Jump to content

Recommended Posts

Temat zamieszczam w rezerwacie, aby Panie też mogły się wypowiedzieć. Zatem piszcie o każdej porze dnia i nocy?, to wszystko czym tylko chcecie się z naszą społecznością podzielić, A zatem  co aktualnie robicie? 

 

Ja zaczynam. Miałem dziś rano naprawdę ostry trening. Aktualnie leżę na tarasie, piję piwko, wiem, że nic już dzisiaj nie musze robić, w związku z czym czuję absolutny błogostan :) 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 99
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ogarniam się do wyjazdu na Podkarpacie.  Wczoraj zmarła siostra mojego męża. Miała 27 lat. Od diagnozy zawinęła się w miesiąc...  

Z opowieści najstarszych członków rodziny, kilku parafii, Muzeum, archiwum, wiele faktów historycznych dotyczących gmin i okolic znajduje w internecie, bo moi przodkowie są z okolic w których nigdy ni

Leżę cała ociężała po kolacji wigilijnej , którą przyrządziłam sama dla siebie i gram w scrabble . Mimo, że spędzam ten dzień sama to i tak było rodzinnie, bo odbyliśmy video rozmowę. Cieszę się, że

Odczuwam czyste przeciwieństwo błogostanu- niemoc wobec własnego lenistwa. Plany na dzień dzisiejszy były piękne i aktywne, spełniło się jedynie ugotowanie czegoś a'la chińskiego z ryżem, krewetkami, imbirem oraz warzywkami. Należy więc w końcu ruszyć tyłek z podłogi, odłożyć laptop i choć część planu wdrożyć, chociażby poprzez wycieczkę rowerową po lesie oraz omówienie sobie panowania Sahure.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Piję fervex... Plany na dzisiaj były, ale nagle przylazła choroba i nie mam ani trochę sił działać. Ale ostatnimi tygodniami dawałem mocno w kość, więc w sumie może i dobrze w końcu zrobić sobie przerwę.

Link to post
Share on other sites

Właśnie skończyłam rozmawiać przez telefon z mamą i powiem szczerze, że aż się zmęczyłam :D. Ona w przeciwieństwie do mnie jest straszną gadułą. Chyba z 10 razy próbowałam zakończyć rozmowę, niestety z marnym skutkiem. Wstyd się przyznać, ale często w trakcie rozmowy z nią przez telefon coś sobie czytam albo oglądam i w międzyczasie po prostu potakuję, a ona spokojnie kontynuuje swoje wywody lub daję ją na głośnomówiący i np. sprzątam od czasu do czasu rzucając jakieś słowo do telefonu, potwierdzające, że jednak ją słucham. Nigdy się nie zorientowała, że poświęcam jej tylko część uwagi :D. Reszta dnia to będzie chillout.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Kupiłam 3 pary butów, wyciągnęłam mamę na kawę (sukces) i właśnie lecę na trening. Towarzyszy mi totalny, wewnętrzny pustostan - no emotions at all.

Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Lalka napisał:

Cały dzień to samo, próbuje uspać małą

@Lalka nie wiem czy o tym wiesz, więc na wszelki wypadek napiszę. Dzieci urodzone przez cc warto przy układaniu do snu bardzo szczelnie zawijać w kocyk, wręcz tak, by nie mogły się kompletnie poruszać. Często gdy płaczą pomaga też przyciśnięcie dłoni rodzica do klatki piersiowej malucha. Szybko je to uspokaja. Mają po prostu potrzebę wyraźnego dociskania. Związane jest to z tym, że nie przeciskały się przez kanał rodny, jak to ma miejsce w czasie porodu naturalnego. Dziecko, przechodząc przez kanał rodny jest dociskane. Stymuluje to jego skórę i mięśnie i wpływa na zmysł dotyku i czucia głębokiego. Dodatkowo dziecko odwrażliwia się. Dlatego dzieciom urodzonym przez cc trzeba, jak gdyby imitować to dociskanie.

Link to post
Share on other sites

@ewelina Wiem, wiem. :D Ale czasem teoria swoje, a praktyka swoje. :P

A co do zawijania sprawdza się ale tylko wtedy gdy ma odkryte stopy. :D

Ogólnie to w nic takiego już nie wierzę, że dziecko po cc takie, a po sn takie. Każde jest inne, a dziecko trzeba wyczuć. 

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By Xin
      Aloha !
       
