Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Deleteduser02

" Skarbie, powinniśmy mieć zasady i jak jesteś szczęśliwy w związku, to nie spotykasz się z koleżankami...itd. ", czyli jawna hipokryzja kobiety.

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Tak się wszyscy śmiejecie bo mu zazdrościcie myszki innej niż wszystkie i prawdziwej miłości, której nie zabije nawet niegrzeczne i bezczelne oczekiwanie, że kobieta przyjedzie do was, a nie wy do niej. 

 

Całe szczęście, że odblokowała. Ciekawe, ile razy na godzinę był messenger sprawdzany... 

Edytowano przez JurekB
  • Dzięki 1
  • Haha 9

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że jeśli autor faktycznie pojedzie po te swoje rzeczy to za nic w świecie nie oprze się kuszeniu cipką. To cholernie ważny moment dla faceta, bo jeśli uda mu się obronić przed najsilniejszą bronią kobiety to wtedy już jest z górki, bo wie że jej najsilniejszy argument na niego nie działa. @SearcherofPerfection Dlatego jeśli faktycznie masz zamiar do niej jechać po swoje manatki to radzę Ci przemaglować freda z 2 razy przed tą wizytą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co taka głupia myśl mnie naszła. Może jego panna siedzi na podobnym tematycznie forum tylko dla bab i tam jej siostry radzą jak postąpić z krnąbrnym samcem hehe. I też nie mogą dojść do ładu jak to jest że facet nie trzyma się schematów, bo raz tak a raz inaczej reaguje. 

  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Łabędź napisał:

Wiecie co taka głupia myśl mnie naszła. Może jego panna siedzi na podobnym tematycznie forum tylko dla bab i tam jej siostry radzą jak postąpić z krnąbrnym samcem hehe.

Nikt jej nie musi radzić , ona to wiedziała i przetestowała na tatusiu ,wujkach,kolegach przed skończeniem 15 roku życia. 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy chcecie jak najlepiej ale prawda jest taka, że w 80% szkodzicie. Było rzeczywiście kilka osób, które mówiły prawdę ale WYDAJE mi się, że część osób tutaj ma ból dupy o to, że sam ma idealną dla niego laskę i ci ludzie mogą podświadomie/specjalnie źle doradzać. Przecież każdy ma inną wizje i jak on do cholery czytając to i wdrażając ma być spójny? Autorowi też się dziwię, że się pierdoli z tym wszystkim zamiast stanowczo postawić na jednym i trzymać się zdania, które od początku tej całej akcji na dobrą sprawę nie jest jego:) Przy tylu komentarzach i poradach od was jak myślicie kogo posłucha? Tego z którym się bardziej utożsamia. Zaczął na pełnej, olewając ją totalnie a już po pierwszych jej wiadomościach mógł po prostu nie odpisywać i wdrożyć u niej jakoś poczucie winy. I Ty autorze też się czepiasz, że kobieta cie blokuje na messengerze.. to jak przeczytałem to pierwsza myśl troll..Często wspominasz, że ci z nią dobrze czyli masz za dużo do stracenia, czyli jesteś hipokrytą bo tutaj piszesz, że się stosujesz ale podświadomie srasz ze strachu i sabotujesz się przed działaniem. Jak już zacząłeś to to skończ. Nie myśl sobie, że jak coś robisz to nie ma z tego konsekwencji. Dopóki się to nie skończy i nie pójdzie na twoje to w przyszłości się spodziewaj, że będzie odpierdalać częściej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Siódmy Samiec napisał:

 Przecież każdy ma inną wizje i jak on do cholery czytając to i wdrażając ma być spójny? 

Ale tu nie ma za wiele wizji do wyboru : albo się szanuje albo nie i na to wszyscy mu zwracają uwagę choć może każdy w inny sposób to ujmując.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Bracia, coś weszło z tych porad, nie odpisuję i czekam do środy.

 

Zająłem się teraz pracą, poszedłem na siłownię, przy okazji kończę magisterkę, więc nie myślę teraz zbytnio jakoś o tej sytuacji.

