Jump to content

Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych


Recommended Posts

Czołem Bracia.

 

Pytanie mam natury praktycznej. Otóż będąc świeżo upieczonym kierowcą postanowiłem się dokształcić jak nie zabić siebie ani innych i zacząłem oglądać filmiki "Jedź Bezpiecznie" Krakowskiego TVP3. Miła prowadząca, zadufany prowadzący, prawdziwe sytuacje z dróg i nawet rzeczowe porady. Ale jedna rzecz mnie męczy. W tym programie rutynowo łapią kierowców "wyprzedzających" na pasach lub tuż przed nimi, czasem także w sytuacjach gdzie każdy na logikę by pojechał, bo wiadomo, że pieszych nie ma. Zarzucę filmikiem, żebyśmy wszyscy wiedzieli co mam na myśli.

 

 

Mam na myśli fragment zaczynający się 5:29. Kierowca popełniający wykroczenie widzi, że pieszych nie ma, a nawet jeśli są, to nie wejdą, bo samochód z lewej nawet nie zwalnia. Jedzie parę km/h szybciej, Gdy widzę, że samochód obok/przede mną zwalnia, robi coś dziwnego, to wiem, że mogę się spodziewać pieszych i sytuacja jest oczywista. Ale jak mam się pilnować w sytuacji, gdy zagrożenia nie ma?

 

Albo druga sytuacja: Dwa pasy, prawy pas rusza po zatrzymaniu i przepuszczeniu pieszych, ja jadę lewym. Skoro rusza, to pieszych nie ma, po swojej stronie widzę, a wyprzedzając ruszający samochód i tak popełniam wykroczenie. Rozumiem zamysł tego przepisu, też nie chcę nikogo zabić. Czy to jest tak, że większość mandatów za to wykroczenie to jest po prostu zasilanie budżetu i trzeba się bardziej rozglądać za zaczajoną policją? Jak tu zrobić dobrze? Jakie Wy macie metody na niezabijanie pieszych na przejściach i jednoczesne niedawanie po hamulcach za każdym razem przed przejściem? Liczę na jakieś porady.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 132
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Jeśli wierzycie w dobre intencje, zdajcie sobie sprawę że to pracownicy władz, po pierwsze. Po drugie - już zapomnieliście co robili z wami podczas plandemii? Łapanki na maseczki (nielegalne!), towarz

Tak, chodzi o bezpieczeństwo dlatego pieszy który waży powiedzmy 80kg ma pierwszeństwo przed pojazdem 1500kg.      Przecież to jest kurwa debilizm i zaprzeczenie praw fizyki. Mnie uczon

Proszę bardzo jak jest 1500 zł za nie ustąpienie pierwszeństwa, to za wpieprzenie się na chama przez pieszego na drogę też 1500. Wejście na przejście z telefonem w nosie też 1500. Jaki bulwers byłby..

To jest dość powszechne w tym programie, a krakowska policja chyba lubi za to karać. Widzialem kiedyś odcinek gdzie facej jechał srodkowym pasem, równo z autobusem ale jednak ze 2km/h szybciej wiec nieco sie względem aitobusu przemieszczał, oni to już uznali za wyprzedzanie.

 

Dziwne czasy idą. Paliwo za drogie, 15pkt za byle co wiec prawko stracić mega łatwo . Ktoś redukuje mobilność ludzi.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Proszę bardzo jak jest 1500 zł za nie ustąpienie pierwszeństwa, to za wpieprzenie się na chama przez pieszego na drogę też 1500. Wejście na przejście z telefonem w nosie też 1500. Jaki bulwers byłby... 

 

Piesi zapominają że też są uczestnikami ruchu drogowego i to dużo od nich też zależy czy będzie bezpiecznie. 

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

Teraz tego rodzaju wyłudzenia milicyjne będą powszedniejsze, bo taryfikator znowu się zmienił.

 

Ja wielokrotnie widziałem próby wyłudzenia "za wyprzedzanie", jak samochody stały w korku, i poruszały się żółwim tempem, ale milicja i tak dopatrzyła się wyprzedzenia.

Na zasadzie - milicjantów jest dwóch - a to jako świadkowie jak 5 normalnych osób.

Na szczęście wiele osób ma kamerki już.

 

Trzeba uważać na podejrzane samochody w cywilu, które nawet na pustych przejściach zwalniają - to może być próba wymuszenia rozbójniczego milicjantów.

  • Like 5
Link to post
Share on other sites

@slavex nie musi być pieszego na pasach, wystarczy że na pasach i przed pasami będziesz wyprzedzał inne auto i kara, za same to 1500.

Ciekaw jestem jakby zinterpretowali psy jakby pieszy stał przed pasami i gadał przez tel. a kierowca auta by się nie zatrzymał to też kara? 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
28 minut temu, sargon napisał:

Trzeba uważać na podejrzane samochody w cywilu, które nawet na pustych przejściach zwalniają - to może być próba wymuszenia rozbójniczego milicjantów.

Trzeba!

Podobnie robią, gdy jest linia ciągła i przy innych okazjach.

Wygląda jakby dostali nowe wytyczne z góry.

Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Brat Jan napisał:

Trzeba!

Podobnie robią, gdy jest linia ciągła i przy innych okazjach.

