Jump to content

"Bycie rodzicem to najbardziej żmudna praca na świecie - szkoda, że nikt mnie nie ostrzegł"


Recommended Posts

  • Replies 90
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Mam wrażenie że kiedy np. 50 lat temu było łatwiej mieć dzieci. Szczególnie na wsi. Łatwiej pod tym względem że dzieci miało się więcej. Babcia w tym samym domu albo domu obok. Dziecko bawiło się na p

Wychowanie dziecka to wielka odpowiedzialność, ciężka orka gdzie trzeba w odpowiedni sposób ukształtować, zsocjalizowac dzieciaka tak by poradził sobie w życiu dorosłym.  Ciągle zmartwienia, nerw

Uważam, że artykuł jest słaby, bierze pod uwagę tylko te najbardziej prozaiczne aspekty rodzicielstwa typu „uuuu jak mi cienszko, kiedyś to było winko przed TV z koleżankami, a teraz to tylko obowiązk

Uważam, że artykuł jest słaby, bierze pod uwagę tylko te najbardziej prozaiczne aspekty rodzicielstwa typu „uuuu jak mi cienszko, kiedyś to było winko przed TV z koleżankami, a teraz to tylko obowiązki, brak snu i wieczne komentarze innych :((”, kiedy to realnym problemem jest chyba zderzenie się z ryzykiem tego, że własny potomek nie  jest szczęśliwy/nie ma celu w życiu/nie odnajduje się w świecie.
 

Codzienność pewnie do prostych nie należy, ale uważam, że realnych dylematów jest więcej niż krótszy sen i zawartość pieluchy na koszuli. 
 

Nie każdy nadaje się do bycia rodzicem i przed taką decyzją warto się bardzo głęboko zastanowić, jednak nie wiem czy głównie pod względem głupot przedstawionych przez tik tokerkę. 

 

  • Like 5
Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Hatmehit napisał:

Nie każdy nadaje się do bycia rodzicem i przed taką decyzją warto się bardzo głęboko zastanowić, jednak nie wiem czy głównie pod względem głupot przedstawionych przez tik tokerkę. 

A to ciekawe.

 

Według statystyk w Polszy przy rozwodzie 99% dzieci zostaje przy  madkach. Ojciec to osławiony już bankomat. 

Wychowywanie naprzemienne nie istnieje w tym dzikim z feminizowanym durnym kraju. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
5 minut temu, PyrMen napisał:

Wychowywanie naprzemienne nie istnieje w tym dzikim z feminizowanym durnym kraju. 

Wypowiem się bo mnie sprawa dotyczy. Po rozwodzie dziecko roczne wtedy zostało z byłą żoną. Nie wyobrażam sobie wtedy opieki naprzemiennej. Syn przy weekendowych kontaktach płakał po godzinie że chce do mamy. Nie raz wiozłem go w środku nocy bo sikał i płakał tak tęsknił za matką.

To biologia i małe dziecko do pewnego wieku chce być przy matce. Tego potrzebuje.

  • Like 3
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
10 minut temu, PyrMen napisał:

Wychowywanie naprzemienne nie istnieje w tym dzikim z feminizowanym durnym kraju. 

A szkoda. Czytałam, iż dla samego dziecka jest bardziej korzystne, nawet pomimo tych osławionych „wiecznych przeprowadzek”, choć to na pewno zależy od wieku, ciężko aby niemowlak tak żył. Jeśli oboje rodziców jest odpowiedzialnych i jest w stanie wziąć na siebie ciężar opieki i wychowania, to dobry wzór. Niestety problemem mogłoby być sabotowanie systemu opieki naprzemiennej, zamiast współpracy między rozwiedzionymi, lecz wciąż rodzicami. 

Edited by Hatmehit
Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Zwykły Facet napisał:

To biologia i małe dziecko do pewnego wieku chce być przy matce. Tego potrzebuje.

To nie biologia to mit. Dziecko przyzwyczaja się do nocowania w różnych miejscach, przebywania z dużą ilością różnych dorosłych. Jednak jakiś % widzeń ojców z dziećmi kończy się krzykami i płaczem,że nie chce wracać do matki. 

