Jump to content

Najlepsze sposoby na relaks


Recommended Posts

Witam :)

 

Panowie bardzo proszę, żebyście podali wasze sprawdzone, może nietypowe sposoby na prawdziwy, ale zaznaczam prawdziwy relaks, po którym poczuliście się, jak nowo narodzeni. 

 

Nie ma mowy o ćpaniu, alkoholu, używkach i innych gównach. Szukam inspiracji, natchnienia, bo znalazłem się trochę w czarnej dupie emocjonalnej i jakoś głowa właściwie nie pracuje. 

 

Potrzebuję się wyrwać z rutyny dnia codziennego. 

 

 

Link to post
Share on other sites

W ciężkich chwilach wsiadam w auto i po prostu jeżdżę. Bez celu, bez trasy. Do tego ulubiona muzyki na odpowiedniej głośności ;)

Oczywiście wiąże się to z kosztami paliwa, ale emocje schodzą. 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Niestety już nie potrafię się zrelaksować.

Kiedyś mogłem. Już nie umiem jednak.

 

Mam małego, 3 letniego  syna. Wrzseszczy, krzyczy, wysysa że mnie cała energię. Tylko tata i tata. Non stop tata. Mama nie istnieje.Wieczorem padam na pysk a do tego momentu chodzę poirytowany. Nic nie mogę zrobić w domu.

 

Z drugiej strony nie umiem już żyć bez niego. Mogę wyjechać na pół dnia i mieć spokój ale za chwilę tęsknię i mam wyrzuty sumienia że nie spędzam z nim czasu. Męcze się równie mocno jak w domu. 

 

Kiedyś intensywny wysiłek fizyczny całkowicie mnie relaksował. Na przykład intensywnie na rowerze przez godzinę powodowalo że czułem się jak nowo narodzony. 

  • Like 1
  • Sad 4
Link to post
Share on other sites

Siłownia a następnie sauna, często są sauny na siłowniach, fajnie to robi.

 

Morsowanie, teraz idealna pora na to.

 

Ulubiona płyta, nic więcej wokół.

 

Ćwiczenia na zewnątrz na rurkach przy takiej pogodzie.

 

Rower i nocna jazda na rowerze.

 

5 km biegu zdecydowanie starczy, też wieczorową porą, muzyka na uszach, koniecznie w miejscu gdzie nie ma skupiska smogu.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Nie robiłem tego profesjonalnie, ale namiastka medytacji - nie myślisz o niczym, leżysz / siedzisz, starasz się maksymalnie wyluzować - każdy mięsień. Tylko tak na maksa, minimum 15 minut jednorazowo.

 

Chillout music, ewentualnie dźwięki natury.

 

Myślenie o przyjemnych rzeczach, układanie / wizualizacja marzeń.

 

Odkrywanie siebie poprzez zadawanie sobie w myślach pytań i natychmiastowe odpowiadanie. Często dostajesz odpowiedzi z podświadomości, które pomagają ;)

Edited by majkgodlajk
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Ja znam tylko przyziemne metody, ale skuteczne. Choć zdarzyło mi się mega odprężyć siedząc nad jeziorem i patrząc 3h na wodę.

 

- garaż (auto, motocykl)

- trening

- rybki, grzybki

- pędzenie bimbru, produkcja piwka

- struganie mebli

- CS 1.6

- browarek i forum ;)

 

Edited by AdamGdynia
  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Najlepsze sposoby na relaks? Ja polecam następujące:

1. Aquapark/termy/coś w ten deseń - długie moczenie się w ciepłej albo zimnej wodzie, najlepiej na dworze, z hydromasażami - kark, plecy, siedzenie w bąbelkach, te prądki takie do masowania krzyża albo stóp. 

2. Siłownia, wolne ciężary, na słuchawkach hardstyle, głośność wysoka, do tego dobrze łyknąć przedtreningówkę, żeby włączył się agresor (god mode) i jedziesz z tematem - siady, martwe ciągi :D 

3. Jeżdżenie autem, zwłaszcza nocą. Dobre do przemyśleń i przebywania samemu ze sobą. 

4. Wypad w góry - tu każda pora roku dobra. Zimą miły mróz i chrupianie śniegu, na wiosnę przyjemna odwilż, ten zapach, wszystko kapie. Latem wiadomo. Na jesień zapach liści i grzybów. Otwarte przestrzenie, duża wysokość. 

