. Miłych słówek jest coraz mniej. Na spotkania nie ma czasu. Staje się lekko szydercza, docina w dość niemiły sposób. Pytana, "czy coś się stało?", odpowiada "nic, wszystko jest okej! " Przeciętny mężczyzna, który doświadcza takiego zachowania, głupieje. "Przecież ona tydzień temu mówiła mi, że mnie kocha! Chciała przyszłości ze mną!". On czuje instynktownie, że "coś jest nie tak". Ten, co bardziej zna damskie gierki, sam się lekko dystansuje, licząc, że ona "kilka dni tak porobi i w końcu przestanie". A tu nic. Mija tydzień, kontakt niby jest, ona jakaś dziwnie zadowolona, ale zero jakiejkolwiek inicjatywy! Wtedy mężczyzna - przeciętny, któremu po prostu zależy na znajomości - zaczyna dobierać sobie to wszystko do głowy. "A może ja się za mało starałem?", "a może ten seks za szybko między nami wyszedł?", "a może ona myśli, że... (tutaj wpisać)?" W końcu po dwóch tygodniach takiego "Pull awaya", mężczyźnie miękną jajka - zwłaszcza, gdy wielu cyckowych alternatyw nie ma naokoło, a jeszcze Nie Daj Boże się zakochał! Dodając więc sobie odwagi Trunkiem Bogów, pisze lub dzwoni do dziewczyny. Zaczyna wyznawać, przepraszać, wypominać. Ona mu mówi "słuchaj, jesteś fajnym chłopakiem, ale...". I tak kończy się znajomość lub związek! "Downgrade" to właśnie wbijanie gwoździa w konające serce mężczyzny. Mówienie mu bolesnych (choć ładnie określonych) słów, uświadamianie mu, jak nic nie znaczącą dla niej istotą on jest. Całkowita degradacja jego męskości - niestety w wielu przypadkach skuteczna. Biały rycerz bądź mężczyzna niekontrolujący się, zacznie za tą panną gonić. Prosić ją, przepraszać, wciskać kwiaty. Wypisywać aż ta go w końcu zablokuje. Sterczeć pod jej klatką schodową aż ta mu zagrozi policją. Czemu kobieta z pozornie czułej istoty zmienia się nagle w bezduszną żmiję? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule. Głównym czynnikiem łączącym wszystkie przypadki jest kobiece EGO. Jeżeli facet nie umie rozbić tego mikroprocesora, niewiele w takim wypadku osiągnie. Odpowiem jeszcze na ewentualne pytania: 1. Po co analizujesz babskie gówniane zachowania? 2. Przecież wystarczy olać temat i poszukać kogoś innego? 3. Przecież tak jak opisałeś powyżej, zachowują się pizdusie a nie faceci? Moi drodzy, ten temat opisuję, w celu zdobywania wiedzy. Warto poznać zachowanie, z którym KAŻDY Z NAS się spotkał. Niektórzy wiedzą co to jest. Niektórzy nie. Jeden potrafi olać temat, kto inny nie. Jeden mężczyzna ma powodzenie, kilka orbiterek, kto inny, pomimo pewności siebie i samoakceptacji, nie ma wielkich szans, by wskoczyć na inną klacz. Ktoś może zwyczajnie się zakochał? Ten temat jest po to, aby rozjaśnić pewne wątpliwości, umieć się pogodzić z rozstaniem, bądź mu zaradzić. Jeden mój kumpel ma podejście "jak baba zaczyna gierki to ją olewam!" w efekcie od 5ciu lat jest kawalerem i jeździ wyłącznie na Roksy Jakie są przyczyny "Pull away" i "Downgrade"? 1. Ona chce z Tobą zerwać 2. Ona się Tobą zabawiła i chce wyjść z twarzą 3. Nie wie czego chce, szuka melodramatu i płaczu 4. Chce Cię urobić, ugrać coś 5. Widzi, że wszystko zmierza do związku, więc zwleka z tym Pomijam przypadki lasek, które wprost manipulują mężczyznami. Pomijam też takie, które są szczere do bólu, same zrywają, mówią bolesne rzeczy w twarz. Również te, które z dnia na dzień olewają temat i nie odpisują/blokują. Tu chodzi o przypadki, gdy kobieta DALEJ utrzymuje z Tobą kontakt, nie daje Ci spokoju, ale ewidentnie leci w chuja. 1. Ona chce z Tobą zerwać Przyczyny mogą być różne. Może nie widzi w tobie przyszłości? Może nie podobało jej się jakieś Twoje zachowanie, ale (typowo) nie zwracała uwagi wcześniej? Może ma bolca na oku - lub gorzej - na boku? To jest najbardziej oczywista przyczyna wykonywania "Pull away" na Tobie. Każdy mężczyzna w pierwszej chwili pomyśli "ona kogoś ma, dlatego mnie olewa", jednak nie zawsze jest to przyczyną. Ale tutaj omówimy właśnie chęć zerwania z Tobą. Temat nie jest taki prosty, bo trzeba rozróżnić najpierw podstawową różnicę "jak zrywa mężczyzna, a jak kobieta" oraz "jak wygląda okres tęsknoty u mężczyzny, a jak u kobiety". 🔪 Mężczyzna najczęściej zrywa w momencie, jak ma już niewiasty dość. Chce uwalić związek i kontakt na Amen. Nieraz zwracał jej wcześniej uwagę na nieodpowiadające mu rzeczy w relacji, a że nie zobaczył poprawy - to jest już zmęczony psychicznie i chce się kobiety pozbyć. Również w przypadku, gdy zrobiła go w kakao - zdradziła itd. - mówi, nieraz w nerwach, że to KONIEC I KROPKA. Często taki facet spotka się w cztery oczy z kobietą, by powiedzieć, że to koniec, a jak nie ma możliwości - bo ta nie odbiera telefonu - po prostu jej to napisze. I potem kończy temat. 🔪 Kobieta nie zrywa uczciwie, również rzadko kiedy na żywo - woli napisać elaborat przez messenger albo sms. Ale zanim podejmie decyzję o zerwaniu, rozpoczyna "proces zrywania". Dlaczego u kobiety jest to tak złożony proces? Tutaj musimy rozwinąć temat "tęsknoty": 💔 Mężczyzna z natury (mówię statystycznie, choć są odstępstwa) jest impulsywny, chciałby mieć wszystko jak najszybciej. Mężczyzna myśli prosto. Naprawia auto? Myśli o naprawie auta. Kocha kobietę? Myśli o kobiecie. Dlatego, gdy taki przeciętny facet się zakocha, jest wypełniony trucizną. Nie umie wyrzec się od razu uczuć, nie ma sumienia by zaruchać inną laskę (również po rozstaniu). Mężczyzna przez tydzień będzie chodził zgięty z bólu, nadużywał alkoholu. Niejeden się popłacze i zacznie "walczyć o niewiastę". Jednak facet, jak raz a dobrze upieprzy kontakt ze swoją oprawczynią - średnio po tygodniu zaczyna odzyskiwać zmysły. Coraz mniej tęskni, nie myśli o niej. Wraca do swoich kumpli, hobby, a może nawet wprowadzi pozytywne zmiany w swoim życiu! 💔 Kobieta, o ile faktycznie nie została zrobiona w ciula, przez pierwszy tydzień (może to trwać do 2óch miesięcy!) będzie odczuwać beztroskę. Ucieszy się wolnością! Może robić co chce! Łazić po imprezach! Spotykać się z kim chce! Popłacze w ramiona koleżanki (a jak wiadomo koleżanki dziewczyny to największy wróg jej mężczyzny), usłyszy jaka to jest wspaniała i piękna. Pójdzie na zakupy, do kosmetyczki. W weekend się schleje i pójdzie w łoże z pierwszym lepszym poznanym gościem (lub swoim orbiterem). Wszelkie jej zapewnienia "ja taka nie jestem, ja nie potrafię z byle kim!" rozlecą się jak szyba po rzuceniu w nią cegłą. Jednak, gdy po miesiącu minie okres beztroski... nagle... przypomina się jej były facet! zaczyna myśleć o nim coraz częściej. Stalkować go na mediach społecznościowych, wypytywać wspólnych znajomych. "co u niego, ma kogoś?". Dojdzie do tego, że jej koleżanki i imprezy pójdą w odstawkę, a zacznie się płacz po nocach. "Nie odzywa się od miesiąca, jemu nigdy nie zależało!", aż w końcu sama się do niego odezwie. To, jaka będzie JEGO reakcja, mocno wpłynie na jej nastrój. Ale o tym później. 🔪 Kobieta, aby uniknąć późniejszej tęsknoty, stosuje "Pull away", ponieważ... ma potrzebę ciągłego kontaktu z byłym. Potrzebuje tej jego cząstki. Jego wiadomości, głosu, uśmiechu. Ciul z tym, że myślami jest gdzie indziej, a może i jej łono jest zajęte. Ona musi mieć kontakt z ex, żeby mieć kontrolę nad sytuacją, wiedzieć co on robi, że ON tęskni, czeka na nią. Ona musi budować swoje ego. Coś na zasadzie "pies ogrodnika" - trzyma w zapasie, nie odpuści go, ale i sama mu się nie odda. 🔪 "Proces zrywania" to jest ten okres, gdy kobieta po prostu odzwyczaja się od mężczyzny, od wspomnień. Utrzymuje z nim kontakt, by mieć świadomość, że "on dalej jest i siedzi na mojej ławce rezerwowych". Tymczasem skupia się już na innych rzeczach, stara się zapomnieć o tym, co było. Nieraz taki stan utrzymuje się tygodniami. Gdy po tygodniach mężczyzna zwróci uwagę, ona już może mu śmiało powiedzieć "przecież od dłuższego czasu się między nami psuło, uczucie się wypaliło, nie zauważyłeś?" 