 

Nie jestem za tym by ten mit powielać. Bo skoro to by była prawda to po co kontakt z ojcem? Widzisz jakie to szkodliwe przekonanie?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Ramzes napisał:

Nie jestem za tym by ten mit powielać. Bo skoro to by była prawda to po co kontakt z ojcem? Widzisz jakie to szkodliwe przekonanie?

Kontakt z ojcem jest potrzebny starszemu dziecku gdy już jego mózg bardziej rozumie i wtedy opieka naprzemienna może być całkiem ok. Jednak dla małego dziecka jest to często trauma. Po co ma się bezsensu stresować?

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

@Zwykły Facet rzecz w tym ,że dziecko poniżej roku już sporo kuma tylko się nie komunikuje bo uczy się świata. Kto ma go nauczyć, pokazać itp?

 

Dziecko reaguje płaczem na każdą osobę której nie widzi na codzień. Widziałby dziadków 1 na 4 miesiące to też by płakał, był wycofany.

 

Chyba, że z sytuacją oswojony z poznawaniem nowych ludzi ale to też są opory na początku. 

 

Prędzej czy później dziecko zostanie na noc u dziadków znajomych itp.

 

Takie jest moje zdanie i wynika z moich skromnych doświadczeń.

 

 

Ps. to co zapiszesz w podświadomości pierwsze jest wzorem do porównywania nowych rzeczy. Dlatego dobrze byś nie zostawił tej wizji świata osobie nieodpowiedzialnej. 

Edited by Ramzes
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Opieka naprzemienna ma dwa dość istotne warunki:

- zgoda na nią i porozumienie pomiędzy rodzicami w kwestii planu wychowawczego (warunek konieczny)

- dzieci nie zmieniają domu czyli każdy rodzic utrzymuje 1,5 chaty (warunek wspomagający)

 

W polskich warunkach jest to po prostu trudne a i prawnie podział odpowiedzialności jest zazwyczaj problematyczny.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Hatmehit said:

.

Nie każdy nadaje się do bycia rodzicem i przed taką decyzją warto się bardzo głęboko zastanowić, 

To w zasadzie zamyka temat. Problem w tym, że zastanawiają się nieliczni. Reszta jedzie na żywioł, bo tak wypada, bo rok po ślubie, bo złapię misia, bo siostra już ma i przyjaciółki też, bo babcia będzie szczęśliwa, że ma wnuka. 

 

Ile promili kobiet podejmuje świadomą decyzję? A facet najczęściej jest stawiany przed faktem dokonanym albo ścianą. 

 

Dodatkowo kolorowe pisemka i seriale karmią, że bombelek to cud malina i życie jak w bajce. 

 

Pytałem się kiedyś dalekiej kuzynki, czy przemyślała z facetem kwestię bobo. 

 

"Damy radę" odpowiedziała. 

 

Dziś po rozwodzie, bieda piszczy, mieszkanie kątem u rodziców, co chwila inny "wujek", na równej drodze do patologii. Świetne warunki dla dziecka. 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Wszyscy mówią jak to cudownie mieć dziecko jaka to radość i w ogóle, ale patrząc z dystansem to bardzo ciężka praca i masa wyrzeczeń problemów. Na chwilę obecną nie chciał bym mieć dzieci. Chyba mnie nie realizuje życie rodzinne. Może to kobiety we mnie zabiły sam nie wiem. Kiedyś chciałem dzieci, ale z kimś z kim będzie mi się dobrze żyło :D

2 minuty temu, maroon napisał:

"Damy radę" odpowiedziała. 

To choroba dzisiejszego świata zbyt optymistyczne podejście do życia.

Trzeba na chłodno rozważyć za i przeciw, a nie emocjami pozytywnymi stwierdzić jakoś to będzie. Jakoś to zawsze będzie ważne żeby było lepiej niż teraz, albo dobrze.

 

 

Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Ramzes napisał:

@Zwykły Facet rzecz w tym ,że dziecko poniżej roku już sporo kuma tylko się nie komunikuje bo uczy się świata. Kto ma go nauczyć, pokazać itp?

 

Dziecko reaguje płaczem na każdą osobę której nie widzi na codzień. Widziałby dziadków 1 na 4 miesiące to też by płakał, był wycofany.

