Jump to content

Recommended Posts

Niedługo stuknie 7 lat mojego związku (w tym 4 lata małżeństwa). 

 

Ten post raczej jest skierowany do forumowiczów, którzy znają moje wcześniejsze wpisy, które z kolei były niczym więcej jak gorzkimi żalami, momentami chuj wie o co. 

 

Ponad miesiąc temu zaczęłam się godzić z tym, że rola kochanki nigdy nie była i nie będzie nadal mi dana. 

Momentami białe małżeństwo.

Uwagę, czas i aktywność zaczęłam fokusować na rodzinie, krewnych. 

Taka ciocia Głosia dla wszystkich. 

 

A tu...

 

Mąż ponad dwa? miesiące temu wszedł na dietę lowcarb. 

Schudł ok.15 kg.

Powód odchudzania, który podaje:

lustra w jednej sieciówce, w przymierzalni, dobiły go jego odbiciem. 

Zawsze miał brzuch, więc dla mnie kwestia jego wyglądu nie była problematyczna. Podobają mi się panowie, co mają przeciętną sylwetkę, z brzuszkiem i tyle.

 

Największą moją bolączką w Naszym małżeństwie była jego ograniczona aktywność w życiu codziennym.

Miał w poczuciu obowiązku chodzenie do pracy. Tyle.

Kwestia napraw, samochodu, działki budowlanej, zakupów, spraw urzędowych, rachunków, gotowania, sprzątania leżała po mojej stronie.

Wpisy opisujące Naszą codzienność i podział obowiązków pamiętacie.

 

Odkąd jest na diecie zmienił się! 

 

Ma więcej energii, wiele moich próśb spełnia np. "zasilacz od laptopa nie ładuje, sprawdź, proszę, co z nim."

Przyjeżdżam z pracy, a on zamówił nowy, gdzie kiedyś byłoby tak: 

"zapomniałem sprawdzić, kup se nowy albo se pożycz od braci.".

 

Panowie pomyślą, że to babskie wymyślanie; że człowiek jest dorosły i powinien sam se ogarniać takie pierdoły, ale powtarzalność takich pierdół w życiu codziennym przez ileś lat dobije największą Zosię - Samosię.

Chodzi o to, że kiedy masz sprawy piorytetowe do wykonania, to jest ktoś obok, kto powie "zajmij się pilniejszymi sprawami, ja tę pierdołę ogarnę!". 

 

Co jeszcze. 

Układa sobie tak dzień, by wieczorem usiąść do komputera, czy książki. 

Wcześniej - po pracy cały dzień na komputerze (częściej czas marnotrawiony na pierdoły).

Przyjdzie papier z urzędu, coś trzeba kupić, gdzieś zadzwonić - po prostu robi to, nie czeka na to, by mi przekazać sprawy.

Zmarł jego ojciec. W tym momencie ogarnął wiele spraw pogrzebowych i urzędowych. Bardzo odciążył jedną ogarniętą siostrę w jego rodzinie. 

Wiecie, że jego rodzina jest (łagodnie mówiąc) dysfukcyjna, więc wiele, wiele problemów ciągnęło się za nim na początku jego dorosłego życia, naszego małżeństwa.

Pomimo tego, że nie podzielił losu swojej rodziny (nałogi, zadłużenia, choroby).

 

Najważniejsze - w pracy otrzymał awans. Dostał propozycję krótkiego wyjazdu do Azji na szkolenie (firma potrzebuje jeszcze zweryfikować potencjalny, duży zakup maszyn). Wiedza techniczna mojego męża chyba w końcu została doceniona.

 

Życie na wsi. 

Szczerze, myślałam, że przeprowadzka na wieś będzie gwoździem do trumny.

Mój ojciec jest specyficznym człowiekiem do wspólnego życia. 

W moim domu rodzinnym i u wielkiej rodziny mojej matki jest wręcz kult roboty, więc i w moim domu jest robota od rana do późnego wieczora. 

Myślałam, że mój mąż, przy swoim ówczesnym usposobieniu, nie wytrzyma mieszkania tam.