Zająłem się swoimi sprawami, a to po prostu potraktowałem jako do wyjaśnienia, będzie co będzie. 

 

Dzięki za rady bracia,

Nie podbijam już tematu, napiszę Wam jak to się skończyło.

 

Pozdro! ;)

 

Edytowano przez SearcherofPerfection

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Siódmy Samiec 

Cytat

WYDAJE mi się, że część osób tutaj ma ból dupy o to, że sam ma idealną dla niego laskę i ci ludzie mogą podświadomie/specjalnie źle doradzać.

Kto dokładnie ma ból dupy? Jesteś nowy na forum, i ostro tutaj nas traktujesz, kolejny Janusz co wszystko wie lepiej?

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cisza w temacie. Czuję, że większość łazi teraz po Kielcach i szuka tej idealnej samicy.

  • Like 2
  • Haha 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Siódmy Samiec napisał:

ale WYDAJE mi się, że część osób tutaj ma ból dupy o to, że sam ma idealną dla niego laskę

Chyba nie masz na tyle wiedzy, aby załapać, że laska ewidentnie się "podłożyła" robiąc z siebie jego ideał.

Prawie wszystkie tak robią, jeżeli chcą poderwać danego samca, a autor wspomniał, że to ONA dużo się natrudziła aby go zdobyć.

 

Popieram autora aby zamieszkał z nią, pomału dowie się ile zostanie z tego ideału po roku-dwóch wspólnego mieszkania.

Ostateczne zrzucenie "idealnej zasłony" nastąpi po zapłodnieniu lub zaobrączkowaniu.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

@Siódmy Samiec Zdaje się, że zalogowałeś się i udzieliłeś się na forum osób, które wbrew powszechnemu mitowi, iż kobiet nie można zrozumieć, doskonale rozumieją mechanizmy funkcjonowania tzw. płci pięknej i obawiam się, że nie jest to ból dupy albo zazdrość. Wielu z nas żyje bez kobiet i doskonale sobie z tym radzi właśnie dlatego, że mają wiedzę jak to wszystko działa i świadomie wybrała taką a nie inną (czytaj powszechną) drogę. Nasze rady bynajmniej nie wynikają z tego o czym piszesz.

Edytowano przez Krugerrand

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Bracia, ja Wam powiem, ze po tym jak zobaczylem jak to jest w zwiazku, bo mialem dluzszy związek, to wiedzialem, ze ona sie bedzie zmieniac i jest to kwestia czasu.

 

Pytanie tylko jak bardzo sie zmieni, bo z jedna sie nie da wytrzymac i zabiera i ogranicza Ci wszystko, a druga jest jaka jest (jako kobieta), ale cos od siebie daje.

 

Poprzednia nie dawala nic od siebie, ta inaczej, jest seks bez marudzenia, kiedy tylko chce, jest posiłek przygotowany kiedy chce, pyta sie co chcę i dlatego widze te różnice, bo u poprzedniej nawet na haju tego nie było, dlatego pewnie troche ta wyidealizowalem, ale wspolne mieszkanie ma na celu to, by odkryć wszystkie karty i zebym sam byl w stanie podjac decyzje, czy odpowiada mi zycie z taką kobietą czy nie.

 

Tak przy okazji to wczoraj napisala:" czesc, jak sie czuje i czy mam zamiar przyjechać do niej. Nic nie odpisywalem, wiec znowu szantaż. "Jak tyle masz do powiedzenia to ok". 

 

Czesto sie zastanawiam nad tym, dlaczego ludzie zeby byc w zwiazku, musza tak grac w takie jebane gierki: ja to, ona tamto, ja tamto, ona to. Czytalem Kobietopedie i znam te mechanizmy, ale kurwa bracia. 

 

Przeczytalem sobie jeszcze raz te odpowiedzi wszystkie, moje posty napisane w emocjach, jakie u mnie wywolala i to jak mną sterowala...to po prostu siedzę i nie wierzę.

