Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Tomko

Kobiety prowadzą sklep - na przykładzie pracy mojej koleżanki.

Recommended Posts

Posted (edited)

Zewsząd możemy przeczytać jak to kobiety super prowadzą biznesy i zarządzają lepiej od mężczyzn. Nie twierdzę, że nie ma kobiet urodzonych do zarządzania - są takie oczywiście. Ale wróćmy na chwilę na ziemię. Oto przykład zarządzania sklepem w wykonaniu zespołu kilku kobiet. 

Miejsce - duże miasto powyżej 150 tys. mieszkańców. Jeden ze sklepów pewnej dużej sieci handlowej gdzie oferta skierowana jest tylko do kobiet. Zespół - ok. 5 dziewczyn (rotacja zmianowa). Historii nie zliczę już teraz, ale była zaczęła tam pracować kilka miesięcy temu. Kierowniczka - młoda dziewczyna, która stała się kierowniczką po 2 latach pracy na sklepie. Zespół - jedna dziewczyna, która poruszała się jak ślimak, licealistki, moja koleżanka. 

Zarządzanie

System zmianowy. Kompletny chaos w rozpisywaniu zmian. Polityka firmy zakładała (pewien Polski moloch), że jak sklep nie wyrabia założonych norm to należy obciąć pracownikom godziny na następny tydzień. Tak - tydzień - nie miesiąc. Ile dziewczyn zatrudnionych? Czasami nawet 7-8 i więcej. Zamiast zatrudnić dwie-trzy na pełen etat + dodatkowe w godzinach wzmożonego ruchu to kierowniczka zatrudniała kilka dziewczyn po 4h pracy, które szwendały się cały dzień i gdy kończyły zmianę to syf przejmowały inne, które nie wiedziały co się na sklepie działo od rana i co trzeba zrobić. Jedziemy dalej. 
Godziny pracy? Nie ma problemu. 2 dni po 4h i 2 dni po 12h żeby się liczba zgadzała. Reszta - wolne i siedź w domu. 
Przyszedł urlop. Kierowniczka wyjechała i mianowała swojego zastępcę - laskę, która robi największy chlew na zapleczu i z dumą stwierdziła, że po niej zawsze mama sprząta a narzeczonemu powiedziała, że jak wezmą ślub i zamieszkają w końcu razem to albo on będzie sprzątał mieszkanie albo będą żyć w chlewie. Bo kogo miała do wyboru? Laskę w ciąży i dwie 18 latki z liceum. 
No więc chlewiara objęła pałeczkę zastępcy kierowniczki. Rozsiadła się wygodnie na krześle. Dziewczyny zeszły na zaplecze na kawę. Jest godzina 10.20 - 5 minut po przerwie. Moja koleżanka robi sobie kawę, na sklepie mały ruch.
- X a ty jesteś teraz na przerwie?

- nie rozumiem...
- jesteś na przerwie, że kawę sobie zrobiłaś?

- ale nic nie dzieje się na sklepie.
- nieważne - wracaj do pracy, nie jesteś na pogaduchach. 
Dwa tygodnie unoszenia się nad ziemią i grzania dupy w fotelu kierowniczki. No, ale urlop się skończył, kierowniczka wraca z mordą, że dostała zjebę od przełożonych bo między czasie odwiedził ich mystery-shopper, zobaczył bałagan na sklepie i gdy chciał z zastępcą kierownika pogadać to okazało się, że tamta poszła na paznokcie w galerii. Zjebę dostał kto? Cały zespół. 
To było jakiś miesiąc temu. Dziś? Koleżanka pisze, że wkurwiona bo są we dwie tylko na sklepie - w sobotę, po wypłatach. Ludzi tłum, szatnie całe zajebane ciuchami, syf na sklepie, 12h zmiana. Przez cały tydzień było ich po pięć w sklepie gdzie przed wypłatami psy dupami szczekają po galeriach. Dlaczego dwie? Uwaga - koleżanka kierowniczki dostała urlop bo juwenalia są, inna dziewczyna powiedziała wprost, że imprezuje w piątki i w sobotę może zacząć dopiero o 15 bo ma takie preferencje.

Remanent? Po co ma robić zespół sklepowy. Lepiej zatrudnić firmę zewnętrzną, która remanent robiła 3x dłużej i jeszcze trzeba było poprawiać.  

Kariera

Przyszedł czas na podpisanie umowy. Propozycja - pół etatu. Dlaczego pół? Bo jest kilka dziewczyn z liceum, które pracują na 1/4 a nawet 1/8 etatu no i nie ma miejsca. Kto ma umowę na cały etat? Zgadliście - koleżanka kierowniczki z poprzedniej pracy. Moja koleżanka od kiedy dostała 3/4 etatu na umowę straciła koleżanki w pracy. No bo jak kurwa ona pracuje 3 miesiące i ma 3/4 etatu a chlewiara pracuje prawie rok i też ma 3/4 etatu. "X dostała 3/4 etatu? Ooo jak super. Ale się cieszę razem z nią!".