Przerzuć się na tryby od 6:00-23:00, gdzie jest dużo rzeczy do zrobienia, niekoniecznie w biurowych warunkach. 😎

Na ten moment polubił pracę przy niektórych gadzinach (tak pieszczotliwie nazywamy nasze hodowle). 

Z moim ojcem polubili się.

Każdy weekend zięciu z teściem na tarasiku, przy piwku. 

Rano, jak się widzą, jest uścisk dłoni.

Miło się na to patrzy. 

 

Seks.

Największa moja bolączka. Było mało, bo mając dzwadziescia kilka lat i cieszyć się sobą raz na miesiąc/dwa miesiące...

Pamiętacie moje wpisy na ten temat.

Mąż miał niesamowicie niskie libido. 

Nie wdając się w szczegóły - teraz wiem, że mój limit to 10 dni pod rząd. 😎😂

Myślę, że dieta bardzo zmieniła jego gospodarkę hormonalną.

Naprawdę, oby w tej dziedzinie, przede wszystkim, nie wracał do poprzedniego stanu.

 

Jesteśmy na etapie, gdzie musimy zadecydować na czym się skupiamy:

idziemy do miasta, czy przejmujemy rodzinne, małe gospodarstwo.

Wiele teraz zależy, gdzie mąż zawodowo dotrze. 

 

Oby ten stan się utrzymał. 

Jest fajnie! 💪

Edited by meghan
  • Like 37
  • Thanks 2
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

Oby ten stan się utrzymał. 

Jest fajnie! 💪

 

Jest moc!💪😎

 

Miło czytać takie posty.😛

 

 

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

że rola kochanki nigdy nie była i nie będzie nadal mi

Po chwili

 

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

że mój limit to 10 dni pod rząd. 😎😂

Czyli potwierdza się, że Wam jest zawsze za mało.🤣🤣🤣🤣🤣

 

 

 

 

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

e, w przymierzalni, dobiły go jego odbiciem. 

Mój kuzyn miał podobnie - nie poznał się i było mu wstyd oglądając zdjęcia z wesela siostry. W krótkim czasie ok.-30 kg przy ok 1,75 wzrostu.

 

 

 

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

miesiące temu wszedł na dietę lowcarb. 

Schudł ok.15 kg.

 

1 godzinę temu, meghan napisał(a):

Zawsze miał brzuch, więc dla mnie kwestia jego wyglądu nie była problematyczna

 

U mnie po trafieniu na forum oprócz Red pill rage "odpaliła się" także motywacja do zmiany wyglądu.

Ok 24 kg w krótkim czasie. Również miałem bojler typowy dla kolegów po obecnym fachu po 40tce.

Zmian w sposobie funkcjonowania aż takich nie zauważyłem. Być może dlatego że dieta była połączona z dużą ilością alko.🤔

 

 

  • Like 6
Link to comment
Share on other sites

Żartem: wygląda że Twój mąż poznał jakaś młodą siksę.

A na serio: cieszę się Twoim szczęściem! 

2 godziny temu, meghan napisał(a):

Oby ten stan się utrzymał

Jakoś inaczej bym to napisał, nie wiem czemu mi nie pasuje. Coś w stylu cieszę się z obecnej sytuacji, jestem przekonana że to dobry wstęp do permanentnej zmiany na lepsze. Wiem, czepiam się.

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

2 hours ago, meghan said:

to babskie wymyślanie;

 

To nie było babskie wymyślanie, to był bardzo potrzebny mechanizm mający na celu bronić nas przez zepsuciem. 

 

Bardzo się cieszę że się udaje :3

 

Ja bym został na wsi

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Super @meghan. Niech wam się wiedzie ;)

Ja jestem 2.5 tygodnia z dziećmi u moich rodziców. Mąż został w domu pozałatwiać sprawy. Dzisiaj przyjeżdża, też się odgraża, że mam się umyć ;)

Najważniejsze, że jest ogień i radość. 

Jak się czyta, to aż by się chciało tam z wami pogrillować. Taki swojski, serdeczny klimat. 

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

42 minuty temu, Spokojnie napisał(a):

Jakoś inaczej bym to napisał, nie wiem czemu mi nie pasuje. Coś w stylu cieszę się z obecnej sytuacji, jestem przekonana że to dobry wstęp do

Słuszna uwaga! Niczym u wprawionego psychologa! 😎

 

Częścią mnie jest sceptycyzm, z którym już nie walczę. 

