Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Brat Jan

"Mariusz wracaj do domu"

25 postów w tym temacie

 

Żona poprzez publiczne medium apeluje o powrót męża???

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe czemu Mariusz uciekł...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ten Mariusz to taki trochę Jezus, z tą różnicą, że Mariusz jeszcze nie ukrzyżowano :) ale patrząc na wyraz twarzy tej Pani... no ja bym raczej nie wracał :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę prośbą będzie groźbą :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

U tej pani widać ząb czasu. Nie dziwię się, że uciekł. Ja bym już nigdy nie wrócił. :D 

Edytowane przez koksownik
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie zobaczcie ten schemat, wszystko jest dobre żeby uzyskać ponowny dostęp do bankomatu i argumenty "boskie", a jak to nie działa to argumentacja dupą. 

 

Niestety pani arsenał się skończył i jak nie ma na niego haka z rodzaju "mogę cię wsadzić do więzienia na lata" to nie ma co liczyć na powrót bankomatu.  

11 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pozostało straszyć jedynie karą Bożą :>

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale numer! Co jest w stanie zrobić kobieta aby mieć chłopa? Nowego lub tego poprzedniego, nieważne. Byle był chłop!!! Co by nie zrobił, jak się nie zachował byle był.

Wszystkie działa odpalone. Najpierw "boskie", potem cielesne. A te "boskie" zamiast głęboko w duszy to w necie gdzie obejrzeć mogą miliony ludzie.

 

Poza tym ona wygląda jakby była starsza i to parę lat od niego. A bez make up?

Facet jest z inną kobietą i wychowuje z nią dziecko, a ta chce aby wrócił powołując się na KK. Kurde mać :blink:.

Chyba każda kobieta potrafi wybaczyć odejście lub zdradę faceta (choć pewnie po tym facet miałby piekło). Chyba każdy facet nigdy by tego nie zrobił.

 

Oj jakbym chciał posłuchać analizy @Stulejman Wspaniały w tym temacie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

Teraz widzicie jak kobiety "radza" sobie jak sa niezalezne :)

Moja znajoma wszech i wobec twierdzi ze wreszcie jest niezalezna kobieta, z przeciekow dowiedzialem sie ze topi smutki e alkoholu tydzien w tydzien.

Tragedia dla kobieta jest byc samej, ani nie ma kto dziury wysmarowac, ani nie ma sie do logo przyssac, a i docinki "kochajacej" rodzinki na deser :)

Edytowane przez Assasyn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czyli co?  Z żony posła została zwyczajną kobietą?:lol:

 

"Halo? Bogu? Jest taka sprawa..."B)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mariusz, wracaj, bo obniżyła się moja stopa życiowa, a na dodatek nie mogę Ci wręczyć pozwu rozwodowego, aby móc Cię oskubać z połowy majątku :)

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Assasyn napisał:

Moja znajoma wszech i wobec twierdzi ze wreszcie jest niezalezna kobieta, z przeciekow dowiedzialem sie ze topi smutki e alkoholu tydzien w tydzien.

Niezależna... widzę często tą niezależność z lampką (0,7 litra :blink: ) wina na wieczór, co weekend nowy kutang ustawia się do jednorazowej przygody. W większość młody dzieciak u rodziców patrzący na idiotyzm mamusi - schemat niezależności.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Napisano (edytowane)

12 minut temu, Mordimer napisał:

W większość młody dzieciak u rodziców patrzący na idiotyzm mamusi - schemat niezależności.

Otóż to. Bardzo dobra obserwacja.

 

A to jeden z komentarzy pod artykułem ze zdjęciami z sesyjki (pisownia oryginalna): "zamiast kusic to bym oskarzyla kochanke meza o rozwalenie malzenstwa i rzadala odszkodowania niech pani k zaplaci za rozwalanie malzenst i rodzin"

 

Niech płaci. Bingo. Tajemnica pragnienia powrotu chłopa rozwiązana :P.