Twarde decyzje jako kierownik sklepu

Jedna z dziewczyn była do zwolnienia - była wolna, myliła metki, źle nabijała ceny na kasie, nie była miła dla klientów. Co robi kierownik sklepu? Wzywa na dywanik do siebie i dziękuje za współpracę gdy pracownik nie spełnia standardów firmy. Co robi kierowniczka? Obcina etat co miesiąc aż pracownica sama się zwalnia bo nie opłaca jej się przychodzić do pracy na 2h dziennie w tygodniu. Problem rozwiązany - co prawda 3x dłużej, dziewczyna wciąż nie wie co robi nie tak, ale rozwiązany. 

Panowie - historii nie spamiętałem wszystkich. Ale to, że ten sklep przynosi jakiekolwiek dochody to dla mnie niesamowite. Info z przed 5 minut - w kiblu na zapleczu walają się rolki papieru a z kosza wypadają chusteczki i podpaski, bo żadnej nie chce się wyrzucić worka. 

Edited by Tomko
  • Like 4
  • Thanks 1
  • Haha 11
  • Confused 1
  • Sad 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minutes ago, Tomko said:

Info z przed 5 minut - w kiblu na zapleczu walają się rolki papieru a z kosza wypadają chusteczki i podpaski, bo żadnej nie chce się wyrzucić worka. 

Bo one są po to, aby leżeć i pachnieć oraz aby być adorowanymi. Jedyna akceptowalna forma zarobkowania to dla nich bycie influencerką na Instagramie.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Kleofas Nawet nie o to chodzi. Te pracujące nie będą influencerkami - influencerkami zostają nieroby. Ale ten przykład z pracy powyżej pokazuje idealnie jak jest 5 kobiet i żadna, ŻADNA nie wie co ma robić bo kierowniczka nie ma żadnego planu na prowadzenie sklepu. Żadnej roty, żadnego planowania, sama nie chodzi i nie patrzy co się dzieje. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 minut temu, Tomko napisał:

@Kleofas Nawet nie o to chodzi. Te pracujące nie będą influencerkami - influencerkami zostają nieroby. Ale ten przykład z pracy powyżej pokazuje idealnie jak jest 5 kobiet i żadna, ŻADNA nie wie co ma robić bo kierowniczka nie ma żadnego planu na prowadzenie sklepu. Żadnej roty, żadnego planowania, sama nie chodzi i nie patrzy co się dzieje. 

Dużo osób się nie nadaje do zarządzania z racji na charakter/zaburzenia a idą na kierownika bo to wyższa pensja, albo im się należy przez wykształcenie.

I potem mamy takie cyrki.

Edited by Libertyn
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja szefowa jest bardzo podobna. Poza kompletnym brakiem organizacji, doskwiera jej też nadmierna emocjonalność i chaotyczność we wszystkim za co się bierze. No i zawsze w pierwszej kolejności myśli o swoich koleżankach - dla nich układa grafik, jeśli któraś poprosi o zmiany, to oczywiście dostosować się musi ktoś, kogo nie lubi (na przykład ja). Na wszystkie zastrzeżenia reaguje niemalże histerycznie, a jeśli coś pójdzie nie tak, to winni są wszyscy, tylko nie ona.  

Niektórzy próbują z nią wojować, ale z marnym skutkiem. Ja nie jestem konfliktowy, więc dużo rzeczy przemilczam (może niesłusznie?), ale jak tylko pokaże mi się na horyzoncie lepsza oferta to natychmiast zmienię robotę. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Kleofas said:

influencerką na Instagramie.

Wpływówka - przecież to kurwa nawet nie brzmi xD

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Tomko Tam brakuje silnej męskiej ręki mężczyzny.
Wiem co mówię, bo trochę w tym środowisku bywałem a i też widzę to na innych polach.
Może być 10 kobiet, ale jeden mężczyzna postawiony w roli kierownika lub zastępcy czy jak u mnie w pracy leadera, koordynatora i od razu wszystko działa płynnie.

One po prostu nie są stworzone do rządzenia.
Choć przyznam, że raz spotkałem kobietę, która dobrze zarządzała biedronką, ale to był swoisty "babochłop" i z daleka byś uznał, że to chłop.
Poza tym wyjątki od reguły potwierdzają regułę.

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nawet w swoim naturalnym środowisku, ciuchy, moda, wygląd, nie dają rady. @Tomko Ale też, że nikt wyżej nie widzi tego? Czyżby ta sieć nawet na samej górze zarządzana byla przez same kobiety lub głównie przez nie? Nie chce mi się wierzyć, żeby takiego bałaganu nie było widać w firmie. LLP jako przyklad firmy odzieżowej z naszego kraju, która osiągnęła sukces też i poza naszym krajem została o ile dobrze pamiętam stworzona i jest zarządzana przez mężczyzn.

Edited by Krugerrand

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 hours ago, Ragnar1777 said:

Poza tym wyjątki od reguły potwierdzają regułę.

Bzdura nad bzdury. Wyjątki obalają regułę albo stanowią wyjątek z jakiegoś konkretnego powodu.

 

Czy jakbyś miał doradce, który by się mylił w 95% przypadków to byś mu wierzył w tych 5%, w których miał rację? Posłał byś go do diabła czy uznał te wyjątki jako potwierdzenie jego geniuszu doradczego?

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, wrotycz napisał:

Czy jakbyś miał doradce, który by się mylił w 95% przypadków to byś mu wierzył w tych 5%, w których miał rację? Posłał byś go do diabła czy uznał te wyjątki jako potwierdzenie jego geniuszu doradczego?

Trochę nielogicznie namieszałeś.