Edytowano przez SearcherofPerfection

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ziomek, napiszę ci już konkretnie. Grać muszą tylko ludzie słabi. Jeśli masz ogarnięte pod garem to rozkurwiasz pierwszy test od kobitki i jest zamiecione. Im lepiej go rozbijesz tym ona bardziej ulegnie. Problemem jest to że większa część Braci, w tym i ja, znaleźliśmy się tu po kilku latach w związku i to jest dramat. Mam już wiedzę co i jak ale źle wszedłem w relacje od samego początku i pokazałem już tyle słabości że teraz nawet jak będę turbo kozakiem to albo będę miał co jakiś czas testy(i tak się dzieje) albo żoną też zagrywa po swojemu żeby tylko nie zostać sama a w głębi jej pojebanego mózgu i tak ma mnie za słabego. To mega wykańcza bo tracę na to w chuj energii. Ja wiem że teraz jak bym wszedł w relacje to było krótko. Z szacunkiem dla kobiety ale jak zaczyna jazdy to wyjazd bez żalu. Tylko jestem po ślubie 11 lat, mam córę i no kurwa moja odpowiedzialność mówi mi że szkoda by było....a to jest utopia. Dlatego mówię ci że jeśli nie jesteś trolem a tylko zagubionym chłopakiem, to idziesz moja drogą i skończysz jak ja a uwierz mi nie chciałbyś

  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
27 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Czesto sie zastanawiam nad tym, dlaczego ludzie zeby byc w zwiazku, musza tak grac w takie jebane gierki: ja to, ona tamto, ja tamto, ona to. Czytalem Kobietopedie i znam te mechanizmy, ale kurwa bracia. 

 

Przeczytalem sobie jeszcze raz te odpowiedzi wszystkie, moje posty napisane w emocjach, jakie u mnie wywolala i to jak mną sterowala...to po prostu siedzę i nie wierzę.

@SearcherofPerfection, tak nie jest tylko z kobietami z którymi jesteś w związku. Generalnie każdy człowiek z którym masz jakąś relację będzie cię testował i sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Nieważne czy jest to kobieta, mężczyzna, szef, współpracownik, kolega, brat, klient. Dlatego tak ważna jest praca nad sobą, by ludzie nie włazili ci na głowę, nie naruszali twojego wewnętrznego spokoju.

Edytowano przez Heniek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Tak przy okazji to wczoraj napisala:" czesc, jak sie czuje i czy mam zamiar przyjechać do niej. Nic nie odpisywalem, wiec znowu szantaż. "Jak tyle masz do powiedzenia to ok". 

 

Masz  potwierdzenie, że tylko Cię "straszy" rozstaniem ;)

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Stulejman Wspaniały napisał:

@Siódmy Samiec 

Kto dokładnie ma ból dupy? Jesteś nowy na forum, i ostro tutaj nas traktujesz, kolejny Janusz co wszystko wie lepiej?

Mając tylko 7 postów nie można ogarniać pewnych spraw w życiu? Napisałem z dużych liter WYDAJE, żeby właśnie nie było takiego spięcia i że jest to tylko moja opinia. I sprowadzenie mnie do typowego Janusza:) Bo przecież ktoś nowy nie ma prawa głosu, tak jakby liczba wiadomości odzwierciedlała nasze doświadczenie i prawdę jaką się posługujemy.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, SearcherofPerfection napisał:

Czesto sie zastanawiam nad tym, dlaczego ludzie zeby byc w zwiazku, musza tak grac w takie jebane gierki: ja to, ona tamto, ja tamto, ona to. Czytalem Kobietopedie i znam te mechanizmy, ale kurwa bracia. 

Po pierwsze i najważniejsze jest to relikt starych czasów, kobieta wybierała tylko silnego, żeby ona i jej dziecko przeżyły itp....

 

Po drugie takie trochę mniej ważne trzeba ustalić kto rozmawia z pozycji siły, a kto ciapkuje (zawsze w każdym środowisku ustala się hierarchie, jako że człowiek jest istotą społeczną), to pomaga w funkcjonowaniu.

