Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Mordimer

Schemat kobiet po 30-stce

Polecane posty

Tytułem 

 

Rozmawiam sobie ze znajomą po 30-sce, dziecko itp, wspomina że nie mieszka z mężem itp.

.Oczywiście mąż wszelka pierdoła itp, na pytania czemu jest z nimi bo on nie taki, domownik, a ja nie lubie..z każdym facetem roztaje się po 3latach (przypadek kude :D )

No i kurde co ona lubi.. pytam, nie potrafi odpowiedzieć pierdololo, bo to są domownik a ja takich nie lubie, związek się rozpada bo on taki i owaki, pensja brak odpowiedzialności (przypadkiem okazała się że mało zarabia :) )

Pytam czego oczekujesz, ona nie wiem nuda pierdololo że on musi to i to

Pytam, czego oczekujesz i co dajesz w zamian i tu mamy standard - ona nie wie, nie jest w stanie powiedzieć, bo faceci nie wiedzą o co chodzi, ciągnę temat i dalej smuty, zmęczyłem się odpuściłem.

 

Kurde o co tym kobietom chodzi, one same nie wiedzą, żądają dużo a ze swojej strony nie wiedzą co chcą dać .

 

 

 

Edytowano przez Mordimer
  • Like 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale kogo to obchodzi czego one chcą? Same nie wiedzą. Nie warto się nad tym zastanawiać. 

  • Like 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A to nie pierwsza z którą gadałem w tym wieku(po 30-sce). Mądżeesz z wiekiem.. taki ch%#$ te same schematy.

Edytowano przez Mordimer

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sam temat interesujący i schematyczny. Osobiście nie lubię szufladkowania ale akurat z moich obserwacji schemat goni schemat. Wszystko tylko zależy od tego w jakiej sytuacji znalazła się ta 30dziestka.

 

 Z mojego skromnego doświadczenia z tzw "singielkami" wychodzi jeden powtarzający się schemat - Panie szukają beta providera:

 

- podstawowa i decydująca kwestia to tzw warunek konieczny i często wystarczający - status. Czyli co masz, co robisz , ile zarabiasz. Najlepiej abyś miał własny dom lub ładny apartament i wysoką pozycję społeczną czyli wysokie zarobki.

- wygląd też się liczy i Panie zwracają na to uwagę. Oczywiście za spełnienie powyższego warunku plus 100% do wyglądu,

- nie wspominam o pierdołach typu obyty, zadbany, często ujmują Panie to w jednym zwrocie : z klasą,

 

W sumie wszystko kręci się wokół tego. Reszta to mydlenie oczu. Wiadomo, że żadna kobieta nie przyzna się oficjalnie i otwarcie do czegoś co społecznie jest odbierane negatywnie. Więc całe pierdolenie o miłości i zaufaniu czy innych to zwykłe farmazony.

 

Singielki około 30stki, które odniosły już jakiś "sukces" :D w życiu czyli coś zarabiają i mają jakieś stanowiska, do tego jako tako wyglądające pompują swoje wymagania. Dobrze, że je mają i każdy powinien mieć swoje wymagania. Nie neguję tego. Tak jak facet ma wymagania względem kobiety - tak kobieta może mieć wymagania względem faceta.

 

Skupiamy się na innej kwestii. Co dostaniesz i co taka Pani chce? Pisząc wprost co masz jej dać i jaką rolę odegrać w jej życiu. Bo związek to zawsze zaspokojenie potrzeb drugiej osoby albo jej oczekiwań. Co najmniej próba :D

 

Pani ma ciśnienie społeczne na ślub. Często potrzeba posiadania dziecka. Taka jest Twoja rola. Masz jej to dać. Pani chce wejść w etap - rodzina i dom. O ile te wymagania się pokrywają dla jednej i drugiej strony to okay. Ty jesteś jej do tego potrzebny. Masz jej dać ślub, dziecko i na to zarobić. Nazywają to poczucie bezpieczeństwa. Coś w tym złego? Nie. Normalka. Jak kobieta chciała by mieć obok siebie gołodupca bez hajsu?