Skoro 95% się myli = to jest reguła, standard, że jest on kiepski.
5% miał prawdę = jest to wyjątek od reguły. Zawsze się myli, czyli jest kiepski, ale raz na ruski rok powie prawdę. Nie zmienia faktu, że to potwierdza jego niekompetencje.
Skoro w 5% miał rację, to oznacza, że jest kiepski, bo dobry doradca miałby rację w 95% a więc reguła, standard została zachowana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co napisałem jest logiczne.

Wg ciebie @Ragnar1777 fakt, że są (wyjątkowe) kobiety, które potrafią rządzić (Biedronką) potwierdza fakt, ze kobiety nie potrafią rządzić. Przecież to jest dopiero nielogiczne. A to jak najbardziej wynika wprost z twojej reguły, że "wyjątek potwierdza regułę". Czyli twoja nielogiczna reguła potwierdza twoją logiczną tezę. Trzeba być nie lada ekwilibrystykiem żeby to przyjąć. I ty się mienisz być logicznym facetem. Wg tej arcymundrej zasady 2+2 zawsze jest 4 a kiedy jest 5 to dowód na to, że jest zawsze 4. No arcymundre. I arcylogiczne...

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@wrotycz @imprudent_before_the_event To jest tłumaczenie łacińskiej formuły prawnej exceptio probat regulam, której rozwinięcie brzmi Exceptio probat regulam in casibus non exceptis czyli Wyjątek potwierdza regułę w przypadkach niewyjątkowych. Z grubsza chodziło o to, że skoro prawo dokładnie ustala wyjątki, kiedy coś jest zabronione, to wynika z tego właśnie, że w przypadkach nie objętych tymi wyjątkami jest to dozwolone. To jedno.

 

A druga sprawa jest taka, że wyjątek z definicji występuje rzadko, a przez swoją rzadkość występowania potwierdza, że przypadki pasujące do reguły występują częściej, więc reguła trzyma się kupy. Innymi słowy: rzadkość wyjątków potwierdza ogólnie słuszną koncepcję reguły. I w takim rozumieniu spotyka się to powiedzenie w mowie potocznej. I to pewnie miał na myśli @Ragnar1777 - kobiety potrafiące zarządzać to rzadkość, więc uzasadnione jest twierdzenie, że z reguły nie umieją.

Edited by Adams
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pracowałem pod kierowniczką w banku dawno, dawno temu. Ludzie, kurwa, co się tam działo :) Ona na czele, 3 facetów, w tym ja :D 

 

PRZEJEBANE. 

 

Było tak. 

 

1. Mnie kochała. 

2. Kumpla nienawidziła. 

3. Trzeciego ignorowała, taki neutral. 

 

Jedno polecenie wydawała w trzech odsłonach. Do mnie w miły sposób, czy mogę, prosiła. 

Do drugiego wyzywania od chujów, nieudaczników w miejscu pracy!!!

Do trzeciego, e robota do zrobienia, idź :D 

 

Miałem najgorsze kompetencje ze wszystkich, a zgłaszała się do mnie z najgorszymi, mega skomplikowanymi problemami (dział kredytowy). Wyobraźcie to sobie, że dyro idzie do stażysty po radę :D To tak u nas było. Później ja z tym problemem zgłaszałem się do tych dwóch, oni ogarniali, a ja podawałem rozwiązanie zaznaczając swój nikły w nim udział. Myślicie, że fajnie się czułem. Nic bardziej mylnego. Wyobraźcie sobie tylko patologię, jaka wynika z takiej relacji. 

 

Nasze drogi się rozeszły. Gdybym miał w banku, znowu przy analizie kredytowej pracować to musiałbym popełnić samobójstwo. 

 

Teraz mniej zarabiam, ale robię, co lubię i nie krzywdzę ludzi. Już to gdzieś opisywałem. Ciągle grałem miłego skurwiela. Ja, początkujący pracownik dominowałem psychicznie nad kierowniczką. Tylko to mnie uratowało. Przykłady moich zachowań. 

 

Komplementy z dupy, flirt ze starą babą. 

Stawanie nad nią, jak siedzi, przekraczanie jej strefy komfortu znowu z uśmiechem skurwiela, a to nie było moje naturalne zachowanie. Ogarnijcie to, czy coś takiego przeszłoby wam na sucho w miejscu pracy :D A ja to robiłem praktycznie codziennie :D 

Jak wychodziłem do sklepu to zawsze coś jej przynosiłem, słodka łapówka i wiele innych. 

 

Patologia w chuj. Nie mogłem na siebie patrzeć. 

 

A najlepsze, że czasami komentowała, jak wchodziłem. Widzicie, mac umie, on wszystko rozumie, a wy kurwa jesteście jebanymi zerami. Takie teksty jebała, że w pale mi się do tej pory nie mieści. Kompletna nienawiść.

 

Panowie, dam wam jedną, jedyną radę. NIGDY nie pracujcie pod kobietami. NIGDY powtarzam. Nawet, jeżeli nie ma żadnego innego wyboru to się na to nie zgadzajcie. Zmarnujecie sobie życie. 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adams: dzięki za wyjaśnienie skąd się to wzięło. Tego nie tylko ja nie wiedziałem. Idę o zakład, że poza tobą i prawnikami nikt tego nie wie.

