Jump to content

Wasze białorycerskie osiągnięcia


Recommended Posts

  • Replies 64
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Wszystkie akcje o których piszecie się drobne i niepoważne. Najwyżej poskutkują tym, że nie zaruchacie (albo zaruchacie - zależy od sytuacji, kobiety).     Białorycerstwo patologiczne (czyli

Zawiozłem moją ówczesną dziewczynę na imprezę, na której poznała faceta, z którym nawiązała kontakt.  Nawet nie ukrywała przede mną, że dużo ze sobą piszą, a także wychodzą wspólnie na kawę. No a

Pierwszy poważniejszy związek, zaczął się w liceum, dostaliśmy się na studia do innych miast. Przez rok jeździłem do niej co dwa tygodnie (600 km) pociągiem. Po roku przeniosłem się dla niej, cofając

  • 6 months later...

Dziewczyna przyznała mi się, że sypia z innym ( siedzieliśmy wtedy w parku ). Zaczeła płakać, mówić, że nie chce mnie stracić ogólnie manipulowała strasznie, a ja naiwny zamiast kazać jej wypierdalać z mojego życia, wziąłem ją jeszcze na chate. Cholernie tego żałuje, bo zachowałem się jak frajer!

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Ja kilka lat temu, jako 16 letni biały rycerz z lśniącą zbroją napisałem taki oto wiersz, uwaga DO PRZYJACIÓŁKI w której się podkochiwałem, ale jak łajza nie potrafiłem nawet poprowadzić tej relacji, tylko niczym beciak miałem cichą nadzieje na coś więcej:

 

„Kiedy wstaje wcześnie rano przychodzi myśl do mojej głowy, 
to twój uśmiech który poprawia mi humor na długie doby. 
Kiedy mamy się żegnać to bardzo źle się czuje
jestem zły, mam nerwy i o wszystko się buntuje. 
Twoje oczy niczym ocean są ogromne i duże
zapomniałem dodać, że są piękne jak fiołki i róże
zrobię dla Ciebie wszystko tylko poproś mnie o to. 
Dam kwiaty, diamenty, auto czy choćby nawet złoto. 
A gdy kto cię skrzywdzi to tego kogoś ruszę
będzie błagał o litość, bo go do tego zmuszę. 
Razem możemy iść gdzie tylko będziesz chciała
zawsze będę przy tobie gdy się czegoś będziesz bała. 
Czuje się nieśmiertelny bo jesteś przy mnie blisko
zło, problemy, nerwy odeszło nagle wszystko. 
i nawet kiedy nadejdzie ten dzień w którym umrę, 
będę miał naklejone twoje zdjęcia w mojej trumnie”

 

Jak go napisałem byłem z niego dumny, dzisiaj chce mi się rzygać jak to czytam.

Ah ta młodość....

  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Jakoś nie białorycerzyłem w swoim krótkim życiu raz popełniłem duży błąd bo przyznałem się do kompleksu i szukałem potwierdzenia u dziewczyn które śmiejąc się poklepywały mnie po plecach ale nigdy się przed nikim nie poniżyłem zawsze odpierałem ataki mimo że kiedyś nieudolnie to się starałem. Ogólnie mówiłem za dużo i niepotrzebnie ale człowiek uczy się na błędach raz się jeszcze pocałowałem z laską na imprezie która się lizała ze wszystkimi to był sylwester i szybko potem skoczyłem umyć ząbki.

Za to w relacjach damsko męskich byłem arcyhujowy i tutaj na pocieszenie strudzonym przez kobiety braciom 

Opowiem zajebistą wtopę z której śmieje do dziś ogólnie siedzieliśmy w gronie znajomych i zagadywałem do laski i czuć było miętę pakujemy się do samochodu razem z nią i innymi znajomymi stajemy na stacji ja mówię że nie chcę mi się iść i ona też zostajemy sami coś tam gadam a ona przypuściła szturm na moje kroczę pamiętam jak przez mgłę ale dostałem jakiegoś zwarcia w mózgu i powiedziałem elo i ewakuowałem się z auta nie wiem co mi odjebało do dzisiaj.

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
On 8/19/2020 at 8:01 PM, Trevor said:

Żal by mi było tego tysiaka :)

Za tysiaka skok + nauka że kobiety nie znają znaczenia słowa honor. Niezły interes w zasadzie.