Po coś mi on służy. 

 

Niech to będzie dobrego początek! 😎♥️🔥🍾💲👩‍❤️‍👨🏡

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Spokojnie napisał(a):

Żartem: wygląda że Twój mąż poznał jakaś młodą siksę

Moi koledzy zazwyczaj mają zryw w dbaniu o siebie, a wkrótce rozwód. Oczywiście to dowód anegdotyczny, ale faceci nie są aż tak różni od babonów pod tym wzgledem

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

Cały ten przykład pokazuje jednak coś ciekawego - zrzędzenie kobiece nic nie da. Facet może funkcjonować na wolniejszy sposób niekoniecznie przez świadome przewiny. Meg skora była do wyrozumiałości i jej cierpliwość została wynagrodzona.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, meghan napisał(a):

miesiące temu wszedł na dietę lowcarb. 

Schudł ok.15 kg.

15 kg w miesiąc?? Samą dietą, bez ćwiczeń? Nieźle.

 

A tak to dobrze takie posty czytać, ile można o tych złych kobietach ;)

Link to comment
Share on other sites

No dobra, polubiłem, bo rzeczywiście miło się to czytało, ale nie był bym sobą bez złośliwości 😉 Sprafrazuję kobiecego ulubionego klasyka:

 

"Potrafiłaś go znosić kiedy był najgorszy, zatem cholernie zasłużyłaś na niego gdy stał się najlepszy"!

 

~ oczami czada

Edited by Redbad
  • Like 2
  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Taboo napisał(a):

15 kg w miesiąc?? Samą dietą, bez ćwiczeń? Nieźle.

 

A tak to dobrze takie posty czytać, ile można o tych złych kobietach ;)

Nie da się zejść tyle z masy tłuszczowej w miesiąc, musiałby mieć 3500 kcal deficytu dzienni, nic nie jeść o jeszcze coś robić..... Pewnie trochę się odwodnił plus jak wszedł w keto to że 2,5 kg wody i pół kg glikogenu uwolnił, ale to dalej jakoś za dużo.... Ale trwałego spadku to może 7-8 kg w tym jest, ale wynik i tak rewelacja 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

17 godzin temu, Spokojnie napisał(a):

Żartem: wygląda że Twój mąż poznał jakaś młodą siksę.

Obawiam się, że dokładnie tak jest. Ludzie się ogólnie nie zmieniają, mogą mieć co najwyżej odpały, a głównym ich powodem jest niemal zawsze nowo poznana dupa lub odejście obecnej.

Edited by Jebak Leśny
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

On 7/28/2023 at 12:25 PM, meghan said:

Odkąd jest na diecie zmienił się! 

 

Możesz podać namiar na tą dietę? Chętnie bym skorzystał bo potrzebuję jakiejś rozpiski.

On 7/28/2023 at 7:20 PM, Mmario said:

Nie da się zejść tyle z masy tłuszczowej w miesiąc, musiałby mieć 3500 kcal deficytu dzienni, nic nie jeść o jeszcze coś robić..... Pewnie trochę się odwodnił plus jak wszedł w keto to że 2,5 kg wody i pół kg glikogenu uwolnił, ale to dalej jakoś za dużo.... Ale trwałego spadku to może 7-8 kg w tym jest, ale wynik i tak rewelacja 

 

2 lata temu jak pracowałem w DHL robiąc na 2 zmiany (2 jednocześnie) to schudłem 8 kg w miesiąc. Uważam że jak ktoś schudnie więcej to się po prostu posypie. Do 10 kg to absolutny maks moim zdaniem. To jest nierealne. Jak by schudł 15 kg to by się chłop posypał. Zdrowotnie, stawy zaraz jakieś przeziębienia, choróbska. Takie coś byłoby ekstremalnie niezdrowe, ryzykowne dla zdrowia i graniczyłoby z jakimś oświecimiem.

Link to comment
Share on other sites

@Trevor

@Mmario

@Taboo

Mąż wziął się za lowcarb dokładnie od 06.05.23 (dzisiaj zapytałam). 