 

Chyba, że z sytuacją oswojony z poznawaniem nowych ludzi ale to też są opory na początku. 

 

Prędzej czy później dziecko zostanie na noc u dziadków znajomych itp.

 

Takie jest moje zdanie i wynika z moich skromnych doświadczeń.

 

 

Ps. to co zapiszesz w podświadomości pierwsze jest wzorem do porównywania nowych rzeczy. Dlatego dobrze byś nie zostawił tej wizji świata osobie nieodpowiedzialnej. 

 

Nie wiesz, o czym piszesz. Roczne dziecko e mocjonalnie potrzebuje obecności matki praktycznie 24h na dobę.

Link to post
Share on other sites
16 minut temu, maroon napisał:

Ile promili kobiet podejmuje świadomą decyzję?

Nie chcę znowu powtarzać moich poglądów na temat etyczności decydowania się na dziecko, lecz moim zdaniem niemal nigdy nie zachodzi świadoma decyzja, gdyż to kwestia instynktowna. Nieważne jak ją sobie przemyślimy i nadamy sens, i tak będzie kierować nami pierwotna natura. Uważam, że można nią sterować, lecz to cholernie trudne i niewykonalne dla zdecydowanej większości ludzi na aktualnym etapie rozwoju cywilizacji i ludzkości, który z tego punktu widzenia wciąż jest na niskim poziomie. 
 

A stawianie przed faktem dokonanym „hihi będziesz tatą” to skurwysyństwo:) 

Edited by Hatmehit
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Huck Finn napisał:

Roczne dziecko e mocjonalnie potrzebuje obecności matki praktycznie 24h na dobę.

Owszem potrzebuje. Jednak gdy nie jest karmione piersią nic nie szkodzi na przeszkodzie nocowanie i spędzanie czasu z ojcem.

 

Nie ma co popadać w paranoję. Nie narzucam zasad i reguł a piszę o swoim jednostkowym doświadczeniu. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Niemowlę nie potrzebuje też ciągłego karmienia. Jak poryczy bez karmienia to się nauczy że ryczenie nic nie daje. 

I nie będzie ryczeć. 

 

Będzie to jednak tragiczne dla jego psychiki. 

 

Dziecko nie jest dla Ojca. Ojciec jest dla dziecka. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Zwykły Facet napisał:

Kontakt z ojcem jest potrzebny starszemu dziecku gdy już jego mózg bardziej rozumie i wtedy opieka naprzemienna może być całkiem ok. Jednak dla małego dziecka jest to często trauma. Po co ma się bezsensu stresować?

Bracie, nie powielaj feministycznych kłamstw, ojcowie zajmują się dziećmi i często mają lepsze relacje.

Prawdziwa trauma to madka która na siłę odciąga dziecko od ojca, trauma to dziecko patrzące na Ciebie z wyrzutem dlaczego ma iść do madki lub płaczące przy wyjściu.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dla mnie macierzyństwo to najlepsze, co mnie spotkało. Mój mąż bardzo chciał też mieć dzieci. Wlasnie wracamy od dziadków, będziemy jechać 5 h z Lubelskiego. Syn ma lekka gorączkę, nie spał w ogóle w nocy, córka ciut pokaszluje. Zatrzymujemy się co chwila na siusiu. Tak już jest. Ja jestem przyzwyczajona do wstawania rano. Jak dzieciaki nie śpią, to śpiewam im w nocy kołysanki- a ja lubię śpiewać. Lubię im czytać książki, bo czytam te które mnie interesują. Byliśmy wczoraj w Poleskim Parku Narodowym razem. Praca przy dzieciach jest monotonna, rytualna - dla mnie to jak odpoczynek. Nie trzeba zbytnio myśleć, stresować się, podejmować trudnych decyzji. Trzeba zmienić kupę, zrobic zupkę, pójść na spacerek. Uwielbiam podziwiać postępy moich dzieci, moglabym siedzieć i na niech patrzeć całymi dniami jak się razem bawią. 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

 

15 minut temu, Gościu napisał:

Bracie, nie powielaj feministycznych kłamstw, ojcowie zajmują się dziećmi i często mają lepsze relacje.

hehe.. ojciec lepiej zajmujący się rocznym dzieckiem od matki? Sorry, to już jakaś patologia.