 

21 minutes ago, Adams said:

A druga sprawa jest taka, że wyjątek z definicji występuje rzadko, a przez swoją rzadkość występowania potwierdza, że przypadki pasujące do reguły występują częściej, więc reguła trzyma się kupy. Innymi słowy: rzadkość wyjątków potwierdza ogólnie słuszną koncepcję reguły.

To nie jest logiczne i tyle. To kolejna ekwilibrystyka. To jak religijny dogmat - tak masakrycznie skomplikowany, że wszystko nim da się udowodnić pasuje do wszystkiego, jest w sobie wzajemnie sprzeczny ale "wyjaśnia" w swojej pokrętnej "logice" przynależność jakiegoś zjawiska.

Logika, zarówno matematyczna, naukowa jak i prawna opiera się o algebrę boole'a i koniunkcja dwóch sprzecznych zdań jest fałszywa a nie prawdziwa. (2d3621e55dab66e7f8363bb4e01d13eec86072bc).

 

Wyjątek jest wyjątkiem bo jest ku temu jakiś powód, powód inny niż reguła, której przeczy a wg was tym powodem jest ta reguła co jest sprzeczne=fałszywe=nielogiczne (2d3621e55dab66e7f8363bb4e01d13eec86072bc).

 

Zero jest wyjątkiem w zbiorze liczb naturalnych i tak jest traktowane bo nie stosuje się do reguł a wg was jeśli coś nie działa wg reguły jest to dowód na to, że reguła działa. Dialektyka heglowska.

40 minutes ago, Adams said:

I to pewnie miał na myśli

Może go zapytamy co miał na myśli bo z tego co napisał:

On 5/14/2019 at 11:38 AM, Ragnar1777 said:

One po prostu nie są stworzone do rządzenia.
Choć przyznam, że raz spotkałem kobietę, która dobrze zarządzała biedronką, ale to był swoisty "babochłop" i z daleka byś uznał, że to chłop.
Poza tym wyjątki od reguły potwierdzają regułę.

Wszystkie owce są białe. Ale jedna jest czarna (stanowi wyjątek). To dowodzi, że wszystkie owce są białe (wyjątek potwierdza regułę).

 

Nie wkładaj ludziom w usta czegoś, czego nie powiedzieli.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, amadeusz napisał:

Dziwna rada. Jak w pracy z kobietami zarobisz 10 tys. a w innej 3 tys. to też mamy nie pracować z kobietami? Porobisz za te 10 tys. parę lat, kupisz sobie mieszkanie i możesz wypadać do innej roboty, zamiast męczyć się za grosze na 20-letni kredyt.

Zgadzam się, że w życiu mamy dylematy, najczęściej tragiczne. Coś za coś, zawsze. Pytanie, jakie koszty akceptujesz. Moja rada to jednocześnie podsumowanie wątku, do którego się odwołałem. Przyjmij, albo odrzuć. Niczego nie narzucam i twój punkt widzenia jest ok. Jak ci to pasuje nie mam nic przeciwko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że komfort pracy z kobietami jest tam gdzie "potrafisz się z nimi dogadać". Znaczy mówisz w "ich języku", darzysz uwagą, flirtujesz, manipulujesz, zwłaszcza tą relacją (z nimi), kłamiesz itd. czyli "mówisz w ich języku". Jak ktoś ma uczulenie na fałsz to się nie dostosuje i zostanie zniszczony takimi właśnie metodami. To jest polityka w "małym wydaniu".

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minutes ago, amadeusz said:

jako facet do niczego Ci dzieci nie potrzebne, nie masz biologicznego imperatywu jak kobiety.

Nonsens, biologiczny i ewolucyjny nonsens. Nie do utrzymania.

 

5 minutes ago, amadeusz said:

ale kasa to święta rzecz

No i tacy właśnie ją robią po trupach innych.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To w takim razie jakim cudem chodzisz po świecie? Nie masz ojca? On nigdy nie uprawiał seksu. I woda potrzebuje ryb. Interesujące.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, wrotycz napisał:

Wydaje mi się, że komfort pracy z kobietami jest tam gdzie "potrafisz się z nimi dogadać". Znaczy mówisz w "ich języku", darzysz uwagą, flirtujesz, manipulujesz, zwłaszcza tą relacją (z nimi), kłamiesz itd. czyli "mówisz w ich języku". Jak ktoś ma uczulenie na fałsz to się nie dostosuje i zostanie zniszczony takimi właśnie metodami. To jest polityka w "małym wydaniu".

 

Tragiczna prawda

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wrotycz Uroczyście Cię zapewniam, że nie mam nawet cienia zamiaru wkładanie któremukolwiek z braci czegokolwiek w usta :P Użyłem zwrotu 'pewnie to miał na myśli' w sensie 'ja to zrozumiałem'.

 

Matematycznie masz rację, jednak zdajesz się pomijać fakt, że jest to bardziej przysłowie, a nie np. prawo fizyki. Przysłowia nietrudno obalić, co właśnie pokazujesz. Ale one sobie i tak trwają, bo są ludzie, którzy dostrzegają w nich jakąś mądrość. Po prostu ich obszar zastosowania jest ograniczony, a same są czasem przewrotne, podkoloryzowane, przesadzone itp. A wg Twojego podejścia to same bzdury no bo:

Apetyt rośnie w miarę jedzenia - nonsens, człek im więcej je, tym bardziej jest syty i ma coraz mniej ochoty na jedzenie

Bez pracy nie ma kołaczy - bzdura, można żyć dostatnio z pasożytowania, można mieć przychody pasywne, być na utrzymaniu rodziców itp. itd.