 

Po trzecie jak już ogarniesz temat to nie będziesz grał tylko będziesz robił to naturalnie, nie dasz sb wejść na łeb, jak coś Ci się nie spodoba to będziesz opierdalał dziewczyne i ona się dwa razy zastanowi zanim coś zrobi, żebyś się tylko nie zdenerwował, będziesz sb lekko flirtował w rozmowie z koleżankami przy twojej myszce, i na końcu powiesz z szelmowskim uśmiechem na ustach, że przecież to tylko koleżanka itp. Ogólnie nie dasz się spantoflić i twoje zachowanie będzie z Tb spójne i naturalne. O to w tym wszystkim chodzi, po to jest to forum, po to jest rozwój (jescze po to żeby być niezależnym finansowo), to ma po prostu wyprostować złe wychowanie, które jest efektem II wojny światowej, gdzie ten wyż demograficzny wychowywały kobiety, nikt nie wpoił im tych podstawowych zasad, i mamy dzisiaj to co mamy (jak się spytasz dziadków lub poczytasz to myślisz, że ktoś się tak wtedy szczypał z kobietami? Wtedy wszystko dokładnie wiedzieli co robić, tylko ta wiedza się po prostu zatarła, a na forum jest przywrócona).

 

Na razie jesteś na etapie - "tak, tak wszystko rozumiem, rozwój, siła, męskość itp. to bardzo dobre rzeczy"

 

Tylko, że teraz tak naprawdę tego nie rozumiesz, boisz się utracić dostęp do cipki, idealizujesz swoją myszkę, i dajesz się poniżać i urabiać za cipkę. I teraz takie pytanko ode mnie - ona ma złotą cipkę, że jest inna niż wszystkie? Jak ma złotą to bierz w ciemno i nie puszczaj, chłopie wtedy jak jesteś obrotny to nawet jeszcze na tym zarobisz (obrotne kobiety tak potrafią, to czemu facet by nie mógł? Tymbardziej, że cipka jest złota. Nikt przecież nie ma złotej cipki toż to prawdziwa okazja). W przeciwnym razie, jeśli nie ma złotej cipki to nie jest inna niż wszystkie ;)

 

Twoje zachowanie obecnie przypomina mi jedną audycję Marka (nie pamiętam tylko, którą) gdzie mówił o spójnym zachowaniu i gdzie właśnie ktoś kto odkrył jakieś forum pua, i podczas zabaw z dziewczyną mówi do niej szybko, wystraszonym głosem - Ty kurwo (bo się naczytał, że dziewczyny tak lubią), po czym dostaje z liścia i laska się zawija, albowiem to zachowanie nie było z nim spójne.

 

Według mnie teraz masz 10 stron porad, a i tak to spierdolisz, ponieważ w tej sytuacji da się jedynie to ogarnąć po jakiejś nwm. "tragedii" typu zerwanie z kobietą, rozwód z żoną, jakiś kosz od dziewczyny. Dopiero po tych rzeczach ludzi się ogarniają (i to jeszcze nie wszyscy), nabierają dystansu do tego wszystkiego i wprowadzają rzeczywiste zmiany zachowania i sposobu bycia do swojego życia (no nawet się rymuje taki ze mnie poeta :P ).

 

  • Dzięki 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

9 minut temu, Siódmy Samiec napisał:

Mając tylko 7 postów nie można ogarniać pewnych spraw w życiu? Napisałem z dużych liter WYDAJE, żeby właśnie nie było takiego spięcia i że jest to tylko moja opinia. I sprowadzenie mnie do typowego Janusza:) Bo przecież ktoś nowy nie ma prawa głosu, tak jakby liczba wiadomości odzwierciedlała nasze doświadczenie i prawdę jaką się posługujemy.

Ale Panie najdroższy - przecież po tym co piszesz widać, że samiczka zjadła by Ciebie swoją krnąbrną cipką w kilka minut. Autor tutaj dostaje rady, sugestie, a nie w dupe ranna gotowy przepis na zajebisty związek, no nie? ;) 

 

My tutaj nie sprzedajemy przepisów na cudowne życie, to nie tak. :) Tutaj jest coś o wiele cenniejszego - wiedza, doświadczenia, mądrość wynoszona latami z relacji z kobietami... każdy z niej korzysta jak chce.