Wygląda jakby dostali nowe wytyczne z góry.

 

Linia ciągła to co innego, niż "wyprzedzanie" typu jeden samochód jedzie 30 przez puste przejście, a równo dotychczas jadący milicjant w cywilu zwalnia do 15 i cyk - mandacik za "wyprzedzanie".

 

Skoro byli w stanie robić to wcześniej przy różnicy prędkości 3km\h (prędkość pieszego), dla samochodów turlających się w korku, to teraz będzie gorzej.

 

W najgorszym scenariuszu będą po prostu korki przed przejściami, bo nikt nie będzie chciał przejechać pierwszy.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Jeśli wierzycie w dobre intencje, zdajcie sobie sprawę że to pracownicy władz, po pierwsze. Po drugie - już zapomnieliście co robili z wami podczas plandemii? Łapanki na maseczki (nielegalne!), towarzystwie SSanepidu dawali ludziom po 30 000zł kary (nielegalnie!)? To że mają OBOWIĄZEK nie wykonania sprzecznego z prawem rozkazu, a mimo to robili to?

 

Ps mają prowizję z waszych mandatów jeśli powyższe argumenty to mało. 

A gadki że ktoś tam naciska i muszą...

 

Jak wam karzą wleźć na komin np huty bez zabezpieczeń to też wejdziecie? Jak wam karzą spawać bez maski i rękawic też będziecie spawać? Przystawiając wam pistolet do głowy mówiąc idź albo spawaj? Każdy robi to świadomie. 

 

W procesach norymberskich niemieccy zbrodniarze tak się bronili. Oni tylko wykonywali rozkazy. 

 

A z perspektywy emigranta widzę że macie największe mandaty w Europie. Tu 300e to ok 3 dni pracy. U was za to samo 2000 albo 5000 to jest 4/5 albo półtorej miesięcznej wypłaty.

Trzymajcie się w tej Polsce. 

  • Like 6
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Też jestem młodym kierowcą i zawsze jak widzę przejście dla pieszych to mój umysł wchodzi w tryb Terminatora i analizuje wszystko dookoła w sposób 100 krotnie dokładniejszy. 

 

Kodeks ruchu drogowego jest jasny: kierującemu pojazdem zabrania się: wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany, zabrania się omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

 

Nie zależnie od tego czy przy przejściu są piesi czy ich nie ma wyprzedzanie jest zabronione (chyba że są przed przejściem światła wiadomo). 

 

Jakby to powiedział mój instruktor: "W ruchu drogowym nie ma co się kierować intuicją tylko trzeba przestrzegać przepisów. Intuicyjnie zawracając na rondzie lepiej jest je ściąć w lewo tym samym zaoszczędzając paliwo i czas, a nie objeżdżać je dookoła - jednak nie jest to zgodne z przepisami więc intuicja jest tu zgubna".

 

2 godziny temu, Lethys napisał:

 

 

A z takim kurestwem spotkałem się chyba dwa razy osobiście. Na niebieskich trzeba uważać podwójnie bo często są to skurwiele, którzy przyhamują przed przejściem aby sztucznie wyglądało że ich wyprzedziliśmy, a wtedy światełka na suce się załączają i cyrk się otwiera...

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, sargon napisał:

Teraz tego rodzaju wyłudzenia milicyjne będą powszedniejsze, bo taryfikator znowu się zmienił.

 

Ja wielokrotnie widziałem próby wyłudzenia "za wyprzedzanie", jak samochody stały w korku, i poruszały się żółwim tempem, ale milicja i tak dopatrzyła się wyprzedzenia.

Na zasadzie - milicjantów jest dwóch - a to jako świadkowie jak 5 normalnych osób.

Na szczęście wiele osób ma kamerki już.

 

Trzeba uważać na podejrzane samochody w cywilu, które nawet na pustych przejściach zwalniają - to może być próba wymuszenia rozbójniczego milicjantów.

Już jest kilka filmików gdzie normalnie policyjne radiowozy w ten sposób usiłują wyłudzić pieniądze od obywateli. 

Niestety chciałbym powiedzieć, że tylko dlatego nie szanuję policji. Ta instytucja w tym kraju jest do zrównania z ziemią, nie pełni żadnej funkcji którą powinna.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Ten przepis istnieje wiele lat. Ale kiedyś sankcyjnie był bardziej odczuwalny głównie pod względem punktów (było 10), niż kwoty (było 200 zł).

Czy jest mądry, czy niekoniecznie nie będę dywagował.

Dużo bardziej realnie niebezpieczne jest omijanie na pdp i za to słusznie zatrzymywane są prawa jazdy.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, MG-42 napisał:

Ciekaw jestem jakby zinterpretowali psy jakby pieszy stał przed pasami i gadał przez tel. a kierowca auta by się nie zatrzymał to też kara? 

zrobcie-tak-jakbym-byl-w_2017-04-09_14-2

 

Zadając takie pytania jesteś niebezpieczny dla matrixa....

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Przed pasami nie wyprzedzasz.
Koniec kropka. 

 

10 minut temu, Gościu napisał:

Zacznijmy, że w ogóle nie powinno być takich niebezpiecznych przejść dla pieszych przez drogi wielopasmowe - tylko sygnalizacja...

