Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Wilson

Moja relacja z kobietą typu borderline

Rekomendowane odpowiedzi

Na początku bajka! Poznałem fantastyczną kobietę. D.(nie chcę podawać pełnego imienia oczywiście) jest po prostu niesamowita: wrażliwa, ciepła, pełna energii,bardzo inteligentna, opiekuńcza...od samego początku mam wrażenie, że nadajemy na tych samych falach. Godzinami rozmawiamy ze sobą przez telefon, jestem niesamowicie adorowany, potrafi sprawić, że czuję się wyjątkowo.

 

 

Do tego dziewczyna baardzo bezpośrednia.Od samego początku nie ma problemów z seksem(taka osoba nigdy nie powie, że ją boli głowa. Sama inicjuje zbliżenie, może to robić zawsze i wszędzie)

 

Po jakimś czasie zaczynają się dziwne akcje: nie odzywa się całymi dniami,pojawiają się szantaże emocjonalne, upija się w dzień w którym mamy się spotkać( pije dużo i często),dzwoni do mnie żeby pogadać i się rozłącza nagle. Ty jesteś wściekły jak cholera, ale ona ma na wszystko wytłumaczenie,to tak naprawdę nie jej wina...kocha mnie a ja się czepiam. Jej nastrój zmienia się kilka razy w ciągu dnia:raz wesoła,pewna siebie,za chwilę smutna, znowu milczy.

 

 

Kiedyś dzwoni do mnie, mówi jak bardzo mnie kocha, za 10 minut dostaję smsa,że do siebie nie pasujemy,zrywa ze mną. Po następnej godzinie sms przyjedź do mnie, chcę się z tobą kochać, jesteś moim ideałem- istny rollercoaster. (takie akcje ze zrywaniem były częste).

 

 

Wszystkich akcji nie potrafię opisać w szczegółach, brak mi dystansu, bo ciągle tkwię w tym związku......zdrady, jej relacje  z byłym facetem,jej kiepskie relacje z ojcem, problemy w pracy(częste zmiany), szantaże emocjonalne,manipulacje,autoagresja, próby samobójcze w przeszłości, tzw próby przekraczania moich granic.....ktoś kto wie czym jest borderline, będzie wiedział doskonale o co mi chodzi

 

Oczywiście miałem wątpliwośći to nie jest tak, że wszystko chłonąłem jak gąbka, ale borderki to naprawdę dobre aktorki. Po pewnym czasie czułem się odpowiedzialny za nią. Ma gorszy dzień to chcesz ją pocieszyć, zastanawiasz się jak jej pomóc. Wkręcałem się przez to coraz bardziej. Smutne dni były coraz częściej, więc martwiłem się o nią,miałem poczucie winy, ze nie potrafię jej pomóc.

 

 

W końcu zacząłem przeglądać internet,odkryłem,z kim mam do czynienia i jakoś układam to sobie w głowie,ale nie da się tak po prostu wyciągnąć wtyczki, zapomnieć. Ciągle zależy mi na niej, ale nie wyobrażam sobie tak żyć. Dziękuje za rady typu uciekaj od niej, czy problem jest w Tobie(jasne, że we mnie, borderki potrafią wytworzyć w krótkim czasie taką bliskość z partnerem jaką w normalnym związku buduje się latami).To jak powiedzieć alkoholikowi, żeby od jutra nie pił- nie da się.

Potrzebuję konkretnych porad od kolegów znających temat, którzy wiedzą jak trudno zerwać kontakt z borderline. Jak wyrwać się z tego układu,żeby za chwilę samemu nie wylądować u psychologa.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Powiem bracie, że Ci mega współczuję bo to co tutaj przeczytałem nie napawa optymizmem.

 

Od razu napiszę, że ja nie mam doświadczenia aż z takim przypadkiem i pewnie nic o tym nie wiem. Jednak z twojej wypowiedzi wynika, że Ty raczej i tak będziesz musiał udać się do psychologa. Nie tylko po pomoc z panną, ale by odzyskać równowagę psychiczną. Nie piszę, uciekaj bo to już wszystko napisałeś sam, że jakbyś mógł to byś już to zrobił.

 

No i dwie rzeczy jeszcze mnie zaniepokoiły.  Po pierwsze te próby samobójcze których już próbowała. Czyli wiadomo, że jeśli będziesz próbował się uwolnić, to nie zawaha się pójść w ostateczność. No i druga sprawa to jej zdrady. Z tego co zrozumiałem to masz pewność, że Cię zdradzała lub zdradza? Jeśli tak, to tym bardziej musisz skorzystać z pomocy doświadczonych braci lub kogoś kto Ci się pomoże z tym uporać.  Bo jeśli masz pewność, że panna puszcza Cię bokiem, a Ty ciągle jesteś z nią i więcej nie możesz tego związku przerwać emocjonalnie oraz się jeszcze angażujesz to widać, że potrzebujesz pilnie porady i pomocy. No i jeszcze pytanie, czego tak na prawdę chcesz? Czy chcesz opuścić tą toksyczną relację, czy zmieniać tą dziewczynę? Mam nadzieję, że wiesz, że masz tylko jedno wyjście w tym wypadku.

 

Mam nadzieję, że doświadczeni w tych sprawach bracia Ci pomogą, a pamiętaj psycholog to też człowiek i jest, żeby nam pomagać. Walcz i nie bierz jeńców.

Pozdrawiam

Edytowane przez Kolt89

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Wilson

Ja bym tutaj zastanowił się nad pójściem do psychologa (ze sobą). Są ludzie od tego (profesjonaliści) i nie ma tu się  czego wstydzić a nie wiem, czy zauważyłeś że bracia też korzystali co niektórzy. Jej oczywiście nie zagonisz do specjalisty bo to jak z alkoholikami podobno.

 

Jeszcze znalazłem ciekawy wątek poniżej:

 

 

 

Panowie,

poradźcie tu nowemu koledze co sądzicie o jego sytuacji.