2. Ona się Tobą zabawiła i chce wyjść z twarzą Sprawa jest bardzo podobna do powyższej, tylko jeszcze bardziej chamowata. Dziewczyna od początku (świadomie lub nie) robiła mężczyznę w chuja. Zostawił ją były? "a zaszaleję sobie, a ten Kamil się tak ładnie do mnie uśmiecha, poderwę go!". Świadomie rozpoczyna romans z takim facetem, wiedząc od początku, że z tego będzie jedno wielkie gówno 💩 Nie zaproponuje mu "spotkań bez zobowiązań" - o nie! Ona mu zacznie bajerować o przyszłości, o dzieciach, rozkocha go na dobre. A potem? Gdy ten wyzna uczucia, lub ją wyrucha... on jej się znudzi. Zapragnie się od niego uwolnić. Wtedy u takiej laski w głowie rozbłyska myśl "o cholera, co ja zrobiłam? Jak z tego wybrnąć?". Po tym rozpoczyna się gra typu "Pull away" - a jak facet się bardziej napali - to stanie się dla niej ścianą to wyrzucania wszelkich żali i rozterek życiowych! Downgrade! "Nienawidzę go za to, że ośmielił się coś do mnie poczuć!" Oczywiście, taka pannica również chciałaby wyjść z twarzą z tego problemu, dlatego kontakt ciągnie i ciągnie, a swoje robi na boku. 3. Nie wie czego chce, szuka melodramatu i płaczu Niestety, są i takie agentki, co mają nie wszystkie klepki po kolei. Czy to z powodów natury psychiatrycznej (zaburzenia), czy behawioralnych (życie domowe), czy też poznawczych (doświadczenia w życiu co zrujnowały jej psychikę) - po prostu ma burzę uczuć i myśli w głowie. W jednej chwili serio kocha swojego Misia, słodzi mu i myśli o nim 24/24, a potem nagle... "Muszę to zakończyć, oleję go, ja jestem taka beznadziejna, nie nadaję się". Ten typ kobiet często stosuje Downgrade od razu, po prostu z dnia na dzień. Bez olewania, bez "Pull away". Rano facet dostaje sms "Kocham Cię Misiu 😘 " a wieczorem "słuchaj, Kamil, jesteś fajnym chłopakiem, ale nic z tego nie wyjdzie..." 4. Chce Cię urobić, ugrać coś To jest bardzo ściśle związane z Shit Testami 💩 Ona sprawdza Twoje reakcje, granice wytrzymałości, sprawdza na ile może Cię urobić. Olewa Cię, zrywa z Tobą, przestaje podziwiać, szanować. Żeby sprawdzić, czy będziesz jej adoratorem - a potem wpakować Cię do worka "friendzone". Po prostu rzygać się chce. Niestety, ale to bardzo powszechne zachowanie u kobiet. Nawet tych, co wcale nie chcą z Tobą zakończyć! 5. Widzi, że wszystko zmierza do związku, więc zwleka z tym To jest w sumie najlżejszy z przypadków. Dziewczyna Cię nakręciła, naobiecywała i... chce iść w to dalej, ale... nie teraz jeszcze. Chce się nacieszyć chwilkę "wolnością", a widzi, że wszystko zmierza do bycia w partnerstwie. W końcu sama o tym non stop mówiła! Tylko że ona potrzebuje jeszcze spokoju, luzu i przestrzeni... Ale najczęściej ta druga połówka już się uaktywniła i... O tym później. "Pull away" to po prostu patologia XXI wieku. Ciężko jest tutaj generalizować, ciężko przewidzieć kiedy aktualna ukochana zacznie pokazywać rogi - ale w pewnym momencie zacznie. Nie da się już na kobietę popatrzeć przez pryzmat wychowania, religii, ilości partnerów, czy też odstępstwa czasowego od faceta ostatniego. Po prostu w każdej chwili ona może zacząć robić takie cyrki. Jakie są najczęściej popełniane błędy mężczyzn, gdy doświadczą "Pull away"? 1. Wyznanie 2. Usprawiedliwienie 3. Prezenty 4. Wyrzuty 5. Ultimatum 1. Wyznanie. Taki mężczyzna widząc, że kobieta się ewidentnie od niego wycofuje, pomyśli "a może to przez to, że się za mało starałem?", "a może przez to że nie wyznałem jej jeszcze uczuć?". W efekcie po tygodniu lub dwóch takiego ochłodzenia relacji, jak wspomniałem wcześniej - napije się i wyzna uczucia przez telefon lub sms. Potem... dostanie policzek w twarz czyli "Downgrade". Prawda jest taka, że kobiety wiedzą, że skoro facet się z nimi spotyka - jest romantyczna atmosfera, chemia między nimi aż rzuca elektronami - to znaczy, że mu zależy na niej. Jedne to zaakceptują, inne się przestraszą, jeszcze inne przeciągną - stąd właśnie "Pull away". Wyznanie uczuć tylko zwiększy na kobiecie presję, oraz ją oddali jeszcze bardziej. 2. Usprawiedliwienie Analogicznie do powyższego przypadku, mężczyzna zaczyna czuć się winny. Nawet za rzeczy, których nie zrobił! Zaczyna grzebać w pamięci i wspominać, kiedy na nią krzyknął, kiedy chamsko zażartował, kiedy odmówił spotkania. Dobiera sobie do głowy, że to jest przyczyna "psucia się" relacji, a potem - zaczyna morze przeprosin. Jak to brzmi? Żałośnie. Ale naprawdę niejeden twardziel potrafi zostać zmiękczony przez wprawną manipulatorkę - i sprowadzony do stanu leszcza i płaczka. 3. Prezenty O Chryste, nie! Facet latający z kwiatami za kobietą, liczący, że kupi jej uczucia? Zdecydowanie nie! Już nie mówiąc o dodatkowej presji - posiadania przedmiotu od niego. 4. Wyrzuty No więc, kolejna oczywista sprawa. Mężczyzna dzwoni, lub pisze: "Olewasz mnie!", "Ja o Ciebie dbałem!", "ja dla Ciebie zrobiłem to i tamto!". Odpowiedź niewiasty? "Wcale tego nie potrzebowałam!", "Ja nic od Ciebie nie chciałam!" i dyskutuj z kobietą, a w końcu dostaniesz nerwicy 😂 5. Ultimatum Wbrew pozorom, postawienie kobiecie warunków, jest samo w sobie bardzo dobre! Tylko trzeba wiedzieć, jak je sformułować, czego oczekiwać, oraz JAK SIĘ ZACHOWAĆ POTEM. Ultimatum jest błędem, gdy mężczyzna będzie się co jakiś czas przypominał i odzywał do niej Jednak dobrze zaplanowane Ultimatum to najbardziej skuteczne poznanie prawdziwych intencji niewiasty. Mówiąc lub pisząc jej: "Słuchaj, nie będę tego więcej tolerował. Albo się w końcu zdecydujesz, czego ode mnie chcesz, albo po prostu daj mi spokój." Stanowczo kończymy wszelką dyskusję i... Nie odzywamy się. NO CONTACT METHOD, to coś, o czym warto napisać inny artykuł. Jednak w skrócie opowiem, że jest to potężne narzędzie, które - po uprzednio zastosowanym zachowaniu - pozwoli kobiecie dać wolność... i samotność. Poczucie odrzucenia. Tęsknotę...? Jak pisałem wyżej, u kobiet tęsknota zaaktywuje się później. Za tydzień, albo za dwa miesiące. Nie ma reguły. Jeżeli ODPOWIEDNIO WYSZLIŚMY Z JAJAMI, zwiększamy swoją atrakcyjność i niezależność - a skoro ona "coś" w nas kiedyś widziała, to zacznie powoli to na nowo odnajdywać. W ten sposób też dowiemy się, jakie miała intencje. Którą z powyższych 5ciu przyczyn miała jako podwaliny do olewania nas. Jeżeli chciała zerwać, zabawić się, albo kogoś znalazła - to sobie da spokój, a i my będziemy mieli problem z głowy Jeżeli szukała melodramatu, testowała nas, albo nie mogła się zdecydować - my już wygraliśmy Czy się odezwie? Tego nie wie nikt Takie uroki hazardu. W przypadku stawiania ultimatum i rozpoczynania No Contact, musimy być twardzi. Kilka pierwszych dni będzie ciężkich, być może trzeba się będzie leczyć alkoholem. Później leczymy się w każdy inny sposób, udoskonalamy. Staramy się wyrzucić pannę z głowy, nie myśleć, wyłączyć z obserwowanych na facebooku (ale nie blokować ani usuwać ze znajomych!), a kolegów i koleżanki prosimy, by milczeli na jej temat. Za jakiś czas, panna - jeśli traktowała nas poważnie - pęknie i się odezwie. Mamy 10% szans, że dostaniemy wiadomość "przepraszam, tak bardzo tęsknię, kocham Cię, chcę wrócić do Ciebie a najlepiej to jedźmy dziś na hotel i spędźmy tam noc 😘 ". Większość przypadków to będą podchody, na zasadzie "Co słychać?", "widziałam Cię dzisiaj", "Wrzuciłeś ładne foto na fb" - tylko po to, by rozpocząć rozmowę. Może się również okazać, że w okresie Braku Kontaktu poznamy kogoś innego - a tamta manipulatorka pójdzie w zapomnienie Tylko pytanie... Czy ta następna nie zacznie tego samego? W końcu to kobieta.