 

Bo ja wiem. Masz trasy poza miastami, czasem taka trasa przejeżdża przez jakąś wieś, Jakieś 10 domów na krzyż i dwa przystanki.

Pieszych niewielu, ale sporadycznie się zdarzają. A takich wsi może być kilka na trasie.
I teraz co. 
Sygnalizacja? 
Jak tam pieszy na pasach pojawia się z częstotliwości 1/4 osoby na godzinę i taka sygnalizacja by pewnie kosztowała 1/20 budżetu danej gminy. 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Tak, chodzi o bezpieczeństwo dlatego pieszy który waży powiedzmy 80kg ma pierwszeństwo przed pojazdem 1500kg. 

 

 

Przecież to jest kurwa debilizm i zaprzeczenie praw fizyki. Mnie uczono żeby przed wejściem na pasy spojrzeć w lewo, prawo i w lewo i wejść dopiero gdy nic nie jedzie bądź ktoś mnie wpuszcza. Teraz prawo jest robione dla debili. 

 

Proponuję by pociągi ustępowały pieszym i pojazdom na przejściach/przejazdach kolejowych, nie rozglądać się tylko śmiało ciąć przez tory.

 

Prewencyjne karanie mandatami to zwykła kradzież. To tak jakby Cię zamknęli za zabójstwo bo miałeś przy sobie nóż. Wycieranie sobie mordy bezpieczeństwem.

Edited by Imiennik
  • Like 7
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, sargon napisał:

Teraz tego rodzaju wyłudzenia milicyjne będą powszedniejsze, bo taryfikator znowu się zmienił.

 

Ja wielokrotnie widziałem próby wyłudzenia "za wyprzedzanie", jak samochody stały w korku, i poruszały się żółwim tempem, ale milicja i tak dopatrzyła się wyprzedzenia.

Na zasadzie - milicjantów jest dwóch - a to jako świadkowie jak 5 normalnych osób.

Na szczęście wiele osób ma kamerki już.

 

Trzeba uważać na podejrzane samochody w cywilu, które nawet na pustych przejściach zwalniają - to może być próba wymuszenia rozbójniczego milicjantów.

Mam kamerkę, całe szczęście. To jest jakieś zabezpieczenie w przypadku niejasnym, chociaż zgodnie z literą przepisu wyprzedzanie w korku też jest wyprzedzaniem i prędkość nie ma znaczenia. Ktoś miał/słyszał o sytuacji, gdzie udało się przed sądem wybronić kamerką z takiego wymuszenia rozbójniczego policjantów?

 

+ jakie samochody są podejrzane? Jakieś konkretne marki/modele?

Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Grzesiek napisał:

Czołem Bracia.

 

Pytanie mam natury praktycznej. Otóż będąc świeżo upieczonym kierowcą postanowiłem się dokształcić jak nie zabić siebie ani innych i zacząłem oglądać filmiki "Jedź Bezpiecznie" Krakowskiego TVP3.

@Grzesiek W Krakowie wydaje mi się, że te wyprzedzanie na przejściach dla pieszych to jakaś plaga. Do tego stopnia, że miasto zabrało się za poprawianie tego.

Np zaczęto instalować słupki przed przejściami. Mają podobno zwiększać ostrożność kierowców.

Z pewnością, kiedy poraz pierwszy się z nimi zetknąłem, to czułem tak duży dyskomfort że odruchowo zwalniałem i wyczulałem zmysły.

z23571697IH,Krakow--Ul--Armii-Krajowej.j

 

Wracając do nieprzepisowego wyprzedzania na/przed przejściem dla pieszych.

Jeden, drugi, trzeci kierowca tak zrobił (lub zawsze tak robił) a wiadomo, że ludzie mają instynkt stadny i zachowują się "małpując" jeden od drugiego.

 

Podobne zjawisko widziałem u siebie, na Podlasiu. Pojawiła się nowa infrastruktura drogowa, zwiększyła się ilość dróg wielopasmowych a przyzwyczajenia nie uległy zmianie.

Kierowcy na potęgę wyprzedzają na przejściach. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, że ktoś mnie wyprzedził, hamującego przed przejściem by ustąpić pieszemu.

Jechałem za taką osoba i pytałem dlaczego to zrobiła. Tłumaczenie zwykle było: "Nie zauważyłe", "Widziałem ale pieszy był daleko", "Widziałem, że jeszcze nie wszedł". Czyli ogólnie rzecz biorąc świadome łamanie przepisów ruchu prawa drogowego na zasadzie "a tam, nic się nie stało".

 

I teraz przechodząc do "łapania" czy tego typu działań. Jak się ludzie nauczą nie wyprzedzać na przejściach, to nie będzie problemu. Włączysz myślenie przepisowe, wyłączysz lekceważące i będzie dobrze. Przy okazji zbudujesz w sobie odruch. Z pewnością Ci nie zaszkodzi.

 

Skoro jesteś młodym kierowcą to ze szczerego serca polecam Ci, żebyś przeczytał sobie książkę Sobiesława Zasady "Szybkośc bezpieczna". Jest dostępna w *.pdf za darmo.