      Przeglądając tematy na forum, stosunkowo często ktoś pisze, iż ma problem z zasypianiem. Szczególnie często problem ten spotykam w temacie "Ruch NoFap". Sam przez dłuższy okres praktykowałem NoFap, aktualnie NoNut (orgazm bez wytrysku) i występuje dokładnie ten sam problem, jak na NoFap - typowo spory (lub ogromny) nadmiar energii pod koniec dnia. 
      Wiem jednak, że również wiele osób niezwiązanych z NoFap czy NoNut boryka się z tym samym problemem. Wielu z nas wiecznie analizuje różne sytuacje, zarówno minionego dnia, jak i te, które się jeszcze nie zdarzyły. Te sprzed dwóch tygodni i te, które będą się rozgrywać za dwa tygodnie. Są różne kalibry. Mnie też można gdzieś na tej skali umieścić. W pewnym okresie mojego życia było to tak uciążliwe i już wręcz groźne dla mojego zdrowia, iż poświęciłem wiele czasu na wypróbowanie różnych metod/środków. Wypróbowałem wiele różnych sposobów i ten, który pragnę opisać, okazał się najskuteczniejszy. Powiedziałbym, że piekielnie skuteczny. Wiele z tych rzeczy Marek mówił w audycjach, niejeden też pewnie pisał - widzę jednak, że wiele osób potrzebuje takiej techniki (jak wcześniej ja sam). Może warto zrobić jakiś temat zbiorczy z wszystkimi informacjami dot. snu i gdzieś go przypiąć, jako iż sen to bardzo podstawowa sprawa, a czas snu wpływa na jakość całej reszty dnia. Jest to także coś, co w mniejszym lub większym stopniu dotyczy nas wszystkich. Warto zauważyć, że w tym poście nie poruszam nawet tematu cyklu snu, optymalnego czasu snu (półtorej godziny i wielokrotność, czyli np. 4,5h - 6h - 7,5h). Jeden z braci wrzucał gdzieś ostatnio świetny "kalkulator" - rozpiskę o której godzinie należy iść spać, jeśli chcemy wstać o konkretnej godzinie, śpiąc przez wielokrotność półtorej godziny i biorąc pod uwagę czas potrzebny na zaśnięcie. Gdyby takowy temat powstał, to warto byłoby to tam też przypiąć. 
      Z grubsza chodzi o to, że aby zasnąć musimy rozluźnić ciało i oczyścić umysł (do tego oddech, ale to za chwilę). U jednych problemem jest nadmiar energii, u innych zaś nadmiar myśli i wieczne analizowanie (typowo ludzie wysoko wrażliwi). U jeszcze innych zaś występuje combo. 
      Dla tych, którzy nie medytowali, najtrudniejsze może okazać się oczyszczenie umysłu. Po wyciszeniu myśli mija krótka chwila, po czym następne tematy przypuszczają kolejny atak i sami się łapiemy na tym, że znowu coś analizujemy.
      Aby stosować tę technikę nie jest wymagana umiejętność wyciszenia myśli. Myk jest taki, że nie da się myśleć o dwóch rzeczach w tym samym momencie. Naszym zadaniem jest więc jedynie pokierować nimi i skupić je tylko na jednej rzeczy - rozluźnieniu mięśni. Stan wyciszenia przyjdzie później sam, a chwilę później będziecie już w objęciach Morfeusza :). 
       