  13. 5 points
    Dużo rzeczy racjonalizujesz jak baba, wybielasz się że niby ja bym chciał, ale praca i ojciec drewniak. Ojciec Cię nie ma za mięczaka, próbuje Ci sprzedać swoje doświadczenie i nic tu żadnego związku z Twoją matką, pewnie nigdy nie pomyślał że to kwestia wychowania przez matkę. to po co daje mi u siebie pracować zamiast mnie pogonić. Bo kurwa kocha Cię i wspiera, ale tego Ci nie powie, bo kurwa obawia się czy sobie poradzisz w życiu. Wiele tego "bo kurwa". Weźta wy, ojciec z synem pogadajcie przy gołdzie, jak kumple, i nie trzeba szukać tematów, one same przyjdą. Najpierw obiad i kielicha, a później samo poleci. Zaproś tatę na wódkę to naturalne jak najbardziej. Przestańcie się obwąchiwać jak ten pies jeża. Twój ojciec to Twój przyjaciel, jak on pierwszy nie potrafi to czas przejąć inicjatywę w tym temacie. Matki na tą rozmowę nie zapraszaj bo wszystko zepsuje i was poróżni. Tak będzie. Pozdro.
  14. 5 points
    Przeczytałem ten wywiad godzinę temu, też chciałem go wrzucić, ale mnie uprzedziłeś Abstrahując od opinii na temat pań do towarzystwa, najbardziej razi mnie stwierdzenie, że mężczyźni, którzy nie chcą się wiązać mają problemy emocjonalne i psychiczne. To są jakieś dyrdymały nie z tej Ziemi, ale masa facetów to przeczyta i pomyśli, że dalej trzeba o swoją myszkę dbać oraz troszczyć o jej potrzeby, a będzie pięknie, tęcza i pachnące kwiatki...
  15. 5 points
    Jak czytam takie wypowiedzi kobiet to zaraz na myśl przychodzi mi laska, która uderzyła w ścianę i skończyła się adoracja mężczyzn, czy po zdradach chce wrócić do misia, bo jej było dobrze. Jako, że to właśnie kobiety źle znoszą samotność i jest im ciężej, budzą się wtedy z ręką w nocniku. Same na siebie to ściągnęły. Teraz mają równość, większe przywileje to niech pokażą jakie są silne i niezależne. Niech wykorzystają te przysłowiowe pięć minut. Tylko bez nas mężczyzn. Po co się mamy wtrącać? Nigdy nie uwierzę w takie słowa kobiety do mojej osoby. No i ile to miałby trwać. Rok? Trzy lata? Dopóki jest haj hormonalny to wszystko jest. OK. Co one by o sobie nie pisały i chwaliły i przepraszały nas to i tak w to nie uwierzę. Ja już dawno zamknąłem serce dla kobiet. Bo to tylko jest haj hormonalny i chęć przedłużenia gatunku wpisana w podświadomość nic po za tym. A to, że kobietom jest ciężej jak są same, to cóż, ich problem. Nie potrzebuję od nich czułości, rozumienia, bliskości. Bo po co mi to? I jaka jest cena za to. A to niby ja jestem niepełny? Te całe uzupełnienie czy tam dopełnienie to przez ile trwa? Jak to czytam to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Fakt one pod tym względem są inne, mają inną psychikę i inne spojrzenie na świat. Tylko że jeżeli chodzi o mnie. Ja mam swój własny świat, jestem takim samotnym wilkiem, który chodzi własnymi drogami. I nie potrzebuję wpraszać kogoś do swojego prywatnego świata i nie czuję potrzeby, aby dowiadywać się, co kobieta o tym sądzi, czy jakby to ona zrobiła. Po za tym one mają tak płytkie myślenie, które zawsze sprowadza się do jednego. Są schematyczne tylko każda postępuje trochę inaczej.
  16. 5 points
    Jeżeli zacznie zachowywać się jak trzeba to będzie szansa dla niej zależy też jaki czynnik doprowadził do No Contact. Gdyby mnie zdradziła/oszukała to permanentny ban. Jeżeli robiła to, co opisałem wyżej - można próbować ją zmiękczyć O tym będzie następny artykuł o No Contact i wszelkich zachowaniach/pułapkach. Zależy w jakich okolicznościach się rozstaliście - jeżeli ona Cię porzuciła, to prowadź aktywne życie na social mediach i będzie ją ego bolało
  17. 4 points
    Z góry przepraszam, jeżeli to zły dział, bo może się okazać, że zjawisko, które opiszę niżej jest jak najbardziej do wyjaśnienia. Chodzi mi o pewne zjawisko psychologiczne (jeżeli tak można to nazwać). Mianowicie chodzi o to, że akceptując rzeczywistość osiągamy dany rezultat. Ostatnio wpadałem na wywiady znanych osób, gdzie twierdzili, że na przykład znaleźli partnerkę w momencie, gdy zaakceptowali to, że będą w życiu singlami. Inny przykład- zaczęli zarabiać pieniądze, gdy zaakceptowali, że nigdy nie zarobią fortuny. Można pewnie to wyjaśnić, że zjawisko to polega na tym, że nie nadajemy w życiu czemuś zbyt dużego priorytetu i pozbywamy się presji. Z drugiej strony akceptując taki stan rzeczy właściwie nie nadajemy czemuś energii, tym samym nie wprawiamy czegoś w ruch, a mimo to osiągamy rezultat. W swoim życiu też zauważyłem taki mechanizm, może na mniejszą skalę, ale jednak. Czy potraficie to wyjaśnić? Czy może to po prostu przypadek?