3 hours ago, WsiunzSuchej said:

pamiętam jak przez mgłę ale dostałem jakiegoś zwarcia w mózgu i powiedziałem elo i ewakuowałem się z auta nie wiem co mi odjebało do dzisiaj.

Przebijam, bo ja już w łóżku byłem, plecki masuję ale jest opór żeby zejść niżej. Zamiast cisnąć temat to sobie pomyślałem "powolutku, nie na siłę, będzie widziała jak potrafię się kontrolować i ją szanuję". Nie tajemnica że już więcej nawet plecków nie pomasowałem. :)  

16 hours ago, Wronson11 said:

Jak go napisałem byłem z niego dumny, dzisiaj chce mi się rzygać jak to czytam.

Ah ta młodość....

Świadczy że masz wyższe uczucia, każdy to przechodził. 

Kiedyś chciałem być oryginalny i lasce która mnie spuściła wypaliłem CDka z jednym kawałkiem Muse "Uno", z tekstem:

 

This means nothing to me
'Cause you are nothing to me
And it means nothing to me
That you blew this away
'Cause you could've been number one
If you only found the time
And you could've ruled the whole world
If you had the chance

 

Jak to pięknie pasowało do sytuacji.

Link to post
Share on other sites
W dniu 19.08.2020 o 20:01, Trevor napisał:

Założyłem się z najfajniejszą laską z biura (o tysiaka), że skoczę ze spadochronem. Była umowa ze świadkami xD Skoczyłem. Żal by mi było tego tysiaka :)

I co zapłaciła Ci ten tysiąc? Pewnie nie.

Link to post
Share on other sites
Just now, yrl said:

I co zapłaciła Ci ten tysiąc? Pewnie nie.

Całe życie chciałem skoczyć. Zakład był tylko o to że nie stchórzę ;) Jak stchórzę to płacę. Inaczej by sie w życiu nie założyła xD

Link to post
Share on other sites

A ja kupiłem czekoladki na pierwszą randkę lasce, która odkąd pamiętam miała mnie w dupie. Potem pisałem jej wiersze w sms-ach, że ją kocham. Napisała mi, żebym spierdalał, pomijając to, że mi tak napisała, nadal lajkowałem jej zdjęcia, składałem życzenia, ona nic. Chciałem jej nawet poczta kwiatową kwiaty wysłać :) Byłem zakochany.  I potem stwierdziłem, ze to jest do bani, poszedłem do innej.

  • Like 1
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Po pierwszej randce, zakończonej namiętnymi pocałunkami, myślałem że od teraz ze sobą chodzimy ?. Drugie spotkanie przebiegało baaardzo wolno, moje pytanie, co dla niej znaczę, znacznie zakrzywiło czasoprzestrzeń. Rozeszliśmy się, uprzednio deklarując sobie dozgonną przyjaźń. To było nasze ostatnie spotkanie.  

 

Inną laskę, zaprosiłem do domu, w pokoju powiedziałem że muszę się przebrać, więc skończę do toalety, powiedziała żebym się przebrał przy niej, uznałem że tak nie wypada i jej pokażę że ją szanuję, to na pewno to doceni. Bynajmniej. 

 

Długo jeszcze nie doszedłem do tego, co robię źle.

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
  • 7 months later...

Wątek stary, ale myślę że ta kolekcja odpałów jest ponadczasowa.

Kiedyś wierzyłem w wizerunek kobiety "anioła" chociaż kontaktu z nimi miałem raczej nie wiele, więc nie dane mi było odwalać jakiegoś epickiego szajsu.

Z moich "dokonań" to przez pół roku udzielałem korków typiarce która mi się podobała, próbowałem coś do niej świrować ale byłem nieśmiałym cipeuszem. Ona nawet sama proponowała mi hajs za korepetycje, ja twardo jak ostatni debil że od niej pieniędzy nie biorę. Raz nawet zdarzyło mi się po imprezie spać z nią w jednym łóżku, ale tak jak wyżej byłem zbyt dużym cipeuszem żeby czegoś próbować, chociaż sądząc po jej reakcji na moją propozycję opisaną w następnym zdaniu, raczej nic by z tego nie było.

Koniec końców, po długich podchodach zebrałem się na odwagę i zaproponowałem wyjście, ta mi oczywiście, że "spoko, ale jako koledzy" XD

Odpisałem tylko "szkoda" i w sumie zerwałem kontakt.