      No dobra, starczy tego pitolenia, oto co trzeba zrobić.
      Kładziemy się na plecach (nie krzyżujemy nóg) i z rękoma wzdłuż ciała. Trzeba odpowiednio ułożyć się w barkach/ramionach, aby taka pozycja była wygodna i ręce nie generowały napięcia. Przynajmniej dla mnie na początku była niezbyt komfortowa, tradycyjnie uwielbiam pozycję embrionalną z poduszką między kolanami (taki mały tip - jeżeli ktoś lubi spać w pozycji embrionalnej, to między kolana polecam sobie podłożyć poduszkę [najlepiej twardy "jasiek"] - dużo zdrowiej i wygodniej).
      Ważne - od tego momentu nie wolno nam się poruszyć.
      Skupiamy swoje myśli na naszych mięśniach, rozluźniamy je powoli i po kolei - od twarzy do stóp.
      Zanim jednak zaczniemy rozluźniać mięśnie musimy ogarnąć oddech. Sam się często łapałem na tym, że gdy analizowałem jakiś gruby temat to w pewnych momentach źle wstrzymywałem oddech/źle oddychałem. Zasada jest taka, że oddychamy tylko i wyłącznie nosem. Robimy głębokie, szybkie wdechy i powolne wydechy. Wydech zawsze powinien trwać dłużej niż wdech. Bierzemy kilka głębokich wdechów. Myśli kierujemy na proces oddychania. Można powtarzać sobie w myślach "z każdym wydechem moje ciało się rozluźnia". Dla wizualizujących - można sobie coś wyobrazić, np. fontannę, która za każdym razem, gdy bierzemy wdech, strzela z naszych stóp do góry przez całe ciało przez głowę i wypłukuje z nas napięcie.
      Po kilku głębokich wdechach bierzemy solidny haust powietrza, "dociągamy" je wysoko i wstrzymujemy. Tak, jakbyśmy właśnie mieli z kimś zakład "kto dłużej wstrzyma powietrze" - solidny grzdyl powietrza i koniecznie przez nos. Wstrzymujemy 10 sekund. Bardzo powoli wypuszczamy. 
      Ważne - powietrza nie "wypychamy" z nosa, tylko niejako otwieramy przegrody i pozwalamy mu swobodnie, powoli ulecieć. Tak jakby balon się wypompowywał. Na początku może być uciążliwe i pojawić się chęć szybszego wydechu, którą należy powstrzymać. Powietrza nie należy wstrzymywać "nisko" (mam nadzieję, że jest to zrozumiałe).
      Bierzemy kilka kolejnych głębokich wdechów i znowu wstrzymujemy powietrze na 10 sekund, po czym powolutku pozwalamy mu ulecieć. I znowu. I tak kilka razy, a potem wstrzymujemy je na tak długo jak potrafimy (nie, że życiówka, tylko w tej chwili, aby nie tracić komfortu [i przytomności hah]).
      W tym momencie powinniśmy się poczuć już bardzo komfortowo, przechodzimy do rozluźniania.
      Jak pisałem wyżej - rozluźniamy całe ciało, od twarzy po stopy.
      Czyli najpierw rozluźniamy zmarszczone czoło, później brwi i oczy (wokół gałek ocznych jest naprawdę masa mięśni). Nos, usta, szczęka - wszystko rozluźniamy. Twarz w tym momencie powinna jakby opaść, usta rozdziawić się i ogólnie przyjąć głupi wyraz (miałem koleżankę w ogólniaku, z której inna się śmiała, że ta jak się zasłuchuje/zamyśli, to jej twarz przybiera głupkowaty wyraz - a ona po prostu [świadomie lub nie] rozluźniała swoje mięśnie, co jest bardzo zdrowe). 
      Cały czas pamiętamy o prawidłowym oddychaniu. 
      Przechodzimy na kark, barki, ramiona - wszystko po koei rozluźniamy myśląc o tym i wyobrażając sobie jak nasze wszystkie mięśnie się rozluźniają. Przez klatkę piersiową na brzuch, uda, łydki i tak aż do małych palców u stóp.
      Ciekawostka - podczas takiego rozluźniania udaje mi się poczuć krew płynącą w żyłach. Gdy pierwszy raz się pojawiło, nie wiedziałem co to za uczucie - myślałem, że odpowiedzialne za to są włoski na nogach (gdyż tam pierwszy raz to poczułem - przy stopach w górę). Pomyślałem tak, gdyż mogę opisać to uczucie jako łaskotanie. Łaskoczący puls - połączenie bicia serca z uczuciem łaskotania, występujące wzdłuż dużych żył. Po chwili uczucie stało się na swój sposób irytujące, gdyż mam straszne łaskotki. Po niedługim czasie treningu, tak jak starałem się wyczuć wszystkie mięśnie w swoim ciele, nauczyłem się wyczuwać poszczególne żyły w swoim ciele.
      Na początku tylko te największe, aktualnie także wszystkie widoczne - jeśli jestem świadomy, że dana żyła przebiega w tym miejscu, to skupiając na niej uwagę potrafię wyczuć przepływ krwi w tej żyle. Nie jest to związane z patrzeniem na nią - wystarczy, że potrafię sobie ją wyobrazić. Zobaczymy jak będzie dalej.
       