 

@Szkaradny@JurekB@TylerDurden@ORPIL3

Edytowane przez TheFlorator
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakich porad oczekujesz, jak nie rozejść się z nią? Chcesz ją zmienić? Myślisz, że bohaterem jesteś?
Nie ma tutaj innej rady, jak sam nie chcesz trafić do psychiatry, czy psychologa. Wyjście z tego toksycznego związku to jedyna, rozsądna rada.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gruba kreska. Pożegnaj się z panią, zablokuj na fejsie, zmień numer telefonu. Jak nie możesz zmienić numeru, to przynajmniej ją zablokuj. Będzie robić cyrki, żebyś wrócił, ale to będzie tylko pokazówka.

I nie myśl więcej o niej - jej miejsce jest na śmietniku Twojego życia. Jak wyrzucasz do śmieci puszkę po konserwie to potem o niej myślisz jak sobie w tym śmietniku radzi? No to o tej pani też nie myśl.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zerwij z nią, ona jest niestabilna emocjonalnie jak i nie.....

Nie baw się w białego rycerza i nie próbuj jej ratować bo ci zniszczy życie. Będziesz później wychodził i leczył się z tego związku latami.

Mało masz dziewczyn na świecie? Przebieraj w ofercie i szukaj zrównoważonej...w miarę. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie,

wydaje mi się, że @Wilson nie pyta się CO MA ZROBIĆ tylko JAK MA TO PO KOLEI ZROBIĆ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wygląda jej rodzina? Ojciec alkoholik?

 

Po pierwsze musisz zadać sobie pytanie, czy widzisz siebie w związku z nią? Czy chciałbyś z nią spędzić życie?

 

Niestety im dłużęj będziesz to ciągnął tym większe poniesiesz straty - spadek swojej pewności siebie, uraz psychiczny i po czymś takim bardzo długo zajmie Ci zanim znowu zaczniesz myśleć o związku (będziesz podejrzliwy)

 

Pije dużo teraz, to będzie piła jeszcze więcej - ma wewnątrz pustkę i nie wie jak ją zapełnić dlatego wyszukuje nowych facetów ponieważ to pozwala jej zapełnić w jakimś stopniu urazy z dzieciństwa.

Rozmawiałeś z nią zapytałeś jej co ona myśli o swoim zachowaniu? Jeżeli nie chodzi do psychologa  i uważa, że z nią jest wszystko ok to nic nie poradzisz. ba nawet jeżeli chodzi do psychologa to także nic nie poradzisz.

 

Ty i tylko ty wiesz jaki ona ma wpływ na Ciebie i tylko ty jesteś w stanie podjąć decyzję i działania.

Jeżeli postanowisz ratować siebie to nic z nią nie rozmawiasz nie tłumaczysz się i nie wdajesz się w dyskusję.

Sms z nami koniec i blokujesz ją wszędzie - na telefonie na meilu na facebooku i gdziekolwiek możesz.

 

Nie sprawdzasz co się u niej dzieje i nie odpowiadasz na żadne wiadomości od niej.

Ratuj siebie jej nie możesz... tylko ona sama może siebie uratować.

 

Im dłużej z nią będziesz będzie tylko gorzej i trudniej - tutaj nic się nie poprawi i nic się nie zmieni - piszę to ze swojego własnego doświadczenia a moja ex nie była aż tak pokręcona na początku jak piszesz.

 

Czego oczekujesz? Co chcesz zrobić? Jesteś gotowy walczyć o siebie?

Zrobiłeś pierwszy krok - ale tak naprawdę ten pierwszy krok jest najłatwiejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ma to zrobić?

 

Jak przy każdym zerwaniu trzeba swoje wycierpieć, czas goi rany.

 

Przede wszystkim trzeba urwać kontakt - FB, sms, maile, zdjęcia wspólne do kosza. 

 

Dalej nie można zamykać się w czterech ścianach.

 

Wskazana siłownia czy trenowanie sportu dla wzrostu samopoczucia.

 

Spotkania ze znajomymi, poznanie nowej dziewczyny żeby haj hormonalny znowu zadziałał (to nic złego), flirtuj jak najwięcej z kobietami.

 

Lektura książek Marka, Osho, Tolle, De Mello - zrozumiesz ze utożsamiłeś swoje szczęście z drugą osobą. Szczęście musisz szukać w sobie bo jak luby odejdzie to będziesz nadal szczęśliwy sam ze sobą.

Przeczytasz to Twoje myślenie odwróci się o 180 stopni w kwestiach związków i miłości. Masz się skupić na teraźniejszości a nie przeszłości. Ona już była i nie ma znaczenia.

 

Przede wszystkim ciesz się, że nie związałeś się z taką osobą na lata - małżeństwo.

 

Podejdź do sprawy logicznie - wyjmij kartkę papieru, podziel ją na pół , na "plusy" i "minusy". 

90% będziesz miał minusów czyli jazdy, stresy, szmacenie Ciebie, głowa zajęta jakimiś dramami zamiast skupienie się na ważnych sprawach

10% to nieziemski seks który kosztuje 150-250 zł 

 

Im więcej będziesz miał głowę zajętą tą dziewczyną tym dłużej będziesz z tego wychodził.

 

Logika i jeszcze raz logika, emocje na bok

 

  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten związek Ci nie służy. Zależy Ci na niej, ale popatrz jakim kosztem. Kosztem samego siebie. Weź sobie kartkę i wypisz plusy i minusy tego związku na spokojnie bez emocji. Minusów bedzie zdecydowanie więcej. Jesteś młody po chu. ci takie sztuczne emocje powiedz. Za kilka lat będziesz wymęczony psychicznie pytam się w imię czego miłości? 

 

Jak skończysz u psychologa/ psychiatry z rozbitą psychiką, brakiem własnej wartości to sobie tą miłość wiesz gdzie możesz wsadzić...

 

Myśl rozsądnie. Jedyne słuszne wyjście to odejść. 