5. Przed snem, zapuścić sobie na słuchawkach jakąś muzykę zen albo medytacyjną. Ja najbardziej lubię taką azjatycką gdzie są japoński i chińskie instrumenty z dodatkiem dźwięków deszczu itp. 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Chodzenie po ostępach górskich, where noone has gone before, final frontier.

 

Rowerek po duktach leśnych, pełnych choinek.

 

Przebywanie ze swoim psem. Nie kotem. Nie ufam kotom.

 

A najlepsza jest medytacja. Nie wymyślono chyba nic lepszego.

 

Have you ever tried disco polo? Ona czuje we mnie piniądz. Total bliss.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Taboo napisał:

Siłownia a następnie sauna, często są sauny na siłowniach, fajnie to robi.

Serio? Widziałem, że niektórzy tak robią, ale z tego co się dowiedziałem to niezbyt bezpieczne iść do sauny od razu po treningu. Chodzi o to, ze żyły są napęczniałe, krew pulsuje a tu sauna jeszcze bardziej to potęguje. No i organizm jest się wycieńczony po treningu. 

 

 

Co do sposobu na relaks bardzo dobry jest ASMR. Oczywiście nie na każdego to działa - ponoć głównie na introwertyków to oddziałowywuje. Ale jeśli działa to pojawia się przyjemne mrowienie w głowie. Mogą to być różne bodźce dźwiękowe lub wizualne. Trzeba się zrelaksować i wsłuchać w dźwięki, ewentualnie patrząc na obraz. Podam przykład poniżej. Dziewczyna bardzo słodziutka przygarnąłbym i chętnie wziął na kolanka taką kruszyne. Ma bardzo miły głosik, do tego specjalnie dałem w języku obcym. Zauważyłem, że to działa na mnie najlepiej. Jakiś przyjemny głos + mało zrozumiały język. Japoński czy koreański swietnie sie do tego nadają bo generalnie ładnie brzmią słowa, chiński raczej mniej. No i nie skupiasz się na sensie słów tylko na brzmieniu. Co nieco moim zdaniem odciąża mózg i jest na plus. Można też wyszukać kogoś w dowolnym jezyku według własnych preferencji lub poszukać filmików gdzie nic nie mówią. Przyjemny głos samicy meżczyźnie dodatkowo będzie się kojarzył pozytywnie.

 

Koniecznie wziąść na słuchawki bez tego raczej nie zadziała!!! 

Jeśli chodzi o głośność to im ciszej tym lepiej ale tak, żeby dobrze słyszeć.

W trakcie słuchania najlepiej się położyć, próbować zrelaksować i skupić tylko na tym.

 

 

Czyż nie jest cudowna? Taka delikatna i łagodna. Samo to relaksuje i uspokaja. 

Jest dużo twórców (raczej polecam panie), którzy robią dobry ASMR na yt. 

Ludzie też to bardzo chętnie oglądają/ słuchają.

U jednej widziałem z 8 mln wyświetleń na filmiku.

 

 

 

Bardziej zachodnio

 

 

 

 

 

 

Emce dokładnie wyjaśnia czym jest ASMR. Ma bardzo fajny głos ale niestety nie robi tego typu filmików.

 

 

Teraz się przyznajcie, która najbardziej wam się podoba? :P

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@mac

 

Nie wiem ile masz lat.

Gdy byłem młodszy bardzo pomagał wysiłek a potem odpoczynek.

40km na rowerze, biegi.

Pompa a potem odpoczynek.

 

Teraz zauważyłem co innego.

Dobiegam czterdziestki.

Aby się zrelaksować idę do lasu.

Na baaaaardzo długi spacer.

Spodnie w multicamie, kurtka w multicamie tropik.

Jak na kilka godzin - mały plecak czy nerka.

A w środku coś do picia i coś do przegryzienia.

I idę.

Po znanych ścieżkach a czasami eksploruję nieznane.

Przeleci kruk.

Czasem zakołuje jastrząb.

Sarna się spłoszy, mignie rudą kitą lis.

Kilka razy łosia spotkałem.

Wielkie, majestatyczne zwierzę!

 

Umysł wypoczywa.

Dostraja się do rytmu lasu.

Wchodzę z gonitwą myśli.

Po 2-3 godzinach wychodzę wyciszony.

Mi osobiście bardzo pomaga.

Polecam.