 

 

 

Edytowano przez SennaRot
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@SennaRot kobieta po 30-sce z dzieckiem... mega partia, bez obrazy, one nie rozróżniają weekendowych popychaczy od związków.

  • Like 2
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niestety duża część niewiast z którymi miałem do czynienia to prawie zero zainteresowań - tak więc oczekują rozrywki atrakcji, atencji.

 

Jedna powaliła mnie gdy na pytanie co najbardziej ekscytującego spotkało Cię w życiu (wiem pytanie z dupy ale już naprawdę nie mogłem wytrzymać biadolenia) odpowiedziała - Spóźniłam się na samolot i spałam na lotnisku... Po tej rozmowie zakończyłem tą relację ile można dymać i po wysłuchiwać o dupie maryny.

 

No ale, że nie było spotkałem (niestety mały procent) niewiast z zainteresowaniami i pasją, ale można je policzyć na palcach jednej ręki.

 

Samotne matki na chwilę obecną odpuszczam zupełnie - sorry ale jakoś te co spotkałem po porodzie takie jakieś luźne w porównaniu do tych co nie rodziły... NIe staram się być chamski ot spostrzeżenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kobiety potrzebują emocji i mówią emocjami, nawet jak wiedzą co chcą to tego nie wiedzą, a jak ty nie wiesz, to się domyśl.

Problem większości kobiet tkwi w błędnym kole ich wyobrażeń o samych sobie, ich roli i miejscu w związku.

Pomiwnno być emocjonalnie, romantycznie, jak w romansach i telenowelach, powinieneś jako facet stałe okazywać zainteresowanie, zaskakiwać, być męski-rycerski !

A jak nie - to nie kochasz, nie lubisz, znudzileś sie, nie okazujesz jej należnego zainteresowania i ona biedna jest zmuszona szukać tego gdzie indziej ... i to twoja wina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Mordimer napisał:

zmęczyłem się odpuściłem.

I tak długo wytrzymałeś. Ja bym nie dał rady.

 

1 godzinę temu, Pytonga napisał:

duża część niewiast z którymi miałem do czynienia to prawie zero zainteresowań

Przeważająco duża część. Przerabiałem to wielokrotnie. Głównie to moda, dbanie o swój wygląd. No i zakupy, najlepiej za kasę misia. A dalej to czarna dupa. Nie ma nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może wypiszmy te "tanie" zainteresowania panienek:

- fotografia - kupi aparat za 3 k i ona już artystka

- jazdą na rowerze - rower ogolnie

- crossfit - to dobrze ale w podstawówce i liceum cały rok na wf miała zwolnienie...

 

@Mordimer gdyby każdy facet, wiedział, że taką kobietę to można tylko w kiblu spuścić, mogłoby być inaczej... Niestety i ona ma grotę rozkoszy, a męski gadzi musk lubi wsadzać...

 

 

Edytowano przez zuckerfrei
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałeś dodać podróże... (Zakopane i Grecja ;) )

Przeraża mnie jedno, kobieta rozwala małżeństwo nie będąc świadomą swojej natury, haj wyparował i ciepły misio jest be. Będzie to miało spore przełożenie na wychowanie dzieciaka.

Za kilka lat bliżej 40-stki orbitrerzy pouciekają i zostanie sama wtedy zacznie się szloch i jojczenie na wszystkich, ale nie na siebie samą.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę Was nie rozumiem. Po co zadajecie się z takimi nudnymi pannicami? Jest grupa tych z zainteresowaniami, trzeba po prostu 1) samemu mieć ciekawe zainteresowania, które można łączyć z kobietą (odpada komputer, piłka nożna i samochody), a po drugie trzeba obracać się w takim towarzystwie i tyle. Proste. Oprócz miejsc gdzie z przymusu jestem w otoczeniu innych ludzi, moje znajome czy ogółem laski, które znam - każda ma zainteresowania. 

 

Mój kolega ma taką nudną kobietę. Nie wiem po co z nią jest, ale jego sprawa. Starego kina nie obejrzy (cokolwiek starszego niż 5-10 lat) - nuda, muzyka - jeszcze posłucha, ale też bez szału, rozmowy na poważne tematy - a po co, lepiej się położyć i wyluzować itd. Tygodnia bym z taką nie wytrzymał. 

