Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Sign in to follow this  
Bruxa

Jak sobie radzić z gniewem przy porażkach?

Recommended Posts

Jak nie dać się ponosić emocjom? Ktoś miał ten problem i zna skuteczny sposób przetestowany osobiście? Mi jakoś wpadło dziś do głowy, że może zapisać się na obóz survivalowy czy coś takiego.. Co Wy na to?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bruxa

Sama myślę, żeby wstąpić do strzelców.

Jakie jest źródło gniewu? Pozbądź się go.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzę na jogę, słucham odgłosów natury.

Jak jest mega duża złość - szybko pływam - po 1 km uspokajam się.

Chodzę na fitness, siłownie, jeżdżę rowerem...

 

Ruch pomaga.

Co do obozu, nigdy nie byłam, ale możesz spróbować 🙂

 

Odnośnie gniewu przy porażkach ... Co nazywasz "porażką" ?

Czy gniew wynika ze złości na innych czy na siebie ?

 

(Z racji, że pracuję w sprzedaży i mam wynagrodzenie prowizyjne bardzo często mam tzw. "porażki" które dla mnie są czymś naturalnym. Klienci potrafią podnieść ciśnienie, dlatego uspokajam się w w/w sposoby, tak aby emocji nie przenosić na moich bliskich)

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bruxa

Teraz doczytałam, że chodzi o porażki.

Nigdy z tego tytułu nie czułam gniewu, zawsze mnie to mobilizowało i miałam inne rozwiązania, może lepsze.

Po prostu, zawsze wiedziałam, że jest inna droga do celu.

No ale, tak jak pytała @Smerfetka skąd wynika gniew, ze złości na innych czy na siebie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy mogę odreagowuje natychmiast, mruczę pod nosem lub na głos "fuck" "niech to szlag" "cholerne dziadostwo".. itd 

A kiedy nie mogę to obgaduje problem, lub zajmuje się czymś absorbującym i zapominam że byłam zła, czasami samo przechodzi. 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No sport, wymieniony wyżej.

Hmmm....  jak na kogoś to mam taką playlistę fajną z mocniejszym metalem :D (takie Let The Knife Do The Talking zawsze mi robiło robotę).

W zasadzie metal + sport można też połączyć. 

A jak już sobie ochłonę to raczej chłodny rachunek sumienia, bo złość na kogoś jest tylko przeniesieniem odpowiedzialności, a warto przeanalizować co się właściwie stało i ogarnąć burdel.

Obóz surviwalowy brzmi generalnie jak coś grubego, ale z drugiej strony, może lepiej zmierzyć się z tym, niż uciekać na jakieś obozy? To i tak do Ciebie wróci.

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sport plus rozmowa wewnętrzna z samym sobą, ale przed poniesieniem porażki. Czyli teraz analizujesz sobie co wyprowadziło Cię z równowagi i ogarniasz sobie dlaczego to było bez sensu (złość) i dlaczego następnym razem będziesz spokojna. Po prostu się na to przygotuj. Gdy to coś znów się stanie będziesz w głowie mieć "Okej Bruxa, spokojnie... To nie Wiedźmin".

  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na złe emocje, gniew i porażki najlepiej u mnie działało przytulenie się do swojej samicy. A bez tego to po prostu trzeba przecierpieć :) Ooo i chyba lepiej nie być wtedy samemu.

 

  • Like 1
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli jesteś osobą dość nerwową i szybko kumulujesz w sobie gniew, to tak jak wyżej sport. Tylko pamietaj, że to musi być systematycznie, a nie raz na tydzień. A co do porażek, to z kazdej porażki można wynieść coś dobrego. To tylko zalezy od Ciebie czy będziesz pracował i mobilizował się, zeby nie popełniać błędów. A nerwy zawsze lepiej trzymać na wodzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Ksanti napisał:

Na złe emocje, gniew i porażki najlepiej u mnie działało przytulenie się do swojej samicy.

Widzisz znowu to robisz. Wspominasz byłą + idealistycznie, utopijnie, iluzjonistycznie etc. przebiałorycerzujesz ją jaka to była och ach wspaniała xD
Szukaj szczęścia w sobie, a nie w haju hormonalnym koleżko mój drogi.

Sport to chyba jeden z fundamentów jeśli chodzi o kontrole nad emocjami.
Pamiętam jak rozmawialiśmy z chłopakami o sztukach walk.
Typ stwierdził, że odkąd chodzi na kicka to jest dużo bardziej wyluzowany i spokojny, cierpliwy.
Ja gdy chodziłem regularnie na siłke też się duuużo lepiej czułem i paradoksalnie miałem więcej energii na cały dzień.