To był w taki kubeł zimnej wody po którym zmieniłem mentalność w stosunku do lasek. Żadnego odpierdalania szajsu, robienia za jakiegoś sługusa/robola, oddaję tylko tyle ile ktoś od siebie daje.

Nic spektakularnego, ale mi światopogląd odmieniło.

Edited by BydlakŚmierdziel
  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

Laska na pierwszej randce zaprosiła mnie po kinie od razu do siebie. Parę lat temu pomyślałem po co bym zostawał u niej na noc? Pewnie chce się dziewczyna wyspać po całym tygodniu a była sobota. Oczywiście około 22 było koniec spotkania. Pod koniec sama zaczęła mnie całować. Wtedy jeszcze miałem obraz w głowie dziewczyn co są niewinne i nie lubią seksu. Jak iść do łóżka na pierwszej randce. Takie tam myślenie Blue PillPill z przeszłości. 

Edited by nowy00
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

to i ja dorzuce :

- dysponowałem niewielką salką treningową. Z kilkoma zawodnikami czasem tam trenowaliśmy dodatkowo. Jedna samiczka (początkująca) spytała czy może przyjść. Przyszła. W bluzce wiązanej na biuście i mini. Stwierdziłem, że chyba kpina, bo tak nie może trenować :D. Powaga.

- zgrupowanie. Jedna cwaniara ("cywilna") zaprosiła mnie do swojego domku. I zaczęła się przy mnie przebierać ( tak zupełnie zmieniała odzienie). Jako dżentelmen, na honor .... itd. skromnie odwróciłem głowę :D. 

- duży hotel, praktykantki, też zgrupowanie. Propozycja wizyty w apartamencie ( miała dostęp do wsz. pomieszczeń ). Bo tam tv i dużo kanałów ( a bylo to .... wiele lat temu ) ....i faktycznie włączyłem tv i oglądałem :D

 

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, tmr napisał:

Jedna samiczka (początkująca) spytała czy może przyjść. Przyszła. W bluzce wiązanej na biuście i mini. Stwierdziłem, że chyba kpina, bo tak nie może trenować

No właściwie to dobrze stwierdziłeś, laska przychodzi dziwnie ubrana, rozprasza uwagę, przychodzi ćwiczyć czy machać dupą? Pojebała sobie boks ze strptizem? To jest sport, albo ćwiczysz albo się gapisz na dupeczki.

 

3 godziny temu, tmr napisał:

I zaczęła się przy mnie przebierać ( tak zupełnie zmieniała odzienie). Jako dżentelmen, na honor .... itd. skromnie odwróciłem głowę :D. 

No i to tez nie jest zły wybór, zależy od tego jakie masz wartości. I nie chodzi tu już o zaden szacunek do kobiet, tylko o szacunek do samego siebie, ja bym po prostu potraktował to neutralnie, spojrzał i zajął się czymś co przed chwilą robiłem. 
 

3 godziny temu, tmr napisał:

duży hotel, praktykantki, też zgrupowanie. Propozycja wizyty w apartamencie ( miała dostęp do wsz. pomieszczeń ). Bo tam tv i dużo kanałów ( a bylo to .... wiele lat temu ) ....i faktycznie włączyłem tv i oglądałem :D

Tu zależy czy dziewczyna ci dawała jakieś mocne sygnały, jesli tak i bardzo chciałeś ją wyruuuuuuchac, to rzeczywiście mogłeś coś działać, w innym przypadku prawdopodobnie miała nadzieje ze się zaczniesz do niej dobierać jak byliście sam na sam i żeby później mogła narzekać innym kobietom jak się do niej chamsko przystawiałeś. 
 

 


Ja się mogę pochwalić w sumie ze oprócz swoich chujowych podrywów to przez ostatnie kilka lat nie zrobiłem nic białorycerskiego. I jest to sukces którego w sumie nie zauważałem. 
 

Po prostu jak się ma świadomość że jak panna na wstępie nie robi do ciebie maślanych oczu i nie jest tobą chociaż trochę zainteresowana to nic nie zdziałasz nieważne ile razy jej powiesz jaka piękna jest i jakie wspaniałe życie będziecie razem prowadzić.
Oczywiście z czasem jak zobaczy ze w sumie to jesteś normalnym swojskim chłopem który czuje się dobrze sam ze sobą, to jej stosunek może się do ciebie zmienić wiec nie jest to stałe.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Similar Content

    • By deleteduser92
      Witajcie bracia,

      Sprawa jest prosta, na spotkaniach z psychologiem i analizą moich dotychczasowych relacji(tych długich i krótkich) zdałem sobie sprawę jakie białorycerstwo we mnie siedzi, dodatkowo byłem wychowany głównie przez matkę dla której byłem oczkiem w głowie, więc możecie się domyśleć co miałem wkładane do głowy i to że raczej żadnych alfą nie jestem...
       