 

Jak autor zobaczy czym skutkuje jego zachowanie to będzie tak pocieszny, że będzie w to brnął dalej i zda sobie sprawę, że to jest prawidłowy kierunek ;) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, xawery982 napisał:

 

Ale Panie najdroższy - przecież po tym co piszesz widać, że samiczka zjadła by Ciebie swoją krnąbrną cipką w kilka minut. Autor tutaj dostaje rady, sugestie, a nie w dupe ranna gotowy przepis na zajebisty związek, no nie? ;) 

 

My tutaj nie sprzedajemy przepisów na cudowne życie, to nie tak. :) Tutaj jest coś o wiele cenniejszego - wiedza, doświadczenia, mądrość wynoszona latami z relacji z kobietami... każdy z niej korzysta jak chce.

 

Jak autor zobaczy czym skutkuje jego zachowanie to będzie tak pocieszny, że będzie w to brnął dalej i zda sobie sprawę, że to jest prawidłowy kierunek ;) 

W którym momencie pokazałem, że samiczka by mnie zjadła swoją cipką? Zgadzam się z tobą, że ludzie na tym forum mają sporo doświadczenia i wiedzy ale po co piszesz zaraz, że podporządkowałbym się pod samice? Napisałem jak MOŻE być, bo ile razy mi ktoś specjalnie źle doradzał a później się o tym przekonywałem jak było za późno. I nie są to tylko rady bo wcześniej niektórzy pisali dokładnie co koleś ma jej napisać, także jednak taki trochę przepis:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Siódmy Samiec napisał:

(...) WYDAJE mi się, że część osób tutaj ma ból dupy o to, że sam ma idealną dla niego laskę i ci ludzie mogą podświadomie/specjalnie źle doradzać.

Ku*wa wydało się :( Już prawie się udało wirtualnie odbić mu laskę, cholera no, @Siódmy Samiec - nie umiesz się bawić.
Panowie - koniec imprezy.
Przyznać się, kto bije Niemca na myśl o lubej autora tego tematu :D

W końcu jego Myszka jest Myszniejsza od mojej Myszki i ogólnie to ideał "och ach", z którym bym żył pod warunkiem, że wszystkie ostre i niebezpieczne przedmioty pozostałyby poza zasięgiem moich rąk :)

Wybacz, rozweselił mnie po prostu początek Twojego postu bracie ;) Co do reszty Twojej wypowiedzi, większych zastrzeżeń nie mam, a nawet po części się zgodzę. Autor miał możliwość uciąć sprawę dość szybko i skutecznie, ale póki co poległ w tej walce. Za dużo wątpliwości, brak pełnego zdecydowania co do kierunku następnego działania.

Autorze tematu - to Twoje życie i cokolwiek zdecydujesz, tak się stanie. Pamiętaj jednak, żebyś nie żałował swoich decyzji w przyszłości.

Nic więcej od siebie do dodania nie mam. 
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Siódmy Samiec napisał:

ktoś nowy nie ma prawa głosu, tak jakby liczba wiadomości odzwierciedlała nasze doświadczenie i prawdę jaką się posługujemy.

Nie chodzi o to, tylko o coś innego. Jesteś tu osobą nową i poniekąd sugerujesz, że co niektórzy mają ból dupy. Nikt tu nie ma bólu dupy, drogi userze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, chudybyk napisał:

Ziomek, napiszę ci już konkretnie. Grać muszą tylko ludzie słabi. Jeśli masz ogarnięte pod garem to rozkurwiasz pierwszy test od kobitki i jest zamiecione. Im lepiej go rozbijesz tym ona bardziej ulegnie. Problemem jest to że większa część Braci, w tym i ja, znaleźliśmy się tu po kilku latach w związku i to jest dramat. Mam już wiedzę co i jak ale źle wszedłem w relacje od samego początku i pokazałem już tyle słabości że teraz nawet jak będę turbo kozakiem to albo będę miał co jakiś czas testy(i tak się dzieje) albo żoną też zagrywa po swojemu żeby tylko nie zostać sama a w głębi jej pojebanego mózgu i tak ma mnie za słabego. To mega wykańcza bo tracę na to w chuj energii. Ja wiem że teraz jak bym wszedł w relacje to było krótko. Z szacunkiem dla kobiety ale jak zaczyna jazdy to wyjazd bez żalu. Tylko jestem po ślubie 11 lat, mam córę i no kurwa moja odpowiedzialność mówi mi że szkoda by było....a to jest utopia. Dlatego mówię ci że jeśli nie jesteś trolem a tylko zagubionym chłopakiem, to idziesz moja drogą i skończysz jak ja a uwierz mi nie chciałbyś

Kurde jak to czytam to wierzyć mi się nie chce że ktoś ma życie prawie lustrzanie podobne do mojego. Prawie wszystko co napisałeś pasuje do mojego związku. Dopiero od pół roku pracuje nad sobą i ciągle jeszcze muszę się pilnować i trzymać ramę. Mam nadzieję że moje nowe zachowania tak wejdą mi w nawyk że stanie się to stylem życia i naturalnym zachowaniem. 

Trzymaj się bracie.

Sorry odbiegłem od tematu postu, poniosły mnie emocje.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Któryś z braci napisal, kiedy powinienem to uciac i by bylo ok, ale mial racje w tym, ze poczulem alfe, ale nie przewidzialem, w co ona zagra. 

 

Teraz wiem, ze wszystko sie moze stac, więc patrze juz troche spokojniej. Czekam do srody, jesli ona nic nie napisze i nie wyrazi checi przyjazdu lub po prostu nie przyjedzie, to za bledy bede musial zaplacic, ale zdaje sobie sprawe z tego, ze takie jest życie.

 

Jeśli teraz bym odpuscil, to robilaby tak ze mna za kazdym razem, przestala szanowac i liczyc sie ze mną. Jesli teraz wyjdzie na moim, to jest szansa, ze na drugi raz sie zastanowi, a ja juz bede lepiej wiedzial jak sie zachowac.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
19 godzin temu, SearcherofPerfection napisał:

Odblokowala mnie na messengerze dzisiaj, nie pisze nic w dalszym ciagu do niej, jak cos moze mnie szukac w moim miescie i ten lód bedzie długotrwały.

Hehe chyba przez smsy ;) 

- A teraz klękaj do miecza! Złamałaś zasady, które sama wprowadziłaś a ja NIE POZWOLĘ na takie zachowania!
- Ale co ja takiego zrobiłam? Wyszłam z koleżanką, kolega przyszedł, nie mogłam odmówić, to tylko kolega!
- Milcz! Klękaj do miecza na grochu! Ssij po same bile!
- Chyba cię pojebało! Wiesz co? Jak tak ma wyglądać nasz związek, to ja wracam do siebie. Przyjedź po swoje rzeczy i zapomnij o mnie. 
- Ej no czekaj! Nie wychodź!
- Przesadziłeś, traktujesz mnie jak szmatę. Nie chcę cię więcej widzieć! Żegnam. 
- Czekaj! To dobra. Ja ci zrobię loda tylko nie odchodź...

Kolego na razie jesteś jak chorągiewka na wietrze. Gdzie zwieje to tam lecisz. Siądź na dupie i do walentynek się zastanów nad tym co robisz. A teraz przeczytaj wszystko jeszcze raz i napisz jakiś post z przemyśleniami. 

Edytowano przez Tomko
  • Like 3
  • Haha 9

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez KapitanMoskwa
      Dobry wieczór wszystkim, 
       
      Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką
       
      Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: 
       
      Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. 
      Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. 
      Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu)
       
      Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. 
      Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. 
       
      Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. 
       
      Ze swojej strony widzę to tak: 
       
      Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. 
       
      Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. 
       
      Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. 
       
      Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby.
       
      Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków. 
    • Przez Mordimer
      żony, przepadek nie sądzę 😎
       
      Link wykop - https://www.wykop.pl/link/4836021/facet-wygrywa-273-mln-dol-od-razu-dostaje-telefon-od-bylej-zony/
       
      Zagadnienie  znane na tym forum, aczkolwiek zawsze przynoszące uśmiech dla tych których psychika ludzka i gadzi mózg kobiet nie stanowi  tajemnicy.
       
       
      Najlepszy pierwszy dowcip w komentarzach:
      Jest też Polska wersja.
      Mąż pyta żony - co byś zrobiła jakbym wygrał w Totka?
      Żona - wzięła połowę i odeszła.
      Mąż - to masz tu 16 złotych i sp##@!%@aj
    • Przez suski
      Cześć,
       
      wczoraj miałem pewien konflikt z żoną i chcę poznać wasze opinie i ewentualne rady jak się w podobnych sytuacjach zachowywać.
       
      Zacznę od tego ze mamy niespełna 3 letniego dzieciaka.
      Jakoś w grudniu i czesci stycznia dziecko przed snem tak wymyślało, a matka połyka wszystkie jego wymysły, że potrafiło kłaść się spać nawet po 22.
       
      Dodam, że mamusia zaraz po powrocie do domu w sumie miała na dziecko trochę wyjebane. Szła na kompa "pracować", gadać z koleżankami z pracy, chodzić co chwilę do teścia na dół wplatając w to jeszcze przerwy na papierosa...
       
      Ja się jakoś dzieckiem zajmowałem, ale przychodził moment, że tylko mama i już z dzieckiem nie dało się nic zrobić.
       
      Pewnego razu w dwa piątki pod rząd umówiłem się z kumplami na jakieś wyjście na miasto. Pierwszy piątek odchorowałem w sobotę, bez żadnych jazd.
      W drugi piątek zlałem ja i dziecko totalnie. Musiała wracac prawdopodobnie na swój koszt taksą do domu od tesciowej. Wiedziała, że się umówiłem, ale inne sprawy były ważniejsze. Przyjazd siostry do tesciowej, w międzyczasie chciała zrobić zakupy, ale powiedziałem, że o konkretnej godz. musimy wyjść aby się ze wszystkim wyrobic. Potem jej się odmieniło, niech się dziecko pobawi. Ogólnie szantaż, że kolega ważniejszy.
      Więc sobie poszedłem. Cała sobotę i poł niedzieli się do mnie nie odzywała, a ja w sumie do niej.
       
      Jakoś gadka później poszła. Ona ja zainicjowała. Ustalilem z nią wreszcie, że mamy dziecku zrobić rytuał. 18 kolacja, potem mycie, chwila zabawy, a o 19 czas na usypianie.
       
      Później mamy czas na spędzenie go razem bądź osobno.
       
      No i od tamtej pory dziecko sie kladzie o normalnej porze. Czasem z małymi problemami.
       
      Zmierzając do meritum.
      Ja już zmęczony i też podkurwiony bo z dzieciaka ostatnio na wieczór wychodzi mały potworek. Prawie codziennie kończy w kącie za bicie czy temu podobne sprawy. Rozumiem, testuje pewnie na co może sobie pozwolić. O ile u żony często coś przechodzi ja sobie nie dam wejść na głowę. Wczoraj też mnie poniosło bo ze 2 czy 3 razy wydarłem na niego gębę co w sumie nie przyniosło żadnego skutku.
      Standardowo dzieciak nie chciał się przebrać wiec żona zostawiła go i poszła  "pracować", a on leżał i ją wolał.
       
      Z 2 czy 3 razy dawalem jej do zrozumienia, że czas już go położyć. Jak już doszło do tego procederu to zaczął ją zagadywać i znowu kładzenie się przeciaga. Ona mu coś tam odpowiada, on znowu jakieś fochy i czas leci.
       
      W końcu jej powiedziałem, że znowu zaczyna po pracy "pracować", latać do teścia, a jak przychodzi czas snu to ona nagle z dzieckiem chce sie bawić. To mi wyjebała tekstem, że najlepiej go o 18 kłaść...
       