W kwestii porażek myślę, że ważne jest aby zaakceptować to. 
Wynieść coś z porażek i powtarzać sobie, że wszystko już jest ok.
Było, minęło, wyniosłeś ważną lekcję. Jesteś teraz bogatszy o doświadczenie.
Poza tym myślicie, że najlepsi nie popełniają błędów nawet gdy już osiągnęli sukces? 🙄



 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ragnar1777 - Myślę, że tutaj @Ksanti nie idealizuje byłej :) Przytulanie może odstresowywać a wiadomo, że lepiej do samiczki niż do kolegi xD Mnie przytulanie z byłą też odstresowywało. Faktem jest, ze było to za czasów rycerstwa ale myślę, że i teraz byłoby to bardzo przyjemne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ragnar1777

Ja pierdole stary, będziesz teraz się przywalał do wszystkiego i nazywał to białorycerskim? Napisałem prawdę, co będę kłamał. Nie ma tu wspominania, jest stwierdzenie faktu. Z inną też tak miałem. Myślisz, że sport czy inne duperele to nie jest reakcja hormonalna? Owszem jest, tyle, że słabsza od własnej partnerki (jeśli nie ma zgrzytów). Opisałem to jako jedną z metod. Nie neguj z góry wszystkiego co zwiazane z kobietą.

 

Nie doszukuj się tu teorii spiskowej @self-aware zrozumiał w pełni sens wypowiedzi. NIE MA TU BIAŁORYCERSTWA. Poza tym nie traktuj tego jako ataku.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko przechodziłam okres dorastania (13-17lat) - miałam problem z emocjami, wybuchami gniewu. Nauczyłam się odcinać od tych negatywnych emocji- zamiast się nakręcać i przesadnie rozmyślać staram się nad tym panować, nie biorę już tak do siebie swoich niepowodzeń, dałam na luz. Ta większa stabilność jest też pewnie wynikiem zmian jakie we mnie zaszły - w końcu wtedy byłam nastolatką z problemami...

 

Myślę, że dobrze Ci piszą i powinnaś zająć się regularnie sportem, albo ogólnie po prostu jakimś wysiłkiem fizycznym. Ja już od paru lat (z jedną przerwą) tańczę i myślę, że takie intensywniejsze zajęcia mi pomagają.

Od kwietnia chodzę jeszcze na siłownię. No i oczywiście teraz kiedy jest ciepło bardzo często jeżdżę na rowerze, czasem od święta na rolkach. :)

Pomaga mi również muzyka, a ostatnio kiedy byłam strasznie zła, zestresowana i czułam się okropnie pomogło mi tylko wtulanie sie w  mojego faceta.

Niby każdy powinien radzić sobie sam, ale naprawdę mi ulżyło i dzięki temu pozbywamy się tych negatywnych emocji i uspokoiłam. Seks też pomaga na rozładowanie nerwów, ale wiadomo że działa doraźnie. :)

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dać się ponosić emocjom, a pozbyć się emocji to dwie różne rzeczy.

 

Dajecie rady co zrobić PO fakcie.

Trzeba działać W TRAKCIE.

 

Każdy człowiek ma 'pilot' który steruje zachowaniem. Mowa ciała i nastawienie.

 

Ogarnij to, a będziesz na tyle samoświadoma, że dasz radę.

Bo samoświadomość jest tutaj kluczem.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam coś takiego, że jak ktoś mnie wkurzy to na początku nic a nic, a za godzinę jak się skumuluje mam w sobie tyle złości, że mogę wszystko i wszystkim rozje... Zawsze mówię, że nawet nie podchodź czy się nie odzywaj, bo źle się to skończy, pomaga tylko czas.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kumulować. Bo wtedy silniejsze emocje.

Kawa na ławę, zawsze. Od razu.

 

Nie mówię o zaraz tam jakimś chamstwie.

 

Asertywnie da się okazać złość.

 

 

Komfort psychiczny daje natychmiastowa reakcja.

Potem to zostajesz z tym sam. I cię to przytłacza.

 

 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Johnsons napisał:

 

Nie kumulować

 

Dokładnie. :)👍 Takie kumulowanie, duszenie w sobie negatywnych emocji, frustracji działa bardzo źle na psychikę, "wyżera" człowieka od środka (- jak to kiedyś powiedział mój przyjaciel, student psychologii) i prowadzi właśnie np do niekontrolowanego (wybuchu) gniewu.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja się wyciszam w sobie, skupiam myślami na czymś innym a po powrocie do domku odreagowuję fizycznie, ćwicząc bądź znajdując sobie zajęcie na działce czy przy zwierzakach. Zabawne że ze względu na to, a dokładnie tą pierwszą fazę "stłumienia" w sobie negatywnych reakcji ludzie odbierają mnie jako zimnego, wypranego z emocji - a nawet to i dobrze. 