Edytowane przez Normalny
4 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Buhaha loszki nie wytrzymują i nawet w necie emocjonalne komentarze, przy okazji pokazując  tak naprawdę o co chodzi w instytucji małżeństwa - kasa misiu, kasa. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naszła mnie taka refleksja, że kobiety powinny być wielkimi orędowniczkami Kościoła Katolickiego. Przecież gdyby nie ten wpojony mit ślubu przed Bogiem nikt nie podpisywałby jakiś umów cywilnych tak niekorzystnych. Tutaj konkordat (jeśli się nie mylę?) i już od strony prawnej jest samiec ugotowany.

 

Samiczki dobrze wiedzą czym tak na prawdę jest ślub, Samcy nie zdają sobie sprawy z konsekwencji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jakby każdy facet na wspomnienie na temat ślubu, zaczął wyjeżdżać z tekstem w stylu "rozumiem że dziewictwo dla mnie trzymałaś", to chyba nie byłoby ślubów.

 

Kwintesencja loszek - ugrać jak najwięcej przed ślubem, wyszaleć się, być wyruchaną przez x facetów, potem wybrać najlepszą osiągalną partię wmawiając, że to miłość, w rezultacie zabezpieczyć się materialnie. No, żyć nie umierać karwa kawka!

 

Szkoda tylko, że wpadają w te pułapki dobrzy chłopacy, tacy co się zakochują i pragną odwzajemnienia, spokojnego życia bez niepotrzebnych awantur z dupy, odwzajemnionej troski i równych starań z drugiej strony.

A w zamian zazwyczaj otrzymują wnerwiającego, przedwcześnie starzejęcego sie babsztyla, który w razie niespełnienia swoich oczekiwań życiowych zwłaszcza w kwestii materialnej, zwala całą winę na faceta.

A facet sięga po alkohol, bo już nic innego mu nie pozostało.

 

I tak się kończy życie większości mężczyzn w tym kraju, też bym tak skończył jakbym się nie ocknął.

Warto jednak być pasztetem pochodzącym z ubogiej rodziny w latach młodzieńczych...

7 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moglibyście mi polecić jakieś źródła, dlaczego się rozwiedli, jak podzielili majątek?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe dlaczego 2-ga zgodziła się na rozdzielność?

Czy to z powodu wieku (28) bliskiego spadku urody?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bo gdyby się nie zgodziła to by jej nie wziął. Po rozwodach teraz chłopy tak mają a w małżeństwie i tak jest zobowiązany do zapewniania środków finansowych dla rodziny. Dlatego wolała taką wersję związku małżeńskiego niż żadną. A on pewnie tylko wziął ślub ze względów wizerunkowych. 

 

Pierwsza żona mówi że wie o tym że on jej nie kocha i inne bla bla ale mimo to chce aby wrócił bo jest jego jedyną prawdziwą  (skaramentalną) żoną. Poziom manipulacji max. Ośmieszła się kobitka.  

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@czader @Sman - Dostała dom po nim. Także nieźle sobie ugrała. A dlaczego się rozwiedli? Sam zainteresowany nie chciał tego komentować więc można domyślać się, że nie było z nią dobrze w kontaktach i seksie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W sumie dlaczego to ja wiem, że też do niej to nie przemawia, że każdy ma prawo do szczęścia. ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ktoś dobrze w komentarzach napisał, cytuję: "Mariusz!!!! Spierdalaj jak najprędzej!!!"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mariusz z nową partnerką czeka na jakis fotel prezesa lub członka rady nadzorczej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • Przez Odlotowy
      Dzisiaj przeglądając swojego Facebook'a, zauważyłem, że niektóre z moich znajomych, zamieszczają na swoich tablicach posty z linkami do różnych for, tematów, blogów poświęconych relacji damsko-męskich. Zazwyczaj tematy te dotyczą relacji w małżeństwie i jeden z takich tematów biorę właśnie na tapetę i poddam własnej analizie. Zaznaczam, że temat małżeństwa jest mi bardzo obcy, mogę polegać jedynie na własnym doświadczeniu, w relacjach męsko-damskich oraz na obserwacji związków oraz małżeństw moich własnych znajomych.
       