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Miałem żonę z CHAD i borderline. Bylo wszystko to co opisales. Poczytaj moje posty na temat rozwodu z taka kobieta. Daj sobie jeden wieczor na lekture. I nastepnego dnia rano wstań, zablokuj jej numer telefonu. Dodaj jej email do kasowanych od razu. Zerwij z nia kontakt natychmiast. To jest jak z np papierosami albo rzucasz natychmiast albo sie oszukujesz ze rzuciles palenie.

 

Musisz byc twardy. Bedzie do Ciebie dzwonic ze sie wiesza albo truje. Wezwij do niej pogotowie z lekarzem psychiatra. Sam tam nie jedz. Musisz odciac sie od niej natychmiast. Psycholog tak, ale juz po fakcie oderwania sie od niej zeby stan rzucenia jej utrwalic. Jak nie zrobisz radykalnego kroku to bedziesz brnął w to latami. Szkoda życia i Twojego zdrowia psychicznego. 

 

Po prostu musisz ratowac siebie bo widzisz to wszystko i jest na to jeszcze czas.

 

 

Edytowane przez rarek2
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Od dwóch tygodni jej ataki się nasiliły, tak naprawdę to jestem szczęśliwy kiedy ma focha i milczy.W innym przypadku ciągłe jazdy i gierki z jej strony.Wiem co muszę zrobić. Wiem, że muszę zerwać, ale mam poczucie winy, że to przecież choroba, że to nie jej wina, a przeze mnie coś sobie zrobi( wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

 

 

Wszelkie rozmowy z nią na ten temat nie mają już sensu. Na pytanie dlaczego się tak zachowuje obraża się i twierdzi, że się czepiam. Myślałem o tym, żeby przekierować tą relację z chłopaka na przyjaciela i powiedzieć jej, że wiem o jej zaburzeniach(może sama nie wiem, że to się nazywa jakoś) i jej pomóc. Z drugiej strony piszecie, że  trzeba odciąć się całkowicie.

 

Związku z taką osobą nie stworzę,czytając was zaczynam sobie zdawać z tego sprawę. Wiem że to wygląda trochę jakbym się miotał i nie wiedział czego chce, ale uwierzcie, od dwóch tygodni jestem kłębkiem nerwów,nie mogę funkcjonować normalnie, sam zacząłem więcej pić, chociaż narazie próbuje ogarnąć się bez psychologa

 

Co ważne,ona nie jest wobec mnie agresywna,jest autoagresywna. Po swoich akcjach wpada w stany depresyjne i się samookalecza. Dlatego proszę doświadczonych kolegów,żeby opisali jak to rozwiązać, bo świadomość, że ktoś targną się na swoje życie przeze mnie przeraża.

 

Dzięki rarek2...... Zaraz szukam i czytam

Edytowane przez Wilson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Po prostu musisz się zastanowić, czy w tej chwili masz siły na poczucie winy względem jej osoby. Jeśli będziesz się za wszystko obwiniał to nie długo ty udasz się do specjalisty. Ona wciąga Cię jak ruchome piaski, najpierw powoli, ale jak zaczynasz coraz bardziej się angażować to robi to coraz szybciej. 

 

Tak masz rację to jest choroba. Czyli ona potrzebuje specjalisty. Ty nim nie jesteś a z tego co widać to ta dziewczyna tego nie chcę. Po prostu nie chcę się leczyć, a to nie jest dla Ciebie dobre, a więcej toksyczne. No i mam pytanie. Czy ona nie ma jakiejś bliskiej rodziny, albo bliskich przyjaciół. Możesz z nimi się skontaktować, żeby sie nia zaopiekowali i przypilnowali aby sobie czegoś nie zrobiła po twoim odejściu. A może namówią ją na leczenie.

 

No i ostatnia rzecz. Nie sięgaj do kieliszka, ani po żadne alko. To nie jest najlepsze wyjście. Bo jeśli tak będziesz robić to niedługo dorobisz się coraz większych problemów. I to w tym przypadku na własne życzenie. Wiem, że nie jest łatwo, ale alkohol to nie rozwiązanie twoich problemów. 

 

Trzymaj się bracie.

Edytowane przez Kolt89
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 hour ago, Wilson said:

Po swoich akcjach wpada w stany depresyjne i się samookalecza

Wyluzuj. Te zadrapania chuj mają wspólnego z okaleczaniem się. Odcięła sonie ucho? Palec? Dłoń? To są wszystko niegroźnie działania policzone na efekt. Jak skaryfikacje Popka. Jak sobie oko wydłubie, to będzie można uznać, że sprawa jest w miarę poważna, ale też nie do końca, bo ma jeszcze drugie. I w żadnym przypadku nie jest to wina Twoja, jej rodziców, jej sąsiadów, jej byłego, Twojej matki, dzielnicowego czy kasjerki z Lidla. To jest jej zasrana sprawa, która nie powinna Cię nic obchodzić.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Wilson napisał:

Wiem co muszę zrobić. Wiem, że muszę zerwać, ale mam poczucie winy, że to przecież choroba, że to nie jej wina, a przeze mnie coś sobie zrobi( wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

Ty nie masz prawa mieć poczucia winy, bo ona nie jest chora przez Ciebie. Twoja dziewczyna potrzebuje specjalisty, a potem chlopaka który z nią będzie. Na prawdę chcesz w to brnąć? Za kilka lat będziesz wrakiem a jesteś jeszcze młody. Posłuchaj braci, którzy mieli dłużej do czynienia z takimi Paniami.

 

Chcesz jej pomóc? Znajdź jej specjalistę i uciekaj gdzie pieprz rośnie. Wiem brzmi brutalnie, ale chłopie Ty się wykończysz po dłuższym czasie z kimś takim. Nie czuj się winny. Gdybyś Ty cierpiał na coś takiego laska by Cię zostawiła bez mrugnięcia okiem. Pomysł na chłodno i proszę nie zasłaniaj się miłością... Miłość kosztem własnego zdrowia psychicznego to nie miłość. Bądź rozsądny ten związek nie ma przyszłości jak ona nie chce się leczyć. 