 

Zamiast narzekać szukajcie tam gdzie trzeba + praca nad sobą. Jemu też to mówię. 

Edytowano przez Bullitt
  • Like 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Bullitt przytoczone kobiety to stare znajome z którymi utrzymuje zdawkowy kontakt. Opisywana kiedyś miała jakieś hobby itp. teraz przekroczyła 30-stke i wyszła schematyczność i zachowanie typowo karynkowe.

 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panien po 30-stce. Lepiej unikać jak ognia. Z moich obserwacji jak żonata to znudzona i nic tylko narzekanie na wszystko i wszystkich. Jak rozwódka to szuka nastepnego  tyraj misia. Jak wolna bez zobowiązań to pie..rdolnięta.

  • Like 5
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, zuckerfrei napisał:

Może wypiszmy te "tanie" zainteresowania panienek:

- fotografia - kupi aparat za 3 k i ona już artystka

- jazdą na rowerze - rower ogolnie

- crossfit - to dobrze ale w podstawówce i liceum cały rok na wf miała zwolnienie...

Jeszcze do listy warto dodać podróżowanie (za nasze pieniądze).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Mordimer

 

Bracie, a która kobieta wie czego tak na prawdę chce ? 

 

Kobiet się nie powinno próbować zrozumieć, kobiety się kocha, a gdy mają PMS to z bezpiecznej odległości rzucić w niej czekoladą i usunąć się w cień :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze kino, teatr oraz książki. Później kino to seriale w tv a książki to gazety dla kobiet. Przerabiałem kiedyś taką niby to "kulturalną" i oczytaną  itp.:).

  • Haha 1
  • Smutny 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Mordimer napisał:

Zapomniałeś dodać podróże... (Zakopane i Grecja ;) )

Teraz w modzie Dominikana;)

 

 

A tak poza tym jak możecie nie wiedzieć czego pragnie kobieta ???

 

Miłości, czułości, KASY, oddania, wierności, KASY, rodziny, przywiązania, romantyczności, DOMU, dobrego sexu, KOCHANKA, bezpieczeństwa, KASY

 

 

A tak poważnie na myśl przyszła mi pewna swntecja Sigmunr Freud :

 

" Po 30 latach badań nad duszą kobiety, nie potrafiłem odpowiedzieć na pytanie, czego pragnie kobieta "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z zaciekawieniem obserwuję poczynania ex (nie, nie mam do niej już sentymentu) i na razie scenariusz u takich kobiet się sprawdza.

W szczycie kariery postanowiła żyć u być wolna. Minął jakiś czas i zgodnie z scenariuszem firma się rozpadła.

Teraz czekam (choć jej rozpadu relacji nie życzę bo dostane pewnie odłamkami z powodu dziecka naszego) co będzie z jej związkiem dla którego pragnęła tak tej wolności ode mnie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Normalny napisał:

co będzie z jej związkiem dla którego pragnęła tak tej wolności ode mnie.

Jak co? Zaprosi cię na herbatę i..... 

" Slyszę pytanie czy napiję się herbaty :D, także w tym momencie lampeczka zapaliła się że " oho trafionyzatopiony ". Panna zrobiła herbatę, włączyła film(z wesela😊,) usiadłem blisko niej i się przytuliliśmy do siebie, jako że jestem przytulas i lubię miziać się z dziewczynami to jakoś tak nawet z nawyku zacząłem Pannę smyrać delikatnie po dłoni czy karku, w pewnym momencie Pani położyła dłoń na moim kolanie a po chwili niby przypadkowo łokciem lekko wbijała się w krocze. Efekt końcowy był taki że zaczęliśmy się całować i skończyło się sexem ze śniadaniem tyle że nie śniadaniem w sobotę a do niedzieli ;) i kolejnej i kolejnej i kolejnej niedzieli roku 2045...... " żyli długo i szczęśliwie? 

 

Zrodlo:  @Byłybiałyrycerz 

Edytowano przez Still
  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Still napisał:

Jak co? Zaprosi cię na herbatę i..... 