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Zwykły Facet napisał:

Kontakt z ojcem jest potrzebny starszemu dziecku gdy już jego mózg bardziej rozumie i wtedy opieka naprzemienna może być całkiem ok. Jednak dla małego dziecka jest to często trauma. Po co ma się bezsensu stresować?

Są tu jacyś psycholodzy, żeby to zweryfikować?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Hatmehit napisał:

to realnym problemem jest chyba zderzenie się z ryzykiem tego, że własny potomek nie  jest szczęśliwy/nie ma celu w życiu/nie odnajduje się w świecie.

Ale większość ludzi nie myśli, tylko płodzi potomstwo, zwłaszcza w Polsce- kiedy z chwilą urodzenia dziecka jest ono skazywane na obóz pracy do 70 rż. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Johnny Z napisał:

hehe.. ojciec lepiej zajmujący się rocznym dzieckiem od matki?

Roczne dzieci już chodzą do żłobków, a przyjmują tam nawet od 4. miesiąca życia.

Państwo również wyznacza granicę 14 tygodni urlopu macierzyńskiego, po którym opiekę może podjąć ojciec, co jest zresztą korzystne dla zatrudniania kobiet.

Jak trafi się madka z problemami lub taka co porzuca dziecko, to każdy ojciec będzie lepszy o ile oczywiście podejmie się.

Link to post
Share on other sites
Teraz, Gościu napisał:

Roczne dzieci już chodzą do żłobków, a przyjmują tam nawet od 4. miesiąca życia.

Państwo również wyznacza granicę 14 tygodni urlopu macierzyńskiego, po którym opiekę może podjąć ojciec, co jest zresztą korzystne dla zatrudniania kobiet.

I co z tych dzieci po takim czymś wyrasta? Pe*ały z białaczką!  jak to mawiał klasyk

 

A później muszą przychodzić na to forum Xd

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By RENGERS
      Większość z was za 5,10 lat będzie mieszkała w tym samym miejscu, chodziła do tej samej pracy, jadła to samo jedzenie, jeździła tym samym samochodem, spoglądała w lustro na tę samą tłustą, niewyćwiczoną sylwetkę.
       
      Większość z was za 5,10 lat dalej będzie bełkotała, próbując przypomnieć sobie słówko, gdy czarny turysta zapyta o drogę na Krakowskim rynku, większość z was dalej będzie chodziła w sandałach, większość z was dalej będzie bzykała, niestającym już z przejedzenia i przepicia miękkim kutasem tą samą brzydką małżonkę...
       
      Albo....
       
      Coś się zmieni.
       
      Nie przeraża was ta wizja?
       
      Nie czujecie frustracji, że jesteście nieudacznikami?
       
      Że ciągle tyle samo zarabiacie, że stoicie w miejscu, że boicie się zagadać do obcej baby, że nigdy nie wsiądziecie do żółtego lambo, z cycatą blondi na sąsiednim siedzeniu?
       
      Że nigdy nie spróbujecie naprawdę dobrego alkoholu i dobrej, czystej kokainy?
       
      Że nigdy nie posmakujecie prawdziwej władzy i prawdziwych pieniędzy, nieudolnie tłumacząc wszystko wyimaginowaną duchowością?
       
      UUU będę grzeczny,  to może w przyszłym wcieleniu będę miał lepsze życie!?
       
      UUU będę pokorny, to może w przyszłym wcieleniu wsadzę kutasa w coś innego, aniżeli moją brzydką i grubą żonę, do jej szerokiej niczym galaktyka pochwy?!
       
      Zastanówmy się nad naszym życiem.
       
      Módlmy się o lepszy los!
       
      Działajmy, nie w przyszłości.
       
      TERAZ.
       
    • By Patton
      https://spidersweb.pl/plus/2022/06/kobiety-technologie-brak-metaversum
       
      Od razu przypomniała mi się seksmisja.
    • By deleteduser125
      Uderz w stół a nożyce się odezwą.  Także się odzywam.  