  18. 4 points
    Schemat, schemat, schemat. Ostatnią pannę pogoniłem po którejś tam z kolei akcji pod tytułem rozstanie. Zawsze jak mówiła że odchodzi to nie robiłem nic - niech idzie. Do tego mówiłem jej, że jak o coś mam walczyć to znaczy że to nie jest warte zachodu. Potem wracała, jakiś czas dobrze i znowu. Zauważyłem, że te rozstania były w okresach jak nie chciałem robić tego co ona chciała. Były te same gadki - czemu nie chcesz płacić za mnie, inni nie mieli tego problemu. Na początku ją zapytałem czy jest wyzwoloną samodzielną kobietą - odpowiedziała, że tak - więc musi płacić za siebie. Kiedyś w sklepie byliśmy - ja robiłem sobie zakupy a ona dorzuciła do koszyka jakieś jedzenie dla siebie "na jutro do pracy" i maszynkę do golenia. A przy kasie uciekła bo w Rosmanie coś musi zobaczyć. To ją zatrzymałem i pytam co z jej zakupami - a ona że co za problem mam żeby jej zapłacić 3 zł za maszynkę - nie rozumiałem tego głupiego tekstu bo co za problem miała ona aby sobie samemu taką maszynkę kupić i za nią zapłacić. Na sam koniec przebiła wszystko - robiła awantury, fochy, ogólnie źle się zachowywała. Podczas szczerej rozmowy powiedziała, ŻE JAK BĘDĘ ROBIŁ TAK ŻEBY SIĘ ONA NIE DENERWOWAŁA to będzie spokój. Powiedziałem do niej cytuję: "Jesteś pojebana? nie będę chodził wokół ciebie na palcach i bał się odezwać bo się zdenerwujesz" - to jest tak toksyczna relacja jaka chyba gorsza być nie może. Jakiś młokos by się na to pewnie złapał. Pożegnałem Panią definitywnie. Na koniec dorzucę, że mówiła: 1. chce wyjść za ciebie za mąż 2. chce z tobą mieszkać 3. zapewnij mi bezpieczeństwo a na koniec jak nic powyższego nie wypaliło to: ZRÓB MI DZIECKO I NIC OD CIEBIE NIE BEDĘ CHCIAŁA Wiecie sami co ode mnie usłyszała ..... Co do pieniędzy to jak wyżej pisałem chciała aby za nią płacić - była akcja wakacyjna cytuję " Chcę w tym roku na wakaje, dawno nie byłam na wakajach" Zapytałem jaki ma budżet i usłyszałem, że 50 zł na dzień. .... Nie było "wakaji" No ale nie miała problemu aby miesięcznie wydawać na liquidy i papierosy ze 400 zł i 600 na specjalnie jedzenie dla jej kota..... Także widzicie jak tu było mówione - mezaliansy nie wypalają. Szukasz kobiety - to musi ona być na tym samym statusie społecznym i materialnym inaczej zawsze bedzie przepływ kapitału w jednym kierunku. A faceci to już nie są w wiekszości frajerzy jak kiedyś. Jedyną "kobietą" na jaką wydaję pieniądze i nie widzę z togo powodu problemu - jest moja córka.
  19. 4 points
    Ogłaszam wszem i wobec, że nie ma rynku pracownika. Jest rynek fachowców.
  20. 4 points
    Nie będę czytał artykułu, bo czytając komentarze widzę że nie warto. Chciałem tylko zauważyć dwie kwestie: 1. Zwierzęta w Zoo żyją dłużej niż zwierzęta na wolności. Czy to oznacza że te w Zoo mają lepiej niż te np. na sawannie? Dość wątpliwa teza. Bo te w Zoo niby mają jedzenia pod dostatkiem, opiekę weterynarza, ale jakieś takie osowiałe są. Podobnie z kotami po kastracji. Żyją dłużej (nie wdają się w bójki, nie maja zachowań ryzykownych), ale jakieś takie mało szczęśliwe się wydają. Także długość życia niewiele mówi. Należałoby w tym artykule posiłkować się odczuwaniem szczęścia przed i po zawarciu małżeństwa. To dopiero by pokazało jak na prawdę mają się panowie w obu sytuacjach. 2. Ciekawy jestem czy statystyk długości życia nie zaniżają singlom wszystkie wypadki które zdarzają się młodym facetom 18-20 letnim zanim zdążą się ożenić. (wypadki samochodowe, motocyklowe, szaleństwa po pijaku, popisywanie się przed kumplami) itp. Bo dla wieku lat 40+ to raczej widzę tylko dwie kwestie które ew. "temperują" małżonki u swych mężów: ostre picie (które może podnosić śmiertelność) i ew jak wieść gminna niesie że żony częściej kierują facetów do lekarza (gdy widzą że coś się dzieje), a oni sami mają tendencje do bagatelizowania objawów. To z gazet wyczytałem, nie wiem ile w tym prawdy.
  21. 4 points
    Momentami mam wrażenie, że nas trollujesz. Powiedz nam, czego od nas oczekujesz? Że znajdziemy odpowiedzi na pytania Twojego życia?
  22. 4 points
    To są właśnie problemy pierwszego świata Po wielkich bólach klaruje się, że mówimy o sferze zawodowej. Masz dwadzieścia kilka lat, wsparcie od rodziców, za dużo wolnego czasu i mnóstwo rozkmin co by tu robić. Wiele osób nie ma możliwości wyboru pracy tylko idzie po to żeby się UTRZYMAĆ, zmienia miasto, pracuje tam gdzie się da łącząc to ze studiami. Doceń swoją sytuację i jej nie spierdolić. Znam podobne przypadki. Dach nad głową i jedzenie zapewnione, szkoła ledwo zrobiona bo on tego "nie czuję", praca fizyczna za ciężka, do umysłowej zero możliwości bo żadnych uprawnień nie ma. I siedzi taki koleś w wieku dwadzieścia kilka i wegetuje. Inicjatywy zero bo nic go nie interesuje "zawodowo", nie chcę spróbować. Pojechać gdzieś nie bo on "nie wie". A to jest nic wiążącego. I wiesz jak to będzie dalej? Minie ładnych parę lat i taki gościu się budzi mając 28-30 lat łapiąc się na tym, że nic nie ma. Czas, który powinien poświęcić na naukę spędził na niczym. Druga opcja to tkwienie dalej w tym i życie na garnuszku. Szukasz celu w życiu? To jest Twój cel: NIE SPIERDOLIĆ SWOJEJ SYTUACJI. Wybrać czy będziesz pracował fizycznie, czy masz na to siły czy bierzesz się za studia, które dadzą Ci w przyszłości też jakiś spoko zawód i pracę. Nawet w korpo za ładnych parę k analiza danych. Dodatkowo nauka języków obcych. Wiesz po co? Bo za 5 lat będziesz płakał, że nic ze swoim życiem nie zrobiłeś tylko Ci się poprzewracało w głowie. Jak wykonasz takie ruchy to poznasz nowe osoby, możliwości. Wiesz czemu wiele osób po emeryturze garnie się do jakiejkolwiek pracy? Bo siedząc samemu w domu dostają szału od takiego myślenia. Dziczeją psychicznie, stają się słabi, ograniczeni. Nie mają czegoś co zajmie ich na trochę. To nie musi być coś wielkiego. Wystarczy wyjść i cuda zaczną się dziać. A co do pasji. To jest piękna sprawa ale jeżeli jej obecnie nie masz to stawianie życia na coś co nie istnieje jest infantylne i abstrakcyjne. Skup się na tym co możesz czyli powyższe a pasja może gdzieś się pojawi bo narazie to brzmisz jak rozkapryszone dziecko w sklepie wybierające prezent na święta.
  23. 4 points
  24. 4 points
    A widzisz, no nareszcie. Kto kaze sie tobie wiazac. Z twojch postow az kipi zlosc do kobiet, a wcale nie trzeba sie z nimi wiazac by w ich towarzystwie sie dobrze bawic. Ja tak zyje juz pare lat i jest fajnie.
  25. 4 points
    Imo problem w ogóle jest w tym, że z kobietami nie da się rozmawiać logicznymi argumentami. To jest problem. Nieraz miałem tak z dobrymi kumplami, że leciały "kurwy", pamiętam jak niemal wyjebałem ze swojego samochodu ziomków (jedna z najbardziej skrajnych sytuacji). Jak to się zakończyło? "Dobra, poniosło nas." I żyjemy dalej. Z kobietą może być ta samą sytuacja, też się pogodzisz, ale skończy się na tym, że każda kłótnia to budowanie piramidy jej krzywd. Nieważne, że to minęło i ludzie się kłócą i że ona też święta nie jest. Te komentarze - obrona oblężonej twierdzy, to tylko potwierdzenie. Naprawdę, po jakimś czasie człowiekowi już nie chce się z tymi babami po prostu gadać, bo emocjonalnymi bombami i tak przegrasz. Nie wszystkie takie są, trzeba być uczciwym, ale te które nie są, są zwykle ujarzmione przez faceta, zdominowane przez niego. Dlatego od starożytności, w najstarszych pismach mądrzy tego świata w Bibliach, Koronach i Torach zalecali ujarzmienie kobiety. To nie była mizoginia, tylko mądrość.