 

 

196749_las-brzozowy-droga-staw-aka.jpg

Edited by Margrabia.von.Ansbach
  • Like 6
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

U mnie się sprawdza:

sauna - szczególnie sucha, kładziesz się na ręcznikach i leżysz, w tle zazwyczaj relaksująca muzyka, fajnie jak nie ma dużego ruchu;

spacer z pieskiem po lesie - mam niedaleko, więc piesek już zna większość dróżek; sama radość na jego pysku potrafi człowieka odprężyć;

ogólne obcowanie z przyrodą - mi to się micha cieszy jak w czasie jazdy (samochodem, rowerem) spotkam w okolicy ciekawe ptactwo, sarnę, łosia, dzika czy nawet jakiegoś szaraka; wożę ze sobą lornetkę, żeby w razie potrzeby obejrzeć zwierzątko z bliska;

obcowanie z książkami - czytanie (musi być cisza, nikt mi nie może przeszkadzać), łażenie między regałami po bibliotekach, księgarniach - niekoniecznie żeby kupić, ale żeby być na bieżąco z nowościami wydawniczymi;

taniec przy ulubionej muzyce - nie śmiejcie się tylko; włączam w łazience i sobie tańczę w miejscu; nikt nie widzi, więc sobie nie pomyślą, że się czegoś nawąchałem, wystarczy kilka minut i już człowiek jakiś taki bardziej zrelaksowany;

strzelanie ( ogólnie hobby) - wiatrówka, CP, WBP, łuk; z wiatrówki mam fajną, bezpieczną miejscówkę w lesie, strzelam do blach (ten uśmiech jak usłyszysz brzdęk); czarny proch, współczesna broń - tu wiadomo tylko na strzelnicy, można poznać fajnych ludzi, pogadać, pooglądać czyjeś zabawki, kolega da strzelić, Ty koledze; szczególną frajdę sprawiło mi strzelanie dynamiczne (bez osiągnięć, liczy się fun i szybkość); potem już w domu czyszczenie broni CP :D

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Ksanti napisał:

z tego co się dowiedziałem to niezbyt bezpieczne iść do sauny od razu po treningu.

Nie zgłębiałem tematu więc nie wiem, mi nic nie robiło :)

Link to post
Share on other sites

Medytacja. Najszybsza, najtańsza, obstawiam, że najskuteczniejsza metoda aby wyrwać się z tej rutyny codzienności, oczyścić myśli, zrelaksować się, poszerzyć perspektywę oceny i postrzegania.

 

Książka o tematyce jaka Nas ciekawi -odwrócenie skupienia i myśli od codzienności i skupienie się na czytaniu też odpręża.

 

Wspomniane już treningi fizyczne.

 

Hobby. Ja lubię umyć, wysprzątać, wywoskować samochód albo prace artystyczno - użytkowe jak "regeneracja" jakiegoś starego mebla itp.

Edited by SennaRot
Link to post
Share on other sites

Dzięki Panowie. Sporo pomysłów ma to coś. 

 

Tak naprawdę borykam się z problemem utraty umiejętności relaksu. Tak bym to nazwał. 

 

Ćwiczę 3 - 4 razy w tygodniu na siłowni, ale to już mnie nie relaksuje, jak kiedyś. Po prostu kolejna robota do wykonania. 

 

Do lasu, nad wodę na pewno pójdę, bo mam możliwość. Spodobał mi się pomysł strugania mebli :D Nagrania z tą śmieszną gadką przesłucham dzisiaj. Dzięki, naprawdę. Trochę mi się otworzyła bania :) 

Link to post
Share on other sites

Chyba na każdego działa co innego. Mnie koją:

- ostrzenie noży na kamieniu

- gotowanie a produkcja makaronu szczególnie

- strzelanie (nawet domowe z wiatrówki)

- książka w wygodnym fotelu

- patrzenie w ogień w kominku (normalnie hipnoza) i grzanie się przy nim

- pomajsterkowanie (ale nie gdy trzeba coś zrobić/naprawić)

Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By deleteduser86
      Temat zamieszczam w rezerwacie, aby Panie też mogły się wypowiedzieć. Zatem piszcie o każdej porze dnia i nocy?, to wszystko czym tylko chcecie się z naszą społecznością podzielić, A zatem  co aktualnie robicie? 
       