 

 

https://docer.pl/doc/11ncs1

 

Edited by Miszka
  • Like 4
Link to post
Share on other sites

Tez ostatnio miałem sytuacje ze gościu mocno zwolnił przed przejściem, wyrównałem prędkość, ale nie zdążyłem zerknąć w prawo czy to byli policjanci w cywilu. Z racji tego, ze przejście było puste to na 99% jestem pewien czy to była policyjna podpucha. 

Sam przepis jest ok, ale łapanki na siłę to już przesada. Zmiany infrastruktury typu wydzielone przestrzenie, jestem za. 

Edited by slavex
Link to post
Share on other sites

Każdy myślący wie doskonale, że nie chodzi tu o bezpieczeństwo, a o zredukowanie liczby kierowców oraz podreperowanie budżetu, by było na 500+, trzynastki, czternastki i inne patologiczne programy pisiorów. Przyszło nam żyć w policyjnym państwie, kurewki zaczajone w krzakach tylko czekają na okazję by okraść obywatela i zatruć mu życie.

  • Like 3
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
57 minut temu, slavex napisał:

Sam przepis jest ok, ale łapanki na siłę to już przesada. Zmiany infrastruktury typu wydzielone przestrzenie, jestem za. 

Czemu moje podatki mają iść na płotki dla bydła? Bydło niech będzie dojone albo przestanie być bydłem. Jak dojeżdżasz do przejścia i ten obok zwalnia to Ty automatycznie też. Nigdy nie wiesz czy nie przepuszcza jakiegoś dziecka. 

Link to post
Share on other sites
3 hours ago, DOHC said:

Ps mają prowizję z waszych mandatów jeśli powyższe argumenty to mało. 

Jakiś dowód na to?

Bo oni z tego co wiem, mają "normy" do wyrobienia, ale za wyrobienie żadnej premii nie ma. Są kary za brak.

3 hours ago, Jason22 said:

Jakby to powiedział mój instruktor: "W ruchu drogowym nie ma co się kierować intuicją tylko trzeba przestrzegać przepisów. Intuicyjnie zawracając na rondzie lepiej jest je ściąć w lewo tym samym zaoszczędzając paliwo i czas, a nie objeżdżać je dookoła - jednak nie jest to zgodne z przepisami więc intuicja jest tu zgubna".

Miałeś dobrego instruktora.

15 minutes ago, Miszka said:

Np zaczęto instalować słupki przed przejściami. Mają podobno zwiększać ostrożność kierowców.

Bo jak nie rozumie po dobroci, to trzeba postawić ogrodzenie fizycznie.

Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Chcni napisał:

Każdy myślący wie doskonale, że nie chodzi tu o bezpieczeństwo, a o zredukowanie liczby kierowców oraz podreperowanie budżetu

Dokładnie, naszym następnym samochodem będzie rower jak to wujek Klauss mawia.

 

1 godzinę temu, Miszka napisał:

 

I teraz przechodząc do "łapania" czy tego typu działań. Jak się ludzie nauczą nie wyprzedzać na przejściach, to nie będzie problemu.

Jak maszyniści nauczą się zwalniać przed przejazdem kolejowym to też nie będzie problemu.

 

 

 

Tak wiem, tutaj nie ma pieszych, przepisów chyba też nie poza tym że większy ma pierwszeństwo. 

O co chodzi? Możesz wprowadzić milion przepisów, mandaty milionowe etc a i tak do wypadków będzie dochodziło, zawsze. 

 

Jak już mówiłem obecne przepisy to pogwałcenie praw fizyki, do tego dochodzi czynnik ludzki. Czas reakcji wynosi ok 1s, mechanizmy też mają swoje opóźnienie - jeśli nawet jedziesz przepisowo to musisz mieć refleks jak ninja gdy ktoś jadący na pasie obok trochę przed Tobą rozpocznie hamowanie awaryjne przed przejściem, zwłaszcza na mokrej/zaśnieżonej nawierzchni. Słusznie zauważono że jest to spore pole do nadużyć dla milicjantów. Więc gdzie te bezpieczeństwo? 

 

Prawo nie ma kreować nowej rzeczywistości, tylko być przystosowane do niej. To pieszy ucierpi przy bliskim spotkaniu z rozpędzonym autem, więc sam powinien mieć łeb na karku i świadomość że na drugim pasie ktoś może jechać, są różne sytuacje i nawet najlepszy kierowca może stracić czujność, tutaj chodzi o sekundy. 

 

Naprawdę, bądźmy konsekwentni i wprowadźmy pierwszeństwo dla pieszych na przejazdach kolejowych, albo bądźmy rozsądni i policzmy drogę hamowania samochodu i porównajmy z drogą hamowania pieszego.

 

Pieszy ma dla siebie chodnik, ja parkując na chodniku uważam na pieszych, ustępuje im pierwszeństwa bo jestem gościem, chodnik jest z założenia dla pieszych, jezdnia zaś dla samochodów i to pieszy powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo.

 

Ja również jestem pieszym i sam się pukam w czoło na myśl że mam pierwszeństwo na pasach. Gdybym wierzył w przepisy to byśmy już nie gadali.

 

Przepisy oderwane od rzeczywistości zawsze będą tworzyły ofiary i przestępców, żyjemy w państwie opiekuńczym, w socjalizmie, tu wszystko stoi do góry nogami.

 

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Imiennik napisał:

Jak maszyniści nauczą się zwalniać przed przejazdem kolejowym to też nie będzie problemu.