      Link: http://www.calareszta.pl/mezowi-trzeba-dac-zupy-i-dupy/
       
      ,,Wyczytałam ostatnio, że stara babcina prawda głosi, że „mężowi trzeba dać zupy i dupy”. To już było kilka tygodni temu, a do teraz śmieję się pod nosem na wspomnienie tych słów. Bo wiecie co? A gówno prawda.
      Możliwe, że ja nie jestem całkowicie przystosowana do życia. Przyznaję. Wychowałam się w rodzinie, w której kobiety miały swoje zdanie, umiały tupnąć nogą, a w moim domu rodzinnym to w ogóle gotował tata, a mama od święta coś słodkiego. Kiedy miałam niewiele ponad dwadzieścia lat wyjechałam na tak zwany zachód i moje podejście do równouprawnienia na dobre się ukształtowało. "
       
      No więc na dzień dobry, autorka tematu przyznaje się, że nie jest przystosowana do życia w relacjach społecznych na równych i uczciwych warunkach a swoje niedostosowanie wyniosła z domu rządzącym przez matriarchat. Gdzie roszczeniowa kobieta, z mężczyzny robi niewolnika i pozbawia go prawa i możliwości do tworzenia faktycznego związku rodzinnego oraz prawa głosu i stanowienia o sobie. Z takimi wzorcami zderzyła się z inną rzeczywistością na zachodzie, gdzie egzotyczni mężczyźni niwelują wszelkie względem równouprawnienia.
       
      ,,I mam do powiedzenia tyle – możliwe, że coś w tym jest, że facet z pełnym brzuchem i zaspokojony seksualnie jest zadowolony z życia. Możliwe. Jednak dla mnie mężczyzna, partner, ojciec moich dzieci to nie jest ktoś przypominający intelektem jamniczka, który ma mieć w jednym miejscu pełno, a w drugim pusto, bo inaczej świat mu się zawali, albo, o zgrozo, poleci na kiełbasę do suczki sąsiadów. I takie stwierdzenie, nawet w żartach, jest lekko dla facetów obraźliwe."

      Nie znam mężczyzn, których takie określenie obraża - wręcz przeciwnie - znam mężczyzn, którzy właśnie chcą mieć to wszystko a więc pełny brzuch i zaspokojenie seksualne. Niestety nie mają tego ponieważ w związkach - czy to nieformalnych czy małżeńskich - na wszystko ten mężczyzna musi zapracować, poświęcić resztki wolnego czasu jaki ma dla siebie oraz oszczędności życia. Jednoznacznie dostajemy do zrozumienia, że według autorki seks w związku nie jest ważną kwestią a jeśli mężczyzna poleci na inną - to tylko dlatego, że ,,głupim psem"
       
      ,,Nie mówiąc już o tym, że sprowadza związek do zaspokajania potrzeb, a kobiety zniża do poziomu niewolnicy, bo jaśnie pan mąż, pan i władca ma mieć podane a sex w małżeństwie nudny i z obowiązku, więc gdzie tu mowa o romansie, grze wstępnej, czy w ogóle podnieceniu. Szybko, szybko Halina, ogarnij się jak już dzieciaka położysz, bo mecz będzie i browara po drodze podaj. Możliwe, że tak to wyglądało gdzieś kiedyś w średniowiecznych wioskach zabitych dechami, ale Proszę Państwa, to już nie te czasy. "
       