Cicha woda brzegi rwie - gdzie tam, rwące potoki to tak, ale spokojnie płynące wody nie, to się kompletnie nie trzyma kupy

Dla chcącego nic trudnego - no jasne, wystarczy że zechcę i zostanę gwiazdą Hollywood bez wysiłku, LOL

i tak można ad mortem defaecatam.

No tylko po co tak poważnie? Przecież jak ktoś przytacza przysłowie, to jakby uśmiechniętą buźkę wstawił. O, taką: ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, wrotycz napisał:

Wydaje mi się, że komfort pracy z kobietami jest tam gdzie "potrafisz się z nimi dogadać". Znaczy mówisz w "ich języku", darzysz uwagą, flirtujesz, manipulujesz, zwłaszcza tą relacją (z nimi), kłamiesz itd. czyli "mówisz w ich języku". Jak ktoś ma uczulenie na fałsz to się nie dostosuje i zostanie zniszczony takimi właśnie metodami. To jest polityka w "małym wydaniu".

 

Oj, coś w tym jest. Z moich własnych obserwacji wynika też, że kobietom z którymi pracuję (lub pracowałem) z trudem przychodzi zachowywanie neutralności na zasadzie "nie musimy się lubić, ważne, żeby nam się dobrze współpracowało". Jeśli ktoś podpadnie, to musi to odczuć, nawet kosztem wyników pracy całego zespołu.  

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minutes ago, Adams said:

Użyłem zwrotu 'pewnie to miał na myśli' w sensie 'ja to zrozumiałem'.

Ja i 99,9% ludzi zrozumieliśmy inaczej - dokładnie tak jak powiedział, czyli że "wyjątek potwierdza regułę" bez żadnych "w przypadkach niewyjątkowych". Tego ani on nie użył ani nawet nie miał na myśli. Wynika to wyraźnie z jego wypowiedzi i kontekstu tej wypowiedzi. Już nawet nie wspomnę, że nie znam nikogo kto by wiedział jak ta reguła brzmi w całości i pierwszy raz o tym usłyszałem od ciebie. Wątpię, że ktokolwiek poza prawnikami wie. A 99,9% ludzi prawnikami, ani nawet radcami prawnymi, nie jest.

 

Mój "matematyczny" dowód był tak skomplikowany, że postanowiłem dodać jakiś życiowy przykład z owcami, żeby każdy zrozumiał nie tylko absolwent szkoły średniej (to było i jest w 1 klasie; czyt. podręcznik: Matematyka cz. 1. Logika, algebra, analiza. Liceum i technikum).

 

30 minutes ago, Adams said:

No tylko po co tak poważnie? Przecież jak ktoś przytacza przysłowie, to jakby uśmiechniętą buźkę wstawił. O, taką: ;)

"Wyjątek potwierdza regułę" to nie jest przysłowie. To jest powiedzonko, jedno z tych durnych, które służą przedstawieniu opinii jako argumentu. Opinie to nie argumenty.

 

a) Warszawa jest stolicą Polski. To jest zdanie logiczne, poprawne i prawdziwe. Może być użyte jako argument, jest faktem.

b) Pcim Dolny jest stolicą Polski. To jest zdanie logiczne, poprawne i fałszywe. Nie może być użyte jako argument, nie jest faktem.

c) Najładniejsze kwiaty to malwy.  Nie jest zdaniem logicznym, nie jest faktem jest opinią. Nie jest argumentem.

Zdanie (językowo): "Wyjątek potwierdza regułę" jest fałszywe, co udowodniłem, formalnie i obrazowo, nie może być argumentem, nie jest faktem. Ponieważ jest wyrwane z  kontekstu (prawnego, który wyjaśniłeś) i w dodatku niepełne - stawia je poniżej nawet opinii - jest sloganem. Nie może być elementem dyskusji, chyba że to jest plotkarstwo. Jest do tego dział, najpopularniejszy na forum.

 

W żadnym jego zdaniu nie wyczułem ironii, sarkazmu, ani nie zobaczyłem "buźki". Nie było w tym nic niepoważnego. A jak nie chce być traktowany poważnie to po co poważnie dyskutuje na poważne tematy. Nie kupuję tego.

Rozumiem, że chcesz dobrze ale nie wszyscy stosują prawidłowe, legalne, metody argumentacji i jeśli myślisz, że tak jest to prawdopodobnie popełniasz błąd atrybucji, czyli bardziej po ludzku mierzysz innych swoją miarą. Każdy ten błąd popełnia ale trzeba mieć świadomość. że jest coś takiego i się/siebie pilnować.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wrotycz Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz, co próbuję powiedzieć, ale umiejętności miękkie nie są moją mocną stroną, więc to może być wina mojego sposobu formułowania wypowiedzi. Mniejsza o to. Nie ma o co kruszyć kopii.

Fajnie, że wspominasz o błędach atrybucji, aczkolwiek mierzenie własną miarą z całą pewnością nie należy do moich (licznych) zaburzeń. No ale fajnie, że o tym wspominasz, miło pogadać z kimś świadomym możliwości widzenia przez pryzmat.