Startował z : 96/95 kg. Dzisiaj : 81/80 kg. 

Jego taktyka odchudzania 

Okienko żywieniowe od 10:00 do 18:00. 

Zero słodyczy, chipsów, przekąsek.

Przez pierwszy miesiąc zero kawy i piwa. 

Jadł podobne dania do moich: na jajkach, mięsie, warzywach (unikamy, na ile to możliwe, kupnego drobiu).

Od tygodnia? sobie pozwolił na dania makaronowe i zwykły pszenny chleb. Zobaczymy, czy dojdzie do przybierania masy.

Od maja jeździ do pracy rowerem, w jedną stronę ma ok.5 km. 

 

Ja rok temu zaczęłam keto, dokładniej od momentu, gdy pękł mi ząb, przygoda z ciężkim jego usunięciem...

Przez 8 dni nie byłam w stanie jeść, wodę przyjmowałam jedynie podając sobie ją łyżeczką, słomką nie potrafiłam się zaciągnąć. Wtedy schudłam 6-7? kg, które tak naprawdę nie dawały wizualnego efektu, raczej miałam wrażenie, że nie mam opuchlizny na twarzy, brzuchu.

 

W sumie w krótkim czasie (ok.3 miesięcy) zgubiłam 23? kg (nie pamiętam mojej wagi startowej). 

Keto trzymałam wtedy rygorystycznie! 

Pierwsze wrażenie, które wzbudzaliśmy na początku swoich diet:

"Nie jesteś już taki/a popuchnięty/a!".

 

Ludzie na keto potrafią szybko chudnąć.

Dla mnie utrata np.15 kg w miesiąc jest też czymś pojebanym. Poznałam dwa przypadki, w których do ogromnej utraty wagi w krótkim czasie doszło w wyniku wycieńczenia.

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

@I1ariuszcierpliwość z mojej strony? Nie.

Wiecie jak nieporadnie prowadziłam dotychczas moje małżeństwo. 

Takie nieefektywne kombo:

zakompleksiona, pogubiona w dużym świecie baba ze wsi, która wiedzy technicznej nie ma, a bierze się za męską robotę, a potem narzeka, że robi wszystko sama. 

Po prostu w moim małżeństwie uratowało mnie to : wzorzec lojalności. Momentami nieautentycznej. Przecież przychodziły myśli o rozwodzie i skoku w bok.

Niby klasyka gatunku.

 

Mój "napęd" zdrowo funkcjonuje, gdy jestem potrzebna otoczeniu. Odżyłam tutaj, na wsi, bo miałam warunki do tego, by mój mózg czuł się potrzebny. 

Nie będę Lejlą, której płacą za samo jej istnienie. 😂

 

Od kilku lat miałam żal, że nie mogę stać się atrakcyjną, wyfiołkowaną panią, bo myślałam, że tylko taki typ kobiety coś znaczy.

A co złego jest w tym, że jestem innym typem kobiety? 😎

Myślę, że taka "ciocia" wielu, wielu ludziom jest potrzebna. 

Chyba moja bratowa gdzieś utwierdziła mnie w tym, że figura "rodzinnej baby" jest w rodzinie potrzebna. 

 

Tym bardziej, pracując z ludźmi, zaczynam widzieć, że w wielu, wielu przypadkach, w wszelakich relacjach jest moment, w którym to, sama wizualność to cholernie za mało.

Przepraszam, ale większość ludzkiej populacji to przeciętni ludzie, którzy po prostu za samą dupą nie mogą latać. 

 

Ej, co nie oznacza, że należy być helgą z wąsem. 😎😂

 

Moimi mocnymi, babskimi stronami jest: 

jakaś tam wiedza kulinarna, rodzinne usposobienie, umiejętność uporządkowania przestrzeni (sprzątanie, organizowanie, wydatkowanie). 

 

Słabymi:

nie mam drygu do pędzla i szczotki (make'up, fryzjerstwo); nie mam takiej przekonowującej kobiecej łagodności; nie umiem we flirty (brak umiejętności kokietowania). 

Tu po prostu wyuczam się jak robot wszelakich czynności. 

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.