      Autorka tematu nie ma zielonego pojęcia o tym jak faktycznie było w średniowieczu, gdzie zdecydowana większość małżeństw była aranżowana i zazwyczaj potencjalna wybranka rodziny aranżującego nie miała w ogóle nic do powiedzenia. W średniowieczu kobieta była kobietą a mężczyzna mężczyzną i każde zajmowało się tym do czego zostali powołani. Ogólnie w średniowieczu społeczeństwa były zdecydowanie lepiej zorganizowane i ogarnięte jak dzisiaj - oczywiście zdarzały się wyjątki od reguły, ale bardzo szybko usuwano takie jednostki. Bywało nawet - zwłaszcza w niższych warstwach społecznych - że faktycznie zdarzała się miłość i uczucie jak z bajki ale bardzo rzadko i nie wszędzie. Ogólnie na co dzień społeczeństwo miało bardzo dużo do czynienia ze śmiercią, z bólem, z twardą walką o przetrwanie i nikt nie miał czasu myśleć o czymś takim jak równouprawnienie. Funkcjonowały bardzo dobrze prosperujące zamtuzy - burdele - na które, łożyli nawet królowie.
      Kobieta znała swoje miejsce - wiedziała, że jak jej mężczyzna idzie na wojnę, to na pewno pokradnie, na pewno pogwałci po drodze ale w gruncie rzeczy zawsze do niej wróci. Była świadomość tego, że dzisiaj jesteśmy i żyjemy a jutro mogą wszystkich w wiosce zarąbać i nikt z pomocą nam nie przyjdzie.
      Druga sprawa jest taka, że w małżeństwie wszystko przemija - młodość, piękność, szczęście, pieniądze, zdrowie - wszystko schodzi na dalszy plan, ponieważ życie upływa oklepanym schematem. Kobieta staje się panem mężczyzny, wylicza mu czas co do sekundy, wyznacza codzienne zadania jak w jakiejś grze, karze i nagradza takiego rycerzyka, który dla niej, z miłości zrobi wszystko. Nie są istotne potrzeby mężczyzny - trzeba realizować potrzeby kobiety, tylko potocznie zwane potrzebami małżeńskim oraz rodzinnymi.
       
      ,,Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa. I jeśli ten mąż jest z tych, co to tylko czeka na tę zupę, mrucząc przy tym z niezadowoleniem, że bałagan jakby wkoło, a potem uważa, że jak psu buda mu się ta zupa na czas należy, to mam dla niego nowinę – raczej się nie doczeka. Kobiety pozostawione same sobie z dziećmi, domem i ogarnianiem rodziny są tak wykończone, że musisz się chłopie postarać, żeby coś jeszcze wykrzesać, a dostać to możesz ewentualnie mopa do ręki.
      Dwie rączki Bozia dała? Ano dała. Żelazko w męskiej ręce dość ergonomicznie wygląda. Instrukcja obsługi pralki napisana jest przystępnym dla obu płci językiem. Kupa dzieciaka to problem i matki i ojca. Jeśli chcesz być kolego męski, to Ci podpowiem, że nic tak kobiety nie kręci, jak widok faceta, który sprząta, opiekuje się dziećmi i naprawia sprzęty domowe sam z siebie, bez przypominania co dwa tygodnie przez rok. "
       
      Dla autorki tematu nie ma problemu - tak samo jak dla zdecydowanej większości kobiet - aby w małżeństwie kupczyć wszystkim a nawet wykorzystywać własne dzieci celem manipulacji i osiągania z tego własnych korzyści. Starający się facet jest w oczach kobiety nikim, niewolnikiem i nawet niech nie liczy na jakieś specjalne względy. Ona zajmuje się dzieckiem, jednocześnie pokazuje, że kręci ją władza w małżeństwie. Władza absolutna nad facetem sprowadzonym do parteru, którym wystarczy pomachać dzieckiem przed oczami aby ten tańczył jak ona zagra. Seks w małżeństwie zanika albo jest nudny i z obowiązku, ponieważ kobieta nie czuje podniecenia względem takiego faceta; brzydzi się takim facetem, poniża go w oczach własnych, rodziny i znajomych. Ale przynajmniej będzie zajmować się dziećmi, naprawiać sprzęty domowe i myśleć, że wszystko jest dobrze.
       