Edited by lxdead

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak mnie coś kompletnie zirytuje to muszę się wyżyć trenując, jak nie mam takiej możliwości to zaczynam medytować (skupiać się na oddechu albo wizualizować sobie wodospad pod który wchodzę i obmywa mnie z negatywnej energii - wiem, brzmi dziwnie ale bardzo wycisza i pomaga - często to stosuję w pracy jak mam gorszy dzień :))

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam jestem cholerykiem i mi z tym dobrze. Wezmę sobie i eksploduję siarczystą wiązanką przekleństw, taką że uszy więdną i ogólnie u mnie wkurw trwa max kilka minut. Po chwili mogę sobie na luziku żartować z uśmiechem. 

 

Pamiętam jak kiedyś coś mnie ekstremalnie wkurwiło. Wszedłem do kuchni na takiej petardzie, że laska od razu zauważyła. Milcząco sięgnęła do szafki po talerz, podeszła do mnie trzymając go w wyciągniętych rękach ze słowami - masz, rozwal go sobie. Piżgłem nim o podłogę werbalizując przy okazji wiązankę (oczyszczająca ulga :D) a ona wzięła miotełkę i posprzątała szczątki. Jak ręką odjął. O ile pamiętam że wówczas coś mnie wyprowadziło poza pion, to już nawet nie pamiętam co. Więc jako pociechę, pomyślcie sobie, że za 100 lat żaden wqrw nie będzie miał najmniejszego znaczenia :D

  • Like 5
  • Haha 3
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Rnext prawdziwa partnerka w związku. :p

 

Dziewczyny, klikajcie myszkę aby sie odstresować.  :p

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze sobie uświadomić, że za złością zawsze kryją się jakieś niespełnione potrzeby, strach, wstyd... Warto zadawać sobie pytania, o co nam tak naprawdę chodzi. Wkurw wobec siebie czy otoczenia jest najłatwiejszy, ale to zawsze oznaka słabości i droga na skróty. W kryzysowych sytuacjach ja doraźnie wychodzę pokurwić po prostu ;-).

 

A długofalowo? Ja bym powiedziała, żeby się ze sobą po prostu zaprzyjaźnić: "Ok, no zjebałaś ewidentnie, ale czasu nie cofniesz, dawaj dalej". Fajnie działa też praktyka wchodzenia w rolę własnego rodzica. Co byś powiedziała swojej córce w takiej sytuacji? Jak byś ją pocieszyła/zmotywowała? 

 

Co do sportu zgadzam się z przedmówcami. A klikanie działa na stres taki ogólny, na gniew u mnie niespecjalnie :D.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale po co tłumić emocje? Że to coś złego? Kurwa mamy taki tryb życia, że się tego nie pozbędziemy. Mnich w klasztorze może ma względny spokój w sobie, ale my nie i nie wińmy się za to. Tłumienie na siłę stresów i emocji prowadzi do chorób. Nic dobrego.

 

Masz ochotę krzyczeć? Krzycz! Masz ochotę w coś przyjebać? Przypierdol! Idź się wyżyć. Są sporty czy przedmioty do rozjebania (nie polecam ludzi) :P

 

A potem się zastanów co Cię wkurwiło. I nad tym możesz popracować.

Ale jak już jest ciśnienie to je wywal z siebie.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By Nefertiti
      Tak jak w tytule - Waszym zdaniem? 
       Wiem, obszernie w int., ale?
      Chcę poznać zdanie forumowiczów. 
      To co w Nas Krzyczy, Cicho - Głośno, które zlekceważyć? 
      Wiem, żyć zgodnie z sobą, ale wszystkiego nie doświadczyliśmy i którą drogę wybrać? 
      To bardzo złożone. Złożone dla tych co zaczynają -żyć i co już przeszli jakąś drogę.
       
       
      Dziękuję za wypowiedzi.
       