  26. 4 points
    Odniosę się do tego. 1 Jasne, że każdy może zachorować, każdy może mieć pecha i np. stracić życie lub zdrowie w wypadku. Nikt ci nie zagwarantuje, że jakieś nieszczęście ciebie nie spotka. Ale jak przyswoisz określoną wiedzę, o tym jak dbać o swoją dietę i ciało szansa na poważne choroby maleje, czyli optymalizujesz swoje szanse na długie i zdrowe życie. Jak masz zasoby, niwelujesz szanse wypadku, bo np. podróżujesz w bezpieczniejszy sposób, masz bezpieczniejsze auto, latasz samolotem itp. Jak pokazują statystyki ludzie zamożni, żyją dłużej i ich jakość życia jest lepsza, więc co mamy nie dbać o ciało, nie dbać o portfel bo może zachorujemy, albo może będziemy mieli wypadek? Kisnę, nikt nie da ci 100% pewności ale wszystko co robisz w sprawach zdrowia i finansów podnosi twoje szanse. 2 Zainwestujesz błędnie pieniądze, zdarza się, ale od czego jest dywersyfikacja ryzyka? Jak inwestujesz mądrze zawsze więcej zyskasz niż stracisz i są nikłe szanse że zbankrutujesz nawet w obliczu dużego kryzysu. 3 Kobiety zawsze dążą do tego, żeby ich partner stał wyżej od nich intelektualnie/ społecznie/ socjalnie/ pod względem atrakcyjności. Są wyrachowane i co z tego mężczyźni też są, to cecha gatunku ludzkiego trzeba się z tym pogodzić, zrozumieć i nauczyć funkcjonować. 4 Kobiet nie jest mniej dla mężczyzn sukcesu, kobiet jest mniej dla Sebixów i Januszów. Jak pokazują statystyki nadal najbardziej pożądany przez kobiety jako życiowy partner jest biały mężczyzna, który odniósł sukces. Na długotrwałe związki z mężczyznami orientalnymi decydują się najczęściej kobiety, które nie potrafią się zakręcić tak, żeby złapać mężczyznę na poziomie. Ilu z tych egzotycznych emigrantów, to ludzie sukcesu lub dobrze rokujący na sukces? Niewielu .... więc niewielu "zgarnia " wartościowe kobiety. Słynni doktorzy i inżynierowie z Afryki, to mogą być targetem dla Karyn bez perspektyw, która później zostaje samotną matką, albo ląduje w obszarze innym kulturowo gdzie jest traktowana jak podczłowiek. 5 Jasne, że nie zawsze wychodzi, ale tym którzy nic nie robią, NIC NIE WYCHODZI. 6 Ceny rosną, kiedyś spadną tak wygląda rynek. Więc warto nie patrzeć na ceny tylko zarabiać kasę i lokować ją bezpiecznie, czekać aż bańka pęknie. 7 Kryzys jest jak okres, był, jest, lub będzie. Cała gospodarka opiera się na wzrostach i spadkach, na oczekiwaniu kryzysu, radzeniu sobie w kryzysie, szykowaniu się na kryzys ..... 8 Jasne stajemy się starsi, z wiekiem libido spada, co z tego? Seks to jakaś szczególna wartość, która ciebie definiuje, że skoro masz na niego mniejszą chęć to już nie ma w życiu nic wartościowego. Powiem ci tak @Carl93m twój cały pierwszy post to takie jojczenie, na zasadzie po co cokolwiek robić jak może nie wyjść, albo mogę wpaść pod samochód, albo zachorować ........ To jaką masz alternatywę, grać na komputerze, pić vipa i zagryzać kebsem? Na uj się starać, skoro możesz mieć pecha? Miałem trzech kolegów, którzy odnieśli niezły sukces w życiu ale choroba ich zdjęła przedwcześnie z tego świata, żaden z nich, podkreślam żaden nie żałował tego co w życiu zrobił, że zarobił kasę, że uczył się języków, że zrobił to czy tamto. Nie widziałem żeby na kilka miesięcy przed śmiercią biadolili na co to wszystko, lepiej było jeść kiełbaskę z biedry i grać na kompie bo i tak bym wcześnie umarł.... Co najwyżej żałowali rzeczy, których nie zdążyli zrobić, a nie tych które zrobili. Co więcej byli zadowoleni z tego, że coś osiągnęli i coś po sobie zostawili, czy dzieciom, czy rodzicom jeśli potomstwa nie mieli, żeby ci mogli mieć godną starość. Za to ludzie, którzy dożyli późnej starości, a nie mieli żadnych osiągnięć nieraz rozpaczają, że nic nie osiągnęli, że nie mają się czym pochwalić, ze dla dzieci nic nie zostanie, bla bla bla .... Twój cały post emanuje strachem przed działaniem, strachem który usprawiedliwiasz hipotetycznymi sytuacjami, które mają nikłą szansę zdarzenia się w przyszłości. Dobra to teraz lecimy z kolegami, którzy rozpisują się o patologii związków mężczyzn z młodszymi partnerkami. Mam czterdzieści lat na karku i jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, wolę spotykać się i mieć seks z kobietami 20+, a nie moimi rówieśniczkami. Sorki ale w 95% przypadków jak patrzę na czterdziestkę to nie mam z nią chęci na seks. Bardzo mało jest zadbanych kobiet w tym wieku i nie mam na myśli zadbania typu makijaż, fryzjer czy paznokietki, w każdym razie nie tylko takie zadbanie. Ile kobiet w tym wieku, dba o dietę, ćwiczenia, itp. bardzo niewiele... Więc jak mam wybór brać do łóżka dwudziestkę, a 35+ to wiadomo, że wezmę dwudziestkę. Kolejny z dupy argument, że jak kobieta jest młoda to jest ze starszym gościem dla jego kasy. To jest zwyczajnie śmieszny argument, każda kobieta jest z mężczyzną dla określonych korzyści niezależnie od tego czy ma 20 czy 40 lat, tak samo jak mężczyzna jest z kobietą dla określonych korzyści, wszelkie relacje międzyludzkie to tak naprawdę handel wymienny. Przy czym im starsza kobieta tym większa desperacja i parcie na związek, większa presja wywierana w tym celu na mężczyznę, do tego większy cynizm w doborze partnera, bo starsza nie ma już czasu na pomyłki. A czy młoda czy stara będzie zawsze chciała tego samego pozycji/ zasobów/ dzieci. I tutaj znowu czemu ma się użerać z 35+, która już zapierdoliła w ścianę tak, że z drugiej strony muru widać jej zarys, jak mogę mieć 20+, która może i wykazuje ten sam zestaw zachowań, ale z mniejszym natężeniem, przy czym jest, młodsza, atrakcyjniejsza, fajniej spędza się z nią czas. A jeśli będzie parcie na dziecko to lepiej jest je mieć z 20+ niż 40+ choćby z przyczyn czysto zdrowotnych, bezpieczeństwo ciąży itp. Dodatkowo, pewne cechy i zachowanie, które u 40 będą śmieszne i żałosne u 20+ będą słodkie, śmieszne czy pociągające. W sumie o niewyrachowanym uczuciu to możemy mówić co najwyżej u pary nastolatków, ale z drugiej strony tutaj może bardziej chodzić o burze hormonów niż uczucie rozumiane w sposób romantyczny. Nie jest istotne dla czego młoda, atrakcyjna kobieta jest z tobą i przedkłada ciebie ponad rówieśników, z tej prostej przyczyny że kobieta jest z tobą zawsze z jakichś powodów. Więc skoro każda wchodzi w relację z jakichś powodów, to chyba lepiej dla ciebie, żeby w relacje z tobą chciały wchodzić młode, fajne, zgrabne, miłe, a nie tylko stare, zdesperowane i zmanierowane.
  27. 4 points
    Eeee tam. Pitolisz bracie. Jestem introwertykiem i rucham.