      Ja zaczynam. Miałem dziś rano naprawdę ostry trening. Aktualnie leżę na tarasie, piję piwko, wiem, że nic już dzisiaj nie musze robić, w związku z czym czuję absolutny błogostan  
    • By Xin
      Aloha !
       
      Przeglądając tematy na forum, stosunkowo często ktoś pisze, iż ma problem z zasypianiem. Szczególnie często problem ten spotykam w temacie "Ruch NoFap". Sam przez dłuższy okres praktykowałem NoFap, aktualnie NoNut (orgazm bez wytrysku) i występuje dokładnie ten sam problem, jak na NoFap - typowo spory (lub ogromny) nadmiar energii pod koniec dnia. 
      Wiem jednak, że również wiele osób niezwiązanych z NoFap czy NoNut boryka się z tym samym problemem. Wielu z nas wiecznie analizuje różne sytuacje, zarówno minionego dnia, jak i te, które się jeszcze nie zdarzyły. Te sprzed dwóch tygodni i te, które będą się rozgrywać za dwa tygodnie. Są różne kalibry. Mnie też można gdzieś na tej skali umieścić. W pewnym okresie mojego życia było to tak uciążliwe i już wręcz groźne dla mojego zdrowia, iż poświęciłem wiele czasu na wypróbowanie różnych metod/środków. Wypróbowałem wiele różnych sposobów i ten, który pragnę opisać, okazał się najskuteczniejszy. Powiedziałbym, że piekielnie skuteczny. Wiele z tych rzeczy Marek mówił w audycjach, niejeden też pewnie pisał - widzę jednak, że wiele osób potrzebuje takiej techniki (jak wcześniej ja sam). Może warto zrobić jakiś temat zbiorczy z wszystkimi informacjami dot. snu i gdzieś go przypiąć, jako iż sen to bardzo podstawowa sprawa, a czas snu wpływa na jakość całej reszty dnia. Jest to także coś, co w mniejszym lub większym stopniu dotyczy nas wszystkich. Warto zauważyć, że w tym poście nie poruszam nawet tematu cyklu snu, optymalnego czasu snu (półtorej godziny i wielokrotność, czyli np. 4,5h - 6h - 7,5h). Jeden z braci wrzucał gdzieś ostatnio świetny "kalkulator" - rozpiskę o której godzinie należy iść spać, jeśli chcemy wstać o konkretnej godzinie, śpiąc przez wielokrotność półtorej godziny i biorąc pod uwagę czas potrzebny na zaśnięcie. Gdyby takowy temat powstał, to warto byłoby to tam też przypiąć. 
      Z grubsza chodzi o to, że aby zasnąć musimy rozluźnić ciało i oczyścić umysł (do tego oddech, ale to za chwilę). U jednych problemem jest nadmiar energii, u innych zaś nadmiar myśli i wieczne analizowanie (typowo ludzie wysoko wrażliwi). U jeszcze innych zaś występuje combo. 
      Dla tych, którzy nie medytowali, najtrudniejsze może okazać się oczyszczenie umysłu. Po wyciszeniu myśli mija krótka chwila, po czym następne tematy przypuszczają kolejny atak i sami się łapiemy na tym, że znowu coś analizujemy.
      Aby stosować tę technikę nie jest wymagana umiejętność wyciszenia myśli. Myk jest taki, że nie da się myśleć o dwóch rzeczach w tym samym momencie. Naszym zadaniem jest więc jedynie pokierować nimi i skupić je tylko na jednej rzeczy - rozluźnieniu mięśni. Stan wyciszenia przyjdzie później sam, a chwilę później będziecie już w objęciach Morfeusza :). 
       