       
    • By Quo Vadis?
      Okej, więc może tak: swego czasu miałem dziwną słabość do wpadania w dziwne stany, polegające między innymi na smuceniu się, słuchaniu różnych dziwnie smutnych piosenek, czytaniu takich samych treści, etc. Ogółem mówiąc, mój filtr był ustawiony właśnie na to, by takie wrażenia, zjawiska, itp do siebie przyciagać. Próbowałem sobie wmawiać, że to nie tak, że słuchanie takiej muzyki daje mi siłę i motywuje.
      Gówno prawda. Nie słuchajcie smutnych kawałków, nie oglądajcie ckliwych filmów, nie karmcie swojego umysłu takimi emocjami.
      Mówię to ku przestrodze, bo są osoby, np: introwertyczne, które mają skłonności do robienia takich rzeczy.
      Jasne, że od czasu do czasu można to zrobić, nie twierdzę, że każdy zawsze ma być uśmiechnięty od ucha do ucha.
       
      Tak naprawdę, dopiero po dłuższym czasie, kiedy to odstawiłem, po takim swoistym detoksie, po przestawieniu się na rzeczy wesołe, etc. odczuwam dużą poprawę w stosunku do poprzedniego stanu, w którym trwałem dosyć długo i z którego jest ciężko się wyrwać.
      Nie każdy zrozumie to co piszę i nie wiem jak dokładnie sklasyfikować owy stan, może też z różnych powodów nie chcę sie na ten temat rozpisywać i snuć swoich przypuszczeń. Potraktujcie to (osoby, które wiedzą o co mi chodzi) jako przestrogę, aby nie wpaść w to.
       
      @Gravedigger Masz odpowiedź, dlaczego skojarzyło Ci się to słowo. Kolory też zgadłeś ale one dotyczą czegoś innego.
    • By Bruxa
      Na forum są chyba światowi ludzie, więc może widzieliście więcej i potwierdzicie bądź zaprzeczycie. Czy ustawianie sobie wielkich celów jest często wynikiem kompleksów niższości, które chce się wyrównać? Znam dwa przypadki, kilka innych ale już nie osobiście, opiszę je pobieżnie (bo chcę nadal być incognito :>).
       
      1. kobieta, która szykuje się na wspinaczkę na ośmiotysięcznik
      2. mężczyzna, który robi wycieczki rowerowe z 300km dziennie
       
      Chwalebne, prawda? A teraz przedstawiam fragmenty ich życiorysów.
       
      1. kobieta ta pracowała w dużym, znanym przedsiębiorstwie w zarządzie, miała dobre wyniki, lecz awansowała ta z gorszymi, która dawała dupki szefowi wedle relacji podejmuje na tej posadzie złe decyzje, lecz ma hajs, protekcję szefa i to się jakoś kręci; kobieta była więc załamana całą sprawą, zwolniła się (z aparycji średnia, więc ego odczuwa zapewne braki komplementów w życiu i teraz ta dotkliwa porażka)

      2. mężczyzna drobnej budowy lecz przystojny, miał dużo znajomości i parę poważnych związków z ładnymi dziewczynami (nie wiem czy osobowościowo powalone czy nie, nie wnikam), które się kończą w tym samym punkcie, z uwagi na jego staromodne poglądy (biały rycerz) i inteligencję, by nie dać się wykorzystywać; na jednym z profili (stary wpis) przyznał się, że jazda na rowerze to ucieczka od życia, bywał też popychadłem w szkole średniej (więc i jego ego domaga się rekompensaty)
       
      I teraz osobniki te forsują, żeby w życiu stawiać sobie ambitne cele, on to już chyba pogardza kimś kto nie jest tak ambitny. W końcu chyba i mnie dosięgną swoimi opiniami. I oczywiście "coś w tym jest", by było nam w życiu lepiej, byśmy byli lepsi. Lecz ja widzę czym to może być podyktowane, chcą się czuć lepiej, uważać za lepszych od innych, z powodu swoich niepowodzeń na innych polach. Jeśli mają przykryć swoje kompleksy wchodzeniem na góry albo forsownym jeżdżeniem to nie wiem czy to ma sens. OK zrobią to i co dalej? Jestem od nich młodsza, ale sama miałam kompleks niższości (i wyższości jednocześnie, ale ten to naturalny ) i też "różne" pomysły mi przychodziły do głowy i mnie to jarało, z tego samego powodu, by w końcu poczuć się lepiej. Gdy zaczęłam się zastanawiać nad tym i pozbywać kompleksu, to przestało mnie to tak interesować.

      Co o tym sądzicie, co zaobserwowaliście w życiu? Czy ambicja często się wiąże z podbudowywaniem zniszczonego ego? Czy pogarda wobec ludzi jest oznaką, że coś tu nie gra, tj. jest pogardą wobec samego/j siebie?

      PS. Na koniec, by wyrównać powagę tematu, pytanie - który piłkarz z naszej kadry jest najprzystojniejszy? xD
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.