Oj nie zaprosi. Mszczę się na niej w sposób najokrutniejszy czyli ... jest mi całkowicie obojętna i to jej pokazuje - czyli nic nie pokazuje.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

  • Podobna zawartość

    • Przez trop
      Bracia,
      potrafiłby  ktoś sklasyfikować toksyczne zachowania kobiet w związku? Jakieś przykłady, przemyślenia itd... Jest tego dużo. Ale może byśmy sklasyfikowali takie zachowania ku przestrodze?
      Ja na pierwszy miejscu, odnośnie toksycznej kobiety i relacji z nią, napisałbym- zaborczość.
    • Przez misUszatek
      Dodam, że chodzi o pieniądze samca.
       
      Nie mogę rozkminić pewnego zachowania pewnej kobiety. Pojawiły się pewne scenki sytuacyjne, chronologicznie:
       
      1. ona: "Kiedyś spotkałam się z takim gościem co miał piekarnie, miał kasę, budował dom ale wiesz... nie iskrzyło między nami"
       
      2. ona: "Mi nie zależy na pieniądzach, ja nie mam wymagań finansowych, ja mam wymagania w sferze umysłowej"
       
      3. ona: "Ja chcę intercyzę", laska miała mieszkanie na siebie, intercyzę chciała bo nie wiedziała ile ja mam kasy
       
      4. ona: "to ile lat byłeś w tej Austrii?"
      ja: "rok" ściema, byłem dłużej
       
      5. ona: "to ile masz tego majątku"
      ja: "a może auto bym za to kupił" oczywiście ściema, mam dużo więcej
       
      6. ja robiąć jej mały przelew za coś tam: "to jak, chcesz zobaczyć ile mam kasy?"
      ona: "nie... albo pokaż" zobaczyła konto na wydatki śmieciowe, kilka tyś. tam było zaledwie
       
      Dwa tygodnie po zdarzeniu 5 i 6 związek się zakończył, wg. niej przyczyny były głównie inne niż finansowe "nie wiem co czuje" i takie tam pierdololo.
       
      Temat poruszam bo już sam nie wiem, z jednej strony oświadcza, że na kasę nie patrzy a z drugiej takie zbiegi okoliczności. Dodam, że w trakcie związku w miarę po równo dzieliliśmy się wydatkami. Dodam też, że nie widać po mnie kasy (celowo), nie noszę markowych ciuchów, samochód 10 letni. Szukam himalaistki co nie poleci na pieniądze. Czytam forum i widzę, że kobiety bardzo chciwe są na pieniądze.
       
      Pomożecie mi rozszyfrować ten przypadek?
       
      Co mnie ominęło w przyszłości?
    • Przez darbyd
      Witam Braci właściwie to będzie pytanie do wszystkich choć mam nadzieję, że to będzie dobry temat na audycję.
      Czy miłość jest wynalazkiem Boga czy Szatana?
      Skoro miłość nie kończy się szczęśliwie bo wszyscy wiemy dlaczego, to nie może pochodzić od Boga. Skoro człowiek nie może być monogamistą i wychodzi z tego, że musi ranić lub zostać zraniony to wychodzi na to, że jest to narzędzie Szatana. 
      Nie wierzę, że człowiek jest skazany na monogamię bo hormony miłości prawie nigdy nie odnawiają się a ludzie osądy nie ulegają łatwo zmianą. Zresztą ludzi łączy chęć ponownego przeżycia tego uczucia i według mnie jest to inna odmiana narkomani tylko tym razem pragnie się hormonu miłości bardzo mocno. 
      Sam nie mam wyrobionego zdania w tej kwestii ale na argument że skoro w miłości doświadczamy stanu bliskiego stanu więzi z Bogiem odpowiem, że po białych proszkach też odczuwamy miłość, ale nie wierzę, że pochodzi ona od Boga dawcy życia.  
    • Przez SzatanKrieger
      Witam.
       
      Nosiłem się z założeniem tego tematu już jakiś czas...
       