      No dobra, starczy tego pitolenia, oto co trzeba zrobić.
      Kładziemy się na plecach (nie krzyżujemy nóg) i z rękoma wzdłuż ciała. Trzeba odpowiednio ułożyć się w barkach/ramionach, aby taka pozycja była wygodna i ręce nie generowały napięcia. Przynajmniej dla mnie na początku była niezbyt komfortowa, tradycyjnie uwielbiam pozycję embrionalną z poduszką między kolanami (taki mały tip - jeżeli ktoś lubi spać w pozycji embrionalnej, to między kolana polecam sobie podłożyć poduszkę [najlepiej twardy "jasiek"] - dużo zdrowiej i wygodniej).
      Ważne - od tego momentu nie wolno nam się poruszyć.
      Skupiamy swoje myśli na naszych mięśniach, rozluźniamy je powoli i po kolei - od twarzy do stóp.
      Zanim jednak zaczniemy rozluźniać mięśnie musimy ogarnąć oddech. Sam się często łapałem na tym, że gdy analizowałem jakiś gruby temat to w pewnych momentach źle wstrzymywałem oddech/źle oddychałem. Zasada jest taka, że oddychamy tylko i wyłącznie nosem. Robimy głębokie, szybkie wdechy i powolne wydechy. Wydech zawsze powinien trwać dłużej niż wdech. Bierzemy kilka głębokich wdechów. Myśli kierujemy na proces oddychania. Można powtarzać sobie w myślach "z każdym wydechem moje ciało się rozluźnia". Dla wizualizujących - można sobie coś wyobrazić, np. fontannę, która za każdym razem, gdy bierzemy wdech, strzela z naszych stóp do góry przez całe ciało przez głowę i wypłukuje z nas napięcie.
      Po kilku głębokich wdechach bierzemy solidny haust powietrza, "dociągamy" je wysoko i wstrzymujemy. Tak, jakbyśmy właśnie mieli z kimś zakład "kto dłużej wstrzyma powietrze" - solidny grzdyl powietrza i koniecznie przez nos. Wstrzymujemy 10 sekund. Bardzo powoli wypuszczamy. 
      Ważne - powietrza nie "wypychamy" z nosa, tylko niejako otwieramy przegrody i pozwalamy mu swobodnie, powoli ulecieć. Tak jakby balon się wypompowywał. Na początku może być uciążliwe i pojawić się chęć szybszego wydechu, którą należy powstrzymać. Powietrza nie należy wstrzymywać "nisko" (mam nadzieję, że jest to zrozumiałe).
      Bierzemy kilka kolejnych głębokich wdechów i znowu wstrzymujemy powietrze na 10 sekund, po czym powolutku pozwalamy mu ulecieć. I znowu. I tak kilka razy, a potem wstrzymujemy je na tak długo jak potrafimy (nie, że życiówka, tylko w tej chwili, aby nie tracić komfortu [i przytomności hah]).
      W tym momencie powinniśmy się poczuć już bardzo komfortowo, przechodzimy do rozluźniania.
      Jak pisałem wyżej - rozluźniamy całe ciało, od twarzy po stopy.
      Czyli najpierw rozluźniamy zmarszczone czoło, później brwi i oczy (wokół gałek ocznych jest naprawdę masa mięśni). Nos, usta, szczęka - wszystko rozluźniamy. Twarz w tym momencie powinna jakby opaść, usta rozdziawić się i ogólnie przyjąć głupi wyraz (miałem koleżankę w ogólniaku, z której inna się śmiała, że ta jak się zasłuchuje/zamyśli, to jej twarz przybiera głupkowaty wyraz - a ona po prostu [świadomie lub nie] rozluźniała swoje mięśnie, co jest bardzo zdrowe). 
      Cały czas pamiętamy o prawidłowym oddychaniu. 
      Przechodzimy na kark, barki, ramiona - wszystko po koei rozluźniamy myśląc o tym i wyobrażając sobie jak nasze wszystkie mięśnie się rozluźniają. Przez klatkę piersiową na brzuch, uda, łydki i tak aż do małych palców u stóp.
      Ciekawostka - podczas takiego rozluźniania udaje mi się poczuć krew płynącą w żyłach. Gdy pierwszy raz się pojawiło, nie wiedziałem co to za uczucie - myślałem, że odpowiedzialne za to są włoski na nogach (gdyż tam pierwszy raz to poczułem - przy stopach w górę). Pomyślałem tak, gdyż mogę opisać to uczucie jako łaskotanie. Łaskoczący puls - połączenie bicia serca z uczuciem łaskotania, występujące wzdłuż dużych żył. Po chwili uczucie stało się na swój sposób irytujące, gdyż mam straszne łaskotki. Po niedługim czasie treningu, tak jak starałem się wyczuć wszystkie mięśnie w swoim ciele, nauczyłem się wyczuwać poszczególne żyły w swoim ciele.
      Na początku tylko te największe, aktualnie także wszystkie widoczne - jeśli jestem świadomy, że dana żyła przebiega w tym miejscu, to skupiając na niej uwagę potrafię wyczuć przepływ krwi w tej żyle. Nie jest to związane z patrzeniem na nią - wystarczy, że potrafię sobie ją wyobrazić. Zobaczymy jak będzie dalej.
       