      Gdy już rozluźnimy całe ciało, to poczujemy się dosłownie tak, jak tuż przed zaśnięciem (lub tuż po obudzeniu) i w ciągu kilku chwil zaśniemy. Stan cudownego letargu zaczyna się pojawiać i przestajemy już myśleć nawet o rozluźnianiu. Zaczynają się zalążki porypanych sennych imaginacji. Ważne, aby cały czas dobrze oddychać i gdy pojawi się stan oczyszczenia umysłu nie zacząć o czymś myśleć. Jak już, to o rozluźnianych mięśniach.
      Ważne, aby nie poddać się pokusie przeciągnięcia się, co jest bardzo przyjemne i która pojawia się już po chwili. Tak samo z jakimkolwiek najmniejszym poruszeniem się. Skupiając uwagę na pracy naszych mięśni możemy zaobserwować, że gdy naciera jakaś śmieszna myśl i odruchowo się uśmiechniemy, to uświadamiamy sobie jak wiele mięśni na naszej twarzy zostaje aktywowanych i ile czasu zajmuje nam ponowne przywrócenie twarzy do porządku, stanu całkowitego rozluźnienia.
      Jeżeli ktoś ma większy problem z pozbyciem się natarczywych myśli na początku i nie może się skupić na oddechu, to polecam sobie jakoś wyobrazić uwolnienie od tych myśli. U mnie bardzo dobrze działa taka wizualizacja: wyobrażam sobie swoje ciało, jak leżę otoczony całkowitą, bardzo gęstą mgłą (i się rozluźniam, mgła kojarzy się strasznie, ale ma to być wizualizacja jak najbardziej pozytywna). Każda myśl, która naciera, pojawia się jako wychodząca z mgły. Jak tylko się pojawi, to wyobrażam sobie, że coś z góry ją wsysa i ulatuje w powietrze. Skupiam się znowu na swoim ciele otoczonym mgłą. 
      Druga wizualizacja, która zaskakująco dobrze u mnie działa: za każdym razem, gdy pojawi się jakaś natrętna myśl, wyobrażam sobie, że całą ją "przelewam" na kartkę papieru, którą wkładam do niszczarki. Myślę tylko i wyłącznie o procesie pracy urządzenia, przeznaczeniu urządzenia. Widzę, jak z niszczarki wychodzą tylko paski i nie pamiętam już nawet co było na kartce :). 
       
      Miłego dnia, pozdrawiam.
    • By mac
      Witam
       
      Panowie bardzo proszę, żebyście podali wasze sprawdzone, może nietypowe sposoby na prawdziwy, ale zaznaczam prawdziwy relaks, po którym poczuliście się, jak nowo narodzeni. 
       
      Nie ma mowy o ćpaniu, alkoholu, używkach i innych gównach. Szukam inspiracji, natchnienia, bo znalazłem się trochę w czarnej dupie emocjonalnej i jakoś głowa właściwie nie pracuje. 
       
      Potrzebuję się wyrwać z rutyny dnia codziennego. 
       
       
    • By Szuwarek
      już od dłuższego czasu chciałem napisać o tym co sam staram się wprowadzać do swojego życia, ale niestety często zapominam.
      oddech
      w tym tkwi duża siła i być może magia
      zrozumiałem to, kiedy rzucałem palenie - ludzie uspokajają się na papierosie ponieważ wciągają głęboko powietrze, nikotyna jest tylko produktem ubocznym (niestety sie trujemy), ale to co robimy to głęboki i regularny wdech i wydech. spróbujcie sami zresztą. myślę, że dajemy w ten sposób znać naszemu ciału, że wszystko jest ok. dlatego tak dobrze czujemy się przy wysiłku fizycznym, nawet bzykanie to konkretne łapanie powietrza i jak dobrze się czujemy po gdy łapiemy oddech
      staram się to stosować (kiedy tylko sobie o tym przypomnę) na co dzień - w pracy gdy gonią mnie terminy uruchamiam głęboki wdech i wydech, oczywiście nie jak parowóz, ale spokojne miarowe głębokie długie oddychanie 
      jeżeli będziecie o tym pamiętać, sami zobaczycie w ilu sytuacjach codziennie wasz oddech się skraca i spłyca (podświadomie)
      u mnie przynajmniej to działa. prosta rzecz może komuś pomoże
      powodzenia
       
    • By Miner
      Witam.
      Interesuje mnie temat kawy. Bardzo ją lubię. Wiem, że na forum przewinął się temat złego wpływu na organizm, ale bardzo chciałbym poznać Wasze upodobania, wariacje, sposoby przygotowania, dodatki, rytuały.
      Może czegoś ciekawego się dowiem. Ja zauważyłem, że kawa o wiele bardziej mi smakuje i dobrze się po niej czuję, gdy nie piję jej szybko - gdy jest swego rodzaju formą relaksu.
       
    • By Grzegorz
      Znalazłem taki filmik. Nie powiem, ciekawe doznanie, lepsze było by w słuchawkach.
       
      Nie powiem nawet mi dygnął.
       
      Ciekawe czy jak moja wybranka, codziennie by mnie tak usypiała, to zaakceptował bym ją? 
       
      Czy pogonił w pizdu, bo dupę truje i oszukuje.
       
      https://youtu.be/v3JqE8bqB1U

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.