      Nie wiem jak Wy ale zauważyłem pewną ciekawą rzecz, z pierwszym razem u naszych samic. Nie wiem na ile to jest prawdą ale gdy poznawałem jakąś pannę to temat schodził na "te sprawy" i z tych opowieści wynikało, że ich pierwszy mężczyzna z którym uprawiały seks był bad boyem, alfą czy też kimś wielce pożądanym przez samice ogólnie w danej społeczności. Na pewno nie był to zwykły szary chłopak.
       
      Gdy sięgam pamięcią daleko i szeroko oraz blisko i wąsko to w zasadzie oprócz tego, że były kobiety molestowane lub gwałcone (co druga, którą poznaje była bita lub gwałcona ewentualnie molestowana - wiadomo pierdololo ale odejść to, to nie! Trzeba  siedzieć z typem 2 lata : D ) to przede wszystkim miały za swojego pierwszego faceta jakiegoś typa spod ciemnej gwiazdy.
      Myślałem o tym w kontekście telegonii, którą jak wiadomo część środowisk uważa za prawdę a część za fałsz (najbardziej o fałszu krzyczą Ci i te kobiety, które przeżyły pierwszy raz z jakimś naprawdę typem, którego się teraz brzydzą - wiadomo wyparcie, że to on zły a ja taka dobra i niewinna a tak w ogóle to mentalna dziewica jeszcze)
      Uważam temat za niezwykle ciekawy i gdyby kobiety wybierały tzw bad bojow na pierwszego partnera podświadomie to mógła by być to kolejna poszlaka, jeśli chodzi o tzw zjawisko telegonii.
       
      Generalnie Marek by był kimś kto poznał wiele historii i mógłby podzielić się swoimi obserwacjami w tym temacie. 
       
      A Wy jak uważacie i co sądzicie o tej mojej obserwacji. Czy jeśli sobie szczerze przypomnicie opowieści waszych Pań to czy też natkneliście się na to, że jej pierwszy był jakimś specyficznym typem?
       
      Przypominam, że Telegonia to termin określający to, że spółkowanie z pierwszym samcem zostawia w kobiecie stempel danego samca na wszystkich jej jajeczkach. A więc rodzi jego dzieci nawet jeśli to ktoś inny w późniejszym czasie ją zapłodni.
      ( Wiele dzieci odczuwa, że to nie jest jego ojciec, że jest gdzieś "tam")
      W ezoteryce mówi się o "Rodzie dusz"
      Czyli jeśli kobieta miała swojego pierwszego samca bandytę to będą się inkarnować tzw problematyczne dzieci (dusze na niskim poziomie rozwoju z rodziny dusz)
      Dawniej bardzo tego pilnowano - istniało tzw prawo pierwszej nocy ze samicą chociażby.
      Do dziś w krajach muzułmańskich się mówi, że dziewica jest warta 40 razy więcej niż nie dziewica. U nas ta wiedza w świecie zachodnim kompletnie zanikła.
       
      https://www.fakt.pl/kobieta/seks-i-emocje/dziecko-podobne-do-eks-partnera-telegonia-dziecko-dziedziczy-cechy-partnerow/y7y9wq5.amp
       
      Jako totalną ciekawostkę napiszę, że kobiety które przeżyły fatalny seks ze swoim typem spod ciemnej gwiazdy zatraciły nie jako przyjemność seksualną, jestem cholernie ciekawy czemu tak się dzieje. Dawniej by powiedziano, że grupa dusz do której należymy nas ukarała za zeszmacenie rodu. Jeśli by to było prawdą, to będą się inkarnować coraz to pospolitrze dusze i praca pokoleń idzie w piach bo rodzą się coraz prymitywniejsze osobniki aż dany naród (Na RÓD/RODY) przestaje istnieć bo jednostki pospolite nie interesuje rozwój tylko podstawowe  rzeczy (seks, jedzenie, spanie)
       
      Pozdrawiam i liczę na wasze ciekawe obserwacje.
      Co do ezoteryki to podałem to jako ciekawostkę, jednak najbardziej interesują mnie fakty i wiedzą z waszych opowieści.
       
       
       
    • Przez Ragnar1777
      Witam braci bardzo serdecznie tego poranka  

      *Z góry przepraszam jeśli wstawiłem wątek w złym dziale!