 

2 godziny temu, Wilson napisał:

wiem jak przeżywała i co sobie robiła jak zerwał z nią poprzedni facet).

 

I stało się coś? Żyje dalej a pewnie jemu też pisała, że się zabije. Tamten okazał się rozsądny i wiedział, że z tego statku należy się ewakuować jak najszybciej. 

Edytowane przez Kimas87
Błąd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bordeline, ehhh moja kochana border. Przerabiałem, nie życzę takiego doświadczenia nawet największemu wrogowi, gdyż to nic przyjemnego. Emocjonalny Rollecoster.... W przypadku mojej relacji także były tzw. zrywane telefony, nagłe fochy, które nigdy nie zostały rozwiązane. Natomiast pamiętając te dobre chwile, które chyba w każdym przypadku są podobne postanowiłem zmienić jej punkt widzenia, gdyż wiedziałem, że miała bardzo negatywne doświadczenia rodzinne - przemoc, alkoholizm rodzica, brak zainteresowania rodziców. Powiem Ci jedno mimo, że byłem z nią zaledwie 5 miesięcy jest to jedyna kobieta, która mi się do głowy tak wkręciła (sic!). Ponieważ chciałem ją ratować z tego emocjonalnego gówna, lecz musisz sobie drogi bracie zdać sprawę z jednej podstawowej kwestii, jeśli osoba cierpiąca na borderline nie jest świadoma swoich problemów tzn. nie uczęszcza na terapię to Twój związek z nią będzie ciągle takim życiową kolejką górską. Ona będzie obwiniać Cię za wszystko co się wokół Was dzieje, a co najgorsze im dłużej z nią jesteś to się coraz bardziej wkręcasz. Ja wiem, że taka kobieta potrafi być fenomenalna: czuła, opiekuńcza, nawet może zrobić Ci najlepszego loda jakiego w życiu doświadczyłeś. Lecz wiedz, że z czasem pojawia się coraz więcej negatywów, a coraz mniej tych pozytywnych chwil. Musisz zwracać uwagę na jej ton głosu- tak kur*** ton głosu, ponieważ jeśli zadasz pytanie: Jak Ci minął dzień ? to odpowiedź "Spoko" nie jest zawsze odpowiedzią pozytywną, czy neutralną. Potrafiła opierdalać mnie o nic przez weekend, a następnie pisać sms-a w stylu: Byłam dla Ciebie straszna, a Ty to wszystko znosiłeś, a teraz Cię nie ma i jest mi smutno lub, byłam dla Ciebie straszna, a teraz tęsknie tak bardzo, że nie mogę wytrzymać. To kurwa nie jest to normalne to zastosowanie taktyki push and pull, która doprowadza człowieka do pasji.....

 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że u tego typu osób od miłości do nienawiści  dzieli mały krok. To dorosłe osoby na poziomie emocjonalnym dziecka, one karmią się Twoją atencją, awanturami i negatywnymi emocjami. Bardzo często jest to spowodowane tym, że jej najbliżsi w taki sposób się z nią komunikowali, dla niej to normalne...... przez dwa tygodnie nie zapytała mnie co u mnie słychać mimo, że miałem problemy zdrowotne i miałem bardzo ciężki egzamin, który w znaczącym stopniu wpływa na moją dalszą karierę zawodową. Miała to po prostu gdzieś, ponieważ to problemy borderline są dla niej najważniejsze, a problemy innych mają w głębokim poważaniu. 

 

Co najciekawsze borderline często zostawia kogoś bo boi się np. do niego przywiązać, albo chce sprawdzić, czy będziesz o nią walczył. Przynajmniej ja tak wywnioskowałem z rozmowy telefonicznej podczas, której mnie zostawiła, ponieważ gdy na jej oświadczenie o zakończeniu związku życzyłem jej udanego życia itp. Odpowiedziała tak: Mówisz jakbyś się żegnał... Dla mnie to jest kurewsko niezdrowe, dlatego zabrałem od niej wszystkie swoje rzeczy wartościowe. Jeszcze jakiś czas temu myślałem, żeby w dacie jej urodzin złożyć jej życzenia urodzinowe ponieważ ona jest osobą chorą to nie jej wina, że miała spierdolone dzieciństwo.  Ale wiesz co to nie ma sensu z jednego prostego powodu, nie każda borderline, ale wiele z nich według psychologów wraca (niektóre bardzo szybko, a inne z czasem po kilku miesiącach, nawet latach - sic!). Co gorsza wielu ludzi tkwiących długo w takich związkach zmuszona jest leczyć się u specjalistów. Ja postanowiłem definitywnie się odciąć - nie dzwonię, nie piszę smsów (stare skasowałem) i nie zamierzam wznawiać kontaktu. 

 

Natomiast sam zrobisz, jak będziesz uważał za słuszne, to Twoje życie nikt nie jest w stanie przeżyć go za Ciebie, pamiętaj tylko, że lepiej odejść gdy nie ma się żadnych poważnych zobowiązań (mam na myśli dziecko) bo wtedy będziecie związani na całe życie, a Twoja potencjalna córka może wyrosnąć na osobę podobną do mamusi. 

 

Mi osobiście bardzo pomógł pewien blog:  http://koniectoksycznych.blogspot.com/

 

Życzę Ci bracie powodzenia, bez względu na to jaką decyzję podejmiesz. 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki koledzy za dużo konkretnych podpowiedzi. Jakoś zaczynam to sobie układać w głowie i widzę, że ta relacja nie ma przyszłości. Ja się w tym wszystkim tak naprawdę nie liczę, ważne są tylko jej potrzeby. Ciągle słyszę tylko,że powinienem ją wspierać, sama od siebie nie daje już nic. Tylko gierki i ciągłe testowanie mnie.

 

Pragnę jej i nienawidzę jednocześnie. Cholernie trudno odejść od takiej osoby, bo czuję się uzależniony emocjonalnie. Muszę najpierw popracować nad sobą, bo mimo,że postanowiłem zakończyć tą relację to nie potrafię tak poprostu "wyrwać wtyczki", odciąć się całkowicie od niej.