 

PS

https://pl.wiktionary.org/wiki/wyjątek_potwierdza_regułę

To jednak jest przysłowie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Abstrachując od dyskusji... jakoś mi powiało Archem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Morfeusz
      Po wielu ostatnich randkach mam ciekawe spostrzeżenia. Błyskawicznie rośnie liczba blachar wśród polek. Nie mam wysokiego SMV ale doprowadzenie do randki z kobietą trwa zwykle do kilku dni od poznania jej w sieci (bajera, droczenie, itd.). Nie gram bogacza i nie proponuje sponsoringu. Na spotkaniu a nawet trochę przed nim kobiety potrafią wprost zapytać jakim samochodem jeżdżę albo jaki jest mój status finansowy, ile zarabiam, itd.
       
      Eksperyment:
      Jeżdżąc dobrze wyglądającym samochodem klasy średniej za kilkanaście tys. zł obserwowałem duże zainteresowanie wśród samic. Randki szły gładko. Po zmianie auta na mały miejski, tani samochodzik za kilka tys. zł, (którym łatwo mam wszędzie zaparkować) jest odwrotnie. Gdy samice go zobaczą urywają kontakt, tracą zainteresowanie, itd. Choć same rzucają górnolotne hasła że "nie lecą na kasę", "ich mężczyzna mógł by zarabiać nawet minimalną krajową", "pracuje i mogę płacić za siebie", itd.. HAHA. Hipergamia i blacharstwo chyba przechodzi na kolejny już poziom spier..lenia.
       
      1. Dlaczego Waszym zdaniem tak szybko rośnie liczba blachar wśród polek?
      2. Kobiece pasożyty nie mają już do siebie w ogóle szacunku, że zadają takie pytania bez zażenowania?
       
      Od 14 minuty ciekawa akcja z polką i Kruszwilem:
      Typowa Karyna która wie kim jest i daje mu kosza, gdy zobaczyła samochód była chętna oddać mu dziewictwo.
       
       
    • By Rodanek
      Na zlecenie brytyjskiej sieci hoteli spa przeprowadzono ankietę w śrut pań . 3/4 ankietowanych pań twierdzi , że tego typu oszustwa pomagają w budowaniu zdrowego i trwałego związku . Ament
       
        Oto co ukrywają kobiety przed nami i koleżankami : 
        
         
      1.      Ile naprawdę wydaje na ubrania
       
       
       
      17 procent badanych nie przyznaje się do tego typu wydatków. Mają  skłonność do zaniżania cen, aby nie denerwować partnera, lub kupione na wyprzedaży.
      2. Prawdziwa waga
       
      Podobnie jak w przypadku cen - kilogramy też sobie odejmują. 14 proc. ankietowanych przyznaje, że partner nie wie, ile dokładnie ważą.
      3. Ilu miała kochanków
       
      Taka rozmowa musi się odbyć w każdym związku, ale 13 proc. z nas mija się wtedy z prawdą. Zazwyczaj  zaniżają ich liczbę.
      4. Ile wydaje na kosmetyki
       
      Dbanie o siebie to worek bez dna. Dobrze wie o tym 12 proc. respondentek, które nie przyznają się do większości tego typu zakupów.
      5. Usuwa  włosy z brody
       
      Co dziesiąta kobieta wstydzi się dodatkowego owłosienia na twarzy. O depilacji boimy się rozmawiać z płcią przeciwną.
      6. Sprawdzanie  jego eks na Facebooku
       
      Kolejne 10 proc. badanych nie może się powstrzymać i regularnie sprawdza w mediach społecznościowych, co słychać u byłej partnerki ukochanego.
      7. Regularnie używa  jego maszynki do golenia
       
      8 procent facetów w związkach nie zdaje sobie sprawy, że ich partnerki depilują sobie nogi czy pachy maszynką, którą kupili sobie do golenia twarzy.
      8. Wysokość zadłużenia
       
      W kwestiach finansowych zdarza się kłamać nie tylko ukrywając swoje wydatki. 8 proc. kobiet nie przyznaje się do debetu na swoim koncie.
      9. Goli palce u stóp
       
      Może faktycznie nie ma się czym chwalić? Kolejne 8 proc. badanych pań robi z tego wielką tajemnicę.
      10. Nienawidzą jego matki
       
      Faceci są zazwyczaj bardzo przywiązani do swoich rodzicielek. Dla świętego spokoju 6 proc. z nas ukrywa prawdziwe uczucia względem teściowych.
       
      11. Kocha się w kimś potajemnie
       
       
      To akurat nie powinno nikogo dziwić. 5 procent kobiet w związkach ma inny obiekt westchnień i oczywiście się do tego nie przyznaje.
      12. Nie lubi  jego znajomych
       
      Trudno oczekiwać, by dla mnie zerwał kontakt z przyjaciółmi, których zna od lat. Na wszelki wypadek 5 proc. pań ukrywa to, że ich nie znosi.
      13. Wciąż ma kontakt z byłym
       
      Nawet jeśli jest to przyjacielska relacja bez podtekstów - 4 proc. woli ukrywać to w tajemnicy. Partner raczej tego nie zrozumie.
      14. Zarabia  więcej, niż on myśli
       
      Z dwóch powodów - mogę odłożyć większą kwotę w tajemnicy przed nim albo nie chcę urazić jego męskiej dumy. Zarobki ukrywa 4 proc. pań.
       