  28. 4 points
    Red pill z jednej strony opisuje pewne zjawiska, patologie, ktore występują w życiu. a) Fałszywe oskarżenia o gwałt/pedofile. b) Alienacja rodzicielska. c) zdrady kobiet. d) Sytuacja mężczyzn, którzy stali się ofiarami przemocy. e) Wrabianie w ciążę. Nie będę pisał jaka jest skala wyżej wymienionych zjawisk ponieważ nie mam twardych danych a nie mam zamiaru operować nieistniejacymi statystykami wziętymi "z dupy" , ale faktem jest, że takie sytuacje się zdarzają i są tragiczne w skutkach dla ich ofiar. Uważam, że mówienie otwarcie o tych patologiach jest jasną stroną Red pill. Problem polega tylko na tym, że Red pill pełni także funkcję rakotworcza. a) Zbyt krytyczna ocena płci żeńskiej przy jednoczesnym pomijaniu męskich patologii. Powoduje to, że Red pill można uznawać co najwyżej za pół prawdę. b) Odkrywanie koła na nowo(wielkie mi kurwa odkrycie, że kobietom podobają się przystojni i zamożni mężczyźni) Ciągle mówienie i narzekanie na te fakty można uznać jedynie za przejaw frustracji. C) wzbudzanie wśród członków ruchu Red pill syndromu "złego świata" co przy jednoczesnym zamykaniu ich w pewnych schematach myślowych wyczerpuje znamiona sekty. D) Zbyt mocne przywiązanie do teorii SMV przez co normalnie wyglądający faceci wpadają w jakieś zjebane kompleksy i utrwalaja się w przekonaniu, że nie są w stanie nic poderwać. E) Red pill opisuje cześć prawdy i jednocześnie nie dostarcza konstruktywnych rozwiązań przez co wyznawcy tej ideologii wpadaja często w depresję, nihilizm, defetyzm i inne gówna i co gorsza stają się wyznawcami determinizmu. Wielu mężczyzn, którzy trafiają na strony poświęcone MGTOW, Red pill to osoby, które chcą się zmienić, przejść swoistą metamorfozę. Niestety, ale zdobyta wiedzę będzie potrafiła wykorzystać jakoś jedna osoba na sto a reszta poglebi się w swoim spierdoleniu jeszcze bardziej. Żeby nie było niedomówień. Nie uważam, że nasze forum jest częścią Red pill i MGTOW.
  29. 4 points
  30. 4 points
    Z cyklu czarny inżynier z Afryki. Ma siłę skubany.
  31. 4 points
    Tak. Jeśłi nie rozumiesz dlaczego to poszukaj na forum. Nieraz tłumaczyłem mechanizm zachowania kobiety i nie chce mi się powtarzać. Dla mnie, kiedyś, to był argument który mnie usprawiedliwiał. Nie ma obiadu w domu? Idę do knajpy. Może zapłacę więcej ale będę miał takie danie jakie zechcę mieć i jeszcze mi podziękują.
  32. 3 points
    @smerf Dokładnie, liczyłem na więcej. Andy Ruiz zachłysnął się chwilową sławą. Zamiast mocniej trenować do rewanżu, przytył jeszcze ponad 7 kg. To był tłuszcz a nie mięśnie. Kupił luksusową willę, Rolls-Royce, itd. Odbiła mu palma i dostał lekcję pokory. W ringu był jak powolny kloc. Anthony Joshua odrobił lekcję z przegranej. Schudł jeszcze, poprawił szybkość, uczył się od Kliczki i walce kopiował jego styl. Postawił na wygraną na punkty i zrealizował plan. Chciał bym zobaczyć walkę Joshua - Wilder.
  33. 3 points
    Alien Trilogy - prehistoryk z PSX, daje radę, grafika kiepska ale klimatem nadrabia maksymalnie. Od czasu do czasu wracam do tego tytułu.
  34. 3 points
    @vand Cześć, nie wiem ile masz lat, ale prawdopodobnie nie ma między nami dużej różnicy wieku i też często miewam myśli czemu nie mam jakichś szczególnych zainteresowań, nie wiem do końca w czym się chce realizować w życiu itp. Ale staram się po prostu nie iść za tymi myślami, bo to przygnębia. Pisałeś, że nie masz żadnych zobowiązań czy presji, więc z tego się możesz cieszyć. Skoro już chcesz się porównywać do innych na około, to zauważ, że inni nie mają tylko lepiej od ciebie, ale jest też masa ludzi którzy mają gorzej (kredyty, zobowiązania, dzieci w młodym wieku) a ty nie masz tego wszystkiego i możesz zrobić ze swoim życiem dużo rzeczy, więc już masz jeden może banalny, ale jednak powód do radości. Ja jeszcze nie odnalazłem jako takiego sensu życia, może wcale go nie ma, a może jest nim to co po prostu lubimy robić. Powiem Ci na swoim przykładzie, że staram się za bardzo na ten temat nie myśleć, stawiam sobie krótkoterminowe cele, ale mam też marzenia. Wczoraj ogarniałem sobie rzeczy, które musiałem zrobić koło domu, dziś leżę cały dzień w łóżku i gram na konsoli w Fallouta, którego przeszedłem ileś razy i jest fajnie. Polecam Ci, żebyś zaczął od małych rzeczy, które mogą dać Ci radość, albo po prostu zająć czas, bo wiem sam po sobie, że najgorsze co może być to zamknąć się w domu i przeglądać FB albo Instagrama, patrzeć na celebrytów czy innych ludzi i się porównywać
  35. 3 points
    Aha i jeszcze jedno. W tej całej sytuacji możesz mieć tylko dwa atuty. 1. Opanowanie, spokój i dystans. Trudne, als warto. 2. To, że trafiłeś tutaj i masz dostęp do tej wiedzy. Absolutnie nie wolno Ci z żoną dyskutować na tematy o jakich wyczytasz w artykułach czy na tym forum. Ona nie powinna wiedzeć, że zaczynasz rozumieć mechanizmy i jej zaxhowania. Być może sama ich nie rozumie, a konfrontacja z takimi tematami doprowadzi co najwyżej do zwarcia styków, mechanizmu obronnego w postaci agresji. Nic dobrego. Czytaj, zaglądaj tu, ale tak zeby małzonka tego nie wiedziała. Z tego będzie jeszcze jeden element nieoewności. Jak zabierasz telefon wszędzie ze sobą i czytasz tak, żeby nie widziała, to pierwsze co jej podpowie intuicja (buhahaaa tutaj śmiech na sali, e taki wiecie. Szyderczy Joker) to to, ze masz na pewno dupę na boku. Tutaj ważne jest żebyś był czyściutki, żadnych gierek i panienek na boku, bo zaalarmowana, niepewna zacznie szukać i znajdzie (bo jest w te klocki lepsza od ciebie z natury). To jest dobry plan. Trenjng, wyjścia z kumolami, dobra sylwetka, dobre ubranie, na kiblu umradkiem czyta forum. W jej głowie zaraz będą scenariusze czarne i podkopujące jej samoocenę i pewność. To uruchamia seks.
  36. 3 points
    A mnie to zastanawia, dlaczego ludzie dla dzieci decydują się tkwić w takim szambie? Później dzieci dorastają, mają swoje życie i generalnie widują swoich rodziców raz na "ruski rok". Smutne.