Gdyby każdy kierowca, przejeżdżający przez przejazd niestrzeżony zgodnie z przepisami, pilnował swojego a nie [email protected]#$%LIŁ "dlaczego to, dlaczego tamto" to ten maszynista nie musiałby zwalniać, żeby ochronić dupę tych kierowców przed ich własną głupotą i nieodpowiedzialnością.

 

24 minuty temu, Imiennik napisał:

O co chodzi? Możesz wprowadzić milion przepisów, mandaty milionowe etc a i tak do wypadków będzie dochodziło, zawsze. 

Jak już mówiłem obecne przepisy to pogwałcenie praw fizyki, do tego dochodzi czynnik ludzki

 

Zamiast wymyślać milion powodów DLACZEGO nie należy stosować się do "głupich" przepisów proponuję zacznij się do nich stosować RAZ przez miesiąc.

Pilnuj każdego i nie odpuszczaj.

Zobaczysz jak nagle świat się zmieni dla Ciebie. Być może dostrzeżesz w tym jakiś głębszy sens?

 

Bo ogólnie można powiedzieć w drugą stronę.

Gdyby ludzie nie byli głupi, krnąbrni, uparci i stosowali się do prostych przepisów to nie trzeba

by było wymyślać coraz to bardziej nowych, coraz precyzyjniejszych i coraz durniejszych zapisów,

żeby wreszcie wymusić na ludziach trzymanie się jakichś rozsądnych zasad.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By wrotycz
      "Policja jest u moich drzwi. Chcą ze mną porozmawiać. Powiedzieli mi, że nie jestem podejrzany. Nie zrobiłem absolutnie nic złego. Nie mam się czego obawiać. Nie mogą mnie aresztować ani zrobić mi żadnej krzywdy, skoro nie zrobiłem nic złego, prawda?".
       
      Nieprawda.
       
      "Ale ja nie popełniłem żadnego przestępstwa. Zabrał nikomu życie. Nie widziałem nawet, jak dzieje się coś przestępczego. Nie znam nikogo, kto mógł tam być. Byłem 173 mile stąd, kiedy to się stało. Nie znam żadnych faktów poza tym, co powiedzieli mi inni. Nie może mi się stać krzywda, prawda?".
       
      Ponownie, przykro mi to powiedzieć, ale jesteś w błędzie.
       
      To, z czego ludzie nie zdają sobie sprawy, to to, czego nie wiedzą, faktycznie może ich skrzywdzić. Jeśli mi nie wierzysz, posłuchaj słów byłego sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Roberta Jacksona: "[Każdy prawnik wart swojej ceny] powie [klientowi] bez żadnych wątpliwości, aby w żadnych okolicznościach nie składał zeznań na policji". Watts v. Indiana, 338 U.S. 49 (1949) (podkreślenie dodane).
       
      Przyjrzyjmy się tej sytuacji nieco bliżej.
      Jeśli policja kiedykolwiek poprosi Cię o przyjście na posterunek "tylko po to, żeby pogadać" lub zatrzyma się "bo ma do Ciebie tylko kilka pytań" - oznacza to jedną z dwóch rzeczy:
       
      Jesteś podejrzany;
      Jesteś potencjalnym podejrzanym.
      Czy to wyjaśnia sprawę? Mam nadzieję, że tak.
       
      Nie ma absolutnie żadnego powodu, aby policja chciała prowadzić z tobą jakąkolwiek dyskusję, chyba że wiedzą coś, czego ty (prawdopodobnie) nie wiesz. Być może Twoje nazwisko zostało wymienione podczas dyskusji z innym potencjalnym podejrzanym, a może ktoś próbuje Cię wrobić lub, co gorsza, wyglądasz jak osoba, która była obecna na miejscu zdarzenia, a naoczny świadek popełnił błąd w identyfikacji. Takie rzeczy zdarzają się cały czas. I niewinni ludzie kończą w rezultacie w areszcie.
       
      Nie ma powodu, by rozmawiać z policją; zwłaszcza jeśli jesteś niewinny.
       
      Oto dziesięć najważniejszych powodów, dla których nie należy rozmawiać z policją:
       
      POWÓD #1: Rozmowa z policją NIE MOŻE i NIE BĘDZIE Ci pomagać.
       
      Rozmowa z policją nie może nic zmienić. Nikt nie może "wygadać się" z aresztowania. Bez względu na to, jak bardzo "bystry" lub inteligentny uważasz, że możesz być, nie przekonasz ich, że jesteś niewinny. A wszelkie "dobre" oświadczenia, które mogą Ci pomóc, a które powiesz policji, nie mogą być wprowadzone do materiału dowodowego z powodu zasad dotyczących pogłoski. Jest to sytuacja przegrana - nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #2: Nawet jeśli jesteś winny i chcesz się przyznać i wyrzucić to z siebie, nadal nie powinieneś rozmawiać z policją.
       