      *Prosiłbym administrację o przeniesienie, jeśli jest taka potrzeba!

      Część użytkowników zna mnie z dość dosadnego języka i brutalnego wypominania oraz wykrywania tak zwanej "sp*erdoliny kobiecej", która rozprzestrzenia się w nieustępliwym tempie.

      W moich najstarszych postach może i nawet można odczuwać lekką pogardę i nie ukrywam, że był to dopiero początek, pierwsza czerwona pigułka połknięta.

      Pierwsza połknięta może za bardzo zlasowała mózg i miałem przerwę od kontaktów z kobietami.

      Z czasem jednak... 

      Nastąpił przełom w sprawie:

      Po pierwsze zmieniło się moje nastawienie do kobiet w materii podrywu.
      Presja, nieumiarkowana potrzeba zaimponowania, strach przed porażką, strach przed flirtem ---> to w dużym stopniu znikło, choć nie do końca!

      Z miesiąc temu atrakcyjna kobieta 30 lat sama do mnie zagadała i po prostu czułem to znowu - presja, szybsze bicie serca, ból w klatce piersiowej, strach.

      Z kolei w okres wakacji gdy sam do kobiet podchodziłem(co prawda nie dużo, ale podchodziłem) i widziałem pozytywną reakcję, to natychmiast cały stres znikał.

      Nie wiem czym to może być spowodowane, być może bardzo baaardzo atrakcyjne kobiety(żywe chodzące ideały) działają na mnie jeszcze zbyt mocno.

      Secundo, mimo wszystko, moje blokady zostały w dużej mierze przełamane i potrafię się strasznie rozgadać(co jest dziwne jak na introwertyka, ale podejrzewam, że gadulstwo to moja cecha ukryta, którą nie reprezentuję na co dzień w kontaktach z ludźmi, szczególnie mało znanymi) i interesujące jest to, że w towarzystwie samych kobiet  


      Co się stało z mężczyznami?
      Przejdźmy jednak do sedna sprawy:
      Czemu mężczyźni, a przynajmniej jakaś część, jest tak przyjebana mułem i nieufna, wgl nie nawiązująca relacji?
      A nawet bym powiedział, że spora część bez ambicji, cebulacka, czekająca na twój upadek, ponieważ skoro oni mają ch*jowo, to Ty też musisz mieć.

      Zasadniczo zauważyłem to już spory czas temu.

      Można nawet pośmiać się z czegoś, wyłapać pewien connect, ale jeśli przejdziemy do konkretów, to ani to nie napisze ani nie zadzwoni.

      A najgorszy przypadek to chyba taki, że np. na lekcji czy na przerwie wgl. się taki mężczyzna nie odezwie, nie zaczepi tylko "cześć-cześć" i siedzi przyjebany sam w kącie albo w telefonie(gorzej niż baba).

      Mój kumpel, który mieszka w UK mówi, że takie rzeczy są nie do pomyślenia i ludzie wgl. mają inne podejście do relacji niż u nas w Cebulandii.


      "Większość moich kolegów to koleżanki"

      Po kobietach jeździłem, jak po burych sukach na forum(na żywo jak mnie jakaś wkurwi to też jadę, chociażby ta 15-stka), ale co do czego to utrzymuję kontakt z prawie samymi kobietami.

      Nawet gdy poszedłem na warsztaty, eventy hobbystyczne, to również z całej grupy mam kontakt tylko z koleżanką bądź koleżankami.

      Mam tylko jednego kolegę z klasy, ale właściwie to poza szkołą za bardzo kontaktu nie było.

      Natomiast 50% moich nowo poznanych koleżanek pisze do mnie i wzajemnie zresztą.

      Czy to jakiś paradoks?

      Dodam może taki szczegół, że 70% procent tych koleżanek czuje do mnie mniejszą bądź większą miętę, chociaż jednej wyjaśniłem, że jesteśmy tylko kolegami(starsza kobitka, to bez fochów przyjęła i normalnie gadamy). 

      Czy matrix jest tak silny, że niszczy męskie więzi?
      Wyduszę z serca teraz pewne rzeczy uderzające nawet o herezję na tym forum!