  37. 3 points
    Ty masz chyba za dużo wolnego czasu NIE DA SIĘ UŁOŻYĆ ANI USTAWIĆ SWOJEGO ŻYCIA CO DO JOTY Zawsze będą sprawy losowe, przypadkowe i to one głównie definiują człowieka. Ja dla żartu złożyłem kiedyś CV do pewnej firmy, z którą z pewnych przyczyn miałem nie po drodze. I przyjęli mnie z otwartymi rękoma, 2 lata tam przepracowałem. Nigdy nie będziesz wiedział czy coś ma sens czy nie. Bo co jest sensem? Pieniądze? Powiedz to wszystkim ludziom, którzy kopią piłkę w B- klasie, ligach niedzielnych i play arenie. Oni wiedzą, że grosza z tego nie przytulą. Ba, jeszcze za to płacą. Ale mają zajawkę. Druga sprawa. Zakładasz sporo takich tematów a za każdym razem bracia Ci piszą: "nie porównuj się, nie patrz po pozornych rzeczach". A co napisałeś wyżej: "Patrzę też wokół no i nie widzę takich problemów wśród innych ludzi w moim wieku. Nie wiem no, czy tylko ja mam takie problemy, a wszyscy wokół żyją sobie spokojnie?" To jest tylko pozorna sytuacja. 95% ludzi jest niezadowolona ze swojego życia i również zagubiona. Tkwią latami w tych samych związkach, pracach i otoczeniu bo boją się cokolwiek zmienić. Wszędzie jest propaganda sukcesu. Postaw się a zastaw się. Nikt się nie przyzna, że mu źle. Ale to widać. Spójrz na życia innych. Pracuje obecnie w trybie 9-17, mam 4 osoby w teamie. Wyobraź sobie, że ludzie w przedziale 22-35 po pracy przez 5 dni nie robią nic. Twierdzą, że nie chce im się do sklepu zejść na dół tylko oglądają TV. I tak jest z większością. Jak siedzimy na przerwie to cisnę apke z angielskim a oni grają w pokemony... Byłem kiedyś w pracy za granicą w 100 osób. Autokary, te sprawy na 2 tygodnie. Każdego dnia chodziłem zwiedzać miasto, osiedla okolice. Oprócz mnie prawie nikt tego nie robił. Piwko, filmy i spać. Czy to dobrze czy źle? Dla mnie zajebiście ale każdy ma swoje życie i tego się trzymajmy. Masz być szczęśliwy sam ze sobą ! Żeby zmienić lub odnaleźć coś w życiu musisz się rzucić na głębszą wodę. Masz 20 kilka lat, znajomi się rozjeżdżają. Musisz dbać o siebie. Nikt Cię nie weźmie pod skrzydło dopóki nie stworzysz ku temu okoliczności. Pojedź sobie na 3 miesiące do pracy za granice. Np. kurier. Zapierdol taki, że czujesz spełnienie mogąc wyspać się normalnie. Ale równolegle poznasz nowe osoby, inny punkt spojrzenia na rzeczywistość, inny kraj, inne życie. Jest takie zdanie "piękno leży w oku patrzącego". Zawsze będzie ktoś lepszy od Ciebie ale dopóki będzie Cię to ruszać... to nie ruszysz
  38. 3 points
    @Mapogo tak, to było ułatwienie. Dostałem mały prezent od losu za który jestem bajecznie wdzięczny. I to nie jest tak, że ja nie rozumiem jak to jest być położonym gdzie zostajesz sam ze sobą. Nie znasz mojej historii. Kiedyś, dawno, dawno temu, zostałem wyeliminowany małą chorobą na lata z jakiegokolwiek rynku seksualnego, schudłem około 20kg w ciągu miesiąca, bywały dni że nie mogłem się podnieść z łóżka bo nie miałem na to żadnej siły. Mój poziom introwertyzmu natężył się na ponad 100%, a nawet wcześniej jak nie byłem chory, to nie byłem tak ogarnięty psychicznie i dziewczyny nie dowierzały jak mogę być AŻ TAKĄ PIZDĄ. Przez lata nie miałem dostępu do żadnych kobiet, ba, nawet do kumpli bo nagle ludzie się ulotnili i musiałem radzić sobie dosłownie sam. Nie żyłem - wegetowałem. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, lata po lecie. Kiedyś, idąc z zakupami, musiałem przystanąć na drodze i oprzeć zakupy o ławkę, bo byłem tak wyczerpany. To był ten wyjątkowy moment, kiedy prawie na ulicy się popłakałem. Kiedy byłem na dnie lata temu, postanowiłem robić lekko opóźnione prawo jazdy w porównaniu do rówieśników, z moim kuzynem instruktorem, który jest naturalem. Wtedy miałem prawie jedyną szansę w życiu, żeby obserwować jak rozmawia się z ludźmi, a potem zacząłem to modelować na swój sposób. Jakieś ogarnięcie psychiczne zajęło mi lata, zrobienie sylwetki zajęło mi lata, przyswojenie wiedzy zajęło mi lata, oddzielenie gówno wiedzy od prawdziwej, zajęło mi mnóstwo praktyki, zdobycie hajsu i określenie własnej drogi - lata, ogarnięcie choróbska lata, budowanie stylu bycia z kobietami - kolejne, pierdolone, lata. Ja kontra ja. Masz prawo być na różne rzeczy zły, owszem, to czuć z tego jak piszesz. Ale proszę, nie dopowiadaj sobie różnych rzeczy. Pewne rzeczy są dla mnie ułatwieniem, ale gówno przez jakie przeszedłem dało mi popalić wyjątkowo kurwa bardzo. @Mapogo, parę miesięcy temu miałem znowu kolejne szczęście w życiu, gdzie miałem wrażenie wychodzenia z ciała, obserwowałem z boku czy ciało weźmie kolejny oddech, bo znowu coś głupiego się stało. Teraz być może wiem, że umieranie może boli, ale sama śmierć nie. Więc daruj sobie pisanie teorii pod swoje emocje. Nikt mi nie usłał drogi i życia różami, chociaż miałem ogromne szczęście w paru kwestiach. Mam wyjątkowo rozwiniętą inteligencję interpersonalną przez mój wpierdol jaki dostałem od życia, ale jakbyś przeczytał książkę pt. "Pozytywne skutki doświadczeń traumatycznych czyli kiedy łzy zamieniają się w perły", to wiedziałbyś dlaczego Również stąd wiedziałbyś dlaczego ludzie nie chcą się zmieniać. Gdyby nie to, moje życie skończyłoby się szybko, bo prawdopodobnie za parę lat jakaś urocza dama złapałaby mnie na bombelka bo jej się spodobałem. Nie życzę nikomu moich przejść. Ja swoje zapłaciłem, żeby być gdzie jestem. Zapoznaj się z teorią introwertyzmu, która mówi o tym że osobowość introwertyczna to po prostu osobowość oparta na lęku. Sam byłem introwertykiem, i to kurwa jakim. Teraz w testach wychodzi mi na 80-90% ekstrawertyzmu. No cuda. Czyli po prostu wyszedł ten ból związany z tym co tłumisz od zawsze, poczucie niesprawiedliwości. Nic nadzwyczajnego. Całe nasze życie to niesprawiedliwość z tego ludzkiego punktu widzenia. Moja historia to gówno w porównaniu do ludzi co przeszli obozy koncentracyjne, tak swoją drogą. Miłego zejścia życzę, moja abstyncencka od lat wątroba, przesyła pozdrowienia dla Twojej. No ale nie piję też pewnie z powodu twarzy.. 😐 @dobryziomek Dziękuję za trzeźwe spojrzenie. Anthony de Mello kiedyś zgrabnie opisał chęć zmiany w człowieku. Porównał to do osoby, która jest po szyję w szambie, jednocześnie nie chce pomocy, ale prosi o to, żeby nie robić fal.
  39. 3 points
    Miałem podobnie... Przyszedł kryzys gdy "wydymał" mnie wspólnik w firmie, którą ja sam założyłem. Zostawił kosmiczne długi, a ja z małym dzieckiem i żoną w domu... Trzy lata trwałem w zawieszeniu, nie mogłem nic zrobić aby poprawić sytuację, kasy ledwo starczało na pieluchy i mleko... Stwierdziłem, że chcę drugiego dziecka, chcę jeszcze raz poczuć radość z narodzin syna. Żona mówiła, że to może nie najlepszy okres.... Ja zalewałem do pełna codziennie. Zaskoczyło chwila moment, w dniu narodzin dostałem mega kopa który trwa do dziś - już kilka lat... Zacząłem znów zarabiać hajs, w biznesie objąłem krótkoterminowe strategie, które doskonale się sprawdzają a ja codziennie odkładam na konto oszczędnościowe kilka stówek. Im więcej zarabiam tym mniej pracuję - wróciłem do dawnych hobby - muzyki i fotografii. W końcu mam własne studio z prawdziwego zdarzenia! Każdy weekend wolny, mnóstwo czasu spędzam z synami, razem fotografujemy, boksujemy, jeździmy na zloty motoryzacyjne, robimy weekendowe wypady na rowery... Problemów owszem, jest sporo ale mam jak odreagować spędzając czas z rodziną. gdzieś już tu opisywałem - odciąłem się od masy informacyjnego syfu, nie śledzę w ogóle newsów, nie oglądam tv, żadnych wiadomości. To dało mi zastrzyk spokoju i pozytywnej energii. Skupiam się tylko na tym co przyjemne i konieczne.
  40. 3 points
  41. 3 points
  42. 3 points
  43. 3 points
  44. 3 points
    I na koniec - jak zdenerwować zarówno "prawicę" jak i "lewicę" jednym memem?