      Jest mnóstwo czasu na przyznanie się do winy i przyznanie się do niej później. Po co przyspieszać to, co nieuniknione? Po pierwsze, zatrudnij adwokata. Pozwól im wykonać swoją pracę, a być może wygrasz swoją sprawę. Dużo trudniej jest wygrać, gdy jest przyznanie się do winy. Na przykład, czy wiesz, co się dzieje, jeśli policjant nie może być zlokalizowany i nie ma przyznania się? Sprawa zostaje oddalona! (Nie jest to uniwersalna zasada, ale jest to częstsze niż mogłoby się wydawać) Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #3: Nawet jeśli jesteś niewinny, łatwo jest powiedzieć jakieś małe białe kłamstwo w trakcie zeznań.
       
      Kiedy ludzie zapewniają o swojej niewinności, czasami przesadzają w swoich wypowiedziach i przypadkowo mówią małe białe kłamstwo. To samo kłamstwo może być później wykorzystane do zniszczenia Twojej wiarygodności na rozprawie. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #4: Nawet jeśli jesteś niewinny, i mówisz tylko prawdę, i nie mówisz żadnych małych białych kłamstw, możliwe jest, że podasz policji jakieś szczegóły informacji, które mogą być wykorzystane do skazania Cię.
       
      Jeśli złożysz jakiekolwiek oświadczenie - może być ono później wykorzystane przeciwko. Np. "Nie zabiłem tego faceta. Nie było mnie w okolicy, kiedy to się stało. Nie mam broni. Nigdy nie posiadałem broni. Nigdy nie lubiłem tego faceta, ale, do diabła, kto lubił?" Bingo. Właśnie znaleźliśmy twoje obciążające zeznanie: "Nigdy nie lubiłem tego faceta". Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #5: Nawet jeśli byłeś niewinny, i mówisz tylko prawdę, i nie mówisz żadnych małych białych kłamstw, i nie dajesz policji żadnych informacji, które mogą być użyte przeciwko tobie, aby udowodnić motyw lub okazję, nadal nie powinieneś rozmawiać z policją, ponieważ istnieje możliwość, że policja może nie przypomnieć sobie twojego oświadczenia ze 100% dokładnością.
       
      Nikt nie ma doskonałej pamięci. Dotyczy to również organów ścigania. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #6: Nawet jeśli jesteś niewinny i mówisz tylko prawdę, a całe twoje oświadczenie jest nagrywane na wideo, tak że policja nie musi polegać na ich pamięci, niewinna osoba może nadal poczynić jakieś niewinne założenie dotyczące faktu lub podać jakiś szczegół dotyczący sprawy, który podsłuchała w drodze na posterunek policji, a policja założy, że jedynym sposobem, w jaki podejrzany mógł znać ten fakt lub ten szczegół, było to, że był on w rzeczywistości winny.
       
      Jeśli podsłuchasz jakiś fakt od kogoś innego, a później przyjmiesz go jako swój własny, może on zostać wykorzystany do ukrzyżowania cię na procesie. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #7: Nawet jeśli jesteś niewinny, i mówisz tylko prawdę w swoim zeznaniu, i nie dajesz policji żadnych informacji, które mogą być użyte przeciwko tobie, i całe zeznanie jest nagrywane, odpowiedzi podejrzanego mogą być użyte przeciwko niemu, jeśli policja (bez własnej winy) ma jakiekolwiek dowody na to, że którekolwiek z zeznań podejrzanego jest fałszywe (nawet jeśli są naprawdę prawdziwe).
       
      Uczciwe błędy świadków mogą wylądować w więzieniu. Po co ryzykować? Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #8: Policja nie jest uprawniona do zawierania umów lub udzielania podejrzanemu złagodzenia kary w zamian za uzyskanie zeznań.
       
      Pracownicy organów ścigania nie mają uprawnień do zawierania umów, przyznawania Ci immunitetu lub negocjowania porozumień w sprawie przyznania się do winy. Jedynym podmiotem posiadającym takie uprawnienia jest prokurator okręgowy lub prokurator okręgowy w sądzie stanowym oraz prokurator amerykański w sądzie federalnym. Funkcjonariusze powiedzą ci, że tak jest, ale kłamią. Mają carte blanche do kłamania. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #9: Nawet jeśli podejrzany jest winny i chce się przyznać, mogą istnieć czynniki łagodzące, które uzasadniają mniejsze oskarżenie.
       
      Możesz zostać oskarżony o popełnienie jednego przestępstwa, podczas gdy w rzeczywistości jesteś winny mniejszego przestępstwa. Przyznając się do wyższego przestępstwa, pozbawiasz się kart przetargowych. Prokurator może prowadzić sprawę z Twoim przyznaniem się do wyższego przestępstwa. Nie ma powodu, aby się przyznawać. Nie rozmawiaj z policją.
       
      POWÓD #10: Nawet dla całkowicie uczciwej i niewinnej osoby, trudno jest opowiedzieć tę samą historię dwa razy w dokładnie ten sam sposób.
       
      Jeżeli proces jest pierwszym, w którym opowiadasz swoją historię, nie ma żadnego innego oświadczenia, które mogłoby zaprzeczyć jakimkolwiek faktom. Jeśli jednak opowiedziałeś swoją historię dwukrotnie, raz na rozprawie i raz na policji, prawdopodobnie pomylisz niektóre fakty. Taka jest ludzka natura. Dobre badanie krzyżowe przez prokuratora rozerwie cię na strzępy. Nie rozmawiaj z policją.
       