       
      15. Depiluje wąsik
       
      Zaledwie 2 procent kobiet nie przyznaje się do tego. Reszta nie ma problemu z dodatkowym owłosieniem na twarzy lub ich to nie krępuje.
       
       
       
       
       
      Może któryś z Braci dopisze coś ciekawego.
       
       
      PS. Na podstawie portalu MSN.
       
       
    • By lxdead
      Nikole Teslę chyba każdy zna, nie każdy jednak może trafił na jego wypowiedzi odnośnie "wyzwolenia" kobiet Tłumaczenie moje, wypowiedzi wyszukiwane po internetach, z wywiadu dla jakiejś gazety. Zainteresowanych braci zapraszam do lektury  
       
       
       
       
       
       
       

       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
                     Zawsze myślałem o kobiecie, jako o istocie posiadającej te delikatne cechy umysłu i duszy, które czyniły ją, pod tym względem, o wiele lepszą od mężczyzny. Mówiąc obrazowo, stawiałem ją na wysokim piedestale i ceniłem ją, ze względu na pewne ważne atrybuty, wyżej niż mężczyznę. Czciłem u stóp istotę, którą sam wyniosłem do tej wielkości i jak każdy, prawdziwy wierny czułem się niegodny obiektu moich uwielbień. Teraz to już przeszłość.
       
       
       
                       Świat doświadczył wielu tragedii, ale w moim umyśle największą z nich wszystkich jest obecna ekonomiczna kondycja, w której kobiety dążą przeciwko mężczyznom i wielu sytuacjach rzeczywiście udaje im się uzurpować swoje miejsce, w profesjach i przemyśle. Kobiety, stają się silniejsze od mężczyzn, zarówno fizycznie jak i psychicznie.
       
       
                     Kobieca, zdeterminowana konkurencja z mężczyzną w świecie biznesu, niszczy niektóre z najlepszych tradycji - rzeczy, które stanowiły ważne czynniki, w wolnym lecz znaczącym rozwoju świata. Praktycznie wszystkie wielkie osiągnięcia mężczyzny, aż do teraz, były zainspirowane jego miłością i oddaniem do kobiety. Mężczyzna aspirował do wielkich rzeczy, bo jakaś kobieta w niego wierzyła, bo chciał on panować nad jej uwielbieniem i szacunkiem. Z  tych powodów, za każdym razem, wałczył o nią, ryzykował swoim życiem i wszystkim co miał.
       
       
                  Być może samiec jest bezużyteczny w ludzkim społeczeństwie. Mogę szczerze przyznać, że nie mam pojęcia, czy kobiety zaczynają to w ten sposób odczuwać, a istnieje dobitny dowód, że tak właśnie jest - a w takim razie wchodzimy w najokrutniejszy okres historii świata. Nasza cywilizacja spadnie do ustroju znajdującego się wśród pszczół, mrówek i innych insektów - ustroju w którym samiec jest bezlitośnie zabijany. W tym matriarchalnym imperium, które zostanie ustanowione, samice będą rządzić. Jako że samica zacznie dominować, samce będą na jej łasce. Są oni uważani za ważnych jedynie jako czynnik w ogólnym schemacie kontynuacji życia.
       
       
                        Skłonność kobiet do odpychania na bok mężczyzn, do wypierania starego ducha współdziałania wraz z nim w obliczu wszystkich spraw życia, jest dla mnie niezadowalająca.
      Kobieca niezależność i jej spryt w osiąganiu tego, czego pragnie w świecie biznesu niszy męskiego ducha niezależności. Stary ogień, którego kiedyś doświadczał będąc w stanie osiągnąć coś, co wzbudziłoby i zatrzymało kobiece oddanie, zmienia się w popiół.Kobiety nie zdają się dziś w ogóle chcieć takiego obrotu spraw. Wydają się chcieć kontrolować i zarządzać. Zamiast spoglądać na mężczyznę, kobiety chcą, żeby to on spoglądał na nie.
       
       
                Zastanawiam się nad tym zapytaniem nie tylko z punktu widzenia mężczyzny. Zastanawiam się nad punktem widzenia kobiet. Rozważając każdą zmianę, naturalnie deliberujemy nad wynikami, które mogą podążać za tą innowacją. Jeden ze skutków, który przychodzi mi do głowy, jest bardzo żałosny. Sama kobieta jest tak naprawdę ofiarą, a nie - tak jak uważa - zwycięzcą. Zadowolenie jest nieobecne w jej życiu. Jest ambitna, często ponad swoje naturalne przysposobienie, by pozyskać rzeczy, których pragnie. Wielokrotnie zapomina też, że nie każda kobieta może zostać "prima donną" czy gwiazdą filmową.  Niezadowolenie kobiet sprawia, że dzisiejsze życie staje się bardziej stresujące. Wielki ton nadawany egzystencji przez ludzi, którzy są niespokojni i niezadowoleni, tym że nie udaje im się osiągnąć  rzeczy całkowicie nieproporcjonalnych do zdrowia czy talentu, którymi obdarzyła ich Natura, jest zły dla świata.
       
                Wydaje mi się, że kobiety są niekoniecznie szczęśliwe w tej nowo odnalezionej wolności, w konkurencji, którą tak usilnie prowadzą przeciw mężczyznom, w biznesie, zawodach czy nawet sporcie. Pytanie, które naturalnie narasta, brzmi: czy same kobiety zyskują, czy też może tracą.
       