  45. 3 points
  46. 3 points
  47. 2 points
    Nieprawda. To jest niechętnie widziane przez oburzone samotne matki i panie które do 40 robiły karierę, albo skakały po kutangach i obudziły się same z kończącą się atrakcyjnością. Jest wiele możliwych scenariuszy, ale myślę, że ogarnięty 40latek może mieć wiecej wspólnego i więcej wspólnych pasji z 25-27latką na przykład niż z sfrustrowaną równolatką, której motywacją jest "ostatni dzwonek" Może być też odwrotnie. Pusta młódka co nie ma nix poza wdziękami do zaoferowania, a równolatka ogarnięta i zadbana. Wszytsko możliwe, tylko mniej lub bardziej prawdopodobne i wszystko ma swoje konsekwencje i cenę Każda relacja opiera się na korzyściach i stratach. Każda dosłownie. Z kobietą, z kumolem, z szefem, z Bogiem, z rodzicami. 1. Jak wspomniałem wyżej: wszytsko ma swoją cenę i konsekwencje. Ładna pańcia, co całe życie na tym jedzie, że ma zgrabną dupkę i ładną buzię owszem, nie musi się wysilać. Wiele z takixh kobiet leży i pachnie, a wokół skaczą faceci. To pomyśl co się z taką dzieje, kiedy zbliża się do 30. A potem 40 i 50. Nic nie umie, niczego nie osiągnęła, codziennie w lustrze widzi jak się rozpada to na czym zbudowała swoje życie. Przesrane. Wszytsko zależy od tego z kim się zadajesz. Jeśli celujesz w puste tapeciary, to tak będziesz miał. Ja mam 35 lat. Moja dziewczyna jest 7lat młodsza. Nie jest to taka różnica jak opisałeś w temacie, ale to nie ma znaczenia, bo prawda jest taka, ze wiekszosc pasji rozwijamy jako nastolatkowie, a potem stare pogłębiamy i rozwijamy nowe- maximum zazwyczaj w wieku studenckim Rozumiesz? Jeśli dziewczyna była pustakiem w wielu 18-20 lat to zazwyczaj nie będzie z nią o czym pogadać jak jej 40 stuknie. Do rzeczy: z dziewczyną wymieniamy się książkami, latamy do teatru i kina, ostatnio byliśmy na wspinaczce, razem czasem biegamy, prujemy w paintball ostro i czasami gramy w online mmorpg. Dyskusje na każdy temat: polityka, historia, religia, kwestie ideologiczne. I to są prawdziwe dyskusje, a nie wzajemne potakiwanie- bo ona ma na niektore sprawy zuoełnke inny pogląd. Tematów wspólnych jest tyle, ze naprawdę potrzebuję czasami zamknąć ryj i posiedzieć sam. Chłopie obudź się. A w jakim przypadku jest miłość? Dwoje ludzi się spotyka, wpadają sobie w oko, feromony uruchamiają burzliwe reakcje hormonalne i to ciągnie tych ludzi do siebie. To nie jest miłość. To jest zakochanie i prosty sygnał od natury, ktora nakłania Was do jak najszybszego aktu seksualnego, zeby przedłużyć gatunek. Nie ma w tym nic mistycznego, nic wziosłego, nic eterycznego i wmawianie nam, ze jest inaczej jest ciężką krzywdą dla gatunku ludzkiego. Z tego się bierze większość prawdziwych dramatów. Ludzie mylą zakochanie z miłością. W momencie zakochania myślenie jest wyłączone, hormony robią Ci z trzeźwego osądu papkę. Bo natura nie ma na celu zeby z Waszej znajomości wyszedł ślub, piękna miłość do późnej starości i w zgodzie z religią w jakiej jesteś wychowany. Natura chce zeby z tego kontaktu było dziecko, bardzo nie chce żebyś analizował i trzeźwo myślał, bo byś jeszcze zrezygnował. Natura chce zeby Ci odbiło i zebyśxcie jak najszybciej zmajstrowali dziecko. Tyle. Na to, czy Wy się za rok nie będziecie się nienawidzić, albo zadawać sobie pytanie "co ja w niej/nim widziałam" natura ma kompletnie wyjebane. Zacznij od definicji. Nie ma miłości w takim związku jak opisujesz? A czym jest miłość? Miłość jest wyborem. Poznajesz kogoś, jest zakochanie albo i nie ma, wystarczy pociąg seksualny wbrew pozorom. Po jakimś czasie opadają te najmocniejdze emocje i zaczynasz widzieć wady i miejsca w ktorych w tej relacji się nke dogadujecie albo trze. I decydujesz: to mogę zaakceptować, z tego mogę zrezygnować, a tego nie jestem w stanie tolerować. To dziala w obie strony. Wybór: chcę być z tą kobietą, razem iść do przodu, godzę się na to co mi nie do końca pasuje, ona też i pracujemy nad tym zeby to działało. I to też jest relacja biorę/dostaję Zdradzę Ci brutalną prawdę: nawet altruista i kompletna pizda która ze związku nie ma pozornie nic dobrego a tylko zbiera wpierdol i się poświęca, ma coś z tego dla siebie i jest to egoistyczne. Są ludzie trwający w takixh ukladaxh po to zeby móc się nad sobą użalać "ufff jak ciężko" i się emocjonalnie masturbować "ale ja jestem dobry i jak ja się poświęcam" Rozumiesz skalę tego zakłamania? Obraz związków, miłości itd jaki jest nam pakowany do głów od dziecka, (przez kukturę, film, muzykę, a nawet Kościół Katolicki na równi z lewakami nawet) jest kompletnie wypaczony, nierealny i zakłamany sam w sobie do tego stopnia, ze jak wiekszość Homo sapiens rozmawia o swoich związkach to uwielbiają się rozwodzić nad tym jak to się poświęcają dla związki, jak wiele z siebie dają, ale sami przed sobą niechętni są do tego zeby przyznać, zs mają z tego coś dla siebie i jest to motywacja egoistyczna. Ty miłość mylisz z zakochaniem. To jest bardzo niebezpieczne. Dlaczego? Bo zakochanie jest krótkie. Takie emocje jak na początku już nie wracają. Są tacy, co tefo nie rozumieją i całe zycie skaczą z kwiatka na kwiatek w poszukiwaniu tego haju hormonalnego co będzie treać wiecznie. Nie dzieje zię nigdy. Inni np dokonują wyboru (miłość) i są z kimś długo, dzielą zycie. Ale natura to suka- na takiego czlowieka w kazdej chwili może zrzucic zakochanie. Potencjał w tym jest nieograniczony. Kto nie rozumie tych różnic może przegrać wszytsko. A sens jest taki raz jeszcze: zakochanie to niezależna od nas i nketrwała reakcja chemiczna, nic więcej, nke ma w tym zadnej magii, przeznaczenka i tym podobnych bzdur. Miłość jest wyborem.
  48. 2 points
    Myślę, że w Twoim przypadku byłaby to dobra inwestycja. Kobiety są lepsze w te gierki. W ogole bym się nie zdziwił gdyby się okazało, że ma gdzieś drugi telefon skitrany, a wyciąga go jak cię nie ma. Człowieku, to co piszesz jest tak schematyczne, że połowa gości którzy to czytają mają flashbacki, a conajmnien 1/4 zastanawia się czy nie jesteś proeokatorem-trollem który kręci bekę. 1. Ty potrzebujesz jak coś to terapeuty. Pani terapeutka może Cię w większe gówno wbić tylko. Może się okazać też że ta terapia małżeńska ze storny Twojej żony to pokazówka dla znajonycb i ew. sądu. "ja się tam starałam, na terapię go zaciągnęłam, płakałam tam, a a ten nieczuły drań nie chxiał się postarać bardziej i ratować małżeństwa" 2. Nie ufaj żonie. Bezpiecznie będzie założyć, że jesteś zdradzany, a żonka szukuje się do rozwodu 3. Kutas na supeł. Żadnych dup. Masz być non stop opanowany, nje wolnk Ci wpaść w gnjew, nie wolno Ci wybuchnąć. Nie wolno Ci dać się wciągnąc w awanturę. Jesteś grzeczy, chłodny. "tak jest kochanie" i robisz swoje. 4. Kupujesz dyktafon i zaczynasz nagrywać jej awantury. 5. Poczytaj, zobacz na co zwracać uwagę i zobacz czy nie ma czegoś ck wskazuje na jej romans. Jakoś dziiwnke jestem pewien, że znajdziezz. Wtedy na chłodno zabezpieczasz. 6. Porozmawiaj ze swoją rodziną o tym co przechodzisz. Ale tylko z ludzmi ktorym ufasz i wiesz ze murem staną za tobą
  49. 2 points
    Dobra, ja odpuszczam. Jak grochem o ścianę. Może ktoś inny ma więcej cierpliwości. Idę poćwiczyć granie na gitarze, wypić kawę patrząc na słońce pomimo grudnia. Zarabiając mniej niż kobiety by chciały. Być może niedoskonały lecz dla siebie w sam raz. Z mniejszymi czy większymi celami. A Ty zostań z tym swoim rozkminianiem i marudzeniem. A za to, dawniej od ojca byś pasem dostał. Pas wybijał parę głupich tekstów.
  50. 2 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.