      Jestem dość wrażliwą jednostką i po tym wszystkim jak zdałem sobie sprawę, że praktycznie w każdej relacji byłem zdradzony, poniżany(publicznie tez), wykorzystywany po prostu mam dość. I nie chodzi o to, że chcę to zmienić(oczywiście, że chcę!) ale się cholernie boję następnej relacji...gdy przypomnę sobie te wszystkie sceny to przechodzi mnie zimny pot...trochę ciągle chyba wierze, że kiedyś ktoś mnie pokocha tak na serio(hehe białorycerz w akcji) i tu chyba leży problem, że wciąż wierze w tą romantyczną miłość. Z drugiej strony nie mogę wyzbyć się tych wszystkich patologicznych scen które miały miejsce, jestem przerażony. Chciałbym coś zmienić, ale zupełnie nie wiem co mam robić...
       
      Mieliście tak? Jak przez to przejść i otworzyć się ponownie na kobiety?

      Pozdrawiam i dzięki!
       
       
    • By Tomko
      Siemanko!

      Okres świąteczny się zbliża także wiadomo - wigilie firmowe. No więc i ja wpadłem na taką wigilię w swojej nowej pracy. Popiliśmy trochę alkoholu, pojedliśmy i koło 23 ludzie zaczęli się rozchodzić do klubów w rynku. Koło 1 w nocy ekipa się przeniosła już do ostatniego klubu, w którym zebrało się sporo osób. Był właściciel firmy, nasza nowa fajna ekipa "suicide squad" i ekipa, której nie znam. Generalnie z 20 lasek i może 10 kolesi. Tańce, dzikie pląsy, alkohol buzuje. Ja stoję sobie w płaszczu i popijam małe piwko - obserwuję co się dzieje. Nie miałem już ochoty się rozbierać, dobijać do szatni. Chciałem po prostu dopić i iść. Więc stoję sobie przy stoliku i barierkach po czym widzę, że podchodzi do mnie laska z naszej firmy. Powiesiła na barierce swój płaszcz i położyła na nim szalik. Odchodząc szalik spadł na ziemię, ona to widziała i odchodząc rzuciła do mnie tekstem - "zajmij się moim szalikiem". I zniknęła. Przez moment popatrzyłem na ten szalik, na salę i zawahałem się. Schyliłem się i podniosłem szalik wieszając go na barierce po czym pomyślałem sobie - "Tomko, co ty kurwa robisz?!". Wziąłem ten szalik i jebnąłem go z powrotem na ziemię pod nogi ludzi, którzy tańczyli. Dalej piłem sobie piwko a laska wróciła za jakiś czas, zebrała ten szalik i nic już nie powiedziała. 

      Panowie - nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, że to norma itp., ale wydaje mi się - z obserwacji paru kobiet w mojej firmie - że od pieniążków uderza im sodówka do głowy. Mieliście takie akcje, że jednak mając świadomość jak białorycerstwo wygląda, mimo wszystko podświadomie zrobiliście coś idiotycznego? Nie mówię tutaj o byciu dżentelmenem. Mówię o usługiwaniu. 
    • By VIREK
      Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum!
      Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać.

      Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani.

      A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia.
      Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje.

      Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie.
      Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia.
       
      Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne.
      Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata  jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn.

      Przebieg związku.

      Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem.

      Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia.
      Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy.

      Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi).
      Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna.
      Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele.

      Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem

      Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi.

      Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub.

      Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu.

      Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie.
      Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu.

      Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia.

      Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę.
      Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera.

      Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść.
      Jak myślicie co zrobiłem ?

      Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry.
      Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola.

      Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca.
      Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz.
      Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie.

      Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą.
      Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem.
      Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy.

      Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami.
      Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa.
      Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit.

      I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia.
      Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia.
      Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło.
      Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem.
      Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał.

      I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN.
      Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji.
      I tu rodzą się moje pytania Bracia.
      - Co dalej? 
      - Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety?

      Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie.

      Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.
    • By PussyCat
      Dużo zachowań mężczyzn wpycha się do worka z napisem " białorycerstwo", często mam wrażenie, że wszelkie zachowanie pozytywne wobec kobiet, czy te pokazujące jej szacunek też są tak klasyfikowane.
      W tym poście chciałabym podzielić te zachowania na dwie grupy, na to co rzeczywiście moim zdaniem jest złe i na te, co nie zasługują na takie pejoratywne określenie.
       
      Negatywne zachowania :
      Pantoflarstwo - skrajna uległość wobec kobiet, nie posiadanie własnego zdania, robienie wszystkiego by mieć spokój , podporządkowanie się, rezygnacja z tego co dla mężczyzny ważne, bo kobieta tak chce, całkowite oddanie jej steru do tej relacji.  Desperacja - narzucanie się, płaszczenie przed kobietą, pisanie do niej ciągle, mimo, że ona nie odpisuje, zabieganie o względy kobiety, która ewidentnie nie jest zainteresowana. ciągle proszenie o szansę, angażowanie się w relację mimo braku zaangażowania drugiej strony etc. " Latanie za cipką" - robienie różnych dziwnych, poniżających rzeczy, byle doszło do zbliżenia, adorowanie kobiety, która nic prócz ładnego wyglądu sobą nie reprezentuje, słuchanie penisa ( bardzo dobrze pokazuje to scena z jednego dość słabego, polskiego filmu - co on w Tobie widział? - Nic, bo kutas nie ma oczu) w wyborze partnerki, wybaczanie niemal wszystkiego dlatego. że jest ona atrakcyjna, stawiania się na pozycji tego gorszego już na wstępie, strach przed podejściem do kobiety, o której wiadomo tylko tyle, że jest fizycznie atrakcyjna. Zbytnia atencja - tu dużo tłumaczyć nie trzeba, na wszystkich mediach społecznościowych można się zerzygać od tych wszystkich słodkości, docenianie kobiety za to, że jest kobietą i wstawiła swoje zdjęcie, umacnianie tym samym kobiet w ich próżności, że nic nie muszą robić, starczy, że są.  Agresywne reakcje na prawdę - osobiście się z tym nie spotkałam, ale dużo o tym słyszałam, że ktoś powie takiemu o tym, że kobieta mu doprawia rogi albo o jej innych krzywych akcjach to on jest tak zaślepiony, że atakuje tego, kto go poinformował, ale warto zaznaczyć, że takie zachowania występują również u kobiet.   
       
      Pozytywne zachowania:
      Uważanie kobiety za wyjątkową - Jak mężczyzna się zakocha i uważa, że jego partnerka jest inna od pozostałych kobiet.  Dążenie do ślubu - jak mężczyzna chce ślubu ( oczywiście bez intercyzy) to znaczy, że mu zależy, chce spędzić z daną kobietą resztę życia i jej ufa. Chęć zabezpieczenia kobiety finansowo, danie jej poczucia bezpieczeństwa, wspólne konto etc, słyszałam dziś w nocy, że to jest złe i dawanie kobiecie władzy. Według mnie kompletnie nie, trzeba zachować bilans tak by samemu nie stać się pantoflarzem, a dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa i, żeby nie czuła się całkiem zależna, wspólne planowanie wydatków, a nie stawianie jej przed faktem dokonanym etc. Szarmanckość, zapraszanie kobiety do restauracji, dawanie prezentów bez okazji, obchodzenie rocznic. Czasami rezygnacja ze swoich planów dla niej, nie często, nie zawsze kiedy tego żąda, ale kiedy widzisz, że to dla niej bardzo ważne, by czuła się najważniejsza.   
       
      To tak w skrócie jak ja to widzę, jak mi się coś przypomni to dopiszę.
      A Wy jak na to patrzycie, czy punkty z obu list są naprawdę tak samo złe? 
    • By Kelner Panic
      Za bardzo nie wiedziałem, w jakim to dziale umieścić, więc poszukałem pokrewnych wątków i wyszło, że tu. Już drugi raz w ciągu ostatniego miesiąca kobieta (dla jasności: dwie różne), z która rozmawiam o rozwoju osobistym i duchowym, odsyła mnie do tego pana. Zapoznałem się z jego mundrościami, które głosi na Facebooku i dostałem raka. Nazywa się Kamil Zimny, profil FB jest tutaj. Co sądzicie?

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.