      Gdy już rozluźnimy całe ciało, to poczujemy się dosłownie tak, jak tuż przed zaśnięciem (lub tuż po obudzeniu) i w ciągu kilku chwil zaśniemy. Stan cudownego letargu zaczyna się pojawiać i przestajemy już myśleć nawet o rozluźnianiu. Zaczynają się zalążki porypanych sennych imaginacji. Ważne, aby cały czas dobrze oddychać i gdy pojawi się stan oczyszczenia umysłu nie zacząć o czymś myśleć. Jak już, to o rozluźnianych mięśniach.
      Ważne, aby nie poddać się pokusie przeciągnięcia się, co jest bardzo przyjemne i która pojawia się już po chwili. Tak samo z jakimkolwiek najmniejszym poruszeniem się. Skupiając uwagę na pracy naszych mięśni możemy zaobserwować, że gdy naciera jakaś śmieszna myśl i odruchowo się uśmiechniemy, to uświadamiamy sobie jak wiele mięśni na naszej twarzy zostaje aktywowanych i ile czasu zajmuje nam ponowne przywrócenie twarzy do porządku, stanu całkowitego rozluźnienia.
      Jeżeli ktoś ma większy problem z pozbyciem się natarczywych myśli na początku i nie może się skupić na oddechu, to polecam sobie jakoś wyobrazić uwolnienie od tych myśli. U mnie bardzo dobrze działa taka wizualizacja: wyobrażam sobie swoje ciało, jak leżę otoczony całkowitą, bardzo gęstą mgłą (i się rozluźniam, mgła kojarzy się strasznie, ale ma to być wizualizacja jak najbardziej pozytywna). Każda myśl, która naciera, pojawia się jako wychodząca z mgły. Jak tylko się pojawi, to wyobrażam sobie, że coś z góry ją wsysa i ulatuje w powietrze. Skupiam się znowu na swoim ciele otoczonym mgłą. 
      Druga wizualizacja, która zaskakująco dobrze u mnie działa: za każdym razem, gdy pojawi się jakaś natrętna myśl, wyobrażam sobie, że całą ją "przelewam" na kartkę papieru, którą wkładam do niszczarki. Myślę tylko i wyłącznie o procesie pracy urządzenia, przeznaczeniu urządzenia. Widzę, jak z niszczarki wychodzą tylko paski i nie pamiętam już nawet co było na kartce :). 
       
      Miłego dnia, pozdrawiam.
    • By Szuwarek
      już od dłuższego czasu chciałem napisać o tym co sam staram się wprowadzać do swojego życia, ale niestety często zapominam.
      oddech
      w tym tkwi duża siła i być może magia
      zrozumiałem to, kiedy rzucałem palenie - ludzie uspokajają się na papierosie ponieważ wciągają głęboko powietrze, nikotyna jest tylko produktem ubocznym (niestety sie trujemy), ale to co robimy to głęboki i regularny wdech i wydech. spróbujcie sami zresztą. myślę, że dajemy w ten sposób znać naszemu ciału, że wszystko jest ok. dlatego tak dobrze czujemy się przy wysiłku fizycznym, nawet bzykanie to konkretne łapanie powietrza i jak dobrze się czujemy po gdy łapiemy oddech
      staram się to stosować (kiedy tylko sobie o tym przypomnę) na co dzień - w pracy gdy gonią mnie terminy uruchamiam głęboki wdech i wydech, oczywiście nie jak parowóz, ale spokojne miarowe głębokie długie oddychanie 
      jeżeli będziecie o tym pamiętać, sami zobaczycie w ilu sytuacjach codziennie wasz oddech się skraca i spłyca (podświadomie)
      u mnie przynajmniej to działa. prosta rzecz może komuś pomoże
      powodzenia
       
    • By Grzegorz
      Znalazłem taki filmik. Nie powiem, ciekawe doznanie, lepsze było by w słuchawkach.
       
      Nie powiem nawet mi dygnął.
       
      Ciekawe czy jak moja wybranka, codziennie by mnie tak usypiała, to zaakceptował bym ją? 
       
      Czy pogonił w pizdu, bo dupę truje i oszukuje.
       
      https://youtu.be/v3JqE8bqB1U
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.