      Przetłumaczone z artykułu:
      Dlaczego nigdy nie powinieneś rozmawiać z policją. Kropka.
       
      który z kolei jest zaczerpnięty z wykładu wideo profesora Dwayne'a
       
      Nie rozmawiaj z policją.
       
       
       
      Wiem, że to z Ameryki, i po amerykańsku, ale po obejrzeniu i wysłuchaniu argumentów obrony, po wysłuchaniu motywacji policjanta (druga połowa wykładu) i sposobów jej realizacji, zrozumiecie, że to dotyczy każdego kraju. Zwłaszcza takiego  policyjnego państwa jak nasze.
       
    • By Tornado
      ....znając temat od obu stron jednocześnie, zapraszam na TOUR DE psychodellum:
       
    • By Enemy
      W USA jakiś czas temu wyszły bardzo interesujące badania na temat fałszywych oskarżeń. Ogólnokrajowe badanie przeprowadzone przez YouGov ujawnia, że 8% Amerykanów jest fałszywie oskarżonych o przemoc domową, wykorzystywanie dzieci, napaść seksualną lub inne formy wykorzystywania. W tym 11% mężczyzn i 6% kobiet. 2407 respondentów ankiety było reprezentatywnych dla dorosłej populacji USA. Liczba 8% reprezentuje 20,4 miliona dorosłych.
       
      W 62% przypadków fałszywi oskarżyciele to kobiety. Często fałszywe zarzuty były stawiane w kontekście sporu o opiekę nad dzieckiem — 27% przypadków. Podobny odsetek fałszywie oskarżonych osób zaobserwowano w różnych grupach wiekowych, kategoriach rasowych/etnicznych i obszarach geograficznych.
       
      Ofiary fałszywych oskarżeń było oskarżane o:
      -Przemoc domowa: 17%
      -Krzywdzenie dzieci: 17%
      -Napaść seksualna: 16%
      -Inna forma nadużycia: 11%
       
      Według Krajowego Rejestru Zwolnień z zarzutów fałszywe zarzuty i krzywoprzysięstwo są najczęstszym czynnikiem przyczyniającym się do bezprawnych wyroków skazujących, stanowiąc 59% takich przypadków.
       
      Źródła:
      http://www.prosecutorintegrity.org/pr/survey-over-20-million-have-been-falsely-accused-of-abuse/
      https://endtodv.org/pr/falsely-accused-day-will-spotlight-devastating-problem-affecting-over-20-million-americans/
       
       
       
       
       
    • By Iceman84PL
      Czym jest, jak działa i czy można sobie poradzić z opresyjnym systemem dowiecie się z poniższych filmów.
      Dodatkowo uzyskacie masę wartościowych informacji jak się zabezpieczać, stosować rozwiązania,
      pomysły, być przygotowanym by w Polsce żyło się w miarę znośnie.
       
      Jeżeli macie materiały, informacje, rozwiązania o podobnej tematyce dodawajcie tutaj byśmy mieli wiedzę
      jak działa, czego chce i jak bronić się z bezprawiem systemu i ich funkcjonariuszami.
       
      PS. Zainteresowanych zapraszam do dyskusji i dzielenia się swoimi doświadczeniami
      natomiast tym co się nie podoba temat prosił bym o nie trollowanie!
       
       
       
       
       
       
       
       
    • By Dworzanin.Herzoga
      Zmiany w kodeksie drogowym w RFN w 1968 r. umożliwiły szybsze przedawnienie przestępstw sprawców, którzy nie znali swych ofiar.
      To ochroniło hitlerowskich zbrodniarzy. A na pomysł ten wpadł dawny hitlerowski prokurator Eduard Dreher.
       
      Chociaż powstała w roku 1949, Republika Federalna Niemiec nie wkroczyła w drugą połowę XX wieku z czystą kartą. Już od początku była ona dość brunatna.
      Po czterech latach od zakończenia II wojny światowej można było odnieść wrażenie, że w ogóle nie doszło do denazyfikacji w zachodnich strefach okupacyjnych
      podzielonej III Rzeszy, które następnie weszły w skład RFN. Jak to się stało, że zbrodniarze wojenni i zwolennicy narodowego socjalizmu wciąż mieli się tak dobrze?
       
      Przyczyn tego rozwiązania można podać mnóstwo, w tym wewnętrzne, tj. krajowe, oraz zewnętrzne, czyli mające wymiar międzynarodowy.
      Należałoby też rozważyć płaszczyznę militarną, prawną, społeczną i gospodarczą. Jednakże najprościej, i jednocześnie najbardziej dosadnie, będzie stwierdzić, że w pewnym momencie
      po prostu okazało się, że rozliczenie zbrodniarzy i sympatyków Hitlera… się nie opłaca.
       
      Sitwa dawnych nazistów
      Okazało się bowiem, że nie da się stworzyć sprawnie działającego państwa bez sięgania po osoby, które odgrywały ważne role w III Rzeszy. 
      Nie było możliwe zbudowanie systemu sądownictwa, organów ścigania czy też służby dyplomatycznej bez wykorzystania doświadczenia i umiejętności specjalistów z krwią na rękach. 
      To tylko jeszcze bardziej uniemożliwiało rozliczenie się z przeszłością. Między nazistami istniała szczególna więź oparta na zażyłości.
      Jak można było oczekiwać, że zbudowany tak system sądownictwa poradzi sobie z wyzwaniem, które się przed nim pojawiło? 
       