      ,,Panuje takie dziwne przekonanie, że kiedy w naszym kiedyś namiętnym związku nagle włączy się faza „rodzina”, to kobieta będzie lizała podłogi od rana do nocy, ślęczała przy garach z potomkiem luźno zwisającym z biodra, będzie te kupy przebierała, brudne skarpetki prała, śpiki z nosa wyciągała, usługiwała komu akurat najbardziej trzeba, a potem hop siup wskoczy z czarującym uśmiechem i figurą supermodelki w ponętne ciuszki i zamieni się w ognistą kochankę. Bo przecież to jej małżeński obowiązek. Tymczasem obowiązki małżeńskie faceta można skrócić do prostej zasady: ma być. Jeśli nie puści nas kantem, znudzony małżeńską rutyną książę, zdegustowany ciałem, które rozorała ciąża, a do tego nie bije i za dużo nie pije, wtedy to już naprawdę jest rewelacyjny mąż. A jak jeszcze czasami w domu pomoże, dziecko przez te trzy minuty, kiedy matka w toalecie, doglądnie, takiego to na rękach nosić, dbać o wątłe męskie ego, głaskać często, zupę i dupę bez mrugnięcia okiem podawać! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę, że taki facet co w domu pomaga, to skarb. Dom przecież też jest jego! Dzieci też nie zrobiłyśmy sobie same! Braw za ogarnianie wspólnego życia niestety nie będzie.
      ,,Tak więc, moje drogie Panie i jakże drodzy Panowie. Jeśli chcesz zjeść zupę, to sam sobie ugotuj. Byle nie tylko dla siebie, bo dzieci też głodne. A jak chce Ci się dupy, to zacznij od dzielenia obowiązków domowych ze swoją kobietą. Możliwe, że starczy jej jeszcze siły na nocne rozrywki. I od czasu do czasu się zastanów, że skoro mężowi trzeba dać zupy i dupy, czego trzeba dać żonie, co dla niej jest tą „zupą i dupą”. Możliwe, że to, co Was kręci, to dwie różne rzeczy i dlatego tak często boli ją głowa. "

      Nie znalazłem choćby jednego akapitu mówiącego o obowiązkach kobiety w trakcie małżeństwa - są jedynie roszczenia i zrzucanie całej odpowiedzialności za rodzinę na faceta. Nawet jeśli facet znajdzie poza rodziną, inną kobietę to właśnie dlatego, że własna żona sprowadziła go do roli służącego, zniszczonego małżeńską rutyną z kobietą, która ani myśli zadbać o siebie, ponieważ jest leniwą krową. Zdaniem autorki, w małżeństwie czy w życiu rodzinnym kobieta nie ma żadnych obowiązków, przecież ona rodzi dzieci, to jej się należy - wbrew pozorom to właśnie wg kobiety - ma być! Mało tego - nawet jeśli facet jest dobrze ogarnięty, to i jak nic z tego nie będzie mieć. Bo w jej oczach będzie samcem beta - dlatego są bóle głowy, dlatego są testy na posiadanie nabiału, niewybredne komentarze, pojawienie się kochanka, którego czeka taki sam los jak biednego męża, który przecież z uwagi na dzieci, swoją złą, żonę jednak kocha i poświęci dla niej wszystko.
       
      Resztę i ocenę pozostawiam Wam - miłego komentowania.
    • Przez Długowłosy
      Źródło:
      http://www.mobilesoftwarecreate.com/2017/04/11/dlaczego-programista-to-dobry-kandydat-na-meza/
       
      Właściwie krok po kroku opisane jak złapać frajera, którego da się omotać dupą i wycyckać finansowo. W pakiecie nie swoje dzieci oraz zdradzanie z Bad Boyami i wyśmiewanie za plecami.
       
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.