       
                   Malkontenctwo jest dla dziwaków i nienormalnych ludzi. W dzisiejszych czasach zdaje się istnieć ich spora ilość. To jeden z powodów, dla których trzymam się z dala od  tłumów. Publiczna, albo pół publiczna postać staje się celem wszelkiego rodzaju ataków i nieprzyjemnych wiadomości.np. często otrzymywałem różnego rodzaju wiadomości, wiele z nich to listy od dziwaków grożących mojemu życiu, dlatego że przeczytali gdzieś o moich eksperymentach mających na celu stworzenie błyskawic. Pisali, że chcę użyć tych błysków by ich zabić! Wydaje mi się że cokolwiek, co prowadzi do tego wielkiego malkontenctwa, które obserwujemy dziś na każdym kroku musi źle wpływać na nasze życie. Kobiety, które są poruszone swoimi ogromnymi ambicjami, by pokonać mężczyznę w jego grze, tym samym tracą coś, co koniec końców znaczy o wiele więcej - według mnie - od tego, co mogłyby dać puste osiągnięcia w interesach.Historia dała nam wiele przykładów o cudownych wpływach wywartych przez nadzwyczajne kobiety. wśród nich były matki wspaniałych mężczyzn, ale ich wpływ nie leżał w determinacji by przewyższyć mężczyznę, albo z nim konkurować.
       
       
       
      http://anengineersaspect.blogspot.com/2011/07/nikola-tesla-mr-tesla-explains-why-he.html
    • By devil
      Witam Was Bracia,
       
      Mam mały dylemat - jest sobie 3 kobiety, których to jestem w kręgu zainteresowania. 
      Co prawda u jednej niskim - ale widocznym, u drugiej średnim - niby coś chce, bo zwierza się stopniowo ze swoich, że tak to ujmę relacji związkowych, choć nie w sposób taki, żeby po prostu się wygadać,
      i jest ta trzecia z dużym zainteresowaniem - spotkaliśmy się kilka razy, były małe macanko, jednak do niczego nie doszło, z racji, że była na urlopie to wróciła do Anglii, ale kontakt pozostał i to dość dobry.
       
      Pierwsza z nich, to nawet nie ma co opisywać zbytnio, bo to była, ale śledzi moje poczynania i robi różne rzeczy, żeby mi zaimponować (jednak nie osobiście, a przez social media). Tutaj jako tako dylematu nie mam,
      ale kto by nie wykorzystał okazji na małe co nieco, nawet z byłą, która bardzo uderza w Twoje gusta i nie było jakiś gorzkich słów w pożegnaniu.
      Druga to jest znajoma, z którą mogłem być, ale różnica zdań kilka lat temu i przyszły niedoszły związek się rozpadł, po czym była z moim kumplem - notabene, sam ich zapoznałem, przez nawet z kumplem kontakt
      jako tako się urwał, raz na jakiś czas kilka wiadomości wymienimy nic więcej. Jednak dowiedziałem się od niej, że nie są już razem, i to ona zerwała. Ogólnie ostatnio nawet dość często rozmawiamy na różne tematy,
      a nawet udało nam się spotkać, aczkolwiek nie umawialiśmy się, po prostu przypadkowo na siłce, i razem spędziliśmy czas na wspólnym trenowaniu. Miałem też zaproszenia, do niej na jakiegoś drinka, aczkolwiek wtedy
      jeszcze nie wiedziałem, że już nie jest ze swoim. Póki co te zaproszenia ucichły, ale podłapałem haczyk i sam zarzuciłem, proponując wspólne piwkowanie.
      Trzecia natomiast, jest otwarta, gadamy o wszystkim, jak wspomniałem, nie ma tajemnic. Można powiedzieć, że taki niezależny i otwarty związek. Znamy się długo, aczkolwiek nie pisaliśmy wcześniej.
      Gadanie o tym, że jak wróci to się spotkamy, drążenie do tematów seksu, a nawet można i powiedzieć proponowanie. 
       
      Zastanawiam się, czy warto w to się zagłębiać, czy doprowadzić do czegoś więcej, a bardziej do łóżka, by się raz na jakiś czas odprężyć w oczywisty sposób. 
      Mam jakiś tam koncept tego, jednak jakby miał ktoś jakiś pomysł, to chętnie się dowiem. 
      Ogólnie zastanawiam się nad opcją rzecz jasną numer 2 i 3, nad pierwszą zdecydowanie mniej, bo trochę cnotka, aczkolwiek lubiła uprawiać seks, a można powiedzieć, że czasami jestem tematem jej rozmów, z koleżankami.
      Zresztą prosiła o wybaczenie mi, bo koleżanka usunęła mnie z insta jej, a tym samym musi ją ruszać to, że sobie dobrze radzę bez niej, a koleżanka chciała użyczyć dobrej ręki bym zniknął jej z oczu .
       
      Reasumując, jak powiedziałem w przedostatnim akapicie, warto dążyć do relaksu z tymże kobietami, czy jednak odpuścić? 
    • By Patton
      Bracia z większym doświadczeniem, co o tym myślicie?
       
      https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1784994,1,to-kobiety-zmienia-polska-rzeczywistosc.read?src=mt
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.