 

Z jednej strony ta świadomość,że może sobie coś zrobić. Obawiam się,że jakoś uda mi się o niej zapomnieć a ona po jakimś czasie odezwie się, będzie chciała wrócić. Z drugiej stony boje się też jakiegoś wyciągania brudów. To co napisał w swoim artykule JurekB : moja też ma drugi telefon o którym nie chce rozmawiać i zapisane wszystkie nasze wiadomości na komputerze. Wiem, że jednemu ze swoich byłych zrobiła jakąś sprawę sądową. 

 

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minutes ago, Wilson said:

Muszę najpierw popracować nad sobą,

TO JEST NAJWAZNIEJSZE !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
37 minutes ago, Wilson said:

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

O tak...robiły. Ty tak naprawde szukasz usprawiedliwienia aby z nia byc.

Twoja decyzja, ale marnujesz swoje zycie dla niej jestes tylko kims kto daje energie I emocjonalne wsparcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Analizuję ten czas spędzony wspólnie i zaczynam dostrzegać ile niepokojących sygnałów było które jakoś sobie tłumaczyłem, bagatelizowałem. Nawet nie mówię o ilu życiowych wartościach zapomniałem dla niej nagle. Zaczynam to dostrzegać, ale to nie znaczy, że się już od tego uwolniłem, dlatego zanim uporam się z nią to muszę zająć się sobą. 

 

Pytonga może masz jednak rację, może przedłużam to na siłę, bo wciąż wierzę, że wróci ta cudowna,wrażliwa kobieta z początku znajomości. Może nie jestem w stanie jednak sam sobie poradzić z tym co mnie spotkało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrozum tutaj nie będzie lepiej... tylko gorzej dla Ciebie.

13 minutes ago, Wilson said:

że wróci ta cudowna,wrażliwa kobieta z początku znajomości

Ten etap już minął, przykro mi ale ja to przerabiałem.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Wilson napisał:

 

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Ja z  moją po rozstaniu miałem dwukrotny chwilowy kontakt, ale oba zainicjowane przez moją osobę:

1. Odbierałem od niej swoje rzeczy, a dokładnie 2 książki na których mi zależało - jej zachowanie traktowała mnie zimno i chłodno z dużym dystansem

2. Wysyłałem jej z jakiś miesiąc temu zdjęcia ze wspólnego wesela to w wiadomości sms była bardzo miła.

 

Także dwie sprzeczności, lecz nie traktuje tego jako jakiś "akcji". Lecz to ona uprzedziła moje zerwanie, na obecną chwilę po 3 miesiąca od rozstania mam spokój, więc przypuszczam, że tak pozostanie. Sam inicjować kontaktu już nie będę, gdyż wszystkie tematy Nas łączące zostały zamknięte z mojej inicjatywy.

 

Życzę powodzenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 hours ago, Wilson said:

Z drugiej stony boje się też jakiegoś wyciągania brudów.

No Bracie to pozostając z nią w związku te problemy raczej nie znikną a pojawi się ich tylko więcej. Tak więc logika o kant dupy.

 

6 hours ago, Wilson said:

Z jednej strony ta świadomość,że może sobie coś zrobić.

To jest osoba dorosła, nie masz nad nią kontroli. Moja z 4-5 razy gadała o tym nabrałem się dwa razy i za pierwszym razem była dumna z siebie i chwaliła się psiapsiółce jaką to ma kontrole ciągle nade mną. Za drugim razem wysłałem policję i była oburzona. Samobójcy nie ogłaszają na około, że zabiją się robią to po cichu.

 

6 hours ago, Wilson said:

Jak to wyglądało u was koledzy, wasze borderki robiły jakieś akcje po rozstaniu?

Wszystkie robią większe albo mniejsze - jeżeli odkryjesz karty to wtedy znienawidzi Cię i będzie starała się Ciebie upodlić, zranić i zniszczyć... ot żadna filozofia normalne życie.

 

Boisz się i nie jesteś gotowy ale czujesz, że coś jest nie tak - zapewne Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne dostaje po dupie. Życie z nią to jak chodzenie po szkle, ciągle musisz uważać aby jej czymś nie urazić i nie zdenerwować a i tak na koniec zawsze znajdzie się coś, że popsuje się jej nastrój i zapewne to Twoja wina.

 

Im dłużej z nią będziesz tym będzie gorzej - to co było na początku już nie wróci. Dodatkowo popija ostro no K... mać to jakiś dramat.

 

Zobacz w okolicy AA spotkania i AL Anon (dla rodzin alkoholików, uzależnionych) idź na takie spotkanie zobacz jak współuzależnieni trwają ze swoimi partnerami całe życie łudząc się, że może będzie lepiej. Posłuchaj ich historii będziesz miał grupę wsparcia.

 

To Twoja decyzja - ale będąc z nią za dużo nad sobą nie popracujesz to Ci gwarantuje.

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Założycielu tematu: uciekaj od niej. Nie są to puste słowa ot tak.

 

Byłem z pewną panią U przez 2 lata.

Kliniczne borderline + dda.

 

- na zewnątrz bardzo zadbana wręcz perfekcyjnie zrobiony makijaż + idealnie dobrana odzież, szczupła o idealnej figurze (a w domu syf, pies sika w kuchni bo nikomu nie chciało się wyjść - oczywiście York w ryżowym kuferku, jej dziecko otyłe, w szafach dramat), 

 

- bardzo usłużna dla innych i taka ciepła, dzień dobry (w domu odwrotnie, częste przekleństwa do dziecka, brak zainteresowania choćby lekcjami dziecka, bijatyki z exkoleżankami),

 

-rano ciepła wieczorem nie chce wpuścić do domu, 

 

-seks na żądanie, następnego dnia spanie w odrębnych łóżkach, 

 

- przez 2 lata związku kończyła go 17 razy, jak to dobrze że miałem swoje mieszkanie. Myślałem: ok.ja też mam dość, a potem był szloch i przyciąganie na różne sposoby - a ja się dawałem.