      Wkurwiłem się powiedziałem jej żeby sobie robila co chce, wziąłem tel i poszedłem do drugiego pokoju czytać forum. Za chwilę mnie woła, że mnie dziecko woła. Siedzę dalej. W końcu z nim przychodzi i woła ponownie. Ja jej, że przyjdę za 15 min, że jak skończę. Sam już nie pamiętam co jej dokładnie odpowiedziałem. Poszła...
      Za parę minut przychodzi ponownie z dzieckiem na rękach i coś tam w stylu.  Patrz tatuś ma ważniejsze sprawy. W końcu ostentacyjnie powiedziała oczywiście trzymając dziecko na rekach ty to jestes podły i poszła coś tam jeszcze bełkocząc na moj temat, że mam dziecko gdzieś. Dokładnie nie słyszałem. Ja się w sumie nie odezwałem, zlałem chociaż chciałem jej coś krzyknąć na zasadzie "pierdol się".
       
      Jak już dziecko uspiła to polazła znowu do teścia. To ja poszedłem do pokoju się położyć spać, ale jeszcze dalej siedziałem na forum.
       
      Po jakimś czasie wróciła i jak gdyby nigdy nic woła mnie aby jak co prawie każdy wieczór posiedzieć i pogadać albo pomilczec. Chwilę wczoraj pogadaliśmy, ale mi sie ogólnie nie chciało.
       
      Trochę się rozpisałem, a klepie na komórce więc łatwo nie jest. Co o tym sądzicie. Te jej shit testy przeszedłem czy nie. Jak można by zareagować na te jej gierki.
       
      Dodam jeszcze że jak wróciła od ojca to jez rzuciłem tekstem, że się najarala, a niby od 2 tygodni nie pali. To zaczęło się wzbudzanie poczucia winy, że jej nie wspieram, że chciałaby abym ją pochwalił, abym się cieszył, że już tyle nie pali. Ogólnie takie pierdololo którego nie słucham bo jej w tym temacie nie wierzę. Już kilka razy mnie na temat palenia okłamywała. Potem jeszcze w łóżku truje to samo, że zrozumiała, że się stara itd. Żebym zauważył, że nie pali przed pracą. To ja jej, że w sumie to śpię, a palić może jak wyjdzie z domu w drodze na autobus.
      I ogólnie jej powiedziałem coś na zasadzie jak zobaczę to uwierzę.
       
      No to chyba wszystko.
       
    • Przez Zmanipulowany Mężczyzna
      Cześć Wam!
       
      Zrobiłem filmik zadający być może kontrowersyjne pytanie - czy my, Polacy, zachowujemy się jak pantofle?
      Chciałbym się nim podzielić i usłyszeć jakieś uwagi. Nie wiedziałem gdzie o tym napisać, więc postanowiłem to zrobić w przywitaniu. To forum wygląda na miejsce gdzie użytkownicy pewnie zrozumieją moytwacje stojące za takim filmikiem. Jego cel to bardziej skłonienie do refleksji i zadawania pytań, a nie skupienie się na samych odpowiedziach.
       
       
    • Przez RSD Martin
      Dzień dobry, cześć wszystkim!
       
      Wchodzę w nowy związek z atrakcyjną kobietą. Jest haj hormonalny, cieszymy się wspólnymi chwilami razem, ona się angażuje - czyli z pozoru wszystko jest ok.
       
      Problem polega na tym, że będąc w długoletnim poprzednim związku ona zdradziła swojego byłego z żonatym facetem z dziećmi. Nie podała szczegółów dokładnie, ale wiem, że romansowała długo i oboje uznali to za zdradę. Doszło do rozstania i wrócili do siebie, ale to nie miało prawa się udać. Mówiła, że uczucia wygasły i to było przyczyną obu pożegnań.
       
      Panowie, proste pytanie. Czy warto wchodzić w nowy związek i zaufać takiej kobiecie?
       
      Mówi się, że kto raz zdradził to będzie zdradzał zawsze. Dlatego mam mieszane uczucia i chętnie posłucham Waszych opinii w tym temacie.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.