      Primo: Otóż, część braci pamięta Janusza self-called specialist of relationship management, któremu poświęciłem nawet osobny wątek na forum.

      Docinki tego małego człowieczka spowodowały poważne zaburzenia w mojej samoocenie i tożsamości męskiej.

      Ten człowiek wysysał ze mnie całą energię i dowartościowywał się tym, że ma swoją myszkę(co prawda utuczoną, ale jest), a ja nie mam, w związku z czym jestem gorszy
      (zaczęło się, gdy miałem 16 lat)

      Oprócz tego, że mi na różny sposób dopierdalał i mierzył sobie swojego małego fiutka,
      to Jasno mi deklarował, że : Ragnar nie jesteś godzien by posiadać atrakcyjną kobietę, więc musisz obniżyć wymagania i podrywać mniej atrakcyjne, nawet od ciebie.


      Secundo: W wątkach na forum wspominałem pobocznie o pewnej bandzie osiedlowych marnych osobowości.

      Są to ludzie, którzy podobnie jak Janusz self-called specialist, nie mogą znieść, że ktoś ma większe ambicje od nich i się rozwija.

      W związku z czym trzeba dop*erdalać sobie nawzajem, mierzyć fiuty(a już szczególnie przy paniach ;>) i spędzać bezproduktywnie czas.

      Że jak bezproduktywnie? Ano na ćpańsku zielska i popadanie w długi oczywiście. Bez pracy, bez szkoły, a jak szkoła, to czasem wagary hehe.

      Nie wszyscy tam są głupi, ale znaczna część to ludzie albo przyjebani albo niedowartościowani, którzy wysysają z ludzi energię by sobie podbić ego.

      To jest żałosne towarzystwo składające się tylko i wyłącznie z mężczyzn + od czasu do czasu przyjadą jakieś głupie, puste, atencyjne czy zaburzone małolaty(15-16), które mają nudne życie i szukają rozrywki.


      *Aktualnie posiadam tylko dwóch, może trzech męskich dobrych kumpli, niestety słabo dyspozycyjnych czasowo.
      No i pozostają bracia samcy, z którymi prowadzę prywatną korespondencję  
      Odkąd kompletnie się odciąłem od toksycznego środowiska, to nawiązuję relacje prawie z samymi kobietami.
      Co mnie trochę wkurwia bo chciałbym iść na jakiś męski wypad, na jakąś męską imprezę powyrywać panny.

      Konkluzja
      O co mi chodzi teraz, jaka herezja?

      Ano mimo przykrych doświadczeń z kobietami, które dotyczyły spraw sercowych.

      To najwięcej od mężczyzn otrzymałem negatywnej energii i cierpień, czy nienawiści.

      To przez toksycznych mężczyzn mam złe wzorce, które muszę przepracować.

      Kobiety, miłość i inne bzdety nie są ważne, to matrix nam wmawia inaczej byśmy nie dbali o swoją męskość, o swój rozwój, tylko ganiali za spódniczkami, robili dzieci i pracowali dla Janusza biznesu z wąsem.

      Mądre, szczęśliwe społeczeństwo to wróg demokracji.

      Bierzmy przykład z kobiet!

      Oczywiście część z braci pomyśli o tanich kobiecych manipulacjach, pragmatyzmie, bezwzględności po trupach do celu.

      Jasne, to trzeba jak najbardziej adaptować by nie wypaść z gry, ale mi chodzi o coś innego.

      Podczas gdy kobiety się łączą(no chyba, że przyjdzie samiec alfa), to my mężczyźni walczymy między sobą.

      Tworzymy podziały, próbujemy się wywyższać, zdominować rozmówcę i pokazać co to nie my.

      Ja się pytam po ch*j?

      Białorycerzować z mieczem w imię cipki?

      Czy dowartościować się w tych trudnych brutalnych czasach?

      Taka mnie nachodzi myśl gdy widzę, że sp*erdolina dotyka również mężczyzn, a szczególnie patologicznych białych rycerzy.

      Dziękuje, że dotrwaliście  
       
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.