 

- nagminne niedotrzymywanie słowa. Umawiamy się na niedzielę o godz.9.00 - nie ma jej 2 dni. Gdzieś przepadła z dzieckiem. Następnie zdziwienie: o co ci chodzi, jak ci się nie podoba to możemy się nie spotykać.

 

- wianek orbiterów, ojciec dziecka mieszkający na stałe w UK, podczas okresowych zjazdów do PL nocuje u niej, wtedy jest mordobicie między nimi, a dziecko wybiega z płaczem na klatkę schodową szukając jakiegokolwiek ratunku.

Kiedy pytam: co ty robisz? Odpowiedź: no przecież to ojciec dziecka.

 

Pewnego dnia poszedłem na spacer z psem, po drodze wstąpiłem do osiedlowego sklepu po sok dla siebie i wodę dla psa - był lipiec i było cholernie gorąco. Mała miejscowość w Polsce. Pani U otrzymała wiadomość od koleżanki, zanim wróciłem do domu, że byłem w sklepie. Efekt był taki, że nie chciała się już ze mną spotykać bo z pewnością poszedłem do sklepu, żeby podrywać ekspedientkę. Czujecie to !?

 

Pani U to katoliczka. Dziecko miało 9 lat, pierwszy raz w życiu widziało u siebie w domu pisanki na Wielkanoc - zrobiłem je dla niej chociaż nie jestem katolikiem. Nigdy nie było przedtem choinki. Strasznie smutne dziecko, już skażone na całe życie.

 

Jednak rycerz pokaże jak należy żyć, uratuje cały świat...aha jasne.

 

Dzisiaj mi trochę wstyd za siebie ...na dodatek przepaść intelektualna: ja prawnik (gospodarcze, międzynarodowe), ona nakłada żele na paznokcie. Proszę mnie źle nie oceniać - w żaden sposób nie wywyższam się. Tak się poznaliśmy, pomogłem jej prawnie. Oczywiście za darmo :blink: taki byłem qrwa szlachetny.

 

Po pewnym czasie zaczynasz się zastanawiać czy to może z Tobą jest coś nie tak, przecież wszyscy na około mówią, że ona taka fajna, co chcesz od niej.

I robisz się co raz smutniejszy, tracisz energię, obarczasz siebie winą, chcesz resztkami sił ją uratować.

 

...a to już Ciebie trzeba ratować.

 

Bracie, uciekaj od niej czym prędzej - tu nie ma niczego, a tym bardziej zabawnego.

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Romantyzm żyje....walentynki to jednak piękne święto! Moja borderka wczoraj była dla mnie miła a dzisiaj napisała mi smsa, że kocha(tak tak koledzy kocha),ale nie mnie. Napisał że kocha byłego i nie wyobraża sobie życia bez niego.Próba zerwania, bo naciskałem ostatnio na szczerą rozmowę? Kolejny test,żeby sprawdzić czy będę o nią walczył? NIE BĘDĘ! Mam dość, nie mam już siły żeby się nad tym zastanawiać, a tym bardziej walczyć. Odpisałem, że to koniec.

 

Jak można tak traktować drugiego człowieka? Co to za dziwna choroba? Zastanawiam się kto jest chory tak naprawdę, ona,czy może jednak ja.Jestem sponiewierany, wyniszczyła mnie psychicznie przez ten czas. Zawsze ją wspierałem kiedy miała doła. Byłem blisko kiedy mnie potrzebowała.

 

 

Chciałem jej pomóc, teraz widzę, że kosztem samego siebie.Pochłonęła mnie. Przestałem robić cokolwiek innego co by dotyczyło jej osoby, angażując w to całego siebie,a ona mnie zniszczyła. Tylko czy to faktycznie koniec? Mam nadzieję,że odpuści, inaczej nie wiem czy sam sobie z tym poradzę.

 

Nawet nie wiem jakiej rady oczekuje od Was koledzy. Piszę, żeby się wygadać, bo rodzinie i znajomym nie powiem w jakim syfie k... żyje

 

 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez Qaikwow
      Ta kobieta jest swatką i ma do czynienia zarówno z mężczyznami jak i kobietami. Wie na co spoglądają obie strony przy szukaniu partnerów.
       
      Warto obejrzeć. Film jest po angielsku, ale jak ktoś chce to może włączyć tłumaczenie automatyczne.
       
       
    • Przez Deleteduser03
      Witam 
      W poprzednim wątku na końcu zaznaczyłem, że CDN, toteż wywiązuje się z obietnicy. Kolejne zasady, wskazówki, wnioski jakie powstały w ciągu mego 31 letniego żywota:
       