      „Siła dawnych narodowosocjalistycznych elit w Republice Federalnej Niemiec (RFN) polegała przede wszystkim na ich wzajemnej lojalności.
      Pełnili oni w powojennych dziesięcioleciach kluczowe funkcje w różnych instytucjach państwa zachodnioniemieckiego. I w ten sposób mieli wpływ na wiele decyzji.
      Znakomity przykład skuteczności tych środowisk stanowił paraliż rozliczania zbrodni hitlerowskich. Był on w poważnym stopniu możliwy dzięki postawie policji, która starała się podejrzanych
      bardziej ukrywać i ostrzegać przed grożącymi aresztowaniami, niż ich szukać. Działo się tak pewnie dlatego, że dochodzenia w sprawie wojennych zbrodni policjanci musieliby zacząć
      od swoich najbliższych kolegów” – zauważył dr hab. Sebastian Fikus, autor publikacji o znamiennym tytule „Kodeks drogowy jako instrument amnestii zbrodniarzy hitlerowskich”.
      Tak, w chronieniu zbrodniarzy miał pomóc kodeks drogowy.
       
      Niepokój o przedawnienie
      Jakkolwiek sytuacja w RFN i uwarunkowania międzynarodowe sprzyjały dawnym zbrodniarzom, którzy nie byli ścigani za swoje czyny, to jednak pozostawała kwestia, która nie pozwalała im spać całkowicie spokojnie. 
      Czym innym było bowiem faktyczne nieściganie niemieckich przestępców wojennych, a czym innym prawna niemożność ich skazania. Tę drugą zapewniało jedynie przedawnienie zbrodni, które zgodnie z prawem
      powinno nastąpić 8 maja 1965 r.
      Sprawa przedawnienia podzieliła opinię publiczną w RFN: spierano się, czy można przedłużyć okres przedawnienia, czy też będzie to sprzeczne z zakazem retroaktywności prawa, czyli działania prawa wstecz.
      Zwolennicy wydłużenia okresu podnosili, że zakaz ten nie ma nic wspólnego z zagadnieniem przedawnienia, bowiem najważniejsze jest to, by sprawca w momencie czynu wiedział, że jest on nielegalny. 
       
      Ostatecznie okres przedawnienia wydłużono o cztery lata, co sprawiło, że dawni hitlerowcy w obawie przed ewentualnymi procesami musieli poszukać sposobu prawnego, by znów być bezkarni jak wtedy, gdy
      w trakcie wojny popełniali swoje czyny. „W Bonn utworzył się mały krąg wybitnych ekspertów, którzy postawili sobie zadanie znalezienia prawnej możliwości objęcia amnestią zbrodniarzy w niewidoczny
      dla opinii publicznej sposób. Główną jego siłą napędową był Eduard Dreher, kierownik Wydziału Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości.
      Posiadał on na tyle szerokie kompetencje i autorytet, żeby nowe inicjatywy legislacyjne wprowadzić w życie” – napisał dr hab. Fikus. Dreher, który w czasach III Rzeszy
      był bardzo surowym prokuratorem, wraz z innymi „spiskowcami” obmyślił iście szatański plan. Dawni naziści przemycili swój pomysł w reformie… kodeksu drogowego. 
       
      Alibi hitlerowskich zbrodniarzy
      Wraz z ponad 150 artykułami nowelizującymi prawo o ruchu drogowym zreformowano jeden z paragrafów art. 50 kodeksu karnego. 
      Oczywiście argumentowano, iż jest to mało znacząca zmiana potrzebna jedynie do ujednolicenia przepisów w związku z reformą kodeksu drogowego.
      W związku z tym nowelizacja ta przeszła bez większego echa przez Bundestag i jesienią 1968 r. weszła w życie. 
      Dopiero po pewnym czasie do wszystkich dotarło znaczenie tej rzekomo nieistotnej nowelizacji kodeksu karnego, ale było już za późno, by ją cofnąć. Na czym polegała ta reforma?
       
      Do kodeksu karnego wprowadzono następujący przepis: „Jeżeli brak jest wyraźnych osobistych przesłanek, powiązań czy wszelkiego rodzaju osobistych związków, które by łączyły ofiarę
      i sprawcę, to w przypadku współuczestnika mordu należy jego czyn potraktować zgodnie z regułami karania usiłowania tego czynu”. Reforma ta na pierwsze miejsce w kontekście odpowiedzialności
      karnej za morderstwo wysunęła kwestię powiązań sprawcy i ofiary. Sprawca musiał znać ofiarę, rozpoznawać ją, mieć z nią styczność. Jeśli nie, odpowiadał jak za usiłowanie, które przedawniało
      się po 15 latach, czyli – w przypadku zbrodniarzy hitlerowskich – najpóźniej w maju 1960 r. 
      Przepis ten uwolnił od odpowiedzialności całe mnóstwo brunatnych przestępców: tych, którzy swoje rozkazy podpisywali w berlińskich gabinetach i tych, którzy wydawali zbrodnicze polecenia żołnierzom.
       
      Źródło:
      https://www.focus.pl/artykul/hitlerowskich-zbrodniarzy-ochronil-kodeks-drogowy-jak-to-mozliwe

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.