      Pochyliłam się nad tym tematem, przy tym odsuwając emocje od siebie (co raz bardziej tego nie lubię, bo w pracy, na stażach, w małżeństwie muszę być "dla ludzi/drugiej strony", więc to też męczy i nie pozwala być kobietą - z założenia istotą, która poprzez emocje oddziałowuje na ten świat) - pojawiła mi się myśl - jak wielki należy popełnić błąd, by się czegoś uczyć/nauczyć? Czy kobiety uczą się/analizują wyłącznie dzięki negatywnym bodźcom?
      Nie chcę wchodzić w filozofię, bo to piękna dziedzina, do której się nie nadaję, choć chciałabym. 
      Niemniej jednak temat ciekawy, ale muszę go wziąć na warsztat, bo niby... 
      Wychodzi na to, że kobieta ZAWSZE podąży za mężczyzną/będzie mu uległa/miła/wierna TYLKO wtedy, gdy będzie jej regularnie dostarczał bodźców NEGATYWNYCH, BÓLOWYCH itd. 

      Myślę, że tragedią tych czasów jest to, że obie płcie jadą po sobie jak po burych... Oboje siebie nie rozumieją, oboje uciekają od swoich ról, oboje wciągnęli się w propagandy (dziewczyny poszły za bezmyślnym wyzwoleniem, ułomnym chojrakowaniem w nieswoich zadaniach, a panowie zobojętniali wobec wszystkich dziedzin i przedsięwzięć, które budują grupy/społeczności, czy większe zbiory ludzkie). Róbmy tak wszyscy dalej, róbmy... 

      Otwieram wątek w rezerwacie, bo dzięki temu nie zapomnę o temacie, będę miała poczucie "uporządkowania tematycznego". 

      Wracam do robienia pizzy, bo dzisiaj święto pizzy (głupie są te święta, choć to też ważne w życiu, by sobie owe życie umagiczniać?).
      W duchu się uśmiecham "kuźwa, na świecie są dobre Jadzie, które ugotują, posprzątają, pośmieją się, zadbają o chłopa, a ci znowu, że ino baby złe. Pewnie napatrzali się na te ładne, a po "nieoszlifowany diamencik" nie sięgną, tylko będą pierdolić...".  W sumie wtedy se myślę "Dobra, Ty też pierdoliłaś jak potłuczona i jak sierota" i wtedy biorę się do roboty.  
      Idę machnąć pizzę, do wieczora!  

      "Jednak system nie wzbudza w swoich ofiarach - kobietach - przekonania, że trzeba coś zmienić. Otrzymywanie wszystkiego za darmo, poklask, ułatwianie wszelkich ścieżek powoduje, że doświadczenie jakiegokolwiek bólu spotyka się z reakcją ekstremalną(...)"
      Ok, czy istnieją grupy kobiet, które nie mają profitów z bycia kobietą? 
       
    • By predator08
      Witam! Tak jak w tytule. Ostatnio mam dziwną potrzebę czułości ze strony kobiety, szczególnie przytulenia przed spaniem (nie chodzi już nawet o sam seks, bo za ten jeszcze można zapłacić...).  Oczywiście nie jesteśmy dziećmi i chyba każdy z nas ma czasem, sporadycznie taką potrzebę. Nie mówię tu o wielkim związku i wielkiej "miłości", bo dobrze znam ciemne strony relacji z kobietą. Tylko chodzi mi o ten jeden aspekt.
       
      Dlatego z czystej ciekawości mam pytanie. Jak sobie radzicie z brakiem kobiety w sensie przytulania, pocałunków etc. (o seks nie pytam, bo tak jak pisałem ten jeszcze jest dostępny za PLN)
    • By rafalfranco
      Jako że temat bardzo na czasie, jestem ciekaw waszego zdania - na wczesnym etapie ciąży okazuje się, że jest ryzyko urodzenia niepełnosprawnego dziecka. Co robicie? 
      a) nic, każde zarodek ma prawo do życia
      b) szukacie sposobu na usunięcie ciąży w Polsce lub za granicą
       
      + pytanie bonusowe, szczególnie do już-ojców - czy w momencie "planowania" dziecka rozmawialiście z waszymi żonami/partnerkami jak zachowacie się (wspólnie) w przypadku powyżej? Mieliście wypracowane wspólne zdanie czy "jakoś to będzie"? 

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.