      11) Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze - nie obchodzi mnie co inni robią. Dopóki nie wchodzą mi w drogę wszystko jest ok. Ale pod żadnym pozorem nie pozwalam sobie na rady dotyczące mojego życia czy przyszłości. Chyba, że sam zacznę temat. Najczęściej jednak ten temat dotyczy związków, dzieci itp. Trzeba wiedzieć co można komu powiedzieć. Jednej osobie delikatne: nie znalazłem tej jedynej (z poczuciem humoru lub trochę nawet szyderczo). Innym bardziej stanowczo np. Na pytanie kiedy ślub? - odpowiadam pytaniem - kiedy rozwód?
      12) She can make you or break you - inspirująca kobieta naprawdę dodaje skrzydeł. Gdy Cie motywuje możesz wykrzesać z Siebie 150 procent. Ale zła kobieta zniszczy Cię. Niektórzy wygrywają w totka. Szansę są podobne. 
      13) To co jest prawdziwe, a to co faktycznie jest, nie zawsze jest tym samym - stopień jaki ludzie udają szczęście jest fascynujący. Te słodkie minki na spotkaniach. Całusy. A w domu ciągłe awantury. No i ciągłe udawanie, iż ma się więcej niż w rzeczywistości. Chwilówka by zastawić syto stół. Ja jak nie miałem pieniędzy by zapraszać gościu nie robiłem tego. Goście pojedzą, popiją, wyjdą i zapomną. A dług pozostanie. 
      14) Jeśli nie dokonujesz wyborów, to stajesz się ofiarą wyboru - to chyba nie wymaga wyjaśnienia. Albo ty dokonujesz wyborów w swoim życiu, albo ktoś wybierze za Ciebie. A kto wie co jest najlepsze dla Ciebie? 
      15) Jeśli coś wygląda na podstęp to wiedz, że to podstęp - większość sytuacji jest taka jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka. Nie trzeba godzinami rozmyślać nad tym. Jeśli ktoś jest chce nam coś dać za darmo, oczywiste jest, że coś jest tu nie tak. Za darmo jest tylko ser w pułapce na myszy. Gdy ktoś proponuję nam umowę, która jest korzystniejsza dla nas od razu kończymy rozmowę. Nikt nie podpisuje z własnej woli niekorzystną dla siebie umowę. A jeśli tak, to naprawdę chcemy wchodzić w biznes z taką osobą?
      Na razie tyle. Jak wróci wena może wątek będzie kontynuowany. 
    • Przez Deleteduser03
      Witam
      Założyłem konto niedawno, ale jeszcze nie napisałem nic tak od siebie. Dlatego postanowiłem naprawić ten błąd i oto jestem panowie bracia samcy i panie.
      Mam 31 lat. Kawaler z wyboru. Już w wieku lat 20 kilku postanowiłem, że nie chce zakładać rodziny. Praktycznie już będąc nastolatkiem zacząłem zauważać, że coś tu nie gra. Ksiądz gada o miłości a przecież obowiązuje ich celibat. Bóg jest ale nikt go nie widział nigdy, ale jest i już. Nie dyskutuj. Nie zadawaj pytań, tylko wierz i płać, bo stworzyciel Nieba i Ziemi ciągle potrzebuje pieniędzy. Idźmy dalej kobiety. Ciągle słyszałem, że trzeba być miłym, to jakaś dobra panna nas zauważy. Ale widziałem, że najładniejsze panny były z niekoniecznie najmilszymi gościami. To nie wszystko. Rodzina. Najważniejsza. Cel każdego faceta. Zaraz ktoś ma mi wyznaczać cel w życiu. Siostra, znajomi itp. A czy ktoś mnie pyta czego ja chce? No jakoś nie. Postanowiłem iść swoją drogą. Znajomi poszli do liceum profilowanego (tak, to się wówczas nazywało). Ja do ogólniaka. Mówili, że sobie nie poradzę. Dałem radę. Fajnie, że przyjaciele wspierają co? Zazdrość i zazdrość.
       
      Potem nadszedł czas ślubów. 80 proc. znajomych się ożeniło lub wyszło za maż. Nie widzę tam szczęścia. No, ale to ja jestem trochę czarna owca, bo nie chcę się wiązać. Na ostatnie wigilii, mój nastoletni bratanek życzył mi bym znalazł sobie dziewczynę. Nic nie odpowiedziałem, gdyż wiedziałem, ze dyskusja nie ma sensu. Przyjdzie czas zrozumie. Może nawet zawita do nas.
       
      Po kilku związkach doszedłem do następujących wniosków:
      1) Tylko człowiek gdy jest sam może naprawdę być sobą.
      2) Jestem egoistą. Lubie wydawać na siebie pieniądze.
      3) Źle się czuję gdy wydaję kasę na kobiety (dziewczynę, nie prostytutkę - wtedy to jest uczciwa wymiana). Mam wtedy wrażenie, że jestem gorszy od niej, bo muszę płacić za spędzanie z nią czasu. Ona poświęca swój czas. Ja też, ale to za mało. Ty musisz dorzucić parę groszy.
      4) W wieku 31 dopiero wiem co chce zrobić. Mam hobby ciekawe i planuje dalej próbować nowych rzeczy np. w planach kurs skoczka spadochronowego. Oczywiście nie ryzykuj, głupota słyszę. 
      5) Nie mam przyjaciół i nie wiem czy chce mieć. Chce mieć znajomych do pogadania, czasem wypicia. Przyjaciele zawsze czegoś chcą, a ja nie chce lub nie mogę im tego dać.
      6) Liczy się tylko kasa.
      7) Nie warto gadać z innymi o swoim podejściu do życia. Zniszczą Cię. 
      9) Seks jest zdecydowanie przereklamowany. 
      10) Doszedłem do wniosku, że nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze.
       
      10 to taka ładna okrągła liczba wiec zakończę póki co.
      CDN
      Dzięki za wysłuchanie. 
       
       
    • Przez Deleteduser03
      Pytanie czysto teoretyczne i tylko dotyczące sfery związkowej.
      Panowie
      Co sądzicie? Jak może się zmienić relacja pomiędzy kobietami a mężczyznami, jeśli faktycznie Islam w Polsce zwycięży. Kobieta do kuchni, faceci zaczną być dominujący. Może zacznie się terror facetów wobec kobiet za te ostatnie lata upokorzeń. A może wszystko takie jakie powinno być od początku (mam na myśli tylko sferę relacji). A relacje pozamałżeńskie? Jak może wówczas wyglądać podryw? itd. Nie jestem ekspertem w tych tematach, chętnie poznam wasze opinie. 
    • Przez Dedorn
      Czy jest na sali seksuolog?
      Mam problem... a drugim problemem jest to, że nie stać mnie na wizytę u seksuologa. Liczę każdy grosz na chleb. Ale od początku:
      Mam problem, wiem dokładnie na czym on polega i z czego wynika. Nie wiem tylko, jak się go pozbyć. Problem nazywa się: problemy z erekcją na tle psychicznym.
      I to nie są wielkie problemy. Generalnie przy masturbacji sprzęt działa (a właściwie działał, bo od półtorej miesiąca zupełnie przestałem to robić, z uwagi na to, że nie muszę, bo mam naprawdę świetny seks). 
      Świetny seks? Zapytacie - to w czym problem? Ano w tym, że penis nie działa jak powinien w takich momentach. To znaczy nie działa od razu. To znaczy... działa. Podnosi się lekko, ale potem - kiedy nie przejdę od razu do akcji (a nie przejdę, bo jeszcze nie zdążyłem rozebrać mojej kobiety) - opada. I potem... zaczyna działać moja głowa. Czuję się z tym głupio i źle, zamiast się skupiać na niej i na nas, skupiam się na tym, że mi nie stoi. Zwykle kończy się tym, że mówię jej, że potrzebuję chwili, czując się jak stary dziadek - a mam 27 lat. Potem się zwykle udaje - i to bez znaczenia, czy wziąłem wcześniej tabletkę, czy nie. A tak - od pewnego czasu biorę tabletki na erekcję, stanowią pomoc bardziej psychiczną, niż fizyczną - bez nich jest dokładnie tak samo, jak z nimi.
      Ale w końcu dochodzi do seksu i wtedy wszystko jest już super. Więcej. Kiedy sprzęt zadziała i mogę już być w niej, wiem, że jestem facetem i mogę dać jej długie stosunki, duże orgazmy - robimy to po parę razy i nie mamy dość. Wiele razy dochodzimy równocześnie. Moja kobieta w łóżku to prawdziwa petarda, uwielbiamy oralnie, analnie, zwyczajnie - za każdym razem kończy się dla obu stron orgazmem, który nie jest udawany - nie można udać drżenia mięśni, nagłego gorąca, rumieńców, potu i stracenia nad sobą kontroli. Jest pięknie.
      Więc - w czym problem? Ano w tym, że to dalej powraca. Dalej za każdym razem - ZA KAŻDYM CHOLERNYM RAZEM - w głowie włącza mi się myśl "nie stanie ci" - i wtedy nie staje na początku. Rano budzimy się i albo jest fajnie, albo włącza mi się ta myśl. Ten cholerny stres, że podchodzę do seksu, jak do egzaminu. Jeśli się uda - myśl znika, jeśli nie... to jest źle.
      I teraz tak - nie jestem "nowy" w seksie. Uprawiam go od 10 lat. Za każdym razem udawało mi się zadowolić moje partnerki - za każdym, prócz jednego. Tego na samym początku i uważam, że stąd jest mój problem, który wędruje za mną przez lata. Aha - dodam jeszcze, że moja kobieta o wszystkim wie, nie kryję się z tym (prócz tabletek, bo mi wstyd). I czuję z jej strony wsparcie - zresztą, zarówno ona mnie, jak i ja ją zaspokajam.
      Ale wracając do tematu: w wieku 18/19 lat robiłem to pierwszy raz. I - jak to czasem bywa przy pierwszych razach - z nerwów mi nie stanął. To był też pierwszy raz mojej ówczesnej kobiety. Ona... jak się miało okazać, miała wielkie problemy z zaakceptowaniem własnego ciała. Miała też problemy z orgazmem - na skutek choroby (porażenie mózgowe, ale minimalne) kiedy miała dochodzić, czuła ból. Oboje czuliśmy przez to frustracje. No więc - za pierwszym razem zostałem wyśmiany. A potem co chwile, przez trzy lata związku, byłem wyśmiewany i wyzywany od "niemęskich" i impotentów. Raz przyłożyła mi nóż do penisa, grożąc, że mi go utnie, jeśli nie stanie. Raz do gardła. Biła mnie. Biła siebie, ponieważ tyła i nienawidziła swojego ciała. Ostatecznie, po trzech latach zdradziła mnie z jakimś narkomanem i wylądowała w szpitalu psychiatrycznym. Z dzisiejszej perspektywy - już po pierwszym "wyskoku" bym z nią pogadał inaczej, niż chowając głowę w piasek. A potem bym ją rzucił. W wieku 18 lat jest się jednak głupim dzieckiem (ja byłem) i tak się to ciągnęło.
      Miałem wiele partnerek potem - z każdą ten sam problem. Z każdą te same myśli. I jak umiem zadowalać partnerki i żadna ostatecznie nie narzekała, to ja 10 lat borykam się z tym problemem, wmawiając sobie, że to nic i samo zniknie. To jest coś, co MI przeszkadza, co dzieli mnie od pełnej satysfakcji ze zwykle dobrego seksu. Nie chcę tego - nie w obecnym związku, który... jest dla mnie bardzo ważny. Myślę bowiem, że udało mi się trafić na "właściwą" osobę. I nie wyobrażam sobie, że mógłbym poczynić jakiekolwiek "dalsze kroki" ładując się z takim siedzącym gdzieś w psychice problemem - o którym ona wie, ale... chcę być fair. Po prostu.
      Nie wiem, co mam z tym zrobić. Wiem skąd się wzięło, wiem co się dzieje i że mi przeszkadza. Ale nie wiem, jak to wyleczyć.
      Najgorsze jest to, że jestem obecnie w dosyć dużym dołku finansowym. Powili się podnoszę, zakładam własny biznes - ale to potrwa, niż będzie mnie stać na coś więcej, niż normalne płacenie rachunków i chodzenie do sklepu. Zwyczajnie nie mam za co iść do seksuologa. Co jeszcze mogę zrobić?

      --- szukałem w sieci odpowiedzi na moje pytania, niestety, wszyscy tylko głupio śmieszkowali - jeśli już, albo opowiadali swoje historie i problemy. 

      Sytuacja z wczoraj/dziś: 

      Wspaniała randka z moją kobietą. Romantyczny spacer, kawiarnia, kwiaty, potem zrobiłem jej masaż, zakończony wprost niesamowitym, dzikim seksem analnym - jaki oboje lubimy. Gigantyczny orgazm dla nas obojga. 
      Dzisiaj rano przed wyjściem do pracy mieliśmy chwilkę dla siebie i... nic. Znów ta głupia myśl i znów skupienie się tylko i wyłącznie na penisie, żeby stanął. I nie stanął. Nie w pełni. 
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.